J.T. Geissinger "Bezwzględne serca" - recenzja książki

 Współpraca recenzencka / prezent od wydawnictwa 

J.T. Geissinger "Bezwzględne serca" - recenzja książki

Wracam do Was z trzecim tomem serii "Królowe i potwory" J. T. Geissinger, na który bardzo czekałam. Wydawnictwo NieZwykłe dało mi możliwość zrecenzowania Wam tego tytułu więc czas i pora na moją opinię. Jeśli jesteście ciekawi, to zapraszam Was do dalszej części wpisu.


Tradycyjnie, na wstępie zostawiam Wam opis pochodzący od wydawcy, żeby każdy z Was mógł zapoznać się częściowo z zalążkiem fabuły:

Malek Antonov to mit, żywa legenda, duch. Ten zabójca na usługach Bratwy budzi taki strach, że wielu boi się nawet wymawiać jego imię. Kiedy mężczyzna obierze sobie kogoś za cel, jego dni są już policzone.

Tym razem jednak dla Maleka sprawa jest natury osobistej. Szuka człowieka odpowiedzialnego za śmierć brata. Zaczyna od kobiety, jego zdaniem, związanej z człowiekiem, którego chce zniszczyć.
Jednak to nieprawda. Riley Rose nie jest osobą, za którą miał ją Malek. Ale to nie szkodzi, on i tak postanawia ją zatrzymać. Kobieta ma być zadośćuczynieniem za to, co Malek stracił. Jedyną szansą, jaką Riley widzi dla siebie, jest zaprzyjaźnienie się z potworem.

Jednak przyjaźń to nie jest to, czego potwór od niej pragnie.


J.T. Geissinger "Bezwzględne serca" - recenzja książki


Na początku muszę to napisać, bo w dwóch poprzednich recenzjach o tym zapomniałam. Okładki tej serii zrobiły na mnie ogromne wrażenie, pokazują dokładnie to, co znajdziemy w środku - niebezpieczeństwo, intrygi i piękno. Jestem pod ogromnym wrażeniem i cieszę się, że posiadam tę serię na swojej półce w domowej biblioteczce.

Wracając do najważniejszego.

Malek to "człowiek duch" na usługach Bratwy. Niebezpieczny morderca. Całkiem niedawno zginął jego brat, a Malek przysiągł zemstę. Nie spodziewa się, że na drodze stanie mu dziewczyna Riley Rose - siostra Sloane, którą znamy z poprzednich tomów. Riley okazuje się zamieszana w pewne sprawy i może być kluczową osobą dla Malka. Ten postanawia zabrać ją dla siebie. Czy dziewczyna będzie zadowolona z tej sytuacji? Czy będzie chciała ujarzmić tego potwora? Czy oboje podejmują dobrą decyzję? Jak one wpłyną na ich życia?

Bohaterowie tego tomu są wspaniale wykreowani. Moją uwagę zwróciła Riley, która jest inna niż większość bohaterek tego typu książek. Lubi czytać i jest introwertyczką (zupełnie jak ja) co bardzo mnie do niej przyciągnęło. Nie dba zbytnio o swój wygląd, lubi ubrać się wygodnie, a nie modnie. Jest niewinna, ale też wygadana i nie boi się wyrażać swojej opinii, więc możecie domyślić się, że rozpali niejeden ogień w tej książce. Malek z kolei to mężczyzna, który wywołuje prawdziwy lęk, kiedy o nim czytam, pojawiają się na moich plecach ciarki, więc robi wrażenie. Autorka doskonale potrafi opisać swoich bohaterów i sprawić, że stają się niezwykle realni, dzięki czemu książki czyta się zdecydowanie lepiej. 

Ten tom chyba podoba mi się najmocniej ze wszystkich, a to za sprawą bohaterów, których bardzo polubiłam. Fabuła jest niezwykle intrygująca i dzieje się w swoim tempie, które rozwija się z każdą przeczytaną kartką. Nie sposób oderwać się od tej pozycji i płynie się przez nią jak przez rzekę. Znajdują się tutaj chwile grozy, romantyczne sytuacje, ale także momenty, w których człowiek głośno się śmieje, więc pozycję zaliczam do jak najbardziej udanych. Cieszę się, że miałam możliwość poznać tę serię i w tym gatunku stanie się ona jedną z moich ulubionych. Jeśli nie znacie jeszcze twórczości tej autorki, to nie macie na co czekać - zdecydowanie polecam.

Dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu za egzemplarz do recenzji.

A Wy, znacie już serię Królowe i potwory?

Penelope Douglas "Tryst six venom" - recenzja książki

 Współpraca recenzencka / prezent od wydawnictwa 

Penelope Douglas "Tryst six venom" - recenzja książki

Po książki Penelope Douglas mogę już sięgać w ciemno, bo stałam się jedną z fanek autorki. Mam za sobą już kilka pozycji i mimo że nie wszystkie mnie zachwyciły, to sposób pisania tej Pani sprawił, że mam ochotę na więcej. Co znalazłam w książce "Tryst Six Venom"?


Tak naprawdę nigdy nie czytałam książki, w której pojawia się związek dwóch kobiet. W sumie nie wiem czemu nigdy po taką nie sięgałam, chyba po prostu nigdy na nie trafiłam. Czy jestem zniesmaczona? Nie. Należę do osób tolerancyjnych i nigdy nie przeszkadzało mi to czy ktoś jest homo, czy heteroseksualny, więc nie miałam problemu aby wczuć się w tę pozycję. Zanim jednak opowiem o moich wrażeniach, zostawię Wam opis:

Pierwsza książka autorki, w której bohaterkami są dwie dziewczyny!

Clay Collins nienawidzi Olivii Jeager.

Za wszystko.

Za to, z jakiej rodziny pochodzi, za to, że zawsze jest spokojna i poukładana.

Uwielbia ją dręczyć, sprawiać, żeby dziewczyna zrozumiała, jaka jest jej pozycja w szkole: na samym dnie.

Clay nienawidzi Olivii za to, że wydaje się znać jej najgłębiej skrywaną tajemnicę, a najbardziej nie znosi jej za zakazane, złe uczucia, które w niej wzbudza.

Oliviia Jeager nie wstydzi się tego, kim jest ani z jakiej rodziny pochodzi. Marzy tylko o skończeniu szkoły i rozpoczęciu kariery sportowej. Wiele osób uważa, że powinna nosić dłuższe spódnice i rzadziej malować się czerwoną szminką, ale Olivię to nie obchodzi.

Clay Collins – ta popularna, nadęta księżniczka – może próbować uprzykrzać Olivii życie. Myśli, że jest lepsza od niej, ponieważ pochodzi z zamożnej rodziny i w szkole ustawia wszystkich, tak jak chce. Ale Olivia wie coś o tej księżniczce. Coś, o czym wiedzą tylko one dwie, od czasu, kiedy ich usta się spotkały i poczuły, że nie ma już odwrotu.


Penelope Douglas "Tryst six venom" - recenzja książki


Na samym początku jakoś nie mogłam wkręcić się w fabułę. Czytałam kilka stron i odkładałam ją na półkę, bo nie czułam, że dobrze mi pójdzie. Miałam do niej kilka podejść, aż w pewnym momencie mi "wskoczyła" i mogłam czytać ją spokojnie i z zaciekawieniem.

Clay i Olivia to dziewczyny, które pochodzą z dwóch zupełnie różniących się od siebie światów. Dwie zupełnie inne osoby, dwa różne charaktery, a jednak połączył je jeden pocałunek. Clay wprost nienawidzi Olivii i robi wszystko, aby uprzykrzyć jej życie. Chce pokazać jej gdzie jest jej miejsce i jak bezwartościową jest osobą. Potrafi ustawić wszystkich pod siebie i za wszelką cenę chce udowodnić, że wszystko może. W głębi duszy jednak nie potrafi zapomnieć o uczuciu, które pojawiło się w jej głowie. Uczuciu, które z nienawiścią nie ma nic wspólnego. Olivia z kolei stara się skupić na swoim najważniejszym celu, czyli ukończenia szkoły i rozpoczęciu sportowej kariery. Nie jest jej jednak łatwo, bo ciągłe docinanie i wyśmiewanie sprawia, że ciężko jest jej się odnaleźć w towarzystwie, które powoli się od niej odsuwa. Jak sobie z tym poradzi?

Ta historia wywołała we mnie masę uczuć. Przede wszystkim bardzo spodobał mi się sposób, w jaki autorka ukazała poznawanie siebie przez Clay, która bardzo bała się uczuć, które się w niej pojawiały i nie była pewna co powinna zrobić w danym momencie. Odkrywanie własnej orientacji seksualnej to niełatwy moment w życiu każdego człowieka, a dla tej bohaterki będzie to niezwykle trudne do wykonania. Zanim odkryje w sobie siłę i pozna swoje prawdziwe ja, zdąży narobić wiele szkód i skrzywdzić najbliższą sobie osobę. W jakim celu, w każdym możliwym momencie ubliża Olivii? Do czego to doprowadzi?

Autorka potrafi porwać czytelnika bardzo szybko. Jak wspomniałam na wstępie, musiałam wkręcić się w tę historię, jednak może było to spowodowane tym, iż jestem przyzwyczajona, że czytam o związkach między mężczyzną a kobietą? Tego nie wiem. Wiem jednak, że z czasem tak się wkręciłam w historię tych dziewczyn, że nic nie miało dla mnie znaczenia. Po prostu płynęłam przez ich historię poznając bohaterki i wydarzenia w ich życiu, a jest ich tutaj sporo, bo książka to taki mały grubasek (ok. 500 stron). Myślę, że historia zamknięta w tej książce ma przesłanie, zostawia w głowie natłok myśli. To opowieść o poznawaniu samego siebie, pokonywaniu trudności, podejmowania decyzji i pięknych momentów. Myślę, że warto zapoznać się z tą pozycją i zobaczyć, że każdy człowiek, bez względu na orientację, wygląd czy pochodzenie ma prawo do szczęścia.

Dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu za egzemplarz do recenzji.

Dajcie znać czy czytaliście książki o uczuciu między dwoma kobietami? Znacie pozycje Penelope Douglas?


J.T. Geissinger "Bezwzględne pragnienia" - recenzja książki

 Współpraca recenzencka / prezent od wydawnictwa 

J.T. Geissinger "Bezwzględne pragnienia" - recenzja książki

Jakiś czas temu pisałam Wam recenzję pierwszego tomu z serii "Królowe i potwory". J. T. Geissinger napisała całkiem ciekawą historię, więc nie mogłam przejść obojętnie obok kolejnego tomu. Wydawnictwo NieZwykłe dało mi możliwość zamówienia egzemplarza do recenzji, więc dziś czas i pora podzielić się z Wami moją opinią na temat tej książki. 


Poprzedni tom bardzo mi się podobał i byłam niezwykle ciekawa jak to wszystko dalej się potoczy. Kiedy więc tom drugi pojawił się w moich rękach musiałam od razu zabrać się za czytanie. Ciekawość sięgała zenitu, więc koniecznie chciałam poznać dalsze losy bohaterów już teraz! Zanim napiszę co nieco o książce, zostawię Wam tradycyjnie już jej opis, abyście mogli zobaczyć namiastkę fabuły:

Drugi tom mrocznej serii „Królowe i potwory” bestsellerowej zagranicznej autorki!

Świat gangsterów w charakterystycznym, humorystycznym stylu J.T. Geissinger!

Sloane Keller budzi się w nieznanym miejscu w obecności mężczyzny, który odpowiada za jej porwanie. Dowiaduje się, że została odurzona narkotykami, a podczas uprowadzenia złamała komuś nos.

Dziewczyna powoli przypomina sobie zdarzenia z poprzedniej nocy oraz stojącego przed nią człowieka. To Declan O’Donnell. Mężczyzna, który wepchnął ją do samochodu i uwięził.

Jednak ich rozmowa nie jest naznaczona błaganiami dziewczyny, a raczej zabawnym przekomarzaniem. Lecz Sloane nie będzie do śmiechu, kiedy się dowie, że Declan obwinia ją o rozpoczęcie mafijnej wojny, w której zginęli jego ludzie, i to ona będzie musiała za to odpowiedzieć.


J.T. Geissinger "Bezwzględne pragnienia" - recenzja książki


Sloane to bohaterka, którą mogliśmy poznać w poprzednim tomie. Dziewczyna budzi się w nieznanym sobie miejscu i stara się zrozumieć jak się tu znalazła. Zdaje sobie sprawę z tego, że została porwana i zastanawia się co będzie dalej. Declan O’Donnell wyjawia jej, że to on za tym stoi, a Sloane powoli sobie wszystko przypomina. Zaskakuje swojego porywacza niesamowitą odwagą i bezczelnością, nie błaga go o litość i wypuszczenie z niewoli, a śmieje się mu w twarz. Declan obiecuje jej, że słono zapłaci za rozpętanie wojny między mafiami i oskarża o jej wywołanie. 

Książki tej autorki bardzo dobrze mi się czyta. Wszystko idzie płynnie, w idealnym tempie, wciąga i intryguje. Narracja toczy się naprzemiennie i pokazana jest z perspektywy Sloane jak i Declana, dzięki czemu poznajemy doskonale ich uczucia i przemyślenia. To właśnie nasza bohaterka skradła moje serce swoją odwagą, zacięciem i inteligencją. Nie jest głupią i pustą lalą, których pełno w tego typu książkach. To kobieta, która zapada w pamięć i sprawia, że książka wciąga czytelnika na maksa do swojego świata. Declan to pewny siebie i bardzo charyzmatyczny bohater, którego sama chciałabym spotkać w prawdziwym życiu (bardzo mi się podobał). Razem tworzą niesamowitą mieszankę wybuchową, która jest jak tornado, którego nie da się pokonać. 

Ta historia urzekła mnie podobnie jak tom pierwszy. Pojawia się tu wiele tajemnic, trudne wybory czy prawdziwe uczucia. Książka momentami bawi, chwilami niepokoi więc wywołuje w czytelniku masę emocji. A właśnie tego chcę, sięgając po coś nowego, a tutaj dostałam to po stokroć, więc jestem bardzo zadowolona. Zakończenie wciska w fotel i już dziś mogę napisać, że nie mogę doczekać się kontynuacji, która pojawi się w moich rękach wkrótce. 

Jestem ciekawa czy znacie twórczość tej autorki? Poznaliście już serię Królowe i potwory?

Monica Murphy "One Week Girlfriend" - recenzja książki

 Współpraca recenzencka / prezent 

Monica Murphy "One Week Girlfriend" - recenzja książki

O twórczości tej autorki słyszałam niejednokrotnie. Jako fanka romansów i erotyków nie mogłam przejść obojętnie obok premiery książki "One Week Girlfriend" i kiedy tylko mogłam, zamówiłam ją do recenzji. Jak mi się podobała?


Najbardziej znana seria New Adult bestsellerowej zagranicznej autorki!

Fable Maguire ma, delikatnie rzecz ujmując, bardzo kiepską reputację. Mówi się o niej, że można ją łatwo zaciągnąć do łóżka. Więc kiedy po pracy czeka na nią Drew Callahan, uniwersytecka legenda futbolu, dziewczyna jest przekonana, że przyszedł do niej tylko w jednym celu.

Jest bardzo zaskoczona, gdy chłopak składa jej dziwną propozycję. Chce, aby udawała jego dziewczynę za pieniądze. Na początku ją to szokuje, ale zaproponowana suma ułatwiłaby jej życie, gdyż matka alkoholiczka zrzuciła na nią odpowiedzialność za młodszego brata dziewczyny.

Drew zapewnia Fable, że nie muszą nawet spać w jednym pokoju. Jedyne, co muszą robić, to sprawiać wrażenie, że są razem. Wszystko wydaje się proste. Do czasu…

Lubię książki, w których pojawiają się udawane związki. Zawsze z takich sytuacji rozwija się coś ciekawego i pełnego emocji. Czy tutaj też tak było?


Monica Murphy "One Week Girlfriend" - recenzja książki


Fable nie cieszy się dobrą reputacją wśród rówieśników. Kiedy więc po pracy czeka na nią Drew, uniwersytecka gwiazda futbolu myśli, że chce tylko jednego. Ku jej zaskoczeniu, mężczyzna składa jej propozycję, w której to prosi o udawanie jego dziewczyny. Dziewczyna ma trudną sytuację materialną, więc zgadza się, bo kwota, którą ma otrzymać w zamian robi wrażenie i pozwoli na godne życie. Trwać ma to tylko tydzień, więc niedługo. Bo co może wydarzyć się w ciągu siedmiu dni, prawda?

A jednak. Co takiego się wydarzy?

Książka jest bardzo która, bo liczy zaledwie 200 stron. Zdecydowanie jest to poniżej mojej średniej, więc trochę zaskoczyłam się, kiedy ją odebrałam. Jak możecie się domyślić, można połknąć ją w kilka chwil, ale czy warto? 

Według mnie książka jest przewidywalna i tak naprawdę nie wniosła do mojego życia nic nowego. Wydaje mi się, że szybko zapomnę o fabule i bohaterach, bo żaden nie zaintrygował mnie jakoś szczególnie. Fakt, pojawiają się tutaj intrygi i tajemnice, które zdecydowanie wpływają na losy bohaterów, jednak nie są to rzeczy, które poznałam w książce po raz pierwszy i mnie nie zaskoczyły. Bohaterowie pochodzący z dwóch innych światów, powoli poznają się lepiej i zaczyna łączyć ich coś więcej. Motyw udawanego związku bardzo lubię, jednak tutaj nie pojawiła się iskra, która by mnie porwała i zachęciła do poznawania całej serii. 

Z tego co się orientowałam, to książek z tego cyklu jest więcej, więc podejrzewam, że i na polskim rynku również się pojawią, ale czy je zamówię? Raczej nie. 

Mimo wszystko dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu za egzemplarz do recenzji. Cieszę się, że go otrzymałam, bo gdybym go nie zamówiła, to pewnie zastanawiałabym się dalej czy między mną a twórczością autorki zaiskrzy. Dziś wiem, że nie, więc nie będę niczego żałować.

A Wy? Znacie twórczość Moniki Murphy? A może znacie tę pozycję? Jak się Wam podobała?

T. L. Swan "Mężczyzna z przeszłości" - recenzja książki

 Współpraca recenzencka / prezent 

T. L. Swan "Mężczyzna z przeszłości" - recenzja książki

Wydawnictwo NieZwykłe co chwila wypuszcza na rynek wydawniczy wiele ciekawych pozycji, po które sięgam z czystej przyjemności. Tym razem skusiłam się na książkę T. L. Swan "Mężczyzna z przeszłości". Jak mi się podoba? Czy jestem zadowolona z lektury?


Osobiście bardzo lubię sięgać po książki jednotomowe, kiedy mam ochotę na coś lekkiego, co pozwoli mi oderwać się od przykrej rzeczywistości. Ta książka zachęciła mnie do siebie swoim opisem, który zostawiam Wam poniżej:

Jednotomowa historia autorki bestsellerowej serii „Bracia Miles”.

Ben Statham i Bridget Marx poznali się pięć lat temu, kiedy on był ochroniarzem zatrudnionym przez jej rodzinę. Połączył ich sekret – potajemne, gorące spotkania, które na obojgu pozostawiły ślad. Jednak wszystko się skończyło, kiedy Ben wyjechał.

Po pięciu latach spotykają się ponowie i to na ślubie. Bridget przyszła z nowym chłopakiem, ale jej oczy ciągle szukają Bena. Kobieta nie może zaprzeczyć, że mężczyzna wciąż robi na niej piorunujące wrażenie. Jednak ona przecież kogoś ma, a drugi raz nie pozwoli złamać sobie serca.

Jednak walka ze wspomnieniami o tym, jak dobrze było im razem, jest trudniejsza, niż sądziła. Już raz złamali wiele zasad, czy złamią je ponownie?

Mnie opis zaciekawił, więc kiedy książka pojawiła się w moich rękach, od razu wzięłam się za czytanie. Jakie są moje spostrzeżenia na jej temat?


T. L. Swan "Mężczyzna z przeszłości" - recenzja książki


Bridget i Ben poznali się dokładnie pięć lat temu. Dziewczyna pochodzi z dobrego domu, a jej rodzina wynajęła dla niej ochronę i mężczyzną, który miał ją chronić był właśnie Ben. Szybko połączyło ich gorące uczucie i emocje, które musieli trzymać w tajemnicy. Pewnego dnia mężczyzna zniknął bez słowa, a żar, który po sobie zostawił gdzieś tam tlił się w sercu kobiety przez wiele lat. Teraz, po pięciu latach spotykają się na ślubie. Ona pojawia się na nim ze swoim nowym chłopakiem, ale jej oczy podążają za dawną miłością, po której do dziś ma roztrzaskane serce. Czy takie spotkanie po latach ponownie roznieci żar pożądania? Czy uczucie, które łączyło Bridget i Bena powróci?

Książka napisana jest prostym i łatwym do zrozumienia językiem. Narracja prowadzona jest z perspektywy obojga bohaterów, więc dokładnie możemy poznać ich myśli i tlące się w nich uczucia. Fabuła prowadzona jest w sposób interesujący, nie wieje nudą, a moją uwagę zwróciły dialogi, które są porywające i wprowadzają do książki wszystko, czego nam trzeba: od śmiechu do ciętej riposty, której nie brakuje naszym bohaterom. Wraz z rozwojem wydarzeń poznajemy tajemnice i sekrety Bena, które nie należą do przyjemnych, ale pozwalają zrozumieć jego pewne zachowania. Bridget zyskała moją sympatię, bo okazała się pyskatą młodą kobietą, a ja takie bohaterki bardzo lubię. 

Spotkanie po latach zaskoczyło ich oboje i nie pozwoli Wam się nudzić ani przez chwilę. Charaktery tych dwojga są tak różne, ale przyciągają się do siebie jak magnes więc sami możecie się domyślić, że może tutaj być ciekawie. Niedomówienia, tajemnice i brak rozmów robią swoje i efekty mogą być różne. Książka ogólnie bardzo mi się podoba. Należy do lekkich, przyjemnych i takich na jeden wieczór. Znajdziecie w niej trochę pikanterii, dobrego humoru, a nawet wątek kryminalny, który bardzo mnie zaintrygował.

Dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe za zaufanie i możliwość zrecenzowania tej książki. 

Znacie już "Mężczyznę z przeszłości" T. L. Swan?

J. L. Drake "Zagrożona" - recenzja książki

 Współpraca recenzencka / prezent od wydawnictwa 

J. L. Drake "Zagrożona" - recenzja książki

"Zagrożona", to trzeci tom serii "Broken trilogy" autorstwa J. L. Drake. Dwa poprzednie tomy bardzo mi się podobały, więc nie mogłam oprzeć się i sięgnęłam po finalną część. Jakie są moje wrażenia po lekturze?


Jeśli nie czytaliście poprzednich tomów tej serii, to gorąco Wam polecam. "Złamana" i "Zrujnowania" wciągnęły mnie na tyle mocno, że "obgryzałam paznokcie" zanim doczekałam się finalnego tomu. J. L. Drake okazała się niezwykle utalentowaną autorką i od tej pory z przyjemnością będę wypatrywać jej książek. 

Co znajdziemy w finalnym tomie serii "Broken Trilogy"?

Trzeci i ostatni tom „Broken Trilogy”!

Savannah przejmuje kontrolę…

Savannah Miller próbuje zbudować życie na nowo i zrozumieć, kim naprawdę jest. Jednak przeszłość nadal nie daje za wygraną, podgryzając ją jak wściekły pies i nie pozwalając iść naprzód.

Jednak mimo przeciwności dziewczyna powoli odbudowuje pewność siebie, mając obok mężczyznę, który ją kocha i chce dowieść, jak silna jest jego miłość.

Wkrótce oboje zrozumieją, że ich szczęśliwa przyszłość wciąż znajduje się poza zasięgiem. Są ludzie, którzy zrobią wszystko, żeby skrzywdzić tę dwójkę i nie pozwolić im zapomnieć o przeszłości.

Po przejściach, które mieli nasi bohaterowie, byłam ciekawa co spotka ich w tej części i jak zakończy się ich wspólna droga.


J. L. Drake "Zagrożona" - recenzja książki


Savannah Miller, to córka znanego polityka, która przeszła w swoim życiu bardzo wiele: była porwana przez kartel, a później odbita przez pewien oddział żołnierzy. Jednemu z nich oddała wszystko, co mogła - zaufanie. Cole to mężczyzna, który miał zapewnić jej bezpieczeństwo, a dał znacznie więcej - swoją miłość. Wspólnie przeszli naprawdę bardzo wyboistą drogę, o czym mogliście się przekonać sięgając po dwa poprzednie tomy. Życie wystawiło ich na różne próby, niektóre bardzo trudne do przejścia. Czy tym razem również uda im się wyjść z tego wszystkiego bez szwanku? Czy ich uczucie przetrwa? 

Jestem pod ogromnym wrażeniem całej tej historii zamkniętej w trzech tomach. Jest dość tragiczna, ale sprawia, że w człowieku rośnie pewna wiara. Wiara w lepsze jutro. Bardzo polubiłam bohaterkę, która mimo tak ciężkiego życia i trudów, które co chwila ją spotykała nie straciła jednego - wiary i siły na walkę o siebie i swoją przyszłość. To kobieta zdeterminowana, zmęczona przykrą prawdą, kłamstwami i pragnie poznać siebie i swoje najskrytsze pragnienia. Próbuje być samodzielna, jednak nie zawsze jej to wychodzi tak, jak powinno. Zaczyna życie na własnych zasadach, zmienia mieszkanie i zatrudnia się jako barmanka. Nie może jednak poradzić sobie z uczuciami do Logana. To uczucie ma dwie strony medalu: z jednej chce z dala od wszystkiego rozpocząć nowe życie i dojść do siebie, a z drugiej tęsknota ją rozwala na małe kawałki. 

Mężczyzna na każdym kroku próbuje udowodnić kobiecie, jak bardzo ją kocha i ile warte jest to uczucie. Jednak czy to wystarczy? W końcu dookoła nich są ludzie, którzy chcą ich dotkliwie skrzywdzić. Jak dalej się to wszystko potoczy?

Podsumowując chcę napisać, że bardzo podoba mi się ta trylogia. Czytałam, że niektóre osoby nie są zadowolone z tego, co dostały i nie podobało im się to, że Savannah niby chciała być samodzielna, ale jednak wciąż ktoś ją ratował. A mnie to się właśnie podobało. Nikt po takich przejściach od razu nie podniesie się na sztywne nogi i nie pójdzie prosto do celu bez szwanków. Jesteśmy tylko ludźmi i właśnie tę kruchą ludzkość zobaczyłam w naszej bohaterce. Autorka potrafi namieszać i sprawić, że książka mocno wciąga i ciekawi z każdą kartką coraz bardziej, a finalnie zaskoczyć i sprawić, że serce boje coraz mocniej. Jak kończy się ta historia? Czy Logan i Sav będą mogli w końcu spokojnie żyć razem? Tego Wam nie powiem. Dowiedzcie się sami.

Dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe za zaufanie i egzemplarz do recenzji.


Jamie Begley "Viper" - recenzja książki

 Prezent / współpraca recenzencka


Jamie Begley "Viper" - recenzja książki

Jakiś czas temu pisałam Wam recenzję pierwszego tomu z cyklu "The Last Riders" autorstwa Jamie Begley. Dziś przyszedł czas na drugi tom tej serii. Co autorka zaserwowała nam tym razem?


Jeśli chodzi o książki z bikerami, to nie zawsze mnie zachwycają. Jedyną serią, która skradła moje serce była "Wind Dragons MC" od Chantal Fernando. Do dziś pamiętam te emocje, które we mnie wywoływała. Po przeczytaniu pierwszego tomu The Last Riders wiedziałam, że seria będzie podobać mi się tak samo, jak Wind Dragons, dlatego też zamówiłam sobie kolejny tom. 

Zanim dojdę do swoich przemyśleń po lekturze, zostawiam Wam opis pochodzący od Wydawnictwa NieZwykłego:

Winter Simmons przeżyła największy szok w życiu, kiedy dowiedziała się, że Loker James, z którym spotyka się od dwóch lat, to Viper – prezes klubu motocyklowego Last Riders.

Kobieta jest dyrektorką w liceum i nie może pozwolić sobie na zrujnowanie reputacji, gdyby prawda wyszła na jaw. Ktoś taki jak ona nie powinien być widywany z potencjalnym przestępcą i człowiekiem, który zawiódł jej zaufanie.

Loker ukrywał swoją prawdziwą tożsamość przed Winter, mając ku temu ważne powody. Teraz jednak już nie będzie mógł prowadzić podwójnego życia. Czy Winter zaakceptuje fakt, że jej mężczyzna nie jest takim poukładanym i kulturalnym człowiekiem, za jakiego go uważała, ale kieruje gangiem niebezpiecznych bikerów?

Szczerze mówiąc najbardziej zaciekawiło mnie to, w jaki sposób Loker ukrywał swoją tożsamość przez dwa lata przed swoją ukochaną. Właśnie to sprawiło, że musiałam sięgnąć po tę książkę.


Jamie Begley "Viper" - recenzja książki

Winter Simmons to młoda kobieta, która jest dyrektorem liceum. Jest dobra w tym, co robi, a uczniowie nie są jej obojętni. Kobieta udziela się również społecznie, nie posiada żadnej rodziny, a przyjaciół ma niewielu. Od dwóch lat spotyka się z Lokerem, ale związek zupełnie się nie rozwija, jakby stał w miejscu. Ma wrażenie, że mężczyzna traktuje ją bardziej jak przyjaciółkę niż kobietę swojego życia i to wywołuje w niej masę pytań. Czy mężczyzna ma kogoś innego? A może jest gejem? Może Winter mu się nie podoba? 

Kobieta postanawia postawić wszystko na jedną kartę i daje propozycję swojemu partnerowi. Ten jednak ucieka, co daje kobiecie do myślenia. To jednak nie wszystko. Na jaw wychodzi, że Loker James jest prezesem klubu motocyklowego. Przez dwa lata udawało mu się to ukryć, więc kobieta czuje się skrzywdzona i zszokowana. Okazuje się bowiem, że ich znajomość wcale nie była taka przypadkowa, jak się początkowo wydawało. Kobieta postanowiła odciąć się od niego, jednak nie na długo, bo zdarza się straszliwy wypadek.

Ta część zdecydowanie bardziej mi się spodobała. W pierwszym tomie nie czułam podekscytowania i ciekawości tak bardzo, jak w tym przypadku. Chemia między bohaterami zdecydowanie jest tutaj wyczuwalna, kiedy kobieta trafia pod dach Last Riders. Viper właśnie tutaj pokazuje, że potrafi być mężczyzną, troskliwym, empatycznym i takim, jakiego powinna mieć każda kobieta. Winter okazuje się kobietą, która ma swoje zdanie i zasady i to mnie w niej urzekło, bo nie była wystraszoną dziewczynką, która jest spragniona miłości niegrzecznego faceta. 

W tej historii znalazło się sporo wydarzeń, wątek kryminalny, uczucia - wszystko, czego chce kobieta taka jak ja, sięgająca po tego typu książkę. Jestem pod wrażeniem, bo seria z każdym tomem robi się jeszcze bardziej interesująca. Jestem ciekawa, kiedy pojawi się trzeci tom i czy również skradnie moje serce?

Dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe za egzemplarz do recenzji.

Lubicie książki z bikerami? Znacie serię The Last Riders? Znacie twórczość Jamie Begley?

J.T. Geissinger "Bezwzględne kreatury" - recenzja książki

 Prezent / współpraca recenzencka


J.T. Geissinger "Bezwzględne kreatury" - recenzja książki

Kolejny raz skusiłam się na nowość Wydawnictwa NieZwykłego i książkę J.T. Geissinger "Bezwzględne kreatury". Wcześniej nie miałam do czynienia z twórczością autorki, więc byłam ciekawa jak wypadnie w mojej ocenie. Dziś mogę już się na ten temat wypowiedzieć i chcę to zrobić w tej recenzji.


Autorka ma na swoim koncie już kilkanaście powieści, a ja nigdy wcześniej o niej nie słyszałam. Może kiedyś gdzieś mi się coś obiło o uszy, ale jakoś nie było mi do niej po drodze. Na świecie jest tyle książek, po które chciałoby się sięgnąć, ale życie jest jedno i niestety nie da się tego zrealizować. A szkoda. 

Moja decyzja o zamówieniu tego egzemplarza do recenzji zapadła po przeczytaniu opisu:

Pięć lat temu narzeczony Natalie Peterson zniknął. Kobiecie zostały rany w sercu i piękna suknia, w której miała stanąć przed ołtarzem.

I nagle pojawia się nieznajomy mężczyzna.

Wysoki, mroczny, niebezpieczny.

Kage Porter.

Natalie od razu jest pewna, że on coś ukrywa. Ale kobieta uparcie ignoruje wszystkie ostrzeżenia, które wysyła jej rozum. Lgnie do Kage’a jak ćma do płomienia.

Wkrótce jej serce się poddaje i Natalie się zakochuje. Mocno. Na zawsze.

Jednak szybko dowie się, jaką cenę ma to uczucie. Kage jest związany z przeszłością, od której Natalie ucieka.

Niedługo kobieta przekona się, co się dzieje, kiedy za bardzo zbliżamy się do ognia.

Płoniemy.

Nie wiem co jest takiego w tym opisie, ale po prostu mnie zaintrygował. Nie byłabym sobą, gdybym się nie skusiła i nie zapoznała się z całą historią.


J.T. Geissinger "Bezwzględne kreatury" - recenzja książki


Nasza główna bohaterka ma na imię Natalie. Minęło pięć lat od momentu, kiedy zaginął jej narzeczony niedługo przed ślubem. Kobieta nie potrafi się z tym pogodzić i odrzuca każdego mężczyznę, który pojawia się na horyzoncie. Do czasu, kiedy na jej drodze staje Kage Porter. Niebezpieczny mężczyzna, który wie czego chce. Seksowny i pociągający. Utkwił w głowie Natalie i sprawia, że kobieta mimo obaw i czerwonej lampki palącej się w głowie, ulega. Czy mężczyzna ma jakąś tajemnicę, która może zaważyć na relacji tych dwojga? Czy Natalie ponownie zatraci się w otchłani cierpienia? Czy ulegając podejmuje dobrą decyzję?

Ta książka to zdecydowanie powieść pełna akcji i świetnie stworzonych postaci. Historia, która trzyma w napięciu od początku do samego końca. Bohaterowie, którzy są doskonale wykreowani, tak prawdziwi, że aż namacalni. Kage Porter to mężczyzna, którego nie da się zapomnieć. Ma w sobie pewien niewytłumaczalny magnetyzm - wywołuje strach, na myśl o nim przechodzą ciarki, ale też nutka pożądania. To niesamowite, że można tak się wkręcić w bohatera czytając książkę. A jednak! 

Historia jest przepełniona przeróżnymi emocjami i pożądaniem. Sceny erotyczne wywołują dreszczyk emocji i motyle w brzuchu. Autorka doskonale radzi sobie w tym gatunku i wie, w jaki sposób zachęcić czytelnika do poznawania się z fabułą. Mam wrażenie, że potrafi manipulować osobą, która czyta. Jak zaczarowana siedziałam nad książką i nie potrafiłam jej odłożyć nawet na chwilę. Styl pisania jest bardzo charakterystyczny, lekkość, świeżość i dopracowanie każdego szczegółu z pewnością się wyróżnia i zachęca. 

Jak potoczą się losy bohaterów? Z epilogu wnioskuję, że niebawem będę mogła zapoznać się z drugim tomem, więc czekam na więcej. Obecnie jestem pod ogromnym wrażeniem i chcę, aby tak zostało. Wam serdecznie polecam tę książkę, jeśli jeszcze nie mieliście okazji się z nią zapoznać. Jestem pewna, że podobnie jak ja, będziecie pod wrażeniem twórczości autorki. 

Wydawnictwu NieZwykłe dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Amo Jones "In Peace Lies Havoc" - recenzja książki

 Prezent / współpraca recenzencka


Amo Jones "In Peace Lies Havoc" - recenzja książki

Do tej pory miałam okazję poznać kilka książek Amo Jones i mam mieszane uczucia po ich lekturze. Czyta się je dość lekko, więc nie zniechęcam się i sięgam po inne pozycje, więc takim sposobem pojawiła się u mnie najnowsza powieść "In Peace Lies Havoc". Czy tym razem jestem zadowolona z lektury?


Zanim jednak opowiem Wam o moich odczuciach po przeczytaniu tej książki, tradycyjnie już zostawiam opis pochodzący od wydawcy, abyście mogli delikatnie zapoznać się z fabułą:

Dove Hendry w bardzo młodym wieku dowiedziała się, czym jest mrok. Miała wrażenie, że od tamtej pory stale ucieka i że ktoś za nią podąża. Obserwuje ją, pilnuje jej i jest jej cieniem.

Porwanie dziewczyny spod baru, w którym tańczyła na rurze, było tylko kolejnym elementem jej już i tak bardzo trudnego życia. Może dla kogoś, kto nie doświadczył, czym jest ciemność, zamknięcie w klatce byłoby przerażające. Ale Dove przerażało już niewiele rzeczy.
A może powinno więcej?

Nie ma jednego oprawcy. Jest ich czterech. Noszą maski i mają noże. Dove szybko się przekona, że nic, przez co do tej pory przeszła, nie było piekłem. Piekło dla niej dopiero się zacznie.

Przyznam szczerze, że byłam zaskoczona, kiedy przeczytałam ten opis. Do tej pory książki autorki, po które sięgałam nie wydawały się tak emocjonujące. Może to z mojej sympatii do książek mafijnych sprawiły, że ten opis bardzo mnie zaintrygował? Nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie, ale postanowiłam, że się skuszę. 


Amo Jones "In Peace Lies Havoc" - recenzja książki


Dove Hendry, kiedy była małą dziewczynką została świadkiem zabójstwa rodziców. Jest to niezwykle traumatyczne przeżycie, po którym nic już nie jest takie same. Od tamtej pory ciągle ma wrażenie, że jest obserwowana, że ktoś za nią podąża i śledzi. Wie, że w końcu przyjdzie czas, kiedy ktoś po nią przyjdzie. Po prostu to czuje. Zanim została pełnoletnia, to ciągała się po rodzinach zastępczych, a teraz pracuje jako tancerka w klubie go-go. Tańczy na rurze i uwielbia to. Tańcząc czuje się niesamowicie wolna. Przyciąga wielu różnych mężczyzn. 

Wszystko się zmienia, kiedy niespodziewanie zostaje porwana. Oprawcy wyjawiają jej, że jej przeszłość powiązana jest z Midnight Mayhem. Miejscem bardzo specyficznym. Pojawiają się tam pokazy przypominające cyrkowe, lecz bardzo niebezpieczne i tylko dla dorosłych. Przerażona kobieta z obawami o swoje życie wie, że musi się podporządkować. Trafia pod opiekę czterech braci, którzy są potworami bez uczuć. Z jednym z nich, najbardziej mrocznym i przerażającym relacja zaczyna przebierać nieoczekiwany obrót. Jaki?

Przyznam się bez bicia, że jestem zszokowana tym, co tutaj otrzymałam. Jak wspomniałam na wstępie, do tej pory książki autorki były dla mnie średnie. Czytało się je szybko, ale nie czułam ekscytacji i zaciekawienia takiego, jakbym chciała. Tutaj wszystko się zmieniło. Autorka wprowadziła mnie do swojego świata, które przepełnione było mrokiem i przerażeniem. Wydarzenia, które się pojawiały niejednokrotnie wywoływały we mnie szok, a zaintrygowanie historią rosło z każdą kartką. Relacja między Dove, a Kinga została niesamowicie opisana i sprawiała, że z jednej strony bałam się o to, co z tego wyjdzie, a z drugiej tak bardzo chciałam, żeby moje obawy zostały spełnione. Ciężko mi nawet to opisać. Jestem tak bardzo zadowolona z tego, co tu dostałam, że pozostaje mi tylko polecić Wam ten tytuł.  Książki tej autorki albo się lubi, albo nienawidzi. I tym właśnie tytułem autorka sprawiła, że przeszłam z tej drugiej grupy do pierwszej.

Dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu za egzemplarz do recenzji.

A Wy, znacie już tę książkę? Mieliście okazję poznać twórczość Amo Jones?

Brittainy C. Cherry "Wschodnie światła" - recenzja książki

 

Brittainy C. Cherry "Wschodnie światła" - recenzja książki

W październiku pisałam tutaj recenzję pierwszego tomu z serii "Kompas" Brittainy C. Cherry. Bardzo czekałam na tom 2 i w końcu wpadł w moje ręce dzięki uprzejmości Wydawnictwa NieZwykłego. Dziś przyszedł czas na recenzję, więc jeśli jesteście ciekawi co myślę, to zapraszam do lektury.


Uwielbiam sięgać po książki, które wywołują w człowieku różne emocje. Od śmiechu, po zdenerwowanie czy nawet łzy. Wiem wtedy, że czas, który przeznaczyłam na zapoznanie się z powieścią spożytkowałam odpowiednio. Nie zawsze mi się to udaje, no ale nie wszystkie książki są dla każdego, prawda? Brittainy C. Cherry potrafi sprawić, że z przyjemnością siadam do czytania i tym razem również tak było. Dlaczego? O tym za chwilę.

Drugi tom emocjonalnej serii autorki „Elements. Żywioły” i Kochając pana Danielsa!

Pewnej halloweenowej nocy Aaliyah postanowiła wyjść z baru, gdzie imprezowała, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza. Ten wieczór miał jej pomóc zapomnieć o facecie, który ją zdradził, ale w zasadzie czuła się jeszcze gorzej.

Nigdy by nie przypuszczała, że nagle jej głowę zaczną zaprzątać myśli o zupełnie innym mężczyźnie. Był przebrany za superbohatera, a ona za Czerwonego Kapturka. Byli dwojgiem nieznajomych, którzy spędzili ze sobą szaloną, halloweenową noc w dziwnych ubraniach.

Mijają dwa lata. Przed Aaliyah staje ogromne wyzwanie. Ma przeprowadzić wywiad na wyłączność z najbardziej pożądanym mężczyzną w Nowym Jorku – Connorem Roe. Dla całego świata jest on jednym z najpotężniejszych i najgorętszych facetów w Nowym Jorku. Dla niej to superbohater, który tamtej nocy pozwolił jej zapomnieć o pewnym draniu. Tylko że jej serce już nie jest złamane, a obiecane innemu mężczyźnie.


Brittainy C. Cherry "Wschodnie światła" - recenzja książki


Aaliyah po rozstaniu z chłopakiem, chce o nim zapomnieć i wybiera się na imprezę Halloweenową. Connor to facet, który ma swoje ambicje i masę doświadczeń. Aaliyah przebrana za Czerwonego Kapturka na wspomnianej imprezie jest świadkiem sytuacji, gdzie facet przebrany za superbohatera staje w obronie obcej kobiety. To jej imponuje. Wszystko toczy się tak, że oboje nie znając swoich prawdziwych imion spędzają ze sobą noc. Niezapomnianą. Wydawać by się mogło, że już nigdy więcej ich drogi się nie przetną, a jednak dzieje się inaczej. Po dwóch latach ponownie się spotykają, z tym że bez masek nie są już tacy sami. Connor okazuje się pożądanym i wpływowym mężczyzną, a Aaliyah jest zaręczona z mężczyzną, który nie jest jej wart i z pewnością nie traktuje jej tak, jak powinien. Czy ponowne skrzyżowanie dróg tych dwojga wpłynie na ich przyszłość?

Connor to mężczyzna, któremu zależy na spełnianiu swoich marzeń. Był obecny w poprzednim tomie, jednak wtedy był jeszcze nastolatkiem, a tutaj otrzymujemy go w dorosłym wydaniu. Po wyjeździe z rodzinnego miasta postanawia pracować ile sił, aby zrealizować swoje szlachetne plany. Przyznam, że od samego początku bardzo spodobała mi się jego postać i można powiedzieć, że pokochałam go całym sercem. Aaliyah z kolei dała nam się poznać jako dziewczyna, która chce zapomnieć o przeszłości dlatego pociesza się w łóżku nieznajomego. Później tkwi w związku z facetem, który jest idiotą - nazwijmy rzecz po imieniu. Jest zagubiona, ma zdeptaną pewność siebie i wini się za każde niepowodzenia. Autorka zawsze świetnie kreuje swoje postaci i kiedy zapoznaję się z jej książkami, za każdym razem bardzo lubię jej bohaterów, Tutaj nie było wyjątku. 

"Wschodnie światła" to piękna książka o miłości. Pokazuje tu uczucie, które budowane jest na przyjaźni, niezwykłej empatii. Historia jest romantyczna, pełna uczucia, doskonale opisana krok po kroku. Z każdą kartką jesteśmy świadkami rozwoju wydarzeń i uczuć głównych bohaterów, co niezwykle mi się podobało. Dawno nie czułam się tak spokojna, czytając historię tego typu. Pojawiają się też sekrety, które w pewien sposób wpływają na postrzeganie całości, są też rozczarowania, smutek i odrzucenie. 

Uważam, że to cudowna historia, która wywołuje w czytelniku pozytywne emocje. To coś, z czego można by było nakręcić przepiękny film romantyczny i z pewnością spodoba się kobietom, które lubią takie ckliwe historie. Całość czyta się szybko, lekko i z zaciekawieniem, więc z ręką na sercu chcę polecić Wam tę książkę.

Dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe za możliwość zrecenzowania tego tytułu.

Dajcie znać czy mieliście okazję poznać tę serię? Jak się Wam podoba twórczość Brittainy C. Cherry?

Penelope Douglas "Misconduct" - recenzja książki

 Współpraca recenzencka - promocja


Penelope Douglas "Misconduct" - recenzja książki

Wydaniwctwo NieZwykłe króluje w mojej domowej biblioteczce, ponieważ wydają bardzo dużo książek w moim klimacie. Uwielbiam kobiece tytuły i sięgam po nie bardzo często. Tym razem wracam do Was z recenzją książki Penelope Douglas "Misconduct".


Penelope Douglas to jedna z autorek, które cieszą się niezwykłą popularnością, a jej książki szybko stają się bestsellerami. Od pewnego czasu w mojej biblioteczce pojawia się coraz więcej tytułów autorki, bo podoba mi się jej lekkie pióro. Kiedy więc zobaczyłam, że "Misconduct" będzie miało swoją premierę, postanowiłam zamówić sobie egzemplarz recenzencki. Jak książka mi się podobała? Czy warto ją zamawiać? 


Zanim do tego dojdę, to zostawiam Wam opis pochodzący ze strony wydawnictwa:

Romans z ojcem swojego ucznia jest zakazany, a Easton dobrze o tym wie.

Świeżo upieczona nauczycielka – Easton Bradbury – nigdy nie przypuszczałaby, że do jej klasy wejdzie mężczyzna, z którym pół roku temu omal się nie przespała I co gorsza, że okaże się on ojcem jednego z uczniów. Kobieta miała cichą nadzieję, że po prostu jej nie rozpozna.

Kiedy tamtego wieczoru Tyler Marek ją podrywał, nie sprawiał wrażenia, że jest z kimś związany, a tym bardziej że ma nastoletniego syna. Z tego, co Easton o nim wiedziała, świetnie radził sobie w biznesie, ale najwyraźniej na polu rodzicielskim poniósł fiasko. Jego syn był zbuntowany i stwarzał problemy wychowawcze.

Wszystko w ich relacji było złe i zakazane. Mężczyzna był zimny i niedostępny. W dodatku Easton zdawała sobie sprawę, że pożądanie ojca swojego ucznia jest moralnie naganne. Nie potrafiła jednak przestać marzyć o jego dotyku, wiedząc, że stąpa po cienkiej linie.


Penelope Douglas "Misconduct" - recenzja książki


Przed Easton stało wielkie wyzwanie. Miała przed sobą ogromną karierę i przyszłość jako światowa tenisistka. Pewne wydarzenia w jej życiu spowodowały, że zrezygnowała i skończyła karierę. Wraz z bratem mieszka w Nowym Orleanie. Skończyła studia i zaczęła pracę jako nauczycielka historii w jednej z lepszych szkół. Jest kobietą inteligentną, młodą i upartą. Nie wyobraża sobie przyjmować pomocy od osób trzecich. Jest szczera, mówi co myśli, jednak zwraca uwagę na słowa. Na pierwszy rzut oka wygląda na zimną i zamkniętą w sobie, jednak to tylko skorupa pod którą kryje się wyjątkowa kobieta.

Christian to jeden z jej uczniów - zbuntowany, ale też skryty. Musiał zamieszkać ze swoim ojcem, z którym nie ma najlepszych relacji, bo matka wyjechała. 

Tyler Marek to zarozumiały, majętny buc, któremu nie podoba się sposób nauczania Easton. Jest inteligentnym mężczyzną, a do tego zawziętym i to, czego zapragnie, musi być jego. Od pierwszego spotkania między nim, a naszą bohaterką pojawia się wyczuwalne napięcie, z którego oboje zdają sobie sprawę. Jedna rzecz stoi im na przeszkodzie. Między nauczycielką a rodzicem ucznia romans jest wręcz zakazany, więc nie powinni mieć się ku sobie. Czy będą w stanie oprzeć się pokusie? Czy może jednak złamią zasady i pójdą za głosem serca? 


Penelope Douglas "Misconduct" - recenzja książki


Ta dwójka na pierwszy rzut oka wydaje się od siebie różna. Jednak przyglądając się bliżej, można dostrzec między nimi wiele podobieństw. Myślę, że można powiedzieć, że się wzajemnie uzupełniają. Trzeba dobrze ich poznać, aby ocenić ich zachowanie na trzeźwo i zrozumieć pewne sytuacje. Warto wspomnieć, że podczas całej historii widoczne są zmiany w ich charakterach i zachowaniu, co bardzo mi się spodobało. Wraz z mijającymi kartkami książki dojrzewają, a ja jako czytelnik byłam z nich coraz bardziej zadowolona. Wydarzenia, które się tutaj znajdują może i są nieco przewidywalne, ale przyprawiają o dreszcze, sprawiają, że na twarzy pojawia się uśmiech, momentami jest gorąco i nie można się od niej oderwać. Jeśli lubicie książki z różnicą wieku, zakazaną relacją i życiowych problemach, to będzie to pozycja idealna dla Was.

Penelope Douglas kolejny raz stworzyła książkę, która mi się podobała i myślę, że zostanie w pamięci na dłuższy czas. Przyjemnie spędziłam z nią czas i cieszę się, że skusiłam się na nią w ramach współpracy recenzenckiej. Dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe za tę możliwość.

Mieliście okazję poznać "Misconduct"? 

Penelope Douglas "Rywal" - recenzja książki

 Współpraca recenzencka / prezent od wydawnictwa

Penelope Douglas "Rywal" - recenzja książki

Pierwszy tom serii "Fall away" Penelope Douglas całkiem mi się podobał, więc nie mogło być inaczej i drugi również pojawił się w moich rękach. O czym opowiada historia i czy kolejny raz jestem zadowolona?


Osobiście nie lubię ludzi, którzy uprzykrzają życie innych. Sama w czasach szkoły podstawowej mierzyłam się z czymś takim i wiem, jak to wpływa na samoocenę i codzienne funkcjonowanie. Jak w życiu codziennym unikam takich tematów i ludzi, tak w książkach z ciekawością poznaję ich historie. Myślę, że chciałabym zrozumieć ich motywy i poznać psychikę, dlatego też z przyjemnością czytam o takich bohaterów. O czym opowiada drugi tom serii "Fall away"?

Historia Madoca z Dręczyciela.

Madoc Caruthers i Fallon Pierce mieszkali pod jednym dachem, od czasu kiedy ich rodzice się pobrali. Nigdy za sobą nie przepadali, szczególnie Madoc nie ułatwiał życia Fallon. Dokuczał jej zarówno w domu, jak i w szkole.

Ta dwójka szczerze się nienawidziła oprócz… tych chwil, które spędzała razem w nocy w sypialni Fallon.

Więc kiedy nastolatka nagle wyjechała bez słowa pożegnania, Madoc był wściekły. Jednak dziewczyna po dwóch latach jakby nigdy nic wróciła do jego życia, do jego znajomych, do jego szkoły.

Fallon nie sądziła, że powrót będzie tak trudny. Powinna zapomnieć o Madocu: w końcu był jej przybranym bratem. Ale kiedy zauważyła, że chłopak cieszy się życiem i w dodatku najprawdopodobniej ma dziewczynę, coś w niej pękło.

Między nimi jest wiele tajemnic, żalu i niedopowiedzeń, ale też przyciąganie, z którym trudno jest im walczyć. Jednak Fallon chce, aby tym razem wszystko było inaczej. Nie pozwoli, żeby Madoc znowu ją zranił.

Tutaj opis zaciekawił mnie bardziej niż w pierwszym tomie. Takie historie z przybranym rodzeństwem często okazują się fenomenalne, dlatego też szybko wzięłam się za czytanie.


Penelope Douglas "Rywal" - recenzja książki

W tym tomie mamy dwoje bohaterów, na których należy zwrócić szczególną uwagę. Madoc, którego mieliśmy okazję poznać w pierwszym tomie i córka jego macochy - Fallon. Po ślubie ojca, jego macocha wraz z córką wprowadzają się do domu Madoca i od tamtej pory chłopak utrudniał życie Fallon. Nie specjalnie się polubili, a codzienne docinanie i sprawianie przykrości dziewczynie, to dla chłopaka bułka z masłem. Dlaczego zachowywał się tak, a nie inaczej? Myślę, że on sam nie wiedział czemu to robi. Ciekawe jednak w tym wszystkim jest to, że ich relacja zmieniała się nocą, kiedy to spotkali się w wiadomych celach w pokoju Madoca. 

W pewnym momencie, niespodziewanie Fallon wyjechała, a Madoc nie krył swojej wściekłości. Po dwóch latach dziewczyna wróciła, ale nie spodziewała się tego, co ją czekało. Między nią, a Madociem zostało wiele niewyjaśnionych spraw i żalu, którego nie da się ukryć. Czy w końcu się dogadają i zakopią topór wojenny? Czy w końcu nauczą się rozmawiać? A może ich wzajemne ranienie się kolejny raz się pojawi?

Myślę, że jest to historia dość intrygująca. Akcja toczy się dynamicznie i nie ciągnie się w nieskończoność, a ja to doceniam. Nie znoszę kiedy historie są nadmiernie rozciągnięte i sprawiają wrażenie, że nie mają końca. Tutaj jest wszystko tak, jak być powinno. Poznajemy w tej książce opowieść z dwóch perspektyw - Madoca i Fallon, dzięki czemu doskonale znamy uczucia i myśli tych dwojga. Z pewnością ułatwia to zrozumienie całej zamkniętej w tej książce historii. Znajdziecie tutaj też nawiązania do bohaterów, których poznaliśmy w poprzednim tomie, więc warto go znać, zanim zdecydujecie się na czytanie tej części. Przyznam szczerze, że ta podoba mi się znacznie bardziej niż pierwsza i tę czytało mi się niezwykle szybko i przyjemnie. Zakończenie jest przyjemne i myślę, że zapadnie mi w pamięci na dłużej.

"Rywal" Penelope Douglas to książka o dorastaniu, miłości, przyjaźni, niezwykle wzruszająca i dostarczająca masę emocji. czyta się ją błyskawicznie i z pewnością spodoba się fankom tego gatunku. Penelope Douglas pokazała tutaj, że po jej książki warto sięgnąć i uprzyjemnić sobie wolny czas. Wiem, że mają pojawić się kolejne części, więc czekam z niecierpliwością.

Znacie tę książkę? Lubicie twórczość autorki?

Amo Jones "Crowned by Hate" - recenzja książki

 Prezent / współpraca recenzencka 


Amo Jones "Crowned by Hate" - recenzja książki

Wydawnictwo Niezwykłe co chwila wypuszcza na rynek nowości, które kuszą. Tym razem skusiłam się na książkę autorstwa Amo Jones "Crowned by Hate". Czy jestem zadowolona z tego, co otrzymałam w środku?


Twórczość Amo Jones miałam okazję poznać przy książce "Flip Trick". Nie było to coś, co wyrwało mnie z butów, ale łatwo i przyjemnie mi się czytało. Kiedy zobaczyłam, że pojawiła się nowa książka, postanowiłam się skusić i sprawdzić, czy tym razem będę zadowolona. A jak wyszło? O tym za chwilę. Najpierw chcę zostawić Wam opis ze strony wydawnictwa, abyście mogli zobaczyć, o czym opowiada książka.

Isa Johnson to młoda, zbuntowana córka prezydenta Stanów Zjednoczonych. Dziewczyna nie dba o luksusy, w jakich mogłaby się pławić, będąc księżniczką ze względu na pozycję ojca. Tak naprawdę Isa chciałaby mieć zupełnie zwyczajne życie – nie takie, w którym czuje się, jakby była zamknięta w złotej klatce bez możliwości ucieczki.

Co gorsza, dziewczyna zostaje zmuszona do małżeństwa. Ma poślubić najstraszniejszego mężczyznę, jakiego kiedykolwiek spotkała. Wszystko w nim jest zimne, mroczne, potworne. Z wyjątkiem pięknej twarzy, która niestety tylko dodaje mu mroku.

Bryant Royal jest najpotężniejszym mężczyzną w kraju, zarządza Royal Enterprise i nosi w sercu ciemność. Okaże się, że wie o Isie coś, czego nie wiedzą inni i za co chce się zemścić. Obiecał dziewczynie, że uczyni jej życie piekłem na ziemi, a ona mu uwierzyła.


Amo Jones "Crowned by Hate" - recenzja książki


Isa jest córką prezydenta Stanów Zjednoczonych, jednak nie jest do końca zadowolona ze swojego życia. Jak się domyślacie, czuje się trochę więźniem, bo nie może robić wszystkiego, co chce i nie wszystko jej wypada. Uwielbia robić różne rzeczy, które sprowadzają na nią niebezpieczeństwo. Bunt i zabawa to coś, co ją doskonale opisuje. Za takie zachowanie będzie musiała ponieść najgorszą karę. Ma poślubić pewnego wyrachowanego mężczyznę, który kiedyś był świadkiem pewnych rzeczy. Bryant teraz wrócił. Żeby się mścić, zniszczyć i ... poślubić. Czy uda mu się zniszczyć jej życie? Czy między tą dwójką dojdzie do porozumienia? 

Szczerze mówiąc, mam mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Jest niedługa, bo ma zaledwie 200 stron i mam wrażenie, że trochę za dużo tutaj się dzieje. Opisy są krótkie, akcja toczy się dość szybko i czasami potrafiłam się we wszystkim pogubić. Bryant drażnił mnie niesamowicie swoją osobą i tym, jak traktował Isę. Sama Isa, no cóż - nie skradła mojego serca. Zachowywała się momentami irracjonalnie, była niedojrzała i wkurzająca, chociaż pojawiały się momenty, w których zdobywała moją sympatię. 

Zakończenie mnie zaintrygowało i dziś wiem, że będzie kolejny tom tej historii, więc czuję lekki niedosyt i z pewnością sięgnę po drugą część, bo może wtedy pewne rzeczy wyjaśnią moje wątpliwości. Dziś ciężko mi ocenić tę pozycję, bo nie sprawiła, że nie mogłam się od niej oderwać, nie zapadła mi jakoś szczególnie w pamięci, ale gdy nad nią rozmyślam, to mam w głowie to, że chcę poznać dalsze losy bohaterów. Jak uda mi się dorwać drugi tom i się z nim zapoznam, to z pewnością opiszę Wam moje odczucia. Obecnie, na 10 możliwych punktów książce daję 5. 

Dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe za egzemplarz do recenzji i zaufanie.

Mieliście okazję poznać tę historię? Znacie twórczość Amo Jones?
 

Penelope Douglas "Dręczyciel" - recenzja książki

 Współpraca recenzencka / prezent 

Penelope Douglas "Dręczyciel" - recenzja książki

W swoim życiu czytałam już kilka książek Penelope Douglas. Niektóre podobały mi się bardzo, inne mniej. Patrząc jednak na całość, to lubię jej twórczość i z przyjemnością sięgam po nowe pozycje. Dziś wracam do Was z pierwszym tomem serii "Fall Away", o którym chcę opowiedzieć.


Od dłuższego czasu sięgam częściej po kryminały niż książki typowo kobiece. Lubię jednak do nich wracać w przerwie, kiedy mam przesyt tego mroku, morderstw i tajemniczych zaginięć. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa NieZwykłego kilka razy w miesiącu mam możliwość przeczytania najróżniejszych romansów i obyczajówek. Czym zaciekawiła mnie ta pozycja? Poniżej zostawiam opis od wydawcy, aby nakreślić Wam co nieco fabułę. 

Zmienił jej życie w szkole w piekło. Nie rozumiała, dlaczego jej nienawidzi.

Nazywa się Tatum Brandt, ale on w żaden sposób się do niej nie zwraca. Jednak wciąż ją zauważa. Nie marnuje żadnej okazji w szkole, żeby upokorzyć Tate, a jego pomysły na dręczenie dziewczyny z każdym rokiem stają się coraz bardziej okrutne.

Kiedyś ona i Jared byli najlepszymi przyjaciółmi oraz sąsiadami. Myślała nawet, że go kocha. Teraz nie ma pojęcia, dlaczego sytuacja się zmieniła. Chłopak rozpowszechnia na jej temat kłamstwa, zwraca przeciw niej wszystkich uczniów, którzy zaczynają się śmiać z Tatum i ją poniżać. Dziewczyna staje się przez Jareda szkolnym pośmiewiskiem.

Dlatego, żeby od tego uciec, wyjeżdża na rok do Francji. Po powrocie jest inna. Odważniejsza. A co najważniejsze: obiecała sobie, że w tym roku postawi się Jaredowi. Nie pozwoli, by chłopak dłużej ją dręczył.


Penelope Douglas "Dręczyciel" - recenzja książki


Tate i Jared w dzieciństwie byli parą najlepszych przyjaciół jednak pewnego dnia wszystko się zepsuło. Chłopak nagle, z dnia na dzień zaczął dręczyć dziewczynę i uprzykrzać jej życie. Dziewczyna z tego wszystkiego na rok uciekła do Francji licząc na to, że po powrocie wszystko się uspokoi i jakoś ułoży. Na ostatni rok szkoły wróciła do domu, ale Jared kolejny raz zaczyna robić to, co przed wyjazdem. Dziewczyna jednak postanowiła, że więcej nie będzie uciekać i udawać, że nic się nie dzieje. Pragnie dowiedzieć się, co spowodowało tę nagłą zmianę nastawienia Jareda do niej sprzed laty i rozwiązać "konflikt". 

W książkach Pelenope Douglas zawsze ukryte są pewne smaczki, które z każdą kartką wychodzą na jaw. Każdy z nich, wpływa na zachowanie danego bohatera i zmienia nie tylko ich, ale także nasze postrzeganie tej osoby. Lubię to w jej historiach, bo często dzieje się tak, że na początku książki wprost nienawidzę danego bohatera, a później zaczynam go lubić lub mu współczuć. Tak było też w przypadku Jareda, którego koniec końców polubiłam i zrozumiałam jego zachowanie. 

Uważam, że ta historia to lekka książka na jeden wieczór. Nie jest zbyt długa, zakończenie jest trochę przewidywalne, jednak miło będę ją wspominać i śmiało mogę ją Wam polecić.

Rozpoczęcie serii całkiem mi się podoba i jestem ciekawa, co otrzymam w kolejnym tomie. Być może coraz częściej będę sięgała po książki tej autorki, bo poczułam jej styl i klimat całą sobą. 

Dajcie znać, czy mieliście okazję poznać tę książkę? Znacie twórczość Penelope Douglas?


J.L. Drake "Zrujnowana" - recenzja książki

 

J.L. Drake "Zrujnowana" - recenzja książki

O książkach z serii "Broken trilogy" autorstwa J. L. Drake czytałam same super opinie, więc jakiś czas temu zamówiłam sobie pierwszą część. Seria wciągnęła mnie na tyle, że kontynuacja była przeze mnie bardzo wyczekiwana. Dziś przyszedł czas na moją recenzję drugiego tomu pt. "Zrujnowana".


Tradycyjnie zostawiam Wam na początku opis pochodzący od wydawcy, abyście mogli zobaczyć odrobinę fabuły.

Savannah próbuje pozbierać okruchy swojego życia, ale wydaje się to niemożliwe. Straciła ukochanego i ich nienarodzone dziecko. Dziewczyna nie widzi już przed sobą przyszłości.

Z pomocą przyjaciół udaje jej się przetrwać najgorszy okres, chociaż w środku nadal czuje się pusta.

Kobieta nie spodziewa się, że jej ukochany Cole jednak żyje i wkrótce do niej wróci. Mężczyzna był więziony, ale udało mu się uwolnić i teraz ma nowy cel: znaleźć ludzi, którzy chcieli skrzywdzić Savannah. Tropy prowadzą do jej własnej rodziny…

Savannah wkrótce się dowie, że niektóre kłamstwa są zbyt bolesne, żeby można było o nich zapomnieć, i że istnieje coś gorszego niż bycie złamaną. Jeszcze gorzej jest być zrujnowaną.

Jeśli nie pamiętacie pierwszego tomu, to odsyłam Was do mojej recenzji J. L. Drake "Złamana". Bardzo wkręciłam się w tę historię i nie mogłam doczekać się kolejnego tomu. Kiedy do mnie przyjechał, musiał poczekać na przeczytanie, bo miałam bardzo zły okres w moim życiu i dojście do siebie zajęło mi trochę czasu. Dziś jednak jestem już po lekturze, więc czas i pora na moje przemyślenia.


J.L. Drake "Zrujnowana" - recenzja książki

Informacje o śmierci ukochanego doprowadzają Savannah do załamania nerwowego. Przyjaciele bezustannie próbują wesprzeć dziewczynę i być przy niej w tym trudnym czasie. Odkrywają jednak coś zaskakującego. Okazuje się, że Cole żyje i ściągają go z powrotem do domu. Mężczyzna chce znaleźć każdego, kto odpowiedzialny jest za krzywdy wyrządzone ukochanej. Savannah postanawia spotkać się ze swoim ojcem, co nie było dobrym pomysłem, bo wpada w pułapkę, która może zniszczyć wszystko, co do tej pory zbudowała.

"Zrujnowana" to drugi tom serii "Broken trilogy" i zaczyna się dokładnie tam, gdzie kończył się pierwszy tom. Jak czytaliście tę pierwszą część, to pewnie wiecie jak wiele emocji wywołuje ta seria. Nieustannie dostarcza mi strach, poczucie niebezpieczeństwa czy ciarki na plecach. Autorka doskonale ukazuje jak ważne jest zrozumienie drugiego człowieka i w jaki sposób rozwija się relacja między kochankami. Pokazuje, że nie do końca przemyślane decyzje mogą być początkiem lawiny wydarzeń, na które nie ma się wpływu i ciężko będzie się z nich wyplątać. Książka jest przepełniona zaskakującymi zwrotami akcji, pełną napięcia fabułą, zagadkami, które jako czytelnicy będziemy chcieli rozwiązać i masą przeróżnych emocji, które niejednokrotnie przyprawią nas o szybsze bicie serca. Jestem zachwycona tym, co dostałam w tej książce i zacieram ręce na kolejny tom, który mam nadzieję ukaże się wkrótce.

Na koniec chcę podziękować Wydawnictwu NieZwykłe za zaufanie i egzemplarz do recenzji.

A Wy, macie już za sobą dwa tomy serii "Broken trilogy"? Jak się Wam podobają te książki i historia Savannah i Cole'a?

___________________________________________________

Tematyka książki jest trochę niebezpieczna, więc skoro mowa o bezpieczeństwie, to chcę wspomnieć o jednej rzeczy. Każdy pracodawca i pracownik powinien pamiętać i przestrzegać zasad bezpieczeństwa tak, aby nikt podczas pracy nie ucierpiał. Firma strumin.pl to ekspert w dziedzinie sprzętu budowlanego i konstrukcji stalowych. Innowacyjność, dbałość o bezpieczeństwo, profesjonalizm – oto co zyskujecie Państwo, wybierając współpracę z nimi. Są największym w Polsce producentem podestów rozładunkowych, a w ofercie posiadają również systemy asekuracji, które gwarantują bezpieczną pracę na wysokości.

Ker Dukey & K. Webster "Vas" - recenzja książki

 Współpraca recenzencka / prezent 

Ker Dukey & K. Webster "Vas" - recenzja książki

Po książki duetu Ker Dukey i K. Webster zawsze sięgam z ogromną przyjemnością. Autorki potrafią wyczarować niezwykły klimat, którego nie da się zapomnieć przez długo czas. "Vas" to trzeci tom serii "The V Games", o której Wam już pisałam. Czy książka podobała mi się tak samo jak poprzednie?


Zanim jednak pojawią się tutaj moje przemyślenia i recenzja tego tomu, zostawię Wam, tak jak zawsze opis pochodzący od Wydawnictwa NieZwykłego, od którego otrzymałam swój egzemplarz recenzencki.

Nienasycony. Mściwy. Zaborczy.

Vas Wolkow od zawsze chciał być uznany przez rodzinę Wolkowów; czuć się dowartościowany i ważny. Jako syn służącej dorastał w biedzie w rezydencji zamożnych i bardzo wpływowych ludzi. Marzył o tym, by być taki jak oni, a nigdy nie był. Aż do teraz.

W końcu mężczyzna ma szansę zyskać status i bogactwo, o których od dawna pragnął. Być równy ludziom, których całe życie podziwiał.

Na jego drodze staje dziewczyna. Vas nie ma pojęcia, dlaczego do tego stopnia zwróciła jego uwagę. Była zupełnie inna niż te, z którymi sypiał: zagubiona, nie wiedziała, kim jest, i w dodatku wydawała się religijna. I chociaż do tej pory wszyscy modlili się, aby ktoś ocalił ich przed gniewem Vasa, ona modliła się, żeby on ją ocalił.

Czy będzie chciał to zrobić?

Znając twórczość autorek, wiedziałam, że zasiadając do czytania zatracę się w historii tych dwojga i miałam rację.


Ker Dukey & K. Webster "Vas" - recenzja książki


Kolejny tom, podobnie jak poprzedni opowiada o historii, która dzieje się w Rosji. Toczy się tam rywalizacja o wpływy. Każdy chce być tym najlepszym. Kolejny raz zbliżają się Igrzyska, a każda z rodzin poszukuje swojego przedstawiciela, który weźmie w nich udział. 

Nasz główny bohater to Vas, który jest nieślubnym dzieckiem Leonida Wolkowa. Ten bohater pojawił się już w piewszym tomie serii The V Games. Jest on bratem Iriny i Diany. Na tle innych mężczyzn, którzy pojawiali się w książkach, Vas wypadał jak normalny facet, który nie ma niczego za uszami. Nie oznacza to jednak, że jest tak dobry jak się nam wydawało. 

Darya to dziewczyna, która trafia do rezydencji Wasiliewów jako niewolnica ojca Vlada. Jak możecie się domyślić, nie ma tam łatwo, bo jest wykorzystywana seksualnie i poniżana na każdym kroku. Czytając książkę, dowiadujemy się sporo o jej przeszłości. Między innymi o tym, że wychowywała się w klasztorze, ale też o tym, iż była w przeszłości molestowana, nie zdając sobie z tego sprawy. Tak naprawdę, to z jednego piekła trafiła do drugiego, znacznie gorszego. W pewnym momencie okazuje się, że jest córką Wasilewa. Czy to prawda? Czy jest wykorzystywana przez własnego ojca? 

O uczuciach pojawiających się pomiędzy bohaterami nie będę się zbytnio rozpisywać, bo musiałabym streścić Wam książkę, a nie jest to moim zadaniem. Powiem tylko, że ich relacja rozwijała się powoli i nic nie było tutaj na siłę. 

W książce pojawia się bardzo dużo różnych wątków, co chwila wychodzą różne smaczki i tajemnice rodzinne, co sprawiło, że przez pewien czas czułam natłok informacji i nie do końca jestem zadowolona z tej książki. Z całej serii najbardziej podobał mi się pierwszy tom, ale patrząc na całość, śmiało mogę polecić tę serię dla fanek gatunku i mrocznych klimatów. Autorki potrafią zaskoczyć i sprawić, że nie da się odłożyć książki na później.

Mieliście okazję poznać serię The V Games? Jak się Wam podobała? Który tom najbardziej zapadł Wam w pamięć?

Instagram