Chcesz dostawać powiadomienia o nowych postach?

Zestaw Sweet Fun - Canpol Babies - Blogosfera - edycja 42

Zestaw Sweet Fun - Canpol Babies - Blogosfera - edycja 42


Dość dawno nie zgłaszałam się do zabawy w testowanie na stronie Canpol Babies. Udało mi się dostać do 42 edycji Blogosfery i w ramach testów otrzymałam zestaw Sweet Fun.


W jego skład weszły:
  • Kubek niekapek z kolekcji „Sweet fun”-Idealny do nauki picia.

  • Kubek treningowy EasyStart z kolekcji „Sweet fun”-Udany start w samodzielnym piciu.

  • Smoczek silikonowy anatomiczny „Sweet Fun”-Smoczek do uspokajania.

  • Butelka 120 ml dekorowana z kolekcji „Sweet fun”

  • Butelka 250 ml dekorowana z kolekcji „Sweet fun”


Zestaw przyjechał do mnie cały - lecz moja córka jest tak związana ze swoją butelką, że nie chciała nawet oglądać nowych - więc powędrowały one do mojej przyjaciółki, której synek z przyjemnością z nich pił. 

Dziś przyszedł czas na recenzję tych produktów - szczególny nacisk chcę położyć na kubki niekapki - bo moja Hania nie wyobraża sobie bez nich życia. A więc zaczynajmy!

Kubek w kolorze granatowym, to kubek treningowy. Ma pojemność 180 ml, fajny, opływowy kształt i rączki w kształcie, który łatwo chwycić nawet najmniejszą rączką. Można także ze zdjąć - są przymocowane do dna kubka - wystarczy mocno pociągnąć i rączki są zdjęte a nasz kubeczek można trzymać jak tradycyjną szklankę. Ustnik jest silikonowy, dzięki czemu moja córka chętnie po niego sięga - wygodnie się z niego pije, a co najważniejsze - dostosowuje się do jej ust i nie odciska na nosku czy brodzie. Jest to jej ulubiony kubek - odstawiła kilka innych na rzecz tego i żaden - nawet ten który za chwilę Wam pokażę nie jest tak często używany jak ten. 

Zestaw Sweet Fun - Canpol Babies - Blogosfera - edycja 42

Drugi z Kubeczków bardziej przypomina mi butelkę - jest węższy i ma mniejszy ustnik - zamknięcie identyczne jak w buteleczkach - rączki mocowane pod zakrętką. Jest to zwyklejsza wersja, idealna na spacery. Jest koloru błękitnego - niektórzy z Was mogą mówić, że to kolor idealny dla chłopca - ale moja córka nawet w sklepie sięga po rzeczy w tym odcieniu więc myślę, że jest zadowolona.


W obu kubkach są bardzo dobre ustniki - dziurka jest na tyle duża, że moja córka pije z nich mleko, herbaty, wodę czy gęstsze soki - co ważne - nawet po zetknięciu z podłogą (podczas buntu) zawartość nie wylewa się na zewnątrz. Wniosek? Dobrze wyprofilowane smoczki oraz szczelnie zrobione zakrętki - te cechy są u mnie bardzo pożądane.




Zestaw Sweet Fun - Canpol Babies - Blogosfera - edycja 42

Jak widzicie moja córka wygląda na zadowoloną - z domu nie ruszy się bez błękitnego, a z granatowym nawet śpi :) Cóż więcej chcieć? 

Koleżanka, której podarowałam smoczka i dwie butelki napisała mi wiadomość, że jej syn od kiedy ma w posiadaniu te produkty - nie wyobraża sobie picia z innych pojemników, a o smoczkach - zapomniał - ten od Canpol Babies sprawił, że każdy inny może nie istnieć - a miała z tym problem. Syn miał ponad 5 smoczków i każdy nosił zawsze przy sobie. Kiedy otrzymał ten z serii Sweet Fun - wszystkie wyrzucił na koszt właśnie tego! Obiecała, że za jakiś czas wyśle mi zdjęcia, więc edytuję ten post i wrzucę Wam kilka fot. Na razie możecie oglądać jedynie to, co testowała moja Hania.

Jak zawsze - jestem ogromnie zadowolona z produktów Canpol Babies. Jakość jest doskonała - nic nie pęka, nie odkształca się. Smoczki nawet po długim okresie użytkowania są takie - jakie były na samym początku. Dzięki temu jestem pewna, że nie wpłyną one źle na kształtowanie się wnętrza buzi mojej córeczki i cieszę się, kiedy widzę ją taką szczęśliwą :) 
P.S. Poza specjalnie na potrzeby wpisu ;)



Maybelline Eraser Eye kontra CATRICE Camouflage

 Maybelline Eraser Eye contra CATRICE Camouflage


Jeśli chodzi o korektory - to tak naprawdę używam ich od niedawna. Od kiedy pamiętam pod moimi oczami widoczne są zasinienia i nawet kiedy użyję samego podkładu, to je widzę. Postanowiłam poszukać czegoś, co pomoże mi zakryć chociaż w niewielkim stopniu sine ślady i zaczęłam przeglądać ofertę jednej z drogerii internetowych. Takim oto sposobem trafiłam na dwa korektory, które szczególnie zwróciły moją uwagę - nie tylko przez swój wygląd, ale i opinie, które czytałam na ich temat.



Tak więc dziś chciałabym porównać Wam te dwa kosmetyki, które sobie zamówiłam. Opowiem o cenie, opakowaniu i co najważniejsze - działaniu każdego z nich. Tak więc zapraszam Was do lektury!

Pierwszy korektor, to Maybelline Eraser Eye - wybrałam kolor Light, bo bałam się że medium będzie dla mnie za ciemny i... był to dobry wybór - fajnie stapia się z moją cerą.


 Maybelline Eraser Eye kontra CATRICE Camouflage

Według producenta, to wszechstronny korektor, który idealnie maskuje cienie pod oczami, zasinienia, dopasowując się do skóry. Aplikator w formie gąbeczki przyjemnie rozprowadza produkt. 

Czytałam o nim bardzo dużo dobrych opinii w sieci - i to właśnie one sprawiły, że postanowiłam na niego się skusić. Zakrywa zasinienia? Czyli to coś idealnego dla mnie! 

Kiedy przyjechał do mnie - z zaciekawieniem zaczęłam go otwierać. Opakowanie wygląda bardzo ładnie - szklana, smukła buteleczka z bordowymi wstawkami - bardzo cieszy moje oko. Pod zatyczką znajduje się okrągła gąbeczka, która jest bardzo miła w dotyku. Zauważyłam jednak jeden minus - nie miałam pojęcia jak go używać :P Nigdzie nie znalazłam oznaczenia, że gąbeczkę wraz z tą bordową obręczą należy przekręcić. Gdy usłyszymy taki jakby "klik" na gąbeczce zaczyna pojawiać się kosmetyk. 


 Maybelline Eraser Eye kontra CATRICE Camouflage

Już w tym momencie możemy zaaplikować korektor w wybrane miejsca. Jego konsystencja jest dość rzadka, ale nie wodnista. Podoba mi się forma aplikacji. Dzięki gąbeczce, możemy od razu wklepać korektor w skórę - który fajnie się z nią stapia i staje się praktycznie niewidoczny. Skóra pod oczami staje się gładka - mam wrażenie, że delikatnie wypełnia zmarszczki, jednak nie kulkuje się i nie zbija w tych miejscach.

Jak z jego kryciem? Wydaje mi się że krycie jest przyzwoite, na samym końcu tego wpisu pokażę Wam zdjęcie bez korektorów oraz z ich użyciem i będziecie mogli sami sobie porównać ich działanie. Z pewnością zasinienia są mniej widoczne - nie są tak fioletowe. Trzyma się na buzi całkiem długo - nie zauważyłam,  żeby ścierał się szybciej jak reszta makijażu. 


Drugi z korektorów, to CATRICE Camouflage - również w kolorze light ale już beige. 


Catrice Liquid Camouflage High Coverage Concealer Waterproof korektor korygujący w płynie jest produktem kryjącym, pomimo, że jest mocno napigmentowany korektor świetnie stapia się ze skórą. Stosowany pod oczy daje efekt rozświetlenia, niweluje zaczerwienienia oraz skutecznie zmniejsza widoczność cieni pod oczami. Nigdy więcej efektu zmęczonej twarzy!
Korektor w płynie Catrice posiada wygodny aplikator, lekką, kremową konsystencję co ułatwia precyzyjne i równomierne rozprowadzanie produktu. Delikatnie zastyga dzięki czemu nie rozmazuje się w ciągu dnia i nie ściera. Produkt długotrwały - wodoodporny.
 Maybelline Eraser Eye kontra CATRICE Camouflage

Skusiłam się na ten korektor, bo byłam bardzo ciekawa jak sprawdzi się jakikolwiek produkt tej marki w moim przypadku. Słyszałam wiele dobrego o ich kultowym podkładzie, który mam zamiar wypróbować w przyszłości i to również było powodem, dla którego skusiłam się na ten produkt. 
Kosmetyk zamknięty w zwykłym opakowaniu - miałam już jakiś korektor, który łudząco przypominał ten - jednak nie byłam zadowolona z krycia. Tak więc do testów podeszłam z wielkim entuzjazmem. Szata graficzna zwykła, prosta - nie przyciąga spojrzenia jakoś szczególnie - ale nie musi. Dla mnie najważniejsze jest to, co kryje się w środku.
Po otwarciu naszym oczom ukazuje się pacynka, która wyjmuje z wnętrza trochę kosmetyku i fajnie rozprowadza go na twarzy. Lubię taką formę aplikacji korektorów - jest to chyba najczęstsza forma nakładania takich kosmetyków.
 Maybelline Eraser Eye kontra CATRICE Camouflage
Kolor bardzo zbliżony do korektora Maybelline co mnie ucieszyło, bo mogę dzięki temu mieć lepsze porównanie. 
Ten ma jednak nieco gęstszą konsystencję - jednak nie jest to problemem i nie zasycha, zanim wklepię kosmetyk beauty blenderem. 
Krycie - wydaje się dobre. Z pewnością zasinienia są mniej widoczne. Podobnie jak poprzednik z tego wpisu, wypełnia również zmarszczki i różne bruzdy pod oczami - i również nie zauważyłam aby się zbijał czy kulkował. Trwałość też jest ok. Nie mam zastrzeżeń.

Obiecałam Wam, że pokażę Wam zdjęcia przed nałożeniem korektorów jak i po tym, tak więc poniżej wstawiam zdjęcia. 


 Maybelline Eraser Eye kontra CATRICE Camouflage

Wiem, że zdjęcia nie są najlepsze, ale to co chciałam pokazać - widać. Na zdjęciu po lewej stronie na buzi nie mam użytych korektorów - po prawej - pod lewym okiem (z waszej prawej) mam korektor Catrice, a pod prawym Maybelline. Jak widzicie jeden i drugi poradził sobie z ukryciem zasinień. Niestety pod okiem prawym - mam pęknięte naczynko, które zawsze widać - nie ważne ile warstw bym nie położyła - ono i tak jest widoczne - tak więc tego nie bierzcie pod uwagę.
Jaki z tego wniosek? Miała być walka o pierwsze miejsce między tymi korektorami, ale śmiało mogę stwierdzić, że mają podobne działanie. Jeden i drugi fajnie chowa zasinienia, sprawia że wyglądam na bardziej wypoczętą i są dość trwałe. Nie kulkują się i nie ścierają przed demakijażem. Jedyne co je różni, to cena - jeden jest tani, drugi trochę droższy, co nie oznacza, że polecę Wam ten tańszy. Powiem tak - każdy kupuje kosmetyki z tej półki cenowej na którą go stać. Może też ktoś z Was ma większe zaufanie do jednej z nich - więc kierując się sympatią wybierze jedną, albo drugą. Jeśli masz sugerować się kryciem, to są podobne - tak więc który korektor wybierzesz - zależy tylko od Ciebie :)

Znacie te korektory? Jak się u Was sprawdzają? 


Inspired By U.R.O.K - edycja XXIV - kwiecień 2018 - ShinyBox

Inspired By U.R.O.K - edycja XXIV - kwiecień 2018 - ShinyBox

Jak co miesiąc - w końcu doczekałam się kolejnej edycji pudełka Inspired by U.R.O.K. od ShinyBox. Z wypiekami na twarzy zaczęłam otwierać pudełeczko, bo wielkościowo jest większe jak te, które otrzymałam miesiąc temu. 


W środku faktycznie znalazłam więcej produktów jak w poprzednim miesiącu i nawet znalazłam coś dla mojego męża ;) Myślę, że się ucieszy jak mu wręczę ten malutki, ale jednak prezent dla niego.

Co znalazłam w środku? Nie trzymam Was w niepewności - oto zawartość tego pudełeczka:



Boho Beauty - Gąbka do makijażu Bohoblender

Gąbeczka do makijażu Bohobeauty charakteryzuje się niezwykłą miękkością i delikatnością. To najwyższej jakości produkt do makijażu, którego użycie zapewni Ci wymarzony efekt. Gąbka została wykonana z materiału nie zawierającego lateksu, jednocześnie trwałego, idealnego do użytku nie tylko domowego, ale i profesjonalnego. 

Cena sugerowana: 24,90 zł / szt.



Jeszcze jej nie rozpakowałam, bo szkoda żeby się kurzyła. Jak moje gąbeczki się zużyją, to sięgnę po nią. Na razie musi poczekać. 

O3 Zone - Czyścik wygładzający drobnoziarnisty

Dzięki zawartości dwóch rodzajów drobinek i różnych rozmiarach, umożliwia delikatne, podwójnie złuszczanie mechaniczne zrogowaciałego naskórka i poprawienie mikrokrążenia. Dodatek nasion lnu bogatego w kwasy omega 3, cynk, witaminę E przyspiesza regenerację skóry, a zawarty w czyściku d-panthenol i allantonina łagodzi, nawilża i koi nawet wrażliwą skórę, która po jego użyciu staje się niezwykle delikatna, gładka i gotowa do dalszej pielęgnacji.

Cena sugerowana: 89 zł / 100 ml




Ten produkt bardzo mnie zaciekawił. Jednak musi trochę poczekać, bo aktualnie testuję dwa inne peelingi, które mam dla Was opisać - szkoda więc go otwierać i marnować.

Beaute Marrakech - Woda różana naturalna

Woda różana wykazuje właściwości tonizujące, łagodzące i regenerujące. Doskonale odżywia i pielęgnuje. Koi podrażnienia i zaczerwienienia. Wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, zwiększa elastyczność skóry. Przywraca naturalny blask i miękkość. Sprawia, że skóra odzyskuje zdrowy, promienny wygląd.

Cena sugerowana: 7,20 zł / 50 ml



Jest to mini wersja wody różanej, którą Wam recenzowałam rok temu, możecie poczytać o niej tu --> KLIK. Z pewnością poleci do kogoś innego. Nie cieszy mnie jej obecność w tym boxie.

Bispol - podgrzewacze zapachowe Blue Sky, 6 szt.

Świece zapachowe jest to idealny środek poprawiający nastrój, usuwający zmęczenie i stres. Dbają o nastrojowe oświetlenie wnętrza, które ukoi zmysły po całym dniu. Niepowtarzalny aromat świec przenosi w stan błogości i relaksu.

Cena sugerowana: 2 zł / opakowanie



Trafił mi się aromat Diamond Chick - który już nawet Wam opisywałam jakiś czas temu. Możecie poczytać tu --> KLIK. Bardzo podoba mi się ten aromat i cieszę się, że na niego ponownie trafiłam.

Polska Róża - Ekologiczny sok z owoców dzikiej róży

Wszystkie owoce, z których został wyprodukowany sok pochodzą z ekologicznych plantacji dzikiej róży na terenie Polski. Sok jest bogaty w naturalną, owocową witaminę C, pochodzącą w całości z wytłoczonych owoców. Jest jej aż 450 mg w 100 ml soku. Ze względu na zawartość innych naturalnie występujących substancji, takich jak beta-karoten i bioflawonoidy, owocowa witamina C jest wielokrotnie lepiej przyswajana od syntetycznej.

Cena sugerowana: 14,50 zł / 250 ml



Jestem ciekawa jak to będzie smakować i z przyjemnością przetestuję. Ciekawa jestem czy mogę podawać to dzieciom - nie mogę znaleźć informacji na ten temat. 

Zdrowe Pola - Młody jęczmień mielony

Młody zielony jęczmień, to niesamowity dodatek do żywności, staje się bardziej popularny wśród osób dbających o sylwetkę oraz odchudzających się. Młode kłosy zawierają dużo więcej prozdrowotnych substancji niż dojrzałe zboże. Są bogatym źródłem witaminy C i beta-karotenu, wielu mikroskładników oraz egzogennych aminokwasów.

Cena sugerowana: 12,99 zł / 200 g



Ostatnio zastanawiałam się nad zakupem tego cuda. Mam sporo przepisów na smaczne smoothie's i shake'i z dodatkiem młodego jęczmienia. 

STR8 Żel pod prysznic Hair + Body Active Reload

STR8 Active Reload łączy w sobie żel do ciała z oczyszczającym szamponem do włosów oferując idealne rozwiązanie po doświadczeniu ekstremalnych warunków dla organizmu.

Cena sugerowana: 4 zł / 50 ml



Lubię takie miniaturki produktów. Mąż będzie mógł przekonać się czy ten wariant żelu mu odpowiada. Ogólnie nie stosuje ich i na ciało i na włosy - do głowy używa szamponów - więc sprawdzi go jako żel. Pachnie ciekawie.

I to wszystko w moim pudełeczku. Ogólnie moim zdaniem zawartość jest w sumie spoko, jednak nie jest najlepsza jaką miałam do tej pory. Peeling najbardziej mnie zaciekawił, świeczki i gąbeczka z pewnością też pójdą w ruch, sok z róży i młody jęczmień również - więc nic się nie zmarnuje. Woda różana pójdzie dla przyjaciółki, żel zużyje mąż, także jak widzicie wszystko znajdzie odpowiedniego właściciela. Czuję jednak jakiś niedosyt. I już od dziś oczekuję kolejnej edycji - tym razem majowej :)




Jak podoba się Wam zawartość tego box'a? Wpadło Wam coś w oko? 

NOWOŚĆ! Makeup Revolution, Creme Highlight and Contour Kit - zestaw do konturowania na mokro

NOWOŚĆ! Makeup Revolution, Creme Highlight and Contour Kit - zestaw do konturowania na mokro


Ponownie wracam do Was z nowościami marki Makeup Revolution. Tym razem są to zestawy do konturowania twarzy na mokro. Całkiem niedawno pojawiły się one w Polsce, a ja jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch z trzech zestawów. Na rynku możecie dostać zestawy w odcieniach light, medium i dark - czyli jasny, średni i ciemny. Ja posiadam medium i dark - co bardzo mnie ucieszyło. Podejrzewam, że light byłby dla mnie za jasny i nie miałabym co z nim zrobić.


Może zacznę od tego - co to takiego w ogóle jest

Wielofunkcyjny, wyjątkowy zestaw produktów przeznaczonych do konturowania i modelowania rysów twarzy. W zestawie znajdziemy 2 dwustronne sztyfty - 1 rozświetlający i 1 konturujący. Kremowe produkty z łatwością aplikują się na skórę, łatwo się rozblendowują i rozcierają. Dodatkowo w skład w zestawu wchodzi idealne narzędzie do konturowania, czyli miękka gąbka i syntetyczny pędzel - umieszczone na jednym trzonku. Całość spakowana w przejrzysty kartonik - idealnie nadaje się na prezent dla bliskiej nam Pani. 


NOWOŚĆ! Makeup Revolution, Creme Highlight and Contour Kit - zestaw do konturowania na mokro


W tym poście znajdziecie zdjęcia jedynie jednego zestawu. Nie chciałam rozpakowywać bez potrzeby dwóch na raz. Jak możecie się domyślić wybrałam wersję MEDIUM.

Każdy z produktów wyjęłam z opakowania i zaczęłam oglądanie i testowanie. 


NOWOŚĆ! Makeup Revolution, Creme Highlight and Contour Kit - zestaw do konturowania na mokro

W sztyftach znajdziemy: 
- dwustronny rozświetlacz

NOWOŚĆ! Makeup Revolution, Creme Highlight and Contour Kit - zestaw do konturowania na mokro

NOWOŚĆ! Makeup Revolution, Creme Highlight and Contour Kit - zestaw do konturowania na mokro

NOWOŚĆ! Makeup Revolution, Creme Highlight and Contour Kit - zestaw do konturowania na mokro

- dwustronny sztyft do konturowania

NOWOŚĆ! Makeup Revolution, Creme Highlight and Contour Kit - zestaw do konturowania na mokro

NOWOŚĆ! Makeup Revolution, Creme Highlight and Contour Kit - zestaw do konturowania na mokro

NOWOŚĆ! Makeup Revolution, Creme Highlight and Contour Kit - zestaw do konturowania na mokro

Oczywiście dodatkowo w każdym opakowaniu znajdziemy przyrząd do konturowania - z jednej strony posiada miękki pędzel, a z drugiej gąbkę typu Beauty Blender. 

NOWOŚĆ! Makeup Revolution, Creme Highlight and Contour Kit - zestaw do konturowania na mokro

NOWOŚĆ! Makeup Revolution, Creme Highlight and Contour Kit - zestaw do konturowania na mokro

NOWOŚĆ! Makeup Revolution, Creme Highlight and Contour Kit - zestaw do konturowania na mokro

Jaka jest moja opinia o tych zestawach?

Przede wszystkim Makeup Revolution jak zawsze zachwyca swoim wyglądem. Zestaw w pudełku, jak i po wydobyciu z jego wnętrza, wygląda bardzo luksusowo i elegancko. Kolor cielisty w połączeniu ze złotem przekonuje mnie do siebie i sprawia, że chce się używać tych produktów jak najczęściej. Opakowania są solidnie zrobione, sztyfty wysuwają się jak pomadki - bez żadnego problemu - nic się nie zacina - łatwo się wysuwają - nie mam zastrzeżeń. Podobnie jest w przypadku pędzla czy gąbki. Pędzle są wykonane z wysokiej jakości włosia syntetycznego - w dotyku są bajecznie miękkie - aż chce się ich dotykać. Fajnie rozciera linie namalowane tymi sztyftami, nadając piękny, naturalny efekt. Gąbeczka ma bardzo fajną fakturę - przypomina mi ulubioną gąbeczkę typu BB - również tej marki - jest mięciutka, sprężysta i mam wrażenie, że nie wchłania do środka kosmetyku, który ma rozetrzeć.

Sam sztyfty są dość zbite, jednak nie są twarde, ale również nie rozpuszczają się pod wpływem zetknięcia ze skórą - co dzieje się w przypadku niektórych np. korektorów. Ładnie się rozprowadzają po skórze nadając jej piękny, naturalny i nie przerysowany wygląd. Bardzo podoba mi się to, że są to takie "lekkie" kolory. Nie są za ciemne, pięknie wtapiają się w kolor mojej skóry. Z łatwością można je rozetrzeć, fajnie się ze sobą blendują. 

Dopiero uczę się konturowania twarzy więc nie chcę pokazywać Wam tego jak wyglądam - mając je na twarzy. Zrobiłam Wam jednak swatch na którym możecie zobaczyć jak naturalne i delikatne kolory posiada zestaw MEDIUM.

NOWOŚĆ! Makeup Revolution, Creme Highlight and Contour Kit - zestaw do konturowania na mokro

1 i 2 to kolory ze sztyftu do konturowania, 3 i 4 to ten z rozświetlaczami. Zaznaczyłam je numerkami, bo tak stapiają się z odcieniem mojej skóry, że na zdjęciu ciężko je dostrzec. 

Jest to moja pierwsza przygoda z konturowaniem na mokro - próbowałam robić to korektorami o których Wam pisałam TU, jednak nie udało mi się uzyskać takiego naturalnego efektu jaki otrzymałam stosując ten zestaw.
Podoba mi się to, że w przeciwieństwie do konturowania na mokro - nic się nie osypuje i łatwiej mi rozcierać kosmetyk tak jak chcę. Mam wrażenie, że jest to wygodniejsza opcja dla początkujących w tej dziedzinie. 

Spotkaliście się już z tymi zestawami? Konturujecie na sucho czy na mokro? Jak podobają się Wam takie zestawy? 

Zestaw upominkowy z Mydlarni 4 szpaki - puszysty mus do ciała Cynamon z Wanilią oraz Mydło peelingujące Melisa i Dynia

Zestaw upominkowy z Mydlarni 4 szpaki - puszysty mus do ciała Cynamon z Wanilią oraz Mydło peelingujące Melisa i Dynia


W marcu z okazji dnia Kobiet odbyło się spotkanie blogerskie w Augustowie. Większość z Was pewnie pamięta, że byłam jedną ze szczęśliwych uczestniczek. Mydlarnia 4szpaki przekazała nam w upominku zestaw kosmetyków w skład którego wchodziły musy do ciała oraz mydło peelingujące. Dziś jestem już po testach, więc postanowiłam Wam o nich opowiedzieć.



Mój zestaw wyglądał następująco:


Zestaw upominkowy z Mydlarni 4 szpaki - puszysty mus do ciała Cynamon z Wanilią oraz Mydło peelingujące Melisa i Dynia

Puszysty mus do ciała Cynamon z Wanilią - był dla mnie ogromnym zaskoczeniem - nigdy wcześniej nie miałam kosmetyków w postaci takiej pianki. Od niego właśnie chcę zacząć moją recenzję.

Jeśli szukasz produktu o korzenno-orientalnym, ciepłym zapachu – mus Cynamon z Wanilią będzie idealnym wyborem. Szczególnie polecany na okres jesienno-zimowy. Nasz kosmetyk nie tylko dostarczy Ci dużo przyjemności, ale również zregeneruje, ujędrni i wygładzi skórę. Jest pełen cudownych składników odżywczych, przeciwutleniaczy, witamin: A i E oraz minerałów.Kompozycja aromatyczna kory cynamonowej i wanilii zadziała rozgrzewająco i odprężająco.
Produkt ma konsystencję gęstej bitej śmietany, rozpuszcza się po zaaplikowaniu na skórę i momentalnie się wchłania. Aplikuj na całe ciało po kąpieli – najlepiej 2 wieczory/poranki z rzędu. Dożywisz i zregenerujesz skórę, efekt będzie widoczny natychmiast. Później używaj musu 1-2 razy w tygodniu.
Zestaw upominkowy z Mydlarni 4 szpaki - puszysty mus do ciała Cynamon z Wanilią oraz Mydło peelingujące Melisa i Dynia

Zestaw upominkowy z Mydlarni 4 szpaki - puszysty mus do ciała Cynamon z Wanilią oraz Mydło peelingujące Melisa i Dynia

Kto czyta mojego bloga w miarę regularnie ten wie, że nie przepadam za kosmetykami do nawilżania ciała. Nie lubię czekać aż coś się wchłonie, nie cierpię lepkich czy tłustych warstw na skórze. Po kąpieli lubię szybko wskoczyć w piżamę i grzać się pod kołderką. Tak więc możecie domyślać się, że do testów podeszłam dość sceptycznie. 
Zapach tego musu bardzo przypomina mi zimę i święta Bożego Narodzenia - kojarzy mi się z korzennymi ciasteczkami ;) To za sprawą cynamonu, który fajnie działa na zmysły. 
Fajnie rozprowadza się po skórze, momentalnie się rozpuszcza tworząc delikatną - olejkową warstwę na skórze. Bardzo dobrze nawilża, odżywia i pielęgnuje moją przesuszoną po zimie skórę. Po kilku stosowaniach - jej kondycja zdecydowanie się poprawiła. Polecam z ręką na sercu :) 

Mydło peelingujące - Melisa Dynia - Potężny aromat 4 olejków eterycznych + efekt peelingujący.
Peelingujące mydło o potężnym aromacie melisy, mięty i cytryny. Jeśli mydło może być pozytywne i wesołe to Melisa Dynia Peeling takie właśnie jest. Duża zawartość masła shea i masła kakaowego dają to, co najlepsze: piękną, gęstą, stabilną pianę oraz nawilżenie skóry.
Zestaw upominkowy z Mydlarni 4 szpaki - puszysty mus do ciała Cynamon z Wanilią oraz Mydło peelingujące Melisa i Dynia

Zestaw upominkowy z Mydlarni 4 szpaki - puszysty mus do ciała Cynamon z Wanilią oraz Mydło peelingujące Melisa i Dynia


Olej kokosowy – pomaga utrzymać właściwy stopień nawilżenia skóry, wzmacnia elastycznośc i naprężenie, spowalnia starzenie, ma również działanie antybakteryjne.
Masło shea – to kosmetyczna alfa i omega – odżywia i regeneruje skórę, zawartość witaminy A i E chroni skórę przed wolnymi rodnikami, co spowalnia procesy starzenia. Ma także szerokie właściwości ochronne, chroni nasze ciało przed szkodliwym działaniem czynników atmosferycznych
Masło kakaowe – zawiera naturalne przeciwutleniacze, wspomaga regenerację naskórka i sprawia, że skóra staje się bardziej elastyczna.
waga: 110 g
rozmiar kostki mydła: ok. 8x5x3 cm
Nasze mydła tworzymy ręcznie metodą na zimno. Nie używamy maszyn i skomplikowanych algorytmów – cały proces to czyste rzemiosło. Każda kostka mydła jest dzięki temu inna i nie zawsze wygląda tak, jak ta na zdjęciu.Produkt stworzony bez użycia surowców pochodzenia zwierzęcego.

Kostka mydła była zawinięta w brązowy papier - bardzo ładnie i gustownie przy tym wyglądała. Kiedy odwinęłam go - moim oczom ukazała się przepięknie wyglądająca kostka. Nie wiem jak Wy - ale ja uwielbiam naturalne mydełka. Ich wygląd zawsze jest oryginalny i jedyny w swoim rodzaju - każde zawsze wygląda inaczej i to jest to, co mnie w nich urzeka. 

Pachnie melisą - co mnie bardzo cieszy - dość długo zapach utrzymuje się na mojej skórze. Pieni się całkiem fajnie, ma dość ostre drobinki peelingujące jednak ja uwielbiam takie zdzieraki. Mimo wszystko nie podrażnia - nawet wrażliwej skóry mojego męża. Powiem Wam szczerze, że na rzecz tego mydełka odstawiłam na bok żele peelingujące - tak mnie w sobie ta kostka rozkochała. Jest wydajna - używam go kilka razy w tygodniu od ponad miesiąca, a jego zużycie jest prawie nie zauważalne - więc to kolejny jego plus. Minusów nie zauważyłam.

Z Mydlarnią 4 szpaki miałam okazję poznać się już rok temu - kiedy to miałam okazję testować ich hydrolat lawendowy i już wtedy byłam bardzo zadowolona z tej znajomości. Dziś mogę powiedzieć, że kolejny raz przeżyłam dzięki nim coś przyjemnego i z pewnością będę wracać nie raz.

Znacie te produkty? Macie jakieś ulubione kosmetyki z tej Mydlarni? 

Rolety - jakie wybrać?


Kiedy kupiłam mieszkanie miałam już w nim zwykłe, beżowe rolety. Poprzedni właściciele zostawili je na oknach i takie wiszą do dziś. Jak wiecie - w moim mieszkaniu szykuje się remont, więc takie dodatki jak rolety - również się zmienią. Zadaję sobie jednak pytanie - na jakie rolety się zdecydować? Jest ich tyle, że sama nie wiem które będą odpowiednie.

Przeglądając ofertę sklepu rolety.eu trafiłam na kilka ciekawych propozycji, które chciałabym z Wami omówić. 

Nad jakimi roletami się zastanawiam? 

Gładkie - są wykonane z delikatnych tkanin, które przysłaniają światło słoneczne w umiarkowanym stopniu. 


Borneo - tworzą na szybach nowoczesny design. Mają bardzo dekoracyjne wzory i śmiało mogą zastąpić firanki w oknie. 


Zaciemniające - wykonane z tkanin podgumowanych, stosuje się w celu całkowitego zakrycia światła z zewnątrz - idealnie nadają się do sypialni czy pomieszczeń konferencyjnych.


EX - rolety z tkaniną w paski, znakomicie komponuje się z prostym wzornictwem wyposażenia, zarówno mieszkań jak i pomieszczeń biurowych czy gabinetów. Gęsto ułożone prześwity zapewniają dyskrecję wewnątrz nie dając efektu całkowitego zamknięcia światła.


Melange to gustowna tkanina o niebanalnej strukturze dyskretnej krateczki. Bardzo dobra jakość materiału gwarantuje długotrwałe użytkowanie bez obaw wyblaknięcia lub strzępienia się boków.


Dzień-noc Classic wyróżnia się spokojnymi pastelowymi barwami jak i soczystymi, wręcz awangardowymi. Jeśli ustawisz roletę w pozycji dzień -tym samym pozwolisz by światło subtelnie przepływające przez prześwity rolety Dzień/Noc dryfowało w Twoim wnętrzu chroniąc Cię przed swoim oślepiającym blaskiem. W pozycji „noc” zamkniesz dopływ światła, i stworzysz nastrój sprzyjający wypoczynkowi i odprężeniu. Taka roleta sprawdzi się o każdej porze dnia i każdej porze roku.


Dzień-noc Exclusivenawiązuje do naturalnych kolorów ziemi oraz imitacji drewna – tkaniny drewnopodobne. Możliwości aranżacyjne tej rolety stanowią o jej popularności. Zestawiona z prostymi formami mebli stworzy pełen uroku duet, dostojnej prostoty.

Oczywiście można wybrać również formę montowania rolet. Ja w tej chwili mam rolety wolnowiszące - takie, które są montowane bezpośrednio na ramę okna. Nie mają prowadnic, więc jak uchylam okno one od nich odstają i z zewnątrz nie wygląda to już tak dobrze i nie chronią przed słońcem w tym miejscu. Zastanawiam się nad zakupem takich z prowadnicami, żeby wszystko dobrze przylegało nawet przy otwarciu okna czy balkonu. 

Wydaje mi się że do mojego pokoju, który jest sypialnią i salonem w jednym najlepsze będą rolety zaciemniające - od kiedy pamiętam - budzi nas światło. Moja córka potrafi obudzić się o 5 rano, bo jest już jasno i nie kłaść się spać. Może przy tych roletach będzie inaczej? Kto wie?!

Jak widzicie wybór rolet zależy od naszych potrzeb. Jeśli szukacie czegoś do sypialni - rolety zaciemniające lub noc/dzień będą idealne. Jeśli do salonu w którym nie chcecie używać firanek - warto pomyśleć nad wariantem Borneo lub EX. Myślę, że w tym poście pokrótce pokazałam Wam w jaki sposób szukać odpowiedniego modelu dla siebie.

Jakie rolety macie w swoich domach? 

Instagram