BALSAM AKTYWUJĄCY OPALENIZNĘ SPF 30 - NIVEA Sun Protect & Bronze

WSPÓŁPRACA BARTEROWA / PREZENT 


BALSAM AKTYWUJĄCY OPALENIZNĘ SPF 30 - NIVEA Sun Protect & Bronze

Kolejny test dzięki przyjaciółkom NIVEA mogę zaliczyć do udanych. W zeszłym miesiącu otrzymałam balsam aktywujący opaleniznę Nivea Sun Protect & Bronze i właśnie przyszła pora, abym Wam o nim trochę opowiedziała. Za oknem od ponad dwóch tygodni mamy dosłownie lato, więc czas idealny na używanie tego typu kosmetyków.


Zawiera nowy, przełomowy składnik – kwas glicyryzynowy (GA), ekstrakt z lukrecji, który zwiększa i przyspiesza mechanizmy własne skóry w jej głębszych warstwach stymulując produkcję melaniny. Dzięki temu Twoja opalenizna wygląda naturalnie i utrzymuje się przez długi czas. Mleczko ma wyjątkowo lekką, nietłustą formułę nawilżającą, która zawiera wysoce skuteczny system filtrów UVA/UVB, aby zapewnić natychmiastową ochronę skóry. -średnia ochrona (30) -wodoodporny -system filtrów UVA/UVB zgodny ze standardem UE -nie zawiera składników samoopalających.


Balsam zamknięty w ładnej i wygodnej w użytkowaniu buteleczce, zamykanej na klik. Kolor iście wakacyjny - niebieski - z żółtymi słonecznymi napisami. Konsystencja kosmetyku średnia - nie jest zbyt gęsta, ale i też do lejących nie należy. Zapach jak zawsze w przypadku NIVEA - cudny, delikatny, kremowy - dla mnie idealny. Wchłania się całkiem szybko - nie lubię stosować takich kosmetyków właśnie ze względu na tłustą warstwę, która trochę czasu się wchłania - ten balsam mnie zaskoczył, bo moja skóra fajnie go "spija" i staje się miękka i nawilżona.


Używam go przed wyjściem z domu, w majówkę smarowałam się nim nad jeziorem, na grillu - za każdym razem, kiedy moja skóra miała być eksponowana na słońce przez dłuższy czas jak zawsze.

Akurat mam to szczęście i należę do osób, które opalają się na brązowo - mało kiedy bywam czerwona - przeważnie tylko przy pierwszym słońcu. W tym roku od tych pierwszych słonecznych dni używam tego balsamu i udało mi się uniknąć nieprzyjemnie piekącej i czerwonej skóry na ciele. 

Wydaje mi się, że to dzięki stosowaniu tego balsamu uzyskałam taki efekt. Moja skóra pięknie brązowieje, a ja nie wstydzę się już wyjść na zewnątrz w krótkich spodenkach - bo moje nogi nabierają ładnego, naturalnego koloru.

Jestem bardzo zadowolona z jego stosowania i z pewnością po ten balsam sięgnę również w przyszłym roku :)

Znacie tą nowość od NIVEA? 

NOWOŚĆ! Lekki mus do pielęgnacji ciała NIVEA - Ogórek i herbata Matcha i Dzika malina i biała herbata












Dzięki temu, iż jestem jedną z przyjaciółek NIVEA - co jakiś czas otrzymuję paczki z nowościami tej marki. Ostatnia paczka mnie zaskoczyła, bo w środku znalazłam aż dwa produkty - a były nimi lekkie musy do pielęgnacji ciała o dwóch różnych zapachach. Pierwszy z nich, to ogórek z herbatą matcha, a drugi to dzika malina z białą herbatą - jak pachną? O tym za chwilę.



Połączenie drogocennych składników zapewnia natychmiastowe nawilżenie. Lekki jak chmurka mus szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze żadnej nieprzyjemnej warstwy. Dzika malina i biała herbata, świeży ogórek i herbata matcha? A może zupełna klasyka? Wybierz swój ulubiony zapach i rozkoszuj się jego relaksującymi właściwościami. Zaspokoisz pragnienia swoich zmysłów, odświeżysz umysł i zadbasz o ciało.



Składniki: Aqua, Glycerin, Isobutane, C15-19 Alkane, Isopropyl Palmitate, Paraffinum Liquidum, Alcohol Denat., Stearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Propane, Butyrospermum Parkii Butter, Dimethicone, Butane, Trisodium EDTA, Sodium Cetearyl Sulfate, Citric Acid, Phenoxyethanol, Limonene, Linalool, Citronellol, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum.

Musy są dostępne w trzech wariantach zapachowych - dwa, które możecie zobaczyć w tym poście, a trzeci - utrzymany w klasycznym zapachu kremu NIVEA. Każda z nas może sobie wybrać taki, który najbardziej odpowiada jej upodobaniom. Co jest fajne w tych opakowaniach - nie musimy otwierać i wyciskać musu aby sprawdzić ich zapach. Już w sklepie - możemy potrzeć palcem karteczki przyklejone do korka i poznać zapach wybranego musu - dla mnie rewelacyjne rozwiązanie - nie lubię kupować kota w worku. 



Lekki mus do ciała NIVEA Świeży Ogórek i Herbata Matcha, to mój zdecydowany faworyt. Puszysty mus nasycony zapachem świeżego ogórka i herbaty Matcha zaspokoi pragnienie Twoich zmysłów na prawdziwe orzeźwienie! 

Na samym początku wiedziałam, że ten zapach podbije moje serce. Od dawna gustuję w świeżych, letnich i wodnych zapachach, a ten mus właśnie tak pachnie. Myślę, że sprawdzi się idealnie na letnie upały i pielęgnację po prysznicu. 

Lekka konsystencja, szybkie wchłanianie i przecudowny, orzeźwiający i nietypowy zapach sprawią, że z pewnością go pokochasz. 



Lekki mus do ciała NIVEA Dzika malina i Biała herbata, to puszysty mus nasycony kuszacym połączeniem zapachów dzikiej maliny i białej herbaty sprawi, że Twoja skóra zapragnie wiecej! 

Ten zapach jest również bardzo przyjemny - co mnie zaskoczyło, bo nie lubię maliny w kosmetykach do pielęgnacji ciała (dziwne, bo owoce uwielbiam). Przeważnie są to zapachy dla mnie za słodkie - wręcz mdłe, a tym przypadku słodycz jest idealnie wyważona, nie jest przesłodzona. Wyczuwam w nim aromaty herbaty - myślę, że to ona sprawiła, że zapach przypadł mi do gustu.



Oba musy wyciskają się za pomocą aerozolu - jak pianka do włosów. Wybaczcie za rozproszony mus na zdjęciu, ale robiłam je zaraz po otwarciu paczki - były strasznie zimne i wręcz wystrzeliły z opakowania. Nie należę do osób cierpliwych, moja ciekawość wygrała i efekt był taki jaki widzicie na zdjęciu.

Kiedy musy doszły do temperatury pokojowej - z ich wydobyciem nie było już takich problemów i bez problemu nabierają się na dłoń. Nie wiele ich potrzeba, aby rozprowadzić po całym ciele. Moje obawy o ich wydajność zostały rozwiane - wydaje mi się, że starczą mi na dłuższy okres. Niestety nie ma możliwości sprawdzenia ile ich zostało w środku, jednak na wadze straciły nie wiele. 


NOWOŚĆ! Lekki mus do pielęgnacji ciała NIVEA - Ogórek i herbata Matcha i Dzika malina i biała herbata

Po kąpieli wyciskam wybrany mus i rozprowadzam po skórze, rozkoszując się przepięknymi zapachami. Mimo, że nie lubię się balsamować, to ten rytuał z musami w roli głównej sprawia, że się relaksuję. 

Ich nawilżanie jest średnie - jeśli masz bardzo suchą skórę, to nie spodziewaj się efektów WOW - wydaje mi się, że mogą być jedynie dodatkiem do procesu nawilżania skóry. Moim zdaniem będą idealne na lato - nie zostawiają tłustej warstwy, odświeżają i pozostawiają skórę gładką i pachnącą przez długi czas.

Zakochałam się w tych musach i z pewnością będę je kupowała stale. Dawno nie podobał mi się tak bardzo jakiś kosmetyk do pielęgnacji ciała. Moje ukłony dla producenta - świetna robota!

Znacie te musy od NIVEA? Jak Wam się podobają warianty zapachowe? 

WSPÓŁPRACA BARTEROWA / PREZENT 

NOWOŚĆ! Balsam do ust NIVEA Pop-Ball

PACZKA PR / PREZENT

NOWOŚĆ! Balsam do ust NIVEA Pop-Ball


Z kosmetykami NIVEA wracam do Was co pewien czas, bo jak wiecie należę do grona Przyjaciółek NIVEA i z tego powodu otrzymuję co jakiś czas nowości tej marki. Ostatnio przyjechał do mnie balsam do ust Pop-Ball, o którym chcę Wam dziś napisać.




NIVEA® POP-BALL Pielęgnujący balsam do ust Malina i Czerwone Jabłko. Zapewnia intensywną pielęgnację i długotrwałe nawilżenie ust, dzięki formule wzbogaconej masłem shea i olejkiem rycynowym. Dla miękkich i zauważalnie gładkich ust o owocowym zapachu maliny i czerwonego jabłka.
  • Formuła wzbogacona masłem shea i olejkiem rycynowym
  • Intensywnie pielęgnuje i długotrwale nawilża
  • Zapewnia miękkie i zauważalnie gładkie usta
  • Owocowy zapach maliny i czerwonego jabłka

LISTA SKŁADNIKÓW


Ricinus Communis Seed Oil - olejek rycynowy, Polyisobutene - ciekła izoparafina, Octyldodecanol - rozgałęziony alkohol, Hydrogenated Polydecene - emolient, Cera Microcristallina - wosk kosmetyczny uzyskany z ropy naftowej, Synthetic Wax - wosk syntetyczny, Isopropyl Palmitate - ciekły wosk, emolient suchy, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Aqua, Glycerin, Rubus Idaeus Juice, BHT, Aroma, CI 77891, CI 15850

NOWOŚĆ! Balsam do ust NIVEA Pop-Ball

Balsam dostępny jest też wersji z miętą, którą szczerze chciałabym spróbować, bo wolę takie orzeźwiające aromaty - a mięta na ustach to coś, co uwielbiam!

Ten kosmetyk zamknięty jest w uroczej kulce - która jest w kolorze pudrowego różu przełamanego bielą. Jest to mały słoiczek, pod którego nakrętką mieści się balsam do ust. Byłam zdziwiona, że wystaje ze słoiczka jak jajko - byłam pewna, że będzie wypełniony jedynie po brzegi - a tu takie zaskoczenie.

NOWOŚĆ! Balsam do ust NIVEA Pop-Ball
  
Balsam fajnie sunie się po ustach - zostawiając delikatną i intensywnie pachnącą warstwę. Aromat ten kojarzy mi się z syropem malinowym, który rozrabia się wodą - ogólnie przyjemny - chociaż ja nie lubię maliny w kosmetykach. 

Usta po aplikacji są miękkie, nawilżone i pachnące. Śmiało mogę porównać ten balsam do słynnych pomadek NIVEA - i myślę, że przy dłuższym stosowaniu będzie tak samo skuteczny jak one. Ja jednak nie mam systematyczności w używaniu tego typu produktów więc nie wiem czy będę mogła z Wami rozmawiać na temat pielęgnacji i regeneracji moich ust.

Na dzień dzisiejszy mam problem z ich suchością i póki pamiętam to po niego sięgam. Do tej pory nie wywołał u mnie podrażnień, nie uczulił, a delikatnie zregenerował suchą i zniszczoną skórę.  Nawilżenie niestety nie utrzymuje się na nich długo - trzeba co pół godziny dokładać kolejną warstwę. 

NOWOŚĆ! Balsam do ust NIVEA Pop-Ball


Jeśli lubicie testować nowości i z przyjemnością sięgacie po produkty do ust to powinnyście być zadowolone. 

Znacie tą nowość od NIVEA? Używacie balsamów i pomadek ochronnych? 

Krem do rąk KWIAT WIŚNI i Olejek JOJOBA / Olejek w kremie - NIVEA

Paczka PR / PREZENT 

Krem do rąk KWIAT WIŚNI i Olejek JOJOBA / Olejek w kremie - NIVEA

Część z Was wie, że należę do grona przyjaciółek NIVEA i dzięki temu mam możliwość testowania nowości, jakie wypuszcza na rynek ta marka. Tym razem otrzymałam olejek w kremie, którego zadaniem jest pielęgnacja naszych dłoni. Jak się sprawdził? O tym dowiecie się w tym poście. Zapraszam do lektury!


Poczuj rozpieszczającą pielęgnację olejkami w szybko wchłaniającym się kremie do rąk. Wypróbuj Olejek w Kremie do rak NIVEA® Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba

• Zapewnia 24-godzinne nawilżenie bez uczucia lepkości 
• Pozwala cieszyć się delikatnym zapachem kwiatu wiśni 
• Sprawia, że skóra Twoich dłoni staje się niewiarygodnie miękka w dotyku *zapach kwiatu wiśni

+ 24-godzinne nawilżenie dłoni
+ Miękka w dotyku skóra dłoni
+ Delikatny zapach kwiatu wiśni
+ Drogocenny olejek jojoba
+ Brak uczucia lepkości.


Taki opis znajdziemy na stronie producenta - brzmi zachęcająco, prawda? Kiedy otrzymałam przesyłkę od razu postanowiłam wziąć się za testowanie. Już pierwsze użycie powiedziało mi czy się z tym kremem polubię czy raczej nie. 


Krem do rąk KWIAT WIŚNI i Olejek JOJOBA / Olejek w kremie - NIVEA

Na samym początku ucieszył mnie fakt, że krem do rąk to tak na prawdę mini wersja mojego ulubionego olejku z balsamie tej marki. Jeśli mnie czytacie, to wiecie, że nie przepadam za kremowaniem rąk i ciężko mi to idzie - winna jest oczywiście moja systematyczność. Brak mi jej i na sto sposobów próbuję to zmienić.

Wracając do samego kremu - to jest niewielkich rozmiarów (75 ml), opakowanie bardzo mi się podoba - moim zdaniem jest nietypowe dla kremu do rąk - wygląda raczej jak mini balsam. Zamykany jest na klik - na którym sobie stoi. Zapach obłędny - bardzo wyraźnie czuć kwiat wiśni - słodko i intensywnie - również po wklepaniu go w ręce aromat ten się utrzymuje. Konsystencja dość rzadka jak na kosmetyk do pielęgnacji dłoni, no ale czego można spodziewać się po olejku w kremie? Dla mnie rzadsza konsystencja była oczywista.


Krem do rąk KWIAT WIŚNI i Olejek JOJOBA / Olejek w kremie - NIVEA

Olejek w kremie wchłania się w skórę dłoni błyskawicznie, jest wydajny i nie pozostawia żadnych śladów po zastosowaniu (czytaj żadnego tłustego filmu itp). 

Jak oceniam jego działanie? 

Nie stosuję zbyt wielu kosmetyków do dłoni więc nie mam ogromnej wiedzy w tym temacie i dużego porównania - jednak moim zdaniem olejek ten skutecznie radzi sobie z nawilżaniem skóry moich dłoni. Chwilę po zastosowaniu są przyjemne w dotyku i miękkie - a chyba o to w tym wszystkim chodzi.

Używam go jak tylko pamiętam - stoi na wierzchu, przez co jest w użyciu przynajmniej raz dziennie. Stosuję już kilka tygodni i widzę poprawę stanu skóry moich rąk. Z pewnością miejsca przesuszone są w lepszej kondycji, a w dotyku dłonie zrobiły się o wiele przyjemniejsze. Nie mam uczucia naciągania skóry i nic mnie nie piecze - jak kiedyś - więc jestem zadowolona z jego stosowania.


Krem do rąk KWIAT WIŚNI i Olejek JOJOBA / Olejek w kremie - NIVEA

Jak sprawdzi się u kogoś innego - tego nie wiem - każda skóra potrzebuje innej pielęgnacji. Najlepiej będzie jak wypróbujecie go same i opowiecie mi o swoich spostrzeżeniach. A może już go używacie? Jeśli tak to czekam na Waszą opinię w komentarzach :) 


Wzmacniający szampon micelarny NIVEA - polecany do włosów łamliwych i wrażliwej skóry głowy

Prezent / współpraca barterowa

Wzmacniający szampon micelarny NIVEA - polecany do włosów łamliwych i wrażliwej skóry głowy


Dzięki temu, iż należę do grona przyjaciółek NIVEA, co jakiś czas otrzymuję paczkę z nowością. Tym razem znalazłam w niej wzmacniający szampon micelarny. Jak sprawdził się u mnie i czy jestem z niego zadowolona - o tym dowiecie się czytając ten post.



Z szamponem micelarnym nigdy nie miałam styczności więc takie rozwiązanie to dla mnie zupełna nowość, więc testów byłam bardzo ciekawa. Czym w ogóle jest szampon micelarny i jakie jest jego zadanie?

Szampon micelarny to szampon, który ma skuteczne i zarazem delikatne działanie pielęgnacyjne. Pozwala bowiem na dogłębne oczyszczenie bez podrażnień, dlatego ma dobre opinie wśród osób z delikatnymi włosami i wrażliwą skórą głowy. Zawiera on mikroskopijne kuleczki zwane micelami. Micele to cząsteczki, które jednocześnie wychwytują tłuszcz i łączą się z wodą - przyciągają zabrudzenia, zamykają je w sobie, i usuwają z włosów podczas spłukiwania. Micele nie naruszają przy tym warstwy hydrolipidowej włosów i skóry głowy, czyli ich bariery ochronnej. Szampon micelarny działa więc na tej samej zasadzie co płyn micelarny.





Wzmacniający Micelarny Szampon NIVEA® wzbogacony o lilię wodną:
  • bardzo łagodnie oczyszcza nie podrażniając skóry głowy,
  • wzmacnia włosy by były bardziej elastyczne,
  • chroni naturalne pH skóry głowy.
Micelarna technologia zastosowana w szamponie zawiera łagodnie i głęboko oczyszczające micele, które skutecznie usuwają zanieczyszczenia i pozostałości kosmetyków, jednocześnie dbając o zdrowie włosów i skórę głowy.

Nie zawiera silikonów, parabenów i barwników.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Nymphaea Odorata Root Extract, Lanolin Alcohol (Eucerit®), Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Glyceryl Gucoside, Panthenol, Polyquaternium-10, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Glycerin, Citric Acid, Sodium Benzoate, Propylene Glycol, Citronellol, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Alcohol, Parfum.


Szampon zamknięty jest w przezroczystej tubie z różową nakrętką. Szata graficzna jest bardzo skromna co bardzo mi się podoba. Nie lubię przesadzonych grafik na kosmetykach. Logo marki widoczne z daleka - cieszy oko - bo od lat jest niezmienne ;)

Nakrętka szamponu jest jego dozownikiem, należy ją delikatnie przycisnąć w wyznaczonym miejscu i naszym oczom pojawia się dziurka z której wydobywa się szampon. Lubię takie rozwiązania, są bardzo wygodne pod prysznicem - nawet jeśli kosmetyk wypadnie nam z rąk, to nie wyleci z opakowania.


Szampon tak jak butelka, jest bezbarwny i przezroczysty. Jego zapach jest bardzo charakterystyczny dla marki, jednak troszkę różni się od typowego zapachu NIVEA. Mimo wszystko jest to aromat bardzo przyjemny i świeży.

Płyn jest bardzo wydajny - jego niewielka ilość wystarcza na umycie moich włosów, które sięgają do łopatek. Pieni się fajnie, co mnie zaskoczyło - spodziewałam się raczej kosmetyku, który pienić się nie będzie skoro brak w nim SLS-ów. Jest to bardzo pozytywne zaskoczenie. Łatwo się spłukuje.

Po wysuszeniu moje włosy już po pierwszym użyciu były bardzo sypkie, lśniące - lejące wręcz. Nie miałam problemów z ich rozczesaniem, mimo iż nie użyłam maski ani odżywki. Efekt bardzo przyjemny dla oka, jak i dłoni :) 
Skóra mojej głowy jest niesamowicie dobrze oczyszczona - mam wrażenie, że czuję jak oddycha. Dawno nie miałam takiego efektu, dlatego też jestem bardzo zadowolona, że szampon trafił w moje ręce. Mam problem ze skórą głowy - często się łuszczy, swędzi i ciężko jest utrzymać ją w dobrej kondycji. W przypadku tego szamponu - mam wrażenie, że nie tylko usunął wszystkie zanieczyszczenia, ale dodatkowo nawilżył skalp. Zapach szamponu utrzymuje się na nich dobre kilka godzin.


Podsumowując - zachęcam Was do wypróbowania tego szamponu. Z pewnością zostanie ze mną na długi okres - jest nie drogi, łatwo dostępny, wydajny i skuteczny. 

Spotkaliście się już z tym szamponem? Czy stosujecie szampony micelarne? 

SUCHY Olejek do Ciała NIVEA

Prezent / współpraca barterowa

SUCHY Olejek do Ciała NIVEA


Kiedy pierwszy raz spotkałam się z terminem "suchy olejek" - pomyślałam - jak to możliwe? Nigdy nie lubiłam olejków ze względu na ich tłustość i mega długie wchłanianie. Czasem sięgam po olejki do kąpieli, jednak muszę mieć ochotę aby po nie sięgnąć, bo później niestety trzeba dłużej czekać z ubraniem się. Jestem przyjaciółką NIVEA, dlatego też, kiedy otrzymałam informację, że będę testować olejek do ciała nie byłam do końca zadowolona - przecież nie lubię olejków - pomyślałam. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o moich spostrzeżeniach, bo jestem w trakcie jego testów już jakiś czas. Zapraszam.



Na stronie producenta nie znalazłam zbyt wielu informacji na temat tego olejku - zawsze lubię poczytać o tych zapewnieniach, aby móc porównać Wam później w recenzji - moje zdanie do superlatyw ze stron. Co znalazłam na jego temat?


Poczuj jak Twoja sucha skóra staje się promienna i zauważalnie gładsza przez 24h+. • NIVEA® Intensywnie odżywczy olejek do ciała ma innowacyjną FORMUŁĘ SUCHEGO OLEJKU z drogocennym olejkiem migdałowym. • Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Sprawia, że skóra staje się promienna i gładka niczym jedwab - już po 1 zastosowaniu!
  • Sprawia, że skóra staje się promienna i zauważalnie gładsza
  • Zapewnia intensywne, 24-godzinne nawilżenie i odżywienie
  • Szybko się wchłania, nie pozstawiając tłustego filmu na skórze
  • Nie zawiera parabenów ani olejów mineralnych
  • Zawiera drogocenny olejek migdałowy




Mimo, że nie byłam nastawiona pozytywnie na te testy - któregoś dnia, po kąpieli postanowiłam sięgnąć po ten olejek i go wypróbować.

Odkręciłam buteleczkę, wylałam na rękę trochę płynu z jej wnętrza i od razu mój wrażliwy nosek poczuł zapach - typowy dla NIVEA - kremowy, delikatny i przyjemny. Markę tą lubię właśnie między innymi za ten aromat, który nie zmienił się od wielu, wielu lat - pamiętam go z dzieciństwa, kiedy to tata kupował do domu klasyczny krem w metalowym pudełeczku... to były czasy :)

Wróćmy jednak do olejku. Pierwsze sekundy rozprowadzania go po mojej skórze nie były niczym wyjątkowym - olejek jak olejek - pomyślałam. Jednak po kilku sekundach przeżyłam szok - dosłownie. Kosmetyk ten praktycznie całkowicie zniknął z powierzchni mojej skóry. Byłam naprawdę bardzo zdziwiona i to od razu przypomniało mi o jego nazwie - suchy olejek - teraz już wiedziałam dlaczego dano mu taką nazwę. 

Nie powiem, że wchłania się do końca - bo tak nie jest. Zostawia po sobie delikatny film, jednak nie jest to tłusta powierzchnia typowa dla olejków. Nie brudzi ubrań, a moje ciało nie jest śliskie. Powiedziałabym, że powstaje na nim taka ochronna warstwa, która sprawia, że skóra staje się przyjemnie miękka i nawilżona już po pierwszym użyciu. Używam go za każdym razem chwilę po kąpieli - i nie mam już problemów z suchą skórą. Dzięki temu olejkowi pożegnałam się z uczuciem ściągnięcia po wyschnięciu - za co jestem bardzo wdzięczna producentowi. 


Jeśli jesteście ciekawe działania suchych olejków, to polecam wypróbować ten kosmetyk. Jest nie drogi, łatwo dostępny i skuteczny. 

Lubicie kosmetyki NIVEA? Stosowałyście już jakieś suche olejki? 

Pianka i Lakier Regenerujący NIVEA Care & Hold

Prezent / współpraca barterowa

Pianka i Lakier Regenerujący NIVEA Care & Hold


Kosmetyki marki NIVEA goszczą w moim domu od kiedy pamiętam. Dlatego też bez namysłów zgłosiłam swoją kandydaturę do "przyjaciółek NIVEA". Kiedy moje zgłoszenie pozytywnie przeszło weryfikację - bardzo się ucieszyłam. Dzięki temu, mogę testować nowości zanim trafią na półki sklepowe. Dziś chciałabym przedstawić Wam lakier oraz piankę do włosów. Czy sprawdziły się w moim przypadku? O tym za chwilę.



Zacznijmy od informacji o produktach, jakie znalazłam na stronie producenta:


Pianka i Lakier Regenerujący NIVEA Care & Hold

NIVEA® Care & Hold Lakier regenerujący z innowacyjną formułą łącząca regenerację i długotrwałe utrwalenie. Regeneruje i wzmacnia strukturę włosów. Nie obciąża i nie wysusza włosów oraz chroni przed promieniowaniem UV. Nie skleja włosów.
NIVEA® Care & Hold Pianka regenerujaca z innowacyjną formułą łącząca regeneracje i długotrwałe utrwalenie. Regeneruje i wzmacnia strukturę włosów. Nie obciąża włosów i chroni przed uszkodzeniami termicznymi. Nie skleja włosów.


Pianka i Lakier Regenerujący NIVEA Care & Hold

Lakier oraz pianka zostały zamknięte w typowych dla marki granatowych butelkach. Nivea jak zawsze zachwyciła mnie projektem opakowania. Z daleka rzucają się w oczy i kuszą mnie, aby chociaż na chwilę wziąć je do ręki i zapoznać się z produktem. 

Co mogę napisać o produktach? 

Zapach należy do moich ulubionych - tradycyjny, kremowy i typowy dla NIVEA. Pianka ma fajną konsystencję lekkiego musu, a lakier przyjemnie się rozpyla. Podoba mi się jego zapach, który zdecydowanie nie jest duszący - jak w przypadku lakierów do włosów. 

Nie używam na co dzień produktów tego typu, dlatego też nie zauważyłam efektu regeneracji. Myślę, że to jest możliwe tylko, kiedy stosuje się takie produkty codziennie - regularnie. 
Ja mam z natury grube i gęsto włosy, które są trudne do układania ze względu na to, iż są bardzo ciężkie. Najczęściej, zwijam je w kok lub kucyk. Czasami jednak, przychodzą takie dni, kiedy chcę wyglądać inaczej i wtedy sięgam po lokówkę i używam lakieru - albo po umyciu używam pianki - a moje naturalne fale na włosach są bardziej widoczne i trwałe. 

Pianki do włosów były kosmetykami, po które sięgałam niechętnie. Przeważnie sklejały one moje włosy, obciążały je - przez co fryzura moim zdaniem wyglądała nieświeżo. Bałam się więc testów tej pianki. 
Na całe szczęście okazało się, że można stworzyć piankę do włosów, która nie sklei ich a optycznie zwiększy objętość fryzury, dodatkowo nadając jej blask. Fryzura wygląda bardzo naturalnie, włosy są utrwalone, ale elastyczne i sprężyste. Używałam jej również przed nakręceniem loków - i powiem Wam że skręt był bardziej widoczny - uzyskałam efekt WOW. 



W przypadku lakieru do włosów nie lubię, kiedy po zastosowaniu - na głowie robi się hełm - przy użyciu tego lakieru - takiego efektu się nie doszukasz. Włosy są utrwalone, jednak sprężyste. Nie są posklejane i pięknie się błyszczą. Nie obciążył i nie wysuszył moich włosów, nie podrażnił również skóry mojej głowy, co często się zdarza w moim przypadku. 

Ile czasu po zastosowaniu utrzymywały mi się loki po nakręceniu? Jestem w szoku, ale praktycznie cały dzień - co u mnie graniczy z cudem. 

Efekt po nakręceniu już Wam pokazywałam przy poście o lokówce, ale pokażę Wam jeszcze raz - oto moje włosy po zastosowaniu tego lakieru do włosów:



Jak widzicie są błyszczące i w żadnym miejscu nie są posklejane - takiego efektu szukałam. W końcu mam! Polecam każdej z Was lakier jak i piankę - są godne uwagi i tanie. A takie połączenia lubi chyba każda z Was. 

Pielęgnujący dwufazowy płyn do demakijażu oczu NIVEA

Prezent / współpraca barterowa

Pielęgnujący dwufazowy płyn do demakijażu oczu NIVEA

Jak wiecie należę do przyjaciółek NIVEA, dzięki czemu otrzymuję paczki z nowościami tej marki zanim ukażą się one w sklepach. Płyn, o którym Wam teraz opowiem dostałam pod koniec września, jednak chciałam go trochę potestować aby wiedzieć, co o nim napisać. 

Zaczniemy od tego, jakie informacje o tym kosmetyku znajdziemy na stronie producenta:


Pielęgnujący Dwufazowy Płyn do demakijażu oczu NIVEA bez pocierania. Bez podrażnień. Skuteczny i wyjątkowo łagodny jednocześnie. Dwufazowa formuła z jednej strony efektywnie usuwa nawet najbardziej wodoodporny, trwały makijaż oczu. Z drugiej strony pielęgnuje delikatną i wrażliwą skórę wokół oczu oraz rzęsy.
  • Skutecznie usuwa nawet najtrwalszy makijaż, bez konieczności pocierania
  • Chroni delikatne rzęsy
  • Nie pozostawia nieprzyjemnej, tłustej warstwy
  • Pielęgnuje wrażliwe okolice oczu


Skład: Aqua, Isododecane, Isopropyl Palmitate, Dimethicone, Phenoxyethanol, Sodium Chloride, Trisodium EDTA, Benzethonium Chloride, Sodium Ascorbyl Phosphate, Citric Acid, Sodium Hydroxide, CI 16035

Do tej pory wystrzegałam się płynów dwufazowych. Czemu? Nie przepadam za olejkami stosowanymi na twarz - a takie płyny są częściowo właśnie nimi. Jeśli chodzi o płyny do demakijażu NIVEA - nie będę ściemniać - miałam jeden, który kompletnie się u mnie nie sprawdził, więc podeszłam sceptycznie do tych testów.

Jak widzicie na zdjęciach - płyn zamknięty jest w przezroczystej buteleczce niewielkich rozmiarów. Mieści w sobie 125 ml produktu. Sam płyn jest przezroczysto - różowy. Butelka posiada nakrętkę, a pod nią kapsel z dziurką przez którą wypływa płyn. Nie do końca podoba mi się to rozwiązanie, wolę płyny z pompką, albo dozownikiem. 



Zanim przystąpimy do pierwszego użycia tego płynu, należy mocno wstrząsnąć buteleczką, aby obie ciecze się ze sobą połączyły. 

Czy radzi sobie z demakijażem bez pocierania - tak jak zapewnia nas o tym producent? Moim zdaniem nie. 
Faktycznie rozpuszcza makijaż, jednak nie radzi sobie z nim tak jakbym chciała. Nasączony płatek kładę na rzęsy i chwilę czekam, aby później przetrzeć delikatnie oko w celu pozbycia się tuszu. Bez dociskania i tarcia - nie radzi sobie z moją maskarą. Kiedy dostał się do oczu - szczypał - więc nie jest on tak delikatny jak sobie wyobrażałam czytając gdzieś jego recenzję. 

Właściwości pielęgnacyjne są widoczne. Jak już napisałam stosuję go prawie miesiąc, a moje rzęsy wyglądają doskonale. Są jakby nawilżone od środka, błyszczące i sprężyste. Ten efekt mi się podoba. 


Nie udało mu się podbić mojego serca i myślę, że nie zostanie ze mną na dłużej. Jak już się maluję, to lubię robić to dość mocno i wyraźnie, a taki makeup okazał się dość problematyczny dla tego płynu. 

Wydaje mi się, że będzie on odpowiedni dla osób, które nie malują się mocno - używają delikatnych odcieni, albo np. podkreślają same rzęsy czy robią kreskę eyelinerem. 

Mimo wszystko cieszę się, że miałam możliwość go wypróbować. Takie testy sprawiają, że wiem za czym warto się rozglądać, a za czym nie.


Czy znacie ten płyn? Używałyście go? Czy u Was się sprawdził? Co myślicie o produktach NIVEA? 

Miejska pielęgnacja NIVEA URBAN SKIN

Prezent / współpraca barterowa

Miejska pielęgnacja NIVEA URBAN SKIN


Od pewnego czasu jestem jedną z PRZYJACIÓŁEK NIVEA. Dzięki temu, mam możliwość testowania różnych nowości tej marki. Dziś chciałabym pokazać Wam nowość- serię URBAN SKIN- stworzoną z myślą o pielęgnacji skóry, która narażona jest na działanie szkodliwych czynników zewnętrznych.





Linia NIVEA URBAN SKIN zapewnia optymalną pielęgnację dla mieszkających w mieście kobiet pomiędzy 20-tym a 30-tym rokiem życia – delikatna formuła kosmetyków bazująca na ekstrakcie z bio zielonej herbaty oraz kwasie hialuronowym pomaga chronić skórę przed oznakami przedwczesnego starzenia. Jak potwierdziły badania naukowe, wyjątkowo skuteczne i wysoce wydajne antyoksydanty, które wchodzą w skład nowej linii od NIVEA niwelują działanie wolnych rodników i pozytywnie oddziałują na skórę. Dodatkowo, kosmetyki z linii URBAN SKIN cechuje stabilizujące pH, zbliżone do naturalnego, które pomaga przywrócić naturalną równowagę fizjologiczną skóry.


Miejska pielęgnacja NIVEA URBAN SKIN

W zestawie znalazłam:


KREM NA DZIEŃ URBAN SKIN OCHRONA, który chroni skórę przed zanieczyszczeniami
z pochodzącymi z powietrza
Miejska pielęgnacja NIVEA URBAN SKIN

  • zawiera detoksykujący ekstrakt z bio zielonej herbaty
  • zawiera likochalkon A czyli wyciąg z lukrecji – naturalny przeciwutleniacz, o silnym działaniu przeciwzapalnym,
  • który wspomaga system ochronny skóry
  • zapewnia intensywne nawilżenie skóry nawet do 48 godzin
  • zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry
  • zawiera pH zbliżonemu do naturalnego, dzięki czemu skóra zachowuje wewnętrzną równowagę fizjologiczną
  • zawiera kwas hialuronowy
  • zapewnia silną ochroną przeciw promieniom UVA.
KREM NA NOC URBAN SKIN DETOX, który odbudowuje skórę podczas snu
Miejska pielęgnacja NIVEA URBAN SKIN

  • zawiera detoksykujący ekstrakt z bio zielonej herbaty
  • zawiera kwas hialuronowy
  • zapewnia intensywne nawilżenie skóry nawet do 48 godzin
  • zawiera pro-witaminę B5
  • zawiera pH zbliżonemu do naturalnego, dzięki czemu skóra zachowuje wewnętrzną równowagę fizjologiczną
  • poddaje skórę aktywnej regeneracji nocą.
JEDNOMINUTOWA MASKA DO TWARZY URBAN SKIN DETOX, która uwalnia skórę od cząsteczek brudu
Miejska pielęgnacja NIVEA URBAN SKIN

  • zawiera ekstrakt  z magnolii – naturalny przeciwutleniacz, o silnym działaniu przeciwzapalnym
  • zawiera naturalny tlenek glinu – białą glinkę Kaloin, która działa niczym magnes wyciągając z powierzchni skóry cząsteczki tłuszczu, sebum oraz zabrudzenia, jednocześnie zapobiegając pojawieniu się wyprysków
    i umożliwiając skórze swobodne oddychanie
  • oczyszcza skórę w zaledwie jedną minutę!
Całość utrzymana w pięknej zielonej szacie graficznej. Uwielbiam każdy odcień zieleni, więc te kosmetyki już samym opakowaniem mnie zachwyciły. 

Większość z Was wie, że jestem fanką kosmetyków tej marki, więc z ochotą wzięłam się za testy.


Krem na dzień używałam codziennie rano, po dokładnym oczyszczeniu twarzy. Przede wszystkim zachwycił mnie jego zapach i konsystencja. Pachnie podobnie jak zwykły krem NIVEA jednak wyraźnie czuć domieszkę zielonej herbaty, którą ubóstwiam. Konsystencja jest kremowo- żelowa- bardzo lekka i delikatna- błyskawicznie się wchłania nie pozostawiając tłustego filmu na skórze. Ma kolor zielony. 


Przede wszystkim chciałabym zauważyć widoczne działanie nawilżające- jednak nie zapycha i nie przetłuszcza skóry. Jestem posiadaczką cery mieszanej i krem sprawdził się u mnie rewelacyjnie. Nakładanie jest bardzo przyjemne dzięki zapachowi, który niesamowicie orzeźwia i koi. Wielki plus za ochronę przeciw szkodliwym działaniom promieni słonecznych SPF 20.  Dzięki temu nie musiałam nakładać na twarz kolejnej warstwy kremu z faktorem. Krem stosowałam w zestawie, więc o działaniu napiszę na sam koniec.

Krem na noc- stosowałam codziennie wieczorem. Zachęciło mnie do tego zapewnienie producenta o oczyszczaniu z toksyn i zdolności do antyoksydacji. Niedawno stosowałam serum w olejku o podobnym działaniu, jednak wolę postać kremu, który wchłania się bardzo szybko. Jak już jesteśmy przy wnikaniu w skórę, wspomnijmy od razu o konsystencji, która jest podobnie jak w przypadku kremu na dzień- kremowo-żelowa i lekka. Kolor jest również zielony.


Krem ten ma za zadanie oczyszczanie skóry z toksyn każdego wieczoru- dla widocznie udoskonalonej, zdrowo wyglądającej cery. Przywraca zdolność antyoksydacyjną skóry i wzmacnia jej naturalny system ochronny. Pomaga jej zregenerować się podczas snu. Doskonale nawilża i pięknie pachnie.

Maseczka zaskoczyła mnie swoją błyskawicznością. Zrobienie sobie jej w minutę? Na początku nie mogłam uwierzyć. Jednak okazało się, że faktycznie 60 sekund wystarczy aby zafundować sobie małe domowe SPA.

Zamknięta jest w tubie na klik, która utrzymana jest w zielono białej gamie kolorystycznej. Mieści w sobie 75 ml więc jest to normalnej wielkości kosmetyk. Konsystencja dość gęsta o kolorze delikatnie zielonym- na zdjęciu jednak tego nie widać. Posiada delikatnie peelingujące drobinki. 


Nakładanie jest dziecinnie proste, oczywiście omijamy okolice oczu i ust- trzymamy 60 sekund i zmywamy letnią wodą. Efekt oczyszczający gwarantowany. 

Maska posiada ekstrakt z magnolii i białą glinkę. Oczyszcza skórę z toksyn, redukując stresory środowiskowe, zapewnia ekstra głębokie oczyszczenie i złuszcza martwe komórki naskórka dzięki peelingującym drobinkom. Udoskonala cerę i wspiera jej piękny wygląd. 


Po kuracji tymi trzema kosmetykami śmiało mogę stwierdzić, że moja cera wygląda o niebo lepiej. 

Lekka konsystencja kremów sprawia, że skóra jakby spija je ze swojej powierzchni. Kremy nie zatykają porów, nie zauważyłam, aby w trakcie stosowania tej kuracji pojawiały się jakieś wypryski. 
Przede wszystkim skóra mojej twarzy stała się pełna blasku, wszelkie przebarwienia zniknęły, zrobiła się gładka i przyjemna w dotyku, a dodatkowo jest naprężona (krem mimo to nie ściąga skóry) i wyraźnie odmłodzona. Podoba mi się ten efekt. Widać go gołym okiem.

Zestaw ten nie uczulił i nie podrażnił mnie. Śmiało można polecić go osobom o skórze mieszanej i suchej. 

Cieszę się, że miałam możliwość poznać ten zestaw, z pewnością zagości on na dłużej w mojej łazience- nie będzie to jednorazowa przygoda. 

Cena zachwyca- więc wiele z Was będzie mogło sobie pozwolić na pełen zestaw- kremy kosztują ok 16,99 zł za sztukę- maseczka również. 

Miejska pielęgnacja NIVEA URBAN SKIN



Instagram