Monika Skabara "Hope. Testament" - premierowa recenzja książki

 

Monika Skabara "Hope. Testament" - recenzja książki

Na świecie są książki, które wciągają czytelnika do swojego świata po przeczytaniu tylko kilku zdań. Sprawiają, że czytając je, odczuwamy wszystkie emocje, które autor zafundował bohaterom takie jak ból, strach czy niepokój. Te dobre uczucia również się pojawiają, dzięki czemu takie historie odbijają się na nas samych i zostają w pamięci na dłużej. Do takich książek zdecydowanie należy najnowsza powieść Moniki Skabary "Hope. Testament", która właśnie dziś ma swoją premierę.


Do twórczości Moniki mam sentyment od samego początku. Po przeczytaniu "Rosyjskiej księżniczki" wiedziałam, że to autorka, której książki będą regularnie pojawiać się w mojej domowej biblioteczce. Niedługo po premierze wspomnianej książki miałam okazję osobiście poznać autorkę i między nami wytworzyła się pewna nić porozumienia, która zapoczątkowała super znajomość. Od tamtej pory miałam zaszczyt być patronką medialną wszystkich jej książek co było (i jest) dla mnie niezwykłym wyróżnieniem. Aktualnie wydawnictwo zrezygnowało całkowicie z patronów, jednak zupełnie nie zmieniło to mojego podejścia i wiernie trwam przy Monice i jej mocno kibicuję. 

"Hope. Testament" miałam okazję czytać przed premierą dzięki samej autorce, ale zanim opowiem Wam o moich wrażeniach i przemyśleniach po lekturze, zostawię tu opis książki pochodzący od wydawnictwa Niegrzeczne Książki.

„Hope” to opowieść o pokonywaniu koszmarów z przeszłości, trudnej drodze do szczęścia i miłości, która czasem leczy rany, a czasem budzi demony. Poznaj romans, który łamie stereotypy!

O Hope można by powiedzieć, że to twarda babka. Kariera w armii była dla niej jedynym wyborem i spełnieniem życiowych aspiracji ojca.

Ostatnia misja i jedna zasadzka wroga zmieniły wszystko. Stawienie czoła tragedii okazuje się dla żołnierki trudniejsze niż udział w walkach.

Teraz Hope musi na nowo poukładać swój świat. Aby wypełnić ostatnią wolę zawartą w pewnym testamencie, wyjeżdża do Pilot Point w Teksasie. Sąsiadem Hope jest Jax, tajemniczy mężczyzna, mieszkający na ranczu obok. Mimo sprzecznych uczuć Hope odkrywa, że jest w nim coś bardzo pociągającego…

Gdy na drodze Hope staje Hattie, dziewczyna potwornie skrzywdzona przez życie, los obu zostaje naznaczony widmem zemsty. Była żołnierka będzie musiała zmierzyć się z nowym niebezpieczeństwem, choć demony przeszłości wciąż prześladują ją co noc. Czy Jax będzie w stanie uratować swoją sąsiadkę? Co się wydarzy, gdy do jej życia wróci Ian, były dowódca i kochanek?

Czy Hope ostatecznie poradzi sobie z traumą i powróci do kariery w armii? A może wybierze spokojne życie na ranczu?


Monika Skabara "Hope. Testament" - recenzja książki


Hope Phillips, to kobieta, która po samobójstwie swojego brata zaczęła spełniać ambicje ojca. Wstąpiła do armii i stała się kimś, kto żyje zupełnie inaczej niż by chciał. Jedyne namiastki jej prawdziwego i szczęśliwego życia wiążą się ze wspomnieniami wyjazdów do Pilot Point, na ranczo babci swojej najlepszej przyjaciółki Sary, która służy w armii razem z nią. Kobiety chcą zakończyć swoją przygodę z wojskiem i wyjeżdżają na ostatnią misję. Nie wiedzą, jak ten wyjazd wpłynie na ich losy i jak mocno wszystko się zmieni.

Hope jest świadkiem śmierci swojej najlepszej przyjaciółki i jej świat rozpada się w najdrobniejsze kawałki, które są niemożliwe do poskładania. Odchodzi z armii, co wiąże się z całkowitą zmianą jej życia. Zostaje ze wszystkim sama, jest jej niezwykle ciężko, musi radzić sobie się z ogromną stratą i traumą, a dodatkowo mierzyć się z niezadowoleniem ojca, który ostatecznie się jej wyrzeka i wyrzuca z domu. Wszystko zmienia się w momencie, kiedy otrzymuje list, który napisała Sara przed ostatnią misją i testament, który otrzymała. Co takiego Hope przeczytała w korespondencji napisanej przez swoją najlepszą przyjaciółkę? O jaki testament chodzi?


Monika Skabara "Hope. Testament" - premierowa recenzja książki


Tak naprawdę nie chcę streszczać Wam tej historii, bo warta jest przeczytania. Życie Hope w jednym momencie zmienia się w 180 stopniach. Wszystko, co było dla niej ważne znika i zostaje całkiem sama. Mimo to stara się wypełnić ostatnią wolę przyjaciółki i bierze sprawy w swoje ręce. Bez zastanowienia pakuje się i wyjeżdża do Pilot Point, z którym wiążą się jej najlepsze wspomnienia. Nie zna tam jednak nikogo i już na początku staje się świadkiem nieprzyjemnych sytuacji. Postanawia zainterweniować i tak podpada pewnej osobie i staje się celem numer jeden. Dodatkowo jej sąsiadem okazuje się wkurzający kowboj słuchający country, którego Hope tak bardzo nie rozumie. Czy może być jeszcze gorzej? Jakie wydarzenia czekają na niej w Pilot Point? Czy jest tam bezpieczna?


Monika Skabara "Hope. Testament" - premierowa recenzja książki


Monika Skabara to autorka, która w niesamowity sposób przemyca trudne tematy do swoich książek. Jej bohaterki nigdy nie są słodkimi i pustymi pannami, które nagle trafia grom z jasnego nieba i się zakochują. Te kobiety, podobnie jak ona sama, to twarde babki, które wiedzą czego chcą od życia i mimo wszystkich przeciwności doskonale sobie radzą w życiu. Autorka pokazuje, że siła jest kobietą, a niektóre wydarzenia nie pojawiają się w życiu bez przyczyny. We wspaniały sposób tworzy klimat i kreuje swoje postaci nadzwyczaj realistycznie. Już kolejny raz sprawiła, że zatraciłam się w świecie głównej bohaterki i razem z nią mierzyłam się z jej traumą, przeciwnościami losu i wydarzeniami, które zmieniły jej życie na zawsze. Doskonale rozumiałam jej niepokój, obawy i wszystkie przemyślenia. Akcja toczy się w odpowiednim tempie, ale wydarzenia, które się tutaj pojawiają, nie pozwalają nam zwolnić i cieszyć się chwilą. Kiedy wydaje nam się, że bohaterka w końcu będzie mogła "odsapnąć" to dzieje się coś, co burzy ten domniemany spokój i w jej życiu ponownie wszystko zaczyna się sypać jak domek z kart. Czy tym razem uda się jej to wszystko poskładać? 

To wszystko sprawiło, że Hope stała się mi bliska i jestem ogromnie ciekawa jak dalej potoczą się jej losy. Czy autorka będzie dla niej łaskawa? Tego nie mogę być pewna, bo Monika słynie z tego, że nigdy nie jest kolorowo. Zakończenie jest otwarte i wszystkiego można się tutaj spodziewać. A jak będzie? Na odpowiedź na to pytanie musimy jednak jeszcze trochę poczekać. 

Na koniec bardzo dziękuję autorce za zaufanie, za przyjaźń, za każdą silną bohaterkę i historię, którą stworzyła. To wspaniałe uczucie, móc poznawać każdą z nich, a później bić się z myślami po lekturze. Wywołujesz we mnie masę emocji, które sprawiają, że czuję, że żyję i to uwielbiam, dlatego też będę Twoją wierną fanką do końca świata i jeden dzień dłużej. Dziękuję też Wydawnictwu Niegrzeczne Książki za egzemplarz do recenzji.

Jeśli lubicie nietuzinkowe historie, bez banalnych sytuacji, nieoczywiste i przeczące stereotypom romanse, to "Hope. Testament" z pewnością przypadnie Wam do gustu i zostanie w Waszych głowach na dłużej. To historia, która wywoła w Was masę emocji i sprawi, że w głowie pojawią się pewne przemyślenia. Z czystym sumieniem i ręką na sercu polecam Wam tę lekturę.

A Wy, mieliście już okazję poznać książkę "Hope. Testament"? Znacie twórczość Moniki Skabary?

Monika Skabara "Odrodzenie Feniksa" - patronacka recenzja książki

Monika Skabara "Odrodzenie Feniksa" - patronacka recenzja książki

Zawsze z niecierpliwością czekam na kolejne książki Moniki Skabary. Uwielbiam jej twórczość, bo do swoich książek zawsze w cudowny sposób wprowadza tematy, o których raczej nikt nie pisze. "Dziewczyna Feniksa" zakończyła się w takim momencie, że miałam ochotę wyjść z siebie i nie mogłam doczekać się kontynuacji. Czy "Odrodzenie Feniksa" mnie zaskoczyło? Co mogę powiedzieć o tej książce?


Zanim opowiem Wam o tym co myślę o tej historii, chcę tradycyjnie już zostawić Wam opis ze strony wydawnictwa, abyście mogli poznać fabułę i stwierdzić, czy to książka dla Was.

Niektórym rzeczom trzeba pozwolić umrzeć, by inne mogły powstać na nowo.

Ava ponownie przewartościowała swoje życie. Odpowiedzialna nie tylko za swój los, musiała prędko stworzyć nową bezpieczną codzienność dla swojej rodziny. Wspólne z przyjaciółką otworzyła w Stanach galerię sztuki, a całą swoją uwagę poświęciła macierzyństwu. Złamanego serca nie da się jednak poskładać tak szybko. Zwłaszcza gdy widma przeszłości są tak uporczywe.

Kiedy Ava wybiera się na międzynarodowy konwent tatuażu, nie spodziewa się spotkać tam Feniksa. Czy będzie w stanie zaufać ponownie temu owładniętemu zemstą człowiekowi? I czy na pewno powinna nadal skrywać przed dawnym ukochanym swoją wielką tajemnicę? Co wspólnego z tym wszystkim ma pewien czarujący Włoch, który próbuje zdobyć serce Avy?

Zaufać ponownie, kiedy raz zostało się zranionym, jest niezmiernie trudno. Ale jeszcze trudniej jest samotnie dźwigać brzemię swoich sekretów. Czy Ava jest gotowa na kolejną transformację? Komu powinna zawierzyć, gdy powrócą dawni wrogowie? Czasem miłości trzeba w sobie zabić, a czasem dać jej szansę, by odrodziła się z popiołów…


Monika Skabara "Odrodzenie Feniksa" - patronacka recenzja książki

Tak naprawdę, to nie wiem, od czego zacząć, bo pisząc tę recenzję, jestem świeżo po lekturze, a w mojej głowie kotłuje się masa emocji. Może zacznę od tego, że Monika Skabara wie, w jaki sposób trafić do czytelnika, aby ten, całym sobą oddał się lekturze i przeniósł do jej świata. Robi to doskonale! Już na wstępie wiedziałam, że nie spocznę, póki nie pochłonę kontynuacji historii Avy od razu, w całości.

Nasza bohaterka stara się układać swoje życie na nowo. No właśnie, stara się, ale czy jej to wychodzi? Jej serce zostało złamane, zaufanie nadwyrężone tyle razy, że nie sposób jest wierzyć, że komukolwiek jeszcze zdoła zaufać. Ona cała została złamana i tak naprawdę dziewczyna nie żyje, a egzystuje. Przykre wspomnienia wypaliły w niej dziurę, której nie da się załatać. Zmaga się z depresją, którą udało się jej w pewnym sensie wyciszyć, ale to podstępna choroba, która już zawsze będzie u jej boku. Prowadzi galerię, zaczyna odnosić sukcesy i mogłoby się wydawać, że udało jej się zamknąć pewne drzwi i ułożyć swoje życie. Decyduje się na wyjazd do Miami, bo jej najlepsza przyjaciółka została zaproszona na międzynarodowy konwent tatuażu i nie może jej tam zabraknąć. Wtedy natyka się na dobrze znanego jej mężczyznę - Finna. Tego, który potraktował ją jak śmiecia i wyrzucił ze swojego życia w najmniej oczekiwanym momencie. Tego, którego tak bardzo kochała. Tego, któremu ufała. I tego, przed którym ma jedną, ale bardzo wielką tajemnicę. To spotkanie, to jak wyważenie drzwi do jej duszy, którą w jakiś sposób udało się zostawić w ukryciu. Od tego momentu wszystko się zmieni i cały jej świat zostanie ponownie postawiony do góry nogami...

Wspomnienia wracają jak bumerang, którego dziewczyna nie chce, albo nie potrafi ponownie złapać. A jak zachowa się Feniks? Dlaczego kilka lat temu zdecydował się odciąć od Avy i Audrey? Czy wszystko, co ich łączyło było tylko bajeczką? Co ukrywa przed mężczyzną Ava? 

Monika Skabara "Odrodzenie Feniksa" - patronacka recenzja książki


Nie wiem, jak Monika to robi, ale w pierwszym tomie, razem z Avą pokochałam Finna. Mężczyzna mimo wielu wad, był dla mnie wymarzonym ideałem. Dzisiaj, kiedy czytałam Odrodzenie Feniksa zaczęłam czuć do niego coś zupełnie innego. Nienawiść. Nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego zachował się tak, a nie inaczej i nie wiedziałam, czy kiedykolwiek mu wybaczę. Doskonale rozumiałam Avę i uczucia, które się w niej kłębiły. Jako osoba chorująca na depresję potrafiłam wczuć się idealnie w życie bohaterki i momentami miałam wrażenie, że czytam o sobie. Może nie byłam żoną agenta specjalnego, ale mam bardzo podobne doświadczenia i każde kłamstwo, a potem nadzieje na lepsze jutro, naprawdę potrafią zrobić w głowie taką sieczkę, że czasami ciężko się podnieść i odnosi się wrażenie, że kończy się świat. Właśnie z tych powodów Ava jest moją ulubioną bohaterką z książek Moniki Skabary, ponieważ jest do mnie bardzo podobna, przez co historia staje się jeszcze bardziej realna, a ja jako czytelnik po prostu stapiam się z książką i odpływam. 

To, co dzieje się w tym tomie, to jakiś kosmos! Naprawdę, nie spodziewałam się tak świetnie rozwiniętych wątków i tak pokręconej, a jednak łączącej się w całość historii. Nie, żebym nie wierzyła w możliwości autorki, ale znowu mnie zaskoczyła. Kolejny raz pojawiało się we mnie tyle emocji, że momentami sama ich nie ogarniałam i to jest w tym wszystkim najlepsze. 

Zakończenie jest idealnym zwieńczeniem wszystkich pojawiających się w serii wydarzeń i nawet popłynęły mi łzy, bo wiem, że to już naprawdę koniec. Trochę żałuję, bo bardzo polubiłam bohaterów, ale z drugiej strony wiem, że Monika Skabara opowiedziała nam wszystko i naprawdę nie trzeba tutaj nic dopowiadać. Jestem pewna, że niejednokrotnie wrócę do tej serii i będę polecać ją każdemu, przez wiele lat. Jestem dumna i bardzo wdzięczna, zarówno autorce jak i wydawnictwu, że mogłam być jednym z patronów medialnych tej serii. To dla mnie ogromny zaszczyt. Dziękuję!


Monika Skabara "Odrodzenie Feniksa" - patronacka recenzja książki


Jestem ciekawa, jaką teraz historię zafunduje nam autorka i nie mogę doczekać się, aż będę mogła się tego dowiedzieć. Jej fanką będę do końca życia, bo jak wspomniałam na wstępie, Monika to mistrzyni w swoim fachu. Do tej pory w swoim życiu przeczytałam naprawdę dużo książek, ale nie spotkałam się nigdy z tak sprytnym umieszczeniem przeróżnych schorzeń do fabuły. Przeważnie, kiedy pojawiają się jakieś choroby, to w taki sposób, że robi się z bohatera kogoś, nad kim trzeba płakać i mu współczuć. Monika robi to tak dyskretnie, że czytając, zdajemy sobie sprawę z problemu, ale nie patrzymy na bohatera z politowaniem, tylko kibicujemy mu i rozumiemy podejmowane przez niego decyzje. Nawet nie potrafię tego wytłumaczyć, to po prostu trzeba przeczytać!

Mieliście okazję poznać już serię "Dziewczyna Feniksa" Moniki Skabary? Jak się Wam podobają historie autorki?

Monika Skabara "Wróg mojego wroga" - przedpremierowa recenzja patronacka

Monika Skabara "Wróg mojego wroga" - przedpremierowa recenzja patronacka

Monika Skabara, to autorka, której książki wyróżniają się na tle innych z tego gatunku. Ma specyficzne pióro, bardzo przyjemne, a jej postaci w życiu nie mają lekko, szczególnie bohaterki. Dziś wracam do Was z przedpremierową recenzją patronacką książki "Wróg mojego wroga". Co takiego tym razem zaserwowała nam autorka?


Na samym początku muszę podziękować Monice za ponowne obdarzenie mnie zaufaniem i możliwość zostania jednym z patronów medialnych jej książki. Tak naprawdę, to jestem z nią praktycznie od samego początku i mam nadzieję, że jeszcze wiele czytelniczych przygód z Moniką przede mną. Monika! Bardzo Ci dziękuję. Cieszę się, że mogę chociaż w malutki sposób pomóc Ci w promowaniu Twoich dzieł. Dla mnie to niesamowite wyróżnienie.

Zanim opowiem Wam o moich wrażeniach po lekturze, zostawię Wam opis książki ze strony wydawnictwa, żebyście mogli dowiedzieć się co w niej znajdziecie.

„Wróg mojego wroga” to kolejna powieść Moniki Skabary – połączenie gorącego romansu, przejmujących wątków obyczajowych i emocjonującej sensacyjnej akcji. Nie oderwiesz się od tej książki ani na minutę!

Za Kirą trudne rozstanie z mężem Marcusem, który stosował przemoc fizyczną i seksualną – jak się okazało, nie tylko wobec niej. Praca, która jest jej pasją, oraz wsparcie oddanego zespołu, któremu przewodzi, pozwoliło kobiecie przetrwać trudny czas – do chwili, gdy jej były mąż zdecydował się odebrać jej ukochaną firmę.

Kiedy wydaje się, że wszystko stracone, niespodziewanie z pomocą przychodzi Kirze nowy kontrahent, AJ, który oferuje jej zaskakujący sojusz. Mężczyzna również ma powody, by nienawidzić Marcusa. Proponuje więc kobiecie, by sprzymierzyli siły, aby doprowadzić jej byłego męża do ruiny.

Zasady układu między parą w pierwszej chwili wydają się nieskomplikowane. W czasie kolacji, w trakcie której świętują swoje porozumienie, Kira i AJ wypijają jednak o kilka drinków za dużo i odkrywają rano, że nocą trochę ich poniosło... Czy ich komplikująca się relacja umożliwi wprowadzenie w życie planu zemsty?

„Wróg mojego wroga” to porywający romans biurowy, ale też historia odradzania się po traumie, przezwyciężania trudnych doświadczeń i budowania swojej przyszłości na nowo. Przypadnie do gustu każdemu, kto od powieści oczekuje więcej – namiętności, przeżyć, zwrotów akcji. Poznaj bohaterów tej opowieści – nieidealnych, doświadczonych przez życie, żądnych zemsty i... miłości.


Monika Skabara "Wróg mojego wroga" - przedpremierowa recenzja patronacka

Monika Skabara "Wróg mojego wroga" - przedpremierowa recenzja patronacka


Kira jest naszą główną bohaterką. Od pięciu lat jest rozwódką i cały swój czas poświęca firmie, którą kiedyś założyła ze swoim mężem Marcusem. Ma on większość udziałów, ale od kilku lat mieszka poza granicami kraju. To Kira zajmuje się prowadzeniem działalności, pozyskiwaniem klientów, załogą i wszystkim, co z firmą związane. Po traumatycznych przejściach, które zafundował jej Marcus, kobieta nie wyobraża sobie wpuścić do swojego życia jakiegoś mężczyzny. Ma tylko jedną bliską osobę - Natalie, która jest jej przyjaciółką i asystentką w firmie. Jej życie prywatne nie istnieje - kobieta żyje pracą i nic poza nią dla niej nie ma znaczenia. Uchodzi za zimną sukę z kijem w tyłku. Czy jest taka w rzeczywistości? Czy to tylko maska, pod którą kryje się wrażliwa i skrzywdzona kobieta?

AJ pojawia się w życiu Kiry przypadkiem. Zaczepia ją w windzie i śmieje się z jej zdenerwowania. Kobieta czuje się urażona i ma nadzieję, że nie spotka więcej mężczyzny z windy. Nie wie jednak, że ich drogi niedługo skrzyżują się ponownie. 

Kiedy nagle w firmie pojawia się jej były mąż i nakazuje jej jechać do Las Vegas i spotkać się z nowym wspólnikiem, kobieta strasznie się wkurza. Wykonuje jednak polecenie, bo wie, że Marcus ma większość udziałów i może decydować o jej losach w firmie. Kira leci więc do LA i doznaje szoku, kiedy dowiaduje się kim jest domniemany przyszły wspólnik. To AJ - dupek z windy. Szybko jednak okazuje się kim tak naprawdę jest mężczyzna i jakie ma plany na współpracę. Nic nie łączy tak bardzo jak nienawiść i wspólny wróg. Czy Kira zdecyduje się na wejście w układ z Aaronem? Jaki plan ma mężczyzna? Dlaczego tak bardzo nienawidzi jej byłego męża?


Monika Skabara "Wróg mojego wroga" - przedpremierowa recenzja patronacka

Monika Skabara "Wróg mojego wroga" - przedpremierowa recenzja patronacka


Ta książka, to scenariusz na doskonały film. Nie piszę tego z sympatii do autorki, ale dlatego, że historia jest doskonale przemyślana i zaskakująca. Bohaterka nie ma łatwego życia, musi mierzyć się z traumami, które powstały w jej głowie przez Marcusa przed laty, który zamiast wspierać swoją żonę, kochać ją i szanować, niszczył ją, kawałek po kawałku. Jej relacja z byłym mężem bardzo odbiły się na jej życiu. Nie potrafi zaakceptować samej siebie, boi się zaufać czy przed kimś otworzyć, a w głowie ma obraz siebie takiej, jaką wykreował jej były mąż. 

Przyznam szczerze, że bardzo mocno utożsamiłam się z bohaterką, bo sama mam bardzo podobne przeżycia z przeszłości i wiem, jak wpływają one na ludzką psychikę. Miałam to szczęście, że nie byłam gwałcona, ale przemoc i poniżanie były na porządku dziennym. W związku z tym, doskonale rozumiałam postawę Kiry, jej strach i emocje, które się w niej kłębiły. Autorka opisała to wszystko doskonale i bardzo realistycznie, jakby sama miała takie doświadczenia (mam nadzieję, że się mylę). Czytając historię dało się odczuć strach, cierpienie, zagubienie czy bezsilność, które pojawiały się w głowie naszej głównej bohaterki. 

O AJ nie chcę za dużo pisać, bo nie mogę zdradzać Wam fabuły. Mogę powiedzieć, że to bohater bardzo charyzmatyczny, odważny, pewny siebie, a przy okazji wrażliwy, opiekuńczy i kochający. Mimo że lubił czasami dogryzać Kirze, to bardzo go polubiłam i stał się dla mnie kimś, komu zaufałam. Praktycznie od samego początku mu kibicowałam i z przyjemnością poznawałam go razem z Kirą.


"Wróg mojego wroga" to książka jednotomowa. Nie martwcie się, autorka dała nam tutaj tyle emocji, że z pewnością nie będziecie zawiedzeni. Historia wciąga od samego początku i płynie się przez nią z ogromną przyjemnością. Nie jest to jednak słodka historia o miłości. Znajdziecie tutaj wiele cierpienia, rozpaczy, ludzkiej krzywdy, przemocy i prawdziwego strachu.  Pozwoli Wam spojrzeć na życie ofiar gwałtu czy przemocy z innej strony. Myślę, że wiele z Was przestanie je oceniać i zobaczy, z czym muszą się mierzyć w codziennym życiu. 

Ta książka ma prawdziwe przesłanie i daje do myślenia, dlatego też śmiało mogę stwierdzić, że to moja ulubiona historia z książek Moniki Skabary i aż boję się pomyśleć, jakie będą kolejne. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa. 

Monika! Dziękuję Ci za Kirę i AJ. Wciągnęłaś mnie do ich świata w ciągu kilku sekund i za nic w świecie nie chciałam go opuścić. 
Dziękuję też Wydawnictwu Kobiecemu za egzemplarz do recenzji. 

Książka "Wróg mojego wroga" swoją premierę ma 23.02.2022 i z całego serca ją Wam polecam!

A może mieliście okazję poznać już losy Kiry i AJ? Czytaliście tę książkę? Lubicie historie Moniki Skabary?

Monika Skabara "Dziewczyna Feniksa" - premierowa patronacka recenzja książki

 

Monika Skabara "Dziewczyna Feniksa" - premierowa patronacka recenzja książki

Monika Skabara zauroczyła mnie swoją twórczością przy książce "Rosyjska Księżniczka", która była jej debiutem. Od razu wiedziałam, że jej powieści będą miały swoje specjalne miejsce w mojej biblioteczce. Dziś wracam do Was z recenzją książki, którą objęłam swoim patronatem medialnym, a dziś jest jej premiera. Mowa o "Dziewczynie Feniksa", którą każda z Was powinna mieć na swojej półce z książkami.


Każda z książek Moniki niesamowicie mnie wciągała. Autorka ma w sobie taką moc, która sprawia, że jak przy dotknięciu zaczarowanej różdżki znikam w świecie jej bohaterów. W te historie wciągam się na maksa i nie ma możliwości wyrwać mnie z nich, zanim nie dojdę do ostatniej kartki. Tym razem nie było inaczej. Wzięłam książkę do ręki, usiadłam i po prostu przeczytałam. Dopóki po nią nie sięgniecie, to nie będziecie mieli pojęcia jak wiele emocji mieści się w tej opowieści. 

Zanim przejdę do swojej recenzji, jak zawsze chcę zapoznać Was z opisem ze strony wydawnictwa:

Kiedy wydaje się, że nie masz już nic, nadchodzi czas, by sięgnąć po wszystko.

Ava zdążyła się przekonać, że na świecie nic nie jest pewne. Wielka miłość zakończyła się tragicznie, a ona samotnie zmaga się wychowaniem córki. Trudno jednak złamać tę kobietę, której życie nie szczędzi kolejnych ciosów. Macierzyństwo daje jej siłę, by spróbowała odmienić zły los. W poszukiwaniu pracy Ava trafia do studia tatuażu F&G Tattoo, gdzie poznaje nowych przyjaciół i znajduje swoje miejsce na ziemi.

Wszystko się komplikuje, kiedy do studia powraca trzeci właściciel, Finn. Zarówno on, jak i jego nowa pracownica mają wyjątkowo twarde charaktery, co nie zapowiada łatwych relacji. Między niechęcią, złością i osobistymi problemami pojawi się pożądanie, które wywróci życie bohaterów do góry nogami. Czy Feniks wskaże im drogę do odnalezienia siebie nawzajem, czy raczej spali w popiołach otaczających ich tajemnic?

Burzliwy romans, tajemnice z przeszłości, silne kobiety i niegrzeczni chłopcy z tatuażami.


Monika Skabara "Dziewczyna Feniksa" - premierowa patronacka recenzja książki


Ava jeszcze będąc na studiach poznaje Alexa, którego pokochała całym sercem. Oczywiście z wzajemnością. Bardzo szybko wzięli ślub, co nie ucieszyło rodziców dziewczyny. Mają bardzo konserwatywne podejście do życia, a to, co spotyka później Avę nazywają karą za grzechy. Pewnego dnia dowiaduje się, że jest w ciąży. Chce szybko powiedzieć o tym Alexowi, ale mężczyzna nie pojawia się w domu. Zamiast niego zjawiają się policjanci, którzy informują kobietę o jego śmierci. 

Jak widzicie kobieta nie miała łatwego życia. Ciąża w młodym wieku, brak wsparcia rodziców, śmierć męża i samotność w obcym kraju jest dla kobiety dużym obciążeniem. Z biegiem czasu okazuje się, że córeczka Avy jest chora co tylko dodatkowo miażdży naszą bohaterkę. Dzieci obciążone tym schorzeniem są bardzo wrażliwe na wszystkie bodźce zewnętrzne i trudno z nimi pracować. Jako matka wiem, że Ava musi mieć w sobie bardzo wiele siły i cierpliwości, aby przetrwać każdy kolejny dzień. Kiedy mała Aubrey zaczyna uczęszczać do przedszkola, nasza bohaterka postanawia znaleźć pracę. Któregoś dnia przechodząc obok studia tatuażu zauważa kartkę z informacją o poszukiwaniu pracownika. Szybko udaje jej się przekonać właściciela, że jest odpowiednią osobą na to stanowisko. A to dopiero początek tej niezwykłej przygody...

To właśnie tutaj po kilku dniach pojawia się Finn. Wredny, chamski, egoistyczny facet przypominający Avie neandertalczyka. Jak to zwykle bywa w tego typu historiach - między naszymi bohaterami napięcie wyczuwalne jest od razu. Pałają do siebie niechęcią i docinają sobie w każdej nadarzającej się okazji. Nienawiść jest aż namacalna. Niestety, widzieć muszą się codziennie, bo Finn jest drugim właścicielem studia tatuażu, w którym dziewczyna znalazła zatrudnienie. 


Monika Skabara "Dziewczyna Feniksa" - premierowa patronacka recenzja książki

Monika Skabara "Dziewczyna Feniksa" - premierowa patronacka recenzja książki

Pewnie pomyślicie, że historia jak każda inna?! No właśnie nie! Monika Skabara to mistrzyni budowania napięcia i kreowania emocji. W jednej chwili potrafiła rozwalić system tak, że nasi bohaterowie zaczęli patrzeć na siebie bez pogardy, a z szacunkiem. Historia z przewidywalnej staje się taką, o której w życiu nawet nie marzyłam. Niejednokrotnie odczuwałam wściekłość, tak samo często z oczu kapały mi łzy, ale mimo wszystko trwałam w niej jak w transie i nie umiałam się od niej oderwać. Nie będę Wam opowiadała o wydarzeniach ukrytych w tej powieści, bo recenzja nie byłaby recenzją, a streszczeniem. Chciałabym, żebyście z zaciekawieniem spojrzeli na tę pozycję, bo autorka, którą mieliście okazję poznać przy trylogii "Dziedzictwo" nie pokazała jeszcze wszystkiego, co potrafi. 

"Dziewczyna Feniksa" to historia, w której odnalazłam kawałek siebie (co autorka przewidziała 😂). Sprawiła, że w jednej chwili odczułam wszystkie trudy, które spotkały Avę, strach o malutką Aubrey i pożądanie, które pojawiło się w niespodziewanym momencie do człowieka, o którym nigdy by nie pomyślała. Znajdziecie tutaj również masę niebezpiecznych akcji, rozlew krwi i niebezpieczeństwo, które zagrozi malutkiej rodzinie naszej bohaterki. Wszystkie te wydarzenia z książki trafiły w najdalsze zakamarki mojej duszy i osiadły tam, rozgaszczając się na dobre. Zakończenie wbiło mnie w fotel i tak namieszało mi w głowie, że do dziś tego nie ogarniam. Serio! I właśnie takie historie zapadają w pamięci na długo, a na kolejny tom czeka się z niecierpliwością po cichu przygryzając paznokcie...

Na koniec chciałabym bardzo podziękować Monice za to, że obdarzyła mnie niezwykłym zaufaniem i wsparciem w najtrudniejszym dla mnie czasie. Dziękuję, to wiele dla mnie znaczy. Jesteś niesamowita i cieszę się, że pojawiłaś się w moim życiu i pozwoliłaś mi zostać jednym ze #skabengers. 

Dziękuję również Wydawnictwu Kobiecemu za egzemplarz do recenzji. 

Jestem ciekawa czy mieliście okazję poznać już losy Avy i Finna? Czy zamówiliście już swój egzemplarz "Dziewczyny Feniksa"?




Monika Skabara "Trzeci dziedzic" - przedpremierowa patronacka recenzja książki

 

Monika Skabara "Trzeci dziedzic" - przedpremierowa patronacka recenzja książki

Monika Skabara w zeszłym roku zadebiutowała książką "Rosyjska Księżniczka", o której pisałam Wam na moim blogu. Książka ta rozpoczęła trylogię "Dziedzictwo", którą udało mi się objąć patronatem medialnym od drugiego tomu. Dziś przyszedł czas na recenzję ostatniego tomu "Trzeci dziedzic", który swoją premierę mieć będzie 19 maja.


Już na samym początku muszę napisać, że nie mogłam doczekać się, kiedy będę miała okazję poznać zakończenie tej trylogii. Przebierałam nogami i wyczekiwałam maj, bo wiedziałam, iż premiera będzie miała miejsce właśnie w tym miesiącu. Czy autorka zaskoczyła mnie historią, którą znalazłam w tej części? Czy bohaterowie tego tomu przypadli mi do gustu? Jakie emocje wywołała we mnie ta książka? O tym za chwile. 

Zostawiam Wam opis "Trzeciego dziedzica" ze strony Wydawnictwa, aby trochę wprowadzić Was w jego klimat:

Vincenzo i Mona. Gniewni, zdesperowani, pełni sprzeczności. Razem są jak dynamit.

Vincenzo Morinello ma dosyć bycia najmłodszym synem w królewskiej rodzinie mafijnej. To na niego zawsze spada najgorsza robota, to ON musi sprzątać po swoich braciach, a przy tym nikt nie liczy się z jego zdaniem. Postanawia w końcu zapracować sobie na odpowiednią pozycję w rodzinie. Wyjazd do Los Angeles może być jego szansą – jeśli uda mu się odnaleźć tajemniczego Wilka, który okrada ich transporty, może bracia w końcu zaakceptują go jako równego sobie.

Mona skrywa niejedną tajemnicę. Jest zdeterminowana, silna i pełna gniewu – to mieszanka, która sprawia, że lepiej schodzić jej z drogi. Wraz z przyjaciółmi rozpoczyna vendettę przeciwko rodzinie Morinellich, a najlepszym sposobem, aby dorwać głowę rodu, jest najmłodszy z braci. Vincenzo okazuje się jednak wielkim zaskoczeniem.


Monika Skabara "Trzeci dziedzic" - przedpremierowa patronacka recenzja książki

Monika Skabara "Trzeci dziedzic" - przedpremierowa patronacka recenzja książki

Vincenzo Morinello ma dość bycia chłopcem na posyłki czy brudnej roboty. W rodzinie Morinellich też chce być kimś i mieć poważanie innych ludzi. Wyjazd do Los Angeles może mu zapewnić szacunek swoich braci i postanowił, że nie odpuści. Jego najważniejszym punktem podczas wyjazdu ma być znalezienie Wilka, który odpowiada za okradanie transportów, które należą do rodziny Morinellich. Czy uda mu się odnaleźć człowieka odpowiedzialnego za te zaginięcia? Czy w końcu bracia zaczną traktować go jak równego sobie?

Mona to kobieta zagadka. Jej przeszłość można opisać jako tragiczną. Jako dziecko była gnębiona i gwałcona przez stado zwyrodnialców i pedofili, a tak okrutny los zgotował jej sam Antonio Morinello. Zlecił on zabranie meksykańskich dzieci ich wrogów z domów rodzinnych. Nie wiedział jednak, że trafią one w ręce tak okropnych ludzi. Po latach życia w piekle Mona razem z innymi dorosłymi już dziećmi postanawia się zemścić. Obmyślili plan, który skrupulatnie realizują. Eliminują wszystkich wrogów, nikt nie ma prawa zostać pominięty, a rodzina Morinellich musi ucierpieć. 

Monika Skabara "Trzeci dziedzic" - przedpremierowa patronacka recenzja książki

Monika Skabara "Trzeci dziedzic" - przedpremierowa patronacka recenzja książki


W tej serii bardzo podoba mi się fakt, że Monika Skabara skupia się na każdych, nawet najdrobniejszych szczegółach. Opisuje świat mafii tak realnie, że czytając jej książki ma się wrażenie, jakby oglądało się jakiś super film akcji nagrodzony Oskarem, albo co lepsze - jakbyśmy sami znajdowali się w epicentrum wydarzeń. Każdy niebezpieczny moment daje się odczuwać na swojej skórze. Na moim ciele pojawiały się ciarki i włosy stawały mi dęba. Serio! "Trzeci dziedzic" moim zdaniem jest najmocniejszą i najlepszą częścią. To, co przeżywała Mona było przerażające i wywoływało to we mnie strach i ogromne współczucie. Nie oszukujmy się, problem gwałtów i pedofilii jest raczej tematem tabu i w książkach obyczajowych (nie rozumiem czemu "Trzeci Dziedzic" zaliczany jest do tego gatunku) nie często jest spotykany. Przyznam szczerze, że chyba spotykam się z nim pierwszy raz właśnie w książce Moniki. Nasza bohaterka jest osobą bardzo skrzywdzoną, a mimo to jest silną kobietą, która chce zakończyć ten straszny etap w swoim życiu. Kieruje nią nienawiść, żal i pragnienie zemsty tak okrutnej, że w najstraszniejszych snach nie można jej sobie wyobrazić. 

Jaką rolę odgrywa w tej części Vincenzo? Podczas jego prób znalezienia człowieka nazywanego Wilkiem, który jest odpowiedzialny za kradzież towaru, zostaje zaskoczony i wkręcony w pewną umowę, która będzie rzutować na jego przyszłość. Decyduje się na pewien krok, grozi mu niebezpieczeństwo, ale nie pokazuje strachu. Okazuje się, że nasz bohater jest najodważniejszym z braci i jest w stanie zaryzykować swoje życie dla dobra rodziny Morinellich. Czy uda mu się dorwać Wilka? Czy dowie się, kto kryje się za tym pseudonimem? Czy da radę odzyskać skradziony transport? Czy pokrzyżuje czyjeś plany?

Tego Wam nie powiem. Zachęcam Was, abyście sami skusili się na tę książkę, a jeśli nie znacie poprzednich tomów, to koniecznie zamówcie sobie od razu całą trylogię. Te książki, to zupełnie inny świat mafii. Tu nie znajdziecie oklepanych przystojnych mafiozów, którzy zawsze mają to czego chcą. Tutaj bohaterki nie są bździągwami bez swojego zdania czy syndromem sztokholmskim. To nie są flaki z olejem! W tej serii bohaterowie są prawdziwi, każdy z nich jest inny i charakterystyczny, mają swoje wady i zalety, ale jedno jest pewne - nie da się ich zapomnieć. Przyznam się szczerze, że nawet pod sam koniec uroniłam łzę i trochę żałuję, że to już koniec przygód tych bohaterów. Pocieszam się myślą, że Monika ma w głowie pomysły na inne książki i wiem, że z pewnością znajdą się w mojej domowej biblioteczce.


Monika Skabara "Trzeci dziedzic" - przedpremierowa patronacka recenzja książki

Monika Skabara "Trzeci dziedzic" - przedpremierowa patronacka recenzja książki


Na koniec chciałabym podziękować Wydawnictwu Kobiecemu za egzemplarz do recenzji, a Monice za zaufanie i wybranie mnie jako jednej z kilku osób, które mają możliwość objęcia patronatem medialnym tej niezwykłej historii (#Skabengers górą!). Monika! Bardzo Ci dziękuję! Ty wiesz jak wiele to dla mnie znaczyło i znaczy. Jesteś wspaniała i trzymam kciuki za dalszy rozwój Twojej kariery i życzę Ci nieopuszczającej Cię weny twórczej...

Jestem ciekawa czy znacie już serię "Dziedzictwo"? Jak podobały się Wam poprzednie tomy? A może macie już przedpremierowo swojego "Trzeciego Dziedzica"?

_________________________________________________

W związku z tym, że wakacje tuż tuż, warto rozejrzeć się za miejscem, w którym miło spędzimy urlop. Mnie i mojej rodzinie w oko wpadły atrakcje turystyczne w Karpaczu. Przyznam szczerze, że nigdy nie byłam w tej okolicy i od dawna przymierzałam się, aby tam pojechać. W planach mamy spacer deptakiem, tory saneczkowe, Kościół Wang, Dziki Wodospad czy Ogród Japoński Siruwia. Każde z tych miejsc kusi do odwiedzenia, dlatego też obiecałam dzieciom, że w tym roku je zaliczymy. Jestem ciekawa czy ktoś z Was był już w tych miejscach? Co możecie mi o nich napisać?

Monika Skabara "Odzyskana korona" - PRZEDPREMIEROWA recenzja patronacka

 

Monika Skabara "Odzyskana korona" - PRZEDPREMIEROWA recenzja patronacka

Pamiętacie bestseller "Rosyjska Księżniczka" o którym Wam pisałam w zeszłym roku? Już 20 stycznia swoją premierę będzie miała druga część z tej serii. "Odzyskana korona" jest już za mną, bo zostałam jednym z patronów medialnych tej części. Wracam więc do Was z przedpremierową recenzją.


Na samym początku chciałabym bardzo, ale to bardzo podziękować samej autorce, za obdarzeniem mnie zaufaniem i możliwość objęcia patronatem medialnym tej właśnie historii. Monika! Pamiętam jak dziś, kiedy do mnie napisałaś i nie masz pojęcia, jaką sprawiłaś mi radość. Cieszę się, że mogłyśmy się też spotkać w dobie pandemii i chociaż trochę ze sobą pogadać i poznać. Tym razem, recenzując Twoją książkę, czuję większe zdenerwowanie, bo nie chcę Cię zawieść i mam nadzieję, że tak nie będzie :) 

A więc zacznijmy od opisu ze strony wydawnictwa:

Nastał nowy szef, ale przed nim cholernie wyboista droga!

Od kiedy Juri Dunajew przejął część obowiązków Saszy, myślał, że najgorsze już za nim. Co jeszcze go czeka? Pomógł przecież w przewrocie – nie w jednej, ale aż dwóch rodzinach mafijnych.
Teraz wraz z przyjacielem i prawą ręką Sergiejem osiadł w Londynie, aby stamtąd kierować rozrastającym się imperium. Bycie zwykłym żołnierzem to nic trudnego, ale rządzenie jako szef, to zupełnie inny kaliber odpowiedzialności.

Eliza Tatarczuk całe swoje życie uciekała lub ukrywała się pod kolejnymi zmyślonymi nazwiskami. Kiedy wreszcie może złapać trochę oddechu, postanawia zamieszkać w Londynie. Wie, że będzie tu bezpieczna. Przecież nie tylko ochrania ją Maksim, przy którym dorastała, ale sama potrafi dużo więcej, niż przyznałaby się nawet swojej babci. Musi tylko znaleźć pracę i przyjaciół, aby stworzyć pozory normalnego życia.

Kiedy przypadkowo nogi prowadzą ją do klubu Pandemonium, odważnie stawia wszystko na jedną kartę i daje się wciągnąć w zaskakujący, dziwny świat. Czy to ryzyko się opłaci?

Monika Skabara "Odzyskana korona" - PRZEDPREMIEROWA recenzja patronacka

Książka zaczyna się w tajemniczych okolicznościach. Jako czytelnik byłam świadkiem sytuacji, gdy mała dziewczynka, a raczej niemowlę zostaje przekazane kobiecie, która jest jej babcią. Kobieta postanawia ukryć ją przed kimś i zapowiada, że zrobi wszystko, aby ktoś się o niej nie dowiedział. Przyznam, że taki prolog bardzo mi się spodobał, bo od samego początku wiedziałam, że w tej książce będzie jakaś poważna akcja. "Rosyjska księżniczka" trzymała w napięciu od samego początku do końca, więc drugi tom automatycznie miał podniesioną poprzeczkę i miałam do niego wielkie oczekiwania. Czy autorce udało się mnie zaskoczyć?

Eliza Markowska, a raczej Tatarczuk, mieszka i studiuje w Warszawie. Jest młoda, ambitna, ale z nikim się nie przyjaźni. Nie jest to spowodowane tym, że kobieta tego nie chce, ale nie może. Jej życie to ciągła ucieczka. Odkąd pamięta, przeprowadzki i zmiana tożsamości, to jej chleb powszedni. Ktoś chce ją dorwać i zrobić jej krzywdę, ale Eliza nie wie, z jakich przyczyn i nigdy nie była w nie wtajemniczona. Kobietę wychowała babka Nina, która nie była babcią, o jakiej można sobie pomyśleć. Po śmierci męża przejęła ona szemrane interesy, o których nasza bohaterka nie chce myśleć, ale kiedyś będzie musiała je przejąć. Babka dopilnowała, aby Eli potrafiła posługiwać się bronią, jednak zadbała też o jej wykształcenie i bezpieczeństwo. Zawsze nieopodal niej znajduje się Maksim, który ma ją chronić. Kiedy coś się dzieje, zawsze pojawia się on i tak też jest tym razem. Kobieta dowiaduje się, że ktoś wpadł na jej trop i jest zmuszona zmienić miejsce zamieszkania. Tak trafia do Londynu. Wynajmuje mieszkanie i znajduje pracę jako sprzątaczka w klubie "Pandemonium", na który wpadła przypadkowo podczas spaceru. Wie, że babka nigdy by jej nie pozwoliła się w nim zatrudnić, ale czuje, że chce zrobić coś po swojemu.


Monika Skabara "Odzyskana korona" - PRZEDPREMIEROWA recenzja patronacka

Jurij Dunajew, to były ochroniarz Saszy (głównej bohaterki pierwszego tomu). Został on jej następcą i ma odbudować potęgę rosyjskiej mafii. Klub "Pandemonium" jako jeden z wielu, jest pod jego skrzydłami. Kiedy w swoim klubie trafia na naszą rudowłosą bohaterkę Elizę, ma wrażenie, że widzi kogoś, kogo zna bardzo dobrze. Oczywiście, kobieta mu się podoba i w duchu postanawia obrać ją za swój cel. Jak to jednak możliwe, że nowo poznana kobieta i jego znajoma są do siebie tak bardzo podobne? To właśnie sprawia, że Jurij postanawia powęszyć wokół Eli. Nie wie jednak, jak prawda, którą odkryje, może mu zaszkodzić. Jakie tajemnice kryje kobieta? Czy mężczyzna, znając prawdę, nadal będzie nią zainteresowany? Co zagrozi kobiecie?

Powiem Wam, że ta historia jest nieźle pokręcona. Nie spodziewałam się takich powiązań z poprzednim tomem i w ogóle nie mogłam przypuszczać, że będzie to taka bomba. Czytając opis, pomyślałam, że trochę szkoda, że w tej części nie będzie już naszej żywiołowej i pyskatej Saszy i jejku, jak ja bardzo się pomyliłam. Historia Elizy okazała się bardzo nieprzewidywalna i emocjonująca. Dziewczyna, wchodząc do klubu "Pandemonium" tak naprawdę weszła do paszczy lwa i to na własne życzenie. Czy uda jej się ukryć swoją prawdziwą tożsamość przed ludźmi, którzy ją ścigają? Jak długo uda jej się zostać w ukryciu? Kiedy w końcu skończy się jej gehenna i będzie mogła zacząć żyć jak normalny człowiek? O tym dowiecie się, czytając "Odzyskaną koronę".

Monika Skabara "Odzyskana korona" - PRZEDPREMIEROWA recenzja patronacka

Bardzo podoba mi się zamysł na fabułę książki i całe jej wykonanie. Historia Elizy wciąga tak samo mocno, jak Aleksandry, bohaterki pierwszego tomu serii "Dziedzictwo". Kobieta, która wychowała się bez rodziców, pod okiem babki, która naciskała na naukę języków i samoobrony. Babkę, która tak naprawdę nie okazywała babcinej miłości. Surową, ale jedyną bliską osobę, za którą nasza bohaterka bardzo tęskni i marzy o tym, aby w końcu przestać uciekać i zacząć żyć własnym życiem, obok niej. Tak naprawdę jej życie trochę przypominało mi życie Saszy. Pomyślałam, że autorka ma w głowie jakiś schemat na swoje bohaterki, który po prostu jakby powtarza. Tutaj również popełniłam błąd, bo to podobieństwo nie było przypadkowe. 

Kiedy Eli zamieszkuje w Londynie, w końcu czuje, że to mogłoby być jej miejsce na ziemi. Podoba jej się mieszkanie, które wynajmuje, zaprzyjaźnia się z Jo - swoją kierowniczką z klubu i boi się, że znowu będzie musiała to wszystko porzucić i uciekać dalej. Nie wiedziała jednak, kto jest właścicielem klubu, w którym się zatrudniła. Nie miała pojęcia, że może grozić jej niebezpieczeństwo. I nie miała pojęcia, że poczuje coś do właściciela "Pandemonium". Jak potoczą się losy Elizy i Jurija? Czy dziewczyna będzie musiała ponownie uciekać?

Monika Skabara "Odzyskana korona" - PRZEDPREMIEROWA recenzja patronacka

Monika Skabara "Odzyskana korona" - PRZEDPREMIEROWA recenzja patronacka


Więcej nie chcę Wam zdradzać, chociaż mogłabym pisać o wszystkich uczuciach, które się we mnie kotłują. Podczas czytania, w mojej głowie rodziła się masa pytań, na które chciałam jak najszybciej poznać odpowiedzi. Książka mnie tak porwała, że przeczytałam ją za pierwszym podejściem, podobnie jak tom pierwszy. Monika stworzyła coś niesamowitego i zdecydowanie wyróżniającego się na tle innych książek tego gatunku. Mimo że jest to romans, to ma tak rozwiniętą część sensacyjną, że śmiało, można by było podpiąć tę książkę pod inny gatunek. To coś zupełnie innego, tego nie da się zapomnieć, tu ciągle się coś dzieje. Mam nadzieję, że ktoś kiedyś to zekranizuje, bo moim zdaniem to jest bomba! Serio!

Monika, jeszcze raz Ci gratuluję zbliżającej się wielkimi krokami premiery i życzę nieopuszczającej Cię weny :). Mam nadzieję, że kolejne książki będą równie dobre i już nie mogę się ich doczekać. Jeszcze raz dziękuję za wyróżnienie, które wiele dla mnie znaczy. Dziękuję też Wydawnictwu Kobiecemu za zaufanie i egzemplarz do recenzji. 

Monika Skabara "Odzyskana korona" - PRZEDPREMIEROWA recenzja patronacka

Premiera "Odzyskanej Korony" już 20 stycznia 2020! Jeśli jeszcze nie zamówiliście swojego egzemplarza, to nie ma na co czekać. 

Jestem ciekawa czy Wy znacie historię "Rosyjskiej Księżniczki" i czy czekacie na "Odzyskaną Koronę"? A może macie już swój egzemplarz? Dajcie znać w komentarzu.

Monika Skabara "Rosyjska księżniczka" - recenzja książki

Monika Skabara "Rosyjska księżniczka" - recenzja książki

Lubicie książki w których ciągle coś się dzieje i nie pozwalają Ci się od siebie oderwać? Ja uwielbiam. Książka Moniki Skabara "Rosyjska księżniczka", to powieść, od której nie da się spokojnie odejść, nie czytając jej do końca...

Wydawnictwo Kobiece w swojej ofercie ma wiele ciekawych książek, które kuszą nie tylko opisem, ale i cudownymi okładkami, które pomagają przenieść się w świat bohaterów ukrytych wewnątrz. Tę pozycję wybrałam prawdę mówiąc sugerując się jedynie okładką - tak mi się spodobała, że musiałam ją zamówić i nie żałuję tej decyzji. Dlaczego?

Zacznijmy od opisu:

Dwa zwaśnione gangi z różnych zakątków świata. Sojusz, za który najwyższą cenę zapłaci ona.

Sasza Askarowa, jedyna córka rosyjskiego mafiosa, to kobieta, z którą się nie zadziera. Wychowana twardą ręką w żelaznej dyscyplinie, teraz jest prawdziwą maszyną do zabijania. Kiedyś stanie na czele mafii na miejscu swojego ojca.

Antonio Morinello, syn włoskiego capo, ma Saszę na celowniku. Zrobi wszystko, żeby ją zdobyć. W ramach rozejmu między rodzinami zmusza jej ojca do oddania mu córki.

Sasza nie jest jednak typem kobiety, którą można sobie przekazywać jak trofeum. Czy ślub, który połączy te dwie rodziny, położy kres wojnie między rosyjską i włoską mafią?

Monika Skabara "Rosyjska księżniczka" - recenzja książki

Wiem, że na rynku pełno jest książek z wątkiem mafijnym i niektórych ten element może już nudzić. Wierzcie mi, że ta książka jest tak fantastycznie skonstruowana, że nawet osoby, które unikają takiej tematyki - nie będą się nudzić.

Sasza to kobieta, która od piątego roku życia przetrzymywana była w szkole z internatem. Jednak nie była to zwykła szkoła. To szkoła jej ojca, którą śmiało można porównać do więzienia. W tym miejscu nic nie było można robić - karano Cię za każdy ludzki odruch, taki jak uśmiech, łzy czy nieodpowiednie spojrzenie. Każda osoba, która miała jakiś kontakt z naszą bohaterką była za to karana - nawet śmiercią. Od małego kobieta miała wpajane pewne zasady, próbowano zrobić z niej maszynę do zabijania. Nie pozbawiło to jednak kobiety uczuć, ani nadziei na lepsze jutro. Mimo, że nie potrafi zaufać, boi się mężczyzn, to wypełnia obowiązki jakie zleca jej ojciec i stara się go nie zawieźć.

Antonio, to syn włoskiego capo. Przystojny, inteligentny i przebiegły. Za cel obrał sobie poślubienie Saszy i stawia to jako warunek zawarcia sojuszu między rodzinami. Włosi i Rosjanie mają problem z meksykanami, więc taki sojusz jest potrzebny aby mieć jeszcze większe wpływy w Nowym Jorku. Czy uda mu się zrealizować ten cel? Jaką cenę zapłaci za małżeństwo z rosjanką?

W tej książce pojawiają się też bohaterowie drugoplanowi. Anna - przyjaciółka Saszy, która gotowa jest za nią wskoczyć w ogień. Luca- brat Antonia - równie przystojny i gorący Włoch. Pojawiają się tutaj często, więc może polubicie ich tak samo jak głównych bohaterów. 

Monika Skabara "Rosyjska księżniczka" - recenzja książki

Książka skonstruowana jest w ciekawy sposób. Już od pierwszych kartek nie mogłam się od niej oderwać i byłam ciekawa dalszego rozwoju wydarzeń. Sasza - kobieta, która od dziecka była mocno krzywdzona, nigdy nie mogła okazywać uczuć, nie otrzymywała ich od nikogo, nie wiedząca jak to jest mieć własną rodzinę; a z drugiej strony Tony - Włoch o gorącym sercu, któremu rodzina jest najważniejsza. Czy Antonio ma złe zamiary co do Saszy? A może jednak pokaże jej - czym jest prawdziwa miłość, zaufanie i związek?

Bardzo polubiłam Saszę. W okrutny sposób została pozbawiona dzieciństwa. Nie mogła się z nikim przyjaźnić, bo zaraz te osoby były karane lub pozbawiane życia. Na początku ukrywała niektóre znajomości, ale po tym, jak musiała zabić najbliższą sobie osobę, postanowiła, że nie będzie zbliżać się do ludzi. Mieszkała w ciemnej celi i nie wiedziała jaki jest dzień. Była ciągle poniżana, bita za każdy ludzki odruch tak, że ślady tego koszmaru nosi na sobie do dziś w postaci blizn. I nie są to tylko blizny na ciele, ale i na sercu, które ogromnie cierpiało. 

Przy tej książce nie da się nudzić. Znajdziecie tu dużo akcji - strzelaniny, zabójstwa, dużo krwi i nienawiści. Dowiecie się o trudnej przeszłości dziewczyny i sytuacjach w jakich ją stawiano, aby ją wyszkolić. Pojawi się tu też sporo miłości, uczuć, które pojawią się w dziewczynie, ale i niesamowitą odwagę. Jest tu też krwawa zemsta, która musiała się wydarzyć i spokój, który dzięki niej zapanuje w sercu dziewczyny. Historia nie jest typowym romansem z happy endem - bo mimo, że kończy się niby pozytywnie, to jednak dzieje się coś, co na zawsze zmieni życie naszej bohaterki. 

Jestem pewna, że pokochacie zarówno Saszę jak i Tonego. Polubicie również ich przyjaciół i rodzinę. Ukazać ma się kolejny tom z serii Dziedzictwo MS i zastanawiam się w jaki sposób autorka potoczy tę historię dalej. Wydaje mi się, że będzie opowiadać o innych bohaterach z kręgów dwójki ukazującej się tutaj, bo ich historia wydaje się, że dobiegła końca. Może poznamy bliżej relację Anny i Luci? Chciałabym, żeby tak było, bo bardzoo ich polubiłam i jestem po ludzku ciekawa tego jak potoczą się ich losy. 

Na koniec pragnę podziękować Wydawnictwu Kobiecemu za egzemplarz do recenzji. Czas z tą książką minął niesamowicie szybko i mam nadzieję, że dzięki Wam poznam jeszcze masę innych, ciekawych historii. Pani Monika Skabara ma niesamowity talent i takie diamenty na naszym rynku powinny być szlifowane i ukazywane :) 

Mieliście okazję poznać tę książkę? Lubicie mafijne klimaty?

Instagram