×

Algowa maska głęboko nawilżająca LIRENE - spirulinowe nawilżenie


Jakiś czas temu otrzymałam mega pakiet maseczek do twarzy marki Lirene - pokazywałam Wam ją i na facebooku i instagramie. Długi czas jedynie patrzyłam na te maski i zastanawiałam się, którą użyć w pierwszej kolejności. Kilka z nich mam już za sobą, ale nie wszystkie zrobiły na mnie takie wrażenie jak ta - algowa maska głęboko nawilżająca. Postanowiłam, że opowiem Wam o jej działaniu.

Algowa maska typu peel off zapewnia widoczne efekty już po 1 użyciu. Głęboko nawilża, wygładza i odświeża. Formuła produktu zawiera spirulynę oraz miętę pieprzową. Mięta pieprzowa łagodzi, likwiduje zaczerwienienia, podrażnienia, odświeża, reguluje mikrocyrkulację skóry. Zmniejsza reakcje skóry na szkodliwe czynniki środowiska. Spirulina wygładza skórę, chroniąc ją przed przedwczesnym starzeniem oraz zapewnia efektywne, głębokie nawodnienie naskórka. 



Sposób użycia: przesypać proszek do miseczki. Następnie przeciąć pustą saszetkę wzdłuż oznaczonej linii. Napełnić pustą saszetkę letnią wodą (stanowi miarkę ok. 30 ml). Intensywnie wymieszać z proszkiem, aż do uzyskania gładkiej masy bez grudek. Natychmiast po przygotowaniu nałożyć gęśtą warstwę powstałej maseczki na twarz, omijając okolice oczu. Po ok. 10-15 minutach ściągnąć zastygniętą masę delikatnym ruchem od szyi w górę. Ewentualne pozostałości maski zmyć letnią wodą. 




Może zacznę od tego, że na początku zdziwiła mnie jej konsystencja. Jestem przyzwyczajona, że maski peel off otrzymujemy w formie żelowej, która po nałożeniu na twarz zastyga i ściągamy ją jednym ruchem. W przypadku tej maski - w saszetce umieszczony jest proszek, który po zmieszaniu z wodą zamienia się w gładką masę. Trochę przypomina mi ona gumę - jakby silikon założony na twarz.





Zapach jest miętowy - przyjemny - ja jestem fanką takich aromatów, więc na wstępie zostałam kupiona przez producenta. Przy nakładaniu na twarz czułam lekkie pieczenie w oczy - za sprawą silnego aromatu, jednak z każdą chwilą robił się on coraz mniej intensywny. Łatwo rozprowadza się o twarzy, dość szybko zastyga - tworząc jakby silikonową maskę na twarzy.


Zdjęcie tuż po nałożeniu / zdjęcie po zastygnięciu - przed zerwaniem

W trakcie zastygania na twarzy, czułam delikatne i przyjemne naciąganie skóry twarzy. Chwilę po jej zdjęciu - byłam zaskoczona jak dobrze może wyglądać twarz, po zastosowaniu takiego produktu. 

Była doskonale odświeżona, naprężona, pełna blasku - miejsca przesuszone zniknęły - jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nigdy nie spotkałam się z takim mocnym efektem nawilżającym przy użyciu maski. Maskę robiłam wieczorem, jednak po nocy - moja twarz wyglądała doskonale i przez cały dzień cieszyłam się takim wyglądem co skutkowało dobrym samopoczuciem.

Maskę możecie kupić m.in. w drogeriach Rossmann i kosztuje tam około 10 zł za opakowanie. Warto skusić się i wypróbować jej działanie. Kupiłam już zapas i dopóki będzie dostępna, będę ją kupowała.

Próbowałyście tej maseczki od Lirene? 

18 komentarzy:

  1. Maseczki uwielbiam, ale zupełnie nie spodziewałam się aż takiego działania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam okazji wypróbować żadnej maski od Lirene. Ostatnio uwielbiam wypróbowywać nowości jeżeli chodzi o maseczki peel off. Konsystencja jest ciekawa, dla mnie także nowość. Jedyne, co może mi w niej przeszkadzać to zapach mięty, której nie znoszę;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to jeśli nie znosisz, to faktycznie może przeszkadzać.

      Usuń
  3. Bardzo ciekawa maseczka, zwlaszcza ze jest w takiej formie :) Mam ochote ja uzyc :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za maskami które tak zastygają, jedynym wyjątkiem są oczywiście glinki, ale je też staram się tak tworzyć żeby nie schły na buzi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona właśnie nie schnie na pył - jak glinki - jest takiej gumowatej konsystencji.

      Usuń
  5. masz super miseczkę do rozrabiania masek, przydałaby mi się taka. bardzo polubiłam maski Lirene

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam spiruline w kosmetykach, wiec chetnie siegne;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja niestety z uwagi na suchą skórę muszę unikać algowych maseczek bo mnie podrażniają :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam suchą, ale mnie nic nie podrażnia - wręcz przeciwnie. Jednak każdy reaguje inaczej - wiadomo.

      Usuń
  8. Parę razy już przyglądałam się tej masce w drogerii, ale uważam, że jest trochę droga. Bo za podobną cenę mam opakowania na kilka razy.
    Może kiedyś się skuszę, ale musiałaby być w promocji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakiś czas temu miałam okazję wypróbować inną maseczkę od Lirene, niestety nie przypadła mi go gustu.
    Skusiłam się na użycie przedstawionej przez Ciebie, również lubię miętowy zapach

    OdpowiedzUsuń
  10. Już dawno algowej maski nie stosowałam a do tego jeszcze peel off😮 pora to zmienic i jeśli nie jutro to na dniach napewno sie w nią zaopatrzę. Twoje zadowolenie równa się mojemu zadowoleniu, więc nie mam się nad czym zastanawiać 😁

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam taką maseczkę od Bielendy do rozmieszania z wodą.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. Motywuje on mnie do dalszego pisania.
Pozostawiając komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych.
Nie wyrażam zgody na pozostawianie reklam na moim blogu, każdy taki komentarz zostaje automatycznie usunięty. Za SPAM dziękuję.
Nie zostawiaj linków do siebie - trafię jeśli będę chciała Cię odnaleźć :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2016 Zuzka Pisze , Blogger