Chcesz dostawać powiadomienia o nowych postach?

Rozkoszuj się chwilą z Tea Rebels



O Tea Rebels czytałam nie raz. Zawsze byłam ciekawa ich smaków. Postanowiłam w końcu przekonać się osobiście jak smakują.




Na stronie producenta znajdziemy bardzo szeroką game produktów. Jest tam mnóstwo smaków kaw i herbat- normalnie szał. Nie wiedziałam na czym się skupić, które wybrać. Przede wszystkim uwagę zwracają oryginalne opakowania. Są piękne i kolorowe. Zdecydowanie cieszą oko i są bardzo charakterystyczne.

Wybrałam sobie dwie herbaty i jedną kawę. Wszystkie zapakowane są w metalowe puszki, które zostaną w mojej kuchni na długo :)

Pierwszą herbatą na którą zwróciłam uwagę jest rooibos cytrusowy




Co mówi o niej producent? Zacytujemy:


Miłość wymaga wyrzeczeń. Nie, nie tylko ta do ukochanego, czy ukochanej. Jeśli kochasz osoby, które cię otaczają często zauważysz, że nie odwzajemniają one tego uczucia. Ale przecież wcale nie wymagasz wzajemności. Kochasz dlatego, że każdy z nich jest człowiekiem.Z uczuciem błogości i harmonii, jakie wypływa z tego przeświadczenia, doskonale komponuje się smak odpowiednio przyprawionego naparu z rooibosa. Jego delikatny, przypominający miód aromat, pozbawiony jest charakterystycznej dla herbat goryczy. Jeśli bezinteresowna miłość jakoś smakuje, to z pewnością bardzo podobnie.
Najlepiej smakuje…
…kiedy czujesz błogi spokój i harmonię świata. Albo kiedy chcesz zupełnie zatracić się dla drugiej osoby.
Co jest w środku?
Rooibos cytrusowy, czyli napar z czerwonokrzewu wzbogacony jest smakiem papai i pomarańczy, a wszystko to dopełnia lawenda, bławatek i pieprz czerwony.
Czym jest rooibos?
Napar z aspalatu prostego (inaczej: czerwonokrzewu) nazywamy rooibosem. Roślina ta występuje naturalnie w RPA, szczególnie w okolicach Kapsztadu. Jego liście są suszone i cięte na drobniutkie kawałeczki. W ten sposób powstaje baza dla naparu.
Rooibos znany jest Europejczykom od niedawna, bo mniej więcej od początku XX wieku. Szybko zasłynął wspaniałymi właściwościami zdrowotnymi, przewyższającymi nawet te herbaciane oraz dzięki specyficznemu, delikatnemu, miodowemu smakowi.

Jak wygląda herbata? 

Jestem zaskoczona jak bardzo naładowana jest składnikami. Gołym okiem widać, że producent nie żałuje niczego co znajduje się w składzie. Widać w niej kawałki papai, pomarańczy czy płatki moich ukochanych bławatków. Sami spójrzcie:



Po otwarciu puszki cały dom pachnie tak cudownie, że nie ma słów aby opisać to co czuje. Po prostu trzeba ją kupić i samemu się przekonać. Po zaparzeniu również efekt zachwyca. Dawno nie piłam tak dobrej herbaty. Na pewno kupię ją jeszcze nie raz. Jest to mój ulubieniec.



Kolejna herbata na którą się skusiłam jest Herbata Zielona Yasmine Green. Zdecydowałam się na nią ze względu na to, że jestem wielką fanką zielonej herbaty. Puszka tego wariantu, również zachwyca swoim wyglądem, bardzo kolorowa i przyciąga wzrok. Goście od razu zwrócili na nie uwagę i chcieli testować razem ze mną. 


Kiedy ucichną już szelesty stóp kochanków spacerujących po wonnych ogrodach i jutrzenka rozsieje rosę, wtedy jest najlepszy moment, żeby zebrać kwiaty jaśminu. Późnym popołudniem ich zapach i pamięć o tysiącach upojnych wieczorów zostanie zmieszany z harmonią zielonej herbaty.Smak tej mieszanki szczególnie przypadnie do gustu tym, którzy lubią wymknąć się czasem przez balkon, żeby pospacerować przy świetle gwiazd ze swoim ukochanym, albo spędzić te chwile przy poezji, muzyce i tańcu.
Najlepiej smakuje…
…podczas relaksu albo medytacji. Błogie, harmonijne poczucie szczęścia i spełnienia to idealny nastrój na Yasmeen Green.
Co jest w środku?
Sencha z płatkami jaśminu.
Czym jest zielona herbata?
Herbata zielona była pita w Chinach od wielu setek, a być może nawet i tysięcy lat. Z tego powodu traktuje się ją jako istotny element kultury Państwa Środka. Ostatnimi czasy moda na nią powraca w krajach zachodnich. Zieloną herbatę produkuje się przy minimalnym udziale utleniania. Jej smak jest łagodny, a zaparzanie wymaga precyzji, zaś w niektórych przypadkach staje się sztuką.
Jak wygląda herbata?
Jak każda zielona herbata, ma sporawe liście oraz widoczne kwiaty jaśminu. Zapach jest obłędny- roznosi się momentalnie po mieszkaniu po otwarciu puszki.


Również po zaparzeniu aromat jest bardzo intensywny, oraz bardzo wyczuwalny w smaku. Niektórym może to się nie spodobać, mi jednak odpowiada. Na dłuższą metę jednak zapach zaczyna denerwować- jest tak intensywny. Jest to sprawka jaśminu, który jak wiecie ma bardzo ciężki i charakterystyczny zapach.


No i na koniec kawa WAKE ME UP. 
Kawa na którą się zdecydowałam jest inna jak "zwykłe" kawy rozpuszczalne. Wybrałam tą z aromatem kokosowym. Mimo, że kokosa nie lubię- wybór padł na nią. 


Budzik. Rozpoczyna się kolejny, męczący dzień. Tęsknisz za czasami dzieciństwa i studiów, kiedy można było pospać troszkę dłużej. Wiesz, że bez kawy nie dasz rady. Zresztą: kto daje?Filiżanki kawy na rozbudzenie nie trzeba reklamować. Dlaczego jednak nie wzbogacić smaku poranka? Orzeźwiający kokos będzie chyba najlepszą nutą dla tej pory dnia.
 Najlepiej smakuje…
…zaraz po przebudzeniu. Pomaga odpędzić chęć powrotu do łóżka.
Co jest w środku?
Kawa rozpuszczalna o aromacie kokosów.
Czym jest kawa rozpuszczalna?
Kawa rozpuszczalna to najlepszy rodzaj kawy, jeśli zależy nam na szybkości przyrządzenia. Doskonale nadaje się do błyskawicznego podania, kiedy brakuje nam energii i potrzebujemy prędkiego zastrzyku. Dodatkowym plusem kawy rozpuszczalnej jest fakt, że nie musimy kłopotać się fusami. Można więc śmiało stwierdzić, że jest to kawa dla wygodnickich.
Moja opinia:
Na początku myślałam, że źle zrobiłam wybierając ją. Jak mam testować coś co ma w sobie znienawidzony przeze mnie kokos. Ale wiecie co? Lubię ją. 
Jestem w ogromnym szoku do dziś, ale ta kawa jest rewelacyjna w smaku. Czuć ten kokos, jednak nie jest on tak intensywny i mdły. Fajnie podkręca smak kawy. Pachnie równie nieziemsko jak herbaty które zaprezentowałam Wam wyżej.


Jeśli tak jak ja jesteś miłośnikiem herbat czy kaw, koniecznie zapoznaj się z ofertą producenta. Jestem bardzo zadowolona, że w końcu zdecydowałam się na wypróbowanie. Herbaty są godne polecenia i w korzystnych cenach. Z pewnością do niego wrócę. Spróbuj i Ty!


Naturalne olejki od Marion eco


Firmę Marion pewnie zna każda z Was. Jednak nie każdy wie, że marka ta wypuściła na rynek produkty eco. Sama byłam zdziwiona, ale jednak.


Linia olejków zainspirowana ekologiczną pielęgnacją. Olejki są wielozadaniowe, 100% naturalne przeznaczone do pielęgnacji włosów, twarzy i ciała.

Olejek z awokado pochodzący z Ameryki Południowej.
Jest źródłem witamin (A, D i E), nienasyconych kwasów tłuszczowych, substancji mineralnych i lipidów.
Idealny do skóry przesuszonej, wrażliwej, starzejącej się, z problemami. Olejek jest łatwo wchłaniany przez skórę, przyczynia się do odbudowy bariery skórnej, redukcji zmarszczek, poprawienia elastyczności i napięcia skóry. Chroni kolor włosów farbowanych przed blaknięciem. Zapobiega rozdwajaniu się końcówek. Produkt wzbogacony został o olejek słonecznikowy zawierający odmładzającą witaminę E i odżywcze kwasy tłuszczowe.


Olejek z orzechów makadamia pozyskiwany z drzewa Macadamia ternifolia.
Zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe, składniki mineralne, a także witaminy A, B i E. Ma zbawienny wpływ na ciało, skórę i włosy ze względu na wyjątkowe właściwości regenerujące.
Idealny do skóry suchej, wrażliwej, podrażnionej. Skutecznie chroni komórki skóry przed utlenieniem i zniszczeniem przez warunki zewnętrzne. Działa nawilżająco, wygładza i poprawia elastyczność skóry. Idealnie nadaje się do regeneracji wysuszonych, zniszczonych i łamliwych włosów. Produkt wzbogacony został o olejek słonecznikowy zawierający odmładzającą witaminę E i odżywcze kwasy tłuszczowe.




MOJA OPINIA:

Olejki zamknięte są w buteleczkach z wygodnym dozownikiem. Dzięki niemu możemy łatwo wydobyć odpowiednią ilość specyfiku na nasze dłonie, nie przelewając go za wiele. Szata graficzna bardzo przyjemna dla oka- taka naturalna- moim zdaniem idealna dla produktów eco. Jednak producent ostrzega przed szkodliwym działaniem światła na olejki- trzeba je trzymać w zaciemnionym miejscu. Ja trzymam je w kartonikach oraz zamkniętej szafce, jednak fajnym rozwiązaniem byłyby ciemne buteleczki- no ale niestety nie mają takich. 

Samo używanie olejków jest bardzo przyjemne. Co mi się w nich bardzo podoba, to fakt, że bardzo szybko się wchłaniają w skórę. To tak jakby skóra spijała je ze skóry do cna. Efekt wow, bo ogólnie za olejkami nie przepadam ze względu na tłustość pozostawioną na skórze- tu tego efektu brak. 

Olejek z awokado stosuję na twarz codziennie rano i wieczorem, mam wrażenie, że skóra stała się bardziej napięta i lepiej wygląda. Podoba mi się również to, że są bezzapachowe- nie każdy zapach lubię, więc tu nic mi nie przeszkadza.

Olejek makadamia stosuję do włosów. Zaczęłam olejowanie. Moje włosy zawsze były suche i miałam z nimi problemy, teraz pomalutku dochodzą do siebie i nawet jedna z moich przyjaciółek dostrzegła, że pięknie się błyszczą- a to na pewno zasługa tego olejku. Także jestem zadowolona z niego w 100%.

Podsumowując.

Jeśli ktoś lubi naturalne kosmetyki, a wiem, że takich osób z dnia na dzień robi się coraz więcej- te olejki na pewno są dla niego. Bezzapachowe co uważam za wielki plus, wygodnie pakowane, a co najważniejsze działające. Moje włosy i skóra dzięki nim stają się z dnia na dzień lepiej odżywione co widać gołym okiem. Cena to około 7 zł za opakowanie, więc mogę śmiało powiedzieć, że na każdą kieszeń- więc wszystko składa się w idealną całość. Polecam wypróbować osobiście, nawet jeśli nie sprawdzi się u Ciebie, to nie będziesz żałować wydanej kasy- jednak uważam że na pewno kupisz kolejny 😊 Ja planuję kupić jeszcze olejek arganowy z tej kolekcji, również do włosów. 




Maski od Maurisse


Pewien czas temu na moim facebooku pisałam Wam, że otrzymałam dwie maski od firmy Maurisse do testów. 


Marki osobiście nie znałam, trochę czytałam o niej w internecie, jednak styczności osobiście nie miałam.



Każda z nich jest podwójna. A raczej była :P Można stosować je na dwa sposoby. 

Jeżeli Twoja skóra potrzebuje delikatnego oczyszczenia, odżywienia i nawilżenia trzeba saszetkę zgiąć w pół i naciąć wzdłuż wyznaczonych linii. Wyciskać obie na raz i równomiernie nakładać na twarz, po 19 minutach zmyć. 
Jeśli natomiast potrzebujesz aktywnej, skupionej na konkretnych partiach twarzy pielęgnacji, jedną część maseczki nakłada się na policzki, szyję i pod oczy, a drugą na czoło nos i brodę. Po 20 min spłucz. 










Ja wybrałam wariant pierwszy, czyli zmieszanie dwóch na raz :) Maska którą mam na twarzy na zdjęciach poniżej to maska łagodząca z oczyszczającą- fioletowa wersja.

Wyglądało to tak:



Na instagramie ktoś zauważył, że maseczka świetnie podkreśla kolor moich oczu ;) No i faktycznie- są szare jak ona, chociaż mają też trochę zieleni w sobie, której niestety tu nie widać :P 

Po nałożeniu maseczki czułam delikatne pieczenie twarzy, jednak nie było ono uciążliwe i nie zmywałam jej wcześniej jak w instrukcji wskazane. 
Po zmyciu nie miałam śladów zaczerwienień, więc nie uczuliła mnie i nie zaszkodziła. Skóra po niej była widocznie nawilżona i gładka w dotyku. Wyrównała koloryt mojej skóry i widocznie ją odżywiła. Zapach jest dość intensywny czego nie lubię w kosmetykach ale po zmyciu jej z twarzy znika. Po jakiejś godzinie jednak czułam delikatną tłustość na mojej skórze- ten efekt mi się nie spodobał. Uważam, że dla mojej cery okazała się za "ciężka".

Wariant zielony, czyli maska nawilżająca sprawdziła się jednak o wiele lepiej. Również użyłam jej jako podwójną maskę. W przypadku tej- nie czułam żadnego pieczenia, zapach bardzo mi odpowiadał a skóra po zabiegu była w świetnym stanie. Mimo iż jest to maska nawilżająca, nie czułam przeciążenia mojej cery, tak jakby wchłonęło się w nią tyle ile potrzeba. 

Podsumowując:

Podoba mi się w tych maskach możliwość użycia ich na dwa sposoby. Specyfiku w środku jest wystarczająco dużo, dla mnie nawet trochę zostało. Wariant nawilżający to strzał w dziesiątkę jeśli chodzi o moje potrzeby, ten drugi sprawdził się nieco mniej, ale wiadomo, że kosmetyk trzeba dobrać do swoich potrzeb. Na pewno sięgnę po nie niejednokrotnie. Jestem bardzo zadowolona, że mogłam się z nimi zapoznać.







Emulsja do kąpieli NIVEA BABY



W zeszłym miesiącu załapałam się do testów na stronie NIVEA baby. W ramach tego otrzymałam buteleczkę emulsji do kąpieli- emolientu. 



Emulsja do kąpieli NIVEA BABY Emolienty wyjątkowo łagodnie myje oraz odżywia suchą i wyjątkowo wrażliwą skórę, zapobiegając podrażnieniom i swędzeniu. Bogata, zawierająca naturalne lipidy Omega-6 i masło shea formuła pomaga uzupełnić naturalną równowagę lipidową skóry, przywracając tym samym naturalną barierę ochronną skóry. Zapewnia długotrwałą ochronę skóry przed wysuszeniem i przed podrażnieniem. Jest to doskonały i łagodny sposób na oczyszczanie skóry i zapewnienie jej intensywnej pielęgnacji podczas kąpieli.






Nie używałam wcześniej emolientów przy mojej córeczce, ponieważ nie mamy problemów ze skórą więc uważałam, że to zbędne. Jednak z radością rozpoczęłam testy tej emulsji.



Bardzo spodobał mi się jej zapach- z resztą to już chyba tradycja u NIVEA. Jest bardzo lekki, kremowy i bardzo przyjemny. Nie jest mocno naperfumowana, więc dzieciątko spokojnie po kąpieli zaśnie nie dusząc się zapachem. 

Jest bardzo wydajna. Nie wiele jej trzeba wlać do wody, aby zaczęła działać. Barwi wodę na mleczno-biały kolor, a na powierzchni wody widać kropelki olejku. Przy kąpieli wszystko to "osadza" się na skórze maleństwa i szybko się wchłania. Zaraz po wyjęciu małej z wanny jej skóra jest gładka, miękka i pachnąca.

Przy dłuższym stosowaniu widzę poprawę stanu jej skóry. Jest taka jak być powinna :) Uwielbiam ją całować :) 



Uważam, że emulsja pozostanie w naszym domu na dłużej i na pewno będę ją stale kupować. Muszę wypróbować jeszcze inne kosmetyki z tej serii, a jest ich kilka.

Znacie tą emulsję? Stosowałyście? Jakie macie wrażenia?


Nopalinia MAX


Całkiem nie dawno, wyznaczyłam sobie cel. Marzę o zgubieniu paru kilogramów. Postanowiłam, że wspomogę się suplementem diety Nopalinia max. 

Całe 10 miesięcy temu urodziłam córkę- wcześniaczkę. Przez to, że zechciała szybciej przyjść na świat, zupełnie nie miałam czasu dla siebie. Ciągłe ganianie, jedzenie w pośpiechu, nieregularność posiłków. Wszystko to przełożyło się na mój wygląd zewnętrzny.
Po porodzie zgubiłam to co przytyłam będąc w ciąży i trochę dodatkowych kilogramów.

Jednak mój tryb życia i to o czym wspomniałam wyżej sprawiło, że szybko te kilogramy wróciły na swoje miejsce. 
Dziś, kiedy wszystko się w miarę uregulowało, postanowiłam spróbować trochę schudnąć. Piszę trochę, bo nie chcę gubić nie wiadomo ile. 

Na dzień dzisiejszy ważę 72 kg. Waga jaką chciałabym osiągnąć jest 65 kg. Nie potrzebuję gubić więcej- w tej wadze czułam się najlepiej. Oczywiście nie jestem osobą, która naiwnie wierzy, że sam suplement diety wystarczy- nie! Zaczęłam również ćwiczenia.

Dlaczego wybrałam NOPALINIA MAX? 

NOPALINIA MAX to w pełni naturalny środek w proszku wspomagający odchudzanie i metabolizm oraz wspierający kontrolę apetytu. Formuła produktu została starannie skomponowana pod względem składników i proporcji tak, by oddziaływać na główne mechanizmy, odpowiedzialne za utratę wagi: ograniczenie łaknienia, regularny metabolizm, oczyszczanie jelit oraz spalanie tłuszczów i węglowodanów. 

NOPALINIA MAX to nie tylko w pełni naturalny skład, lecz także unikalne proporcje, opracowane specjalnie z myślą o maksymalizacji skuteczności odchudzania i oczyszczania organizmu. Produkt występuje w postaci naturalnego proszku – unikalnej mieszanki najwyższej jakości ziaren i wyciągów roślinnych.



  • wyłącznie z naturalnych składników
  • bezpieczna w stosowaniu
  • wspomaga metabolizm, pomaga oczyszczać jelita




Jak stosować?

1 łyżkę stołową Nopalinii Max należy wymieszać z 1 szklanką wody, soku lub mleka. Pozostawić do namoczenia od 5 do 30 minut. Tak przygotowany napój pić 2 razy dziennie. Podczas stosowania produktu należy wypijać minimum 8 szklanek wody dziennie.

Pierwsze starcie mam już za sobą. Jak smakuje? Nie jest to obrzydliwe, nie jest też smaczne. Dla mnie neutralnie. Da się wypić. Mam nadzieję, że z czasem przyzwyczaję się do tego smaku i będzie szło mi łatwiej. 

Mieszanka wygląda tak:


Mogłam zrobić zdjęcie w szklance, jak to wygląda przed spożyciem, jednak zapomniałam. Jutro dodam zdjęcie i zaktualizuję wpis. Obiecuję. 


Mam w głowie swój plan i zamiar stanowczo się go trzymać.

Po 1. Cel- moim celem jest wymarzone 65 kilogramów masy ciała.

Po 2. Okres trwania odchudzania- wiadomo, że nie zgubię tego w tydzień. Postanowiłam, że jak zrzucę 1-2 kg tygodniowo to będzie dobrze. Chciałabym osiągnąć wagę wyjściową w około 5 tygodni. 

Po 3. Identyfikacja problemu- u mnie jest to jedzenie dużej ilości jedzenia raz, dwa razy dziennie. Postanowiłam wprowadzić regularność posiłków i stałe pory- wiem, że przy dziecku może to być trudne jednak mam zasady trzymania się swoich postanowień.

Po 4. Plan działania- w moim domu wszyscy zostali poinformowani o moich postanowieniach i mają pomóc mi się ich trzymać. Kiedy przyjdzie pora na ćwiczenia, mąż zajmie się dzieckiem, jeść będziemy razem- każdemu regularność wyjdzie na zdrowie. Nie kupujemy słodyczy- więc problemu z ochotą na nie nie będzie. Gazowane wody idą w odstawkę, fast foody też. Mąż jak chce, niech je poza domem :P 

Krok 5. Codzienne spożywanie NOPALINII max

Krok 6. Picie co najmniej 2 litrów wody dziennie- rozdzielę sobie na szklanki co pewien okres czasu- na pewno będzie łatwiej.

Krok 7. Utrata zbędnych kilogramów- Wiem że każdy chudnie inaczej, jeden szybciej drugi wolniej, będę cieszyć się małymi sukcesami i dążyć do wyznaczonego celu. 

Krok 8. Utrzymanie wagi- myślę, że po miesięcznej kuracji uda mi się przyzwyczaić do nowych nawyków żywieniowych i będzie mi łatwiej utrzymać wagę. 



Trzymajcie za mnie kciuki :) Na pewno powrócę do Was z wpisem podsumowującym moje zmagania z utratą wagi. 
Tymczasem zapraszam Was do zapoznania się z NOPALINIĄ max bliżej. 



NC Nails Company- lakiery hybrydowe


Jak każda kobieta uwielbiam lakiery i wszystko co związane z paznokciami. Od pewnego czasu obserwowałam firmę Nails Company i postanowiłam, że wypróbuję lakiery hybrydowe właśnie od nich. 


NC Nails Company to marka o międzynarodowym zasięgu. Pozycja jaką osiągnęliśmy zawdzięczamy naszemu dążeniu do spełnienia marzeń i potrzeb stylistek paznokci. Dzięki naszej wytrwałości i dbałości o klienta każdy z nich może stać się również artystą w swojej dziedzinie. Naszą wizją jest to aby zostać marką, która potrafi dostosować do zmieniającego się rynku i tendrów.
W ostatnich latach duży nacisk kładliśmy na doskonalenie naszych produktów wprowadzając m.in. czyli lakierów magnetycznych Gellique Magnetique oraz lakierów metalicznych Gellique Chrome.Zależy nam na tym aby po przez warsztaty i szkolenia rozbudzać wyobraźnię i pobudzać do tworzenia nietuzinkowych zdobień paznokci.Z nami poznasz świat paznokci dotąd nieznany dla Twojej wyobraźni.Poza artystycznym aspektem naszych warsztatów/szkoleń, wkładamy dużo pracy w dbałość o jakość produktów tj. żeli do modelowania paznokci, lakierów hybrydowych, preparatów, akryli. Poza tym posiadamy również bogatą ofertę produktów niezbędnych do wyposażenia salonu : pędzelków , pilników, lamp.Dzięki naszej linii NC Hand&Body Line, Parafine Line pobudzamy zmysły węchu i dotyku poprzez niezwykłe i jedyne w swoim rodzaju zapachy naszych kremów, balsamów i parafin. Jesteśmy pewni, że nawet najbardziej wymagająca kobieta znajdzie nutę zapachową idealnie dopasowaną do swojego charakteru. Nie zapominając o płci przeciwnej, stworzyliśmy linie balsamów tylko i wyłącznie dla panów.Produkty naszej marki sprawią , iż poczujesz się wyjątkowa. 


Trafiłam na linię, którą promuje znany nam Michał Szpak. Jest to kolekcja wenecka. 
Kolory, które wypróbowałam są typowo wiosenne- kolorowe i żywe. A takie uwielbiam. 



W tym poście chcę pokazać Wam stylizację z użyciem jednego z trzech kolorów, a jest nim Buona Notte .


Paznokcie zostały pokryte bazą REPAIR, która moim zdaniem jest fenomenalna. Paznokcie, które akurat tu prezentuję, są drugimi robionymi na tej bazie. Podoba mi się jej gęstość, nie spływa w trakcie utwardzania, nie śmierdzi- a po wystygnięciu powstaje taka delikatna jakby sylikonowa warstwa, dzięki której paznokcie pięknie utrzymują na sobie kolor. Zauważyłam, że płytka paznokcia nie jest po niej tak zniszczona jak w przypadku innej marki, którą stosowałam. 

Następnie na paznokieć położyłam dwie warstwy lakieru. Uważam, że jedna byłaby wystarczająca, bo krycie ma cudowne. Nie pozostawia smug, ładnie i równomiernie się rozprowadza. 

Oczywiście na koniec top coat, w moim przypadku GLASS. Pięknie nabłyszcza i pozostawia paznokcie lśniące i gładkie.

Efekt jaki uzyskałam jest zadowalający. Aktualnie moje paznokcie są krótkie, jednak przebywałam w szpitalu i nie miałam jak o nie dbać- więc chcąc nie chcąc są jakie są. Uważam, że nawet na tej długości efekt jest świetny.

Lakiery trzymają się na moich paznokciach długo- bez odpryskiwania czy odklejania się jak "naklejki". Mam tłustą płytkę z natury i nie jeden lakier już używałam. Robiłam również paznokcie u wielu Pań zajmujących się manicure profesjonalnie i w każdym przypadku było to samo. Tydzień i po hybrydach. Poprzednie nosiłam 8 dni i nie było śladu zniszczeń. Zdjęłam je, aby zrobić nowe i zaprezentować Wam na "świeżo". 






Do tej stylizacji użyłam również jednego lakieru innej marki, oraz efektu syrenki, który też kupiony był gdzie indziej. Niestety nie miałam możliwości wypróbowania pyłków od NC Nails Company, chociaż bardzo bym chciała. 

Pozostałe dwa odcienie jakie mam w posiadaniu to:
  • BELLA DONNA 

  • AMORE MIO

Kolory są bardzo nasycone i wyraziste. Odcienie identyczne jak na zdjęciach. Wielki plus w stronę producenta. 

W zestawie jest jeszcze oliwka do skórek, która fajnie się wchłania i odżywia skórę wokół paznokci jak i same paznokcie. 


Jeśli nie znacie jeszcze lakierów tej marki, z czystym sumieniem mogę Wam je polecić. Są w dobrych cenach i pięknie trzymają się na naszych dłoniach. Wybór kolorów jest całkiem spory, asortyment sklepu jest ogromny, sama do końca go jeszcze nie ogarnęłam. 

LashVolution- miesiąc stosowania


O serum LashVolution ostatnio jest bardzo głośno. Gdzie nie wejdę tam widzę recenzje właśnie na temat tej odżywki do rzęs. Jak wiecie- ja również postanowiłam wypróbować jej działanie. 

Czarny jak węgiel czyli Szampon SADZA SOAP


Całkiem niedawno pisałam Wam o mydle z węglem aktywnym, kto nie czytał polecam zajrzeć tu --> KLIK. Czas i pora napisać moje spostrzeżenia na temat szamponu z tej samej serii.

Zakupy odzieżowe w sklepie aQademia


Większość moich czytelników wie, że jestem mamą dwójki dzieciaków. Nie od dziś wiadomo, że dzieci rosną w błyskawicznym tempie, więc co chwila trzeba odświeżać ich szafę- a raczej jej zawartość. 😉

Ekologiczny OCET JABŁKOWY od BioIndygo- oczywiste i nieoczywiste zastosowania


Całkiem nie dawno, robiąc zakupy w sklepie BioIndygo trafiłam na ekologiczny ocet jabłkowy. Wiedziałam o jego niezwykłych właściwościach, więc bez wahania dodałam go do koszyka. 

Dekoracje ścienne od AKatja


Od dawna rozglądałam się za jakąś sensowną dekoracją na ścianę. Nie mogłam trafić na nic, co przykuło by moją uwagę. Szukałam, szukałam i trafiłam na sklep AKatja. Jeśli jesteście ciekawi co zamówiłam, zapraszam do dalszej lektury.

Gadżet dla każdej Pani- powerbank Beeyo LUSTERKO od IziGSM

Gadżet dla każdej Pani- powerbank Beeyo LUSTERKO od IziGSM

W dzisiejszym poście chciałabym pokazać Wam gadżet, który powinien znaleźć się w torebce większości z Was. Mowa tu o powerbanku, który otrzymałam od IziGSM.

Instagram