Chcesz dostawać powiadomienia o nowych postach?

Krem kondycjonujący z pigmentem SPF 10 JANSSEN COSMETICS

Krem kondycjonujący z pigmentem SPF 10 JANSSEN COSMETICS

Od ponad miesiąca jestem w fazie testów trzech kosmetyków marki Janssen Cosmetics. Mam już o nich wyrobione jakieś zdanie i dziś, chcę opowiedzieć Wam o jednym z nich. Naszym głównym bohaterem jest krem kondycjonujący z pigmentem i faktorem przeciwsłonecznym. Zapraszam do lektury!

Na początek zapoznam Was z zapewnieniami producenta:

Wysoce odżywczy krem na dzień z faktorem SPF 10. Mikropigmenty tworzą barierę ochronną i nadają cerze delikatne zabarwienie odpowiadające wszelkim rodzajom odcieni skóry. Twarz odzyskuje świeży, dynamiczny i młodzieńczy wygląd. Krem zawiera kompleks substancji aktywnych, które chronią komórki skóry, dbają o odpowiedni poziom nawilżenia oraz powstrzymują działanie wolnych rodników. W swoim składzie zawiera nawilżające izomeraty sacharydów.


Krem kondycjonujący z pigmentem SPF 10 JANSSEN COSMETICS





Krem kondycjonujący z pigmentem SPF 10 JANSSEN COSMETICS

Jak widzicie krem zamknięty jest w białej tubie. Jego wygląd kojarzy mi się z kremami, które dostępne są w aptekach- pewnie przez tą biel. Jednak nie jest to złe skojarzenie- ja bardzo chwalę kosmetyki, które kupowałam właśnie w takich miejscach. No, ale do rzeczy!

W białej tubce zamknięty jest krem w kolorze mojego podkładu. Jest delikatnym, ciepłym beżem. Po wyciśnięciu pięknie rozprowadza się po twarzy, nie pozostawiając smug, grudek ani śladu po sobie. Mam wrażenie, że idealnie stapia się z moją cerą. Jest to jego ogromna zaleta, ponieważ moja twarz wygląda bardzo naturalnie. Jego zapach jest rewelacyjny- pachnie bardzo świeżo, mam wrażenie, że delikatnie kwiatowo- zapach kusi do jego używania. 




Pięknie wyrównuje koloryt, nadaje blasku i aksamitności w dotyku. Nie używam go codziennie- tylko w dni, które nie mam czasu na pełen makeup- a jednak chcę wyglądać dobrze. Sięgam wtedy po ten krem, szybko rozprowadzam po twarzy, podkreślam oko eyelinerem, maskarą i jestem zadowolona i gotowa do wyjścia.

Jeśli stawiasz na naturalny wygląd- ten kosmetyk będzie z pewnością dla Ciebie. Będziesz zadowolona z jego działania nawilżającego, kryjącego i... odmładzającego! Tak! Dzięki temu iż tak pięknie rozświetla twarz, mam wrażenie że odejmuje mi lat. :) Uwielbiam takie nieoczekiwane efekty :)

Jedyny minus to dla mnie cena- kosztuje on 123 zł. Jak na moją kieszeń to zdecydowanie sporo. Jednak na cenę patrzę też w sposób wydajności i ilości dni/ miesięcy stosowania. To, że nie używam go codziennie sprawia, że okres użytkowania przedłuża się- w związku z tym jeśli mam wydać taką kwotę raz na kilka miesięcy to decyduję się na taką inwestycję.

Zdecydowanie polecam!

A Wy znacie kosmetyki tej marki? A może używacie podobnych produktów? Czekam na Wasze komentarze. 

INSPIRED by U.R.O.K. od Shiny BOX - edycja XVII

INSPIRED by U.R.O.K. od Shiny BOX - edycja XVII

Pamiętam, jak zawsze lubiłam oglądać zawartości pudełek kosmetycznych na blogach. W sumie, to oglądam je do dziś. Nie spodziewałam się, że kiedyś i ja będę mogła przyjść do Was z wpisem ukazującym zawartość jakiegoś boxa kosmetycznego. Dziś jest ten dzień kiedy to ja jestem stroną pokazującą, a nie tylko czytającą. A więc Kochani- oto najnowsze pudełko Inspired by U.R.O.K od ShinyBox z edycji XVII.




Pudełko przyjechało do mnie w nie naruszonym stanie. Już z zewnątrz zachwyciło mnie swoim wyglądem, chociaż przyznam, że myślałam, że będzie miało wygląd standardowego U.R.O.Ku (jak zdjęcie główne posta). 

Jest to moje pierwsze pudełko, którego zawartości nie znałam. Dlatego też z wypiekami na twarzy zabrałam się do otwierania. Kiedy zdjęłam wieczko ukazała mi się ulotka z informacją co znajduje się w środku, jednak nie chciałam psuć sobie zabawy, więc odłożyłam je na bok. Kolejna rzecz- kolejna ulotka- tym razem kupon rabatowy na 15% do wykorzystania na kosmetyki Star&Nail Cuccio. Jeśli znajdzie się ktoś chętny z chęcią go oddam, ponieważ aktualnie nie planuję zakupów kosmetyków. 
Resztę rzeczy zaczęłam oglądać po kolei z wielkim zaciekawieniem. Cóż takiego znalazłam w pudełku? Oto odpowiedź! 



W tym poście chciałabym przedstawić Wam pokrótce każdy produkt, który znajdował się w tym boxie. 


  • Ręcznie robione mydełko- Manufaktura MEWA- Geranium& Szałwia& Rozmaryn
Mydło o wyjątkowo romantycznej, ziołowo-kwiatowej nucie: geranium, szałwii i rozmarynu. Luksusowe mydło wyrabiane z połączenia oliwy z oliwek, oleju ze słodkich migdałów, oleju kokosowego, sojowego, maseł: shea i kakaowego, znanych ze swoich silnych właściwości nawilżających. Mydło wzbogacone zostało poprzez dodatek glinek: białej oraz czerwonej, które doskonale wpływają na kondycje skóry, w łagodny sposób ją oczyszczając, tonizując i regenerując.

Cena sugerowana przez producenta: 17 zł




Zapach tego mydełka kompletnie opanował cały box. Już po otwarciu pokrywy czułam te fascynujące połączenie zapachów. Niby są zioła, ale jednak pachnie bardzo intrygująco i pieści moje zmysły. Wygląda rewelacyjnie- nigdy nie miałam ręcznie robionego mydła które tak podoba mi się z wyglądu. 

  • Village Candle- świeca zapachowa 
Czarne wiśnie z nutą truskawki, brzoskwini i malin oraz odrobiną świeżych jabłek ze słodką laską wanilii. Świeże, dojrzałe czarne wiśnie w połączeniu z tablicą idealnych świeżych owoców tworzą bogaty i rozkoszny zapach. Wyobraź sobie jedwabisty gorący sos wiśniowy rozlany na gałkach domowych lodów waniliowych. Idealna uczta dla zmysłów. 

Sugerowana cena producenta: 11 zł




Uwielbiam otaczać się pięknymi zapachami, a palenie świec to moja codzienność. Teraz, kiedy za oknem jesień- świeczki palę w domu częściej, więc produkt jak najbardziej trafiony w moje gusta. Zapach idealny na tę porę roku.

  • Vis Plantis Maseczka na zmarszczki mimiczne i głębokie linie Age Killing Effect
Skoncentrowana maseczka z bezpiecznym, bo pozyskanym biotechnologicznie, niskocząteczkowym, biomimetycznym tripeptydem miorelaksacyjnym. Peptyd relaksuje i odpręża mięśnie spięte podczas częstych skurczów mimicznych. Naśladuje działanie Waglerin-1 naturalnego peptydu znalezionego w jadzie żmii świątynnej Tropidolaemus Wagleri.

Cena sugerowana: 4,40 zł 




W tej chwili nie powiem nic na temat tej maseczki ponieważ nie miałam jeszcze okazji jej stosować. Jeśli ją przetestuję z pewnością wrócę do Was z jej recenzją. Produkt wydaje się ciekawy. 

  • Love NUE. LOVEblender 
LOVEblender jest bezpieczny dla skóry i przyjazny dla środowiska. Wykorzystana technologia "natural oil layer protection" zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia skóry i chroni ją przed utratą warstwy lipidowej. LOVEblender jest wzbogacony witaminą E, która zyskała miano "witaminy młodości". Jej idealna gęstość i miękkość wynika z zastosowania najwyższej jakości hydrofilowego poliuretanu- materiału wykorzystywanego w medycynie. Aplikacja kosmetyków przy użyciu LOVEblendera zapewnia zdrowy i pełny witalności wygląd skóry.

Cena sugerowana: 55 zł 






Jeśli mam być szczera to strasznie zdziwiła mnie cena. 55 zł za gąbeczkę do makijażu to moim zdaniem bardzo dużo. Z drugiej strony jeśli faktycznie wykonana jest z tak wysokiej jakości materiału i jest wzbogacona o witaminę E, to faktycznie wyprodukowanie jej z pewnością nie było tanie- stąd cena. Wygląda inaczej jak wszystkie BB które posiadam, lubię kształt serca więc ogólnie mi się podoba. W dotyku jest na pewno delikatniejsza niż gąbeczki które posiadam. Nie używałam jej jeszcze, ponieważ nie lubię mieć 10 produktów pozaczynanych. Chcę "dobić" swoje gąbki, a później zajmę się tą.

  • Promees- Strapsy
Strapsy to po prostu dopinane ramiączka do biustonosza. Zwykłe paski do stanika mają jednak niewiele wspólnego z modelami od Promees. Mix finezyjnych wzorów, o różnym stopniu skomplikowania. Dzięki takiemu bogatemu wyborowi , każda kobieta dobierze idealne rozwiązanie, które sprawdzi się w przypadku jej kreacji. To, co cechuje strapsy od Promees, to straranne wykonanie i wykorzystanie wysokiej jakości materiałów.

Cena sugerowana: 26,99 zł 





Nie miałam jeszcze tak fantazyjnych ramiączek do stanika. Jeśli mam być szczera, to już od jakiegoś czasu rozglądałam się za takim dodatkiem. Tym produktem ShinyBox trafiło w moje gusta w 100%. Jestem bardzo zadowolona. Ładnie wykonane, wygodne. 

  • Jelly Bear Hair - żelki z witaminami do włosów
Jelly Bear to suplement diety w postaci żelków dla dorosłych. Jego składniki mają pozytywny wpływ na włosy- doceni je każda osoba, która pragnie mieć zdrowe, lśniące i piękne włosy. Jeden żelek Jelly Bear Hair zawiera m.in 13 składników dla pięknych włosów. Biotyna, cynk, selen pomagają zachować zdrowe włosy. Korzystnie wpływa na kolor i blask włosów. Niacyna, witamina A pomagają zachować zdrową skórę. Witamina E, mangan pomagają w ochronie komórek przed stresem oksydacyjnym.

Cena sugerowana: 139 zł/ 60 misiów





O tym produkcie nie raz już czytałam w blogosferze, sieci oraz słyszałam w TV. Przyznam, że bardzo podoba mi się rozwiązanie podania suplementu diety w żelkach. Ja nie specjalnie lubię je jeść, jednak z chęcią przetestuję cały słoik i wrócę do Was z recenzją. Dam radę zjeść jedną żelkę dziennie ;) Jeden miś już za mną. W smaku nie jest najlepszy- jednak może to być moje odczucie- właśnie ze względów mojej niechęci do słodkości. 
EDIT: Moją recenzję możecie zobaczyć już na blogu --> Jelly Bear Hair 

  • Ecocera Puder ryżowy
Puder ryżowy ECOCERA zawiera drobno zmielony proszek z ryżu, który jest niezwykle lekki, transparentny, nie zatyka porów. Doskonale komponuje się z każdym odcieniem skóry. Nie wybiela, ale wyrównuje jej koloryt ukrywając drobne niedoskonałości. Dzięki wyjątkowo gładkiej konsystencji nadaje cerze jedwabisty wygląd, zmiękcza ją i wygładza. Przedłuża trwałość makijażu i długotrwale matuje skórę, nawet w warunkach wysokiej wilgotności powietrza. Nie zawiera talku, parabenów i jest produktem 100% pochodzenia naturalnego. 

Cena sugerowana przez producenta: 18,90 zł






Mam w domu dwa pudry ryżowe więc mogę go porównać do tych, które posiadam. Podoba mi się to, że jest sypki- dzięki temu na pędzelek nabiera mi się go wystarczająca ilość. Ładnie matowi i efekt ten utrzymuje się dobre kilka godzin. Właśnie dziś nałożyłam go na twarz- rano wykonując makijaż. Jest godzina 16, a na mojej twarzy ani śladu po tłustych śladach- czyli działanie jest w porządku. Myślę, że również napiszę o nim oddzielną notkę- po dłuższych testach.

  • Cuccio masło do dłoni, stóp i ciała
Luksusowa pielęgnacja ciała, dłoni i stóp. Nawilża, odżywia i odbudowuje naturalną warstwę tłuszczową skóry, zapobiega jej pękaniu.  Polecane dla osób korzystających z solarium. Ta intensywnie nawilżająca kuracja pozostawia jedwabistą i gładką skórę. Głęboko nawilżą, zapewnia skórze świeży i promienny wygląd. Wyciąg z lawendy działa kojąco na skórę oraz aromaterapeutycznie na duszę- wycisza oraz redukuje napięcie i stres. Trawa cytrynowa i rumianek doskonale rewitalizują skórę suchą, idealnie ją nawilżając. 

Cena sugerowana: 5 zł 



Próbka masełka zamknięta w małej tubce. Po otwarciu ulotnił się bardzo intensywny zapach. Nie czuję jednak lawendy czy trawy cytrynowej- czuję wyraźną nutę kokosów. Nie podoba mi się ten aromat, dlatego też cieszę się, że jest to jedynie próbka a nie produkt pełnowymiarowy. Plusem jest to że szybko się wchłania i pozostawia jedwabiście gładką skórę.
  • Chocolissimo Chocosticks
Przepis na miły i smakowity początek dnia. Zanurz chocosticka z mlecznej czekolady w kubeczku gorącego mleka, zamieszaj patyczkiem do uzyskania jednolitego zabarwienia mleka i rozkoszuj się gorącym napojem.

Sugerowana cena: 9,90 zł






W przypadku tej czekolady- okazało się, że nie rozpuszcza się równomiernie i w szklance nie otrzymałam efektu jednolitego napoju. Nie przeszkadzało mi to jednak w delektowaniu się smakiem. Uwielbiam gorącą czekoladę więc taki pudełkowy umilacz jest mile widziany w moim domu. 

Podsumowując całość chciałabym powiedzieć, iż jestem zaskoczona, że moje pierwsze pudełko okazało się takie ciekawe. Mimo, iż jest kilka produktów do których muszę się przekonać to całość mogę ocenić na 5+. 

Z chęcią przetestuję również kolejne pudełka Inspired By U.R.O.K od ShinyBox. 

Czy miałyście już jakieś pudełko z tej serii? Jakie były wasze wrażenia? Co spodobało Wam się w tym pudełku? A co Was zawiodło? Czekam na Wasze komentarze. :)


Serum z kwasem hialuronowym GlySkinCare

Serum z kwasem hialuronowym GlySkinCare


W wakacje miałam możliwość przetestowania serum z kwasem hialuronowym od GlySkinCare. Dziś postanowiłam Wam o nim opowiedzieć. Serdecznie zapraszam do lektury.



Jak zawsze na samym początku, przedstawiam Wam zapewnienia od producenta:


Wysoko skoncentrowane Serum z Kwa­sem Hialuronowym doskonale wiąże wodę, głęboko nawilża skórę, pozostawiając ją gładką i napiętą. Zawarte w serum składniki aktywne usuwają oznaki starzenia przywraca­jąc skórze jędrność i elastyczność.
Opakowanie: 30 ml
Sposób użycia: 
Umyj twarz, a następnie na­nieś kilka kropli serum z kwasem hialuronowym na twarz, szyję i dekolt, delikatnie wcierając kosmetyk w skórę. Preparat może być stosowany sa­modzielnie lub pod krem nawilżający. Nie zawiera substancji zapachowych. Do wszyst­kich rodzajów skóry.
Cena: 54 zł. 
Serum z kwasem hialuronowym GlySkinCare

Serum przyjechało do mnie w pięknym turkusowym kartoniku, które mimo iż całe zadrukowane jest napisami i grafikami- spodobało mi się. W środku znalazłam brązową szklaną buteleczkę ze złotą nakrętką która jest również pipetą do nakładania kosmetyku. Lubię takie rozwiązania. Całość wygląda bardzo ładnie i moim zdaniem wręcz luksusowo. Może to za sprawą domieszki złota w nakrętce?! 
Serum z kwasem hialuronowym GlySkinCare

Sam kosmetyk jest lekko żelowej konsystencji, jednak przy rozprowadzaniu go na skórze, zamienia się w płyn, który błyskawicznie się wchłania. Przez chwilę miejsce posmarowane tym serum jest lekko klejące, jednak jak wspomniałam- tylko przez chwilę. Kiedy już się całkowicie wchłonie nie ma po nim ani śladu. Aby określić jego zapach, brakuje mi słów- można go podpiąć pod kosmetyki bezzapachowe- chociaż ma taką delikatną woń- kojarzy mi się ze szkolnym klejem :P Zapach po chwili jednak ulatnia się. 
Serum z kwasem hialuronowym GlySkinCare

Działanie:
Miałam już styczność z kwasem hialuronowym w postaci żelu, więc wiem jak jest wszechstronny i zbawienny dla mojej skóry. Można go dodać do kremu do twarzy, balsamu do ciała, maseczek czy odżywek do włosów. Świetnie uzupełnia się z olejami stosowanymi do pielęgnacji skóry, no i co najważniejsze- ma działanie przeciwzmarszczkowe- ja co prawda nie mam ich za wiele, jednak w moim wieku to działanie jest już bardzo pożądane. Jeśli masz suchą skórę- powinnaś wiedzieć, że tego żelu nie powinnaś stosować- ponieważ ma on działanie ściągające. Jeśli dodasz go do swojego kremu- unikniesz nieprzyjemnych odczuć. 
Serum to wchłania się błyskawicznie co mnie bardzo cieszy- nie lubię czekać na wchłonięcie się kosmetyków. Po aplikacji skóra staje się jedwabiście gładka i przyjemna w dotyku. Nie zauważyłam aby działało zapychająco czy podrażniająco. Moja skóra bardzo się z nim polubiła. 
Czy serum spłyciło chociaż trochę moje zmarszczki? Mam wrażenie że tak, chociaż używam różnych kosmetyków i nie wiem, czy nie jest to efekt stosowania ich wszystkich :) 
Mimo wszystko jestem bardzo zadowolona z działania, moja cera jest aksamitna- a taki efekt chciałam uzyskać. Serum jest bardzo wydajne, mam go już dobre dwa miesiące i jeszcze pewnie na jakieś 2 mi wystarczy. Dzieląc cenę za opakowanie na ilość dni w których go używam- otrzymamy zaskakująco niską kwotę. Warto zainwestować w to serum.

Szampon nawilżający Allerco

Szampon nawilżający Allerco

Jeśli chodzi o szampony do włosów, to jestem bardzo wymagającą osobą. Nie trafiłam jeszcze na taki, z którego będę zadowolona w 100%. Dlaczego? Mam bardzo gęste i grube włosy- śmiało mogę powiedzieć, że są moją zmorą. Na ich umycie zużywam bardzo dużą ilość szamponu, a wypłukanie skóry głowy zajmuje mi masę czasu. Często zdarza się, że nie uda mi się jej dokładnie wypłukać w związku z czym skóra robi się podrażniona i przesuszona. Na sam koniec pojawia się łupież. Dlatego też szukając odpowiedniego szamponu- szukam takiego, który ma właściwości nawilżające. 
Szampon allerco® ma takie właściwości więc postanowiłam go wypróbować i napisać Wam o moich wrażeniach. 

Co o szamponie pisze sam producent?
Szampon nawilżający allerco® zapewnia delikatną i skuteczną pielęgnację włosów oraz suchej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień i alergii skóry głowy. Jest produktem o niskim potencjale alergizującym, nie zawiera substancji zapachowych.
Szampon nawilżający allerco® stanowi unikalne połączenie molekuły Regen7 ze specjalnie dobranymi emolientami i składnikami pielęgnacyjno-ochronnymi. Molekuła Regen7 to fizjologiczna substancja czynna pochodzenia witaminowego, która pozytywnie wpływa na stan i wygląd skóry oraz chroni ją przed powstawaniem podrażnień. Baza szamponu oparta jest na delikatnych i naturalnych środkach myjących (sarkozynianach, pochodnych betainy oraz wyciągu z jabłek). które nie naruszają bariery hydrolipidowej naskórka i zapewniają skórze odpowiednie pH. Szampon nie szczypie w oczy. Delikatnie myje włosy, nie powoduje podrażnień i nie wysusza skóry. Zawiera wyciągi roślinne (z lnu, czarnego owsa, palmy murumuru) oraz lecytynę o właściwościach nawilżających i odżywczych. Działa naprawczo i regenerująco na włosy. Zmniejsza złuszczanie się naskórka. Sprawia, że włosy odzyskują miękkość i łatwo się rozczesują.

Przeznaczenie

Codzienna pielęgnacja włosów oraz suchej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień i alergii skóry głowy.
Produkt odpowiedni dla każdej grupy wiekowej. Polecany do stosowania u dzieci i niemowląt.
Szampon nawilżający Allerco
Szampon mieści się w niewielkiej 200 ml butelce w białym kolorze. Szata graficzna przypomina mi produkty apteczne- i jest to dobre myślenie- ponieważ szampon należy do emolientów i jest dostępny właśnie w aptekach. 
W butelce znajduje się przejrzysty płyn w konsystencji typowo szamponowej- nie za gęstej, jednak nie lejącej się. Nie posiada on również zapachu- co jest typowe dla produktów przeznaczonych alergikom. 
Szampon nawilżający Allerco
Butelka jest zakręcana, a pod nakrętką znajduje się dozownik z niewielkim otworem, który ułatwia nam nałożenie odpowiedniej ilości szamponu. Bez obaw o przelanie- możemy używać go pod prysznicem.
Jeśli chodzi o działanie to moje zdanie jest podzielone. Pieni się w miarę dobrze, jednak mam wrażenie, że jest mało wydajny. Bardzo możliwe, że jest to spowodowane tym, że moje włosy są bardzo gęste i grube- więc kosmetyku idzie dużo więcej jak w przypadku cienkich włosów. 
Przy spłukiwaniu zauważyłam, że moje włosy plączą się- czego nie lubię- dlatego dodatkowo po każdym myciu używam odżywek lub masek- wtedy problem znika. Po wysuszeniu moje włosy są w dobrej kondycji, mam wrażenie, że jest ich o wiele więcej- więc śmiem stwierdzać, że ma bardzo dobre właściwości oczyszczające. Skóra mojej głowy jest wyraźnie nawilżona- ponieważ uczucie swędzenia, które miałam zawsze kolejnego dnia po umyciu- znika. 
Podsumowując.
Podoba mi się to, że faktycznie nawilża skórę głowy. Gdybym mogła go stosować bez używania maski czy odżywki do włosów z pewnością byłby moim ulubieńcem- bo szukam szamponu, który zlikwiduje przesuszony skalp. Nie myję głowy codziennie, więc starczy mi na dłuższy okres, jednak ze względu na swoja wydajność nie starczy mi na miesiąc stosowania. Kosztuje ok. 19 zł więc nie jest to cena wygórowana, dla mnie jednak w połączeniu z odżywką czy maską- cena podchodzi do góry aż dwa razy- w związku z tym nie kalkuluje mi się jego zakup. Myślę że do niego nie wrócę, chociaż nie jest to kosmetyk, który wrzuciłabym do koszyka "buble". 
Jeśli mam go ocenić w skali od 1 do 5 dałabym 3- ze względu na właściwości nawilżające. 

Instagram