phFormula EXFO Cleanse Emulsja oczyszczająca

Współpraca barterowa / prezent



phFormula EXFO Cleanse Emulsja oczyszczająca


Od dawna jestem fanką mleczek do demakijażu. Rzadko jednak spotykam się z kosmetykami, które działają nie tylko jako produkty do demakijażu, ale też jako peeling czy maska do twarzy. phFormula EXFO Cleanse, to emulsja oczyszczająca, która od pewnego czasu gości w moim domu. Jak się sprawdza? O tym we wpisie.

EXFO Cleanse, to produkt wielozadaniowy, pełniący funkcję mleczka oczyszczającego, peelingu i maski do twarzy. Doskonale sprawdzi się przy demakijażu i oczyszczaniu cery, dodatkowo wykazuje delikatne działanie złuszczające, dzięki zawartości papainy. Mieszanka substancji aktywnych, została doskonale skomponowana, wspomaga osłabienie połączeń zrogowaciałych komórek. Dzięki zastosowaniu kwasu laktobionowego emulsja idealnie wygładza i zmiękcza naskórek, a dodatkowo zapewnia optymalne nawilżenie. Zawarty niacynamid działa przeciwzapalnie, przeciwtrądzikowo, zwężając ujścia gruczołów łojowych. Zalecany dla każdego rodzaju skóry.
Składniki:
Kwas laktobionowy – należy do grupy polihydroksykwasów. Ma unikalną właściwość wiązania wody i tworzenia na powierzchni skóry żelowego „filmu”, który powoduje, że skóra staje się gładka i miękka, co wzmacnia ochronną barierę naskórkową. Podobnie jak inne hydroksykwasy ma właściwości złuszczające.
Rooibos Extract – zawiera 2 szczególnie silne składniki: flawonoidy (kwercetyna i luteolinę) i polifenole przeciwutleniaczy, które są silnymi wymiataczami wolnych rodników.
Witamina B5 – pochłania wilgoć, łatwo przenika do warstwy rogowej.
Mocznik – środek kondycjonujący skórę i utrzymujący wilgoć.
Stosowanie:
Oczyszczanie
Aplikować na twarz, szyję i dekolt, kolistymi ruchami. Dokładnie zmyć dużą ilością wody. W razie potrzeby czynność powtórzyć.
Maska i peeling
Aplikować na oczyszczoną skórę. Pozostawić na 10min, następnie dokładnie zmyć wodą.
phFormula EXFO Cleanse Emulsja oczyszczająca
Kosmetyk zamknięty jest w tubie zamykanej na klik. Konsystencja typowa dla mleczka, bez żadnych grudek czy drobinek. Zapachu w nim nie wyczuwam, więc śmiało może być stosowany przez osoby, które mają wrażliwe nosy. 
Jeśli chodzi o działanie, to na początku nie wiedziałam jak go stosować. Bałam się, że będzie dla mnie zbyt ciężki i przy pierwszym stosowaniu patrzyłam na niego z przymrużeniem oczu. W przypadku stosowania go jako mleczko do demakijażu, dobrze radził sobie z lżejszymi kosmetykami jak np. minerałami. Tusze do rzęs, które są wodoodporne niestety nie znikają po jego zastosowaniu. Jestem osobą, która na co dzień nie nakłada na siebie dużo kosmetyków kolorowych, więc dla mnie jest to produkt wystarczający. Jeśli należysz do osób, które lubią mocniejszy makijaż - jako mleczko, niestety nie sprawdzi się ona u Ciebie. 
Bardzo polubiłam się z tą emulsją w przypadku stosowania jej jako maski czy peelingu do twarzy. Już po pierwszej kuracji efekty są widoczne gołym okiem. Skóra robi się jedwabiście gładka i miękka, wygląda na wypoczętą. Po dłuższym stosowaniu mam wrażenie, że twarz zrobiła się jaśniejsza i rozpromieniona. Kosmetyk zaskoczył mnie swoją uniwersalnością, uwielbiam produkty, które mogę stosować do kilku różnych zadań. 
Koszt tej emulsji w sklepie topestetic.pl to kwota 200 zł. Patrząc na jego działanie jestem skłonna napisać, że cena adekwatna do jakości, jednak dla mnie na dzień dzisiejszy jest zaporowa. Nie wiem czy zamówię sobie kolejne opakowanie, bo nie zawsze mogę sobie pozwolić na tak luksusowe produkty. 
Podsumowując mój test chcę napisać, że kosmetyk jest bardzo skuteczny i między nami pojawiła się miłość, śmiało mogę dodać go do moich hitów - które pokażę Wam na koniec roku. 
Próbowaliście już tą emulsję? Stosujecie kosmetyki wielozadaniowe?

Woda perfumowana dla kobiet DKNY Be Delicious

Współpraca barterowa / prezent

We wpisie pojawia się link sponsorowany


Woda perfumowana dla kobiet DKNY Be Delicious


Mimo, iż lato powoli dobiega końca, to u mnie na co dzień królują zapachy świeże. Taki też jest ten o którym dziś mowa, mianowicie DKNY Be Delicious.

Często wracam do Was z recenzjami zapachów, bo uwielbiam próbować nowych i nie trzymać się tylko jednego. Do tej pory niewiele perfum podbiło moje serce na tyle, żeby wiernie kupować je ponownie, kiedy tylko opróżnię flakon. Pewien czas temu, na moim instagramie rozmawiałam z Wami o różnych zapachach i jedna z Was poleciła mi wypróbowanie wód od DKNY, a konkretnie tego zapachu. Przy okazji zakupów w Notino.pl postanowiłam go zamówić i sprawdzić czy faktycznie jest tak wspaniały i podbije moje serce. 

Swoją recenzję zacznę od opisu producenta na stronie sklepu z którego perfumy pochodzą:

DKNY Be Delicious to energiczna woda perfumowana, inspirowana nowojorskim stylem życia. Kombinacja składników zapachowych kojarzy się z niewinnością, ujmującą atrakcyjnością i tajemniczością.
świeży, owocowo-kwiatowy zapach
dla silnych i czarujących kobiet w każdym wieku
idealny przede wszystkim na wiosnę i lato

Woda perfumowana dla kobiet DKNY Be Delicious

Jakie nuty zapachowe znajdziecie w tej wodzie perfumowanej?

Kategoria: kwiatowe, owocowe
Nuty głowy: grejpfrut, japoński kwiat wiśni, magnolia, ogórek
Nuty serca: fiołek, konwalia, róża, tuberoza
Nuty bazy: biały bursztyn, drzewo sandałowe, nuty drzew

Woda perfumowana dla kobiet DKNY Be Delicious

Woda perfumowana dla kobiet DKNY Be Delicious

Ostatnio do zapachów podchodzę bardzo ostrożnie, więc zamawiając DKNY Be Delicious, zdecydowałam się na najmniejszą pojemność czyli 30 ml. Czytając nuty zapachowe wiedziałam, że aromat może przypaść mi do gustu, ale kiedy widzę drzewo sandałowe, to w głowie zaczyna świecić mi się czerwona lampka. Często wspominam, że nie przepadam za tymi nutami więc staram się ostrożnie do nich podchodzić.

Kiedy otworzyłam kartonik i spryskałam skórę tą wodą perfumowaną - oniemiałam. Zapach jest bardzo świeży, rześki - za sprawą ogórka, którego wyraźnie czuję na samym początku. Kojarzy mi się to z ciepłym, wiosennym deszczem i słoneczkiem wydzierającym się zza chmur, Niedługo później pojawia się aromat grejpfruta, który w cudowny sposób łączy się z ogórkiem, nadając całości lekkiego pazura. Po kilku minutach "na wierzch" wychodzą nuty kwiatowe i wydaje mi się, że to właśnie magnolia jest na pierwszym planie. Gdzieś tam w tle wyczuwa się drzewo sandałowe i ambrę, jednak jest to tak delikatne, że nie obciąża całości. Zapach zdecydowanie można zaliczyć do perfum na wiosnę i lato, jednak jestem pewna, że zimą również sprawdzi się u osób, które tą lekkość i świeżość lubią czuć przez okrągły rok. 

Z pewnością zamówię sobie większą pojemność, abym mogła cieszyć się tym aromatem zawsze wtedy, kiedy będę miała na to ochotę. DKNY Be Delicious to zapach, który skradł moje serce i z pewnością innym zapachom będzie ciężko "go pobić". Wraz z Issey Miyake L'eau D'Issey zajmuje pierwsze miejsce i można nazwać go moim hitem

Jestem ogromnie ciekawa innych zapachów marki DKNY i z pewnością na któryś z nich zdecyduję się w niedalekiej przyszłości. 

Mieliście okazję poznać te perfumy? Jak podoba się Wam ich aromat? Po perfumy z jakiej kategorii najczęściej sięgacie?

Issey Miyake L'eau D'issey - świeży i rześki zapach idealny na ciepłe dni

Współpraca barterowa / prezent

We wpisie pojawia się link sponsorowany 


issey miyake leau dissey


Pisząc Wam o zapachach nie raz wspominałam, że mam swoje ulubione perfumy. Zawsze miałam o nich napisać, jednak wiecznie wypadało mi to z głowy. W końcu przyszedł czas, aby zapoznać Was z zapachem, który podbił moje serce jeszcze w latach 90-tych i jest moim ulubionym do dziś. Mowa o Issey Miyake L'eau D'issey.

Może jednak zanim dojdę do opisania Wam zapachu, o którym jest dzisiejszy post, chcę wspomnieć o tym, w jaki sposób udało mi się go poznać. W latach 90., a dokładnie na moją pierwszą komunię przyjechał do mnie mój chrzestny, który na co dzień mieszka daleko ode mnie. Wraz z nim przyjechała jego żona, a moja ulubiona ciocia. To właśnie ona pachniała tą wodą toaletową i tak mi się spodobała, że dostałam od Cioci pozostałość jej buteleczki. Mimo że byłam jeszcze dzieckiem - to te perfumy zaczęły towarzyszyć mi od tamtej pory w moim życiu. Swoją pierwszą butelkę kupiłam kilka lat później, kiedy udało mi się odłożyć odpowiednią kwotę. Od tamtej pory robię to regularnie. Nie stosuję ich na co dzień, bo są dla mnie tak wyjątkowe, że staram się korzystać z nich tylko na takie specjalne okazje. Kiedy widzę, że powoli zaczynają mi się kończyć - zamawiam kolejne. Aktualnie najkorzystniej wychodzi mi zamawiać je na notino.pl

issey miyake leau dissey

ISSEY MIYAKE L'eau D'issey

Nuty głowy: calon, frezja, lotos, melon, róża, woda różana
Nuty bazy: bursztyn, cedr, drzewa egzotyczne, drzewo sandałowe, osmanthus, piżmo, tuberoza
Nuty serca: goździk ogrodowy, konwalia, lilia, piwonia

Kategoria: wodne, kwiatowe

issey miyake leau dissey

Jak widzicie perfumy zamknięte są we flakoniku w kształcie stożka wykonanego z piaskowanego szkła. Zatyczka to chromowany metal w kształcie podobnym do flakonu, jednak zakończona kulką. Całość prezentuje się bardzo ładnie na toaletce czy łazienkowej półce (na mojej niestety się nie mieści). 

Wewnątrz zamknięty jest aromat, który pozwala mi przenieść się do masy wyjątkowych wspomnień z dzieciństwa. Inspiracją do jego stworzenia była świeżość i czystość wody, oraz aromat lasu, chwilę po wiosennym deszczu. I powiem Wam, że coś w tym jest. Uwielbiam te rześkie, wiosenne czy letnie poranki. Szczególnie kiedy jestem w moim ulubionym miejscu nad jeziorem - tamto powietrze śmiało mogę porównać z zapachem tych perfum. 

Nuty cedru, drzewa sandałowego i egzotycznego drewna tworzą podstawę perfum L'Eau D'Issey, na której rozwijają się nuty kwiatowe. Chłodnawą lekkość dodaje perfumom L'Eau D'Issey arbuz i lotos. Kobiecość i delikatność reprezentowane są w kompozycji przez esencje lilii i konwalii, które tworzą serce perfum. Poprzez połączenie nut drzewnych, świeżych i kwiatowych powstają naprawdę wyjątkowe perfumy. Zwłaszcza drzewo sandałowe i cedr podkreślają naturalną, kobiecą zmysłowość, która wyrażona jest przez romantyczne nuty kwiatowe.
issey miyake leau dissey

Kiedy tylko spryskam się tymi perfumami, to od razu wyczuwam aromat melona, lotosu i delikatnej woni różanej. Jest to niesamowicie świeże połączenie, którego dotychczas nie spotkałam w żadnych innych perfumach. Chwilę później do moich nozdrzy dociera aromat lilii i piwonii, jednak jest to tak skomponowane, że w żaden sposób nie jest duszące. Mimo obecności drzewa sandałowego i piżma - perfumy nawet po kilkudziesięciu minutach nie stają się zbyt mocne i ciężkie - nadal emanują taką rześkością i mają iście wiosenny charakter. 

Trwałość tych perfum jest doskonała - po spryskaniu skóry zapach utrzymuje się do prysznica, na odzieży czuję je kilka dni. Niedawno wyjęłam z szafy wiosenną chustkę i ku mojemu zdziwieniu zapach nadal był wyczuwalny. Mimo upływu lat, aromat nie zmienił się ani trochę więc jestem tym faktem zachwycona. Mam nadzieję, że będzie dostępny na rynku do końca moich dni, bo nie wyobrażam już sobie bez niego życia. Dopiero ubrana w ten aromat czuję się w 100% osobą pewną siebie i niesamowicie kobiecą. 

Jeśli lubicie nuty wodne i kwiatowe, to polecam wypróbować ten zapach marki Issey Miyake. W swoim asortymencie mają również inne zapachy, równie piękne i trwałe. Ja jednak pozostanę wierna tym perfumom i za nic w świecie nie zamienię ich na nic innego. 

Mieliście okazję poznać te perfumy? Jakich zapachów lubicie używać?

Hity i kity 2018 roku

WSPÓŁPRACA BARTEROWA / PREZENT 




W tym roku postanowiłam stworzyć post w którym przypomnę Wam moje spostrzeżenia na temat danych kosmetyków. Stwierdziłam, że zrobię listę hitów i kitów danego roku i właśnie nadszedł czas na jej publikację.

Na samym początku chcę zaznaczyć, że żaden z produktów nie znalazł się na liście z przymusu czy umowy jaka mnie wiąże z daną firmą. Oczywiście, niektóre pochodzą ze współprac - jednak ich pojawienie się w tym wpisie jest zupełnie przypadkowe. 

Chciałabym zacząć od produktów, które urzekły mnie swoim działaniem, zapachem czy czymkolwiek innym. Jeśli pisałam już recenzję danego kosmetyku - nazwę podlinkuję, abyście mogli bez szukania w lupce trafić do danej recenzji i zapoznania się z nią. A więc zaczynajmy! 




Według mnie duet doskonały. Tusz przepięknie rozdziela rzęsy, jest mega trwały - nie kuszy się i nie rozmazuje. Puder natomiast przepięknie wyrównuje koloryt skóry, łagodnie wypełnia zmarszczki i inne bruzdy i cudownie pachnie. Uwielbiam!

Najlepsza i najtrwalsza pomada do brwi w mojej ocenie. Kolor konsystencja - wszystko na plus. do tej pory żaden produkt do brwi nie dał rady przebić działania tej pomady.

Cudownie orzeźwia, oczyszcza, a dodatkowo jest naturalny. Nie pozostawia tłustego filmu na skórze, co w przypadku olejków pod prysznic jest praktycznie niemożliwe.

Podczas ich testowania tak mi się spodobały, że postanowiłam zamówić większe wersje zapachów, które polubiłam najbardziej, a miniaturki powędrowały do znajomej blogerki. Dzięki tym kremom udało mi się nauczyć kremować moje dłonie. Nie robię tego jeszcze tak systematycznie jakbym chciała, ale już sięgam po nie codziennie :)



OSKIA Renaissance Mask - złuszczająca maska z kwasami


Maska zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Do tej pory żadna nie pobiła działania tego kosmetyku i już zbieram pieniądze na następny słoiczek :)

oh!tomi peeling truskawkowy

Cudowny zapach, świetne oczyszczenie i gładkość skóry - tak wspominam ten peeling. Miałam też wersję czekoladową, ale nie podobała mi się tak mocno jak ta :)

Paleta mimo, że niewielka - to skradła moje serce na długo. Kolory w niej ukryte są idealne dla mnie - stosuję ją bardzo często i uwielbiam z całej siły!

Dzięki temu peelingowi pozbyłam się łupieżu i swędzenia głowy. Aktualnie stosuję drugie opakowanie i nadal jestem nim oczarowana. 

  • Rapid White - pasta do zębów i płyn do płukania jamy ustnej
rapid white

Dawno nie byłam tak zadowolona z działania pasty do zębów. Nie dość, że dokładnie oczyszcza, to widocznie wybiela zęby. Płyn do płukania również świetnie sobie radzi i nie pali w język jak większość tego typu produktów.

  • Kosmetyki MAJRU - hydrolat i peeling
Kosmetyki MAJRU - hydrolat i peeling

Ogólnie kosmetyki naturalne średnio się u mnie sprawdzają - jednak ten hydrolat i peeling sprawiły, że odzyskałam wiarę w takie produkty. Niedługo na blogu pojawi się ich recenzja. 

  • Produkty NC NAILS COMPANY
nails company lakiery hybrydowe

Tej marki nie mogło zabraknąć w moich HITACH! Jest to według mnie najlepsza marka lakierów hybrydowych. Od dawna jestem ich wierną fanką i za każdym razem wracam właśnie do niej. Baza Repair nauczyła mnie przedłużać paznokcie, a kolekcja DIVINITY zauroczyła tak mocno, że całą jesień nosiłam ją na moich paznokciach.


  • Miętowy żel peelingujący z węglem z bambusa LIRENE
Głęboko oczyszczający żel peelingujący skutecznie usuwa zanieczyszczenia, makijaż oraz nadmiar sebum, pozostawiając skórę intensywnie i głęboko oczyszczoną, dając jednocześnie przyjemne uczucie chłodzenia. Ekstrakt z mięty zapewnia poczucie świeżości i czystości na dłużej. Naturalne składniki aktywne normalizują pracę gruczołów łojowych, zwężając i oczyszczając pory oraz zmniejszają przetłuszczanie i błyszczenie skóry. Odpowiedni dla każdego typu skóry, szczególnie mieszanej i tłustej. 

Miętowy żel peelingujący z węglem z bambusa LIRENE

Do napisania recenzji tego żelu zbieram się od jakiegoś czasu i z pewnością pojawi się na moim blogu. Uwielbiam go od pierwszego użycia. Jego zapach, konsystencja i działanie sprawiły, że używam go nieprzerwanie od kilku miesięcy. 
Uwielbiam żele peelingujące, a ten cudownie oczyszcza moją skórę z wszystkich zanieczyszczeń. Dodatkowo cudownie matuje, a efekt utrzymuje się przez kilka godzin. Polecam z ręką na sercu :)


Na tej liście znajdują się produkty które u mnie nie sprawdziły się kompletnie, są moim zdaniem za drogie jeśli porównywać cenę do jakości i żałuję, że się na nie skusiłam. Oczywiście rozumiem, że u każdego wszystko sprawdza si inaczej, dlatego też nie krytykuję ludzi, którzy te produkty lubią i chwalą.

maxineczka beauty legacy

Przez wszystkich wychwalana pod niebiosa paletka dla mnie okazała się totalną porażką. Dwa z dziewięciu cieni mają pigmentację na tyle dobrą, że bez wysiłku da się nimi coś namalować. Z tej palety polubiłam się jedynie z bronzerem i kolorem brick - reszta zupełnie mi się nie sprawdza. Róż ma przedziwny kolor, rozświetlacz jest bardzo delikatny, a kolor orchid po którym spodziewałam się cudów jest bardzo ciężki do opracowania. Trzeba się nieźle namęczyć, aby wydobyć z niego ten kolor, który widać na zdjęciach.

  • Korektory od My Secret
my secret korektory

Dla mnie są zbyt lejące, mają słabe krycie i nie odpowiadają mi ich kolory - są takie jakby sine.

Kosmetyk, który fajnie się zapowiadał niesamowicie mnie uczulił i niestety trafił na tą listę. Więcej możecie poczytać w poście, który pisałam chwilę po testach.

Miały być hipoalergiczne a uczuliły mnie tak, że musiałam całkowicie zrezygnować z manicure, zacząć kilkumiesięczną kurację farmakologiczną.

  • BISPOL Inspiration świeca
świeca BISPOL Inspiration

Pięknie się zapowiadała, cudownie zapakowana - w środku również piękna. Zapach przed odpaleniem bardzo przyjemny i nastrojowy, jednak po odpaleniu znika. Czułam się jakbym paliła w domu znicz. 

  • Kosmetyki CD - Citrus Deo
cd citrus deo

Te produkty zapowiadały się ciekawie. Czytałam dużo pozytywnych opinii na ich temat w sieci, jednak okazały się albo naciągane, albo... po prostu mam nieszczęście i u mnie produkty nie działają. Szczególnie odrzucił mnie zapach alkoholu, którego ponoć miało nie być. Po użyciu produktów skóra mnie paliła i robiła się czerwona więc szybko zrezygnowałam z ich testowania.

  • Prouve - woda toaletowa nr. 23
perfumy prouve

Zapach mdły, duszący - od razu skojarzył mi się ze starszą panią w berecie. Intensywność zapachu bardzo mocna, nie dawała mi normalnie funkcjonować i przyprawiała o migreny.

  • NIVEA Hairmilk Natural Shine zestaw do włosów
nivea hairmilk natural shine

Najgorszy zestaw do włosów jaki miałam w swoim posiadaniu. Włosy po umyciu tym szamponem i odżywką zrobiły się sianowate i takie jakby porowate. Miałam ogromny problem z ich rozczesaniem i chwilę mi zajęło, żeby wróciły do stanu sprzed testów tego zestawu od Nivea.

Myślę, że żebym posiedziała dłużej nad tym wpisem, to do każdej listy dopisałabym jeszcze jakieś produkty. Najważniejsze, które chciałam ująć w tym wpisie już są, więc na daną chwilę tak wyglądają moje listy hitów i kitów 2018 roku. 

Jestem ciekawa czy znacie któreś z tych produktów i jak sprawdzają się w Waszych przypadkach? Jakie macie swoje hity i jakie kity? Podzielicie się opinią o swoich kitach i hitach?

Światowy HIT! OSKIA RENAISSANCE MASK 50ML złuszczająca maseczka z kwasami

WSPÓŁPRACA BARTEROWA / PREZENT 


Światowy HIT! OSKIA RENAISSANCE MASK 50ML złuszczająca maseczka z kwasami

Podobnie jak w przypadku peelingów - mam hopla na punkcie maseczek do twarzy. Nie ważne, czy jest to maska peel-off, zmywalna czy w płachcie - ja o prostu uwielbiam je w każdej postaci, dlatego też często po nie sięgam. Już sporo tygodni minęło od kiedy maska o której chcę Wam dziś napisać, zagościła w moim domu. Jest nią światowy hit - Oskia Renaissance Mask ze sklepu Pell.pl. Zapraszam do wpisu!


Światowy HIT! Maska przeciwstarzeniowa, która błyskawicznie poprawia i rozjaśnia cerę. Pobudza i sprawia, że skóra staje się zdrowa, wypoczęta i rozświetlona.
Samą recenzję chciałabym poprzedzić informacjami, które znalazłam na temat tego kosmetyku na stronie sklepu o którym wspomniałam wyżej.

Oskia Renaissance Mask 50 ml to preparat, którego wszechstronne działanie i bogactwo zalet sugeruje już sama nazwa, nie bez powodu nawiązująca do odrodzenia: epoki geniuszy, talentów, rozwoju nauki i kultu mądrości. Rewolucyjny produkt firmy Oskia doskonale wpisuje się w ten schemat – odradza skórę i przywraca ją do życia. Działa wielopłaszczyznowo, zapewniając skórze „renesansową” rozmaitość korzyści. Ta luksusowa, wzbogacona perfekcyjnie dobranymi składnikami odżywczymi maska daje wrażenie odmłodzonej i rozjaśnionej cery; pozostawia ją gładką, oczyszczoną, delikatnie złuszczoną, subtelnie rozświetloną. Została zaprojektowana tak, by pobudzić pracę komórek i   stymulować je do regeneracji. Usuwa martwy i zniszczony naskórek, jednak działa nieinwazyjnie, bez agresywnego „zdzierania” wierzchnich warstw epidermy, dlatego z  powodzeniem może być stosowana u osób z wrażliwą cerą. Minimalizuje zmarszczki, niedoskonałości, drobne linie; zmniejsza wielkość porów, nadaje zdrowego kolorytu, ożywia, rozpromienia. Stosowana regularnie, pomaga przemienić szarą, pozbawioną witalności twarz w prawdziwe dzieło sztuki – niczym płótno mistrza renesansu. Maska zapewnia ponadto natychmiastowy efekt SPA.  Zniewalająco działa na zmysły dzięki przyjemnemu zapachowi, będącemu fuzją woni rumianku, róży i passiflory. Produkt posiada certyfikat organiczności, tak więc zagarniętymi przezeń darami natury można się cieszyć bez obaw o toksyczność dla organizmu. W składzie maseczki znajdują się między innymi:

  • Naturalne kwasy owocowe (AHA) z passiflory (męczennicy), cytryny, winogron i  ananasów, które subtelnie złuszczają powierzchniową warstwę naskórka, pobudzając go do odnowy; enzymy z papai skutecznie oczyszczają skórę i usuwają zniszczone komórki, by odblokować zatkane pory;
  • Kwas mlekowy – redukuje drobne linie i zmiękcza skórę poprzez mobilizację komórek do pracy;
  • Ryboza –  związek chemiczny odpowiedzialny za produkcję adenozynotrójfosforanu  (ATP), czyli organicznego nośnika energii dla skóry. Jego zastosowanie w maseczce stanowi idealne rozwiązanie dla cery niedotlenionej i zmęczonej;
  • Lepiężnik (rodzaj byliny) o naturalnym działaniu antyhistaminowym; łagodzi podrażnienia i przyspiesza gojenie; 
  • Liposomy z rzeżuchy (Swiss Garden Cress Liposomes) – czynią skórę jednolitą, wyrównują jej koloryt, pozbawiają nadmiernej pigmentacji, zmniejszając produkcję melaniny nawet o 47%;
  • Prebiotyczna substancja o nazwie alfa-glukan oligosacharyd(Alpha-glucan Oligosaccharide) – naturalny wielocukier o właściwościach nawilżających, chroniący przed bakteriami i podrażnieniem;
  • MSM (Methyl sulphonyl Methane), czyli metylosulfonylometan. Jest on naturalną formą związków organicznych siarki, która znajduje się we wszystkich żywych organizmach. To najczystsza i najlepiej przyswajalna postać siarki – jednego z  podstawowych składników mineralnych istotnych dla życia i regeneracji komórek. MSM jest traktowany jako suplement diety wspomagający odbudowę i  funkcjonowanie skóry, włosów, paznokci czy stawów.  Dzięki niemu cera staje się elastyczna, gładsza, promienna i wyraźnie  wzmocniona.  

W pełni naturalne, wolne od parabenów, sztucznych barwników i substancji zapachowych oraz innych potencjalnie szkodliwych składników kosmetyki Oskia były i są wielokrotnie nagradzane.  Oskia Renaissance Mask została uhonorowana następującymi wyróżnieniami:

  • Beauty Shortlist Awards 2016 - Best Facial Mask
  • The Natural Health Beauty Awards 2015 - Best Face Mask
  • The Ultimate Natural Beauty Bible 2014 - Best Face Mask
  • Anti-Ageing Beauty Bible 2013 - Best Face Mask
  • Beauty Shortlist Awards 2013 - Best Face Mask
  • Anti-Ageing Beauty Bible 2012 – Best Mask
  • Celebs on Sunday Beauty Awards 2011 – Best Anti-Ageing Mask 
  • UK Beauty Awards 2011 – Best New Product
  • Red Magazine – Best Mask
  • The Beauty Shortlist – Top Find of 2010


Sposób użycia kosmetyku:
Maska przed zastosowaniem ma różową barwę – w czasie jej nakładania i wmasowywania stopniowo zmienia kolor na biały. Wiadomo dzięki temu, że została odpowiednio nałożona. Należy stosować na oczyszczoną i osuszona skórę, następnie pozostawić na 10 – 20 minut. W przypadku cery wrażliwej – po 10 minutach rozmasować ponownie przy pomocy ciepłej wody, aby uzyskać konsystencję mleka. Następnie spłukać.

Światowy HIT! OSKIA RENAISSANCE MASK 50ML złuszczająca maseczka z kwasami

Światowy HIT! OSKIA RENAISSANCE MASK 50ML złuszczająca maseczka z kwasami

Jak widzicie kosmetyk zamknięty jest w szklanym słoiczku. Niby zwykły, przezroczysty słoik, ale ja widzę w nim wdzięk i klasę. Bardzo podoba mi się to opakowanie, za tą prostotę i klasyczny minimalizm. W środku mieści 50 ml kosmetyku. Zapach produktu do złudzenia przypomina mi geranium - popularną kiedyś roślinę doniczkową, która kojarzy mi się z domem mojej babci. Bardzo charakterystyczny, dość mocnym jednak przyjemny dla nosa zapach unosi się w powietrzu od razu po odkręceniu słoika. Konsystencja jest żelowo-masełkowa. Żelowo - bo jest przejrzysta w kolorze łososiowym, masełkowa, bo swoją gęstością przypomina masło - jednak nie jest tłusta.

Światowy HIT! OSKIA RENAISSANCE MASK 50ML złuszczająca maseczka z kwasami

Światowy HIT! OSKIA RENAISSANCE MASK 50ML złuszczająca maseczka z kwasami


W zestawie z maseczką w opakowaniu znalazłam specjalną szpatułkę, która ma za zadanie ułatwić nam wydobycie produktu ze słoiczka - ja jednak wolę robić to palcem. Jest mi po prostu wygodniej, chociaż wiem, że mniej higienicznie. 

Jak napisałam wyżej, nakładamy ją na oczyszczoną i osuszoną twarz - z koloru łososiowego przemieni się w białą - to oznaka, że jest prawidłowo nałożona. Po około 20 minutach należy zwilżyć ją wodą, delikatnie wmasować uzyskując konsystencję mleka i spłukać. I właśnie już w tej chwili po pierwszym użyciu zobaczyłam cudowny efekt. Powiem szczerze, że dawno nie musiałam zbierać "szczęki z podłogi" widząc efekty działania kosmetyku, a tu jednak musiałam to zrobić. 

Po spłukaniu moja twarz zdecydowanie nabrała blasku, tak jakbym była niesamowicie wyspana - wszelkie oznaki zmęczenia zniknęły jak po dotknięciu czarodziejskiej różdżki. Cera delikatnie się rozjaśniła, niewielkie zaczerwienienia i podrażnienia zniknęły - widać, że dostała dobrą dawkę pozytywnie działających składników i witamin. Dodatkowo skóra zrobiła się delikatna w dotyku i gładka - jak po użyciu dobrego peelingu. Efekt utrzymuje się cały dzień, a nawet mam wrażenie że kilka dni. 

Światowy HIT! OSKIA RENAISSANCE MASK 50ML złuszczająca maseczka z kwasami


Światowy HIT! OSKIA RENAISSANCE MASK 50ML złuszczająca maseczka z kwasami

Aktualnie stosuję ją raz w tygodniu, bo powoli zaczyna mi się kończyć - ale mam dla Was dobrą wiadomość - jest mega wydajna - do mojego domu przyjechała zaraz po Wielkanocy, a w słoiku mam jej jeszcze na jakieś 4 użycia. Na samym początku stosowałam ją 2 razy w tygodniu, a od około miesiąca tylko raz (z oszczędności).

Jeśli więc chcesz zainwestować w siebie, w dobry kosmetyk, który o swojej jakości mówi nie tylko działaniem, ale także zdobytymi nagrodami, to polecam Ci wypróbować tą maskę. Oskia Renaissance mask, to doskonały wybór i wcale nie dziwi mnie miano światowego hitu! Dodaję ją do listy moich tegorocznych hitów.

Znasz tą maskę? Spotkałaś się z marką Oskia? Kupujesz w sklepie Pell.pl? 


NOWOŚĆ! Maskara Lash Crown od Max Factor

PACZKA PR / PREZENT

NOWOŚĆ! Maskara Lash Crown od Max Factor

Jak pewnie każda kobieta uwielbiam podkreślać moje rzęsy. Od dawna szukam tuszu, który wyeksponuje to co jest ich zaletą - czyli długość, oraz ładnie je rozdzieli. Znalazłam już kilka takich kosmetyków, ale albo są trudno dostępne, albo dość drogie - co sprawia, że nie zawsze mogę sobie na nie pozwolić. Dziś chciałabym pokazać Wam nowość markę MAX FACTOR - maskarę Lash Crown, która nie tylko pięknie prezentuje się na półce sklepowej, ale również ma fajne działanie. Zapraszam do wpisu. 




Maskara Lash Crown od Max Factor oferuje wydłużenie rzęs i wypełnienie trudnych do pomalowania przestrzeni pozwalając uzyskać super ekskluzywny look. Zdefiniowane, podkreślone rzęsy od podstawy, aż po same końce  stworzysz za pomocą jednej szybkiej aplikacji szczoteczką w kształcie korony - stąd nazwa Lash Crown!
NOWOŚĆ! Maskara Lash Crown od Max Factor

NOWOŚĆ! Maskara Lash Crown od Max Factor


Maskara ta bardzo kusi i zachęca swoim eleganckim opakowaniem. Czarna buteleczka ze złotą "diamentową" zakrętką wygląda fenomenalnie. Bardzo zaskoczyła mnie wyglądem szczoteczki.  Nigdy nie spotkałam się z taką. Jej kształt, wygięcie i włosie są nietypowe i bardzo oryginalne, posiada na końcu kilka wypustek w kształcie korony przeznaczonych do malowania rzęs w kąciku oka.


NOWOŚĆ! Maskara Lash Crown od Max Factor


NOWOŚĆ! Maskara Lash Crown od Max Factor

Przez jej innowacyjność, na samym początku bardzo trudno pomalować rzęsy tak, aby były idealnie rozdzielone i dobrze pokryte tuszem. Przyznaję się bez bicia, że podjęłam kilka jak nie kilkanaście prób, zanim osiągnęłam zadowalający mnie efekt końcowy. Trzeba po prostu dojść do wprawy w posługiwaniu się tą szczoteczką. Determinacja skutkuje pięknie podkreślonym, wyrazistym spojrzeniem. Nadaje ona rzęsom intensywnego, głębokiego odcieniu czerni. Idealnie podkręca i wydłuża rzęsy, nie sklejając ich przy tym. W ciągu dnia nie kruszy się, nie rozmazuje. 


NOWOŚĆ! Maskara Lash Crown od Max Factor

NOWOŚĆ! Maskara Lash Crown od Max Factor

NOWOŚĆ! Maskara Lash Crown od Max Factor

NOWOŚĆ! Maskara Lash Crown od Max Factor

Efekt bardzo mi się podoba - moje rzęsy są wyraźnie pokryte od samej nasady po końce - wygląda to fenomenalnie! Podoba mi się również efekt jaki możemy uzyskać nakładając tylko jedną warstwę - na zdjęciach powyżej mam je dwie, a niżej pokażę jak prezentuje się po jednym przeciągnięciu. Bardzo delikatny i naturalny efekt.


NOWOŚĆ! Maskara Lash Crown od Max Factor

Jeśli więc szukasz szczoteczki, która dotrze do nawet najmniejszych i najkrótszych rzęs - tych w kącikach czy na dole oka - ta maskara będzie strzałem w dziesiątkę - swoją "koroną" dociera w najtrudniejsze miejsca, dodatkowo można nią rozczesać to co skleiło się gdzieś "po drodze". Jej trwałość mogę ocenić bardzo wysoko - po całym dniu i nie jednym dotykaniu oka - pozostała na swoim miejscu. Tak naprawdę kiedy podeszłam do demakijażu - zdziwiłam się patrząc w lustro, że rzęsy tak świetnie wyglądają.


NOWOŚĆ! Maskara Lash Crown od Max Factor


Po dłuższym okresie stosowania mogę powiedzieć, że jestem nią zachwycona i z pewnością sięgnę po nią jeszcze nie raz. Z pewnością jest to mój hit maja - nie wykluczone, że będzie to jeden z moich hitów 2018 roku!

Znacie tą maskarę? Jak podoba się Wam jej szczoteczka oraz efekt na moich rzęsach? Lubicie markę Max Factor? 

Instagram