Chcesz dostawać powiadomienia o nowych postach?

phFormula EXFO Cleanse Emulsja oczyszczająca

phFormula EXFO Cleanse Emulsja oczyszczająca


Od dawna jestem fanką mleczek do demakijażu. Rzadko jednak spotykam się z kosmetykami, które działają nie tylko jako produkty do demakijażu, ale też jako peeling czy maska do twarzy. phFormula EXFO Cleanse, to emulsja oczyszczająca, która od pewnego czasu gości w moim domu. Jak się sprawdza? O tym we wpisie.

EXFO Cleanse, to produkt wielozadaniowy, pełniący funkcję mleczka oczyszczającego, peelingu i maski do twarzy. Doskonale sprawdzi się przy demakijażu i oczyszczaniu cery, dodatkowo wykazuje delikatne działanie złuszczające, dzięki zawartości papainy. Mieszanka substancji aktywnych, została doskonale skomponowana, wspomaga osłabienie połączeń zrogowaciałych komórek. Dzięki zastosowaniu kwasu laktobionowego emulsja idealnie wygładza i zmiękcza naskórek, a dodatkowo zapewnia optymalne nawilżenie. Zawarty niacynamid działa przeciwzapalnie, przeciwtrądzikowo, zwężając ujścia gruczołów łojowych. Zalecany dla każdego rodzaju skóry.
Składniki:
Kwas laktobionowy – należy do grupy polihydroksykwasów. Ma unikalną właściwość wiązania wody i tworzenia na powierzchni skóry żelowego „filmu”, który powoduje, że skóra staje się gładka i miękka, co wzmacnia ochronną barierę naskórkową. Podobnie jak inne hydroksykwasy ma właściwości złuszczające.
Rooibos Extract – zawiera 2 szczególnie silne składniki: flawonoidy (kwercetyna i luteolinę) i polifenole przeciwutleniaczy, które są silnymi wymiataczami wolnych rodników.
Witamina B5 – pochłania wilgoć, łatwo przenika do warstwy rogowej.
Mocznik – środek kondycjonujący skórę i utrzymujący wilgoć.
Stosowanie:
Oczyszczanie
Aplikować na twarz, szyję i dekolt, kolistymi ruchami. Dokładnie zmyć dużą ilością wody. W razie potrzeby czynność powtórzyć.
Maska i peeling
Aplikować na oczyszczoną skórę. Pozostawić na 10min, następnie dokładnie zmyć wodą.
phFormula EXFO Cleanse Emulsja oczyszczająca
Kosmetyk zamknięty jest w tubie zamykanej na klik. Konsystencja typowa dla mleczka, bez żadnych grudek czy drobinek. Zapachu w nim nie wyczuwam, więc śmiało może być stosowany przez osoby, które mają wrażliwe nosy. 
Jeśli chodzi o działanie, to na początku nie wiedziałam jak go stosować. Bałam się, że będzie dla mnie zbyt ciężki i przy pierwszym stosowaniu patrzyłam na niego z przymrużeniem oczu. W przypadku stosowania go jako mleczko do demakijażu, dobrze radził sobie z lżejszymi kosmetykami jak np. minerałami. Tusze do rzęs, które są wodoodporne niestety nie znikają po jego zastosowaniu. Jestem osobą, która na co dzień nie nakłada na siebie dużo kosmetyków kolorowych, więc dla mnie jest to produkt wystarczający. Jeśli należysz do osób, które lubią mocniejszy makijaż - jako mleczko, niestety nie sprawdzi się ona u Ciebie. 
Bardzo polubiłam się z tą emulsją w przypadku stosowania jej jako maski czy peelingu do twarzy. Już po pierwszej kuracji efekty są widoczne gołym okiem. Skóra robi się jedwabiście gładka i miękka, wygląda na wypoczętą. Po dłuższym stosowaniu mam wrażenie, że twarz zrobiła się jaśniejsza i rozpromieniona. Kosmetyk zaskoczył mnie swoją uniwersalnością, uwielbiam produkty, które mogę stosować do kilku różnych zadań. 
Koszt tej emulsji w sklepie topestetic.pl to kwota 200 zł. Patrząc na jego działanie jestem skłonna napisać, że cena adekwatna do jakości, jednak dla mnie na dzień dzisiejszy jest zaporowa. Nie wiem czy zamówię sobie kolejne opakowanie, bo nie zawsze mogę sobie pozwolić na tak luksusowe produkty. 
Podsumowując mój test chcę napisać, że kosmetyk jest bardzo skuteczny i między nami pojawiła się miłość, śmiało mogę dodać go do moich hitów - które pokażę Wam na koniec roku. 
Próbowaliście już tą emulsję? Stosujecie kosmetyki wielozadaniowe?

Wakacje z dzieckiem - jaki kierunek wybrać?

Wakacje z dzieckiem - jaki kierunek wybrać?


Wiem, że wiele z Was swój urlop ma już za sobą. Temat wyjazdów jest według mnie aktualnym przez cały rok. Wiele osób w podróże wybiera się poza sezonem, dlatego też postanowiłam stworzyć wpis, w którym podpowiem Wam, gdzie według mnie warto wybrać się z dziećmi na urlop.

Osobiście, na wakacje wybieram się w różne miejsca. Najczęściej są to nasze polskie jeziora, które mam w okolicy. Spowodowane jest to chorobą lokomocyjną mojej córki, ale i faktem, iż uwielbiamy wakacje nad jeziorem. Oczywiście mamy też na oku dalsze lokalizacje i mam nadzieję, że szybko uda nam się zrealizować te marzenia. Zanim Hania pojawiła się na świecie, razem z mężem i synem wybraliśmy się do Włoch, które oczarowały nas swoim urokiem, klimatem i kulturą. 

Noclegi nad jeziorem Garda, to według mnie świetne rozwiązanie dla osób, które uwielbiają spędzać wakacje nad wodą, a pragną spędzić je za granicami Polski. Jezioro Garda położone jest w północnych Włoszech, w połowie drogi pomiędzy Wenecją a Mediolanem. Otoczone jest szczytami Prealpi Gardesane, w pobliżu grup górskich Alpi dell'Adamello e della PresanellaDolomiti di BrentaDolomiti di Fiemme i Prealpi Vicentine. Wokół terenu jeziora znajduje się bardzo dużo miasteczek turystycznych i kurortów. Panuje tam łagodny klimat z roślinnością śródziemnomorską. Miejscowości posiadają zabytkową zabudowę, znajdziecie tam między innymi dawne zamki i fortece, co z pewnością przypadnie do gustu Wam jak i Waszym pociechom. Byłam w tamtych okolicach i mogę Wam powiedzieć, że widoki są niesamowite i pozostają w pamięci na długo. 

jezioro Garda
grafika: google

W okolicy znajdziecie wiele miejsc w których można się zatrzymać, zarówno kempingi jak i apartamenty w których znajdziecie wszystko czego będziecie potrzebować. Takie miejsca wyposażone są w pełni, dzięki czemu będziecie mogli poczuć się jak w domu, a nawet zabrać ze sobą swojego zwierzaka. Z pewnością każdy z Was odpocznie, a dzieci będą miały miejsce do zabaw i wakacyjnych szaleństw w miejscu bezpiecznym dla nich. Dodatkowo odwiedzicie obcy kraj i poczujecie prawdziwy, wakacyjny klimat.

Włochy, to kraj, który jak wspomniałam oczarował mnie i moją rodzinę i zawsze będę polecała go jako miejsce potencjalnego wypoczynku z rodziną. Malownicze okolice pozwalają odpocząć psychicznie, poznać wiele roślin i zwierząt, których na naszych terenach nie zobaczycie, dzięki czemu dzieci nauczą się czegoś nowego. Ludzie mieszkający w tamtych rejonach są niesamowicie pozytywni i bije od nich taka radość i energia, że człowiek zapomina o wszystkim co złe i wstaje z łóżka z uśmiechem na twarzy. Poniżej przedstawiam Wam zdjęcie z niedalekich okolic miejsca, które Wam polecam:

jeziora we włoszech


Kolejne miejsce, które według mnie jest warte odwiedzenia, to Węgry. Nie wiem czy wiecie, ale noclegi na Balatonem cieszą się ogromną popularnością, jeśli chodzi o kierunki na wakacje z dziećmi. Jezioro Balaton, to inaczej jezioro Błotne. Jest to największe jezioro Węgier, a zarazem Europy Środkowej, które położone jest w południowo-zachodnich Węgrzech na nizinie Panońskiej, u południowych podnóży Lasu Bakońskiego, około 80 km od Budapesztu. 

jezioro Balaton
grafika: google

Balaton jest miejscem, które nazywa się centrum turystyki i rekreacji. Sezon turystyczny zaczyna się w czerwcu, a kończy się z ostatnimi dnia sierpnia. Woda w lecie osiąga średnio temperaturę 23 stopni Celsiusza. To miejsce to gratka dla osób, które uwielbiają żeglować, wędkować czy zwiedzać. Na północnym brzegu znajdziecie winnice i kurorty tętniące życiem na południu. Warto również odwiedzić półwysep Tihany na którym znajduje się muzeum i biologiczna stacja badawcza. To jezioro, nazywane jest morzem Węgierskim, ponieważ jak wiecie - kraj ten nie posiada dostępu do morza. Jego okolice są również ostoją wielu ptaków, które muszą gdzieś przezimować. 

Ofert noclegowych w tym miejscu jest mnóstwo, moją uwagę zwróciły jednak domy wakacyjne, które wyglądają jak nasze polskie i wiejskie domy. Myślę, że w takim miejscu z pewnością można naładować baterie, bez względu na to, czy mamy ze sobą dzieci lub nie. Wyposażone są we wszystkie niezbędne sprzęty, posiadają WIFI, grille, a przy okazji położone są w miejscach z których do jeziora mamy bardzo bliską odległość (nawet 50 m). Podobnie jak we Włoszech, w miejsca te, możecie zabrać ze sobą swojego psa czy kota, a według mnie to bardzo ważny aspekt, jeśli nie mamy w rodzinie kogoś, kto może zaopiekować się naszym pupilem podczas wyjazdu. Takie rozwiązanie z pewnością ucieszy Wasze dzieci, które (przynajmniej w moim przypadku) nie lubią rozstawać się ze swoimi zwierzakami. 

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę podczas wyboru jednego z tych dwóch miejsc o których wspomniałam? Tego typu wakacje są tanie. Ceny, które można zobaczyć przeglądając ofertę poszczególnych apartamentów czy domów, są cenami całkowitymi za wynajęcie danej posesji. Jeśli jedziecie ze znajomymi, rodzicami czy nawet dziadkami, koszt ten można podzielić na ilość osób, które się z Wami wybierają. W taki sposób można wyjechać za granicę taniej, jak spędzać je w naszym kraju. Dodatkowo, wynajmując dom z basenem, możemy odpoczywać na leżaku z książką w ręku, a nasze pociechy mogą się pluskać w wodzie pod naszym czujnym okiem. To rozwiązanie z pewnością zadowoli wielu z Was. 

Z doświadczenia wiem, że wiele osób myśli, że wakacje za granicą są o wiele droższe niż te, które możemy spędzić w naszym kraju. To błąd, aktualnie żyjemy w takich czasach, że wiele kurortów ma do zaoferowania świetne lokalizacje w cenach przybliżonych do naszych krajowych. Z tego powodu zachęcam Was do przeglądania różnych ofert i zorientowania się w cenach. Powiem Wam szczerze, że byłam zaskoczona, kiedy przekonałam się, że mogę wyjechać z dziećmi do Włoch za kwotę niższą jak kilkudniowy pobyt w Trójmieście. 

Mam nadzieję, że tym wpisem udało mi się zainspirować chociaż jedną osobę do tego, aby zacząć chociaż przeglądać tego typu oferty i podjęcie decyzji o wakacjach za granicą. 

Jeździliście z dziećmi na wakacje? Jakich miejsc unikacie, a jakie bierzecie pod uwagę? 

Embryolisse Youth Radiance & Cream Body

Embryolisse Youth Radiance & Cream Body


Dawno nie wracałam do Was z tematem pielęgnacji twarzy czy ciała. Wszystko to za sprawą tego, że potrzebowałam czasu, aby móc opisać Wam działanie kosmetyków z którymi dziś do Was przychodzę. Mowa o marce Embryolisse i kremie Youth Radiance oraz kuracji ujędrniającej do ciała Cream Body.

Jak wiecie, jestem kobietą po trzydziestce. Za miesiąc skończę już 33 lata, więc moja pielęgnacja nie polega jedynie na oczyszczaniu twarzy i nakładaniu kremów nawilżających. Musiałam wprowadzić w nią kosmetyki pielęgnacyjne, odpowiednie do mojego wieku, co wiąże się z działaniem przeciwzmarszczkowym. Jestem świadoma, że nic nie jest w stanie zatrzymać efektu starzenia, jednak staram się dbać o swoją skórę i pomóc jej starzeć się godnie. 

Pod nóż jako pierwszy, weźmiemy krem żel niwelujący pierwsze oznaki starzenia Embryolisse Youth Radiance.

Youth Radiance - Krem żel niwelujący pierwsze oznaki starzenia zamknięty jest w opakowaniu o pojemności 40 ml. Krem uwielbiany jest przez młode pokolenia Paryżanek. Stosowany głównie jako środek pielęgnacyjny, aby maksymalnie opóźnić proces naturalnego starzenia się skóry. Dzięki działaniu kwasu hialuronowego i skwalanu utrzymuje w w warstwach nawilżenie na właściwym poziomie. Roślinny ekstrakt z Acmelli wykazuje działanie aktywnie wygładzające skórę, natomiast przy udziale biosacharydów zawartych w kremie-żelu uzyskujemy efekt naturalnie promiennej, rozświetlonej cery. Kosmetyk ten aktywnie ochrania naszą skórę przed niepożądanymi czynnikami zewnętrznymi, które przyczyniają się do uszkodzeń w DNA komórek. 

Wskazania

- prewencja przeciwstarzeniowa
- wygładzenie skóry
- rozświetlenie, dodanie skórze naturalnego blasku
- ochronna przed zanieczyszczeniami środowiska

Embryolisse Youth Radiance & Cream Body

Krem zamknięty jest w tubie z pompką. Dzięki temu, nie ma on styczności z powietrzem i dłużej zachowuje swoją świeżość. Ten sposób wydobywania kremu z wnętrza opakowania jest oczywiście wygodniejszy i bardziej higieniczny. Krem jest w kolorze białym, o konsystencji dość rzadkiej. Zapach bardzo delikatny, lekko kwiatowy. Po aplikacji na skórę, pozostawia na niej delikatnie tłusty film, a skora robi się naprężona i miękka. Przy mojej mieszanej cerze niestety nie sprawdza się do stosowania na co dzień, miejsca, które mają tendencję do przetłuszczania nie przyjmują go tak, jak powinny i w strefie T skóra zaczyna się świecić. Z tego właśnie powodu po dwóch tygodniach stosowania, zaczęłam używać go jedynie na noc. 
Aktualnie jestem po dwumiesięcznej kuracji tym kosmetykiem i wydaje mi się, że działanie przeciwzmarszczkowe jest bardzo widoczne. Delikatne bruzdy w okolicy oczu i nosa zrobiły się płytsze, skóra stała się przyjemniejsza w dotyku i bardziej sprężysta. Okolice oczu zdecydowanie stały się mniej wiotkie, co bardzo mi się spodobało. 
Koszt tego kremu w sklepie topestetic.pl to kwota 129,90 zł. Może wydawać się wysoka, jednak 40 ml tuba jest bardzo wydajna - dwa miesiące codziennego stosowania za mną, a ja mam wrażenie że zużyłam dopiero połowę. 

Drugi produkt, na który się skusiłam, to kuracja ujędrniająca do ciała Embryolisse Cream Body. Krem pielęgnacyjny do stosowania na ciało o potrójnym działaniu: nawilżającym, ujędrniającym oraz wygładzającym skórę. Intensywnie uelastycznia zwiotczałą skórę, a dzięki składnikom takim jak skwalan, kwas hialuronowy, masło shea i ekstrakt z guarany silnie odżywia i poprawia jej kondycję. Dzięki temu skóra zyskuje większą odporność, staje się bardziej elastyczna i gładka. Systematyczna kuracja napina skórę oraz rzeźbi sylwetkę, dostarczając skórze bardzo cennych substancji odżywczych.

Wskazania

- skóra dojrzała
- skóra obwisła
- przesuszenie
- utrata jędrności
- zwiotczenie skóry
- ziemisty kolor
- potrzeba silnej regeneracji

Na ogół takich kosmetyków nie stosuję. Nie mam głowy do balsamowania całego ciała i przez to jestem strasznie nieregularna w tym temacie. Postanowiłam jednak zmienić swoje nawyki i staram się dbać o swoje ciało codziennie. Ten balsam skusił mnie, ponieważ mam problem z obwisłą skórą na moim brzuchu po dwóch ciążach. Nie przepadam za ćwiczeniami fizycznymi, dlatego też tego typu kosmetyki zawsze mnie ciekawią. Wiem, że efekty z pewnością są bardziej widoczne, kiedy do swoich codziennych zajęć włączyłabym ćwiczenia, ale skoro bez nich widzę, że produkt działa, to znaczy, że wart jest polecenia.
Krem zamknięty jest w tubie zamykanej na klik. Balsam posiada kolor biało-pomarańczowy, a konsystencja jest rzadka, jeśli mam porównać go do typowych balsamów do ciała. Przy tego typu gęstości, kosmetyk staje się bardziej wydajny. Jego niewielka ilość wystarcza, żeby pokryć nim wybrane partie ciała. Zapach bardzo przypomina krem, który opisałam wyżej. Jest bardzo delikatny i kwiatowy - chyba wyczuwam w nim lilię lub konwalię. Po posmarowaniu nim skóry, staje się ona bardziej napięta i nawilżona. Warto wspomnieć, że bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia żadnej warstwy na skórze.
Po dłuższym stosowaniu zauważyłam, że w miejscu, gdzie moja skóra była bardzo wiotka i obwisła wręcz - zrobiła się naciągnięta i jakby grubsza. Mam wrażenie, że ten balsam zadziałał wewnątrz skóry, a nie tylko naciągnął jej powierzchnię z zewnątrz. Codziennie stosowanie stało się moim rytuałem i wieczorną przyjemnością, która pozwala mi się odprężyć. 
Wybaczcie, że na zdjęciach nie ma pokazanych produktów oddzielnie i tego jak wyglądają w środku, ale miałam awarię komputera i tylko te dwa zdjęcia udało mi się odzyskać. Balsam już mi się skończył, tak więc nie mogłam uwiecznić go na zdjęciach jeszcze raz. Krem z kolei stoi w łazience, ale nie miałam czasu na ponowne rozstawienie całego domowego studia - z pewnością kiedy uda mi się je rozłożyć - zrobię kilka zdjęć i edytuję ten wpis.
Podsumowując moją przygodę z kosmetykami tej marki śmiało mogę je Wam polecić. Produkty są bardzo wydajne, mają przyjemne zapachy, a co najważniejsze - są skuteczne.
Mieliście już okazję poznać kosmetyki marki Embryolisse? Robicie zakupy w topestetic.pl?

Sukienka trapezowa o luźnym kroju Ooh La La - AvocadoStyle

Sukienka trapezowa o luźnym kroju Ooh La La - AvocadoStyle

Kilka dni temu rozpoczęła się jesień. Wielu z Was narzeka na tę porę roku i tęskni za latem. Osobiście cieszę się, że nadeszła i sporo spaceruję, oglądając zmiany kolorów w okolicy, czując taką magiczną aurę. Na ostatni spacer założyłam sukienkę trapezową Ooh La La ze sklepu AvocadoStyle i w dzisiejszym wpisie chcę ją Wam pokazać w pełnej krasie.

Swoje zamiłowanie do jesieni zawdzięczam wychowaniu się w rodzinie artystów. Nie raz już wspominałam, że moi rodzice są magistrami sztuk pięknych i zawodowo zajmują się malarstwem. Mama niestety odeszła w 1991 roku, jednak tato nadal robi to co kocha i mam nadzieję, że jeszcze wiele lat przed nim. Od kiedy pamiętam, przy każdym spacerze przyglądaliśmy się zmianom, które zachodzą w naturze. Dojrzewające kasztany, żołędzie, kolorowe liście klonów - to coś pięknego i zawsze kiedy na nie patrzę, robi mi się ciepło w sercu. Mimo, że rzadko udaje mi się wyciągnąć swojego tatę na spacer, to dziś udało mi się to zrobić i możecie obejrzeć sobie kilka zdjęć, które zrobiliśmy. Pogoda nie należy do najlepszych, bo jest pochmurno, jednak miło spędzony czas w towarzystwie taty i córki pozwolił mi się trochę odstresować. 

We wpisie, jak wspomniałam chcę skupić się na sukience, którą mam na sobie, dlatego też na początek, pokażę Wam trochę ujęć na których możecie ją zobaczyć.

Sukienka trapezowa o luźnym kroju Ooh La La - AvocadoStyle

Sukienka trapezowa o luźnym kroju Ooh La La - AvocadoStyle

Sukienka trapezowa o luźnym kroju Ooh La La - AvocadoStyle

Sukienka trapezowa o luźnym kroju, to propozycja doskonała na co dzień, jak i na święta czy inne uroczystości. Genialny krój pozwala na ukrycie mankamentów figury, takich jak szerokie biodra, grube uda czy odstający brzuch i boczki. Osobiście zaliczam się do tej ostatniej grupy Pań - mimo, że gubię kilogramy to skóra po dwóch ciążach wisi, co mnie ogromnie denerwuje i lubię, kiedy tego nie widać. W tej sukience czuję się niesamowicie kobieco, szczupło i pięknie i polecam ją gorąco dla Pań, które mają podobne problemy jak ja. Na dole sukienki umieszczona jest falbanka, która dodaje całej stylizacji dziewczęcego charakteru, ale również w atrakcyjny sposób podkreśla nogi. Producent zapewnia, że ten model został stworzony z myślą o każdej kobiecie, dzięki czemu Panie o figurze jabłka czy gruszki, prostokąta czy klepsydry mogą śmiało założyć tę kreację i wyglądać w niej oszałamiająco i seksownie, czego jestem żywym przykładem ;) 

Sukienka wykonana jest w 95% z poliestru i 5% elastanu, bardzo łatwo się ją prasuje, a kolejny jej plus to fakt, że nie gniecie się jakoś uporczywie. Warto również dodać, że nie posiada ona podszewki, z tyłu w okolicy karku posiada zapięcie na guziczek, posiada kieszenie, nie prześwituje i posiada rękaw o długości 3/4. Wiem, że wiele z Was nie przepada za poliestrem, ale zapewniam Was, że ten - jest wysokiej jakości. Sukienka jest bardzo wygodna, przepięknie się układa i wygląda zjawiskowo. Nie zauważyłam nadmiernego pocenia się w niej, co w przypadku poliestru dość często się zdarza. Jestem nią po prostu zauroczona.

Sukienka trapezowa o luźnym kroju Ooh La La - AvocadoStyle

Sukienka trapezowa o luźnym kroju Ooh La La - AvocadoStyle

Sukienka trapezowa o luźnym kroju Ooh La La - AvocadoStyle

Sukienka trapezowa o luźnym kroju Ooh La La - AvocadoStyle

Sukienka dostępna jest w sześciu kolorach: szarym, khaki, pudrowym różu, beżowym, kobaltowym i czarnym. Jak widzicie na zdjęciach, osobiście skusiłam się na khaki, ponieważ uważam, że to "mój" kolor i czuję się w nim niesamowicie swobodnie i dobrze. Wydaje mi się też, że ładnie podkreśla kolor mojej karnacji i pasuje do moich włosów (przy okazji dziękuję Patrycji za namowę do powrotu do brązu 😘).

Warto również wspomnieć, że ta sukienka idealnie nadaje się do noszenia na co dzień, do pracy czy jakiejś uroczystości typu chrzciny, wesela etc. Jej niesamowity krój sprawia, że jest wyjątkowa, a materiał bardzo ładnie się układa w związku z czym będzie świetnie się prezentować zarówno w pozycji siedzącej czy tańcu.

Jestem z niej bardzo zadowolona i z pewnością poszukam sobie czegoś innego w sklepie AvocadoStyle i wrócę do Was z kolejnym wpisem. 

Jak się Wam podoba sukienka na którą się skusiłam? Lubicie takie trapezowe kroje czy wolicie raczej te dopasowane?

Profesjonalnie zorganizowane obozy narciarskie dla dzieci

Profesjonalnie zorganizowane obozy narciarskie dla dzieci


Musicie niedługo podjąć naprawdę ostateczne decyzje w tym aspekcie? Niedługo trzeba wybrać jakieś obozy narciarskie dla swoich pociech, ponieważ w tym roku kalendarzowym chcecie po prostu załatwić ten temat stosunkowo dużo wcześniej niż zazwyczaj? Najlepiej zdecydować się na rozwiązania, które są generalnie pod wieloma względami sprawdzone oraz jednocześnie zweryfikowane. Tylko wtedy obozy narciarskie będą satysfakcjonujące dla dzieci, a także całkowicie bezpieczne - wtedy Wy nie będziecie mieli co do nich żadnych wątpliwości.

Koniec końców dużo osób decyduje się na obozy narciarskie ze strony internetowej kogis.pl. Okazuje się, że nie jest to jednak żadna przypadkowa kwestia, która wynika bez żadnego powodu. Dużo osób ma świadomość, że platforma Kogis to w tym momencie zdecydowanie najlepsze rozwiązanie. Chodzi o to, że z jednej strony ludzie z tego podmiotu dobrze znają się na organizowaniu imprez turystycznych. Poza tym Kogis to także strona internetowa, gdzie można szukać i znaleźć odpowiedniej jakości wydarzenia na różne pory roku kalendarzowego. Jeśli chodzi o obozy zimowe, to do wyboru są obozy narciarskie, lecz nie tylko. Bardzo popularne są także obozy łyżwiarskie oraz snowboardowe. Tak jak wspomnieliśmy przed chwilą, na tej stronie internetowej macie okazję zdecydować się również na coś na wszystkie cztery pory roku. Wobec powyższego do wyboru są także obozy letnie, kolonie, zielone szkoły, wycieczki szkolne i tak dalej. Jesteśmy przekonani, że każda osoba w tej bardzo szerokiej ofercie coś znajdzie - albo dla siebie, albo dla swojego dziecka.

Ludzie są przekonani do tego, że obozy narciarskie od Kogis to będzie dobra opcja z wielu względów. Przede wszystkim wszystkie takie wydarzenia turystyczne są zgłoszone do kuratorium. Wobec powyższego - tak na logikę - gdyby coś było nie tak, to wtedy odpowiednie osoby na pewno szybko by zaraz zareagowały, prawda? Jeśli natomiast takie wydarzenia turystyczne są w ofercie, to znaczy, iż jest z nimi wszystko w jak najlepszym porządku. Na dodatek na stronie internetowej kogis.pl macie okazję znaleźć obozy narciarskie organizowane przez dobrej jakości wychowawców. Nie chodzi nam wyłącznie o wysokiej klasy instruktorów. Poza tym pociechy mają do dyspozycji wychowawców - nie jest to żadna kolokwialnie pisząc ściema - przez 24 godziny na dobę. Zawsze w razie czego może do akcji wkroczyć również opieka medyczna. Organizatorzy obozu zadbali tak naprawdę o wszystkie szczegóły. W związku z tym jest naprawdę bardzo bezpiecznie. Rodzice w ogóle o takie kwestie nie muszą się na szczęście obawiać.

Na co mogą liczyć dzieciaki, które zostały wysłane na tego typu obozy narciarskie? Zdecydowaliście się wybrać coś ze strony internetowej https://www.kogis.pl/tematyki-zimowisk/obozy-narciarskie/? W takim razie możecie być już spokojni. I to nie tylko o bezpieczeństwo dzieci. Organizatorzy Kogis to osoby o sporej dawce kreatywności. Wobec powyższego harmonogram dzieci jest wypełniony tak naprawdę od rana do nocy - oczywiście w odpowiednich proporcjach. Pociechy nie tylko uczą się systematycznie jeździć na nartach. Na dodatek mają też czas na inne aktywności. Chodzi nam w tym momencie o imprezy integracyjne, rozmaite turnieje, zabawy oraz gry. Po prostu czas jest spędzony za każdym razem w bardzo miłej atmosferze. Kolejna istotna sprawa związana z tym tematem jest taka, że rodzice mogą być pewni, że gdyby na przykład pociecha po rezerwacji terminu zachorowała, to otrzymają zwrot kosztów poniesionych z tego tytułu. Co jeszcze znajduje się w cenie? To na przykład noclegi oraz naprawdę porządne wyżywienie. Tak samo, jak ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków. W związku z tym nie trzeba generalnie obawiać się, że pociesze stanie się jakaś krzywda, ponieważ generalnie jest na takich zimowych wypadach całkowicie bezpiecznie. W razie czego jednak fachowcy po prostu - kolokwialnie pisząc - chuchają tutaj jak najbardziej na zimne. Tak właśnie wyglądają fachowo zorganizowane obozy narciarskie.

NOWOŚĆ! Podkład + korektor Max Factor Facefinity All Day Flawless 3 w 1 FLEXI HOLD

NOWOŚĆ! Podkład + korektor Max Factor Facefinity All Day Flawless 3 w 1


Promocja na kolorówkę w Rossmannie trwa w najlepsze. Z tego właśnie powodu w ostatnich dniach wracam do Was z wpisami, w których możecie zobaczyć kosmetyki warte uwagi podczas zakupów przy tej promocji. Dziś pora na markę MAX FACTOR i nowość - podkład i korektor Facefinity All Day Flawless 3 w 1. 

Jeśli czytasz mojego bloga, to z pewnością wiesz, że osobiście nie wymagam od podkładów jakiegoś mega krycia. Na twarzy mam kilka przebarwień, które lubię czasem zakamuflować, a pod oczami cienie (niestety taki mój urok). Z tych powodów bardzo lubię sięgać po podkłady i korektory i bardzo często je zmieniam, szukając dla siebie odpowiedniego. W nowej kolekcji MAX FACTOR, podkład Facefinity All Day Flawless 3 w 1 dostępny jest w aż 12 odcieniach, co spowodowało, że moja ciekawość nim znacznie się powiększyła. Do mojego domu dotarła paczka z każdym kolorem, tak więc mogłam wybrać odcień idealny dla siebie, a przy okazji pokazać Wam jak wygląda każdy z nich. 

Max Factor podkład Facefinity All Day Flawless 3 w 1

Dzięki zaawansowanej technologii Flexi-hold™ podkład dopasowuje się do mimiki twarzy i utrzymuje się na niej przez cały dzień. Formuła podkładu jest odporna na ścieranie i błyszczenie. Max Factor Facefinity All Day Flawless 3 w 1 to także podkład z filtrem SPF 20, który chroni skórę przed działaniem promieni słonecznych. Podkład kryjący Max Factor Facefinity All Day Flawless 3 w 1 idealnie stapia się ze skórą, co ułatwia jego nakładanie i uzyskanie efektu pełnego krycia. Przebadany dermatologicznie, nie zatyka porów.

Takie informacje przeczytamy na stronie producenta. A jakie są moje wrażenia po stosowaniu tego podkładu? 

Zamknięty jest w szklanej buteleczce z czarnym, plastikowym korkiem. Pod nim kryje się pompka, która z łatwością wydobywa z wnętrza kosmetyk bezpośrednio na gąbeczkę czy pędzel. 


Max Factor podkład Facefinity All Day Flawless 3 w 1

Max Factor podkład Facefinity All Day Flawless 3 w 1


Konsystencja podkładu jest dość rzadka i lekka i bardzo przyjemnie aplikuje się na skórę. Zapach zwyczajny - nie pachnie, ale i nie odrzuca. Podkład wyraźnie stapia się ze skórą i dodatkowo ją nawilża. Nie podkreśla skórek, dając naturalne wykończenie. Z pewnością nie zapycha, ponieważ nosząc go na twarzy nie czułam, że go w ogóle posiadam i czułam jak skóra oddycha. 
Jeśli chodzi o jego krycie to jest średnie. Przy jednej warstwie nie ma co oczekiwać szału. Daje delikatne, naturalne wykończenie z przebłyskami przebarwień. Nie zauważyłam, aby zmieniał swój kolor. Przy dwóch cienkich krycie jest zadowalające, a plusem tego jest fakt, że nie ma efektu maski. Na twarzy trzyma się średnio 5 godzin bez bazy, z bazą wydłuża się do 8 a nawet 10 godzin. Osobiście jestem zwolenniczką podkładów o takich naturalnych wykończeniach, więc jestem z niego bardzo zadowolona.

Poniżej przedstawiam Wam swatche wszystkich odcieni podkładu Max Factor Facefinity All Day Flawless 3 w 1


swatche podkładu Max Factor Facefinity All Day Flawless 3 w 1

Jak widzicie kolorystyka jest ogromna i myślę, że każda kobieta znajdzie odcień idealny dla siebie. Ja w końcu znalazłam taki, którego nie muszę przyciemniać czy rozjaśniać i na mojej buzi jest niewidoczny za co bardzo się z nim polubiłam.

Druga nowość, to korektor Mac Factor Facefinity All Day Flawless. Tego typu kosmetyk powinien znaleźć się w kosmetyczce każdej kobiety, dlatego postanowiłam od razu Wam je zrecenzować i również pokazać jakie ma odcienie. 


korektor Mac Factor Facefinity All Day Flawless


Korektor Max Factor Facefinity All Day Flawless z technologią Flexi-hold™ zapewnia perfekcyjne i długotrwałe krycie, a przy tym jest wyjątkowo lekki na skórze. Dzięki możliwości nałożenia kilku warstw jego krycie można stopniować od średniego do pełnego.

W taki sposób korektor opisany jest na stronie producenta. Czytając to, czuję się zachęcona, bo często zdarza się, że korektory stosowane pod oczy okazują się dla mnie zbyt ciężkie, w efekcie czego wyglądam na zmęczoną, a kosmetyk się roluje. Chętnie zabrałam się za testy, kiedy tylko korektory zawitały w moim domu.  

Jak widzicie na zdjęciu powyżej, korektor Max Factor Facefinity All Day Flawless dostępny jest w trzech odcieniach. Na sam koniec pokażę Wam swatche, które robiłam w świetle dziennym, a zdjęcia nie były w ogóle ruszane żadnych programem do obróbki. Chciałam, żebyście mogły zobaczyć je w jak najbardziej naturalnych warunkach.


korektor Max Factor Facefinity All Day Flawless

Podobnie jak podkład, korektory zamknięte są w smukłej buteleczce z czarnym korkiem. Pod nakrętką znajduje się aplikator do precyzyjnego nakładania kosmetyku bezpośrednio na skórę. Ta forma aplikacji odpowiada mi najbardziej i po takie korektory sięgam najczęściej.


korektor Max Factor Facefinity All Day Flawless

Korektor ma przyjemną, kremową konsystencję, która zadziwia swoją lekkością. Rozprowadza się z łatwością, nie wysusza i śmiało można nosić go zarówno pod oczami jak i na innych partiach twarzy. Mam wrażenie, że odcień nieco ciemnieje po wyschnięciu, jednak nie jest to znaczna zmiana (a może to tylko moje wrażenie?). Aby uzyskać pełne krycie, trzeba je sobie zbudować (2-3 warstwy w zależności od potrzeb). Kosmetyk jest lekki, więc nie obawiajcie się, że przeciążycie delikatną skórę pod oczami. Kiedy zastygnie całkowicie, bardzo dobrze trzyma się skóry, nie roluje, nie ściera - na prawdę fajnie wygląda. Trzyma się na swoim miejscu do demakijażu, więc w moim przypadku było to średnio 6-8 godzin.

Poniżej przedstawiam Wam swatche:


korektor Max Factor Facefinity All Day Flawless swatch

Jak widzicie odcienie znacznie się od siebie różnią i co mnie urzekło - znajdzie się kolor pośredni - nie za jasny i nie za ciemny, co nie często się zdarza. Właśnie ten środkowy idealnie pasuje do mojej karnacji i na twarzy pozostaje niezauważalny. A właśnie tego szukałam wśród znacznej ilości kosmetyków, które próbowałam do tej pory.

Jak widzicie wybór kolorów jest ogromny i każdy znajdzie coś dla siebie. Te kosmetyki z pewnością warto wypróbować i skusić się na nie podczas trwającej właśnie promocji w drogeriach Rossmann. Z pewnością będę stosować je przez dłuższy okres i z przyjemnością będę do nich wracać.

Stosowaliście już te kosmetyki? Jeśli tak, to chętnie poczytam jak się u Was sprawdzają :)

Inne moje posty z marką MAX FACTOR:
- Colour Elixir Lip Cushion
- Bestsellery od Max Factor
- Miracle Glow Duo Pro Illuminator

Zapraszam też do obserwowania mnie w Social Media:


Jak radzić sobie przy urazach stawu skokowego?

Jak radzić sobie przy urazach stawu skokowego?

Uraz, kontuzja... brzmi znajomo? Każdy z nas pewnie w swoim życiu doświadczył tych nieprzyjemnych efektów podczas aktywności fizycznej. Dziś podpowiem Wam jak radzić sobie w takich sytuacjach.

Do osób aktywnych fizycznie nie należę od kilku ładnych lat. Pewnie śmiejecie się w duchu, że jestem zbyt leniwa, żeby ruszyć swoje cztery litery z kanapy i zacząć robić coś ze swoim życiem. Otóż robię - jednak nie wszytko mogę, nad czym dziś ubolewam. 

W swoim życiu miałam kilka urazów, które skończyły się założeniem gipsu, szyny gipsowej czy stabilizatorów. Całe życie powtarzałam, że powinnam mieć na imię jak jeden ze Smurf'ów - Ciamajda. Czemu? Pierwszą poważną kontuzję doznałam podczas spaceru, na prostej drodze. Szłam sobie po prostu i nagle poczułam w swoim kolanie niesamowity ból, kolano wykręciło się w przeciwną stronę i upadłam. Czułam się jakby mnie ktoś "podciął". Kiedy próbowałam wstać - pojawiało się to samo, aż do momentu, kiedy moje kolano całkowicie się zblokowało. Oczywiście udałam się na SOR i tam po oględzinach lekarza (bez RTG) powiedziano mi, że mam zbite kolano. Zalecono okłady i cierpliwość. Po pewnym czasie okazało się, że zgruchotała mi się łąkotka i konieczne było jej operacyjne usunięcie. Kolejny raz, kilka miesięcy później, podczas wieszania firanek, poczułam coś podobnego - skończyło się to przeszczepem więzadła krzyżowego i bocznego i wstawienie mi na stałe śrub w kolano. Żeby tego było mało, podczas wakacji - niefortunnie skoczyłam do basenu i ... złamałam kostkę boczną w prawej stopie. Niestety mam takie "szczęście", że trafiam na lekarzy, którzy w oczach mają rentgen i na początku moje urazy są tylko zbiciem. Tak też było w tym przypadku i musiałam nosić szynę bądź stabilizator na kostkę. Niestety po dwóch tygodniach, kiedy trafiłam do kolejnego lekarza założono mi gips - i ponoć milimetry dzieliły mnie od operacji.

W tym momencie się zatrzymam, bo nie chcę opowiadać Wam historii moich wypadków, ale miałam mówić o sposobach na urazy stawów. Otóż, w przypadku skręcenia czy nadwyrężenia stawu skokowego bardzo dobrze jest zainwestować we wspomniany wyżej stabilizator. Osoby, które podobnie jak ja - nie lubią siedzieć w miejscu i nawet podczas urazu chcą być chociaż w małym stopniu aktywne powinny zaopatrzyć się w taki gadżet. Odpowiednio dobrana orteza pozwala na zachowanie aktywności oraz redukuje niebezpieczeństwo pogłębienia się kontuzji. Oczywiście, założenie takiego stabilizatora wymaga konsultacji ze specjalistą i dopiero po jego pozwoleniu można się na niego zdecydować. W czym tkwi sekret takiej ortezy? Utrzymuje ona układ ruchu w stabilnym położeniu. Dodatkowo jest lekka i komfortowa w noszeniu. 

Pierwszą najważniejszą sprawą chwilę po doznaniu urazu jest oczywiście wizyta u specjalistów, rentgen, a czasem nawet badanie USG. Jeśli lekarz pozwoli, możemy zdecydować się na noszenie stabilizatora - ja wybrałam tę opcję ze względu na wygodę jej noszenia. Dodatkowo warto odciążać nogę przy pomocy kul ortopedycznych, gdyż nadmierne jej obciążanie z pewnością służyć Wam nie będzie. Pamiętajcie również o specjalnych okładach (np. z Altacetu) i układaniu nogi wyżej od ciała w taki sposób, aby nie tworzyły się w niej zakrzepy. Jeśli lekarz nie wspomina Wam o zastrzykach przeciwzakrzepowych, warto o nie podpytać podczas wizyty. 

Najlepiej będzie jeśli będziecie unikać takich sytuacji i wypadki będą omijać Was łukiem. Po swoich przykrych doświadczeniach mogę napisać, że skutki takich złamań czy skręceń mogą Wam dać znać dopiero po kilku latach od zdarzenia. Jeśli będziecie ściśle trzymać się zaleceń, to może unikniecie takich przykrych konsekwencji. W moim przypadku jest na odwrót, bo pierwszy poważny uraz miałam mając 19 lat i w głowie miałam wtedy co innego, jak siedzenie w domu. No, ale cóż... dziś wiem, że to był błąd. 

Stosowaliście już stabilizatory? Podobają Wam się takie rozwiązania?

NOWOŚĆ! BOURJOIS - kolekcja do makijażu ALWAYS FABULOUS

BOURJOIS - kolekcja do makijażu ALWAYS FABULOUS

W dzisiejszym wpisie chciałabym opowiedzieć Wam o najnowszej kolekcji do makijażu marki BOURJOIS o nazwie ALWAYS FABULOUS. W jej skład wchodzi podkład, korektor oraz podkład w sztyfcie z gąbeczką. Jeśli zastanawiacie się czy skusić się na te produkty podczas trwającej właśnie promocji w drogeriach Rossmann, to w tym wpisie dowiecie się czy warto.

Jak pewnie wiecie - od 16 do 30 września trwają wielkie promocje w drogeriach Rossmann. Kosmetyki do makijażu, między innymi marki Bourjois możecie kupić do 60% taniej. Uważam, że to idealny moment na uzupełnienie braków w kosmetyczce, a nawet zrobienie małych zapasów. Stwierdziłam, że właśnie teraz jest dobry moment na zaprezentowanie Wam produktów, które od kilku dni mam możliwość stosować. 

Wielkimi krokami zbliża się jesień, tak więc czas i pora zacząć kamuflować to i owo. O tej porze roku zawsze na twarzy mam jakieś przebarwienia i szukam kosmetyków, dzięki którym będę mogła je schować. Nie wymagam od podkładów gigantycznego krycia, bo zawsze boję się uzyskania efektu maski. Lubię, kiedy skóra wygląda naturalnie, jest ujednolicona i miękka w dotyku. Kiedy przyjechał do mnie podkład Bourjois Always Fabulous, postanowiłam od razu wziąć się za jego testy :)

podkład Bourjois Always Fabulous


podkład Bourjois Always Fabulous

Marka Bourjois stworzyła podkład odporny na wszelkie warunki, który zapewnia idealne krycie, aksamitne półmatowe wykończenie i doskonałą trwałość aż do 24 godzin. Wzbogacona o składniki pielęgnacyjne i filtr SPF 20 formuła podkładu zapewnia skórze nawilżenie, ochronę i nieskazitelny wygląd o każdej porze.

- Specjalnie opracowana technologia Stay-In-Place pozwala utrzymać pigment w miejscu aplikacji
- Dostępny w 6 odcieniach
- Zawiera filtr SPF 20 i jest dodatkowo wzbogacony w wit. E

podkład Bourjois Always Fabulous

Jak widzicie podkład zamknięty jest w buteleczce w kształcie prostopadłościanu z korkiem w przepięknym kolorze rose gold. Całość prezentuje się bardzo ładnie, schludnie i elegancko. Pod korkiem znajdziemy czarną pompkę z możliwością blokady - to duży plus i dodatkowe zabezpieczenie przed wyschnięciem czy przypadkowym rozlaniem się (np. w torebce). Podkład ma konsystencję średnio-gęstą i lekko kremową, jednak nie należy ona do ciężkich. Z łatwością rozprowadza się po skórze, można rzec, że wręcz po niej "sunie", pozostawiając na niej przepiękny, kwiatowy zapach, oraz delikatny błysk. Gołym okiem tego nie widać, ale w podkładzie przy świetle są widoczne delikatne drobinki, które mienią się dodając blasku wykończeniu. Produkt zastyga w normalnym czasie - bez obaw, możemy wszystko dokładnie nałożyć bez pośpiechu i strachu, że zostaną po nim smugi. Dodatkowy plus to fakt, że podkład nie zmienia swojego koloru oraz ładnie matuje (nie wysuszając przy tym skóry). Uważam, że krycie jest dobre - wszystkie przebarwienia są zakryte, a moja twarz nie wygląda sztucznie. 

Jak prezentują się na żywo poszczególne kolory? Poniżej przedstawiam Wam swatche, które robiłam w świetle dziennym, około godziny 15. Zdjęć nie rozjaśniałam, żebyście mogli zobaczyć odcienie w jak najnaturalniejszych barwach.


podkład Bourjois Always Fabulous swatch


Jak wspomniałam na początku, kosmetyki te stosuję od kilku dni, więc moja opinia jest świeża. Na dzień dzisiejszy nie zauważyłam, aby podkład zapychał, nie podrażnia mnie, a na mojej mieszanej cerze wytrzymuje około 6-8 godzin. Lekko się przeciera w okolicy nosa, jednak mam to w każdym przypadku, ponieważ często przecieram tam palcami. Jestem z niego bardzo zadowolona i z pewnością podkład Bourjois Always Fabulous pojawi się we wpisie z hitami tego roku. Na dzień dzisiejszy jest najlepszym jaki stosowałam i śmiało mogę go Wam polecić. Wydaje mi się, że sprawdzi się zarówno przy cerze suchej, normalnej jak i mieszanej. Z racji tego, że nie wiem jak zachowa się gdy wydziela się sporo sebum - nie chcę wymieniać cery tłustej. 

Drugi produkt, to podkład i korektor 2 w 1 w sztyfcie z gąbeczką Bourjois ALWAYS FABULOUS

Kryjący podkład w sztyfcie z gąbką. Zapewnia naturalnie matowe wykończenie oraz ukrywa niedoskonałości. Aplikator w postaci gąbki umożliwia perfekcyjne rozprowadzenie i blendowanie podkładu.

podkład i korektor 2 w 1 w sztyfcie z gąbeczką Bourjois ALWAYS FABULOUS

Taki produkt miałam okazję już stosować, jednak była to inna marka. Przyznam, że kiedyś bałam się ich używać, że będą dla mnie zbyt ciężkie i tłuste. I dziś mając porównanie, wiem, że poprzednicy byli o wiele gorsi. Ale o tym za chwilę. 

Skupmy się na wyglądzie opakowania. Sztyft jest dość spory, posiada 7,3 g kosmetyku. Wysuwa się go jak szminkę. Zakryty jest korkiem w kolorze rose gold, na którym widnieje numer i nazwa poszczególnych odcieni. Na dolnej części, pod przezroczystym koreczkiem ukryta jest gąbka. W dotyku jest przyjemna, elastyczna i przypomina mi moje ulubione gąbeczki typu beauty blender. 



podkład i korektor 2 w 1 w sztyfcie z gąbeczką Bourjois ALWAYS FABULOUS

podkład i korektor 2 w 1 w sztyfcie z gąbeczką Bourjois ALWAYS FABULOUS
Sztyft po zetknięciu ze skórą jest praktycznie niewyczuwalny. Niby płynie po skórze jak masełko, jednak nie jest tłusty i mając go na sobie czuć, że skóra oddycha. Bardzo podoba mi się to, jak stapia się z nią i pozostaje praktycznie niewidoczny. Jeśli macie jednak odstające skórki, to z pewnością je podkreśli i to trzeba wziąc pod uwagę, rozważając jego zakup. Najczęściej stosuję go jako korektor, bo podkłady wolę jednak w płynie - chyba z przyzwyczajenia. Małe niedoskonałości kryje bardzo dobrze, te mocniejsze nieco słabiej. Zapach tego kosmetyku jest podobny do podkładu, który opisałam wyżej, jednak jest mniej wyraźny. Trochę się błyszczy, dlatego wolę go przypudrować czymś sypkim, wtedy nosi mi się go o wiele wygodniej. 

Swatche wszystkich dostępnych odcieni, zrobiłam bez oświetlenia sztucznego, obok okna w ciągu dnia. 

podkład i korektor 2 w 1 w sztyfcie z gąbeczką Bourjois ALWAYS FABULOUS swatch

Na sam koniec zostawiłam sobie korektor Bourjois Always Fabulous 24hrs

Jego kremowa i delikatna konsystencja zapewnia długotrwały, a przy tym subtelny efekt. 24 godziny pełnego krycia oraz aksamitne wykończenie pozwalają utrzymać wszelkie niedoskonałości pod kontrolą bez względu na okoliczności. Jego formuła zadba o Twoją skórę, a dzięki technologii Stay-In-Place zachowasz perfekcyjny look niezależnie od tego, co przyniesie dzień.

korektor Bourjois Always Fabulous 24hrs

Korektory zamknięte są w uroczych buteleczkach o kształcie prostopadłościanu z nakrętką w kolorze rose gold. Gdyby nie czarny pasek pod nakrętką, powiedziałabym, że to miniaturowe opakowanie podkładu. Kosmetyk wydobywa się z wnętrza w standardowy sposób - pod nakrętką umieszczony jest wygodny aplikator, którym aplikujemy korektor bezpośrednio na skórę. 

Konsystencja jest lekka i dość rzadka jak na korektor, jednak nie jest płynna. Podczas aplikacji robi się delikatnie kremowy i przyjemnie sunie po skórze. Czuję pod nim nawilżenie, więc podejrzewam, że może obciążać bardzo delikatną skórę pod oczami. Moja do takich wrażliwych i delikatnych nie należy więc na razie (odpukać w niemalowane) nie zauważyłam zbyt dużego obciążenia tych miejsc. Krycie ma bardzo dobre, moje cienie pod oczami są praktycznie niewidoczne, więc myślę, że u Was będzie podobnie. 

korektor Bourjois Always Fabulous 24hrs


korektor Bourjois Always Fabulous 24hrs

Korektor dostępny jest w dwóch odcieniach, których swatche umieszczam poniżej:

korektor Bourjois Always Fabulous 24hrs swatch

Podsumowując moją przygodę z nowościami marki BOURJOIS śmiało mogę powiedzieć, że jestem zadowolona. Cieszę się, że mogłam wypróbować te nowości i dobrać sobie idealne odcienie, bo jak widzicie mam w czym wybierać. Myślę, że warto skusić się na nie w promocji, która aktualnie trwa w drogeriach Rossmann.
Podkład w płynie z pewnością znajdzie się w mojej kosmetyczce na dłużej, bo zrobił na mnie ogromne wrażenie. Chętnie będę do niego wracać. Pozostałe produkty również spisują się dobrze, jednak nie stosuję ich tak często jak podkładu. 

NOWOŚĆ! BOURJOIS - kolekcja do makijażu ALWAYS FABULOUS


Widzieliście już te nowości Bourjois? A może mieliście możliwość poznać któryś z prezentowanych kosmetyków? Jak wrażenia?

Zobacz też inne wpisy z kosmetykami Bourjois:
- Róż do twarzy Le Duo Blush Bourjois
- Pomadka i kredka Lip Duo Sculpt Bourjois

Zapraszam również do obserwowania mnie w Social Media:

OnColour - kremowe korektory i pomadka ORIFLAME

OnColour - kremowe korektory i pomadka ORIFLAME


Co pewien czas w moim domu pojawiają się kosmetyki marki Oriflame. Tym razem, skusiłam się na pomadkę oraz dwa korektory z serii OnColour. 

Jestem osobą, która nie wyjdzie z domu bez pomalowanych rzęs. Jeśli decyduję się na pełny makijaż, to obowiązkowo sięgam po korektory i pomadki do ust. Jak wiecie, uwielbiam próbować co chwila czegoś nowego i nie zwracam uwagi na cenę. Czasem w moje ręce trafiają kosmetyki z wyższej półki, a czasami te z niższej. Dzięki takim testom, mam okazję sprawdzić czy cena adekwatna jest do jakości. Oczywiście, wolę kiedy pieniędzy wydaje się mniej, dlatego często wracam do produktów, które zrobiły na mnie pozytywne wrażenie i są w niższych cenach. Kosmetyki od Oriflame, to najdroższych nie należą, a z zamówieniem ich nigdy nie miałam problemów. Kiedyś korzystałam z usług znajomej konsultantki, potem byłam nią sama. To drugie rozwiązanie jest o wiele wygodniejsze, ponieważ produkty docierały do mojego domu, a będąc konsultantem można również zaoszczędzić i zarobić. Jeśli zastanawiasz się tak takim rozwiązaniem dla siebie, to warto spojrzeć na stronę Klub Konsultantek i sprawdzić co firma oferuje. 

Wróćmy jednak do tematu kosmetyków o których jest dzisiejszy wpis. Seria OnColour została stworzona z miłości do kolorów i kosmetyków. Znajdziecie w niej modne kolory, przyjemne formuły oraz radość, jaką daje eksperymentowanie z makijażem. Nie należy ona do drogich, pomadki czy korektory kosztują około 20 zł, więc większość z Was może sobie na nie pozwolić. 

Swoją recenzję zacznę od korektorów OnColour Oriflame.

korektor oncolour oriflame

Kremowy korektor, który pomaga wyrównać koloryt skóry oraz ukrywa niedoskonałości i przebarwienia. Forma sztyftu zapewnia łatwą i precyzyjną aplikację. Zawiera składniki nawilżające, wspaniale wtapia się w skórę i jest trwały. 
Takie informacje znajdziemy na stronie producenta, ale czy mogę się z nimi zgodzić?

korektor OnColour oriflame

korektor OnColour oriflame

Jak widzicie na zdjęciach, w moim posiadaniu są dwa odcienie, czyli tyle ile jest dostępnych w ofercie Oriflame. Light Ivory oraz Natural Beige - czyli kolory, które są standardowe - jeden jaśniejszy, a drugi ciemniejszy. 

Zamknięte są w sztyfcie w formie pomadki, opakowania są schludne i proste, co bardzo mi się w nich podoba. Czy forma sztyftu mi odpowiada? Kiedyś powiedziałabym, że tak. Dziś wolę jednak korektory z aplikatorem - wydają mi się bardziej higieniczne. Konsystencja korektorów jest dość miękka, więc należy uważać, aby nie połamać ich podczas stosowania. Po skórze "suną" z łatwością i lekkością i pozostawiają po sobie tłustawy ślad. 

Na zdjęciu poniżej swatche korektorów - na górze mamy odcień Light Ivory, a na dole Natural Beige. 


Specjalnie nie rozjaśniałam zdjęcia i robiłam je w świetle dziennym, ponieważ korektory są na prawdę bardzo słabo widoczne. Tak na prawdę to nie różnią się jakoś rażąco jeśli chodzi o ich kolorystykę. 

Jeśli chodzi o krycie, to moim zdaniem jest słabe. Z pewnością nie uda się nimi zakamuflować cieni pod oczami, ale na jakieś niewielkie zmiany skórne mogą się przydać. Osobiście zaczęłam używać ich do konturowania twarzy i tylko w tym przypadku się u mnie sprawdzają. Trwałość jest średnia - przy mojej mieszanej cerze w niektórych miejscach po prostu spływają po jakimś czasie. Tak więc podsumowując moją przygodę z nimi mogę przyznać, że jestem z nich średnio zadowolona i pewnie już się nie skuszę na nie w przyszłości.

Kolejny produkt z tej serii to pomadka OnColour Oriflame. Zastanawiałam się jaki odcień wybrać, ponieważ przeglądając moje szminki stwierdziłam, że mam praktycznie same nudziaki. Zdecydowałam, że tym razem zaszaleję i skusiłam się na odcień o nazwie Punch Pink 38759.

pomadka OnColour Oriflame

Kremowa pomadka w tętniących życiem kolorach. Szeroka gama kolorystyczna pozwala na dobranie idealnego odcienia na każdą okazję. Nowy kształt sztyftu oraz kompleks zapewniający komfort zapewniają łatwą aplikację i równomierne pokrycie.
Pomadka na stronie producenta, jak i na żywo wygląda jak piękny, brudny, zgaszony róż. Ten odcień bardzo mi się spodobał, dlatego też ochoczo wzięłam się za testy. Konsystencja jest bardzo przyjemna i kremowa, z łatwością sunie po ustach i fajnie je nawilża. Odcień, który pozostawia na ustach trochę mnie zdziwił i wydaje mi się zupełnie inny niż patrząc na niego w katalogu czy internecie. Na moich wargach wydaje mi się on bardzo krzykliwy i ten róż kojarzy mi się trochę z nastolatką, więc nie będziecie zdziwieni jeśli powiem Wam, że trochę mnie zmartwił. 


pomadka OnColour Oriflame

pomadka OnColour Oriflame


Trwałość jest dobra. Pigment ładnie trzyma się ust i pozostaje na nich do pierwszego posiłku, więc myślę że to taki standard. Podoba mi się również to, że moje usta z tą pomadką są mega miękkie i gładkie. Co ważne - nie podkreśla skórek. Jestem pewna, że zamówię sobie ją w innym odcieniu i wtedy będę usatysfakcjonowana. 

Podsumowując moją przygodę z tą serią mogę polecić ją młodym kobietom, a nawet nastolatkom. Kosmetyki są w niskich cenach, jakościowo dla osób, które nie są zbyt wymagające, a wybór kolorów jest całkiem spory. 

Stosowaliście już jakieś produkty z serii OnColour od Oriflame? Jak Wasze wrażenia?


Instagram