LIRENE VEGE SKIN - Dynia/Imbir oraz Szpinak/Pietruszka - recenzja maseczek do twarzy

 

LIRENE VEGE SKIN - Dynia/Imbir oraz Szpinak/Pietruszka - recenzja maseczek do twarzy

Kolejny raz wracam do Was z recenzją kosmetyków marki LIRENE. Dzisiaj przyszedł czas na rozliczenie się z maseczkami z linii Vege Skin, która zaciekawiła mnie swoimi grafikami na opakowaniach. Czy było warto zamówić je w ciemno?


Jak wspominałam już w poprzednim wpisie, marka Lirene, to jedna z moich ulubionych jeśli chodzi o pielęgnację twarzy i ciała. Z tego powodu bardzo często decyduję się na zakup nowych kosmetyków, a później pojawiają się tutaj różne recenzje. Efekty są różne - czasem jestem zachwycona, czasami coś mi nie pasuje, jednak jak wiecie - tak to już jest z kosmetykami. Kiedy zobaczyłam serię maseczek do twarzy z linii Vege Skin na Notino poczułam się niesamowicie zaciekawiona. Chociaż nie należę do grona osób, które stosują wyłącznie naturalną pielęgnację czy sięgają po produkty wegańskie, lubię czasami skusić się na coś z tej półki. 

Vege Skin Kremowa maseczka do twarzy dynia & imbir

Maseczka dynia & imbir o kremowej konsystencji, dostarcza Twojej skórze niezbędne składniki odżywcze, witaminy i minerały. Natychmiastowo odmładza oraz wygładza skórę.
Vege Skin to seria warzywnych, kremowych maseczek do twarzy, które swoje działanie opierają na niezwykłej mocy płynącej z unikalnego połączenia warzyw i roślin.

Składniki aktywne:

DYNIA
Zawarte w niej witaminy A i C pomagają zwalczać wolne rodniki i zwiększają produkcję kolagenu. W efekcie odmładza skórę, zmniejszając widoczność i ilość zmarszczek.
IMBIR
Pobudza krążenie, ujędrniając skórę oraz poprawiając jej elastyczność. Głęboko nawilża oraz odżywia, nadając skórze jedwabistą gładkość.

Vege Skin Kremowa maseczka do twarzy dynia & imbir


Zapach tej maski bardzo mi się spodobał, bo mam wrażenie, że to takie połączenie imbirowo-cynamonowej nuty, trochę jakby grzaniec, ale taki bardzo delikatny i orzeźwiający. Konsystencja tej maski jest dość gęsta i naprawdę treściwa. Aplikacja jest przyjemna, dobrze rozprowadza się po skórze twarzy. Uważam, że jak na 9 ml, to ten produkt jest bardzo wydajny. Spokojnie można ją rozłożyć na dwie lub nawet trzy aplikacje. U mnie wystarczyło jej na dwa pokrycia całej twarzy, szyi i dekoltu i mam wrażenie, że nakładałam jej za dużo. 

Po aplikacji i zmyciu, skóra mojej twarzy była delikatna i przyjemna w dotyku, porządnie nawilżona i gołym okiem widać, że dostała od tej maseczki takiego kopa witaminowego, że hej! 


Vege Skin Kremowa maseczka do twarzy szpinak & pietruszka

Maseczka szpinak & pietruszka o kremowej konsystencji, dostarcza Twojej skórze niezbędne składniki odżywcze, witaminy i minerały. Skutecznie ją detoksykuje i rewitalizuje.
Vege Skin to seria warzywnych, kremowych maseczek do twarzy, które swoje działanie opierają na niezwykłej mocy płynącej z unikalnego połączenia warzyw i roślin.

Składniki aktywne:

SZPINAK
Będąc źródłem niezbędnych kwasów omega-3, witamin (A, E, K) oraz antyoksydantów pobudza proces regeneracji i detoksykuje skórę.
PIETRUSZKA
Dzięki zawartości flawonoidów oraz witaminy C dogłębnie odżywia i nawilża skórę. W widoczny sposób wygładza oraz dodaje cerze blasku.

Vege Skin Kremowa maseczka do twarzy szpinak & pietruszka


Maseczka ta ma dość gęstą i kremową konsystencję. Jeśli chodzi o zapach, to spodziewałam się szpinaku i pietruszki. Skoro jest to maseczka z takimi warzywami w roli głównej, to czego miałam się spodziewać? Zdziwiłam się po otwarciu, bo nijak ma się to do rzeczywistości. Aromat nawet ciężko mi opisać, bardziej kojarzy mi się z czymś winogronowym jak warzywami. Nie należy do najprzyjemniejszych i na szczęście dość szybko się ulatnia. 

Kosmetyk dość dobrze rozprowadza się po twarzy, szyi i dekolcie. Podobnie jak przy poprzedniej - spokojnie starczy na dwie aplikacje. Kosmetyk nałożony na moją twarz przyjemnie ją chłodzi, co daje mi niesamowite poczucie relaksu i spokoju. Po kilku minutach zaczynałam czuć delikatne ściąganie, więc trzymałam ją na skórze krócej niż zalecano, nie czekałam do wchłonięcia i musiałam ją zmyć. 

Jak efekty tego zabiegu? Tutaj podobnie jak w przypadku maski, o której pisałam w poprzednim poście - nie zauważyłam obiecanego nawilżania. Jedyne co było widoczne to rozświetlenie, z czego przyznam się ucieszyłam, bo w ostatnim czasie bardzo mi go brakowało. Cera była też dobrze oczyszczona i odświeżona. Czy wrócę do tej maski? Możliwe, ale nie obiecuję.

Jak widzicie jedna z maseczek mogłaby otrzymać miano mojego ulubieńca, a druga mogłaby nie istnieć, bo nie zrobiła nic nadzwyczajnego. Nie mniej jednak bardzo cieszę się, iż skusiłam się na testowanie dwóch, bo wiem, że nie będę już tak się głowić nad tym jak sprawdziłaby mi się ta druga. Po każdej z tych maseczek zastosowałam Lirene Hydrolates Ylang Ylang, czyli orzeźwiającą wodę na twarz i szyję i bardzo polecam Wam ten produkt. Postanowiłam jednak, że zrobię o nim oddzielny wpis, z którym wrócę do Was niebawem. 

Dajcie znać czy mieliście okazję poznać te maseczki z linii Vege Skin? Jak Wasze wrażenia po testach? 

Komentarze

Prześlij komentarz

Nie wyrażam zgody na pozostawianie reklam na moim blogu. Każdy komentarz z linkiem widocznym lub ukrytym zostaje automatycznie usunięty.

Instagram