Kursy kosmetyczne online - czy warto z nich korzystać?

 

Kursy kosmetyczne online - czy warto z nich korzystać?

Dobrej jakości kurs kosmetyczny umożliwia zdobycie potrzebnej wiedzy i niezbędnych umiejętności. Takie podstawy są kluczowe, aby przyszli klienci mogli z zaufaniem oddać się w ręce eksperta. Czy można zatem uzyskać kompetencje, wybierając kursy kosmetyczne online? Na co zwrócić uwagę, poszukując odpowiedniej oferty? Jakie korzyści wiążą się z taką formą nauczania? Poznaj więcej szczegółów.

1. Dlaczego warto wybrać kursy kosmetyczne online?

2. Jaki wybrać kurs? Kosmetologia i możliwości

3. Kurs online - jak to działa?

Podstawowa zasada, o której warto pamiętać zawsze, nakazuje wybierać kursy kosmetyczne online z certyfikatem. Tylko takie będą stanowiły faktyczne potwierdzenie zdobytej wiedzy i uzyskanych umiejętności.

Dlaczego warto wybrać kursy kosmetyczne online?

Kurs kosmetyczny online to przede wszystkim elastyczność. Bez problemu pogodzisz go z innymi obowiązkami, a nawet pracą zawodową. Możesz także zdecydować się na szkolenie online w konkretnej dziedzinie, poszerzając w ten sposób swoje kompetencje. Jeśli do tej pory twoją specjalizacją były zabiegi pielęgnacyjne, warto wybrać kurs makijażu online czy kurs farbowania i stylizacji włosów. W ten sposób masz szansę pozyskać dodatkowych klientów.

Kursy kosmetyczne online - czy warto z nich korzystać?


Edukacja przez internet zapewnia dużą wygodę. Nie musisz dojeżdżać do innej miejscowości, organizować opieki dla dzieci, brać urlopu w pracy... Czasami przydatne kursy i szkolenia wymagają dostępności w konkretnym czasie, jednak nawet wtedy jest to prostsze niż w trybie stacjonarnym. Najczęściej do materiałów możesz powrócić w dogodnym dla ciebie momencie.

Jaki wybrać kurs? Kosmetologia i możliwości

Kursy online to szeroki zakres tematyczny i wiele możliwości kształcenia się. Jakie warianty szkoleń warto wybrać? Wiele zależy od twoich zainteresowań i dotychczasowych kompetencji. Dużą popularnością cieszą się chociażby:

  • Kurs kosmetyczny

Po ukończeniu kursu kosmetycznego będziesz mieć szeroką wiedzę nie tylko w zakresie podstaw kosmetologii i przeprowadzania zabiegów, ale również organizacji pracy salonu. Dowiesz się, jak funkcjonalnie urządzić gabinet i w jakie sprzęty warto zainwestować. Materiały szkoleniowe wskażą, jak przeprowadzać peelingi chemiczne czy mikrodermabrazję, jak pielęgnować skórę i ciało.

  • Kurs makijażu

Przedstawi techniki makijażu w kontekście konkretnych obszarów: makijaż oczu, ust, twarzy.

  • Kurs farbowania włosów

Dowiesz się, jak dobierać preparaty koloryzacyjne i jak prawidłowo je aplikować.

Kurs online - jak to działa?

Kursy online nie wymagają szczególnych przygotować. Wystarczy wykorzystać dostęp do platformy e-learningowej, przejść przez program, analizując materiały szkoleniowe, a następnie zdać egzamin. 


RIMMEL Wonder'last brow - tusz do brwi

 

RIMMEL Wonder'last brow - tusz do brwi

Co jakiś czas od jednej z agencji dostaję paczki PR z kosmetykami marki RIMMEL. Od dawna bardzo lubię ich produkty, więc takie przesyłki są dla mnie podwójną radością. Tym razem znalazłam w niej tusze do brwi Wonder'last brow i dziś chcę o nich opowiedzieć. 


Mam z natury jasne i rzadkie brwi w przeciwieństwie do rzęs. Odkąd pamiętam były praktycznie niewidoczne na mojej twarzy, a henny nie mogę stosować, bo mnie uczula. W związku z tym, w mojej kosmetyczce zawsze pełno kredek, pomad, cieni czy tuszy do brwi. Nigdy nie miałam swoich ulubionych, dlatego stosuję je naprzemiennie, w zależności od nastroju czy ilości czasu, który mam na wykonanie makijażu. 

Kiedy zobaczyłam, że we wspomnianej paczce znajdują się tusze do brwi, od razu wzięłam się za testy i ... bardzo się zaskoczyłam. Czy pozytywnie?

RIMMEL Wonder'last brow 

Tusz do brwi Wonder’Last od Rimmel pozwala uzyskać trwały i naturalny efekt gęstych brwi nawet do 2 dni. 
  
Aplikator z precyzyjną końcówką zapewnia dokładne pokrycie włosków, a wbudowana szczoteczka gwarantuje doskonałe rozprowadzenie. Każdy odcień zawiera pigmenty w naturalnych tonacjach, które podkreślą piękno Twoich brwi. Natychmiastowy, naturalny efekt, który utrzymuje się aż do 2 dni.

Tusz do brwi Rimmel Wonder'last brow dostępny jest w trzech odcieniach: 001 Blond, 002 Jasny brąz oraz 003 Ciemny brąz.


RIMMEL Wonder'last brow - tusz do brwi

RIMMEL Wonder'last brow - tusz do brwi

RIMMEL Wonder'last brow - tusz do brwi
  

Jak widzicie na zdjęciach powyżej, tusze zamknięte są w niewielkich tubkach z zakrętką, pod którą znajduje się zarówno aplikator, jak i dwustronna szczotka do rozczesywania i układania brwi. Każdy z kolorów pokazałam Wam na zdjęciu, abyście mogli zobaczyć jak prezentują się w rzeczywistości. Zdjęcie nie było przerabiane i robiłam je w świetle dziennym. 

Produkt ma konsystencję kremową i łatwo rozprowadza się po łuku brwiowym. Jeśli najedziemy nie tam, gdzie tego byśmy chcieli, możemy to zetrzeć, bo zanim produkt zastygnie, to łatwo go zmyć, Jeśli jednak zdąży zastygnąć, to nie ma możliwości aby go naruszyć. Mówię tutaj poważnie. Tusze są bardzo trwałe! Nie macie pojęcia, jaki miałam problem aby zmyć te swatche z ręki. Próbowałam trzech różnych płynów do demakijażu i naprawdę musiałam mocno trzeć, aby się tego pozbyć. Rimmel powinien wypuścić specjalne płyny do zmywania tych tuszy i myślę, że dobrze by na nich zarobił ;). 

RIMMEL Wonder'last brow - tusz do brwi

RIMMEL Wonder'last brow - tusz do brwi


Trwałość tych tuszy naprawdę jest genialna. Brwi faktycznie mogą być w stanie nienaruszonym dobre dwa dni. Nie sprawdzałam, tego, bo nie lubię spać w makijażu, ale patrząc na to jak trudno je zmyć - wierzę na słowo. Włoski są ładnie utrwalone, a tusz się nie rozmazuje. To do mnie przemawia i jestem pewna, że będę go stosowała długi czas.

Nie myślcie, że skoro to paczka PR, to nie napiszę o żadnych minusach. Napiszę, bo jeden zauważyłam. Jeśli na włoski nałożymy za dużo produktu, wygląda nieestetycznie i daje uczucie ściągania, które jest nieprzyjemne. 

Podsumowując moją przygodę z tymi tuszami chcę napisać, że jestem na tak. Kolorystyka, dostępność i trwałość przemawiają do mnie i cieszę się, że trafiły w moje ręce.

Dajcie znać, czy mieliście okazję poznać te produkty, a jeśli tak, to jak się u Was sprawdzają? Lubicie kosmetyki Rimmel?

Odkurzacz pionowy i mop 2 w 1 Deerma VC01 Max

Odkurzacz pionowy i mop 2 w 1 Deerma VC01 Max

Sprzątanie mieszkania to czynność, którą wykonuje każdy z nas. Wycieranie kurzu, odkurzanie czy mycie podłogi, to jedne z tych, które lubię najmniej. Wyciąganie odkurzacza, wiadra, mopa i te plątające się wszędzie kable, doprowadzały mnie do szału. Czemu piszę w czasie przeszłym? Czytajcie dalej, a się dowiecie.


Około dwa tygodnie temu, do mojego domu przyjechała nowość marki Deerma - odkurzacz pionowy i mop 2 w 1. W tym wpisie chciałabym Wam opowiedzieć o jego właściwościach i pokazać jak się prezentuje. Jest to urządzenie bezprzewodowe więc plątające się pod nogami kable, to dla mnie przeszłość, co niesamowicie mnie raduje. Dodatkowo odkurzacz jest lekki, więc sprzątanie nim to czysta przyjemność.

Dokładne sprzątanie bez większego wysiłku? Z Deerma to możliwe! Ulepszony odkurzacz z funkcją mopowania VC01max umożliwia jednoczesne odkurzanie i mycie podłóg. Czas pracy do 45 minut pozwala dokładnie posprzątać cały dom. Udoskonalony, bezszczotkowy silnik zapewnia niezrównaną wydajność, a dzięki lekkiej wadze i bezprzewodowej konstrukcji produktu z łatwością użyjesz go wszędzie, gdzie chcesz. Z VC01max zadbasz też o zdrowie - do zbiornika na wodę możesz dodać odrobinę preparatu do dezynfekcji i w ten sposób pozbyć się bakterii! Doskonale przemyślana konstrukcja oraz funkcjonalność odkurzacza zostały docenione nagrodą Red Dot Award.

Dzięki Deerma VC01 Max możesz odkurzać i myć podłogę jednocześnie. To znakomita oszczędność czasu i energii. Nowy, bezszczotkowy silnik odkurzacza zapewnia moc o 60% większą w porównaniu z poprzednim modelem oraz o 40% większą siłę ssania, która wynosi 12000 Pa. Za bezkonkurencyjną wydajność urządzenia odpowiada też jego prosty kanał powietrzny. Wszystko to sprawia, że VC01max błyskawicznie radzi sobie z kurzem, okruchami, sierścią, włosami i innymi odpadami. Eliminuje nawet brud ukryty w dywanach i szczelinach! 

Tak prezentuje swój odkurzacz marka Deerma na stronie internetowej. Nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła wszystkich możliwości tego urządzenia i zobaczyła, czy faktycznie jest ono tak funkcjonalne i wygodne w użyciu.

Odkurzacz pionowy i mop 2 w 1 Deerma VC01 Max

 
Zanim dojdę do zapoznania Was z moją opinią na temat tego odkurzacza pionowego, chciałabym opisać Wam co znalazło się w zestawie i jak to wszystko wygląda. 

Odkurzacz pionowy i mop 2 w 1 Deerma VC01 Max 

Specyfikacja:

Producent: Deerma
Model: VC01 MAX
Wymiary: 210 x 180 x 1208 mm
Waga: 1,6 kg
Moc znamionowa: 100 W
Pojemność akumulatora: 2500 mAh
Napięcie znamionowe: DC 14,4 V
Czas ładowania: 4 h
Czas pracy: ≥45 minut (tryb standard), ≥20 minut (tryb wysokiej mocy)
Poziom głośności: ≤78 dB
Siła ssania: Do 8 kPa (tryb standard), do 12 kPa (tryb wysokiej mocy)

W zestawie:

- odkurzacz 
- duża szczotka odkurzająca
- końcówka ze szczotką 2 w 1 do czyszczenia wąskich szczelin czy np. kanap
- kabel do ładowania
- nakładka mopująca
- uchwyt do zamocowania np. na ścianę

Odkurzacz pionowy i mop 2 w 1 Deerma VC01 Max

Odkurzacz pionowy i mop 2 w 1 Deerma VC01 Max

Odkurzacz pionowy i mop 2 w 1 Deerma VC01 Max

Jak widzicie na powyższym zdjęciu, odkurzacz ładuje się za pomocą kabla USB-C, który znalazł się w pudełku razem z urządzeniem. Na odkurzaczu znajdują się niebieskie diody, które informują nas o stanie naładowania. Kiedy akumulator jest na wyczerpaniu zaświecą się na czerwono, a odkurzacz się wyłączy. 

Odkurzacz pionowy i mop 2 w 1 Deerma VC01 Max


W pełni naładowany akumulator spokojnie wystarczy na odkurzenie czy wymycie podłóg w średniej wielkości mieszkaniu. Moje ma 39 metrów i daję radę dwukrotnie je sprzątnąć, zanim się rozładuje. Myślę więc, że podany czas +- 45 przez producenta jest prawdziwy.

Odkurzacz prezentuje się bardzo nowocześnie. Ma wygodną zaokrągloną rączkę, jest lekki i nie jest zbyt głośny. Na wspomnianej rękojeści posiada czerwony guzik, który należy przytrzymać dłuższą chwilę, aby go uruchomić. Ponowne naciśnięcie guzika spowoduje włączenie wyższe obroty. Na wspomnianej podwójnej mocy, da się przy nim oglądać telewizję. To było dla mnie bardzo ważne, ponieważ podczas sprzątania muszę zająć czymś córkę i włączam jej bajki. W innym przypadku młoda zabiera mi urządzenie i sama sprząta nasze mieszkanie. 

Odkurzacz pionowy i mop 2 w 1 Deerma VC01 Max

Odkurzacz Deerma VC01 Max jest bezworkowy. 3-stopniowa filtracja VC01max umożliwia niesamowicie efektywną eliminację zanieczyszczeń. Składany filtr H11 skutecznie zatrzymuje nawet najdrobniejsze cząsteczki kurzu. Za ich blokowanie odpowiada też specjalna, stalowa siatka. Cykloniczna filtracja doskonale radzi sobie natomiast z włosami i różnego rodzaju śmieciami. Odpady trafiają do odkręcanego zbiornika, którego opróżnianie jest niezwykle szybkie i proste. Zarówno pojemnik, jak i stalową siatkę filtra można myć pod bieżącą wodą, przedłużając w ten sposób ich żywotność i unikając konieczności ich częstej wymiany. To rozwiązanie przyjazne nie tylko dla środowiska, ale też dla Twojego portfela!

Odkurzacz pionowy i mop 2 w 1 Deerma VC01 Max

Nakładka mopująca przyczepiana jest do szczotki na magnes, który mocno ją trzyma. Możemy z łatwością odczepić ją bez schylania się, przytrzymując ją stopą. Tak samo w przypadku pobierania wody, wystarczy nadepnąć na odpowiedni przycisk i możemy zmywać. Pojemnik mieści w sobie 200 ml wody, możemy też dolać do niej płynu do dezynfekcji, aby pozbyć się z naszych podłóg szkodliwych bakterii i zarazków. 

Odkurzacz pionowy i mop 2 w 1 Deerma VC01 Max

Odkurzacz pionowy i mop 2 w 1 Deerma VC01 Max

Odkurzacz pionowy i mop 2 w 1 Deerma VC01 Max


Na koniec chcę się podzielić z Wami moją opinią na jego temat. Przede wszystkim zachwycił mnie design tego odkurzacza. Wygląda bardzo schludnie i nowocześnie, a jego niewielkie rozmiary sprawiają, że mogę schować go wszędzie. Dodatkowy naklejany zaczep z zestawu przydał mi się i znalazłam idealny kącik do przetrzymywania urządzenia. 

Odkurzacz pionowy i mop 2 w 1 Deerma VC01 Max

Waga odkurzacza również na plus - śmiało mogę nim sprzątać całe mieszkanie, nie martwiąc się, że zaraz się zmęczę. Sprawdzi się również dla dzieci, które są chętne w przypadku pomocy przy porządkach domowych. Cicha praca to kolejny atut, na który zwrócą uwagę rodzice najmłodszych pociech - będziecie mogli nim pracować, kiedy Wasze dzieci będą słodko drzemać. Różne końcówki dają mi wybór i ułatwiają sprzątanie najtrudniej dostępnych zakamarków. Polubiłam tę szczoteczkę, która z łatwością zbiera sierść mojego kota z każdej powierzchni, Ostatni i chyba największy plus, o którym chcę wspomnieć, to bezprzewodowość! Nie cierpię zwykłych odkurzaczy, bo denerwują mnie plątające się po podłodze kable, które niejednokrotnie muszę przesuwać i schylać się; moje plecy tego nie lubią. Przy Deerma VC01 Max nie mam tego problemu, a sprzątanie stało się przyjemnością...

Odkurzacz pionowy i mop 2 w 1 Deerma VC01 Max

Odkurzacz pionowy i mop 2 w 1 Deerma VC01 Max

Jak widzicie, podczas testowania odkurzacza nie znalazłam żadnych minusów. Czas pracy jest dla mnie wystarczający, bezworkowość, bezprzewodowośc, lekkość i cichość pracy sprawiają, że bardzo się z nim polubiłam. Cieszę się, że miałam okazję go wypróbować i dzięki marce Deerma zostanie ze mną na stałe, za co bardzo dziękuję.

Dajcie znać czy słyszeliście już o tym odkurzaczu i jak się Wam podoba? Lubicie takie bezprzewodowe urządzenia do domu?

*wpis powstał we współpracy z marką

Pure Beauty BOX - BABIE LATO - openbox

 

Pure Beauty BOX - BABIE LATO - openbox

Jako jedna z ambasadorek Pure Beauty Box wracam do Was z zawartością kolejnej edycji tych kosmetycznych pudełek o nazwie Babie Lato. Co znalazłam we wnętrzu tej edycji? Czy jestem z niej zadowolona? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w dalszej części wpisu, do której Was zapraszam.

Jesienne dni nie muszą być smutne! Niech pogodny uśmiech zagości w Twoim domu wraz z naszą NOWĄ edycją – BABIE LATO. Znajdziesz w niej wszystko, czego potrzebujesz, by każdego dnia wyglądać zjawiskowo!

Ten opis naprawdę mnie zaciekawił. W związku z tym, że współpracuję bezpośrednio z marką, nie musiałam pudełka zamawiać samodzielnie. Otrzymuję je regularnie co miesiąc i jestem z tego faktu bardzo zadowolona. Przyznam szczerze, że dawno nie byłam tak zachwycona wnętrzami pudełek kosmetycznych jak jestem teraz. No, ale do brzegu. Czas i pora pokazać Wam co Pure Beauty Box schowało w Babim Lecie. Gotowi?

No to jedziemy!


Karty do segregatora KOSMOPEDIA

Jest to niezależny od marek portal, który zajmuje się edukacją ludzi w kwestii kosmetycznych składów. Kosmopedia działa na podstawie badań naukowych, nie zrzesza się z żadną kosmetyczną marką i jest totalnie wolna od wszelkich stereotypów i mitów - czysta nauka i fakty. Od teraz w każdej edycji pudełka będą pojawiały się specjalnie opracowane karty ze składnikami. Opis składników z tych kart tyczy się substancji zawartych w kosmetykach z pudełka np. w tym miesiącu znajdziemy tu opracowaną substancję DHA z masła brązującego ONLYBIO czy witaminę C z kremu TOŁPA, i tak będzie za każdym razem. Jak widzicie każda karta ma specjalne dziurki, więc możecie się domyślić, że za jakiś czas dołączy do nich specjalny segregator!

Karty do segregatora KOSMOPEDIA

Przyznam szczerze, że od dawna się gryzę przez nieznajomość składów danych kosmetyków. Jestem wzrokowcem, więc lubię mieć wszelkie informacje pod ręką. Mając taki segregator z kartami, na których opracowane są poszczególne składniki, raczej chętniej będę po niego sięgać i uczyć się czegoś nowego. W końcu będę mogła świadomiej wybierać dane produkty i bardziej się przyłożyć do mojej pielęgnacji.


ONLYBIO Ritualia Delight - krem brązujący do ciała

Pielęgnuje skórę, dbając nie tylko o jej wygląd, ale i kondycję. Zawiera 98% naturalnych składników, wyselekcjonowanych z myślą o Twoim pięknie. Kompozycja olejów, m.in. z awokado, lnianego, migdałowego, sezamowego oraz canola, odżywia i nawilża, dając uczucie komfortu. Olej z baobabu i masło kakaowe zapobiegają przesuszaniu skóry.

Cena sugerowana: 36,99 zł / 250 ml

ONLYBIO Ritualia Delight - krem brązujący do ciała

Produkty marki OnlyBio to już chyba tradycja w pudełkach Pure Beauty. Cieszę się, bo dzięki nim mam okazję poznać naprawdę dobre naturalne kosmetyki do ciała. Dawno temu miałam okazję stosować ich prodykty do włosów i byłam z nich zadowolona, a po resztę nie miałam okazji sięgać. Odkąd pojawiają się w pudełkach regularnie je stosuję i powiem Wam, że są naprawdę fajne. 


GERMAINE DE CAPUCCINI - krem do twarzy rewitalizujący

Krem rewitalizujący o silnym działaniu antyoksydacyjnym, niezbędny w codziennej pielęgnacji. Jego regularne stosowanie daje efekt, młodej, promiennej, rozjaśnionej skóry. Maksymalną ochronę przed starzeniem się skóry zapewnia VC-IP silna skuteczna pochodna witaminy C, witamina E, oraz ekstrakt ze śliwki UME wzmocniona nanopolimerem HLG. Dzięki niemu skóra jest pełna energii i blasku.

Cena sugerowana: 255 zł / 50 ml (w pudełku produkt mini 5 ml)

GERMAINE DE CAPUCCINI - krem do twarzy rewitalizujący

Kosmetyki tej marki stają się coraz bardziej popularne i wcale się nie dziwię. Osobiście miałam okazję poznać markę już ponad rok temu i od tamtego czasu regularnie stosuję jakieś ich produkty. Miałam już maskę do twarzy, dwa kremy i krem pod oczy i z każdego byłam bardzo zadowolona. Ich recenzje znajdziecie na moim blogu. Kremy z witaminą C bardzo lubię stosować więc chętnie zużyję tę miniaturkę i zdecyduję czy chcę zamówić sobie pełnowartościowe opakowanie. 


BIOLAVEN Tonik do włosów i skóry głowy

Naturalny preparat do włosów na bazie organicznego octu z czerwonych winogron. Zastosowany na całej długości wygładza je i nadaje im blask i miękkość. Może być także użyty jako delikatny produkt złuszczający do skóry głowy. Ocet pomaga usunąć martwe komórki naskórka, reguluje pracę gruczołów łojowych i wspomaga walkę z nadmiernym rogowaceniem. Przywrócona równowaga skalpu gwarantuje wzrost zdrowych, mocnych i lśniących włosów.

Cena sugerowana: 29 zł / 150 ml

BIOLAVEN Tonik do włosów i skóry głowy

Nie miałam jeszcze czegoś takiego jak tonik do włosów i skóry głowy. Przyznam bez bicia, że jestem bardzo zaciekawiona jak będzie się sprawował. Moja skóra głowy lubi mi robić psikusy, więc może tonik będzie dla niej wybawieniem? To się okaże!


ONLYBIO Hair od the Day Peeling - peeling do skóry głowy

Uwolnij skórę głowy od zanieczyszczeń! Pozwól jej odetchnąć i być nienagannie czystą, dzięki czemu poprawisz jej formę i uniesiesz mieszki włosowe u nasady. Taką moc ma peeling z linii Hair of the day, który obowiązkowo powinien znaleźć się w Twojej kosmetyczce. Jego wegańska receptura została oparta w 98% na składnikach pochodzenia naturalnego. Nie testowany na zwierzętach.

Cena sugerowana: 22,99 zł / 125 ml

ONLYBIO Hair od the Day Peeling - peeling do skóry głowy

Jak wspomniałam wyżej, moja skóra głowy lubi płatać mi figle i często mam z nią problem. Do tej pory miałam okazję stosować kilka peelingów, ale tylko jeden był na tyle skuteczny, abym była zadowolona. Niestety nie jest zbyt tani, więc nie często go kupuję i problem skóry głowy często wraca. Jeśli ten peeling będzie dla mnie odpowiedni to będę najszczęśliwsza na świecie, bo jest łatwodostępny i myślę, że na każdą kieszeń. 


TOŁPA Authentic Krem rozświetlona skóra

To prawdziwy ratunek dla zmęczonej i pozbawionej blasku skóry. Dzięki czystym molekułom kwasu fitowego poprawia teksturę naskórka i przywraca promienność. Pielęgnuje z delikatnością i wsparciem dla mikrobiomu, nawilża oraz poprawia elastyczność. Łagodzi podrażnienia i nie zaburza naturalnego pH. Lekka formuła szybko się wchłania, pozostawiając skórę gładką i rozświetloną.

Cena sugerowana: 39,99 zł / 40 ml

TOŁPA Authentic Krem rozświetlona skóra

Kosmetyki marki Tołpa bardzo polubiłam odkąd jeden z ich peelingów stał się moim ulubieńcem. Sięgam po nie z przyjemnością i mam nadzieję, że z tym kremem będzie podobnie. Niestety musi trochę poczekać w kolejce na testowanie, bo właśnie rozpoczęłam nowy krem. 


EQUILIBRA Arganowy szampon ochronny do włosów 

Delikatnie oczyszcza włosy i skórę głowy nie powodując wysuszenia. Formuła szamponu bogata jest w naturalne substancje aktywne, takie jak: olejek arganowy, ekstrakt z liści czarnej herbaty, proteiny pszeniczne, ekstrakt z siemienia lnianego i gliceryna roślinna. Szampon chroni włosy, przywraca im blask oraz wzmacnia je i odżywia. Po jego zastosowaniu włosy są miękkie, wygładzone i błyszczące.

Cena sugerowana: 22,99 zł / 250 ml (w boxie wesja 100 ml)

EQUILIBRA Arganowy szampon ochronny do włosów

Kosmetyki tej marki poznałam wiele lat temu i miło je wspominam. Miałam jednak produkty typowo aloesowe, więc nie mogę wypowiedzieć się na temat tych innych. O tym szamponie nawet nie słyszałam, ale zużyję go na jednym ze zbliżających się wyjazdów. Takie niewielkie opakowanie w sam raz się do tego nada.


NATURE BOX odżywczy olejek do włosów

Formuła z tłoczonymi na zimno olejami chroni przed rozdwajaniem się końcówek i pielęgnuje włosy już od pierwszej aplikacji. Olejek łączy siłę działania oleju arganowego, który stanowi bogate źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz witaminy E. Stosowany regularnie mocno odżywia włosy i nadaje im zdrowego blasku. Certyfikowana formuła Cosmos Natural nie zawiera silikonu oraz posiada 100% składników pochodzenia naturalnego. Produkt jest wegański.

Cena sugerowana: 21,99 zł / 70 ml

NATURE BOX odżywczy olejek do włosów

O tej marce było dość głośno na Instagramie już jakiś czas temu. Mimo tego, że była bardzo zachwalana nie skusiłam się na żaden produkt. Nie podążam za trendami i rzadko zdarza mi się coś kupić, bo o tym trąbią. Nie mniej jednak cieszę się, że w końcu będę miała okazję wypróbować jakiś kosmetyk tej marki. 


BIELENDA #Insta Make-up Magic Nude - podkład matujący

Idealnie i na długo matuje skórę, nadaje jej aksamitnego wykończenia oraz jednolitego wyglądu – bez efektu maski. Połączenie składników pudrowych i pigmentów poprawia wygląd skóry. Fluid dopasowuje się do cery, dając naturalny i świeży efekt, a lekka i nietłusta konsystencja nie obciąża jej. Formuła idealnie adaptuje się do światła i kształtu twarzy, wspaniale precyzyjnie rozprowadza, zapewniając przyjemną aplikację i doskonały jednolity efekt.

Cena sugerowana: 13 zł / 30 g

BIELENDA #Insta Make-up Magic Nude - podkład matujący

Marki Bielenda nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Ich kosmetyki pielęgnacyjne zawsze się u mnie fajnie sprawdzają, mam nawet kilka ulubionych. Kolorówki natomiast jeszcze nie stosowałam, więc będzie okazja. 


PIXIE COSMETICS Naturalny korektor pod oczy z witaminami oraz Puder wygładzająco-utrwalający Beauty and the Blur

Korektor: 
Doskonale koryguje niedoskonałości, neutralizuje i rozjaśnia przebarwienia skóry. Znakomicie kryje cienie pod oczami, utrwala makijaż oczu na cały dzień. Zawiera witaminę A, E oraz witaminę C. Zawarta w składzie gliceryna roślinnego pochodzenia, na skórze tworzy ochronny film i nawilża skórę.

Cena sugerowana: 44 zł / 30 ml

Puder:
Świetnie utrwala makijaż i zapewnia efekt rozmycia optycznie wygładzając cerę. Nadaje skórze piękne, satynowe wykończenie, nie przesusza jej. Po jego zastosowaniu cera wydaje się bardziej gładka i zyskuje naturalny, satynowy wygląd.

Cena sugerowana: 16,90 zł / 1 ml

PIXIE COSMETICS Naturalny korektor pod oczy z witaminami oraz Puder wygładzająco-utrwalający Beauty and the Blur

Marka jest mi znana jedynie ze słyszenia. Od dawna przewija mi się przed oczyma w sieci i dużo o niej czytałam. W końcu mam okazję, aby poznać ją bliżej i mam nadzieję, że ta znajomość będzie na tyle pozytywna, że zostanie ze mną na dłużej.

UWAGA! KOD RABATOWY: EYEMAGINATION da Wam 25% rabat na całą ofertę z wyłaczeniem promocji i wyprzedaży na stronie www.pixiecosmetics.com. Kod ważny do końca grudnia tego roku!


SHEHAND Odżywka do paznokci w formie nakładek na palce

Innowacyjna maska z ceramidami, bogata w oleje oraz ekstrakty owocowe. Wygodne nakładki regenerują skórki i poprawiają wygląd paznokci podczas gdy ty zajmujesz się innymi sprawami. Szczególnie polecana na kruche i łamliwe paznokcie nadwyrężone lakierami hybrydowymi.

Cena sugerowana: 9,99 zł / opakowanie

SHEHAND Odżywka do paznokci w formie nakładek na palce

Marka SHEHAND pojawiała się już w pudełkach Pure Beauty Box. Poza tym, miałam okazję poznać ją już jakiś czas temu. Bardzo lubię ich kosmetyki i chętnie po nie sięgam, a taka odżywka z pewnością mi się przyda, bo manicure hybrydowy to moja codzienność. 


VITA LIBERATA Fabulous Mist - samoopalająca mgiełka

Lekka i nietłusta mgiełka nadająca piękną oraz naturalnie wyglądającą opaleniznę w kilka godzin! Organiczny aloes, ekstrakt z lukrecji i białej herbaty koi oraz odświeża skórę, a kwas hialuronowy intensywnie nawilża.

Cena sugerowana: 79 zł / 200 ml (w boxie 50 ml)

VITA LIBERATA Fabulous Mist - samoopalająca mgiełka

Produktów brązujących nie mogę stosować ze względu na laser IPL który używam, więc ta mgiełka mi się niestety nie przyda. Mam jednak nadzieję, że szybko znajdę osobę, do której będzie mogła powędrować. Może zrobimy jakieś rozdanie? Co myślicie?


DERMEDIC Hydrain3 Hialuro - kremowy żel do mycia

Zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia. Bez SLS i SLES – nie wywołuje podrażnień skóry, nie narusza jej naturalnej warstwy hydrolipidowej. Nadaje się dla osób nietolerujących tradycyjnych preparatów do mycia. Jest hypoalergiczny.

Cena sugerowana: 41,70 zł / 200 ml

DERMEDIC Hydrain3 Hialuro - kremowy żel do mycia

Kosmetyki marki Dermedic od lat pojawiają się w moim domu. Bardzo je lubię za skuteczność i ich cudowne aromaty. Miałam nawet kilka kosmetyków z tej serii takich jak peeling i krem czy serum, o których możecie u mnie poczytać. Jestem pewna, że z tego żelu również będę zadowolona. 


ZIELKO pasta czyszcząca o zapachu Carambola & Kaki

Sodowa pasta do czyszczenia trudnych zabrudzeń o szerokim zastosowaniu: w kuchni, łazience, pomieszczeniach gospodarczych. Skuteczna i wydajna. Nadaje się również do wybielania i usuwania plam, a także mycia przypalonych naczyń. Pasta czyszcząca jest w 100% biodegradowalna. Jej skład sprawia, że jest bezpieczna dla flory bakteryjnej, jaka powinna panować w przydomowej oczyszczalni ścieków.

Cena sugerowana: 21 zł / 500 g

ZIELKO pasta czyszcząca o zapachu Carambola & Kaki

Bardzo lubię w pudełkach Pure Beauty fakt, że zawsze znajdę w nich jakiś produkt do domu. Czy jest to płyn do naczyń, tabletki do zmywarki czy płyn do rania - takie rzeczy przydają się w każdym domu. Pasta czyszcząca to dla mnie nowość i chętnie przyjrzę się jej bliżej. 


URIAGE XÉMOSE kojący krem pod oczy

Specjalnie opracowana formuła dla delikatnej okolicy oczu i powiek, zapewnia natychmiastowe i długotrwałe działanie zmniejszające dyskomfort i suchość skóry. Przywraca prawidłowe funkcjonowanie bariery skórnej oraz chroni przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi. Nawilża, zmniejsza cienie i opuchnięcia pod oczami.

Cena sugerowana: 63,99 zł / 15 ml (w boxie 2x 3 ml)

URIAGE XÉMOSE kojący krem pod oczy

Uriage to tak jak ONLYBIO tradycja w pudełku Pure Beauty. Cieszę się, bo te próbki pozwalają poznać nam sporo ciekawych kosmetyków z wyższej półki nie wydając na nie dużych kwot. Kremy pod oczy to moje uzależnienie, więc chętnie zużyję te tubki.

Oprócz tego w pudełku znalazłam też próbkę aloesowego kremu przeciwzmarszczkowego marki EQUILIBRA i 20% rabat na kosmetyki tej marki w sklepie www.strefawow.pl. Kod: DNGJ49M7. Ważny do końca tego roku.

próbki equilibra + rabat


Jak widzicie kolejny raz pudełko marki Pure Beauty Box przepełnione jest wspaniałymi produktami. Znowu będę miała co testować i cieszę się, że większość produktów to dla mnie całkowite nowości! Jestem pod wrażeniem i już nie mogę się doczekać kolejnej edycji. Ciekawe co tym razem znajdę w pudełku?

Pure Beauty BOX - BABIE LATO - openbox


Dajcie znać w komentarzu jakie są wasze wrażenia po obejrzeniu zawartości? Czy jest coś co byście w nim zmieniły? Czekam na Wasze opinie.

Wigilia firmowa - spotkanie świąteczne stacjonarnie i online - Fabryka Atrakcji

 

Wigilia firmowa - spotkanie świąteczne stacjonarnie i online - Fabryka Atrakcji

Połowa października za nami więc czas i pora myśleć o Bożym Narodzeniu. Wiele firm w ramach integracji organizuje spotkania świąteczne. W dzisiejszym wpisie chcę opowiedzieć Wam o ciekawej formie takich spotkań, które z pewnością przypadną do gustu pracownikom i zostaną w ich pamięci na długo.


Fabryka Atrakcji, o której Wam z resztą kiedyś pisałam, to firma, która zajmuje się organizacją różnych imprez okolicznościowych. W swojej ofercie mają masę ciekawych pomysłów, które wyróżniają się swoją oryginalnością i doskonale integrują ze sobą pracowników firm, które decydują się na współpracę. 

Grudzień to czas, w którym warto odetchnąć, nabrać dystansu i cieszyć się magicznymi chwilami Świąt Bożego Narodzenia. Każdy z nas w tym miesiącu ma zajętą głowę organizacją przyjęcia świątecznego, przygotowywaniem potraw czy znalezieniu odpowiednich prezentów dla swoich bliskich. W pracy również przydałby się taki mały reset, prawda? W związku z tym, wiele firm decyduje się na organizację spotkań świątecznych takich jak Wigilia firmowa dla swoich pracowników. Czy muszą być one co roku takie same? Nie! 

Dzięki pomysłom Fabryki Atrakcji możemy zorganizować nie tylko przemiłe spotkanie przy wigilijnym stole razem ze współpracownikami, ale też przeróżne warsztaty stworzone po to, aby tę grupę zintegrować. Świąteczne spotkanie stacjonarne, dzięki bogatej ofercie może być uzupełnione o dodatkowe atrakcje takie jak:

  • Zdobienie pierników, którymi możemy ozdobić firmową lub domową choinkę
  • Tworzenie świątecznych stroików 
  • Malowanie bombek choinkowych
  • Pokaz dmuchania bombek
  • Malowanie aniołków z mas plastycznych
  • Świąteczny decoupage

Dla bardziej ambitnych pracowników, można stworzyć warsztaty kulinarne. Będą one wspaniałą alternatywą dla tradycyjnych, świątecznych spotkań. Podczas takich warsztatów, pracownicy będą mogli sprawdzić swoje umiejętności w kuchni i wspólnie przygotować nie tylko nasze narodowe potrawy, ale również te zagraniczne. Kiedy zdecydujemy się na ten wariant, organizator zapewni cały sprzęt, składniki, ale też prowadzących. Myślę, że takie rozwiązanie to gwarancja dobrej zabawy i integracji między pracownikami. 

Wigilia firmowa - spotkanie świąteczne stacjonarnie i online - Fabryka Atrakcji


Kolejny wariant takich spotkań, to degustacja alkoholi. W czasie degustacji piwa poznamy historię piwnej rewolucji, zajmiemy się podstawami sensorycznej oceny piwa oraz będziemy degustować piwa rzemieślnicze. Degustacja wina połączona będzie z warsztatami z sommelierem. To nie tylko pobudzenie wszystkich zmysłów, ale także próba dostania się do wnętrza i odkrycie nut i walorów smakowych. Podczas degustacji whisky specjaliści będą opowiadać o tym fascynującym alkoholu i zabiorą Was w najciekawsze rejony produkcji tego trunku na świecie. Będą nie tylko niesamowite historie, ale także techniki i szczegóły z procesu produkcji. Dla koneserów alkoholu, to rozwiązanie będzie wspaniałą przygodą i zabawą. 

Fabryka Atrakcji oferuje również inne warsztaty, takie jak rzeźbienie w lodzie. Przyznam szczerze, że ten wariant niesamowicie mnie zaciekawił. Dlaczego? Ponieważ można je zorganizować na różne sposoby takie jak konkurs i rywalizacja. Uczestnicy spotkania są dzieleni na grupy, otrzymują odpowiedni sprzęt i bryłę lodu i wspólnie tworzą rzeźbę w danej tematyce. Oczywiście wszystko jest robione na czas, prace ocenia jury, a zwycięska grupa otrzyma nagrodę niespodziankę. Pamiętam, że najbardziej lubiłam właśnie taki rodzaj zabaw na spotkaniach integracyjnych w firmach, których pracowałam i dzięki nim razem z pracownikami zacieśnialiśmy nasze więzi i w przyszłości pracowało nam się lepiej. 

W ofercie znajdziemy również Świąteczny Escape Room, Artbuilding, Teleturniej, Imprezy z kasynem czy nagranie Świątecznego teledysku. Wybór jest naprawdę duży i każda firma znajdzie dla siebie i swoich pracowników rozwiązanie, które idealnie wpasuje się w gusta każdego uczestnika. 

Fabryka Atrakcji wie, że nie każda firma decyduje się na spotkania stacjonarne podczas pandemii. Dlatego też wychodzi im naprzeciw i organizuje  szereg interesujących i cieszących się w ubiegłym roku dużym zainteresowaniem scenariuszy, które świetnie się sprawdzą również w świecie wirtualnym. Wigilia online jest świetnym rozwiązaniem i pozwoli w bezpieczny sposób bawić się i integrować Ciebie i członków Twojego zespołu. Jak? W przypadku degustacji alkoholi, Czekoladowych świąt, warsztatów barmańskich, świątecznego gotowania czy innych wariantów, na które się zdecydujesz, firma przed organizacją eventu dostarcza każdemu uczestnikowi paczki z potrzebnymi produktami. Dzięki temu można wziąć udział w spotkaniu integracyjnym w domowym zaciszu przed ekranem monitora, nawet wtedy, kiedy jesteśmy na zwolnieniu lekarskim. Przyznam szczerze, że ta opcja bardzo mi się podoba, bo niejednokrotnie spotkałam się z tym, że ktoś z pracowników nie mógł być obecny na takiej wigilii właśnie przez chorobę. Podczas pandemii unikniemy kontaktu z wirusami, a mimo wszystko będziemy mogli się świetnie bawić.

Nie wiem jak Wy, ale ja czuję się przekonana i gdybym w tej chwili stała przed decyzją przy organizowaniu spotkania świątecznego dla pracowników, to z pewnością pokusiłabym się o jedną z ofert, o których wspomniałam.

A Wam jak się podobają takie propozycje? Mieliście okazję brać udział w tak oryginalnie zorganizowanych spotkaniach?

*post powstał we współpracy z Fabryką Atrakcji


Ker Dukey & K. Webster "Zepsute laleczki" - patronacka recenzja książki

Ker Dukey & K. Webster "Zepsute laleczki" - patronacka recenzja książki

O serii "Laleczki" było dość głośno w blogosferze już jakiś czas temu. Twórczość Ker Dukey miałam okazję poznać już jakiś czas temu i byłam pod wrażeniem. Dlatego też objęcie patronatem medialnym czwartego tomu "Zepsute laleczki" było dla mnie ogromnym wyróżnieniem i radością. Dziś przyszedł czas na moją recenzję tej książki. 


Z serią "Laleczki" miałam okazję zapoznać się dzięki poleceniu jednej z zaprzyjaźnionych blogerek (Ola, dziękuję). Kiedy posłuchałam jej zachwytów, postanowiłam, że zamówię sobie wszystkie dostępne tomy. Niestety, musiałam poczekać, bo cały nakład był wykupiony i nie można było ich nigdzie zamówić. Kiedy w końcu Wydawnictwo NieZwykłe wypuściło je ponownie, od razu je zamówiłam i wzięłam się za lekturę. Przyznam, że jest to coś innego i nie każdemu przypadnie do gustu. Książki są mocne, a główni bohaterowie to psychopaci, a my czytając, znajdziemy się pośród najczarniejszych scenariuszy, jakie można sobie wyobrazić.

O czym jest czwarty tom? Oto opis ze strony Wydawnictwa:

Zdrada i wściekłość na ostrzu zgnilizną się mienią.
Potwór kontra Pan. Kto będzie zwierzyną?
Złamani i zdesperowani rozwiązanie znaleźć muszą.
Żeby odzyskać laleczkę, ziemię poruszą.
Brak lojalności i brak wyników nie będą wybaczone.
Potrzebą zemsty te schody są ozdobione.
Obłąkany pożądaniem nasz mistrz długo czekał.
Życie tych złamanych laleczek katowi obiecał.
Burza już nadchodzi, jest nad nami.
Teraz kiedy wielcy gracze są już razem z nami.
Kto wyjdzie z tego żywy z nagrodą u boku?
A kto nie obudzi się z tego mroku?

Benny jest zrozpaczony. Ktoś ma jego laleczkę, jego Bethany. Doprowadzony do skraju obłędu mężczyzna próbuje się dowiedzieć, kto go zdradził. Był przekonany, że tym kimś jest jego Pan, ale stał za tym ktoś zupełnie inny. Teraz Benny będzie musiał zawrzeć pakt. W pojedynkę nie odzyska laleczki.

Szybko się okaże, że w tej grze siły i umysłu jest wielu potężnych uczestników i każdy ruch Benny’ego może zdecydować o jego zwycięstwie lub klęsce.

Ker Dukey & K. Webster "Zepsute laleczki" - patronacka recenzja książki

Pisząc tę recenzję nie wiem nawet, od czego zacząć, bo ta historia to istny rollercoaster. Jest to kontynuacja serii, co bardzo mi się podoba, ponieważ dramat Jade tak naprawdę wcale się nie skończył i chciałam dowiedzieć się co ją jeszcze spotka. Tym razem Potwór nie uderza bezpośrednio w kobietę, ale tak, że mimo wszystko jej koszmar nie chce się skończyć. Czy jej mąż Dillon pomoże jej przetrwać te straszne czasy? Czy kobiecie uda się pokonać demony przeszłości?

Benny to psychopata. To, co ten człowiek ma w głowie przechodzi ludzkie pojęcie. Bardzo podziwiam autorki za stworzenie takiej osobowości, musiały naprawdę się natrudzić, albo dobrze grzebać i znaleźć informacje o najgorszych, chodzących po ziemi ludzi jego pokroju. Podobnie z Wiktorem - w tej części w końcu udało się poznać jego przeszłość na tyle, aby dowiedzieć się skąd wzięło się jego podejście do życia. Łatwo nie było, jednak to niczego nie zmienia i nie tłumaczy. Obaj bohaterowie wywołują na plecach ciarki, nienawiść i obrzydzenie - myślę, że taki był właśnie zamiar. Obaj świetnie do siebie pasują i tworzą niszczycielski duet, którego nie da się pokonać...  Zabijanie, okaleczanie, unicestwianie, to tylko kilka cech, które opisują ulubione zajęcia tych postaci. 

Warto jeszcze wspomnieć o Elizabeth (nazywaną przez Bennego Bethany), która początkowo wydawała się spokojną, pogubioną dziewczyną, a okazała się zupełnie kimś innym i przyznam, że jej postawa mocno mnie zszokowała.

Ker Dukey & K. Webster "Zepsute laleczki" - patronacka recenzja książki

To, co dzieje się w tej książce to jakiś kosmos. Nie chcę zdradzać Wam fabuły (nie ważne, czy znacie poprzednie tomy, czy nie), ale powiem jedno. Ta książka, ta seria, to coś dla osób o mocnych nerwach. Osoby wrażliwe, nie dadzą rady przez nią przebrnąć, a już na pewno nie uda im się czytać jej wieczorem. 

Czytając ten tom, jak i poprzednie, dałam się ponieść emocjom i tak się wkręciłam w tę historię, że każdy delikatny szelest w moim domu sprawiał, że bałam się spojrzeć co się dzieje. Ker Dukey i K. Webster zabrały mnie do swojego świata i w pewnym momencie sama czułam się ich "laleczką"...

Historia przedstawiona jest tu z perspektywy każdego bohatera, dzięki czemu możemy poznać ją najgłębiej jak to możliwe. Chciałabym napisać, że przez ten zabieg w jakiś sposób będziemy mogli zrozumieć zachowania postaci, no, ale niestety wszystkich się nie da. Chory człowiek zawsze będzie chory, jego myśli nigdy nie będą normalne, a jak dojdzie do realizacji swoich spaczonych fantazji, to może wyjść z tego prawdziwa makabra. I tak właśnie dzieje się w tej serii. Moim zdaniem ostatni tom jest świetnym dopełnieniem poprzednich trzech, chociaż spodziewałam się bardziej szokującego zakończenia. Jest ono na tyle otwarte, że kto wie, może autorki zmienią zdanie i napiszą piątą część?!

Ker Dukey & K. Webster "Zepsute laleczki" - patronacka recenzja książki

Jak widzicie objęłam ten tom swoim patronatem medialnym, za co raz jeszcze chciałabym podziękować Wydawnictwu NieZwykłemu. Jest to dla mnie ogromne wyróżnienie i cieszę się, że dzięki Wam poznaję takie książki. Niebawem na moim Instagramie pojawi się konkurs, w którym ktoś z Was zgarnie jeden egzemplarz tej części.

Dajcie znać czy mieliście okazję poznać serię "Laleczki"? Jak się Wam podobała?


Aleksandra Możejko "Córka mafii. Olivia" - patronacka recenzja książki

 

Aleksandra Możejko "Córka mafii. Olivia" - patronacka recenzja książki

Nie wiem, czy pamiętacie moją recenzję książki "Córka mafii. Elena", którą miałam przyjemność objąć patronatem medialnym na początku tego roku. W końcu doczekałam się kolejnego tomu i dziś przyszedł czas na moją recenzję. Jeśli jesteście ciekawi co tym razem wymyśliła autorka, to zapraszam do lektury!


Nie wiem jak Wy, ale ja jestem ogromną fanką romansów mafijnych. Fakt faktem, że na rynku wydawniczym bardzo dużo jest książek w tej tematyce i mogą wydawać się oklepane. Aleksandra Możejko jednak ma trochę inne spojrzenie na ten pełen przemocy i rozlewu krwi świat i potrafi niesamowicie wciągnąć czytelnika w swoje historie. Tak też było tym razem.

Na początku mam dla Was opis fabuły ze strony wydawnictwa:

Olivia Montenegro ma nadzieję, że po jej niedoszłym ślubie ojciec trochę odpuści zabawę w aranżowane małżeństwo. Tymczasem zanim kobieta zdąży złapać oddech po doznanym szoku i upokorzeniu, już będzie miała nowego narzeczonego.

Jednak tym razem Olivia natychmiast rozumie, że wpadła z deszczu pod rynnę, ponieważ kolejnym wybrankiem jest Lorenza Gintori, słynący z okrucieństwa mężczyzna podejrzewany o pozostawienie wielu siniaków na ciele zmarłej żony. Żony, której śmierci do tej pory nie wyjaśniono.

Tomaso DeLuca, kuzyn Gabriela, w pełni korzysta z atutów swojego życia. Nie przejmuje się nikim ani niczym. Nie jest zadowolony, kiedy Gabriel każe mu pojechać po siostrę Eleny, ale to, co wydarzy się w pokoju hotelowym, z pewnością zaskoczy zarówno jego, jak i Olivię.


Aleksandra Możejko "Córka mafii. Olivia" - patronacka recenzja książki


Nasza główna bohaterka Olivia pojawiła się już w poprzednim tomie. To ona miała zostać żoną naszego bossa Gabriela. Zdecydował jednak inaczej i wybrał Elenę, o której był cały pierwszy tom. Olivia jest starszą z sióstr i przyznam szczerze, że nie pałałam do niej sympatią w poprzedniej części. W sumie nie ma co się dziwić, bo była przedstawiona jako wyniosła, lubiąca bogactwo i przepych kobieta, wychowana w mafijnej rodzinie. Jaka jest w tym tomie? Czy Olivia zakłada na twarz maskę?

Tomasso również był obecny w "Elenie". Jest to prawa ręka Gabriela, a przy okazji samiec alfa. Tak, tak! Ten mężczyzna jest przystojnym i dobrze zbudowanym Włochem, który z daleka pała swoją pewnością siebie i korzysta z życia ile się da. Nigdy nie lubiłam takich bohaterów, moim zdaniem są przewidywalni i nudni. Wkurzają mnie faceci, którzy kobiety traktują jak zabawki i swoją własność, więc poznając go, patrzyłam na niego z ogromnym dystansem. Czy Tomasso poznając Olivię zmieni swoje nastawienie do kobiet? Czy ten tryskający testosteronem mężczyzna kryje w sobie kochającego i opiekuńczego mężczyznę?


Aleksandra Możejko "Córka mafii. Olivia" - patronacka recenzja książki


Ten tom od samego początku ma w sobie pełno przeróżnych akcji. Poznajemy historię Olivii, która wbrew pozorom jest wystraszoną i kruchą dziewczynką, która kryje się pod skórą przepięknej, potrafiącej manipulować mężczyznami kobiety. Jej życie wcale nie jest usłane różami, a strach przed decyzjami ojca sprawia, że kobieta zaczyna myśleć o ucieczce. Jeśli to zrobi, może to postawić na szali jej życie. Czy kobieta odważy się na ten krok? Co spowodowało, że nagle znudziła się życiem mafijnej księżniczki? Czy ma szanse na normalne życie?

Nie chcę opowiadać Wam całej fabuły. Mogę jednak gwarantować Wam historię, która przemyślana jest od samego początku do końca. Nie znajdziecie tu żadnych nieścisłości. Aleksandra Możejko we wspaniały sposób poprowadzi Was po wydarzeniach z życia nie tylko Olivii, ale i Tomassa czy Eleny i Gabriela. Bardzo podoba mi się fakt, że postaci z poprzedniego tomu są obecne również tutaj i świetnie uzupełniają całą historię. Czytając ten tom zdecydowanie poczujecie masę różnych emocji poczynając od elektryzującego pożądania, po paraliżujący strach czy prawdziwą niemoc. Ta część zdecydowanie bardziej mi się podobała i myślę, że każdy, kto czytał "Elenę" zauważy, że autorka szlifuje swój talent. 

"Córka mafii. Olivia", to książka, od której nie będziecie umieli się oderwać. Mimo tego, że ma niewiele stron, wszystko opisane jest doskonale, a bohaterowie są świetnie wykreowani. Myślę, że osoby lubiące romanse mafijne będą się przy niej bawić wyśmienicie i nie zapomną o niej przez długi czas. Mnie autorka zadowoliła i to podwójnie, bo nie dość, że polubiłam bohaterkę, to pokochałam Tomasso, który z pewnością porwie Wasze serca.

Na koniec pragnę podziękować Aleksandrze Możejko za kolejną szansę i dodanie mnie do grona patronów medialnych tej cudownej historii oraz Wydawnictwu NieZwykłe za egzemplarz do recenzji jak i drugi na konkurs. 

Dajcie znać, czy mieliście okazję poznać serię "Dzieci mafii" Aleksandry Możejko? Jak podobają się Wam te książki?

Lasagne z cukinii - prosty dietetyczny obiad, który zaskakuje smakiem!

 

Lasagne z cukinii - dietetyczny obiad zaskakujący smakiem!

Jestem ogromną fanką lasagne, ale moja waga zaczęła mnie ostrzegać, że jem za dużo dań z makaronem czy serem. Zaczęłam więc szukać przepisów, które sprawią, że będę mogła jeść ze smakiem, ale pozwolą mi również stracić parę kilogramów. Trafiłam na kilka ciekawych, które razem połączyłam i wyszło mi to pyszne danie.


Lasagne to zaraz po spaghetti moje ulubione danie. Szkoda, że nie mogę go jeść codziennie, a na jakiś czas musiałam zupełnie zrezygnować z tak kalorycznych dań. Zdrowie jednak jest dla mnie ważniejsze i zaczęłam rozglądać się za przepisami na dania, które będą mi smakować, ale i pozwolą zadbać o moją sylwetkę. Przepisów na lasagne z cukinii jest w sieci wiele, próbowałam wielu z nich, ale w każdym mi czegoś brakowało, albo było za dużo. Postanowiłam więc nieco je zmodyfikować i stworzyłam coś, co dla mnie stało się hitem!

Składniki:

3 średniej wielkości cukinie
1 duża cebula
3 ząbki czosnku
3 świeże pomidory
700 g mięsa mielonego z indyka
oliwa z oliwek
sól, pieprz, bazylia szuszona
ser mozarella light

Przygotowanie:

Cukinię dokładnie myję i kroję na średniej grubości plastry. Układam je na ręczniku papierowym, aby zebrać z nich nadmiar wody. Cebulę i pomidory kroję na drobną kostkę. Mozarellę kroję w plastry, a następnie je trochę rozdrabniam w rękach.

Na rozgrzaną patelnię wylewam około 4-5 łyżek oliwy z oliwek. Wrzucam na nią cebulę i smażę, aż ładnie się zeszkli. Następnie wrzucam mielone mięso i smażę, aż się zarumieni. Podczas smażenia doprawiam do smaku pieprzem i solą. Kiedy mięso jest już rumiane, wrzucam pokrojone wcześniej pomidory. Podsmażam aż zmiękną i dodaję trochę suszonej bazylii i wyciskam przez praskę czosnek. Smażę przez chwilę i ściągam z ognia.

Na dno naczynia żaroodpornego lub brytfanny wylewam odrobinę oliwy, a następnie układam na przemian plastry cukinii, mięso z warzywami z patelni i rozdrobnioną mozarellę. Na wierzch można ułożyć więcej sera, ale nie jest to koniecznością. Całość wkładam do nagrzanego piekarnika (180 stopni) i piekę pod przykryciem przez około 20 minut, a następnie zdejmuję pokrywkę i piekę kolejne 20 minut tak, aby wyparowała woda. 

Podaję na płaskich talerzach i podaję ze świeżą bazylią jeśli taką posiadam.

Smacznego!

Lasagne z cukinii - dietetyczny obiad zaskakujący smakiem!

Lasagne z cukinii - dietetyczny obiad zaskakujący smakiem!


Tak przygotowane danie jest pyszne i pozwoli zapełnić brzuchy nawet największym głodomorom. Nie posiada zbyt wielu kalorii, nie obciąża żołądka i jest zdrowe. Z doświadczenia wiem, że smakuje nawet najmłodszym, więc śmiało można ją przygotować jako danie dla całej rodziny.

Jestem ciekawa czy podajecie swoim dzieciom warzywa w takiej postaci? Lubicie dania z cukinii?

Instagram