Chcesz dostawać powiadomienia o nowych postach?

DOTTORE Puratore Home peeling enzymatyczny 100 ml

 

DOTTORE Puratore Home peeling enzymatyczny 100 ml

Peelingi enzymatyczne stały się nieodłącznym elementem w mojej pielęgnacji twarzy. Uwielbiam je za delikatność i wspaniałe efekty. Od pewnego czasu w mojej kosmetyczce gości peeling Puratore Home marki Dottore i dziś przyszedł czas na jego recenzję.


Co to jest peeling enzymatyczny i jak działa?

Peeling enzymatyczny, to inaczej eksfoliacja. Jest to sposób na dokładne oczyszczenie skóry ze zrogowaciałej warstwy naskórka. Należy ona do najdelikatniejszych sposobów i można stosować ją praktycznie przy każdym rodzaju skóry. Ten sposób oczyszczania nie podrażnia, ponieważ substancje czynne zawarte w kosmetykach na bazie enzymów nie wnikają wgłąb skóry. Oczywiście są też przeciwwskazania do stosowania peelingów enzymatycznych. Są nimi między innymi uszkodzony naskórek, infekcje wirusowe czy bakteryjne, czy wykwity skórne z wysiękami. Należy również pamiętać, że każda skóra ma inne potrzeby i różnie może zareagować na enzymy zawarte w preparatach.

Działanie peelingów enzymatycznych działa na zasadzie rozpuszczania białek, które znajdują się w zrogowaciałych i martwych komórkach naskórka. Tego typu zabiegi przyczyniają się do szybszej regeneracji. Kolejna zaleta to szybsze wchłanianie składników aktywnych, które są zawarte w kremach, serach czy olejkach pielęgnacyjnych. 

Skoro już wyjaśniłam co to jest peeling enzymatyczny i w jaki sposób wpływa na skórę, to czas i pora opowiedzieć Wam o tym konkretnym, na którego temat jest dzisiejszy wpis. Kosmetyk zamówiłam w sklepie z dermokosmetykami 4skin.pl. W tym miejscu znajduje się ogrom produktów do pielęgnacji, które są polecane przez specjalistów.

DOTTORE Puratore Home peeling enzymatyczny 100 ml

Peeling enzymatyczny zawiera 1% papainę, który delikatnie złuszcza martwy naskórek, oczyszcza skórę z zanieczyszczeń, poprawia mikrokrążenie i wyrównuje koloryt. Dzięki zawartości oleju Sacha Inchi skóra zostaje optymalnie odżywiona  i pozwala zachować jej równowagę lipidową, zapobiega zaburzeniom procesu keratynizacji oraz przyspiesza proces gojenia. 99,5 % składników pochodzenia naturalnego.

Wskazania:
  • złuszczanie martwych komórek naskórka,
  • zmniejszenie suchości i szorstkości skóry,
  • oczyszczenie skóry z zanieczyszczeń.
Rezultat:
  • skóra miękka, gładka i jedwabista w dotyku,
  • intensywnie nawilżona i odżywiona skóra,
  • skóra dogłębnie oczyszczona.

DOTTORE Puratore Home peeling enzymatyczny 100 ml


Peeling zamknięty jest w tubie z widocznym logo marki i grafiką papai. Tubka zamykana na klik, z powodzeniem można ją postawić na umywalce czy półce łazienkowej. Konsystencja peelingu jest lekka, powiedziałabym puszysta lekko piankowa. Zapach bardzo przyjemny, nieco tropikalny. Niewielka ilość wystarcza na dokładne rozprowadzenie go na twarzy, szyi i dekolcie, co sprawia, że produkt jest bardzo wydajny. Po 10 minutach należy go spłukać wodą i cieszyć się efektem miękkiej i dobrze oczyszczonej skóry. 

Ten peeling posiadam od ponad 2 miesięcy i zużyłam niecałe pół opakowania, więc uważam to za sukces. Kosmetyki tego typu zazwyczaj dość szybko się kończą, a marka Dottore udowodniła, że peelingi enzymatyczne mogą nam służyć na dłużej. Myślę, że to efekt świetnej konsystencji, która przypomina puszysty krem.  Podczas aplikacji nie zauważyłam niczego co informowałoby mnie o pojawieniu się podrażnienia czy uczulenia na któryś ze składników. Mam jedynie wrażenie, że lekko chłodzi. Zapach owoców tropikalnych uprzyjemnia cały okres posiadania go na twarzy. Zmywa się bez problemów, nie pozostawia na skórze żadnej warstwy. Skóra po jego zastosowaniu jest miękka, oczyszczona i przyjemna w dotyku. Po regularnym stosowaniu wyraźnie widzę poprawę w jej kondycji. Nie pojawiają się na niej żadne nowe przebarwienia, a koloryt wydaje się bardziej wyrównany. Ten peeling stał się jednym z moich ulubieńców i z pewnością zagości u mnie na długi czas. 

Oprócz peelingu ze sklepu 4skin.pl otrzymałam również miniaturkę kremu do twarzy, który z przyjemnością wypróbowałam. Stwierdziłam, że przy okazji pokrótce Wam o nim opowiem :).

DOTTORE Hydratore 5 % nawilżający krem z kwasem migdałowym

Intensywnie nawilżający krem zawierający 5% kwasu migdałowego. Doskonale nawilża skórę, eliminując przy tym niedoskonałości. Wspomaga niwelowanie niedoskonałości, wyprysków i trądziku pospolitego.  Wygładza, zwęża pory i przyczynia się do zmniejszenia nadmiernego wydzielania sebum. Wykazuje działanie przeciwzapalne i normalizujące. Wyjątkowo dobrze tolerowany jest przez każdy rodzaj skóry nawet tej bardzo wrażliwej. Mogą go stosować zarówno osoby młode ze skórą mieszaną i tłustą, jak i osoby dojrzałe zmagające się z niedoskonałościami skóry.

Składniki aktywne:

  • 5% kwas migdałowy – działa seboregulująco i przeciwbakteryjnie.
  • Ektoina – produkowaną przez bakterie bytujące w skrajnie trudnych warunkach klimatycznych, dzięki  czemu skóra jest bardziej odporna na stres związany z czynnikami zewnętrznymi tj. promieniowanie UV, klimatyzacja oraz  zanieczyszczenia środowiskowe.
  • Bosewllia serrata – pozyskiwany z niej kwas bosweliowy chroni przed degradacją włókien kolagenu i elastyny oraz działa przeciwzapalnie i wyciszająco.

DOTTORE Hydratore 5 % nawilżający krem z kwasem migdałowym


Krem dostępny jest w dwóch pojemnościach 15 i 50 ml. Jak widać na zdjęciach mój jest tą mniejszą wersją. Tubka przypomina mi krem pod oczy, jest bardzo poręczna i wygodna w stosowaniu. Krem ma konsystencję dość lekką, zapach delikatny, prawie niewyczuwalny. Rozprowadza się po skórze dobre, wchłania się szybko i pozostawia na skórze delikatny nawilżający film. 

Stosowałam go na przemian z innym kremem do twarzy, dlatego też o efektach nie powiem Wam za wiele, ponieważ nie wiem, czy to, co widzę na mojej twarzy jest uzyskane dzięki niemu. Po aplikacji twarz jest wyraźnie nawilżona, miękka i przyjemna w dotyku. Efekt utrzymuje się przez wiele godzin, z czego jestem niezwykle zadowolona. Spodobał mi się na tyle, że mam ochotę sięgnąć po większą wersję i móc się nim cieszyć na dłużej. Wydajność jest średnia, więc dość szybko zużyłam całą tubkę - wydaje mi się, że był to okres około 14 dni. Tak naprawdę go nie liczyłam, więc nie chcę się dokładnie określać. 

DOTTORE Hydratore 5 % nawilżający krem z kwasem migdałowym


Markę Dottore znam już od wielu lat. Swoją przygodę z ich kosmetykami zaczęłam sięgając po płyn micelarny, który był doskonały i co jakiś czas pojawia się w mojej kosmetyczce. Testy peelingu enzymatycznego  i mini kremu uważam za udane i te kosmetyki z przyjemnością będę stosować dalej. Cieszę się, że 4skin.pl ma w swojej ofercie produkty tej marki i z pewnością będę wracać do nich, aby uzupełnić swoje zapasy.

Dajcie znać czy znacie te kosmetyki? Jak się u Was sprawdzają? Zamawialiście już coś w sklepie 4skin?

Ochrona / Wygoda / Spokój - majtki menstruacyjne - WIMIN

 

Ochrona / Wygoda / Spokój - majtki menstruacyjne - WIMIN

Masz dość zaplamionych prześcieradeł po nocy podczas miesiączki? Zdarzają Ci się odparzenia czy podrażnienia na skórze od podpasek? Szukasz wygodnych rozwiązań na czas okresu, ale do tej pory niczego nie znalazłaś? Dobrze trafiłaś! W dzisiejszym wpisie opowiem Ci o majtkach menstruacyjnych WIMIN, które zmieniły mój pogląd na takie rozwiązanie. Może również zmienią Twój?


Nie wiem, czy pamiętacie, ale jakiś czas temu na moim blogu pojawiła się recenzja suplementu diety na lepszy seks. Post cieszył się sporym zainteresowaniem. WIMIN powstało z myślą "od kobiet dla kobiet" o czym wspomniałam właśnie w tamtym wpisie. Tym, co napędza markę jest chęć wspierania zdrowia kobiet, by mogły żyć po swojemu i stawiać siebie na pierwszym miejscu. W asortymencie znajdują się suplementy diety, lubrykant i nowość - majtki menstruacyjne. W związku z tym, że z suplementów byłam bardzo zadowolona, lubrykant sprawdza się genialnie, zaufałam marce po raz kolejny i zdecydowałam się wypróbować majtki. Dziś wracam do Was z ich pełną recenzją - po kilku cyklach menstruacyjnych. 

Majtki menstruacyjne WIMIN

Majtki menstruacyjne WIMIN to pewność i wygoda w każdym okresie. Są cieńsze niż podpaski, a chłoną tyle, co 4 tampony. Zostały wyprodukowane w Polsce z polskich materiałów z certyfikatem OEKO-TEX ®.

Dostępne w rozmiarach od XXS do XXL. 


Ochrona / Wygoda / Spokój - majtki menstruacyjne - WIMIN

Jak widzicie na zdjęciu powyżej, majtki przyjeżdżają zapakowane w granatowy kartonik z widocznym logo marki zaklejony naklejką w formie plomby. Wewnątrz znajduje się ciekawa grafika z najważniejszymi informacjami takimi jak chłonność i sposób prania. 

Ochrona / Wygoda / Spokój - majtki menstruacyjne - WIMIN

Ochrona / Wygoda / Spokój - majtki menstruacyjne - WIMIN

Ochrona / Wygoda / Spokój - majtki menstruacyjne - WIMIN


Majtki menstruacyjne WIMIN uszyte są w Polsce i składają się z 95% naturalnej bawełny z jonami srebra, w połączeniu z 5% elastanem. Dzięki temu masz komfort noszenia i zapewniasz "oddech" dla Twojej skóry. Jony srebra dodatkowo działają antybakteryjnie i odprowadzają wilgoć. Wkładka w majtkach składa się z trzech warstw fizeliny medycznej, która zapewnia wysoką chłonność i chroni przed przeciekaniem, a dodatkowa warstwa wewnętrzna skutecznie chroni ubrania. Dzięki temu możesz zakładać na siebie to, co lubisz - nawet białe spodnie. Co najlepsze, mimo swoich 4 warstw są cieńsze niż podpaski, a wchłaniają tyle, co 4 tampony! Jestem pod wrażeniem!

Majtki wzbogacono koronkowymi wstawkami, które dodają im uroku i elastyczności. Posiadają wysoki stan, więc nie uciskają miejsc wrażliwych podczas miesiączki, a przy okazji sprawiają, że właścicielka wygląda szczuplej. U mnie się to sprawdza. Podczas tych dni zawsze jestem tak spuchnięta w okolicy brzucha, że wyglądam jakbym była w ciąży. Dzięki majtkom WIMIN mogę ukrywać niechciany brzuszek i cieszyć się dobrym wyglądem. 

Ochrona / Wygoda / Spokój - majtki menstruacyjne - WIMIN

Ochrona / Wygoda / Spokój - majtki menstruacyjne - WIMIN

Ochrona / Wygoda / Spokój - majtki menstruacyjne - WIMIN


Wytrzymałość majtek menstruacyjnych WIMIN, to aż 12 godzin, więc spokojnie możesz założyć je na noc, albo jakieś wieczorne wyjście. Przyznam szczerze, że trochę się obawiałam mieć je na sobie dłuższy czas, ale w końcu skusiłam się i zamiast dużych podpasek na noc, nałożyłam te majtki. Pamiętam jak bardzo się bałam spojrzeć na prześcieradło po przespanej nocy, a jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że jest zupełnie czyste! Materiał majtek świetnie przylega do skóry, więc nie ma możliwości, aby coś wydostało się na zewnątrz. Dodatkowo mając je na sobie, zupełnie nie czuję, że mam okres (No, może poza skurczami, które się pojawiają 😉). Warto zaopatrzyć się w dwie pary, aby mieć je na zmianę. Osobiście już to zrobiłam, z czego jestem bardzo zadowolona.

Na początku byłam sceptycznie nastawiona do tych testów. Bałam się, że będzie to niehigieniczne, że będę przeciekać i jak to w ogóle możliwe, żeby podczas miesiączki czuć się komfortowo w samych majtkach. Nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Kiedy przyszedł okres postanowiłam to sprawdzić i dziś nie wyobrażam sobie spania w podpaskach nocą. Majtki WIMIN są bardzo wygodne i chłonne, dzięki czemu śpię spokojnie i budzę się wypoczęta. 


Ochrona / Wygoda / Spokój - majtki menstruacyjne - WIMIN

Ochrona / Wygoda / Spokój - majtki menstruacyjne - WIMIN


Dodatkowym atutem majtek menstruacyjnych WIMIN jest fakt, że dbamy o naturę. Możemy ich używać przez lata, więc nie będziemy zmuszone kupować tyle podpasek czy tamponów by później wylądowały w koszu. Odczuje to również nasz portfel, ponieważ majtki, to wydatek jednorazowy. Mnie to rozwiązanie przekonuje i ten sposób ochrony pozostanie ze mną na długi czas.

Na koniec chcę Wam jeszcze wspomnieć, że tego typu bielizna może mieć jeszcze inne przeznaczenie. Śmiało możecie ją zakładać podczas aktywności fizycznej, dniu po seksie, podczas połogu czy przy problemach nietrzymania moczu. W każdym z tych przypadków ochronią nas przed przeciekaniem i sprawią, że poczujemy się komfortowo. 


Ochrona / Wygoda / Spokój - majtki menstruacyjne - WIMIN

Ochrona / Wygoda / Spokój - majtki menstruacyjne - WIMIN


Ja już mam swoje majtki menstruacyjne WIMIN, a Ty? Korzystasz z takich rozwiązań czy wolisz tradycyjne środki?

Max Factor Colour Elixir Soft Matte - długotrwała szminka w płynie

 

Max Factor Colour Elixir Soft Matte - długotrwała szminka w płynie

O perfekcję makijażu warto zadbać, bez względu na to czy jest to makijaż dzienny, czy wieczorowy. Oczy i usta to dwa punkty, które szczególnie zwracają uwagę. Dlatego też dobrze zaopatrzyć swoją kosmetyczkę o sprawdzone i trwałe kosmetyki. W dzisiejszym wpisie opowiem Wam o szminkach w płynie marki Max Factor, które z pewnością podbiją Wasze serca.


Osobiście nie należałam nigdy do grona kobiet, które często malują usta. Najczęściej nie sięgałam po pomadki, ponieważ denerwował mnie fakt, że szybko się wycierały, albo kleiły się na ustach. Kiedy na rynku pojawiły się te z matowym wykończeniem bardzo się ucieszyłam, ponieważ ich trwałość była zdecydowanie większa. Niestety większość tych, które stosowałam mocno wysuszały usta, więc ponownie stały się kosmetykiem, którego w ogóle nie stosuję. Oczywiście zdarzało mi się malować moje usta, ale robiłam to bardzo sporadycznie. Zawsze z przymrużeniem oka patrzę na nowości z tej dziedziny, nie robię sobie nadziei na coś wyjątkowego, ale chętnie testuję nowości. W taki sposób pojawiły się u mnie długotrwałe szminki w płynie Max Factor Colour Elixir Soft Matte.
Dzięki szmince w płynie Max Factor Colour Elixir Soft Matte nie musisz już wybierać między wygodą a nawilżeniem! Ultralekka konsystencja zapewni Twoim ustom piękne matowe wykończenie z efektem rozmycia. Zawarte w szmince lekkie woski i olejki nawilżają usta. Szminka zawiera drobne pigmenty, które dopasowują się do Twoich ust i pomagają ukryć wszelkie niedoskonałości. 
Dostępna w 8 niesamowitych odcieniach: 005 Sound Cloud, 010 Muted Russet, 015 Rose Dust, 020 Blushing Ruby, 025 Raspberry Haze, 030 Crushed Ruby, 035 Faded Red oraz 040 Soft Berry.


Max Factor Colour Elixir Soft Matte - długotrwała szminka w płynie

Max Factor Colour Elixir Soft Matte - długotrwała szminka w płynie


Najważniejsze informacje o szmince:

• To niezwykle lekka szminka w płynie, której nie czuć na ustach
• Wyjątkowa konsystencja pomoże Ci uzyskać delikatne matowe wykończenie
• Pomadka zawiera drobne pigmenty, które dopasowują się do Twoich ust i pomagają ukryć niedoskonałości
• Lekka formuła zapewnia komfort przez cały dzień
• Zawiera lekkie woski i olejki, które nawilżają skórę ust

Max Factor Colour Elixir Soft Matte - długotrwała szminka w płynie


Jak widzicie na zdjęciu powyżej, seria składa się z ośmiu cudownych kolorów, które są tak różnorodne, że każda kobieta znajdzie odpowiedni dla siebie. Znajduje się tutaj zarówno nudziak jak i ciemna czerwień, z czego jestem bardzo zadowolona. Z reguły nie sięgam po tak mocne kolory szminek, bo wydaje mi się, że do mnie nie pasują. Wyczytałam jednak w sieci informację, która mocno mnie zdziwiła, bo ponoć czerwony pasuje do każdej kobiety. Należy dobrać tylko odpowiedni odcień. Okazało się, że to właśnie te ciemne czerwienie na moich ustach wyglądają najkorzystniej i chyba między mną a odcieniem 040 pojawi się miłość. Na razie jestem w fazie testowania każdego z tych kolorów i przyzwyczajam się do mojej nowej odsłony. Przyznam, że zaczęłam lubić podkreślanie ust co mnie nieco szokuje, ale dodaje mi też niesamowitej pewności siebie.

Pomadki Max Factor Colour Elixir Soft Matte mają średniej gęstości konsystencję, lekko kremową i delikatną. Z łatwością nakładają się na usta dzięki precyzyjnemu aplikatorowi, na który szczególnie zwróciłam uwagę. Nie jest on zbyt twardy i nie kaleczy ust, ale też nie wygina się na każdą stronę. Śmiało mogę napisać, że jest idealny. Szminki nie zastygają na ustach tak, żeby tworzyły nieprzyjemną skorupę czy wysuszały usta. W związku z tym nie są odporne na wszystko, jednak ich trwałość oceniam naprawdę wysoko. Zdarzyło mi się je "zjadać", ale nie ściera się ona do końca, więc usta nie wyglądają komicznie. Wykończenie jest matowe z taką aksamitnością w wersji soft. Wargi są miękkie i nawilżone, a dodatkowo mają przepiękny, kuszący kolor i wyglądają zachęcająco. O to mi chodziło!

Max Factor Colour Elixir Soft Matte - długotrwała szminka w płynie


Jeśli szukacie pomadek, które w cudowny sposób uwydatnią Wasze usta, dodadzą Wam pewności siebie i będą trwałe, to polecam wypróbować Wam właśnie te! Wiem, że na rynku dostępne są one od dawna, ale marka Max Factor stale się rozwija i zmienia tak, aby dogodzić każdej kobiecie. Aktualnie na rynku pojawiła się nowa wersja tych szminek i z tego co czytałam, jest o wiele lepsza niż ta, którą miałyście okazję poznać jakiś czas temu. Kolory też się zmieniły, przynajmniej ich nazwy, więc jeśli nie widzieliście jeszcze tych nowości, to polecam Wam to zmienić.

Możecie dostać je m.in. w Notino jak i w innych drogeriach internetowych i stacjonarnych.

Dajcie znać czy mieliście okazję poznać już te nowości? Lubicie matowe pomadki? Który kolor podoba Wam się najbardziej?

Summer Black Friday 2021 w Notino

 

Summer Black Friday 2021 w Notino

Uprzejmie donoszę, że właśnie dzisiaj startuje coroczna promocja Summer Black Friday w Notino. Od 19 do 25 lipca będziecie mogli zamówić sobie ulubione perfumy czy inne kosmetyki nawet z 20% zniżką. W dzisiejszym wpisie pokażę Wam to, co zainspirowało mnie do stworzenia tego wpisu.


Zanim przystąpicie do zamawiania czegokolwiek, chciałabym wspomnieć, na co należy zwracać uwagę. Przede wszystkim zniżka z okazji Black Friday nie obejmuje produktów, które są w promocji czy wyprzedaży. Obejmuje ona wszystkie produkty, które posiadają specjalne oznaczenie. Wierzcie mi, jest tego tak dużo (ponad 12000 artykułów), że na pewno znajdziecie coś dla siebie i upolujecie z dużym rabatem.

Nie byłabym sobą, gdybym nie spojrzała przede wszystkim na perfumy, które są objęte promocją. Od dawna przymierzam się do zamówienia znanych i polecanych perfum Mugler Angel i widzę, że mogę to w tym momencie zrobić oszczędzając sporą kwotę gotówki. Kolejny zapach, który kusi mnie od dłuższego czasu to woda perfumowana Lancôme Idôle. Z tym zapachem mam śmieszne wspomnienie, bo jakiś czas temu wzięłam udział w rozdaniu na Instagramie, gdzie główną nagrodą był ten zapach. Po kilku dniach o tym zapomniałam i robiłam czystki w osobach, które obserwuję i usunęłam organizatorkę tego rozdania. Okazało się, że mnie wybrała jako zwycięzcę, ale nie mogła mnie nagrodzić, bo nie miałam jej w obserwowanych i tak nagroda przeszła mi koło nosa. Tym razem zamówię ją sobie sama i mam nadzieję, że będę zadowolona. Trzeci zapach, który mam w planie zamówić to Davidoff Cool Water w wersji męskiej, bo mój mąż bardzo go lubi, a ma go na wykończeniu.


Summer Black Friday 2021 w Notino



Inne produkty, które zwróciły moją uwagę podczas trwającej promocji, to te do oczyszczania i pielęgnacji twarzy. Od lat przyglądam się marce FOREO, która jest zachwalana i polecana nie tylko przez wpływowych influencerów, ale również bliskie mi osoby. Jest to większy wydatek, ale należy pamiętać, że jednorazowy, a produkty będą nam służyć miesiącami jak nie latami. W związku z tym jestem skłonna zamówić sobie jedną ze szczoteczek sonicznych na próbę i jeśli będziecie ciekawi, to zamieszczę recenzję po testach. Znajdą się chętni na taki wpis?

Summer Black Friday 2021 w Notino


Myślę, że promocje tego typu to świetna okazja na uzupełnienie swoich zapasów, albo zaopatrzenie się w coś droższego, z czym się wstrzymywaliśmy ze względu na większą sumę pieniędzy. 20% zniżki, to sporo i takich okazji nie ma zbyt często, dlatego też za chwilę siadam do komputera i biorę się za kompletowanie mojego zamówienia.

Dajcie znać czy czekacie na takie promocje? A może już coś zamówiliście na Summer Black Friday w Notino? Dajcie znać w komentarzu.

Bree Porter "Królowa Rocchetti" - patronacka recenzja książki

 

Bree Porter "Królowa Rocchetti" - patronacka recenzja książki

Wracam do Was z ostatnią częścią z cyklu "Dynastia Rocchettich" autorstwa Bree Porter. "Królowa Rocchetti" to tom, który kończy tę niesamowitą trylogię. Jak autorka zakończyła serię? Czy warto było sięgnąć po wszystkie trzy książki?


Zanim opowiem Wam o moich wrażeniach dotyczących tej części i podsumowania trylogii, zostawiam opis ze strony Wydawnictwa NieZwykłego:

Finałowy tom mafijnej trylogii „Dynastia Rocchettich”!

Po niespodziewanej i brutalnej śmierci, która wstrząsnęła organizacją, do świata Rocchettich wdziera się ogromny chaos. Wojna w obrębie rodziny, ale także poza nią, trwa. Wielu wrogów próbuje ugrać coś dla siebie.

Sophia Rocchetti robi wszystko, aby odnaleźć się w nowej roli. Stając u boku męża, musi zmierzyć się z problemami, jakie pojawiły się w jej rodzinie. Musi również znaleźć w sobie niewiarygodną siłę, by wspólnie z Alessandro zapewnić przetrwanie tym, których kochają.

Sophia użyje wszelkich sposobów, żeby utrzymać władzę w Chicago. Od tego będzie zależało, czy dynastia Rocchettich będzie jeszcze istniała.

Zapowiada się obiecująco, prawda? Na całe szczęście cała trylogia swoją premierę miała 30 czerwca, więc nie musiałam czekać na wydanie tomów po kolei. Seria przyjechała do mnie w całości i tak naprawdę pochłonęłam ją w dwa wieczory. Chyba nie muszę nikomu mówić, że książki z mafią w tle należą do moich ulubionych, jeśli chodzi o romanse i erotyki. Uwielbiam, kiedy coś się dzieje i książki trzymają w napięciu. Czy zapoznając się z serią "Dynastia Rocchettich" otrzymałam to, co chciałam?

Bree Porter "Królowa Rocchetti" - patronacka recenzja książki


Niespodziewana śmierć, a raczej zabójstwo jednej osoby z rodziny Rocchettich wywołała spore zamieszanie. Tak naprawdę nikt nie wie, kto odważył się zabić i kto był prawdziwym celem. W związku z tym emocje sięgają zenitu, a sytuacja jest bardzo napięta. Tym bardziej że świadkiem owej śmierci był nikt inny jak Sophia i jej świeżo narodzony syn Dante. Po tych tragicznych wydarzeniach wszyscy są podejrzani i każdy musi uważać na siebie i swoją rodzinę. Rywalizacja między potencjalnymi kandydatami na dona trwa w najlepsze. Każdy z mężczyzn w swojej głowie układa plan eliminacji swojego rywala. Który z nich będzie następcą dona? Kto przejmie władzę w Outficie? 

Sophia odkrywając najbardziej skrywany sekret Don Piera postanawia założyć fundację, która zajmuje się chorymi na Altzheimera. Otwiera też najlepsze laboratorium w Ameryce Północnej, które zajmuje się szukaniem leku na tę ciężką chorobę. Dodatkowo w jej życiu prywatnym również zaczyna się układać. Kobieta i jej mąż bardzo się do siebie zbliżają i tworzą naprawdę zgrany zespół, który nie ma szans w starciu z nimi. Nasza bohaterka w końcu wychodzi z cienia Alessandra i pokazuje kim w rzeczywistości i na co ją stać. Nieźle radzi sobie wśród mężczyzn z tego niebezpiecznego świata, a dodatkowo staje się ulubienicą Chicago. Czy taka mieszanka wybuchowa nadaje się na parę przywódców? Kto stanie im na drodze? Co kryje się za śmiercią jednego z członków rodu Rocchetti? Kto wygra tę wojnę, a kto w niej zginie?


Bree Porter "Królowa Rocchetti" - patronacka recenzja książki


Tego nie będę Wam zdradzać. Mogę tylko napisać, że ten tom wyjaśnia wszelkie wątpliwości i wszystkie zagadki ukryte zarówno w pierwszym, jak i drugim tomie zostaną wyjaśnione. Autorka powoli kartka po kartce odkrywa karty i na zakończenie stawia dosłownie wisienkę na torcie. Przyznam szczerze, że zaskoczyła mnie swoją pomysłowością na fabułę. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw i tylu emocji podczas czytania jednej książki. Jeśli śledzicie mojego bloga, to pewnie wiecie, że mafijnych książek mam pod dostatkiem, ale śmiało mogę napisać, że ta seria jest jedną z lepszych, które do tej pory czytałam. 


Bree Porter "Królowa Rocchetti" - patronacka recenzja książki


Dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe za zaufanie i możliwość przebywania w zacnym gronie patronów medialnych tej serii. Jest to dla mnie niesamowite wyróżnienie i pamiątka na całe lata.

Za kilka dni na moim Instagramie pojawi się konkurs, w którym jedna osoba zgarnie całą trylogię :) Zapraszam do obserwowania i aktywności, a może to właśnie Ty będziesz szczęśliwym zwycięzcą i Tobie wyślę te trzy książki. 

Dajcie znać w komentarzach czy mieliście okazję zapoznać się z serią "Dynastia Rocchettich" i jak się Wam podobała? Lubicie mafijne romanse i erotyki?

Damskie i męskie zegarki znanych marek

Damskie i męskie zegarki znanych marek

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam rozglądać się za ciekawymi dodatkami do stylizacji. Nie mówię tutaj tylko o moich, ale również tych należących do mojego męża. Dziś chcę Wam opowiedzieć o miejscu, w którym znajdziecie wiele przepięknych modeli zegarków męskich i damskich.


Kiedyś zegarki mogły dla mnie nie istnieć. Nie lubiłam nosić ich na moim nadgarstku. Zmieniło się to przez wspomnianego na wstępie małżonka, który od lat kolekcjonuje różne czasomierze. Niejednokrotnie pokazywałam Wam moje zakupy tych dodatków i pisałam Wam o tym, że je ubóstwia. Dzisiaj postanowiłam poszukać czegoś nowego właśnie dla męża i trafiłam na stronę https://novotime.pl/. Moją uwagę zwrócił fakt, że strona sklepu jest bardzo przejrzysta i intuicyjna. Jako osoby, które poszukują czegoś ciekawego, możemy zaznaczyć sobie przedział cenowy, który nas interesuje i nie musimy martwić się, że wyskoczą nam zbyt kosztowne czy za tanie modele. Sklep oferuje modele znanych i cenionych marek takich jak Altantic, Aviator, Diesel czy Casio. Oczywiście jest tam też wiele innych, ale to właśnie one zwróciły moją uwagę. Sklep oferuje zarówno zegarki męskie jak i damskie czy dziecięce. Znalazłam również modele unisex. W związku z tym każdy z Was znajdzie tam coś dla siebie czy swoich bliskich. Jakie modele wpadły mi w oko?

Z tych damskich zegarków zdecydowanie moją uwagę zwrócił model Tommy Hilfiger 1781989. Będzie pełnił on rolę zarówno przydatnego czasomierza jak i przepięknie zdobionej nadgarstek bransolety. Myślę, że świetnie się sprawdzi przy każdej stylizacji, zarówno tych wieczorowych jak i tych na co dzień.

zegarek damski Tommy Hilfiger 1781989


W dziale z męskimi modelami moją uwagę zwrócił bardzo oryginalny zegarek Tommy Hilfiger 1791595. Niezwykle nowoczesny, minimalistyczny i elegancki zegarek świetnie wpasuje się w sportowe jak i bardziej wyjściowe stylizacje u mężczyzn w każdym wieku.

zegarek męski Tommy Hilfiger 1791595


Myślę, że ten model będzie idealnym prezentem dla mojego męża i zastanawiam się nad jego zakupem. Mój ukochany ma w swojej kolekcji wiele ciekawych modeli, ale czegoś takiego jeszcze nie posiada.

Sklep oferuje zegarki w dobrych cenach, z gwarancją i fachową obsługą. Jeśli szukacie czegoś oryginalnego i nietuzinkowego, to z pewnością znajdziecie to właśnie tam.

Dajcie znać w komentarzu czy zamawiacie tego typu akcesoria przez internet? Jak podobają się Wam modele, które wpadły mi w oko?

Bree Porter "Księżniczka Chicago" - patronacka recenzja książki

 

Bree Porter "Księżniczka Chicago" - patronacka recenzja książki

W końcu nadszedł czas na recenzję drugiego tomu z cyklu "Dynastia Rocchettich" autorstwa Bree Porter, z czego bardzo się cieszę. Wszystkie trzy tomy trylogii swoją premierę miały 30 czerwca w Wydawnictwie NieZwykłym. Co dzieje się z Sophią i Alessandro w tej części? 


Całą trylogię przeczytałam "ciurkiem" jedna książka po drugiej. Historia tak mnie wciągnęła, że nie potrafiłam się od niej oderwać i zarwałam dwie noce. Dziś staram się to poskładać w całość i zrecenzować Wam każdy tom osobno. Przyszła pora na moje wrażenia po lekturze drugiego tomu "Księżniczka Chicago". Najpierw jednak zostawię Wam opis ze strony wydawnictwa:

Związek Sophii i Alessandro wisi na włosku. Małżonkowie nie mieszkają razem i unikają kontaktu. Sophia czuje się opuszczona i samotna. Bardzo potrzebuje opieki oraz bliskości, ponieważ spodziewa się narodzin pierwszego dziecka.

Bycie kobietą z rodziny Rocchettich okazuje się niezwykle trudne. Otaczające ją osoby wciąż wbijają jej szpile. Sophia ma wrażenie, że jest osaczona, a bez męża u boku wydaje się łatwą zwierzyną. Szybko zrozumie, że stała się częścią bardzo niebezpiecznej gry.

Uzbrojona jedynie w spryt i urodę, musi za wszelką cenę ochronić dziecko i męża, który boleśnie ją zdradził, ale którego pokochała.

Skoro czytacie recenzję drugiego tomu, to znaczy, że lekturę pierwszego macie już za sobą. To chyba dobrze, bo starałam się Wam nie zdradzić tego co w nim znajdziecie. Jak już tu jesteście i widzicie opis, to wiecie, że Sophia zaszła w ciążę podczas nocy poślubnej. Niestety nie mieszka z Alessandrem i czuje jak się od siebie oddalają, mimo że nigdy nie byli ze sobą blisko. Jak potoczą się ich losy?

Bree Porter "Księżniczka Chicago" - patronacka recenzja książki


Ten tom mocno skupiony jest na ciąży kobiety. Początkowo myślałam, że będzie tu nudno i nie znajdę żadnych emocji. Grubo się jednak myliłam. Sophia pokazuje pazurki i odkrywa swoje prawdziwe oblicze. To, co kryje w sobie ta drobna i piękna kobieta może być dla Was nieco szokujące. Jej dociekliwość może skończyć się dla niej źle, jednak zupełnie się tym nie przejmuje. Zaczyna pogrywać i dużo ryzykować, ale za wszelką cenę chce rozwiązać pewne nurtujące ją od dawna zagadki. Sophia odkrywa wiele tajemnic ukrywanych zarówno przez rodzinę Rocchettich jak i Padovino, czyli swoją własną. Mieszka w domu na obrzeżach kupionym przez męża, który został w penthousie w mieście. Jest cały czas obserwowana przez rodzinę małżonka oraz ochroniarzy, ale nie blokuje jej to przed dalszym węszeniem. Jej pozycja w rodzinie Rocchettich jest zagrożona i tak naprawdę kobieta nie wie, co stanie się z nią, kiedy urodzi dziecko... Przecież jest aktualnie jedyną kobietą o nazwisku Rocchetti. Co stało się z innymi? Dlaczego nikt o nich nie wspomina?

Historia jest moim zdaniem bardzo ciekawa, ponieważ przeplata się w niej nieco zbrodni, tajemnic rodzinnych, powiązania z FBI czy romans. Autorka fajnie to wszystko połączyła i dała nam spójną historię widzianą z punktu widzenia osoby, która siedzi w Outficie po uszy i za nic w świecie nie chce się ruszyć. Wiem, że może to nie na miejscu - trzymanie kciuków za kogoś, kto trzęsie ulicami Chicago i morduje, ale przecież to fikcja. Książka przedstawia losy kobiety, która urodziła się w rodzinie mafijnej, więc nie wyobrażam sobie tego, żeby nie miała ona z nimi żądnych powiązań czy sentymentów. 

Bree Porter "Księżniczka Chicago" - patronacka recenzja książki


Czy Sophia wybaczy mężowi? Czy odnajdzie się w świecie brutalności i oszustw? Jak poradzi sobie w nowej roli? Kto jest odpowiedzialny za wszystkie zamachy, których jest świadkiem?

Tego Wam nie powiem. Zdradzę jedynie, że ten tom wiele wyjaśni, ale zagadka wciąż nie zostanie rozwiązana do końca. Dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe za ofiarowane mi zaufanie i możliwość bycia jednym z patronów medialnych tej serii.

Dajcie znać czy mieliście okazję czytać tę książkę? A może macie za sobą już całą trylogię?

Biżuteria srebrna pozłacana BeeZuu - idealny wybór na co dzień






Biżuteria srebrna od lat cieszy się dużym zainteresowaniem wśród kobiet. Składa się na to wiele czynników, ale chyba najważniejszym z nich jest niska cena w porównaniu do złotych wyrobów. W dzisiejszym wpisie chcę Wam pokazać moje ostatnie biżuteryjne zakupy w sklepie BeeZuu.pl.


Biżuteria srebrna pozłacana to świetna propozycja dla Pań, które szukają eleganckich dodatków do swoich stylizacji. Jest to również idealna alternatywa dla biżuterii wykonanej ze złota. Kolczyki, naszyjniki czy pierścionki ze sklepu BeeZuu zostały wykonane z najwyższej jakości materiałów. Co ciekawe, sami tworzą stop srebra, z którego wykonują dla nas przepiękne błyskotki. Połączenie srebra próby 925 z grubą warstwą złota 24 K złota (2 mikrony) pozwoliło uzyskać klasyczną biżuterię w przystępnych cenach. Pod warstwą złota znajduje się warstwa palladu, której zadaniem jest ochrona powierzchni przed migracją różnych pierwiastków ze stopu srebra. To sprawia, że ozdoby pięknie lśnią przez długi czas. Jest to też bezpieczny zamiennik dla procesu niklowania, w związku z czym biżuteria jest w pełni bezpieczna dla osób, u których stwierdzono uczulenie na nikiel. Można więc śmiało powiedzieć, że wyroby ze sklepu BeeZuu są całkowicie hipoalergiczne.

Myślę, że ta informacja jest bardzo ważna, dlatego postanowiłam o niej wspomnieć. Sama od lat zmagam się z różnymi zmianami skórnymi poprzez noszenie nieodpowiedniej biżuterii, dlatego też szukałam rozwiązań, które pomogą mi tego uniknąć i tak trafiłam na BeeZuu.





Na jakie wyroby postanowiłam się zdecydować?

Wybór był dla mnie oczywisty. Od dawna lubuję się w kompletach, dlatego też postanowiłam stworzyć go samodzielnie. W sklepie znajdziecie wiele rodzajów naszyjników, kolczyków czy pierścionków. Osobiście należę do osób, które lubią minimalizm i klasykę, ale w swojej szkatułce muszę mieć też coś wyrazistego. W moje oczy od razu rzuciły się pewne kolczyki, a kiedy zobaczyłam, że w sklepie jest też wisiorek srebrny pozłacany z tym samym wzorem, musiałam go mieć.


Srebrne pozłacane kolczyki z cyrkoniami

Kolczyki dwa koła wysadzane cyrkoniami, to jedna z tych propozycji, obok której nie da się przejść obojętnie. Zdecydowanie robią wrażenie i zostają w pamięci na długo. Ich nowoczesna forma sprawia, że są to kolczyki ponadczasowe i będą pasować do każdej stylizacji. W połączeniu z naszyjnikiem do kompletu, który znajdziecie w naszym sklepie, tworzą duet idealny. Wykonane są ze srebra o próbie 925 i pozłocone grubą warstwą 24 k złota, co sprawia, że są niezwykle trwałe.




Jak widzicie kolczyki srebrne pozłacane robią wrażenie! Uwielbiam srebro, ale odkąd noszę obrączkę ślubną źle się czuję mając na sobie kolczyki z tego metalu, gdy na placu błyszczy złoto. Pozłacana biżuteria jest więc dla mnie najlepszym rozwiązaniem i cieszę się, że mam możliwość nabycia czegoś takiego nie wydając przy tym dużej sumy pieniędzy.

Te kolczyki mają w sobie szyk i elegancję i będą pasować zarówno do stylizacji wieczorowych, jak i tych codziennych, ponieważ nie są zbyt duże i przesadzone. Dwa połączone kółka wysadzane kryształkami rzucają się w oczy i w cudowny sposób odbijają światło słoneczne jak i sztuczne. Jestem z nich bardzo zadowolona i z pewnością zobaczycie je na moim blogu przy niektórych stylizacjach.





Wykonane są z niezwykłą dbałością o każdy szczegół. Zapięcia to typowe wkrętki, które doskonale trzymają się ucha, więc nie muszę martwić się o to, że je przypadkiem zgubię. Warto też wspomnieć o mocowaniu kryształków - wygląda na solidne i, mimo że miałam je na sobie już kilkukrotnie, nadal trzymają się na swoim miejscu.


Srebrny pozłacany wisiorek z cyrkoniami dwa koła

Łańcuszek z elegancką zawieszką wysadzaną cyrkoniami. To bardzo bogato zdobiona zawieszka, która doda blasku każdej kobiecie. Cudownie ozdobi dekolt, od którego nikt nie oderwie wzroku. Łańcuszek i zawieszka są wykonane ze srebra o próbie 925, oraz pozłacane 24 k złotem, co zapewnia bardzo dobrą trwałość naszej biżuterii. Występuje w komplecie z pięknymi kolczykami. Zobacz również nasze inne wisiorki srebrne pozłacane, jesteśmy pewni, że znajdziesz Ten Idealny.
Zawieszkę można zamówić z łańcuszkiem 45 cm lub 50 cm.





Jak wspomniałam wyżej, chciałam mieć piękny komplet, dlatego też ten konkretny wisiorek znalazł się w moim domu. Podobnie jak kolczyki, wykonany jest z dbałością o każdy szczegół i przepięknie prezentuje się na dekolcie. Łańcuszek ma piękny i delikatny splot, dzięki czemu razem z wisiorkiem spójnie komponuje się w przepiękną całość.

Naszyjniki srebrne pozłacane są moją ulubioną formą ozdabiania okolic szyi. Noszę je od lat i mam w swojej szkatułce całkiem pokaźną kolekcję takich wyrobów.


Pierścionek srebrny pozłacany z cyrkoniami

Śliczny srebrny pozłacany pierścionek z cyrkoniami. Jego subtelny model przypomina obrączkę. Delikatnie prezentuje się na dłoni każdej kobiety. 

Dostępny w rozmiarach od 10 do 20.

Pierścionek srebrny pozłacany z cyrkoniami

 
Odkąd pamiętam uwielbiam nosić pierścionki. Niestety, odkąd zostałam żoną musiałam odstawić pierścionki srebrne, bo nie wyglądały dobrze obok złotej obrączki. Znalazłam na to sposób i zaczęłam nosić te pozłacane. Jest super alternatywą dla złota, są o wiele tańsze, dzięki czemu w swojej kolekcji mogę mieć ich więcej i dopasować je do każdej stylizacji. 

Ten konkretny model zauroczył mnie swoją prostotą. Wygląda jak obrączka wysadzana cyrkoniami, dzięki czemu subtelnie zdobi mój palec. Mam nawet w domu podobny w kolorze srebra, do którego mam sentyment, bo otrzymałam go od mojego męża kilka lat przed ślubem i bardzo lubiłam go nosić. Teraz mam coś podobnego i idealnie pasuje do reszty biżuterii, która jest w moim posiadaniu.

Pierścionek srebrny pozłacany z cyrkoniami

Pierścionek srebrny pozłacany z cyrkoniami

Pierścionek srebrny pozłacany z cyrkoniami

Jak widać na załączonych zdjęciach, na palcu prezentuje się skromnie i schludnie, a co najważniejsze, nie posiada odstających elementów i nie zaczepia o części garderoby jak np. rajstopy. Mam to "szczęście", że zawsze zaczepię o nie jakimś pierścionkiem i robią mi się oczka, a przy tym pierścionku o nic nie muszę się martwić.

Każdy z zamówionych wyrobów bardzo mi się podoba. Wykonane są z dbałością o każdy detal i przepięknie się prezentują. Nie zauważyłam, aby zmieniały swój kolor podczas noszenia (szczególnie teraz, kiedy są upały), jak i nie pojawiły się żadne niepokojące objawy świadczące o alergii, która kiedyś występowała. Jestem bardzo zadowolona z tego zamówienia, bo w końcu mam w swojej szkatułce komplet, który śmiało mogę nosić zarówno do zwykłych codziennych stylizacji jak i tych wieczorowych jak wesela, chrzciny czy inne przyjęcia. 

Biżuteria srebrna pozłacana BeeZuu - idealny wybór na co dzień

Biżuteria srebrna pozłacana BeeZuu - idealny wybór na co dzień

Biżuteria srebrna pozłacana BeeZuu - idealny wybór na co dzień

Biżuteria srebrna pozłacana BeeZuu - idealny wybór na co dzień


Na sam koniec mam dla Was małą niespodziankę w postaci kodu rabatowego na zakupy w sklepie BeeZuu.pl. Kod to: ZuzkaPisze10, dzięki któremu obniżycie zawartość swojego koszyka o całe 10%. Mam nadzieję, że z niego skorzystacie i podobnie jak ja, będziecie zadowoleni z przepięknie wykonanej biżuterii.

Dajcie znać w komentarzu jak podoba się Wam moje zamówienie? Nosicie pozłacaną biżuterię? 

Bree Porter "Krwawa panna młoda" - patronacka recenzja książki

Bree Porter "Krwawa panna młoda" - patronacka recenzja książki

O książkach z cyklu "Dynastia Rocchettich" słyszałam jakiś czas temu, ale nie miałam pojęcia, że otrzymam propozycję zostania jednym z patronów medialnych tej historii. Nie mogłam odmówić, bo czułam, że to są moje klimaty. Bree Porter stworzyła niesamowitą trylogię mafijną, a książka "Krwawa panna młoda" jest jej pierwszym tomem. O czym opowiada?


Już pewnie Was przyzwyczaiłam do tego, że na początku moich recenzji znajdziecie opis książki. Nie planuję niczego zmieniać, dlatego też zostawiam Wam to, co znajdziecie na stronie wydawnictwa:

Pierwszy tom rewelacyjnej trylogii mafijnej „Dynastia Rocchettich”!

Sophia Padovino zawsze wiedziała, że nie będzie miała wpływu na to, z kim wypowie słowa przysięgi małżeńskiej. Jednak w najczarniejszych snach nie sądziła, że jej przyszłym mężem zostanie książę przestępczego świata i capo chicagowskiej mafii.

Już w dniu ślubu rozpętuje się piekło. Alessandro Rocchetti pozbawia życia wielu ludzi. Ona także. Z pewnością nie tak wyobrażała sobie tę uroczystość, z krwią spływająca po fałdach jej sukni.

Wkrótce dziewczyna zostaje wrzucona w wir obcej rzeczywistości, w której musi nauczyć się funkcjonować. Zła sława rodu Rocchettich, sprawia, że Sophia codziennie obawia się o swoje życie, więc stara się zrobić wszystko, by zadowolić męża. Każdy nowy poranek, kiedy się budzi, uznaje za sukces.

Sophia im lepiej poznaje ten brutalny świat, tym więcej zaczyna odkrywać ponurych sekretów. W tym dziwne wydarzenia związane ze śmiercią jej siostry.


Bree Porter "Krwawa panna młoda" - patronacka recenzja książki


Aranżowane małżeństwo Sophii i Alessandra zaplanowane jest od dawna. W końcu nadszedł ten dzień. Kobieta bardzo boi się swojego przyszłego męża. Jest przerażona, ale dumnie kroczy przez kościół z podniesioną głową i nie okazuje lęku swojemu mężowi. Sophia jest kobietą piękną, towarzyską i wygadaną. Wie jak zachować się podczas ceremonii, bo uczyła się tego od dziecka. Niestety tuż po złożeniu przysięgi w kościele rozpętało się piekło. Ktoś wkroczył do środka i wywołał wojnę, której nikt się nie spodziewał...

Alessandro, to mężczyzna wychowany w Outficie. To on ma zostać bossem i zająć miejsce niejakiego Don Piera, który jest jego dziadkiem. Zanim to jednak nastąpi, musi poślubić Sophię Padovino, spłodzić godnego potomka dla rodu Rocchettich i udowodnić, że nadaje się na przywódcę tak wielkiej organizacji. Boją się go wszyscy, każdy ma do niego niesamowity respekt i nikt nie jest na tyle odważny, aby się mu sprzeciwić. Czy jego żona również będzie potulna jak baranek? Co się stanie kiedy spotykają się tak dwa różne charaktery?

Bree Porter "Krwawa panna młoda" - patronacka recenzja książki


Historia ukryta w tej książce idealnie nadaje się na dobry film. Czytając ją, niejednokrotnie łapałam się za głowę, bo autorka ukryła tu wiele sytuacji, które sprawiały, że w umyśle odpalał mi się "mały detektyw". Zastanawiałam się, w jaki sposób to wszystko zostanie połączone i do czego doprowadzi to zaaranżowane małżeństwo. 

Sophia, to kobieta wychowana w mafii. Już jako mała dziewczynka wiedziała, gdzie znajduje się jej miejsce w szeregu. Uczono ją różnych zachowań i stworzono z niej kobietę, która będzie idealną żoną dla capo. Jej siostra Catherine była zupełnie inna. Zawsze marzyła o wolności, studiach i normalnym życiu, którego niestety nie doczekała. Zginęła w wypadku. Część tej historii skupia się na żałobie, którą Sophia nosi w sobie i nie umie sobie z nią poradzić. Najsmutniejsze jest to, że dziewczyna nie ma nikogo, z kim mogłaby się podzielić smutkiem i często pojawiającą się w niej nostalgią. Jej mąż jest niebezpiecznym mężczyzną i nawet do głowy by jej nie przyszło spróbować z nim porozmawiać. Kobieta bardzo uważa na słowa, hamuje się przy nim, bo nie chce, aby poznał jej prawdziwe oblicze. Tak naprawdę sama chyba również obawia się tego, co kryje się w jej głowie. A wierzcie mi na słowo, że z każdą kartką odkrywamy to, co sama skutecznie ukrywa.

W tej części dzieje się bardzo dużo. Wszystko toczy się w dość krótkim okresie czasu, ale jest to tak skonstruowane i dokładnie opisane, że ma się wrażenie, jakby przeżywało się każdy dzień razem z bohaterami. Autorka w cudowny sposób wykreowała postaci, nawet te drugoplanowe. Każdy z nich ma swój charakter i to konkretny. Od razu da się odczuć, że nie mamy do czynienia ze zwykłymi ludźmi tylko elitą i to bardzo niebezpieczną... 

Pod koniec tego tomu pojawia się wiele niejasności i szokujące odkrycie, które z pewnością odbije się na przyszłości Sophii i Alessandra. W jaki sposób? O tym dowiecie się sięgając po całą trylogię "Dynastii Rocchettich". Dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu za możliwość objęcia patronatem medialnym tej serii i książki do recenzji.

Dajcie znać w komentarzu czy mieliście okazję poznać już tę serię? Znacie twórczość Bree Porter?

Instagram