Chcesz dostawać powiadomienia o nowych postach?

Gdzie wybrać się na wakacje za granicą?

Gdzie wybrać się na wakacje za granicą?


Na to pytanie odpowiedzi jeszcze nie znam. Od dawna z mężem planujemy wybrać się gdzieś poza rejony Polski na wakacje. Nie potrafimy jednak w tej kwestii dojść do porozumienia. Dlaczego? Każde z nas ma w głowie inny kierunek - i nie potrafimy się na żaden zdecydować.



3 lata temu w połowie urlopu mojego męża, na spontanie pojechaliśmy samochodem do Włoch. Siostra naszego znajomego mieszka w miejscowości Pordenone (ok. 100 km od Wenecji) więc noclegi mieliśmy zapewnione, a reszta była planowana z chwili na chwilę. Urlop nie należał do długich, bo byliśmy tak tylko 4 dni (gonił nas czas), ale zaliczamy go do udanych. 

W tym roku chcielibyśmy wybrać się na wycieczkę planowaną, dłuższą jak te 4 dni i w miejsce, gdzie nie tylko będziemy mogli odpocząć w hotelu czy na plaży, ale również zwiedzić trochę miejsc.

W głowie mamy 3 różne kierunki i nie możemy zdecydować się na żaden konkretny. Postanowiłam napisać Wam pokrótce o tych miejscach i może Wy będziecie mogli podpowiedzieć nam które państwo wybrać i dlaczego. Oto więc nasze pomysły:

Mój mąż ciągle mówi do mnie jedno - wypoczynek w Hiszpanii.
Najbardziej ciekawi go Costa Brava tzw. Dzikie wybrzeże. Znajduje się ono w północno-wschodniej Hiszpanii rozciągający się wzdłuż morza Śródziemnego. Znajdziemy tam skaliste wybrzeże, piaszczyste plaże, malownicze zatoczki, oraz pełno miejscowości turystycznych. Jest to najbardziej znane i najczęściej odwiedzane miejsce w Hiszpanii. W miejscowości Estartit znajdziemy jeden z największych ośrodków nurkowania w tej części Hiszpanii. Jest tu port jachtowy, wypełniony luksusowymi jachtami i znajdują się tutaj jedne z najlepszych plaż w okolicach. W Tossa de Mar a dokładnie w jego głębi znajdują się wąskie. średniowieczne uliczki, datowane na XII wiek. Z dala od wybrzeża Costa Brava, znajdziemy inną Hiszpanię. Prawdziwą Katalonię ze swym innym językiem, zwyczajami i dążeniami separatystycznymi, coraz mocniej odzywającymi się w Hiszpanii i tym regionie kraju. Dlatego wakacje w tym miejscu były by odpoczynkiem na plaży oraz zobaczeniem czegoś wartego uwagi.



Ja z kolei ciągle myślę o wakacjach w Grecji. Od dziecka lubiłam czytać mitologię, interesuje mnie kultura oraz sztuka wywodząca się z tego kraju. Dodatkowo kuchnia grecka jest jedną z moich ulubionych. Marzę o tym, aby zwiedzić miejsca często wymieniane w książkach jak Ateny, Rodos czy Lesbos. Nie potrafię jednak zdecydować się na jedno miasto - więc wycieczka do jednego miejsca odpada - a taka w której zwiedzalibyśmy kilka miejsc byłaby z pewnością o wiele bardziej kosztowna i męcząca. Dodatkowo potrzebowalibyśmy pewnie na nią więcej czasu, a Hania musiałaby być większa jak teraz.




Ostatnie miejsce jakie bierzemy pod uwagę, to Włochy. Pewnie część z Was to dziwi - przecież już tam byłam - powiecie. To państwo ciągle wspomina mój syn. Po pierwsze poznał tam bardzo miłą małą włoszkę (😊) i chciałby ją jeszcze zobaczyć, ale również bardzo zaczął interesować się Rzymem za sprawą komiksu z Asterixem w roli głównej. My również nie byliśmy w tamtych rejonach więc pomysł syna wcale nie jest taki zły.



Przez to wszystko sama już nie wiem na który kraj się zdecydować - na dzień dzisiejszy mąż powoli mnie przekonuje do Hiszpanii, ale Grecja się do mnie uśmiecha od tylu lat, że sama już nie wiem.

A Wy byliście w którymś z tych miejsc i możecie mi coś o nich opowiedzieć? Co warto zwiedzić i dlaczego? 

Lokalizator notiOne - idealny sposób na odnalezienie zguby

Lokalizator notiOne - idealny sposób na odnalezienie zguby


Jeśli tak jak ja - często gubicie ważne przedmioty, macie bardzo żywego psa, który lubi biegać i czasem ginie, albo posiadacie dziecko, które potrafi się zgubić, to dobrze trafiliście. W tym poście chcę Wam pokazać niewielkich rozmiarów lokalizator, który mocuje się przy pożądanej rzeczy (lub osobie) i śledzi się jej poczynania w specjalnej do tego aplikacji.



Niewielkich rozmiarów notiOne to lokalizator Bluetooth. W połączeniu z aplikacją, ułatwia odnajdywanie tego, do czego został przymocowany. Lokalizuje zgubę nie tylko w pobliżu Twojego telefonu, ale także na drugim końcu Polski.



Lokalizator przyjechał do mnie zapakowany w kartonik z instrukcją obsługi. Zrobiona jest dość czytelnie i nie miałam problemów z jej rozszyfrowaniem. Z zaciekawieniem od razu po rozpakowaniu wzięłam się za testy. 





Urządzenie to przypięłam do kurtki mojego syna. Jesteście ciekawi dlaczego? Otóż, mój syn ma stwierdzone ADD w skrócie jest to zaburzenie koncentracji uwagi - jest to pochodna znanego Wam pewnie ADHD. Kuba potrafi po szkole, bez żadnych informacji iść sobie z kolegami na jakieś inne osiedle i być na nim kilka godzin. Mieszkamy 50 metrów od szkoły więc chodzi do niej sam, tak samo z powrotem. Miałam już kilka sytuacji, że nie wracał i do góry nogami postawiona była cała szkoła, mój mąż i ja z niemowlakiem na rękach - przeczesywałam osiedle. Telefon komórkowy zawsze wycisza, przez co nie słyszy go - a po lekcjach zapomina go włączyć. Ze smartwatchem było podobnie. Był okres, że myślałam, że będę zmuszona chodzić po niego pod szkołę, ale on tego nie chce - ma 10 lat i wstydzi się odbierania ze szkoły. Drugim powodem było odradzanie takich akcji przez psychologów - Panie twierdzą, że kiedy syn wróci ze szkoły sam - należy go chwalić za punktualność i samodzielność, a z czasem takie sytuacje z nie wracaniem do domu nie będą miały miejsca. Tak też robię.

Urządzenie ma schowane (wszyte) w kaptur o czym nawet nie wie i raz już dzięki niemu udało mi się odnaleźć moją zgubę. Zaraz po wyjęciu z opakowania zostało sparowane z moim telefonem komórkowym i dzięki temu w aplikacji widzę gdzie się teraz znajduje.





Jak działa notiOne?

Lokalizator notiOne wysyła ciągły sygnał nadawczy. Przemieszczające się w pobliżu telefony posiadające zainstalowaną aplikację współpracującą z systemem notiOne, automatycznie odbierają sygnał z lokalizatora. Telefony pośredniczące ustalają jego położenie na podstawie danych GPS, a następnie informację o lokalizacji odnalezionego notiOne przesyłają na Twój telefon. Informacje o położeniu notiOne wyświetlają się na Twoim telefonie w darmowej aplikacji za pomocą znacznika na mapie i adresu. Jedno spojrzenie i już wiesz, gdzie jest to czego szukasz.
Położone gdzieś niedaleko notiOne można ponadto znaleźć używając prostego „radaru” lub ustawić alarm gdy znajdzie się on zbyt daleko od smartfona. Przydatne, jeśli macie go podpiętego do kluczy czy torebki. 

Wymienna bateria w lokalizatorze notiOne działa nawet rok. Informację o stanie baterii znajdziesz w aplikacji notiOne po kliknięciu ikonki “i”.
Materiały, z których wykonany jest notiOne są trwałe i odporne na warunki atmosferyczne, takie jak woda, piasek czy kurz.

Czy notiOne jest dokładny?

Szczerze mówiąc jestem zaskoczona jego działaniem. Nie jest to dokładność co do metra, jednak kiedy Kuba jest w szkole, aplikacja pokazuje mi jej adres - z idealną dokładnością:



Siedząc jednak w domu - różnica w adresie jest. Mój blok ma numer 10, a aplikacja pokazuje blok który stoi obok. Nie jest to jednak problemem, bo wiem, że dziecko znajduje się w bliskiej okolicy - a przecież o to mi chodziło.



Chciałam jeszcze sprawdzić lokalizator w inny sposób. Mój mąż jest kierowcą zawodowym - więc podrzuciłam mu "pluskwę" do plecaka i czekałam na wyniki. Okazało się, że aplikacja co jakiś czas odświeżała mapę i pokazywała miejscowości w jakich był mój mąż. Niestety nie pokazało mi całej, dokładnej trasy - jednak mąż w ten dzień rozwoził towar po wsiach w okolicy granicy z Litwą - tam ciężko o zasięg w telefonie, a i ludzi jest niewiele. Nie zrobiłam niestety zrzutów ekranu więc Wam tego nie pokażę, ale wierzcie mi na słowo. 

Podsumowując test tego urządzenia jestem bardzo zadowolona z rezultatów. Syn mi nie zginie - teraz nie patrzę nerwowo na zegarek, kiedy tylko skończą się jego lekcje w szkole. W spokoju robię swoje, a on nawet jak gdzieś się podzieje - to wiem gdzie go szukać. NotiOne kosztuje 99 zł więc nie jest to wielka kwota za dokładne "pilnowanie" - w moim przypadku dziecka. 

Polecam każdej mamie, która ma podobny problem, ale również osobom które gubią różne przedmioty, albo chcą mieć pod kontrolą swojego zwierzaka.

Słyszeliście o takim sposobie namierzania? Spotkaliście się już z notiOne? Jak podoba Wam się takie urządzenie?

TORBA DAMSKA SHOPPER BAG MICHELLE BLACK - Brytyjka.pl

TORBA DAMSKA SHOPPER BAG MICHELLE BLACK - Brytyjka.pl


Każda kobieta w swojej szafie posiada nie jedną torebkę. W mojej kiedyś było ich pełno - w różnych rozmiarach, jednak dominowały w niej kopertówki. Od kiedy pojawiła się Hania - potrzebuję większej torebki, która pomieści nie tylko moje potrzebne rzeczy, ale również pampersy, smoczki, butelki itp. Przeglądając ofertę sklepu Brytyjka.pl trafiłam na coś co przykuło moją uwagę, mianowicie była to torebka shopper. 



Jeśli planujesz nosić w torebce dokumenty i książki, to odpowiednia będzie torebka typu shopper bag która je pomieści. Powinna być dodatkowo usztywniona (w ten sposób zabezpieczysz dokumenty) przydadzą się też dodatkowe przegródki. Jeśli szukasz torby shopperki na zakupy, do której w razie potrzeby zmieści się sweterek czy kosmetyczkę i która będzie Ci służyć na co dzień, wybierz większy, pojemny, ale też lekko usztywniany model. Warto ponadto zwrócić uwagę na paski do torebek, czy są odpowiednio długie. Na koniec, ostatnia rada, czerń nigdy nie wychodzi z mody, a więc torba typu shopper bag czarna, będzie najbardziej uniwersalnym wyborem i zapewne trafionym prezentem. 


TORBA DAMSKA SHOPPER BAG MICHELLE BLACK - Brytyjka.pl

Jak widzicie moja torebka jest właśnie w kolorze czarnym - stwierdziłam, że będzie najbardziej uniwersalna i pasować mi będzie do większości stylizacji. Fason wykonany przez brytyjską markę (niedostępny w Polskich sklepach), z myślą o kobietach szukających przede wszystkim pojemnej torebki w eleganckim wydaniu. Znakomicie nadaje się na codzienne wyjścia oraz oficjalne spotkania, pasuje do zarówno do kurtki jak i płaszczy.

Została wykonana z wysokiej jakości skóry ekologicznej, posiada nieregularną strukturę, przez co imituje skórę naturalną. Jest wodoodporna i łatwa w utrzymaniu czystości. 

Pasek został wykonany z tego samego materiału, jest dość długi, dzięki czemu możemy dowolnie regulować jej wysokość. Posiada również możliwość odpięcia - trzyma się na wygodnych karabińczykach. Wszystkie metalowe ozdoby zostały wykonane w eleganckim kolorze złota. 


Wewnątrz głównej komory, zamykanej suwakiem, znajdują się 2 kieszonki na zamek oraz 3 otwarte na telefon czy klucze – tak aby nie trzeba było ich długo szukać w razie potrzeby. Model bardzo praktyczny, pojemny i jednocześnie elegancki.

DOKŁADNE WYMIARY:
wysokość 28cm
szerokość 44cm
głębokość 14cm
Mieści format A4






Podoba mi się to, że jest do niej dołączony pasek. Nie lubię nosić torebek na ramieniu - pewniej się czuję kiedy przełożę ją sobie przez siebie - łatwiej mi wtedy prowadzić wózek czy robić inne rzeczy. Pasek jest solidnie wykonany więc nie boję się, że ktoś mi ją wyrwie podczas spaceru. 

Torebka jest sztywna, dzięki czemu bez obaw mogę nosić w niej dokumenty, spora ilość kieszonek w środku pozwala mi trzymać w niej przeróżne drobiazgi.

Całość prezentuje się przepięknie a ja jestem nią oczarowana. Cóż więcej mogę pisać Wam o torebce? Same zobaczcie :)




Znalazłam w tym sklepie jeszcze wiele innych ciekawych torebek i plecaków - które chyba czas i pora przeprosić - bo mając małe dziecko ciężko biegać z torebką, a z plecakiem było by z pewnością dużo wygodniej. Jak myślicie?

Znacie sklep Brytyjka.pl ? Robiliście tam zakupy? Jak podoba się Wam moja torebka? 
                           

Gdzie na wakacje zabrać fana klocków Lego?


Jeśli czytacie mojego bloga, to wiecie, że mam dwójkę dzieci. Jednym z nich jest 10 letni syn - Kuba. To właśnie on skłonił mnie do napisania tego postu. Jak większość chłopców w jego wieku - uwielbia klocki Lego. Od kiedy pamiętam uwielbiał konstruować przeróżne budowle, pojazdy czy postacie. Każde święta, urodziny czy inne okazje sprawiały, że jego kolekcja klocków powiększała się. Takim oto sposobem, dziś w domu mamy 4 pudła - 40 litrowe wypełnione po brzegi klockami, a w jego pokoju na każdej półce stoją jego budowle. Mamy jednak w planach poszerzać tą kolekcję. Oto przykłady:










Wracając do hobby mojego syna, to stwierdziłam, że skoro tak interesuje go tematyka tych klocków, to powinien odwiedzić miejsca, które są stworzone właśnie z tych elementów. Każdy z Was wie, że na świecie, a dokładniej w Danii znajduje się tzw. Legoland - nie każdego jednak stać na taką wyprawę - a może nie lubi jeździć w dalekie trasy. Szukając takich miejsc, znalazłam równie ciekawy punkt, który znajduje się w Polsce, a jest nim HistoryLand.


(źródło zdjęć: https://www.facebook.com/historylandpl/)

HistoryLand znajduje się w samym sercu Krakowa, a dokładniej w starym dworcu PKP. Poznasz tam wiele historycznych faktów i ciekawostek. Dowiesz się na przykład, jaką rolę w bitwie pod Monte Cassino odegrał niedźwiedź Wojtek, poznasz sekret związany z nierówną wysokością wież Kościoła Mariackiego i odkryjesz tajemnicę Drzwi Gnieźnieńskich. Poznasz początki naszego narodu w Biskupinie, doświadczysz trudów walki pod Grunwaldem, wypłyniesz na morze, oraz spojrzysz na ważne budowle związane z dziejami naszego kraju z niespotykanej dotąd perspektywy. W HistoryLandzie zmierzysz się z samym smokiem wawelskim! Zobaczysz, jak potężna bestia wzlatuje w przestworza, ziejąc ogniem i usłyszysz jej ryk dzięki niezwykłemu pokazowi. Czy będziesz dzielnym rycerzem, gotowym zgładzić potwora, czy też uciekniesz przed nim w popłochu?

Przenieś się w samo serce wydarzeń i poznaj dzieje naszego kraju w sposób, jakiego dotychczas nie znałeś. W HistoryLandzie dzięki makietom zbudowanym z klocków LEGO® i innowacyjnym, interaktywnym rozwiązaniom staniesz się częścią przeżywanej historii, która poruszy wszystkie Twoje zmysły!

Po HistoryLandzie możesz poruszać się sam lub z przewodnikiem (oczywiście za dodatkową opłatą). Ceny biletów mnie zaskoczyły - ale pozytywnie - bilet normalny kosztuje 27 zł, ulgowy 24 zł (do 16 roku życia), ale znajdą się również bilety rodzinne - co daje nam tańsze bilety - niż kupowane pojedynczo. Można je zarezerwować online i tak samo za nie zapłacić, jak również zrobić to w kasie... o ile będą jeszcze dostępne - bo miejsce to cieszy się dużą popularnością. 



Brzmi interesująco, prawda? 

Pamiętacie jak pisałam, że mój syn ma problem z historią w szkole? Myślę, że były to idealny sposób na polubienie tego przedmiotu. Właśnie zaczęłam planować wakacyjną wycieczkę - mam nadzieję, że Kuba będzie zadowolony i zachwyci się tym miejscem tak samo jak ja - oglądając go w internecie. Na żywo z pewnością jest jeszcze fajniej!

Odwiedziny takiego miejsca to z pewnością niesamowita przygoda i połączenie przyjemnego z pożytecznym - nauka historii do głowy wejdzie o wiele łatwiej każdemu - nawet dorosłym osobom zwiedzającym HistoryLand.

A może znajdą się wśród Was osoby, które były w tym miejscu i mogą nam o nim opowiedzieć? Lubicie klocki Lego? Czekam na Wasze komentarze.


DERMEDIC CAPILARTE - szampon kojący do włosów i nadwrażliwej skóry & szampon zwalczający łupież i jego przyczyny

DERMEDIC CAPILARTE - szampon kojący do włosów i nadwrażliwej skóry & szampon zwalczający łupież i jego przyczyny


Problem z suchością mojej skóry głowy występuje już od wielu lat. Łupież to mój największy wróg i właśnie z nim toczę walkę od kiedy pamiętam. Jakiś czas temu na jednym z zaprzyjaźnionych blogów czytałam recenzję szamponów marki Dermedic - i to właśnie ona skusiła mnie do tego, aby je wypróbować. Marka jest mi bliska i znana od dawna, jednak od strony włosów nigdy jej nie próbowałam. 


Kiedyś moja fryzjerka powiedziała mi, że moje problemy z łuszczeniem się, to nie jest łupież - a łuszczyca. Strasznie mnie wtedy nastraszyła, bo z tą chorobą zmaga się kilka osób w mojej rodzinie i wiem, że nie jest to nic przyjemnego. Wybrałam się więc do dermatologa, jednak wykluczył on tą przypadłość i stwierdził, że mam łupież. Podpowiedział mi wtedy jakie szampony powinnam używać i jak pielęgnować skórę mojej głowy. Te rady jednak na nic się nie przydały, a ja nadal męczyłam się z tym wstydliwym problemem. Do testów tych dwóch szamponów podeszłam bardzo sceptycznie - raczej nastawiona byłam na porażkę - mimo, iż zaufanie do marki Dermedic mam; to uważałam, że dla mnie nie ma już ratunku i zaczęłam godzić się z tym, że łupież będę miała do końca życia. Jak sprawdziły się u mnie te dwa kosmetyki? O tym chcę Wam opowiedzieć.


DERMEDIC CAPILARTE - szampon kojący do włosów i nadwrażliwej skóry & szampon zwalczający łupież i jego przyczyny

Pierwsza pozycja, to szampon zwalczający łupież i jego przyczyny


Zalecany dla: kobiet i mężczyzn zmagających się z łupieżem o różnej etiologii, zarówno suchym jak i tłustym. Produkt o działaniu przeciwłupieżowym i przeciwgrzybicznym. Łagodzi objawy łupieżu oraz zapobiega jego nawrotom. Odpowiedni także w przebiegu łojotokowego zapalenia skóry, wyprysku i łuszczycy.

  • Łagodnie oczyszcza włosy i skórę głowy
  • Reguluje proces odnowy komórek skóry, co ogranicza nadmierne złuszczanie naskórka
  • Normalizuje aktywność gruczołów łojowych
  • Wykazuje działanie nawet po zmyciu i w przerwach między jego stosowaniem
  • Łagodzi podrażnienia i uczucie świądu
  • Nie narusza fizjologicznej równowagi mikrobiomu skóry głowy, pomaga w jego odbudowie
  • Zapewnia nawilżenie i odżywienie włosów
  • Nadaje łodygom włosów połysk, gładkość, ułatwia ich rozczesywanie i zapobiega rozdwajaniu końcówek

Sposób użycia: niewielką ilość szamponu nanieść na dobrze zwilżone włosy. Delikatnie masować do uzyskania piany. Pozostawić na 3 minuty, a następnie dokładnie spłukać. W razie kontaktu z oczami przemyć je wodą. Szampon należy stosować przez 4 tygodnie, 2-3 razy w tygodniu. W celach profilaktycznych stosować 1-2 razy w tygodniu.
Składniki aktywne:  Klotrimazol, Pirytionian cynku, Piroktonian olaminy, Gliceryna, Panthenol, Lactitol
Produkt przebadany dermatologicznie, klinicznie i trychologicznie.

Szampon zamknięty w białej buteleczce z logo marki i wieloma informacjami - od razu widać, że jest to produkt apteczny - budzi moje zaufanie.
W środku zamknięty jest płyn w kolorze mleczno-białym trochę przejrzystym o bardzo ładnym zapachu - jakby mentolowy - kojarzy mi się z męskimi, sportowymi perfumami. Konsystencja typowa dla szamponu - średnio gęsta. Moje obawy zawsze dotyczą tego, jak szampon się pieni - im mniej piany, tym mniej zadowolona z takich kosmetyków jestem. Zawsze mam wrażenie, że im więcej piany tym lepiej umyte mam włosy i skórę głowy. Mam bardzo gęste, grube włosy i ciężko je myć - nie wspomnę już o ich płukaniu - więc szampon idealny dla mnie - musi się dobrze pienić i łatwo spłukiwać - i tak też jest w tym przypadku. 

Kiedy go dobrze spienię, zostawiam na kilka minut na mojej głowie - zajmując się wtedy czymś innym. Następnie spłukuję go i już w tym momencie czuję mega odświeżenie na mojej skórze. 
Po wyschnięciu włosy są dobrze oczyszczone, lekkie, świeże - a na głowie łupież znika z dnia na dzień. Co prawda, nie pozbyłam się go całkowicie, ale wszystko jeszcze przede mną. 

Jak wspomniałam na początku, na jednym z blogów wyczytałam, że jeszcze lepsze efekty można uzyskać, stosując szampon przeciwłupieżowy na zmianę z szamponem kojącym do włosów i nadwrażliwej skóry głowy.

Zamknięty jest w identycznej buteleczce co jego poprzednik, szata graficzna jest taka sama - więc podoba mi się również.
Ten szampon jest bezbarwny i ma delikatniejszy zapach. Pieni się jednak tak samo dobrze i również świetnie się spłukuje.
Skóra mojej głowy po kilku tygodniach stosowania obu szamponów jest wyraźnie nawilżona, a łupież jakby znika. Zauważyłam, że uporczywe swędzenie pojawia się coraz rzadziej, a jak już wystąpi, to jest znacznie mniejsze - dzięki temu nie mam na głowie ran, które robiły mi się podczas drapania - w efekcie czego robiły mi się strupki i miałam więcej widocznego łupieżu.
Od tygodnia robię sobie częściej przedziałek na głowie - nie zaczesuję już włosów do góry, żeby nie było widać tego uporczywego problemu i białych paprochów we włosach. Dzięki temu czuję się pewniej i jestem o niebo szczęśliwsza. 
Cieszę się, że posłuchałam jednej z blogerek i skusiłam się na ten zestaw, bo dzięki niemu moje problemy powoli znikają. Mam nadzieję, że znikną całkowicie. Szampony wpisały się na moją listę ulubieńców - jak na razie LUTEGO, ale kto wie - może uda się im zająć miejsce w ulubieńcach roku?
Macie problem z łupieżem? Jakie są Wasze sposoby na ten sypiący się problem? Stosujecie kosmetyki marki Dermedic? 

Stawiam na wygodę - FOOTWAY



W mojej garderobie królują buty. Od dawna mam na ich punkcie fioła - nie ważne - czy są to szpilki, sandały, baleriny czy adidasy. Mam ich sporo i ciągle mi ich mało. Całkiem niedawno w sklepie Footway znalazłam przepiękne buty sportowe marki Adidas dla siebie, a przy okazji zakupów - wybrałam również coś dla mojego męża. I w tym poście chcę Wam pokazać te skromne zakupy.



Jako pierwsze pokażę Wam buty, które zamówiłam dla mojego męża. On uwielbia buty sportowe i ma ich naprawdę sporą kolekcję. Jednak wiadomo, że buty się zużywają i co jakiś czas należy wymienić je na nowszy model.

Buty, które wybrałam dla niego to adidas Originals Dragon OG i są to bardziej tenisówko - trampki. Kolor tradycyjnie czarno-biały - takie najczęściej wybiera mój luby - więc nie chciałam eksperymentować - bo o zamówieniu nie wiedział i była to niespodzianka dla niego.


adidas Originals Dragon OG

Buty są idealne do chodzenia w nich na  co dzień. Zrobione są z wysokiej jakości materiału syntetycznego z domieszką zamszu i materiału skóropodobnego, oraz skóry ekologicznej w środku. Wyściółka z włókna, podeszwa z tworzywa sztucznego. 


adidas Originals Dragon OG



Jak widzicie noski mają zaokrąglone - dzięki czemu - mąż nosząc rozmiar 46 - nie ma tzw. "kajaków" na stopie i wszystko wygląda bardzo proporcjonalnie i subtelnie.

Trzy paski - znak rozpoznawczy marki adidas - wszyte są po bokach butów z białego materiału - dzięki czemu tworzy się kontrast i są widoczne z daleka - co bardzo podoba się mojemu małżonkowi. Widoczny jest również model buta - nazwa "Dragon" widnieje w kolorze złotym - jednak nie wygląda to źle - ma swój urok. 

Buty są bardzo lekkie, wygodne. Stopa w nich prezentuje się dobrze, a mąż może przebywać w nich wiele kilometrów nie bojąc się o pęcherze czy przepocenie stopy - nic takiego się nie dzieje. Wkładka jest idealnie wyprofilowana, dzięki czemu stopa jest ułożona prawidłowo. Sznurowadła dobrze spełniają swoją funkcję i pomagają butom utrzymać się na swoim miejscu.

Mój luby swoje testy przerwał po dwóch dniach od otrzymania paczki - bo miał wypadek i złamał nogę. Więc nie mogę napisać Wam nic więcej na temat sprawowania się butów. 





Drugi zakup, również marki adidas - był moim zamówieniem. Za chwilę wiosna, a ja nie miałam odpowiednich butów do biegania. Co prawda, nie mogę robić tego wyczynowo - bo w kolanie mam śruby, jednak kilkanaście minut dziennie nie zaszkodzi - a poprawi moją kondycję. Bez odpowiedniego obuwia nie ma co snuć takich planów, dlatego też postanowiłam w końcu się w takie zaopatrzyć. 

Moją uwagę zwróciły adidas Sport Performance Galaxy 4 W Chalk Coral/Trace Orange S18. Były to pierwsze buty, które zwróciły moją uwagę kiedy weszłam na stronę sklepu Footway. Przeglądałam ofertę kilka dni, ale codziennie do nich wracałam. W końcu stwierdziłam, że pierwszy wybór zawsze jest najlepszy i zamówiłam je.


adidas Sport Performance Galaxy 4 W Chalk Coral/Trace Orange S18

Są to uniwersalne buty treningowe, idealne do rozpoczęcia swojej przygody z bieganiem. Czyli? W sam raz dla mnie :) 

Siateczkowe elementy zapewniają dobrą cyrkulację powietrza, aby skóra pozostała sucha. W butach zastosowano specjalistyczną wkładkę Ortholite, która dopasowuje się do stopy. Czwarta edycja modeli Galaxy została wzbogacona o piankę Cloudfoam, która dodaje butom lekkości oraz zapewnia dobrą amortyzację. Dzięki temu bieg staje się bezpieczniejszy i bardziej komfortowy.  Zewnętrzna warstwa podeszwy została wykonana z trwałego materiału Adiwear, który przedłuża jej żywotność i odporność na ścieranie. 

Buty te są idealne do stopy normalnej i supinującej.

Ciekawostka:




Sposób biegania, zależy od biomechaniki naszego układu ruchu. Dlatego, przy wyborze butów biegowych, dla wygody i bezpieczeństwa, należy zwrócić uwagę, jaki rodzaj stopy posiadamy. Wyróżniamy trzy rodzaje stóp: neutralna, pronująca oraz supinująca. U biegacza ze stopą neutralną podbicie jest standardowo zbudowane, a ciężar ciała rozprowadzany jest równomiernie, od momentu uderzenia piętą o podłoże, aż do wybicia palcami. W przypadku pronatora, podbicie jest obniżone, często występuje płaskostopie, a stopa podczas kroku przechylana jest do wewnątrz i potrzebuje odpowiedniego wsparcia oraz stabilizacji. U supinatora natomiast, podbicie jest wysokie i nadmiernie obciążana jest zewnętrzna krawędź stopy. Niezbędne jest wzmocnienie i zwiększona amortyzacja.


adidas Sport Performance Galaxy 4 W Chalk Coral/Trace Orange S18



Buty wykonane są solidnie, są szyte i klejone - nie mają mocno rzucającego się w oczy logo marki - co bardzo mi odpowiada - nie lubię świecić metkami i znaczkami różnych marek. Oczywiście z bliska widać, że po bokach butów są trzy paski i nazwa firmy adidas - w tym przypadku są to sylikonowe wstawki.

Całość prezentuje się ciekawie i z pewnością rzuca się w oczy. Większość moich butów sportowych jest koloru białego bądź czarnego, dlatego też skusiłam się na coś innego. 





Buty świetnie trzymają się stopy, dobrze usztywniają kostkę, a wkładka jakby dopasowuje się do mojej nogi. Są bardzo wygodne, lekkie i faktycznie czuć, że noga oddycha - cyrkulacja powietrza o której wspomina producent, faktycznie jest wyczuwalna.

Na razie zaczynam swoją przygodę z bieganiem i sporo w nich maszeruję i ćwiczę - za każdym razem noga była sucha - a ja bez obaw mogłam je zdjąć w towarzystwie.

Jestem bardzo zadowolona z tych zakupów - marka adidas jak zwykle mnie zadowoliła, a sklep Footway - pozytywnie zaskoczył. Mimo, że magazyn znajduje się w Szwecji - ja swoją paczkę otrzymałam po 4 dniach od złożenia zamówienia - co uważam za bardzo dobry wynik. Poza tym ceny są korzystne i można znaleźć kilka fajnych promocji. Zachęcam Was do przeglądnięcia oferty tego sklepu - znajdziecie tam buty każdego rodzaju - nie tylko sportowe, ale i szpilki - które zapewne większość z Was kocha ;) 

Znacie sklep Footway? Robiliście w nim zakupy? Jak podobają Wam się moje wybory?

Wpis powstał we współpracy ze sklepem:



Instagram