Treść większego napisu

Główne kategorie

Treść mniejszego napisu

NA BLOGU

K. N. Haner "LoveInk YOU" - przedpremierowa recenzja książki

 

K. N. Haner "LoveInk YOU" - przedpremierowa recenzja książki

Z książkami K. N. Haner jest tak, że albo je kochasz, albo nienawidzisz. Osobiście należę do osób, które z wypiekami na twarzy czekają na kolejne dzieła autorki i tak też było tym razem. Co prawda premiera "LoveInk YOU" dopiero 29 września, ale mam to szczęście, że przeczytałam ją już jakiś czas temu. Dzisiaj przyszedł czas na moją recenzję.


Na samym początku podrzucę Wam opis książki ze strony Wydawnictwa Akurat:

Taka miłość zdarza się tylko raz w życiu.

Przez taką miłość zostajesz z niczym.

Dla takiej miłości jesteś w stanie zrobić wszystko.

Isaac to przystojny i arogancki bad boy, który liczy się tylko z dwójką swoich przyjaciół. Nick i Kallan są dla niego, jak bracia. Wychowali się razem w domu dziecka. Mieli tylko siebie, a moment, w którym zgłoszenie ich studia tatuażu do telewizyjnego reality show wygrało z tysiącami innych zgłoszeń, odmienił ich życie na zawsze.

Nina to dziewczyna enigma. Wrażliwa i piękna dusza, która skrywa w sobie mnóstwo tajemnic.

Kiedy ich drogi przypadkiem się przecinają, następuje emocjonalne trzęsienie ziemi. Z wybuchem takich namiętności i uczuć nie da się walczyć. I kiedy Isaac stawia wszystko na jedną kartę i postanawia się zmienić, to Nina rozpływa się w powietrzu. Zdesperowany tatuażysta decyduje się na wszelką cenę odnaleźć dziewczynę i dowiedzieć się, co kryje się za jej zniknięciem, ale to, co odkrywa, zmienia jego życie na zawsze. Co więcej, budzi w nim instynkty, które pchają go na ciemną stronę. Ale czy to wystarczy, by uratować tę miłość?


K. N. Haner "LoveInk YOU" - przedpremierowa recenzja książki


Isaac, to bohater, który niekoniecznie przypadł mi do gustu na samym początku tej historii. Typowy bad boy, uwielbiający łatwe panienki, nieliczący się z nikim i niczym. No, może oprócz dwójki swoich najlepszych przyjaciół, z którymi prowadzi studio tatuażu. Fakt, że od niedawna w tym miejscu kręci się reality show sprawia, że główny bohater staje się jeszcze bardziej pewny siebie i coraz to popularniejszy. Jak możecie się domyślić, wyrwanie panienki to dla niego żaden wyczyn, a szybkie numerki potrafi odbębnić nawet po sesji tatuażu z jedną ze swoich klientek. 

Nina, to dziewczyna zagadka. Inaczej nie można jej określić. Pewnego dnia pojawia się w studio Isaaca i chce zrobić sobie tatuaż. W ostatniej chwili wycofuje się i ucieka. Zostaje jednak w pamięci naszego bohatera. W najmniej spodziewanym momencie ich drogi spotykają się ponownie. Co z tego wyniknie? Tego Wam oczywiście nie zdradzę.


K. N. Haner "LoveInk YOU" - przedpremierowa recenzja książki



Przyznam szczerze, że od pewnego czasu zaczynam czuć przesyt opowieści z wątkiem mafijnym, biurowym, aranżowanych małżeństw czy bogatych dupków, którzy tylko czekają na kolejną okazję. Pewne wydarzenia w moim życiu sprawiły, że musiałam nawet odstawić czytanie książek na bok i skupić się na czymś zupełnie innym. Chciałam wrócić, ale nie wiedziałam jak się za to zabrać. I wiecie co? Wtedy właśnie ta książka spadła mi z nieba i postanowiłam się za nią zabrać. To była doskonała decyzja. Dlaczego?

K. N. Haner stworzyła tu historię, która jest tak realistyczna, że ma się wrażenie, jakby czytało się o swoich przyjaciołach czy znajomych. Nie ma tutaj wyssanych z palca scen i sytuacji, które są praktycznie niemożliwe do spotkania w realnym świecie. Dostajemy tutaj zwykłe studio tatuażu, które zgłosiło się do reality show i życie trzech kumpli, którzy wychowywali się razem w domu dziecka i są dla siebie jak bracia. Co prawda, ta część skupia się na życiu Isaaca, ale Nicka i Kallana też mamy okazję poznać i nawet polubić. Pojawienie się Niny w tej książce było dla mnie takim miłym dodatkiem, czymś naturalnym, nienaciąganym i prawdziwym. Ta dziewczyna była po prostu sobą i można było to odczuć na każdym kroku. Nie była pięknością z nienaganną sylwetką, nie była córką jakiejś ważnej osobistości i nie miała walizek z pieniędzmi, co bardzo mnie ucieszyło i sprawiło, że z bohaterką można było się utożsamić. 

Nie chcę zdradzać szczegółów tej historii, ale powiem Wam jedno. Czytając ją w pewnym momencie doznacie przykrego zderzenia z rzeczywistością. Zrozumiecie, że życie jest bardzo kruche i każdego z nas może spotkać jakieś nieszczęście. Dzięki "LoveInk YOU" z pewnością pomyślicie o sobie, swoim zdrowiu i zdrowiu Waszych bliskich, a może nawet wybierzecie się na podstawowe badania. Myślę, że niejedna z Was, podobnie jak ja uroni łzy podczas poznawania losów Niny i Isaaca opisanych w tej książce. 

K. N. Haner w tej powieści pokazała, że jest bardzo dojrzałą i niesamowicie wrażliwą osobą. Nie często się zdarza, aby tak popularne autorki jak ona, w swoje bestsellerowe książki wplatały tak ważne tematy jak zdrowie i życie, a ona właśnie to zrobiła. I to po mistrzowsku! Po przeczytaniu tej historii byłam wstrząśnięta i prawdziwie wzruszona, a łzy same ciekły mi po policzkach. Nie wiem, czy tak się wczułam w życie bohaterów, czy miało to związek z okresem życia, jaki przechodziłam w tamtym momencie, ale wiem jedno, "LoveInk YOU" stała się moją ulubioną książką tej autorki i mam nadzieję, że tego typu historii zaserwuje nam więcej. Po tę powieść naprawdę warto sięgnąć, a po jej lekturze usiąść i chociaż chwilę pomyśleć o tym wszystkim, co daje nam życie...

Kasiu! Chciałabym Ci bardzo podziękować za to, że dałaś mi możliwość zapoznać się z tą historią właśnie w tym momencie mojego życia. Sprawiłaś, że moja gasnąca wiara w dobre zakończenie zaczęła rosnąć, a ja nabrałam sił, które były przy mnie do samego końca. Mimo że moja historia nie zakończyła się dobrze, to dzięki Tobie miałam większą motywację na walkę i siłę, którą przekazywałam osobie, której dziś ze mną niestety nie ma. Po przeczytaniu "LoveInk YOU" ponownie zaczęłam czytać i doceniać każdą, nawet najmniejszą chwilę dla siebie. Dziękuję.

Jeśli lubicie twórczość K. N. Haner, albo macie w planie dopiero ją poznać, to polecam Wam tę właśnie książkę. Jak wspomniałam na wstępie - swoją premierę mieć będzie 29 września. Dziękuję też Wydawnictwu Muza za egzemplarz do recenzji, który robi niesamowite wrażenie. 

Beata Majewska "Jesteś dla mnie wszystkim" - recenzja książki

 

Beata Majewska "Jesteś dla mnie wszystkim" - recenzja książki

Z twórczością Beaty Majewskiej znam się stosunkowo niedługo. Jakiś czas temu w moje ręce wpadła książka "Kim dla Ciebie jestem?" i przepadłam. W końcu jestem po lekturze drugiego tomu i dziś przyszedł czas na moją recenzję.


Cykl "Kim dla Ciebie jestem?" zainteresował mnie swoim opisem. Kiedy przeczytałam pierwszy tom zaniemówiłam, bo Beata Majewska poruszyła w tej książce bardzo ważne tematy, o których raczej nikt w swoich powieściach nie pisze. Główna bohaterka, to młoda dziewczyna, która tak naprawdę dopiero wkracza w życie, a już ma za sobą spory bagaż doświadczeń. Nieumiejący trzymać języka za zębami rudzielec tak zapadł mi w pamięć, że przebierałam nogami, zanim otrzymałam drugi tom serii. Co znajdziemy w książce "Jesteś dla mnie wszystkim"?

Patrick prosi Susan o rękę. Nareszcie! Świeżo upieczona narzeczona byłaby całkiem szczęśliwa, gdyby nie pewien problem… Kontrakt przedślubny, obowiązkowy w rodzinie Pratchettów, swoim zapisami budzi sprzeciw dziewczyny. Mimo wewnętrznego oporu Susan postanawia zaufać Patrickowi i dopełnia tradycyjnej w jego rodzinie przedślubnej formalności...

Młodzi pobierają się i można oczekiwać, że ich wspólne życie będzie już tylko sielanką. Niestety Patrick szybko zawodzi zaufanie Susan, a dziewczyna podejmuje radykalne kroki... To jednak nie koniec zawirowań w jej życiu! Patrick nie odpuszcza i zaciekle walczy o żonę, tymczasem na horyzoncie pojawia się biologiczny ojciec dziecka Susan. Jakby tego było mało, zaczyna się nią interesować także pewien bardzo wpływowy polityk…


Beata Majewska "Jesteś dla mnie wszystkim" - recenzja książki


Przyznam bez bicia, że w tomie pierwszym bardzo polubiłam nie tylko Susan, ale też Patricka. W tym tomie już po kilkunastu stronach czułam się zawiedziona jego zachowaniem. Byłam zdziwiona, że losy naszych bohaterów tak mocno odmienią się po ślubie, na który przecież wszyscy tak bardzo czekali. Nastawienie pana młodego do żony zmieniło się namacalnie, a Michael - dziecko, które przysposobił stało się dla niego niewidzialne. Tutaj się na chwilę zatrzymam. Sama mam dziecko z pierwszego małżeństwa i nie wyobrażam sobie, żeby mój aktualny mąż traktował mojego syna tak przedmiotowo jak Patrick. Zachowywał się jakby go nie było, nie spędzał z nim czasu, nie zwracał na niego uwagi - z jednej strony go rozumiem, bo to nie jego potomek, ale z drugiej, skoro żenisz się z kobietą, która ma dziecko, to musisz je zaakceptować. Tutaj tego zabrakło.

Nasza bohaterka nie straciła wigoru i nadal jest pyskata i robi to co uważa za słuszne. Dane jej słowo to świętość, a zaufanie to najcenniejsza rzecz w związku. Jeśli je naruszysz, to nie myśl, że tak po prostu uda się je odbudować. Bardzo podoba mi się ta cecha charakteru Susan, bo sama taką posiadam i nie ma możliwości, żeby ktoś wpłynął na moje decyzje czy odzyskał moje zaufanie bez żadnego wysiłku (o ile to w ogóle możliwe). W tym tomie musi radzić sobie sama, bo mąż niestety zawodzi. Czy rzucone kłody pod nogi sprawią, że rudzielec upadnie? Czy może jednak Susan pokaże wszystkim jak silną kobietą jest i może wszystko?


Beata Majewska "Jesteś dla mnie wszystkim" - recenzja książki


"Jesteś dla mnie wszystkim" to kubeł zimnej wody na głowę dla osób, które przeczytały część pierwszą tej serii. Naprawdę! Tutaj wszystko żyje swoim życiem. Autorka pozwoliła historii płynąć tak, że los drwił z naszych bohaterów. Zakończenie bardzo mi się podoba i muszę przyznać, że ukryte w książce emocje potrafią nieźle w głowie namieszać. Upór, dążenie do celu, zasady, rodzinne tradycje, rozczarowanie, zaskoczenie, strach czy prawdziwa miłość to tylko kilka z nich. Na plus również wyszły wątki z byłym chłopakiem rudzielca. Jego pojawienie się nie było dla mnie zaskoczeniem, ale akcja, którą odwalił owszem i to ona zwaliła mnie z nóg. Czytając te rozdziały czułam na plecach jego oddech i ciarki pojawiały się na moim ciele. 

Zachowanie Patricka dało się w jakiś sposób wytłumaczyć. Mężczyzna pewne zasady wziął za mocno do siebie i trzymał się ich jak przykazań Bożych. Nie potrafię mu jednak wybaczyć kilku rzeczy, o których dowiecie się jedynie, kiedy sięgniecie po tę książkę. Po zakończeniu mogę napisać, że go nie lubię, ale cieszę się z tego, że ten facet potrafi wywołać we mnie takie emocje. Nie często się to zdarza, więc ukłon do Pani Beaty.

Każdemu z Was polecam sięgnąć po tę serię, bo to powiew świeżości na polski rynek wydawniczy. Te książki znacznie wyróżniają się na tle innych i z pewnością historia w nich ukryta zapadnie w Waszą pamięć na długo. Beata Majewska ma niesamowity talent i stworzyła coś wspaniałego. Z przyjemnością sięgnę po inne jej dzieła i sprawdzę, czy czyta się je tak samo łatwo i miło jak te. Bardzo dziękuję za zaufanie i przekazanie mi egzemplarza do recenzji Wydawnictwu Jaguar. 

Dajcie znać w komentarzu czy mieliście okazję poznać tę historię? Znacie już upartego rudzielca z niewyparzonym językiem?

Gdzie zamówić perfumy na dzień chłopaka w korzystnej cenie?

 

Gdzie zamówić perfumy na dzień chłopaka w korzystnej cenie?

30 września kalendarzowy dzień chłopaka i, mimo iż chłopaka nie mam, to mój mąż najprawdopodobniej otrzyma coś ode mnie w prezencie z tej okazji. Wiem, że wiele z Was szuka inspiracji na prezenty w sieci, dlatego też postanowiłam podpowiedzieć Wam gdzie zamówić perfumy męskie w korzystnej cenie. Myślę, że to doskonały pomysł na prezent i dobry temat dla Was.


W sieci znam wiele fajnych miejsc, w których można zrobić korzystne zakupy, ale do jednego mam sentyment. Miejsce, o którym chcę napisać gwarantuje Wam pewność, iż zamawiane perfumy są oryginalne i przyjadą do Was w błyskawicznym tempie. Nie raz zdarzyło mi się zamawiać na ostatnią chwilę i nigdy się nie zawiodłam. Mowa o Notino. Perfumy, dziś to nie tylko przywilej kobiet i dziewcząt. Modni mężczyźni używają perfum tak samo często, jak my kobiety. Wody toaletowe i perfumowane dodają męskości i sprawiają, że otoczenie nie pozostanie obojętne na intrygujący zapach. W sklepie Notino znajdziecie szeroką ofertę zapachów. Jest tam jasny podział perfum na marki, czy rodzaj, które ułatwią Ci wybór. Krótki opis oraz skład perfum naprowadzą Cię na ten najbardziej odpowiedni dla Ciebie czy Twojego mężczyzny zapach.

Jakie zapachy są najczęściej kupowane w tym sklepie? O tym dowiesz się klikając w bestsellery, ale ułatwię Wam to i pokażę trzy, które znam i osobiście polecam wraz z mężem.


Wyraź w pełni tęsknotę swojego ciała za jeszcze większą świeżością, jeszcze silniejszymi przeżyciami i jeszcze intensywniejszą przyjemnością. Męska woda perfumowana Davidoff Cool Water Intense zalewa falą hedonizmu, której nie można zatrzymać.
  • świeży owocowy zapach z orientalnymi elementami
  • dla aktywnego nowoczesnego mężczyzny
  • idealna do codziennego stosowania

Davidoff Cool Water Intense - woda perfumowana dla mężczyzn


Tę wodę znają pewnie wszyscy fani zapachów. Jest bardzo oryginalna i zmysłowa i z pewnością sprawdzi się u mężczyzn w typie sportowca, ale też u tych bardziej eleganckich. Ten zapach to ponadczasowość i elegancja w jednym.

Bentley For Men Intense woda perfumowana dla mężczyzn

Podkreśl swoją męskość korzennym, seksownym zapachem. Dokładnie taka jest woda perfumowana Bentley for Men Intense, która uwydatni Twoje zalety i dostarczy Ci potrzebnej dawki pewności siebie. Gwarantujemy, że niejedna kobieta spyta Cię o ten interesujący zapach.
  • orientalny, korzenny zapach
  • dla zdecydowanego mężczyzny, z którym spotkanie to czysta przyjemność
  • idealny na dzień, na wieczór, ale także w nocy
Bentley For Men Intense woda perfumowana dla mężczyzn

Uwodzicielski i seksowny - tak nazwałabym i opisała ten aromat. Ciekawy flakon jest dopełnieniem całości. Te perfumy to idealny prezent dla mężczyzn zdecydowanych i towarzyskich.

Woda perfumowana Giorgio Armani Emporio Stronger With You Intensely inspirowana jest historią miłosną współczesnego młodego mężczyzny, który stawiając czoła wyzwaniom każdego dnia przesuwa granice swojej miłości, sprawiając, że staje się ona coraz silniejsza.
  • orientalny, drzewny zapach z akcentami fougère
  • dla nowoczesnego, zmysłowego mężczyzny
  • nadaje się na każdą okazję

Armani Emporio Stronger With You Intensely woda perfumowana dla mężczyzn

Ostatnia propozycja jest moim zdaniem najbardziej uniwersalna i sprawdzi się zarówno jak i młodych mężczyzn jak i tych bardziej dojrzałych. Zapach jest stanowczy i charakterystyczny - obdarowując nim swojego mężczyznę będziesz mieć pewność, że wyróżni się w tłumie.

W sklepie Notino znajdziecie setki, jak nie tysiące propozycji zapachów na każdą okazję, dlatego jeśli nie znalazłaś interesującej Cię propozycji polecam zerknąć w ich bezpośrednią ofertę.

Daj znać w komentarzu czy kupujesz swojemu partnerowi prezenty tego typu z okazji dnia chłopaka? Jakie perfumy są jego ulubionymi?

Makaron tagliatelle z krewetką argentyńską, pomidorem i czosnkiem - przepis

 

Makaron tagliatelle z krewetką argentyńską, pomidorem i czosnkiem - przepis

Istnieją dania, które jem od małego dziecka, ale są też takie, które nauczyłam się jeść po trzydziestce. Do tych drugich należy to, o którym chcę Wam dzisiaj napisać. Krewetki argentyńskie w połączeniu z makaronem, czosnkiem i pomidorami, to coś, co mogłabym jeść codziennie...


Do krewetek przekonałam się w końcu sama. Kupowałam na próbę, zaczynając od koktajlowych po te większe, aż w końcu mi posmakowały na tyle, że mogą pojawiać się jako danie główne w moim domu. Mój mąż nie przepada za makaronem, więc dla niego robię krewetki z bagietką, a sobie i dzieciom podaję wersję wzbogaconą o śmietanę i makaron. 

Czego potrzebujemy aby wykonać to pyszne danie?

Składniki:

200 g mrożonych krewetek argentyńskich
natka pietruszki
200 g pomidorków koktajlowych
masło śmietankowe
1/3 cebuli białej
śmietanka 30%
makaron tagliatelle
sól, pieprz, chilli mielone


Przygotowanie:

Na początku odmrażam krewetki i odstawiam je na bok. Pomidorki koktajlowe przekrawam na pół. Cebulę siekam na drobną kostkę. Siekam natkę pietruszki. 

Wstawiam wodę na makaron i kiedy się zagotuje, wrzucam go.

Nagrzewam patelnię i dodaję na nią 2 łyżki masła śmietankowego. Kiedy się rozpuści podsmażam cebulkę tak, aby się zeszkliła. Kiedy to następuje, wrzucam na nie krewetki i smażę z obu stron po około 1,5 minuty. Wyciskam na patelnię dwa ząbki czosnku i chwilę smażę. Następnie wrzucam przekrojone pomidorki i smażę około 2-3 minut pod przykryciem. Na koniec dodaję natkę pietruszki, sól i pierz do smaku oraz około 100 ml śmietanki 30% i podsmażam jeszcze przez chwilę. Na patelni wytworzy się aromatyczny pomidorowo-śmietanowy sos. To znak, że danie jest gotowe. 

Odcedzam ugotowany makaron i wrzucam go na chwilę na patelnię z krewetkami i sosem. Wszystko dokładnie mieszam, a następnie nakładam na talerze.

Gotowe!

Makaron tagliatelle z krewetką argentyńską, pomidorem i czosnkiem - przepis

Makaron tagliatelle z krewetką argentyńską, pomidorem i czosnkiem - przepis


Jak widzicie danie robi się błyskawicznie, więc świetnie sprawdzi się na zabiegane i pracowite dni. Smakuje wyśmienicie i naprawdę pozwala się najeść. Moja rodzina bardzo polubiła krewetki przyrządzone w ten sposób, więc pojawiają się one u nas coraz częściej.

Dajcie znać jak wypróbujecie mój przepis. Jestem ciekawa czy Wam posmakowało!

Max Factor Divine Lashes - tusz podkręcająco-rozdzielający rzęsy

 

Max Factor Divine Lashes - tusz podkręcająco-rozdzielający rzęsy

Od dawna lubuję się w tuszach do rzęs marki Max Factor. Nie jeden z nich już opisałam na moim blogu i zawsze dzielę się z Wami efektami, które dzięki nim uzyskuję. W wakacje do mojej kosmetyczki dołączył kolejny i dziś chcę Wam o nim opowiedzieć. 


Nigdy nie byłam fanką sztucznych rzęs. Nie robią na mnie wrażenia te wykonane u stylistek czy doklejane na paskach. Od dziecka mam długie rzęsy, ale brakuje im objętości. Mimo wszystko, wolę malować je samodzielnie i cieszyć się naturalnym wyglądem, dlatego też zwracam uwagę na tusze, które wybieram. 

Tusz do rzęs Max Factor Divine Lashes sprawia, że rzęsy zwiększają swoja objętość z każdą kolejną warstwą. Dzięki kremowej, lekkiej konsystencji i wyjątkowo miękkiej szczoteczce podczas aplikacji nie tworzą się grudki. Tusz wzbogacony o wzmacniający rzęsy pantenol nie rozmazuje się ani nie kruszy. Jest przebadany okulistycznie i odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe.

Tak opisuje go producent, ale wiadomo, że co rzęsy, to inne działanie, dlatego też musiałam sprawdzić go osobiście i dziś, po około 2-3 miesiącach stosowania mogę Wam o nim szczerze opowiedzieć. 

Max Factor Divine Lashes - tusz podkręcająco-rozdzielający rzęsy


Makara przyjechała do mnie w złotym kartoniku, które bardzo mi się podoba. Rzadko zdarza się, że tusze do rzęs pakowane są w oddzielne pudełeczka, przeważnie mają jedynie folię ochronną, albo nie mają nic. Dzięki temu, iż jest tak fajnie zapakowany, śmiało możemy zamówić go komuś na prezent i obdarowana osoba będzie miała pewność, że nikt go wcześniej nie odkręcał. 

W środku znajduje się tusz w czarnym opakowaniu ze złotymi napisami, które moim zdaniem są znakiem charakterystycznym marki Max Factor. Szczoteczka wykonana jest z włosia, co bardzo lubię i ma ciekawy spiralkowy kształt. Włosie jest miękkie, dzięki czemu doskonale rozprowadza tusz po rzęsach i dostaje się w najtrudniejsze miejsca, zarówno w kącikach oczu jak i pomiędzy rzęsami.

Max Factor Divine Lashes - tusz podkręcająco-rozdzielający rzęsy

Max Factor Divine Lashes - tusz podkręcająco-rozdzielający rzęsy


Sama maskara ma piękny, głęboki czarny kolor. W cudowny sposób podkreśla każdą rzęsę i delikatnie unosi je ku górze. Jeśli chodzi o rozdzielanie, to oczywiście zrobi to doskonale, ale tylko wtedy, kiedy będziemy to robić bardzo dokładnie i powoli. Jeśli malujecie rzęsy "na szybko", to niestety, ale mogą się trochę posklejać. Nie zauważyłam, aby tusz dawał efekt "pajęczych nóżek". Na włoskach wygląda naturalnie i estetycznie co jest dla mnie najważniejsze. Nie zauważyłam, aby jakoś szczególnie się kruszył - no, chyba że macie odruch przecierania oka, to coś takiego może się zdarzyć. Jeżeli chodzi o zmywanie, to dobrze współpracuje z różnymi mleczkami czy płynami do demakijażu. Nie miałam z tym problemów. 

Jeśli mam go ocenić to mogę powiedzieć, że tusz jest dobry i z pewnością spodoba się mało wymagającym paniom. Jeśli oczekujecie super trwałości, efektu sztucznych rzęs, to niestety, ale będziecie rozczarowane. Dla osób lubiących naturalny look, takich jak ja będzie w porządku. Możecie go kupić w wielu miejscach, ale jeżeli robicie zakupy w Notino tak jak ja, to tam dostaniecie go od ręki jak i inne kosmetyki tej marki. 

Jestem ciekawa jak podoba Wam się efekt na rzęsach? A może ktoś z Was go używa i ma zupełnie inne zdanie na jego temat jak ja? Dajcie znać w komentarzu.

Tekst większego napisu nagłówka

Polecam

Tekst mniejszego napisu nagłówka

ciekawe wpisy

Sekcja - Polecane posty

Instagram