Chcesz dostawać powiadomienia o nowych postach?

Woda perfumowana dla kobiet DKNY Be Delicious

Woda perfumowana dla kobiet DKNY Be Delicious


Mimo, iż lato powoli dobiega końca, to u mnie na co dzień królują zapachy świeże. Taki też jest ten o którym dziś mowa, mianowicie DKNY Be Delicious.

Często wracam do Was z recenzjami zapachów, bo uwielbiam próbować nowych i nie trzymać się tylko jednego. Do tej pory niewiele perfum podbiło moje serce na tyle, żeby wiernie kupować je ponownie, kiedy tylko opróżnię flakon. Pewien czas temu, na moim instagramie rozmawiałam z Wami o różnych zapachach i jedna z Was poleciła mi wypróbowanie wód od DKNY, a konkretnie tego zapachu. Przy okazji zakupów w Notino.pl postanowiłam go zamówić i sprawdzić czy faktycznie jest tak wspaniały i podbije moje serce. 

Swoją recenzję zacznę od opisu producenta na stronie sklepu z którego perfumy pochodzą:

DKNY Be Delicious to energiczna woda perfumowana, inspirowana nowojorskim stylem życia. Kombinacja składników zapachowych kojarzy się z niewinnością, ujmującą atrakcyjnością i tajemniczością.
świeży, owocowo-kwiatowy zapach
dla silnych i czarujących kobiet w każdym wieku
idealny przede wszystkim na wiosnę i lato

Woda perfumowana dla kobiet DKNY Be Delicious

Jakie nuty zapachowe znajdziecie w tej wodzie perfumowanej?

Kategoria: kwiatowe, owocowe
Nuty głowy: grejpfrut, japoński kwiat wiśni, magnolia, ogórek
Nuty serca: fiołek, konwalia, róża, tuberoza
Nuty bazy: biały bursztyn, drzewo sandałowe, nuty drzew

Woda perfumowana dla kobiet DKNY Be Delicious

Woda perfumowana dla kobiet DKNY Be Delicious

Ostatnio do zapachów podchodzę bardzo ostrożnie, więc zamawiając DKNY Be Delicious, zdecydowałam się na najmniejszą pojemność czyli 30 ml. Czytając nuty zapachowe wiedziałam, że aromat może przypaść mi do gustu, ale kiedy widzę drzewo sandałowe, to w głowie zaczyna świecić mi się czerwona lampka. Często wspominam, że nie przepadam za tymi nutami więc staram się ostrożnie do nich podchodzić.

Kiedy otworzyłam kartonik i spryskałam skórę tą wodą perfumowaną - oniemiałam. Zapach jest bardzo świeży, rześki - za sprawą ogórka, którego wyraźnie czuję na samym początku. Kojarzy mi się to z ciepłym, wiosennym deszczem i słoneczkiem wydzierającym się zza chmur, Niedługo później pojawia się aromat grejpfruta, który w cudowny sposób łączy się z ogórkiem, nadając całości lekkiego pazura. Po kilku minutach "na wierzch" wychodzą nuty kwiatowe i wydaje mi się, że to właśnie magnolia jest na pierwszym planie. Gdzieś tam w tle wyczuwa się drzewo sandałowe i ambrę, jednak jest to tak delikatne, że nie obciąża całości. Zapach zdecydowanie można zaliczyć do perfum na wiosnę i lato, jednak jestem pewna, że zimą również sprawdzi się u osób, które tą lekkość i świeżość lubią czuć przez okrągły rok. 

Z pewnością zamówię sobie większą pojemność, abym mogła cieszyć się tym aromatem zawsze wtedy, kiedy będę miała na to ochotę. DKNY Be Delicious to zapach, który skradł moje serce i z pewnością innym zapachom będzie ciężko "go pobić". Wraz z Issey Miyake L'eau D'Issey zajmuje pierwsze miejsce i można nazwać go moim hitem

Jestem ogromnie ciekawa innych zapachów marki DKNY i z pewnością na któryś z nich zdecyduję się w niedalekiej przyszłości. 

Mieliście okazję poznać te perfumy? Jak podoba się Wam ich aromat? Po perfumy z jakiej kategorii najczęściej sięgacie?

Kubkomania czyli zaprojektuj kubek!

Kubkomania czyli zaprojektuj kubek!


Kubek z własnym zdjęciem to idealny pomysł na prezent czy sposób na umilenie sobie czasu spędzonego z ulubionym napojem. Możesz dostosować go na przeróżne okazje. Co więcej nie musisz ograniczać się jedynie do standardowych kubków - dostępne są także kubki do latte z własnym zdjęciem. Zajrzyj do tego artykułu, aby poznać możliwości, jakie daje wykonywanie fotokubków, a także poznać kilka ciekawych inspiracji.


Co to jest kubek z własnym zdjęciem?

Fotokubek jest unikatowym gadżetem, który pozwala umieścić na naczyniu ulubioną fotografię. Dzięki temu picie każdego napoju staje się jeszcze przyjemniejsze. Wśród kubków z zdjęciem znajdziesz kilka różnorodnych wariantów. Należą do nich kubek do kawy latte (duży i mały), kubek porcelanowy, tradycyjny kubek, panoramiczny kubek magiczny, kubek panoramiczny czy kubek z kolorowym wnętrzem. Możesz także zaprojektować bidon z własną fotografią.

Kubek magiczny to niesamowity gadżet, który ujawnia fotografię dopiero po wlaniu gorącego napoju. Magiczny kubek z pojawiającym się zdjęciem może być wielką niespodzianką dla każdego obdarowanego nim jubilata lub solenizanta. Wiele wzruszeń może dostarczyć sytuacja, w której taki kubek ujawnia zdjęcie wnuka lub wnuczki pijącym poranną kawę dziadkom.

Jak stworzyć kubek z własnym zdjęciem?

Stworzenie fotokubka jest dziecinnie proste. W tym celu możesz skorzystać z aplikacji dostępnej w przeglądarce lub oprogramowania CEWE Fotoświat. W obu przypadkach masz do dyspozycji intuicyjne i przyjazne menu. Jako że CEWE Fotoświat jest dostępna na urządzenia z systemami Windows, Linux, macOS, Android i iOS, to możesz skorzystać z niej w dowolny sposób. Dzięki temu zaprojektujesz np. kubek panoramiczny nie ruszając się z fotela.

Po wybraniu swojego wariantu produktu będziesz mieć do dyspozycji wiele różnych szablonów. Biblioteka udostępniona przez CEWE obejmuje motywy związane z miłosnymi wyznaniami, narodzinami dziecka, pierwszymi urodzinami niemowlaka, Bożym Narodzeniem, naturą itp. Dzięki temu z łatwością dostosujesz wygląd swojego kubka z własnym nadrukiem do okazji. Możesz także projektować taki gadżet bez stosowania gotowych szablonów.

Niezależnie, którą metodą wybierzesz to na fotokubku możesz umieścić nie tylko fotografię, ale również napis, dodatkowe obrazki, tła czy ramki. To świetnie urozmaici Twoje naczynie. Możesz za jego pomocą wyznać miłość czy życzyć sto lat.



Oprogramowanie umożliwiające projektowanie tworzenie fotokubków posiada kilka ciekawych funkcji, które ułatwiają tworzenie nadruków na kubkach. Przede wszystkim w łatwy sposób wybierzesz i zmienisz dany szablon. Dodatkowo możesz także nanieść na fotokubek obrazek, dodać tekst z wykorzystaniem estetycznych krojów pisma czy narysować coś odręcznie. Co więcej oprogramowanie podpowiada czy wybrany przez Ciebie plik zdjęciowy spełnia wymagania, które są niezbędne w celu uzyskania świetnej jakości wydruku. W tym celu w dolnej części panelu tworzenia fotogadżetów wyświetlają się trzy ikonki oceniające jakość obrazu. Są na tyle zrozumiałe i czytelne, iż z pewnością dowiesz się dzięki nim czy wszystko jest ok z Twoim fotokubkiem.

W oknie tworzenia fotokubka możesz podejrzeć, jak dany szablon będzie prezentował się na gotowym naczyniu. Dzięki temu nie popełnisz żadnego błędu podczas tworzenia fotokubka. Zaprojektuj kubek a następnie dokonaj zamówienia. Kreator online i oprogramowanie CEWE Fotoświat pozwalają na kompleksową realizację zamówień. Wybierz sposób dostawy swojego fotokubka i już po kilu dniach ciesz się swoim ulubionym napojem pitym z nowego naczynia.

Kilka inspiracji fotokubków

Fotokubki to niekończące się pomysły na prezenty. Dostosujesz jej do niemal każdej okazji. Przede wszystkim możesz je podarować z okazji urodzin. Zabawnie będzie, gdy magiczny kubek z pojawiającym się zdjęciem odkryje fotografię z napisem sto lat. Taki urodzinowy podarunek może być wzbogacony zdjęciem jubilata, gdy był małym dzieciątkiem.

Kubek z własnym zdjęciem podarowany z okazji Bożego Narodzenia umili herbatę z goździkami, miodem i cytryną. Z kolei naczynie podarowane z okazji pierwszego dnia wiosny z pewnością uprzyjemni czas z zieloną herbatą. Warto umieścić na nim florystyczne motywy, które będą wprowadzały w pogodny, radosny nastrój.

Fotokubek to także znakomity pomysł na prezent dla Mamy lub Taty. Podaruj im fotokubek z własnym zdjęciem, aby zawsze gdy mają dla siebie chwilę i chcą ją spędzić z kawą lub herbatą, mogli otaczać się najbliższymi. W podobny sposób kubek z własnym zdjęciem sprawdzi się jako prezent z okazji Dnia Babci i Dziadka. Dla Mamy idealny będzie duży kubek na kawę Latte, natomiast dla Taty tradycyjny.

Jeżeli lubisz podróżować i chcesz, aby Twoje ulubione miejsce codziennie poprawiało Ci humor, to możesz zaprojektować fotokubek panoramiczny. Pozwala on na umieszczenie fotografii okalającej całe naczynie. To świetny sposób na zaprezentowanie rozległych krajobrazów. Fotokubek może także umilać czas w pracy i pomagać w zebraniu myśli przed zrealizowaniem kolejnego wyzwania. Zdjęcia najbliższych dodadzą motywacji i wywołają uśmiech na twarzy pracownika.

Zamawialiście już sobie tego typu kubki? Co myślicie o takim gadżecie? Podobają Wam się?

K.N. Haner "Nieczyste więzy" - PRZEDPREMIEROWA RECENZJA

K.N.Haner "Nieczyste więzy" - PRZEDPREMIEROWA RECENZJA


Kolejna książka spod pióra znakomitej K.N.Haner. Królowa Dramatów tym razem ukazuje się nam w trochę innej odsłonie, a książka "Nieczyste Więzy" zalicza się do mocnych i odważnych thrillerów. Lekturę mam już za sobą, więc przyszedł czas, aby Wam o niej co nie co opowiedzieć.

Swoją recenzję zacznę od przestawienia Wam opisu z tyłu książki, który zawsze prezentuję w swoich wpisach:

Gdy miłość staje się obsesją, nie można się już zatrzymać. Claire czuje, że nigdy nie poradzi sobie z piętnem, które nosi w sobie od dzieciństwa. Jest zbyt krucha, bezradna, inna niż wszyscy. Staż w prestiżowej firmie to dla niej życiowa szansa. Podobnie jak doktor Douglas, świetny i szanowany terapeuta, głęboko skrywający własne mroczne sekrety. Tylko on doskonale rozumie, czym jest walka z własnymi demonami.W jego szarozielonych oczach Claire odnajduje ten sam ogień, który spala ją samą. Oboje podejmują mroczną grę, w której obezwładniająca namiętność i bezwzględna manipulacja prowadzą na samo dno piekła. Doktor kontroluje każdy ruch dziewczyny. A może tylko mu się wydaje, bo wciąż nie wiadomo, kto rozdaje karty w tym niedozwolonym układzie…
Pierwszy thriller KRÓLOWEJ DRAMATÓW!
PREMIERA: 4 WRZEŚNIA 2019 


K.N.Haner "Nieczyste więzy" - PRZEDPREMIEROWA RECENZJA


K.N.Haner "Nieczyste więzy" - PRZEDPREMIEROWA RECENZJA



Główną bohaterką tej książki jest Claire Johnson, która została poczęta z grzechu. Jej matka zmarła przy porodzie, a wychowali ją dziadkowie. Właśnie rozpoczyna staż w prestiżowej korporacji w Los Angeles. Dziewczyna posiada pełno lęków i fobii, nie znosi towarzystwa innych ludzi i jest raczej "odludkiem". Obiecuje dziadkom, że w nowym mieście rozpocznie kolejną terapię u psychiatry, którego jej opłacą. Lekarzem okazuje się doktor Colin Douglas - młody i przystojny mężczyzna. Dziewczyna jest tym faktem zaskoczona, ale i budzą się w niej przeróżne emocje. Udaje jej się w jakiś sposób otworzyć przed lekarzem i mimo wcześniejszej niechęci i założeń, że terapia nie dojdzie do skutku - postanawia ją kontynuować. Wszystko to sprawia, że bohaterka mocno zbliża się do doktora i coraz więcej mu o sobie opowiada. Czy to jednak będzie miało na nią dobry wpływ? Czy dziewczyna poradzi sobie z demonami przeszłości i w końcu odetchnie pełną piersią? 

K.N.Haner "Nieczyste więzy" - PRZEDPREMIEROWA RECENZJA



Z niecierpliwością czekałam aż ta książka wpadnie w moje ręce. Autorka już trochę czasu ją zapowiadała i ostrzegała, że to będzie zupełnie inna historia jak poprzednie, które wyszły spod jej pióra. Zastanawiałam się jak to może wyglądać i czy na prawdę będzie to coś aż tak szokującego?! Nie dowierzałam, myśląc, że może to taki chwyt marketingowy, żeby zaciekawić jeszcze większe grono czytelników do zakupu. Kiedy jednak usiadłam i zaczęłam ją czytać, szybko okazało się, że Kasia miała rację... To coś zupełne innego i jak by to ująć... historia jest mocno "pochrzaniona". To coś w czym znajdziesz plątaninę romansu, erotyku, thrillera, a nawet dark romance. 

Mimo, że książka mocno mnie szokowała - czytając wywoływała we mnie masę skrajnych emocji, to nie potrafiłam się od niej oderwać! W pewnych momentach zastanawiałam się czy Claire jest chora, czy może jednak taka głupia i naiwna, bo jej zachowania były kuriozalne i niedorzeczne. W pewnych momentach dało się ją lubić i współczuć - jej przeszłości i problemów, a później myślało się o tym, że już dawno powinna leżeć na oddziale zamkniętym. Postać dr Douglasa wywołała we mnie jeszcze większe emocje i miałam ochotę wskoczyć do książki i mu dokopać. Jego zachowania i postawa wobec pacjentki również była absurdalna. Czemu? O tym dowiecie się czytając tę historię, bo każdy z Was może odczuwać to inaczej, więc nie chcę spoilerować. 

Cała historia zrobiła na mnie tak mocne wrażenie, że nie potrafię znaleźć słów, aby ją Wam opisać. Mimo, że jest bardzo ciężka i szokująca, to ma w sobie coś, że człowiek myśli o tym co będzie dalej. Nie można się od niej oderwać, póki nie przeczyta się jej do samego końca. A koniec? Jest zupełnie inny jak zakładałam czytając przedostatni rozdział. Szczerze mówiąc, to szczęka mi opadła i do dziś czuję się wbita w fotel. Czy polubiłam bohaterów? Ciężko mi stwierdzić. Myślę, że w tego rodzaju książkach słowo "lubić" to za wiele - ktoś kto czytał tę pozycję zrozumie moje odczucia i albo je poprze, albo nie. Z pewnością mnie zaintrygowali, podobnie jak cała historia... 

Jeśli chciałabyś przeczytać coś zupełnie innego - książkę w której pojawiają się mocne sceny erotyczne i wątki psychologiczne, to ta historia może przypaść Ci do gustu. Jeśli wolisz ckliwe miłosne historie z happy endem - możesz ją pominąć, bo nie wydaje mi się, że do Ciebie trafi. Nie każdy lubi tego typu historie i nie każdy potrafi je zrozumieć...

Na koniec chciałabym podziękować Wydawnictwu Znak.com.pl za możliwość otrzymania egzemplarza recenzenckiego, oraz samej autorce za przyznanie miana ambasadorki, oraz kolejną, ciekawą i wciągającą historię.

K.N.Haner "Nieczyste więzy" - PRZEDPREMIEROWA RECENZJA

I LOVE BOX Premium - sierpień 2019 - unboxing

I LOVE BOX Premium - sierpień 2019 - unboxing


Wydaje się, że dopiero prezentowałam Wam zawartość I LOVE BOX by Agata, a tu już kolejna paczka jest w moich rękach. W tym miesiącu ponownie jestem pozytywnie zaskoczona zawartością i dziś przyszedł czas, żeby się nią z Wami podzielić.

To już moje trzecie pudełko i za każdym razem I LOVE BOX mnie zaskakuje - co najlepsze, za każdym razem pozytywnie. W tym miesiącu nie było inaczej. Jak wiecie, jestem ogromną fanką przeróżnych kosmetyków i uwielbiam stosować nowości. W tych pudełkach zawsze znajdę coś, czego wcześniej nie znałam. Jeśli chodzi o poszczególne produkty - to nie miałam okazji stosować ani jednego z nich wcześniej, a tylko z jedną z nich miałam już do czynienia. Nie będę przedłużać mojego wstępu i trzymać Was w niepewności. Zapraszam do obejrzenia zawartości sierpniowego pudełka I LOVE BOX 😀:

  • KIHAKU TOMATO WHITE&CLEAR DAY&NIGHT FACIAL CREAM (SPF30)
Zestaw kremów na dzień i na noc o wzajemnie uzupełniającym się składzie. DAY, to pierwszy krok do perfekcyjnej cery przy pomocy ekstraktu z pomidora i aloesu, oraz ochrona przeciwsłoneczna (SPF30). Nakładasz i jesteś gotowa do wyjścia lub do przygotowania makijażu który pozostanie przez cały dzień. 

NIGHT, to mieszanka naturalnych ekstraktów które zregenerują i odbudują skórę (aloes, pomidor). Kolagen i kwas hialuronowy pomoże głęboko nawilżyć i wygładzić skórę. W efekcie stosowania skóra będzie miękka w dotyku, świeża i promienna. Krem na noc zawiera również ceramid (zapobiega utracie wody przez naskórek) oraz witaminy C, A i E.

Cena sugerowana: 43 zł

KIHAKU TOMATO WHITE&CLEAR DAY&NIGHT FACIAL CREAM (SPF30)

KIHAKU TOMATO WHITE&CLEAR DAY&NIGHT FACIAL CREAM (SPF30)

Właśnie kończy mi się krem do twarzy więc chętnie jako kolejne wypróbuję te kremy. Od dawna kosmetyki koreańskie niezmiernie mnie ciekawią i chętnie po nie sięgam. Kiedy tylko je wypróbuję - dam znać i wrócę z recenzją. Do zdjęć nie chciałam ich otwierać, bo muszę skończyć kremy, które aktualnie stosuję. 

  • PIAOXIU VITAMIN E MULTI-PURPOSE SKINCARE ELEMENT CAPSULE
Witamina E intensywnie pomaga w utrzymaniu optymalnej kondycji i pięknego wyglądu twojej skóry. Łagodzi zmiany zapalne i przyspiesza gojenie mikro urazów. Witamina E jest silnym antyoksydantem, chroni komórki skóry przed wolnymi rodnikami, osłania włókna kolagenowe. Doskonale nawilża, wygładza skórę i czyni ją delikatniejszą. Piaoxiu Vitamin E szybko i w pełni wchłania się wgłąb skóry. Witamina E jest również efektywna w przypadku skóry trądzikowej. Idealnie sprawdzi się też do stosowania na włosy. Dzięki temu włosy będą miękkie i pełne blasku. Jedno opakowanie zawiera 60 kapsułek

Cena sugerowana: 55 zł

PIAOXIU VITAMIN E MULTI-PURPOSE SKINCARE ELEMENT CAPSULE

PIAOXIU VITAMIN E MULTI-PURPOSE SKINCARE ELEMENT CAPSULE

Próbkę tych kapsułek otrzymałam w poprzednim boxie. Lubię stosować takie produkty - bo łatwo się ich używa. Jednorazowe kapsułki to moim zdaniem bardzo higieniczne i ciekawe rozwiązanie i cieszę się, że taka pełnowymiarowa wersja trafiła właśnie do mnie. 

  • BELOV COLLAGEN CRYSTAL EYELID PATCH - MIX produktów
ANTI-AGINE – NAWILŻENIE – WYGŁADZENIE – REGENERACJA – NATURALE EKSTRAKTY. Te innowacyjne płatki pod oczy zapewniają wysoką, bo aż 98% absorbujących składników wgłąb skóry. Stosuj systematycznie, a skóra pod oczami będzie optymalnie nawilżona, jędrna i z lśniąca wewnętrzną siłą. W widoczny sposób odmłodzona i gładka a przebarwienia zostaną usunięte.

Cena sugerowana: 5 zł 


Mi trafiła się wersja z wyciągiem z pereł. Ogólnie rzadko sięgam po płatki pod oczy, ponieważ trzeba stosować je regularnie żeby zobaczyć efekty. Nie mniej jednak przydadzą mi się, kiedy będę musiała gdzieś wyjść, a nie będę najlepiej wyglądać ;)

  • NEAR SKIN pH BALANSING CLEANSING CREAM 
Krem oczyszczający i wyrównujący pH skóry Near Skin pH Balancing Cleansing Cream. Skutecznie usuwa makijaż oraz zanieczyszczenia, a dzięki zawartości aminokwasów skutecznie nawilża skórę.

Cena sugerowana: 42 zł

NEAR SKIN pH BALANSING CLEANSING CREAM

Dziś rano skończył mi się żel do twarzy. Miałam iść na zakupy i coś sobie wziąć, ale w pudełku I LOVE BOX Premium znalazłam ten, dzięki czemu nie musiałam ruszać na zakupy. Bardzo mnie to ucieszyło. Jestem ogromnie ciekawa jak się sprawdzi.

  • SEBAMED GEL DOCCIA żel pod prysznic Grejpfrut 
Bez alkaliczny, odświeżający żel pod prysznic o zapachu grapefruita, o pH 5.5. Działanie: Polecany do codziennej pielęgnacji skóry całego ciała. Pozostawia przyjemne uczucie świeżości, sprawiając że skóra jest gładka i odświeżona. Wspiera naturalne nawilżenie skóry oraz płaszcz hydrolipidowy. Nie zawiera mydła.

Cena sugerowana: 18 zł 

SEBAMED GEL DOCCIA żel pod prysznic Grejpfrut

Kosmetyki tej marki miałam okazję poznać już jakiś czas temu i miło je wspominam. Żele pod prysznic u mnie idą jak woda, więc szybko go zużyję. Zapach grejpfruta uwielbiam i cieszę się, że ta wersja zapachowa do mnie trafiła. Były też inne - z trawą cytrynową. 

I LOVE BOX Premium - sierpień 2019 - unboxing

I LOVE BOX Premium - sierpień 2019 - unboxing

To wszystko co znalazłam w sierpniowym boxie I LOVE BOX. Kolejny raz czuję się bardzo zadowolona i usatysfakcjonowana zawartością. Myślę, że to pudełko jest bardzo dobrze skomponowane, ponieważ znajdziemy tu kosmetyki do pielęgnacji całego ciała, których używa praktycznie każda kobieta. 

Już nie mogę doczekać się wrześniowej edycji, bo będzie się działo! Jako ambasadorka mogę Wam to obiecać ;) Jeśli nie wiecie gdzie szukać tych pudełek, to zapraszam Was do oficjalnej strony I LOVE BOX - obserwujcie też profile na facebooku i instagramie, bo tam zawsze ogłaszany jest początek sprzedaży kolejnych edycji. 

Jak podoba się Wam zawartość sierpniowego I LOVE BOX? Znałyście już któryś z produktów czy każdy jest dla Was nowością?

Letni spacer nad Czarną Hańczą

sukienka bonprix, torebka shopper

Uwielbiam spacerować. Lato powoli się kończy, zatem staram się cieszyć każdym dniem i korzystać z niego na maksa. Nieopodal mojego domu jest idealne miejsce na spacery z rodziną - okolice Czarnej Hańczy są niezwykle urokliwe i właśnie tam najczęściej udajemy się na piesze wycieczki. 

Już za kilka dni zacznie się rok szkolny, więc pewnie wielu z Was - podobnie jak ja - będzie miało jeszcze mniej czasu na wszystko. Zaraz zacznie się wożenie dzieci do szkoły, odbieranie ich, pomaganie w nauce, zebrania... Kiedyś mnie to cieszyło, jednak teraz robi się to podwójnie trudne. Czemu? Moja córka ma już trzy lata i jest jej wszędzie pełno. Możecie domyślić się, że ciężko z takim "diabełkiem" u boku pomagać starszemu dziecku w nauce czy wybierać się na zebrania. A spacery? Oczywiście będzie ich mniej, ale z pewnością nie zminimalizuję ich do zera. 

W związku z tym, że moja córka spędza ze mną całe dnie - wybierając się gdziekolwiek z domu, muszę mieć przy sobie nie tylko swoje rzeczy, ale także i jej. Najwygodniejszym rozwiązaniem w takiej sytuacji są torebki shopper, które pomieszczą w sobie dosłownie wszystko. Od lat korzystam praktycznie tylko z tej wielkości torebek i w tej chwili nie wyobrażam sobie bez nich życia. Mogę włożyć do niej portfel (a lubię te duże), klucze, wodę, kalendarz, a nawet - butelkę z wodą dla córki czy jej ulubione zabawki bez których nie wyjdzie z domu. 

torebka shopper, sukienka bonprix

torebka shopper, sukienka bonprix

torebka shopper, sukienka bonprix

Moja stylizacja na co dzień wygląda mniej więcej tak, jak widzicie na zdjęciach. Uwielbiam nosić sukienki i staram się robić to jak najczęściej. Mimo nadprogramowych kilogramów czuję się w nich niezwykle kobieco i dobrze, dzięki czemu mogę swobodnie chodzić i cieszyć się życiem. Na tych zdjęciach mam na sobie najzwyklejszą żółtą sukienkę na ramiączkach bonprix, a na nogi założyłam do tego żółte sandały Royal Fashion o których Wam już wspominałam w jednym z moich wcześniejszych wpisów. Całość moim zdaniem fajnie się komponuje, a żółty kolor dodaje energii i kojarzy się z latem. Torebka, którą posiadam jest w kolorze czarnym - pasuje ona do wszystkiego i nie muszę przejmować się, że kolorystycznie będzie się z czymś "gryzła". 

sukienka bonprix, torebka shopper

żółte sandały


sukienka bonprix, torebka shopper

Niedługo przyjdzie do nas jesień - moja ulubiona pora roku. Mam tylko nadzieję, że będzie ona ciepła - dzięki czemu otoczenie będzie wyglądało magicznie dzięki tysiącom barw pojawiających się na drzewach. Wtedy równie ochoczo będę zwiedzać moją okolicę i z pewnością wrócę do Was z kolejnymi wpisami tego typu.

Sukienka: bonprix
Torebka: Brytyjka
Buty: Royal Fashion

Jakie torebki lubicie nosić najczęściej? Te większe czy może mniejsze?

Piękne włosy, skóra i paznokcie dzięki Biotyna Max - Pure Nature

Biotyna Max - Pure Nature

Masz problemy z cerą? Łamliwe paznokcie lub wypadające włosy? Brakuje Ci witamin i szukasz odpowiedniego suplementu diety? Nie lubisz połykać dużych kapsułek czy tabletek? Super się składa, bo mam dla Ciebie odpowiednie rozwiązanie. Biotyna Max od Pure Nature z pewnością Cię zainteresuje.

Jeśli interesowałeś się już tematem łamliwych włosów, kłopotów z cerą czy paznokciami, to zapewne wiesz, że biotyna ma na nie istotny wpływ. Dowodzą temu odpowiednie badania. Dziś przychodzę do Was z moją opinią na temat suplementu diety Biotyna Max od Pure Nature. 

Jeśli jesteś czytelnikiem mojego bloga, to pewnie wiesz, że osobiście nie przepadam za połykaniem tabletek i mam problem z regularnością w ich przyjmowaniu. Od pewnego czasu jednak zmagam się z problemami skóry, włosów i paznokci, więc postanowiłam trochę zmienić swoje nawyki i zamówiłam Biotynę Max. Co skusiło mnie do podjęcia takiej decyzji? Zapewnienie producenta, że efekty można zauważyć już po miesiącu przyjmowania. Jest to dość krótki okres w którym możemy w znaczny sposób poprawić kondycję naszych włosów, skóry czy paznokci i postanowiłam sprawdzić czy faktycznie tak jest.

Biotyna Max - Pure Nature

Moim zdaniem najważniejsze w tym wszystkim jest zdrowe i odpowiednio zbilansowane pożywienie. Wszystko co dostarczamy naszemu organizmowi od wewnątrz ma ogromne znaczenie na to w jaki sposób będzie funkcjonować. Od niedawna jestem na diecie, która ma pomóc mi zlikwidować pewien problem zdrowotny i zanim zaczęłam przyjmować ten suplement, skonsultowałam to z moim lekarzem. Kiedy okazało się, że bez problemu mogę go zażywać - wzięłam się za testy. 

Zanim jednak opowiem Wam, jakie mam wrażenia po kilku tygodniach stosowania, chcę napisać Wam jakie składniki się w nim znajdują. Najważniejszy składnik, to wspomniana już wyżej Biotyna, która wpływa nie tylko na właściwe funkcjonowanie skóry i włosów, ale również wspomaga funkcję tarczycy i przemianę dwutlenku węgla. Kolejny ważny składnik to Selen, który posiada właściwości antyoksydacyjne, poprawia cyrkulację krwi, ale również wspomaga układ odpornościowy. Witamina B6 odpowiadająca za prawidłowe działanie układu nerwowego, ma wpływ na ciśnienie krwi, skurcze mięśni czy pracę serca. Cynk, który jest niezwykle ważny dla skóry, włosów i paznokci. Jego niedobory powodują nie tylko pogorszeniem się stanu skóry, ale również wpływa na czas gojenia się ran. Cynk reguluje stężenie witaminy A, dzięki czemu pomaga leczyć różnego rodzaju owrzodzenia i trądzik. W suplemencie tym znajdziemy również Witaminę B1 inaczej zwaną tiaminą - która przede wszystkim wspomaga proces wzrostu organizmu, uczestniczy w reakcjach metabolicznych i wspomaga pracę układu sercowo-naczyniowego. Witamina B12, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania wszystkich komórek całego organizmu człowieka. Oprócz tego w składzie znajdują się substancje wypełniające, glazurujące i barwnik.

Biotyna Max - Pure Nature

Wszystkie te elementy zmieściły się w niewielkich, białych tabletkach. Powiem Wam, że bardzo ucieszyłam się, kiedy zobaczyłam jaką mają wielkość. Najczęściej tego typu suplementy są zamknięte w sporych kapsułkach, które ciężko połknąć lub na samą myśl o tym fakcie - człowieka odrzuca. Osobiście nie mam problemów z żadną wielkością leków czy suplementów, jednak tabletki tej wielkości są zdecydowanie przyjemniejsze. 

Jak zażywać Biotynę Max od Pure Nature?

Jedna tabletka dziennie. Nie mogą zażywać ich dzieci, kobiety w ciąży i karmiące piersią. 

Biotyna Max - Pure Nature

Biotyna Max - Pure Nature

Moje problemy ze skórą, włosami i paznokciami zaczęły się jakieś 3 miesiące temu. Włosy przez farbowanie strasznie się osłabiły i zaczęły wypadać - między innymi dlatego zdecydowałam się je bardzo mocno skrócić. Cera o tej porze roku zawsze żyje tak jak ma ochotę - niedoskonałości pojawiają się niemalże codziennie - szczególnie w okolicy nosa czy ust. Jeśli chodzi o paznokcie, to samodzielnie wykonuję sobie manicure hybrydowy i niestety mocno je to osłabia. Z tego właśnie powodu, od prawie siedmiu tygodni nie nakładam na nie żadnych lakierów.

Co zauważyłam po 4 tygodniach stosowania Biotyny Max od Pure Nature?

Swoje spostrzeżenia zacznę od stanu skóry. Od około dwóch tygodni na mojej twarzy nie pojawił się żaden niechciany gość (czytaj pryszcz :P). Szczerze mówiąc mocno mnie to zdziwiło, ponieważ jak wspomniałam wyżej - latem moja cera żyje jak chce. Przetłuszczające się miejsca szybko się zapychają i pojawia się problem. Tabletki przyjmuję od czterech tygodni, a od dwóch nie zauważyłam nic niepokojącego (nawet przed miesiączką). Mam wrażenie, że jej kolor się ujednolicił - i nie wiem czy mam przypisać to suplementowi, czy kosmetykom, których aktualnie używam. 

Włosy wypadają mi nadal, jednak mam wrażenie, że w mniejszych ilościach. Nie muszę już codziennie wyciągać pukli włosów ze szczotki - robię to raz w tygodniu, bo włosów jest zdecydowanie mniej. Najbardziej cieszy mnie fakt, że nie muszę ściągać martwych włosów z ubrań, przed wyjściem z domu - co okropnie mnie męczyło i denerwowało. W okolicach skroni, pojawiło się natomiast sporo tzw. baby hair. 

Jeśli chodzi o paznokcie, to jestem w ogromnym szoku. Zrobiły się mega twarde - nawet po nałożeniu lakieru hybrydowego kilka miesięcy temu - nie były tak sztywne jak teraz. Nie muszę się martwić, że je połamię - mogę robić nimi wszystko, bez obaw, że coś się stanie. Poznikały mi też białe plamki na nich i widoczne rysy wzdłuż paznokci. Wyglądają tak jakbym używała dobrej odżywki, a nie robiłam tego od dwóch miesięcy. 

Podsumowując moją przygodę z Biotyną Max od Pure Nature chcę napisać, że jestem w pełni zadowolona z kuracji. Chętnie sięgnę po nią w przyszłości ponownie, bo efekt widoczny jest w szybkim czasie i to gołym okiem. Jeśli więc zmagasz się z którymś z wymienionych problemów, to polecam Ci wypróbować ten suplement. Będziesz zaskoczona jak szybko pojawią się oczekiwane efekty. 

Stosujecie suplementy diety? A może mieliście okazję przyjmować Biotynę Max?

Meghan March "Imperium grzechu" - tom 3 trylogii MOUNT - recenzja

Meghan March "Imperium grzechu" - tom 3 trylogii MOUNT - recenzja

Po raz trzeci wracam do Was z książką Meghan March. Nie wiem czy pamiętacie, ale pisałam Wam już recenzję książek "Król bez skrupułów" oraz "Niepokorna królowa". Trylogia bardzo mi się spodobała, tak więc wracam dziś z ostatnią już - trzecią częścią historii Keiry i Mounta. 

Nie wiem jak napisać Wam recenzję trzeciego tomu, aby nie spoilerować poprzednich części, bo nie koniecznie każdy z Was lekturę ma już za sobą. Tak więc spróbuję zakreślić Wam lekko fabułę. W poprzednich częściach poznajemy rudowłosą Keirę, która przejęła po swoim ojcu destylarnię whisky. Całkiem niedawno dowiedziała się, że jej mąż zginął tragicznie, a na dodatek przyprawiał jej rogi. Jednak nie tylko śmierć męża jest problemem. Otóż okazało się, że mąż zostawił dla niej ogromne długi, które teraz musi jakoś spłacić. Na domiar złego, zaciąga długi u najniebezpieczniejszego mężczyzny w mieście - Lachlana Mounta. Kobieta ogromnie obawia się tego mężczyzny, jednak stara mu się tego nie pokazywać i gra. Udaje odważną i zdecydowaną, a to pozwala jej się do niego zbliżyć...

Jeśli chodzi o Keirę Kilgore, nic nie jest racjonalne. To kobieta silna i niezależna, ale nie ma prawa decydować o swoim ciele i swoim losie. Należy do tyrana, najgroźniejszego mężczyzny w Nowym Orleanie. Jeszcze niedawno nienawidziła go z całego swojego niepokornego serca, a dziś jest gotowa zabijać w jego obronie. Zamach, który o mało nie pozbawił obojga życia, uzmysłowił Keirze, jak bardzo kocha potwora. I że dla niego sama może stać się bestią.

Meghan March "Imperium grzechu" - tom 3 trylogii MOUNT - recenzja

Lachlan Mount, niekwestionowany władca miasta, zdaje sobie sprawę, że zdobył niezwykłą kobietę. Keira jest jego własnością, ale także jego królową. Dla niej jest gotów na wszystko. Co należy rozumieć bardzo dosłownie, gdy mowa o Lachlanie — człowieku, który w swojej żelaznej pięści skupił całą władzę i który popełnił chyba wszystkie możliwe zbrodnie.

 Ostatni tom tej trylogii opowiada o kolejnych dramatycznych wydarzeniach w życiu tych bohaterów. Na jaw wychodzą straszne wydarzenia z ich przeszłości, które niestety ciągną za sobą konsekwencje. Zbrodnie, przestępstwa, zdrady ... to tylko część z okoliczności jakie możecie znaleźć w tej książce. 

O krwi, którą przelał w okrutny sposób. O brutalności, z jaką zdobywał i utrwalał swoją władzę. Keira musi zajrzeć w twarz diabłu. I zdecydować o losie. Jego i swoim. Co zrobisz, gdy pakt z diabłem okaże się najlepszym rozwiązaniem?
Szczerze mówiąc, kończąc drugi tom wydawało mi się, że przewidzę dalsze losy naszych bohaterów. Niestety (albo i stety), kiedy tylko zaczęłam czytać ostatni tom, okazało się w jak dużym błędzie byłam. Meghan March ma głowę pełną pomysłów na nowe wątki, wyjawia najstraszniejsze sekrety Lachlana i mocno rozwija temat jego przeszłości. Dzięki temu mogłam przyjrzeć się bliżej dla mężczyzny na którego widok ludzie zaczynali obawiać się o swoje życie... i nawet go polubić. Keira musiała stanąć przed trudnym życiowym wyborem i zacząć życie praktycznie od nowa. Z nowymi postanowieniami i zasadami, którymi się dalej kierowała.

Bardzo spodobało mi się w jaki sposób pokierowała wydarzeniami, które nie ukrywam mocno mnie zaskoczyły. A zakończenie? Wbiło mnie w fotel i przez kilka dni musiałam sobie wszytko poukładać w głowie. Teraz, kiedy piszę tę recenzję - jestem już kilka dni po lekturze, a nadal brakuje mi słów aby to wszystko Wam przekazać. Lektura wywołała we mnie masę emocji - dreszczyk grozy na prawdę czuło się na swoim ciele - w pewnych momentach pojawiały się ciarki na mojej skórze, a mimo wszystko chciało mi się ją czytać i nie oderwałam się od niej dopóki nie skończyłam czytać. Książka nie jest typowym romansem, gdzie zakończenie jest słodkie i cukierkowe - to połączenie wątków mafijnych, biznesowych z przyjaźnią i miłością w tle. Myślę, że warto skusić się na tę trylogię i zachęcam Cię do jej poznania.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu EditioRed. 


MIÓD - 100% naturalna maska do ciała Bathbee

MIÓD - 100% naturalna maska do ciała Bathbee


Latem skóra całego ciała wymaga odpowiedniej pielęgnacji. Często wystawiamy ją na słońce, przez co może się nieco przesuszyć. Jeśli podrażnienie i suchość skóry na całym ciele dotyczy właśnie Ciebie, to zachęcam do dalszej części tego wpisu. Opowiem Ci w jaki sposób Bathbee - 100% naturalna maska do ciała pomaga zredukować ten problem.

Naturalna miodowa maska do ciała Bathbee posiada wyszukane składniki, które korzystnie wpływają na kondycję oraz wygląd skóry. Oczywiście najważniejszym składnikiem jest nasz główny bohater - czyli miód. Posiada on wiele zbawiennych właściwości - bakteriobójcze, przeciwzapalne, regenerujące czy antyoksydacyjne. Pomaga również uporać się z wypryskami, łagodzi podrażnienia słoneczne, spierzchnięcie rąk czy ust, a nawet odmrożenia. 
Płynne złoto jakim jest miód, czyli główny składnik naszych kosmetyków, sprawia, że ma ona zapewnioną odpowiednią ochronę przed utratą wilgoci, jest odżywiona, zregenerowana i nawilżona. Maska bogata jest w cukry, kwasy omega 3-6-9, karotenoidy, sole mineralne oraz witaminy- A, B, C, D, E, K, P, które doskonale wpływają na kondycję i wygląd skóry.
Oprócz miodu w masce tej znajdziemy składniki takie jak wyciąg z krokosza barwierskiego, który spowalnia proces starzenia spłycając zmarszczki, nawilża, łagodzi objawy trądziku i łuszczycy, oraz przywraca skórze jędrność i sprężystość. Rokitnik syberyjski, który jest bogatym źródłem składników przyspieszających proces regeneracyjny skóry. Olejek lawendowy, regulujący wydzielanie sebum i redukujący obrzęki oraz wosk pszczeli , który chroni skórę przed wysuszeniem, koi podrażnienia i głęboko pielęgnuje.

Skład/INCI:
MEL EXTRACT/ BRASICA CAMPESTRIS ( RAPESEED OIL)/ HIPPOPHAE RHAMNOIDES OIL/ CARTHAMUS TINCTORIUS (SAFFLOWER OIL)/ CITRIC ACID/ CERA FLAVA (BEESWAX)/ Citrus Limonum Peel Oil)/ Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil/ Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil



MIÓD - 100% naturalna maska do ciała Bathbee

Maska zamknięta jest w czarnej tubie o pojemności 175 ml. Szata graficzna bardzo mi się spodobała i moim zdaniem mocno zwraca uwagę. Czerń dodaje jej tajemniczości i nowoczesności, dodatek w postaci grafiki od razu ukazuje nam główny składnik kosmetyku, oraz piękne logo producenta. 

Wewnątrz kryje się pomarańczowy miodek, który ma średnią konsystencję - przy wyższej temperaturze staje się lejący, przy niższej gęstszy (przez krystalizację miodu). Zapach przyjemny - naturalny i miodkowy ;) 


MIÓD - 100% naturalna maska do ciała Bathbee

Jak stosować tę maskę?

Przede wszystkim warto wspomnieć, że maskę możemy stosować na skórę całego ciała - również twarzy. 
Na oczyszczoną wodą skórę nakładamy kosmetyk - nic prostszego. Wcieramy maskę okrężnymi ruchami w wybraną partię ciała. Może się zdarzyć, że wyczuwać będziemy delikatne drobinki, które dodatkowo "wypeelingują" naszą skórę - przez naturalny proces krystalizacji miodu. Kosmetyk pozostawiamy na skórze według uznania od kilku do około 20 minut. Po tym czasie wszystko dokładnie spłukujemy ciepłą wodą.  

Maskę stosuję z czystą przyjemnością. Dzięki niej czuję się zrelaksowana, a moja skóra jest mi wdzięczna za jej stosowanie. Zdecydowanie poprawia się jej jędrność, suchość (szczególnie na przedramionach) znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a dodatkowo zrobiła się gładka i miękka - za to pokochałam ten kosmetyk. 

Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić - to do wielkości opakowania - mogło by być większe - jednak takie maseczkomaniaczki ja ja - zużywają takich kosmetyków więcej - i wcale nie ujmuję Bathbee punktów za to opakowanie, bo uważam, że i tak jest sporych rozmiarów.

Podsumowując moją przygodę z tą marką, to jestem pod wrażeniem ich produktów. Nie wiem czy pamiętacie, ale w pudełku I Love Box by Agata, znalazłam próbki peelingów i właśnie maski więc jakieś obeznanie już mam :) Mam nadzieję, że uda mi się wrócić do Was niebawem z recenzją peelingów, które tam znalazłam. Na koniec mam dla Was również informacje, że marka poszukuje ambasadorów, więc jeśli macie ochotę na testowanie 100% naturalnych produktów, to możecie się zarejestrować.

Ewa Zdunek "Mediatorka" - recenzja

Ewa Zdunek "Mediatorka" - recenzja książki

Pasjonująca powieść o przedstawicielce tak mało znanego zawodu - mediatorce sądowej, pełna przejmujących historii z sal sądowych, oparta na zawodowych doświadczeniach autorki. Tak zapowiada się książka z którą do Was dziś przychodzę. "Mediatorka" Ewy Zdunek, to poruszająca, chociaż momentami też zabawna opowieść o kobiecie, która pomaga innym rozwiązywać ich problemy, ale również musi stawić czoła własnym...

Marta Kołodziej, to mediatorka sądowa. Prowadzi własne biuro mediatorskie, jest rozwódką i matką dwóch córek. Mimo przejść, ma dość poukładane życie, które zaburzają jedynie złe kontakty z rodzicami, oraz praca, która zajmuje jej większość czasu. W książce spodobało mi się to, w jaki sposób autorka opisuje zawód mediatora - w świetny sposób przybliżyła nam jak wygląda on naprawdę. Osoba zajmująca się rozwiązywaniem problemów innych osób musi mieć w sobie ogrom empatii, zrozumienia drugiego człowieka, oraz umiejętności radzenia sobie z przeróżnymi zachowaniami innych osób. 

Ewa Zdunek "Mediatorka" - recenzja książki

I fajnie było by, gdyby główna bohaterka - mediatorka, potrafiła poradzić sobie z własnymi problemami. Jej były mąż Cezary staje się "pupilkiem" jej matki, a ta oskarża swoją córkę o rozpad małżeństwa, niezdecydowanie i złe podejście do wychowywania dwóch córek. Marta niestety musi znosić taką napiętą sytuację, ponieważ kiedy jest w pracy, to właśnie jej matka opiekuje się dziewczynkami. Czytając to, zastanawiałam się jak ja zachowałabym się w takiej sytuacji. Nie wiem, czy powierzałabym swoje dzieci komuś, kto mimo, że jest mi bliski - to nie ma dobrego zdania o mnie i moim podejściu do życia. Wywołało to we mnie masę smutku, a nawet zdenerwowania. 

Całe życie Marty zmienia się, kiedy ulega ona wypadkowi. Zostaje potrącona przez samochód - a raczej, ktoś specjalnie w nią wjeżdża. Bohaterka nie widziała sprawcy, jednak podejrzenia padają na jej byłego męża...

Nie będę zdradzać Wam co dzieje się w tej książce, bo nie w tym rzecz. Jest to powieść obyczajowa, więc jak możecie się domyślać znajdują się tu wątki zabawne, przy których możemy się pośmiać, ale i smutne, przez które człowiek zaczyna zastanawiać się nad rożnymi sprawami.  Myślę, że osoby, które lubią takie historie - polubią tą książkę. Osobiście mam mieszane uczucia... Podczas czytania musiałam ją odłożyć, a dopiero po jakimś czasie wróciłam do niej, aby ją skończyć i powiem Wam, że trochę mnie męczyła. W pewnych momentach zdarzenia dało się przewidzieć, co mnie nudziło, ale były też sytuacje, że żałowałam że historia nie jest prawdziwa i w niej nie uczestniczę, bo niektórym bohaterom powiedziałabym co nie co. 

Ewa Zdunek "Mediatorka" - recenzja książki

Jeśli miałabym ją ocenić w skali od 1 do 10, to myślę, że dałabym jej 5 punktów. Nie do końca rozumiem pewne zachowania bohaterki i jej pogląd na macierzyństwo. Nie czuję się usatysfakcjonowana lekturą i mimo, że wiem, że już jest w księgarniach jej druga część, to nie jestem pewna czy chcę ją przeczytać. Jeśli lubisz zagmatwane historie, opowieści o problemach ludzi i książki obyczajowe, to ta pozycja może Ci się spodobać, jeśli nie - to po prostu ją omiń.

Według mnie książka jest średnia. Nie zachwyciła mnie i nie powaliła na kolana. Nie oznacza to jednak, że po książki tej autorki więcej nie sięgnę - zrobię to z pewnością, bo chcę sprawdzić jak czyta się inne jej powieści. 

Zegarek męski Pierre Ricaud - idealny na prezent dla niego

Zegarek męski Pierre Ricaud -  idealny na prezent dla niego


Jeśli nie macie pomysłu na prezent dla mężczyzny - w większości przypadków sprawdzi się zegarek naręczny. W dzisiejszym wpisie chcę pokazać Wam model, na który zdecydowałam się, robiąc prezent dla mojego męża. Zegarek ten pochodzi ze sklepu zegarek.net.

Już nie raz wspominałam Wam, że mój mąż jest kolekcjonerem zegarków. Jak możecie się domyślać, jego kolekcja jest już całkiem pokaźna. Znajdują się w niej zegarki markowe, jak i te kupione w sieci za bezcen. Początkowo była to niewinna zabawa, która teraz przerodziła się w prawdziwą pasję. Mąż swoje zegarki trzyma w specjalnie zamówionych pudełkach, dba o nie i dopasowuje do swoich stylizacji. 

W zeszłym miesiącu pokazywałam Wam zegarek damski Rosefield, który zamówiłam dla siebie. Przy okazji tamtych zakupów, skusiłam się też na zegarek męski Pierre Ricaud. Dokładniej, jest to model P91086.115GQ. 

Zegarek męski Pierre Ricaud -  idealny na prezent dla niego

Zegarek męski Pierre Ricaud -  idealny na prezent dla niego

Jak widzicie na powyższych zdjęciach, model ten jest w kolorze złota. Kiedyś takie zegarki kojarzyły mi się wyłącznie ze starszymi mężczyznami, jednak od pewnego czasu wracają one do łask i noszą je również młodsi faceci. Ten model dostępny był w 4 wariantach kolorystycznych, jednak połączenie złota z miedzianą tarczą bardzo mi się spodobał i zdecydowałam, że to właśnie on powiększy kolekcję mojego męża.

Zegarek Pierre Ricaud posiada kwarcowy mechanizm z dwuletnią gwarancją. Koperta posiada wodoszczelność na poziomie 50m, co oznacza, że można brać w nim prysznic, myć ręce czy samochód. Należy jednak pamiętać, żeby podczas kontaktu z wodą nie wciskać guzików i nie używać pokrętła. Nie zaleca się też pływania mając go na nadgarstku. Koperta jest okrągła o wymiarach 40 mm x 9 mm. Wykonana ze stali z powłoką PVD. Co mnie zainteresowało w tym modelu, to fakt, że posiada szafirowe szkiełko. W specjalnej skali Mohsa otrzymuje ono aż 9 punktów, przy czym 10 punktów ma tylko diament. Dzięki temu szkiełko jest bardzo trudne do zarysowania i doskonale chroni tarczę zegarka.

Zegarek jest na bransolecie z zatrzaskowym zapięciem z zabezpieczeniem. Zatrzask wiąże trzy elementy bransolety w jeden, zmniejszając przy tym obwód bransolety i automatycznie dopasowując ją do nadgarstka. By zdjąć zegarek z ręki, bransoletę należy rozpiąć poprzez odciągnięcie głównego mocowania od zatrzasku. Powiem Wam, że za pierwszym razem miałam kłopot z jego odpięciem - jednak teraz, robię to bez problemu.

Zegarek męski Pierre Ricaud -  idealny na prezent dla niego

Zegarek męski Pierre Ricaud -  idealny na prezent dla niego

Dodatkowo zegarek posiada datownik, okienko, w którym pojawia się aktualny dzień miesiąca. Należy on do stylu eleganckiego i fashion. Cudownie prezentuje się do eleganckiej koszuli czy garnituru jak i z miejską, luźną stylizacją, połączoną z odrobiną elegancji. Mój mąż jest nim zachwycony i potrafi założyć go nawet do zwykłej koszulki i szortów - w ten sposób również zegarek męski Pierre Ricaud prezentuje się ciekawie i z pewnością rzuca się w oczy.

Ten model spodobał mi się tak mocno, że planuję zamówić podobny dla mojego taty na Boże Narodzenie. Myślę, że taki prezent z pewnością spodoba się dla każdego mężczyzny. Jeśli więc nie macie pomysłu na prezent dla bliskiego swemu sercu Pana - pomyślcie o zamówieniu zegarka. Polecam szczególnie sklep Zegarek.net - mają szeroki wybór zegarków różnych marek w bardzo dużym przedziale cenowym. Dodatkowy atut to błyskawiczna wysyłka i dbanie o każdy szczegół - wszystko przyjeżdża do nas przepięknie zapakowane i posiada gwarancję. 

Na koniec zdjęcie, które wykonałam podczas spaceru - w codziennej stylizacji. Chciałam Wam pokazać, że nie trzeba mieć na sobie koszuli, żeby taki dodatek wyglądał dobrze - pięknie wkomponował się w całość.

Zegarek męski Pierre Ricaud -  idealny na prezent dla niego

Zegarek męski Pierre Ricaud -  idealny na prezent dla niego


Jak podoba się Wam ten model? Lubicie tego typu zegarki?

Instagram