I Heart Revolution Beauty and the Beast Disney Storybook - paletka do całej twarzy

 

I Heart Revolution Beauty and the Beast Disney Storybook -  paletka do całej twarzy

Lubicie bajki Disneya? Ja od dzieciństwa jestem ich wielką fanką i mimo że mam już 35 lat, to nadal lubię do nich wracać. Kiedy tylko zobaczyłam, że marka I Heart Revolution wypuściła na rynek paletki do makijażu inspirowane tymi bajkami, musiałam się skusić. Dziś chcę Wam opowiedzieć o jednej z nich, a jest nią paleta Beauty and the Beast.


Od dawna zwracam szczególną uwagę na kosmetyki kolorowe marki Makeup Revolution. Ma ona kilka odłamów, znanych jako Freedom Makeup, I Heart Revolution czy Makeup Obsessed. Każda z nich ma podobną jakość i są dość łatwo dostępne i w przystępnych cenach. Osobiście nie mam zbyt wygórowanych wymagań, jeśli chodzi o makijaż, bo nie jestem profesjonalną makijażystką, nie maluję innych, a tego typu kosmetyki stosuję wyłącznie na własne potrzeby. W swoim domu posiadam dość pokaźną kolekcję paletek cieni do powiek, które niejednokrotnie Wam pokazywałam, ale to nie powstrzymuje mnie przed zamawianiem nowych. Kiedy zobaczyłam paletki z serii Disney Storybook po prostu zamarłam i postanowiłam mieć je u siebie. 

I Heart Revolution Disney Storybook Beauty and the Beast - paleta do całej twarzy

Z luksusową paletką I Heart Revolution Disney Storybook bez problemu wykonasz doskonały, wyglądający profesjonalnie makijaż. Cienie ukryte w środku są bardzo intensywnie napigmentowane, trwałe i łatwo się nanoszą. Wsród 18 cieni do powiek znajdziemy te z efektem matu, perłowym czy brokatowym. Dodatkowo w palecie znajdują się róże do policzków, rozświetlacze i bronzery do konturowania twarzy. 


I Heart Revolution Beauty and the Beast Disney Storybook -  paletka do całej twarzy

I Heart Revolution Beauty and the Beast Disney Storybook -  paletka do całej twarzy


Jak widzicie skusiłam się na paletkę inspirowaną "Piękną i Bestią". Do tej bajki mam ogromny sentyment i do dziś oglądając tę animację mam w oczach łzy. Wywołuje we mnie masę emocji i do końca życia będzie jedną z moich ulubionych bajek Disneya. Kiedy przeglądałam ofertę Notino, zobaczyłam jak pięknie ta paleta się prezentuje. Nie chodzi mi tylko o jej zewnętrzny wygląd - przypomina mi księgę bajek, ale i to, co ukrywa w środku. Byłam bardzo ciekawa czy grafiki na stronie sklepu odzwierciedlają prawdziwe piękno cieni i postanowiłam to sprawdzić. 

Jak sami widzicie na zdjęciach poniżej, paleta ma bardzo dużo barw, które kojarzą mi się z ciepłą i piękną jesienią. Brązy, miedzie, pomarańcze, żółcie i czerwienie - to te kolory powodują, że w głowie robi się przyjemniej i spokojniej. Znajduje się tu także cudowny odcień niebieskiego i granat, które idealnie wpasują się do ekstrawaganckich, wieczorowych makijaży. Co ciekawe, każdy z kolorów ma swoją nazwę, która od razu kojarzy nam się ze wspomnianą, tytułową bajką "Beauty and the Beast". 

I Heart Revolution Beauty and the Beast Disney Storybook -  paletka do całej twarzy

I Heart Revolution Beauty and the Beast Disney Storybook -  paletka do całej twarzy

I Heart Revolution Beauty and the Beast Disney Storybook -  paletka do całej twarzy

I Heart Revolution Beauty and the Beast Disney Storybook -  paletka do całej twarzy


Każdy z cieni jest dobrze sprasowany, nie są zbyt twarde, dzięki czemu nie osypują się zbyt mocno. Niektóre mają taką masełkowatą konsystencję (te mocno brokatowe - podchodzące pod foliowe, ale drobniej zmielone) i trzeba umieć je nakładać na powiekę. Z pewnością nie sprawdzą się u osób totalnie niemających pojęcia jak nakładać poszczególne cienie do powiek. Pamiętam jak sama pierwszy raz miałam z takimi do czynienia i narzekałam, że nie wyglądają na oku dobrze, a po prostu nie umiałam ich stosować. Jeśli znajdują się tutaj takie osoby, to od razu mówię, że najwygodniej aplikować je palcem i wklepywać w powiekę. Pędzlem jest o wiele trudniej i mam wrażenie, że tak dobrze się nie zaaplikują i tracą intensywność. W tej palecie takich cieni znajdziemy dziesięć, dlatego postanowiłam o tym wspomnieć. Reszta, czyli 8 innych to cienie matowe, bardzo aksamitne i pięknie rozcierające się na skórze. Oto jak prezentują się poszczególne kolory:


I Heart Revolution Beauty and the Beast Disney Storybook -  paletka do całej twarzy - swatche

I Heart Revolution Beauty and the Beast Disney Storybook -  paletka do całej twarzy - swatche


Library - przygaszony mat w odcieniu kawy z mlekiem
West Wing - zimny matowy róż
Rose - przepiękna matowa koralowa czerwień
Cogsworth - cień brokatowy, drobno zmielony w kolorze brudnego, zimnego brązu
Mrs Potts - matowy beż - świetny jako kolor bazowy
Ballsroom - ciepłe złoto, cień mocno połyskujący


I Heart Revolution Beauty and the Beast Disney Storybook -  paletka do całej twarzy - swatche

I Heart Revolution Beauty and the Beast Disney Storybook -  paletka do całej twarzy - swatche


Belle - matowy, neonowy wręcz odcień niebieskiego
Lumiere - przygaszone połyskujące złoto
Enchantress - ciemny granat z drobinkami, wpadający w czerń
Petal - ceglasta połyskująca czerwień 
Spell - oliwkowe zimne złoto mocno połyskujące
Beast - zimny ciemny brąz, mocno połyskujący


I Heart Revolution Beauty and the Beast Disney Storybook -  paletka do całej twarzy - swatche

I Heart Revolution Beauty and the Beast Disney Storybook -  paletka do całej twarzy - swatche


Little Town - brzoskwinia w macie
Chip - matowy zgaszony odcień pomarańczowego
Beauty - cudowny połyskujący odcień żółtego
Gaston - jeden z moich ulubieńców - czerwień wpadająca w brąz ze złotymi  drobinkami
Grey Stuff - matowy zimny brąz wpadający w grafit
Magic Mirror - perłowa biel

Jak widzicie każdy z kolorów prezentuje się ciekawie. Niektóre mają lepsze, drugie słabsze krycie, ale tak to już jest w paletach cieni. Mrs Potts idealnie pasuje do rozświetlenia wewnętrznych kącików oka lub jako cień bazowy. Rose, Belle czy Grey Stuff świetnie się blendują i cudownie łączą, dzięki czemu możemy uzyskać naprawdę ciekawy makijaż. Z tych brokatowych uwielbiam Balroom, Petal, Beast i Gaston - potrafią w przepiękny sposób wykończyć makijaż i nadać mu nietuzinkowego blasku o szyku. Używając tych cieni można uzyskać bajowy wygląd.

Oprócz wspomnianych cieni do powiek, w palecie znajdują się też bronzery, róże czy rozświetlacze do twarzy. Im też postanowiłam przyjrzeć się bliżej, bo do tej pory nie miałam swoich ulubieńców z tej dziedziny.

I Heart Revolution Beauty and the Beast Disney Storybook -  paletka do całej twarzy - swatche

I Heart Revolution Beauty and the Beast Disney Storybook -  paletka do całej twarzy - swatche

 
Mamy tutaj odcienie:

Bonjour - róż do policzków o chłodnej tonacji
Be Our Guest - drobno zmielony rozświetlacz w kolorze jasnego złota (jasny żółty)
Maurice - bronzer w dość chłodnej i jasnej tonacji
True Love - rozświetlacz o mocnym efekcie w odcieniu jasnego złota z ciepłą poświatą
Something There - róż do policzków w nieco cieplejszej tonacji
Tale As Old As Time - rozświetlacz dość uniwersalny, bo świetnie prezentuje się również jako bronzer w odcieniu ciepłego beżu.

Róż Something There pokochałam od pierwszeg użycia. Idealnie sprawdza się na mojej twarzy, wygląda bardzo naturalnie i trzyma się dość długo. Z rozświetlaczy też podoba mi się najbardziej ten z samego dołu, czyli Tale As Ols As Time i stosuję go zarówno na łuk kupidyna, kąciki oczu, pod brwiami jak i podkreślam kości policzkowe czy obojczyki. Mają dobrą pigmentację, nie osypują się i można budować ich krycie - od delikatnej tafli, bo mocne podkreślenie co bardzo mi odpowiada.


I Heart Revolution Beauty and the Beast Disney Storybook -  paletka do całej twarzy


Jak widzicie paletka wygląda magicznie i taka jest również w zastosowaniu. Dla osoby, która nie maluje się codziennie i robi to amatorsko, będzie idealnym rozwiązaniem. Można nią wykonać makijaż zarówno na co dzień jak i ten wieczorowy i cieszyć się nim dobre kilka godzin. Z pewnością zamówię sobie inne wersje Disney Storybook od I Heart Revolution i wrócę do Was z recenzją.

Dajcie znać jak podoba się Wam ta paletka? Podobają się Wam odcienie ukryte w jej wnętrzu? Znacie paletki I Heart Revolution Disney Storybook?

Pure Beauty Box - Feel The Sun - openbox



Kolejny miesiąc i kolejne pudełko od Pure Beauty Box na moim blogu. Tym razem wracam do Was z zawartością edycji Feel The Sun. Obiecuję, że zawartość jest oszałamiająca i zapraszam Was do dalszej części mojego wpisu, gdzie zobaczycie wszystko, co znalazłam we wnętrzu.


Lato w pełni. Większość z Was pewnie jakiś urlop ma już za sobą. Ja w tym roku niestety nigdzie się nie wybieram ze względu na trudną sytuację rodzinną, która ciągnie się już od kilku miesięcy. Staram się jednak korzystać ze słońca i pięknej pogody ile się da. Moje dzieci również są bardzo ważne, więc jeśli mamy okazję, to wybieramy się gdzieś na weekend i w pełni cieszymy się tymi chwilami. Oczywiście, muszę pamiętać o odpowiedniej ochronie zarówno dla nich jak i dla mnie. Pudełko kosmetyczne jest cudownym dodatkiem do mojego intensywnego życia i za każdym razem znajduję w nim produkty, które z przyjemnością używam.

Co znalazłam w pudełku Pure Beauty Feel he Sun?

Poczuj wiatr we włosach! Niezależnie od tego, jaki masz rodzaj włosów, ich pielęgnacja latem powinna być mocno regenerująca, odżywcza i ochronna, ale też lekka i przyjemna w stosowaniu. Ekipa Pure Beauty stanęła na wysokości zadania i do pudełka spakowała:


NAPRAWCZY SZAMPON RESTRUKTURYZUJĄCY EQUILIBRA w wygodnej formie travel size 100 ml

Oczyszcza delikatne, łamliwe i matowe włosy. Działa nawilżająco, zmiękczająco i odżywczo. Stosowany regularnie przywraca strukturę zniszczonych włosów, wzmacniając je.

KLUCZOWE SKŁADNIKI:

naturalny kompleks Phytosinergia: kompleks roślinny stworzony z aloesu o działaniu nawilżającym;
oleju arganowego o właściwościach zmiękczających,
keratyny roślinnej, ekstrahowanej z konopi i ryżu o działaniu wzmacniającym,
naturalne nawilżacze: pokrywają włosy, ułatwiając ich rozczesywanie,
ekstrakt z kasztanowca: odżywia i naprawia zniszczone włosy.

Cena sugerowana: 27,99 zł / 300 ml




Produkty do włosów marki Equilibra miałam okazję poznać jakiś czas temu. Pamiętam, że byłam bardzo zadowolona z działania, ale i zapachu, który jest niezwykle świeży i naturalny. Tak jest i teraz - ten szampon bardzo ładnie pachnie. Jak się sprawdzi, o tym opowiem kiedy go zużyję.

SZAMPON Z KOFEINĄ I ŻEŃ-SZENIEM MARC ANTHONY GROW LONG - saszetka 10 ml

Pomaga odbudować przesuszone i kruche włosy. Każde pasmo zostaje odżywione, dzięki temu włosy rosną szybciej, są mocniejsze i zdrowsze. Zawiera kofeinę, żeń-szeń i witaminę E.

Cena sugerowana: 39,99 zł / 250 ml




Przyznam szczerze, że bardzo zainteresował mnie ten produkt. Nie miałam pojęcia, że Marc Anthony ma swoją linię kosmetyków i muszę się im bliżej przyjrzeć, bo zapowiadają się naprawdę ciekawie. Z pewnością opowiem Wam o tym szamponie, jak tylko się o nim czegoś dowiem.

RECENZJĘ SZAMPONU ZNAJDZIECIE TUTAJ.

LAKIER DO WŁOSÓW MEGAMOCNE UTRWALENIE SCHWARZKOPF TAFT POWER (travel size 75 ml)

Siła i energia- megamocny lakier do włosów. Powitaj stylizację na nowo! Stylizacja trwała do 3 dni bez kompromisów? Z lakierem do włosów Schwarzkopf Taft Power uzyskasz super trwałe i mocne utrwalenie, a formuła wzbogacona o kofeinę i pantenol, wzmocni włosy od nasady aż po same końce i zadba o ich siłę każdego dnia.

Cena sugerowana: 8,49 zł / 75 ml




Lakiery do włosów tej marki, kiedyś regularnie pojawiały się w mojej kosmetyczce. Dziś ich nie kupuję, ponieważ sporadycznie sięgam po utrwalacze do fryzur. Z reguły noszę włosy związane w kok lub kucyk, więc nie potrzebuję takich lakierów. Podoba mi się fakt, że jest to mała wersja, która z pewnością nie zdąży się przeterminować, bo podzielę się nią z mężem, który fryzurę utrwala codziennie.

Skoro włosy mamy już gotowe, to czas na zadbanie o ciało. W tym pudełku znajdziemy produkty do ciała w mniejszych opakowaniach, które z pewnością sprawdzą się w przypadku wyjazdu na wakacje. Kto lubi ciągać ze sobą pełnowymiarowe kosmetyki? Przecież one zajmują tyle miejsca, prawda?

OCZYSZCZAJĄCY OLEJEK DO KĄPIELI I POD PRYSZNIC URIAGE XÉMOSE (2 tubki o pojemności po 8ml)

Olejek do mycia chroni skórę przed przesuszeniem i łagodzi uczucie swędzenia. Tworzy na skórze cienką, delikatną warstwę ochronną, która zapewnia skórze suchej i bardzo suchej długotrwałe poczucie komfortu. Dzięki wysokiemu stężeniu gliceryny olejek Xémose pozostawia na powierzchni skóry nietłustą warstwę ochronną zabezpieczającą przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Olejek wzbogacony w masło Shea koi skórę i łagodzi uczucie swędzenia, ściągnięcia i dyskomfortu.

Cena sugerowana: 74,99 zł / 500 ml




Ta marka w swojej ofercie ma sporo kosmetyków, które są warte uwagi. Właśnie dzięki pudełku Pure Beauty Box mam okazję poznawać ich asortyment i przyznam, że kilka produktów zainteresowało mnie na tyle, aby zamówić pełnowartościowe opakowania. Jak będzie z tym olejkiem? To się okaże!

SWEDERM Body Scrub - Peeling do ciała

Peeling do ciała. Delikatnie i skutecznie złuszcza oraz natłuszcza skórę. Bogaty w glicerynę, która utrzymuje optymalny poziom nawilżenia. Zawiera także alantoinę oraz bisabolol, które łagodzą podrażnienia. Obecność skwalanu zapewnia elastyczność skóry.

Cena sugerowana: 38,60 zł / 150 ml




Nie mogę doczekać się testów tego peelingu do ciała. Nie chciałam go jednak jeszcze otwierać, ponieważ mam teraz dwa w użyciu i bez sensu otwierać kolejny. Jak tylko mi się skończą, ten będzie miał okazję zostać przeze mnie przetestowany. Jestem ogromnie ciekawa, bo ta marka kusi mnie od dawna, ale nie odważyłam się jeszcze zamówić czegoś w ciemno. Dzięki Pure Beauty już nie muszę tego robić :).

ANNAFLORA Serum antycellulitowe 120 ml

UWAGA! Ten produkt – lub kosmetyk od ARTEGO czy TOUS jako dodatkowy otrzymały w swoim boxie tylko te osoby, które kupiły edycję FEEL THE SUN przed pierwszą wysyłką i zdecydowały się na subskrypcję lub pakiety 6-miesięczny).

Serum o działaniu antycellulitowym i ujędrniająco-odżywczym to autorski kosmetyk AnnaFlora przeznaczony do codziennej pielęgnacji ciała.
  • 100% naturalnych składników;
  • Produkt przebadany; dermatologicznie;
  • Produkt wegański;
  • Produkt nietestowany na zwierzętach.
Cena sugerowana: 75 zł / 120 ml




Po dobrym peelingu czas na dobre nawilżenie i odżywienie skóry. To serum to strzał w 10! Od dawna mam w planie bardziej zadbać o moje uda i brzuch, ale jakoś co chwila o tym zapominałam. Teraz mam w domu zestaw idealny i mam nadzieję, że będę z niego zadowolona tak bardzo, jak cieszy mnie jego obecność w pudełku.

CALIFORNIA MANGO - EXTREME CREME KREM DO CIAŁA Z MANGO DO SKÓRY BARDZO SUCHEJ

Specjalna bogata formuła kremu z wysoko rafinowanymi olejkami i antyoksydantami stanowi luksusową terapię dla nadmiernie wysuszonej skóry. Szybko się wchłania i utrzymuje naturalne nawilżenie, pozostawiając skórę gładką i miękką w dotyku.

Cena sugerowana: 12,90 zł / 62,5 g




Kolejna marka, która jest dla mnie zupełnie nieznana. Cieszy mnie jednak obecność tego kremu, ponieważ skóra na moim ciele jest bardzo sucha i ciężko mi się z nią uporać, szczególnie nogi w okolicy piszczeli. Ciekawa jestem jak się sprawdzi i jak uda mi się go wykorzystać, wrócę z jego recenzją.

ONLYBIO Body in Balance - kokosowy krem do ciała

Ma przyjemną konsystencję i szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy. Zawarte w formule masło kokosowe uelastycznia skórę oraz przywraca jej gładkość i odpowiednie, głębokie nawilżenie. Zmysłowy zapach kokosa przywodzi na myśl wakacje i wprowadza w znakomity nastrój – daj się nim otulić! Krem to zasługa nowoczesnej, wegańskiej formuły stworzonej na bazie surowców pochodzenia naturalnego (98%) i zapakowanej w tubę wykonaną z bioplastiku z trzciny cukrowej, którą można poddać recyklingowi.

Cena sugerowana: 19,99 zł / 200 ml




Kosmetyki tej marki ostatnio na dobre rozgościły się w moim domu. W kopiach roboczych mam nawet dla Was wpis na temat kilku z nich. Od pewnego czasu w pudełkach Pure Beauty pojawiają się regularnie i cieszę się z tego powodu. Tym razem balsam do ciała o zapachu kokosa, którego nie znoszę w kosmetykach. Powiem Wam jednak, że jestem zdziwiona, ponieważ aromat nie jest mdły i przesłodzony jak przeważnie to bywa i myślę, że mogę się z nim nawet polubić.

Skoro pielęgnację ciała mamy za sobą, to czas i pora zająć się twarzą. W końcu to ona nas reprezentuje i należy o nią zadbać jak najlepiej potrafimy. Z pomocą Pure Beauty Box będzie to jeszcze przyjemniejsze niż dotychczas 😊.

ONLYBIO Kombucha - puszysta pianka do mycia twarzy

Zawiera kombuchę, granat i aloes. Usuwa nadmiaru sebum, zanieczyszczenia i resztki kosmetyków, z którymi nie poradził sobie płyn micelarny. Oczyszcza bez efektu ściągnięcia i suchości. Działa skutecznie oraz kompleksowo, a przy tym nie podrażnia skóry. Po jej zastosowaniu cera pozostaje świeża i matowa na długi czas.

Cena sugerowana: 19,99 zł / 150 ml




O tej piance grzmi cały Internet! Odkąd ją zobaczyłam na Instagramie miałam ochotę ją zamówić, ale czekałam na odpowiedni czas. Pure Beauty mnie wyręczyło i nie muszę już tego robić. Właśnie kończę mój żel do mycia twarzy i zabieram się za tę piankę. Kiedy tylko trochę czasu ją poużywam, to od razu wrócę do Was z recenzją!

TOŁPA URBAN GARDEN - 30+. KREM-WITALNOŚĆ Z ANTYOKSYDANTAMI na dzień

Jest wsparciem dla skóry w mieście, gdzie zanieczyszczone środowisko, styl i tempo życia mogą być zagrożeniem dla jej dobrego wyglądu. Chroni przed smogiem, powietrzem złej jakości, spalinami, kurzem, klimatyzacją, suchym i ogrzewanym powietrzem. Naprawia uszkodzenia, zwiększa świetlistość skóry, witalizuje i eliminuje oznaki zmęczenia. Uelastycznia, wygładza pierwsze zmarszczki, głównie mimiczne i zapobiega powstawaniu nowych. Nawilża i zatrzymuje wilgoć w naskórku. Wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, poprawia jej kondycję i przywraca komfort.

Cena sugerowana: 24,99 zł / 40 ml




Markę Tołpa znam od dawna i często sięgam po ich kosmetyki. Lubię je, bo zawsze się u mnie sprawdzają i są niedrogie, więc nie muszę narzekać na wydane duże kwoty gotówki na moją pielęgnację. Tego kremu nie miałam okazji poznać, więc w końcu jest okazja.

BIELENDA #INSTA MAKE-UP – SKIN LIQUID PŁYNNY FLUID

Wyjątkowa formuła płynnego podkładu zapewnia równowagę w połączeniu pigmentów kryjących i korygujących, które świetnie wtapiają się w skórę, wyrównując jej koloryt, kryjąc niedoskonałości, przebarwienia i drobne zmarszczki. Fluid stapia się ze skórą i wizualnie przywraca cerze świeży, promienny wygląd.
Kosmetyk idealnie adaptuje się do światła i kształtu twarzy, aksamitnie rozprowadza zapewniając przyjemną aplikację i doskonały efekt. To doskonały sposób na poprawę wyglądu cery, przy zachowaniu jej naturalnego wdzięku i blasku.

Cena sugerowana: 20 zł / 30 ml




Odcień Medium Beige jest idealny na lato! Kolor praktycznie równa się z tym, który aktualnie posiadam na twarzy, więc myślę, że ten podkład będzie u mnie strzałem w 10! Jeszcze go nie stosowałam, bo nie miałam okazji, ale z pewnością się u mnie nie zmarnuje. Markę Bielenda znam od lat i chętnie sięgam po ich kosmetyki do pielęgnacji. Do makijażu jeszcze chyba nic nie stosowałam.

Lato i wyjazdy to jak wiemy okres, w którym bardzo cenimy sobie wielofunkcyjność kosmetyków i ograniczanie bagażu. W edycji FEEL THE SUN pojawiły się nie tylko miniatury, które są idealne na takie wyjazdy, ale także produkty uniwersalne, które mogą przydać się w wielu aspektach.

ALOESOVE żelowa regeneracja do twarzy, ciała i włosów

Uniwersalny żel, zawierający certyfikowany ekstrakt z aloesu, doskonale nawilża, regeneruje i przeciwdziała procesom starzenia. Uelastycznia, chroni przed działaniem czynników zewnętrznych, łagodzi podrażnienia i regeneruje. Wzmacnia cebulki włosów, zapobiega wypadaniu i powoduje ich szybszy wzrost. Stosuj na twarz, ciało oraz włosy.

Cena sugerowana: 30 zł / 250 ml




Kocham żele aloesowe miłością naturalną, więc ten produkt z całego pudełka ucieszył mnie chyba najmocniej. W jednej z poprzednich edycji był żel-krem do twarzy tej marki i właśnie zaczęłam go stosować i na razie sprawdza się doskonale. Podejrzewam, że ten żel również będzie kosmetykiem, po który będę sięgać z przyjemnością.

CHUSTECZKI BIO Z ORGANICZNEJ BAWEŁNY Z WODĄ MUSTELA (jedno opakowanie zawierające 60 chusteczek)

Wyjątkowo miękkie chusteczki dla całej rodziny ze 100% bawełny organicznej pochodzącej z recyklingu. Delikatnie oczyszczają i zapewniają przyjemną świeżość. Koją skórę, pozostawiając ją miękką i nawilżoną. Minimalistyczna i wegańska formuła zawiera 99,8% naturalnych składników z certyfikatem organicznym. Odpowiednie dla każdego typu skóry. Przyjazne dla środowiska, biodegradowalne i kompostowalne.

Cena sugerowana: 15,99 zł / opakowanie




Chusteczki tego typu w moim domu latem idą jak woda. Zabieram je ze sobą na każde wyjście, ponieważ wszędzie mogę się czymś pobrudzić. Dodatkowo takie produkty są obowiązkowe w torbie każdej mamy, więc jak możecie się domyślić - w mojej również. Marka Mustela jest jedną z tych, po które sięgam z przyjemnością i znam ją od dawna. Chusteczki to dla mnie nowość, więc chętnie je sprawdzę.

Na koniec zostawiamy opalanie, które większość kobiet pewnie uwielbia :). Osobiście stronię od tej czynności ze względu na moje zdrowie, ale samoopalacze czy inne kosmetyki tego rodzaju są u mnie mile widziane.

VITA LIBERATA BODY BLUR HD SKIN FINISH 30 ml

Zmywalny makeup do ciała, który nadaje efekt rozświetlonej gładkiej i naturalnie opalonej skóry. Natychmiastowe nawilżenie i efekt opalenizny. Body Blur optycznie wygładza skórę i pozwala zatuszować drobne niedoskonałości, żyłki lub małe blizny nadając satynowe wykończenie.

Cena sugerowana: 185 zł / 100 ml





Kosmetyki tej marki są mi znane, nie tylko z pudełek Pure Beauty, ale też moich zamówień z pewnego sklepu internetowego. Wiem, że są skuteczne chociaż nie koniecznie należą do najtańszych, jednak znam ich jakość i wiem, że są warte każdej złotówki. Ten kosmetyk to dla mnie zupełna nowość, nigdy nie stosowałam makeupu do ciała i jestem zaintrygowana.

SOLEO – SO GLAM+SO MOIST, PRZYSPIESZACZ + BALSAM DO CIAŁA oraz I’M SO FAMOUS+SO MOIST, BRONZER + BALSAM DO CIAŁA

SO GLAM to balsam przyspieszjący opalanie do codziennej pielęgnacji.
Specjalna formuła anti-aging zapewnia efekt glamour pięknie opalonej skóry oraz długotrwałego nawilżenia.
SO MOIST to przedłużający opaleniznę balsam do codziennej pielęgnacji ciała. Specjalna regenerująca formuła intensywnie nawilża opaloną skórę. Dba o piękny blask i aksamitną miękkość. Ciesz się piękną opalenizną i zdrową skórą znacznie dłużej!

Cena sugerowana: 85 zł / 10 podwójnych saszetek




Przyznam szczerze, że jestem bardzo ciekawa jak sprawdzą się te kosmetyki i chętnie po nie sięgnę już w ten weekend, bo wybieram się nad wodę na kilka dni. Myślę, że za jakiś czas Wam o nich opowiem.

Jak widzicie zawartość tego pudełka jest imponująca i pozwoli każdej użytkowniczce w pełni cieszyć się z lata jak i produktów, które znalazły w tej edycji. Osobiście jestem wniebowzięta, bo kolejny raz okazało się, że każdy z produktów zużyję osobiście. Jak wiecie w pudełkach często jest tak, że coś okazuje się niewypałem i musimy oddawać to w dobre ręce. Od dawna nie mam tego problemu, bo Pure Beauty Box mieści w swoich edycjach same superkosmetyki po które sięgam z czystej ciekawości i przyjemności.





Dajcie znać w komentarzu jak podoba Wam się zawartość tego pudełka? Czy edycja FEEL THE SUN przypadła Wam do gustu?

W jaki sposób najlepiej przechowywać zioła czy pieczywo?

 

W jaki sposób najlepiej przechowywać zioła czy pieczywo?

Czy zastanawialiście się kiedyś nad wpływem przechowywania pieczywa, czy ziół na nasze zdrowie? Źle przechowywane mogą wysychać, chłonąć wilgoć i pleśnieć. W jaki sposób najlepiej przechowywać tego typu produkty?


Bardzo duży wpływ na nasze zdrowie ma odpowiednie przechowywanie żywności. Jeśli popełnimy błąd i na naszym pieczywie czy ziołach pojawi się np. pleśń, możemy się nią zatruć. Objawy takiego zatrucia obejmują głównie te pochodzące z układu pokarmowego. W wyniku zjedzenia spleśniałego pieczywa możemy nabawić się dolegliwości takich jak bóle brzucha, nudności, wymioty czy biegunki. W pojemnikach do przechowywania chleba znajdują się groźne drobnoustroje, które wywołują czasami nawet bardzo poważne choroby. Szczególnie narażone są osoby starsze oraz dzieci ze względu na delikatny układ pokarmowy. Zjedzenie pleśni szczególnie niebezpieczne jest dla osób, które są uczulone na grzyby. Rozwojowi pleśni sprzyja wilgotne i ciepłe powietrze, w związku z czym powinniśmy zaopatrzyć się w odpowiednie opakowania, które pomogą nam wyeliminować ten problem. 


W jaki sposób najlepiej przechowywać zioła czy pieczywo?


Tutaj na pomoc przychodzą nam worki lniane. W jaki sposób? Za sprawą antybakteryjnych i higroskopijnych właściwości lnu, żywność będzie chroniona przed wilgocią, wysychaniem oraz pleśnią. Na stronie https://szyjemykolorem.pl/sklep/worki-lniane/ znajdziecie ekologiczne lniane woreczki wielokrotnego użytku. Dostępne są w różnych rozmiarach, zamykane na sznurek bądź wiązane. Dodatkowo są przepięknie zdobione haftowanymi  grafikami i napisami, nawiązującymi do przeznaczenia woreczka. Tego typu opakowania zapewniają produktom odpowiednią cyrkulację powietrza, dzięki czemu wilgoć z pewnością się w nich nie pojawi, w przeciwieństwie do torebek foliowych. Jest to bardzo ważne w przypadku przechowywania pieczywa, ziół, suszonych warzyw czy owoców, grzybów czy nawet ziemniaków. 

Worki do przechowywania żywności doskonale zastąpią pojemnik do przechowywania żywności - worek na chleb, worek na bułki, worek na warzywa, worek na orzechy, czy worek na zioła suszone - to nasz wyrób regionalny, a dla Ciebie unikalny prezent. 
Takie worki w cudowny sposób odmienią wnętrze Twojej kuchni i z pewnością spodobają się również osobom z Waszego otoczenia. Myślę, że takie ekologiczne rozwiązania w dzisiejszych czasach będą idealne na prezent zarówno dla osób młodych jak i tych w starszym wieku. Dbanie o planetę powinniśmy mieć we krwi, niestety przez pewien czas ludzkość o tym zapomniała, dlatego też cieszy mnie fakt, iż staje się to coraz popularniejsze. Dodatkowo, zamawiając worki z tego sklepu wspieracie nasz rodzimy rynek.

Jestem ciekawa, w jaki sposób moi czytelnicy przechowują pieczywo, zioła czy suszone owoce i warzywa? Stosujecie lniane woreczki czy wybieracie plastikowe opakowania? 

Wszystko co warto wiedzieć o ściąganiu pokarmu laktatorem

 

Wszystko co warto wiedzieć o ściąganiu pokarmu laktatorem

Laktator to gadżet, który powinna posiadać w domu każda mama! Wybór na rynku jest naprawdę spory. Odciągnięcie pokarmu ułatwia cały proces karmienia. Możesz bez obaw wyjść na spotkanie z koleżankami czy udać się do pracy. Ile może stać mleko matki w pokoju? Ile minut odciągać pokarm laktatorem? Jaki jest dobry laktator i który wybrać? Odpowiadamy na wszystkie pytania!


Laktator — jaki wybrać i gdzie kupić?


Elektryczny laktator to ogromna oszczędność zarówno twojego czasu, jak i zdrowia. Ręczny odpowiednik doprowadzi cię do bólu dłoni. W końcu musisz go ciągle ściskać. Gdzie kupić dobry laktator i jaki model wybrać? Zwracaj uwagę na firmy takie jak Medela czy Avent. Taki laktator zakupisz w sklepie BabyBoom w naprawdę atrakcyjnych cenach, już od niecałych 200 złotych - https://babyboom.net.pl/category/karmienie-mama-laktatory! Pamiętaj, że płacisz za swoją wygodę oraz komfort.

Wszystko co warto wiedzieć o ściąganiu pokarmu laktatorem
Laktator elektryczny Canpol



Co ile godzin odciągać pokarm laktatorem?


Laktator ułatwi ci nagłe wyjścia podczas karmienia piersią. Wystarczy, że odciągniesz mleko i umieścisz je czy to w temperaturze pokojowej, czy w lodówce lub zamrażalce. Następnie twój mąż, mama, babcia czy opiekunka może takie mleko przelać do butelki i podać dziecku. Nawet jeśli poświęciłaś się macierzyństwu w 100% i nie musisz jeździć do pracy to i tak laktator jest niezbędnym gadżetem. W początkowej fazie laktacja jest bardzo nieregularna. Mleka jest więcej, niż brzdąc jest w stanie zjeść, a wylewanie go do zlewu czy toalety nie jest zbyt ciekawym rozwiązaniem.


Laktator może także pobudzić laktację. Najlepiej jest ustalić sobie w ciągu dnia kilka sesji około 8-10 w skali doby. Rób to tak często, jak powinnaś karmić dziecko. Każda sesja powinna trwać około 15 minut. Nie przejmuj się, jeśli od razu wszystko nie pójdzie tak, jak powinno. Z czasem dojdziesz do wprawy.


Ile może stać mleko matki w pokoju?


Mleko odciągnięte, ale co dalej? Ile czasu może stać mleko w temperaturze pokojowej? Ile czasu możesz trzymać mleko w lodówce lub zamrażarce? Tak naprawdę istnieją różne szkoły. Wszystko zależy od temperatury w pokoju czy w kuchni, a także od pojemników i sterylności. Warto jednak zapamiętać poniższe wytyczne. Według firmy Medela bezpieczny czas przechowywania mleka wynosi:


  • w temperaturze pokojowej (od 16°C do 25°C) — optymalnie do 4 godzin;

  • w lodówce (4°C lub mniej) — optymalnie do 3 dni;

  • w zamrażarce (-18°C lub mniej) — optymalnie do 6 miesięcy;

  • po rozmrożeniu — do dwóch godzin temperaturze pokojowej lub do 24 godzin w lodówce. Nie zamrażać ponownie!


Podgrzewacz do butelek 4 w 1 inteligentny LOVI


Jak podgrzać mleko wyciągnięte z lodówki?


Oczywiście takie mleko wyciągnięte z lodówki czy rozmrożone nie ma odpowiedniej temperatury. Kluczem do sukcesu jest podgrzewacz do mleka lub po prostu garnek i kuchenka gazowa lub płyta elektryczna. Najwygodniejsze rozwiązanie to jednak podgrzewacz. Nie tylko podgrzeje mleko, ale i może je rozmrozić czy utrzymać jego odpowiednią temperaturę nawet do 10 godzin. Często pełni on także funkcję sterylizatora, zatem kupując jedno urządzenie, oszczędzasz swój czas, ale i miejsce w kuchni. Większość podgrzewaczy posiada uniwersalne wejścia na butelki, jednak warto to sprawdzić przed zakupem, tak aby na pewno urządzenie pasowało do twoich butelek i nie wiązało się z dodatkowymi kosztami.


Mamy nadzieję, że dzisiejszy tekst upewnił cię, że zakup laktatora to dobre rozwiązanie. Wiesz już, co ile odciągać pokarm i w jaki sposób go przechowywać.



Linda Malczewska "Gra pozorów" - recenzja książki

 

Linda Malczewska "Gra pozorów" - recenzja książki

Czasami jest tak, że opis książki zaintryguje na tyle, że muszę zamówić daną pozycję. Tak było w przypadku "Gry pozorów" Lindy Malczewskiej. Dziś wracam do Was z moją recenzją. Jeśli jesteście ciekawi, czy książka mi się spodobała, to zapraszam do lekury.


O czym opowiada ta książka? Tym razem nie skusiłam się na mafię, a romans biurowy, które bardzo lubię. Przeczytajcie proszę opis ze strony Wydawnictwa, abyście mogli wkręcić się nieco w fabułę:

Dwudziestosiedmioletnia Elena Sanchez pracuje w agencji nieruchomości i z każdym dniem czuje się coraz bardziej wypalona. Uważa, że jest niedoceniana i to tylko dlatego, że nie nosi spodni.
Kiedy okazuje się, że podczas jej urlopu firmę przejął młody miliarder Logan James Grant, sytuacja wydaje się zmieniać ze złej na jeszcze gorszą.

Nie wiedząc, jaki jest nowy szef, dziewczyna wyrabia sobie opinię na podstawie plotek współpracowników, które jednoznacznie określają go jako władczego, aroganckiego i impulsywnego. Na dodatek Elena przez przypadek wypowiada kilka niefortunnych słów na jego temat, nie mając pojęcia, że mężczyzna wszystkiemu się przysłuchuje.

Jednak gdy Elena poznaje Logana, zaczyna dochodzić do wniosku, że nie jest on takim mężczyzną, za jakiego go uważała. Nie zdaje sobie sprawy, że nowy szef ją okłamuje i ma wiele mrocznych sekretów. Kiedy oboje powoli odkrywają swoje karty, rozpoczyna się nieczysta gra.

Ta gra albo ich ocali, albo zniszczy.

Przyznam szczerze, że kiedy po raz pierwszy czytałam opis tej książki, skojarzył mi się z powieścią, którą miałam już okazję czytać. Nie wiedziałam tylko co to takiego było i w sumie do dziś nie mogę sobie skojarzyć. Jednak motyw gadającej na pracodawcę dziewczyny, nie wiedzącej, że za plecami stoi szef z pewnością już gdzieś widziałam. Nie zraziłam się jednak i wzięłam się za czytanie. 


Linda Malczewska "Gra pozorów" - recenzja książki


Nasza główna bohaterka to Elena, która pracuje w biurze nieruchomości. Czuje się wypalona i niedoceniania, a na domiar złego, kiedy wraca z urlopu okazuje się, że firmę przejął nowy szef. Mężczyzna nie ma zbyt dobrego zdania wśród pracowników, a Elena pozwala sobie wyrobić swoją opinię na jego temat właśnie na podstawie plotek, które usłyszała. Pewnego razu, kiedy niefortunnie się o nim wypowiada, okazuje się, że mężczyzna wszystkiemu się przysłuchuje. Co będzie dalej? 

Jak możecie się domyślić, to między bohaterami zacznie iskrzyć. Kobieta powoli będzie odkrywać ukryte karty swojego szefa i zacznie zmieniać o nim zdanie. Połączy ich płomienny romans, ale nie obędzie się bez tajemnic, kłamstw i mrocznych sekretów.

W związku z tym, że opis mnie zaintrygował, postanowiłam wziąć się za czytanie jak tylko książka się u mnie pojawiła. Nie ukrywam, że kojarzyła mi się z czymś, co już spotkałam, ale to sprawiło, że moje zaciekawienie wzrastało z każdą kartką. Autorka potrafiła stworzyć niesamowicie realny świat, opisać bohaterów tak, że miało się wrażenie, że się ich zna osobiście. To genialne, bo dzięki temu z jeszcze większą przyjemnością czytało się kartka, po kartce. Dzięki historii Eleny i Logana w głowie pojawiła mi się taka myśl, że czasami zdarza nam się kreować na osoby, którymi nie jesteśmy, a życie to po prostu nieczysta gra. Ksiązka mi się bardzo podobała i czytałam ją jednym tchem. Autorka w świetny sposób dawkowała mi emocje i ni raz mnie zaskoczyła. Jak zakończyła się historia nie mogę Wam zdradzić, ale napiszę, że moim zdaniem jest to bardzo udany debiut autorki.

Wydawnictwu NieZwykłe dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Dajcie znać czy czytaliście już "Grę pozorów"? Jak się Wam podobała ta historia? 

Instagram