Twój Rytuał Wellosophy by Oriflame – chwila tylko dla mnie


Współpraca barterowa 

Pure Beauty & Oriflame - Twój rytuał Wellosophy - openbox

Oriflame Wellosophy opinie są coraz bardziej pozytywne – i trudno się dziwić! Marka stworzyła wyjątkowy box pielęgnacyjny, który łączy relaks, naturalną pielęgnację i chwilę tylko dla siebie. Zestaw Twój Rytuał Wellosophy to cztery produkty, które pomogą Ci zadbać o skórę i dobre samopoczucie – idealne na jesień i zimę. 


Jesień to dla mnie czas zwolnienia tempa, otulenia się kocem, kubka gorącej herbaty i… pielęgnacji. Kiedy dni robią się coraz krótsze, moja skóra potrzebuje nie tylko nawilżenia, ale też odrobiny czułości. Dlatego z ogromną przyjemnością sięgnęłam po box „Twój Rytuał Wellosophy” od Oriflame – zestaw produktów, które mają za zadanie zadbać nie tylko o skórę, ale też o nastrój. 

Już samo otwarcie pudełka to czysta przyjemność – wszystko jest pięknie zapakowane, a wewnątrz czekają cztery kosmetyczne perełki, które idealnie wpisują się w moją jesienną rutynę pielęgnacyjną.


🌿 Maseczka do twarzy „Złuszczanie i energia”

Zacznijmy od maseczki, bo to od niej zwykle rozpoczynam swój rytuał. Ta maseczka delikatnie złuszcza martwy naskórek i pięknie odświeża cerę. Po jej zmyciu skóra staje się gładka, miękka i wyraźnie bardziej promienna. Ma przyjemny, subtelny zapach i kremową konsystencję, która nie wysusza. U mnie sprawdza się idealnie przed nałożeniem makijażu albo po całym dniu, gdy czuję, że skóra potrzebuje oddechu. 


🌿 Maseczka do twarzy „Złuszczanie i energia”

🌿 Maseczka do twarzy „Złuszczanie i energia”


💦 Mgiełka do twarzy „Nawilżenie i energia”

Uwielbiam mgiełki! Używam ich o każdej porze dnia – rano, po maseczce, w ciągu dnia, gdy potrzebuję orzeźwienia.
Ta od Oriflame ma lekką, kojącą formułę i zawiera ekstrakt z żeń-szenia, który dodaje skórze energii. Działa jak szybkie spa w sprayu – kilka psiknięć i od razu czuję ulgę. Idealna, żeby mieć ją zawsze pod ręką (tak, moja już wylądowała w torebce 😉).


💦 Mgiełka do twarzy „Nawilżenie i energia”


🍄 Masażer Wellosophy Gua-Shroom

To absolutny hit tego boxa! Ten uroczy masażer w kształcie grzybka nie tylko wygląda cudnie, ale też naprawdę działa. Używam go razem z serum, wykonując delikatny masaż twarzy. Efekt? Skóra jest bardziej napięta, obrzęki mniejsze, a ja czuję się, jakbym właśnie wyszła z gabinetu kosmetycznego. To mój nowy sposób na relaks po długim dniu – kilka minut z Gua-Shroom i wszystko zwalnia.


🍄 Masażer Wellosophy Gua-Shroom


🌙 Serum-olejek „Odmłodzenie i błogość”

Na koniec prawdziwa perełka – serum-olejek, które pachnie cudownie i działa jeszcze lepiej. Zawiera niacynamid i ekstrakt z grzybów shiitake, więc nie tylko odżywia, ale też ujędrnia i wyrównuje koloryt skóry. Stosuję go wieczorem, po masażu, i uwielbiam to uczucie otulenia – skóra jest miękka, elastyczna i pełna blasku rano. 


🌙 Serum-olejek „Odmłodzenie i błogość”

🌙 Serum-olejek „Odmłodzenie i błogość”


Mój rytuał Wellosophy

Cały zestaw tworzy kompletny rytuał, który pomaga mi zatrzymać się na chwilę i zrobić coś tylko dla siebie. Wystarczy 15–20 minut, a efekty czuć i widać od razu.
To nie tylko pielęgnacja, ale też moment spokoju, oddechu i wyciszenia – coś, czego każda z nas potrzebuje, szczególnie w chłodniejsze dni.


Twój Rytuał Wellosophy by Oriflame – chwila tylko dla mnie

🌙 Serum-olejek „Odmłodzenie i błogość”

Box Twój Rytuał Wellosophy by Oriflame to świetny pomysł na prezent – zarówno dla siebie, jak i dla bliskiej osoby. Jeśli lubicie naturalne formuły, przyjemne zapachy i chwile relaksu, to zdecydowanie coś dla Was.

A Ty masz swój jesienny rytuał pielęgnacyjny? Daj znać w komentarzu, co pomaga Ci się zrelaksować i zadbać o siebie, gdy za oknem robi się szaro. 

Oriflame - My Summer Persona

Współpraca barterowa z Pure Beauty 

Oriflame - My Summer Persona

Lubisz otaczać się pięknymi zapachami? Czasami nie wiesz, jaki z nich wybrać? To pudełko sprawdziłoby się w tym przypadku najlepiej. Otrzymałam je w ramach współpracy od Pure Beauty i Oriflame i chcę Wam dziś pokazać, co znalazłam w środku!


Jestem ogromną fanką poznawania nowych zapachów. Nie ważne, czy są to perfumy z marketu, czy te z wyższych półek lepszych perfumerii. Jeśli coś mi się spodoba, kupuję i używam, aż mi się znudzi. Zdarza mi się kupować w ciemno i wychodzi różnie, ale lubię taką nutkę ekscytacji podczas poznawania czegoś nowego, więc pudełko, które tu dziś widzicie, wywołało we mnie masę emocji. Co znajduje się w środku? Już nie trzymam Was w niepewności. Sami zobaczcie!

Oriflame - My Summer Persona


W tym przepięknym pudełku znalazłam trzy mgiełki do ciała i super zabawę, jaką jest kręcenie strzałką i wybieranie zapachu na dany dzień lub chwilę. Można też wylosować konkretne zadanie takie jak pokazanie swojego letniego nastroju np. kręcąc rolkę czy robiąc zdjęcia. Myślę, że to bardzo fajna sprawa i pudełko powędrowało już do mojej córki, która bawi się nim w kółko.

Mgiełki do ciała marki Oriflame różnią się od siebie nie tylko wyglądem, ale i zapachami. Każda z nich jest zupełnie inna, kojarzy mi się z różnymi rzeczami i odpowiednie są na konkretne nastroje.

Jakie to mgiełki?

Oriflame GIORDANI GOLD EVERLASTING GLOW

Pozwól, by zmysłowa mgiełka zapachowa Giordani Gold Everlasting Glow przeniosła Cię do wymarzonego miejsca na lato. Najpierw poczujesz musujący aromat cytryny i owoców jagodowych, potem promienny akord kwiatów pomarańczy i ylang-ylang. Całość dopełnia nieoczekiwane połączenie śmiałej ambry i złotej paczuli.

NUTY GŁOWY: ciemne jagody, olejek z włoskich cytryn.
NUTY SERCA: akord białych kwiatów: kwiaty pomarańczy, tojeści, olejek ylang-ylang Orpur™.
NUTY BAZY: złota paczula, ambra.

Oriflame GIORDANI GOLD EVERLASTING GLOW

Rozkoszna mgiełka zapachowa z nutami ciemnych jagód, lśniących w słońcu kwiatów pomarańczy i wyrafinowanego ylang-ylang. Noś ze sobą wszędzie, by cieszyć się odrobiną luksusu w każdym miejscu.


Oriflame AMBER ELIXIR WARM TEMPTATION

Urzekająca mgiełka zapachowa Amber Elixir Warm Temptation przenosi Cię w miejsce skąpane w słońcu. Zapach roztacza wokół Ciebie promienny blask stworzony przez jasne nuty mandarynki i esencji pomarańczy. Bogaty akord kremu migdałowego i wytworne serce jaśminu rozkwitają w kojącym cieple drewna bursztynowego.

NUTY GŁOWY: esencja pomarańczy, mandarynka.
NUTY SERCA: akord kremu migdałowego, jaśmin.
NUTY BAZY: drewno bursztynowe, akord drewna sandałowego.

Oriflame AMBER ELIXIR WARM TEMPTATION

Odświeżająca, lekka mgiełka zapachowa z nutami ciepłego drewna bursztynowego, rześkich cytrusów, delikatnego jaśminu i bogatego akordu migdałowego. Chwile pachnącej przyjemności, gdziekolwiek chcesz.


Oriflame POSSES MYTHICAL SEDUCTION

Wybierz się w wyjątkową podróż z mgiełką zapachową Possess Mythical Seduction. Gdy tylko ją rozpylisz, poczujesz zmysłowy duet ciemnej śliwki i delikatnej róży, idealnie łączący się z delikatnymi płatkami piwonii i cyklamenu. Owocowa nuta liczi dodaje egzotycznego charakteru, pobudzając zmysły. W miarę rozwijania się zapachu czyste piżmo wzmacnia wrażenie subtelnej zmysłowości, a drzewo cedrowe i wanilia nadają mu ciepły akcent.

NUTY GŁOWY: akord ciemnej śliwki, olejek mandarynkowy, liczi.
NUTY SERCA: piwonia, róża, cyklamen.
NUTY BAZY: piżmo, olejek cedrowy, wanilia.

Oriflame POSSES MYTHICAL SEDUCTION

Promienna, zmysłowa mgiełka zapachowa z nutami ciemnej, apetycznej śliwki, delikatnej róży, musującego liczi i eleganckiego piżma. Łatwo zabrać ją ze sobą na wszystkie przygody.

Jak widzicie każda z nich ma inne nuty zapachowe i odpowiada na inne potrzeby. Do mnie zdecydowanie najbardziej przemawia zapach Possess i myślę, że zamówię sobie perfumy z tej serii, żeby czuć ten zapach przez dłuższy czas. Przy mgiełce niestety zapach ulatnia się po około 2-3 godzinach i muszę go reaplikować, a nie zawsze mam ją przy sobie. Mimo wszystko uważam, że warto się na nią skusić.


Oriflame - My Summer Persona

Oriflame - My Summer Persona


Jeśli macie okazję wypróbować te mgiełki to szczerze polecam. Są warte uwagi i z pewnością będziecie z nich zadowolone.

Dziękuję marce Oriflame i Pure Beauty za zaufanie i prezent.

#oriflamepoland

Oriflame - THE ONE - Twój Glow Up Kit - nowość!

Współpraca barterowa z Pure Beauty

Oriflame - THE ONE - Twój Glow Up Kit - nowość!

Marka Oriflame jest mi znana od wielu lat i muszę się przyznać, że dawno nie kupowałam ich produktów. Dlatego też bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że dzięki Pure Beauty będę miała możliwość przetestować ich nowości do makijażu z serii THE ONE. Dziś chcę pokazać Wam, co znalazłam w tym pięknym pudełku, które widzicie na zdjęciu powyżej. 


Kiedyś byłam konsultantką marki Oriflame, ale z biegiem czasu zrezygnowałam z tej funkcji. Brakowało mi czasu na kontakt z moimi klientkami i skupiłam się na pracy na etacie. Nie zmieniło to jednak mojego zamiłowania do kosmetyków tej marki i lubię do nich wracać, szczególnie do zapachów. Ponieważ otrzymałam możliwość przetestowania nowych produktów z linii THE ONE, od razu się na to zdecydowałam i dziś chcę zaprezentować te nowości.

Jak widzicie, box, który otrzymałam prezentuje się przepięknie. Pudełko kryje w sobie pięć nowości, ale także ukryte wewnątrz lusterko, które można wykorzystać do zrobienia makijażu tymi produktami. Jakie kosmetyki się tutaj znalazły?

Oriflame - THE ONE - Twój Glow Up Kit - nowość!

Oriflame - THE ONE - Twój Glow Up Kit - nowość!


3 cienie do powiek w sztyfcie THE ONE Colour Unlimited

Pięknie podkreślają oczy, rozświetlają spojrzenie, są trwałe, mocno napigmentowane, odporne na rozmazywanie i co najważniejsze, nie zbierają się w załamaniach oczu.

Marker do ust THE ONE Stain & Stay

Niemalże niewyczuwalny na ustach. Zapewnia możliwość budowania koloru oraz 10-godzinną trwałość. W swoim składzie posiada kwas hialuronowy, dzięki czemu usta są nawilżone i czuję komfort na nich przez cały dzień.

Rozświetlający sztyft do makijażu THE ONE 

Jeden produkt - wiele możliwości. Możesz nim malować oczy, usta oraz policzki. Posiada 8-godzinną trwałość i odżywcze składniki takie jak masło shea i olej jojoba.


Oriflame - THE ONE - Twój Glow Up Kit - nowość!

Oriflame - THE ONE - Twój Glow Up Kit - nowość!


Jak widzicie, pigmentacja tych produktów jest niezwykła. Cienie stały się od razu moimi ulubieńcami, bo od pewnego czasu bardzo lubię taki makijaż "na mokro". Świetnie przyczepiają się do powiek, nadają im cudowny błyszczący kolor, nie zbierają się w załamaniach i co najbardziej mnie urzekło - pozwalają budować kolor. Dodatkowo pięknie się łączą więc nie muszę używać pędzelka do blendowania, bo wszystko dobrze łączy się już podczas aplikacji.

Marker do ust zaskoczył mnie swoją trwałością. Nie mogłam go zmyć kilkoma płynami micelarnymi i jeszcze rano miałam widoczny kolor na ustach. Jestem pełna podziwu. Chociaż czerwień, to nie mój kolor, to z przyjemnością poszukam innego, który będzie mi w pełni odpowiadał.

Sztyft jest bardzo uniwersalny i można stosować go zarówno na powieki, policzki czy usta. Dobrze się rozciera i ładnie wygląda.

Poniżej zostawiam Wam kilka migawek z mojego wykorzystywania tych produktów i efekt końcowy z pełnym makijażem. 

P.S. Nie mam na sobie podkładu, a czerwona twarz to efekt "długiego weekendu na słońcu", a nie nieumiejętnego wykorzystania kosmetyków 😉.


Oriflame - THE ONE - Twój Glow Up Kit - nowość!

Oriflame - THE ONE - Twój Glow Up Kit - nowość!

Oriflame - THE ONE - Twój Glow Up Kit - nowość!


Jak Wam się podobają te nowości marki Oriflame? Znacie je już osobiście?

OnColour - kremowe korektory i pomadka ORIFLAME

Współpraca barterowa / prezent

We wpisie pojawia się link sponsorowany 



OnColour - kremowe korektory i pomadka ORIFLAME


Co pewien czas w moim domu pojawiają się kosmetyki marki Oriflame. Tym razem, skusiłam się na pomadkę oraz dwa korektory z serii OnColour. 

Jestem osobą, która nie wyjdzie z domu bez pomalowanych rzęs. Jeśli decyduję się na pełny makijaż, to obowiązkowo sięgam po korektory i pomadki do ust. Jak wiecie, uwielbiam próbować co chwila czegoś nowego i nie zwracam uwagi na cenę. Czasem w moje ręce trafiają kosmetyki z wyższej półki, a czasami te z niższej. Dzięki takim testom, mam okazję sprawdzić czy cena adekwatna jest do jakości. Oczywiście, wolę kiedy pieniędzy wydaje się mniej, dlatego często wracam do produktów, które zrobiły na mnie pozytywne wrażenie i są w niższych cenach. Kosmetyki od Oriflame, to najdroższych nie należą, a z zamówieniem ich nigdy nie miałam problemów. Kiedyś korzystałam z usług znajomej konsultantki, potem byłam nią sama. To drugie rozwiązanie jest o wiele wygodniejsze, ponieważ produkty docierały do mojego domu, a będąc konsultantem można również zaoszczędzić i zarobić. Jeśli zastanawiasz się tak takim rozwiązaniem dla siebie, to warto spojrzeć na stronę Klub Konsultantek i sprawdzić co firma oferuje. 

Wróćmy jednak do tematu kosmetyków, o których jest dzisiejszy wpis. Seria OnColour została stworzona z miłości do kolorów i kosmetyków. Znajdziecie w niej modne kolory, przyjemne formuły oraz radość, jaką daje eksperymentowanie z makijażem. Nie należy ona do drogich, pomadki czy korektory kosztują około 20 zł, więc większość z Was może sobie na nie pozwolić. 

Swoją recenzję zacznę od korektorów OnColour Oriflame.

korektor oncolour oriflame

Kremowy korektor, który pomaga wyrównać koloryt skóry oraz ukrywa niedoskonałości i przebarwienia. Forma sztyftu zapewnia łatwą i precyzyjną aplikację. Zawiera składniki nawilżające, wspaniale wtapia się w skórę i jest trwały. 
Takie informacje znajdziemy na stronie producenta, ale czy mogę się z nimi zgodzić?

korektor OnColour oriflame

korektor OnColour oriflame

Jak widzicie na zdjęciach, w moim posiadaniu są dwa odcienie, czyli tyle ile jest dostępnych w ofercie Oriflame. Light Ivory oraz Natural Beige - czyli kolory, które są standardowe - jeden jaśniejszy, a drugi ciemniejszy. 

Zamknięte są w sztyfcie w formie pomadki, opakowania są schludne i proste, co bardzo mi się w nich podoba. Czy forma sztyftu mi odpowiada? Kiedyś powiedziałabym, że tak. Dziś wolę jednak korektory z aplikatorem - wydają mi się bardziej higieniczne. Konsystencja korektorów jest dość miękka, więc należy uważać, aby nie połamać ich podczas stosowania. Po skórze "suną" z łatwością i lekkością i pozostawiają po sobie tłustawy ślad. 

Na zdjęciu poniżej swatche korektorów - na górze mamy odcień Light Ivory, a na dole Natural Beige. 


Specjalnie nie rozjaśniałam zdjęcia i robiłam je w świetle dziennym, ponieważ korektory są na prawdę bardzo słabo widoczne. Tak na prawdę to nie różnią się jakoś rażąco jeśli chodzi o ich kolorystykę. 

Jeśli chodzi o krycie, to moim zdaniem jest słabe. Z pewnością nie uda się nimi zakamuflować cieni pod oczami, ale na jakieś niewielkie zmiany skórne mogą się przydać. Osobiście zaczęłam używać ich do konturowania twarzy i tylko w tym przypadku się u mnie sprawdzają. Trwałość jest średnia - przy mojej mieszanej cerze w niektórych miejscach po prostu spływają po jakimś czasie. Tak więc podsumowując moją przygodę z nimi mogę przyznać, że jestem z nich średnio zadowolona i pewnie już się nie skuszę na nie w przyszłości.

Kolejny produkt z tej serii to pomadka OnColour Oriflame. Zastanawiałam się jaki odcień wybrać, ponieważ przeglądając moje szminki stwierdziłam, że mam praktycznie same nudziaki. Zdecydowałam, że tym razem zaszaleję i skusiłam się na odcień o nazwie Punch Pink 38759.

pomadka OnColour Oriflame

Kremowa pomadka w tętniących życiem kolorach. Szeroka gama kolorystyczna pozwala na dobranie idealnego odcienia na każdą okazję. Nowy kształt sztyftu oraz kompleks zapewniający komfort zapewniają łatwą aplikację i równomierne pokrycie.
Pomadka na stronie producenta, jak i na żywo wygląda jak piękny, brudny, zgaszony róż. Ten odcień bardzo mi się spodobał, dlatego też ochoczo wzięłam się za testy. Konsystencja jest bardzo przyjemna i kremowa, z łatwością sunie po ustach i fajnie je nawilża. Odcień, który pozostawia na ustach trochę mnie zdziwił i wydaje mi się zupełnie inny niż patrząc na niego w katalogu czy internecie. Na moich wargach wydaje mi się on bardzo krzykliwy i ten róż kojarzy mi się trochę z nastolatką, więc nie będziecie zdziwieni jeśli powiem Wam, że trochę mnie zmartwił. 


pomadka OnColour Oriflame

pomadka OnColour Oriflame


Trwałość jest dobra. Pigment ładnie trzyma się ust i pozostaje na nich do pierwszego posiłku, więc myślę że to taki standard. Podoba mi się również to, że moje usta z tą pomadką są mega miękkie i gładkie. Co ważne - nie podkreśla skórek. Jestem pewna, że zamówię sobie ją w innym odcieniu i wtedy będę usatysfakcjonowana. 

Podsumowując moją przygodę z tą serią mogę polecić ją młodym kobietom, a nawet nastolatkom. Kosmetyki są w niskich cenach, jakościowo dla osób, które nie są zbyt wymagające, a wybór kolorów jest całkiem spory. 

Stosowaliście już jakieś produkty z serii OnColour od Oriflame? Jak Wasze wrażenia?


Relaksująca lawenda - ORIFLAME Love Nature Relaxing Lavender - żel i scrub do ciała

Współpraca barterowa / prezent

We wpisie pojawia się link sponsorowany


Relaksująca lawenda - ORIFLAME Love Nature Relaxing Lavender - żel i scrub do ciała


Lawenda, to bardzo charakterystyczny kwiat, który rośnie na południu Francji. Od wieków swoje zastosowanie znalazła w gospodarstwie domowym, kosmetyce i medycynie naturalnej. Dziś zatrzymamy się na kosmetykach, w których znajduje się naturalny olejek lawendowy, czyli Oriflame Love Nature Relaxing Lavender. W dzisiejszym wpisie opiszę Wam działanie żelu pod prysznic oraz scrubu do ciała. 

Osobiście nie przepadam za aromatem lawendy. Jest słodki, głęboki i jednocześnie drażniący - tak przynajmniej zawsze mi się kojarzy. Od lat unikam perfum czy kosmetyków, które w swoim składzie posiadają olejek lawendowy. Czemu? Bałam się, że wywalę pieniądze w błoto i nie będę zadowolona z produktów. W sierpniu jednak, coś mnie pokusiło, żeby wypróbować żel i scrub do ciała od Oriflame z serii Love Nature. Jeśli pamiętacie, zimą zamówiłam sobie kremy z miodem (a miodu w kosmetyce też unikałam) i byłam bardzo zadowolona. Tak więc jak chciałam, tak zrobiłam i od razu mogę powiedzieć, że decyzji nie żałuję (ponownie!).

Stosując kosmetyki z serii Love Nature pokazujesz, że dbasz o środowisko naturalne. Produkty do mycia są bowiem biodegradowalne, kosmetyki do pielęgnacji włosów nie zawierają silikonów, a formuły produktów złuszczających opierają się na drobinkach pochodzenia naturalnego. To oznacza, że nasza nowa seria Love Nature jest bardziej przyjazna dla środowiska.

Relaksująca lawenda - ORIFLAME Love Nature Relaxing Lavender - żel i scrub do ciała

Odświeżający żel pod prysznic z naturalnym olejkiem lawendowym oczyszcza skórę i pomaga ukoić zmysły, dzięki swojemu relaksującemu zapachowi. W pełni biodegradowalna formuła.
Kosmetyk zamknięty jest w całkiem ładnej buteleczce z delikatną szatą graficzną. Podążając za samym wyglądem, można by się na niego skusić - nie wąchając go. Butelka jest przezroczysta, dzięki czemu możemy kontrolować jej zawartość. Jak widzicie, sam kosmetyk ma kolor fioletowy - nic zaskakującego, w końcu w składzie mamy lawendę. Zamknięcie jest zabezpieczone dodatkowym plastikiem, więc kiedy odbierzemy swój żel od konsultantki lub zamawiając go z sieci - mamy pewność, że nikt wcześniej go nie otwierał. 

Zapach tego żelu jest bardzo delikatny. Obawiałam się, że będzie przyprawiał mnie o bóle głowy czy mdłości, bo tak przeważnie reaguję na tego typu aromaty. Nic takiego jednak nie ma miejsca. Oczywiście, jest to zapach bardzo charakterystyczny, jednak bardzo wyważony i dyskretny. Kosmetyk pieni się średnio, jednak nie wpływa to na jego wydajność. Niewielka ilość wystarcza na dokładne umycie się. Pozostawia po sobie uczucie świeżości i relaksu. Aromat niestety dość szybko się ulatnia. Dla osób, które nie przepadają za lawendą może to być plusem, jednak dla miłośników - wadą. Ja jestem w tym wszystkim gdzieś pośrodku. Aromat przypadł mi do gustu i pozwolił się zrelaksować, jednak chciałabym aby trwało to dłużej.

Scrub do ciała z olejkiem z lawendy i drobinkami złuszczającymi pochodzenia naturalnego łagodnie wygładza i oczyszcza skórę, zapweniając uczucie miękkości oraz piękny zapach. W pełni biodegradowalna formuła.

Peeling zamknięty jest w tubie o podobnej szacie graficznej. Tym razem opakowanie nie jest przezroczyste, a w kolorze fioletu. Trochę żałuję, że nie jest utrzymane w tym samym stylu co żel, z pewnością seria wyglądała by ciekawiej. Zamknięcie podobnie jak w przypadku poprzednika, posiada dodatkowe zabezpieczenie więc mamy pewność, że jako pierwsi go otwieramy. 

Zapach bardzo podobny do żelu, jednak jeszcze bardziej delikatniejszy. Gdybym nie wiedziała, że to seria lawendowa, to nie wiem czy w ogóle bym to wyczuła. Konsystencja średnio-gęsta, żelowa z niewielkimi drobinkami, kolor fioletowy. Jeśli chodzi o wspomniane drobinki peelingujące, to zaliczyłabym je do średniaków. Nie nazwałabym tego scrubu gruboziarnistego, myślę, że bliżej mu do tych słabszych. Mi to jednak nie przeszkadza, ponieważ lubuję się w każdych kosmetykach złuszczających. Skutecznie eliminuje martwy naskórek, daje przyjemne uczucie masowania podczas aplikacji i sprawia że skóra nabiera sprężystości i staje się przyjemnie gładka. Z pewnością polubiłam się z nim bardziej jak z żelem, jednak w nim również brakuje mi wspomnianej trwałości w zapachu. 


Relaksująca lawenda - ORIFLAME Love Nature Relaxing Lavender - żel i scrub do ciała

Podsumowując moje spotkanie z tym duetem, mogę powiedzieć, że jestem zadowolona, jednak nie zachwycona. Kosmetyki są dobre, ale nie mają w sobie tego czegoś, żebym mogła je polecać i zachwalać. Jeśli jesteś fanką intensywności zapachu lawendy, możesz się rozczarować. Natomiast, jeżeli należysz do osób raczej ostrożnych z tego typu aromatami, to będziesz pozytywnie zaskoczona. Produkty dobrze oczyszczają i pozwalają się zrelaksować. 

Jeśli nie masz swojej konsultantki Oriflame, to polecam odwiedzić Klub Konsultantek, tam dowiesz się więcej na ten temat i być może zostaniesz jedną z nich, dzięki czemu będziesz miała niesamowite zniżki na ich produkty, ale i również nagrody za osiągnięcia. 

Znasz kosmetyki z serii Love Nature od Oriflame? A może stosowałaś już te konkretne produkty? Co o nich myślisz?

Woda toaletowa ORIFLAME ECLAT Femme + Co zrobić z pustym flakonem po perfumach?

Współpraca barterowa / prezent

We wpisie pojawia się link sponsorowany 


Woda toaletowa ORIFLAME ECLAT Femme + Co zrobić z pustym flakonem po perfumach?


Co pewien czas wracam do Was z recenzjami zapachów marki Oriflame. Tym razem w moim domu pojawiła się woda toaletowa Eclat Femme i to właśnie o niej dziś możecie poczytać. Ale to nie koniec! Żeby nie było nudno we wpisie, znajdziecie też mój pomysł na ponowne wykorzystanie pustego flakonu po perfumach. 

Zacznijmy jednak od perfum, które są bohaterem dzisiejszego wpisu. Na początku, chcę Wam przedstawić co o nich pisze sam producent: 
Cenione za delikatną urodę i uwodzicielski zapach, kwiaty jaśminu tworzą serce i duszę tej bajecznej kompozycji. Wybrane przez perfumiarzy ze względu na swój szlachetny, a zarazem ekscytujący charakter, pochodzą z upraw we francuskim Grasse, światowej kolebce perfumiarstwa.
oriflame eclat femme

Kategoria: Kwiatowa
Nuta głowy: mandarynka, czarna porzeczka, aksamitka.
Nuta serca:
 kwiat pomarańczy, pąki róży, płatki jaśminu.
Nuta bazy: wanilia, drzewo sandałowe, bursztyn.

Na samym początku chcę zwrócić uwagę na przepiękny flakon. Swoją prostotą przyciąga spojrzenie i prezentuje się niezwykle elegancko. Szklana prostokątna buteleczka ze złotym korkiem moim zdaniem "robi robotę". Przechodząc do samego zapachu, to od razu Wam powiem, że urzekł mnie już przy pierwszym użyciu.
Chwilę po pryśnięciu wyczuwam mnóstwo aromatów, które są niezwykle ciepłe i przyjemne. Jaśmin i drzewo sandałowe moim zdaniem są na pierwszym planie. Połączenie to jest bardzo intensywne, jednak nie należy do zapachów mdłych czy duszących - czytając nuty sądziłam, że tak właśnie może się okazać. Ten duet tworzy w zapachu taką delikatną pudrowość. Po kilku minutach ten efekt jakby znika i pojawia się mocna kwiatowość. Mogłabym napisać, że perfumy te mają wydźwięk zmysłowy, sensualny, a nawet erotyczny.  Zapach jest zauważalny lecz nie nachalny.

Myślę, że z pewnością można używać tych perfum na co dzień. Kojarzy mi się z taką klasyczną elegancją, bardzo polubiłam się z tym zapachem. Jeśli chodzi o trwałość, to jest podobnie jak w wersji Eclat Mon Parfum o której Wam pisałam. Dobre 5-6 godzin są wyczuwalne dość mocno, później aromat trzyma się bliżej skóry. Na odzieży natomiast wyczuwam go nawet kilka dni.

Perfumy kosztują około 100 zł - cena waha się w zależności od katalogu. Jeśli nie macie swojej konsultantki, to pamiętajcie, że możecie same nią zostać i kosmetyki tej marki zamawiać dla siebie w dużo niższych cenach. Wystarczy odwiedzić Klub Konsultantek Oriflame gdzie dowiecie się więcej i możecie się zarejestrować.

---------------------------------------------------------------------------------
W drugiej części mojego wpisu chcę Wam trochę opowiedzieć o pewnej akcji grupy Ladetre, czyli Pani Agnieszki Kowal o której Wam często wspominam. Celem akcji jest pomoc innym w budowaniu świadomości dbania o środowisko. Nie wiem czy wiecie, ale przez ostatnie 50 lat ludzie bardzo negatywnie wpłynęli na naszą planetę. Przez ten czas bezpowrotnie straciliśmy ponad połowę dzikiej natury. Jeśli nie zaczniemy nic z tym robić, to pomyślcie co może stać się za kolejne 50 lat?? Czy wiecie, że przez ten czas zniknęło prawie 20% lasów amazońskich? Liczba ludności wzrosła prawie trzykrotnie, a np. gatunków słodkowodnych spadła aż o 83%? Czemu tak się dzieje? W sieci pełno jest zdjęć, które mocno mnie uderzyły i między innymi one spowodowały, że postanowiłam wziąć udział we wspomnianej akcji i nagłaśniać ten problem. O jakich zdjęciach mówię? Przykładowo - plastikowe słomki wrzucane do mórz i oceanów, które później połykane są przez zwierzęta żyjące w tych wodach - straszne - nie chcę ich tutaj udostępniać, bo łzy płyną mi po policzkach kiedy je oglądam.

W jaki sposób każdy z Was może pomóc światu i jaki ma to związek z recenzją perfum? A no taki, że po skończeniu swojego ulubionego zapachu, wcale nie musicie wyrzucać pustego flakonu. Możecie dać mu drugie życie i wykorzystać np. jako wazon na kwiaty. Jeśli nie wiecie jak się za to zabrać, to pokrótce Wam o tym opowiem, a przy okazji pokażę co wyczarowałam ostatnio. 

Do wykonania takiego wazonu DIY potrzebować będziecie:
- Pusty flakon po perfumach
- Klej na gorąco (bądź jakiś inny)
- kwiaty (akurat pod ręką miałam tylko sztuczne)
- cekiny / diamenciki
- filcowe ozdoby
- odrobinę chęci i czasu 😉


co zrobić z flakonem po perfumach, wazon DIY

Jak widzicie mój flakon jest całkowicie czysty. Były to perfumy CK IN2U Her i butelka nie posiadała naklejanych etykiet ani graweru, tylko taką plastikową nakładkę, którą zdjęłam (nie pytajcie jak to się skończyło 😱). Jeśli Wasze posiadają etykiety, należy je odmoczyć, odkleić i dokładnie umyć flakonik. 

W jaki sposób dekorować taką butelkę - wszystko zależy od Was, Waszej wyobraźni i dekoracji jakie posiadacie w domu. Jak widzicie osobiście postawiłam na minimalizm, wybrałam filcowe ananasy i samoprzylepne cekiny którymi ozdobiłam wybrane partie. Nic prostszego - zajęło mi to około 15 minut i jestem z siebie bardzo zadowolona. Filcowe dodatki przykleiłam do butelki klejem na gorąco, później dokleiłam cekiny, przetarłam butelkę płynem do mycia szyb, aby usunąć odciski palców i zabrudzenia, które powstały podczas dekorowania, włożyłam kwiatki i proszę. Oto efekt końcowy:


co zrobić z pustym flakonem po perfumach, wazon diy

co zrobić z pustym flakonem po perfumach, wazon diy

co zrobić z pustym flakonem po perfumach, wazon diy

Prezentuje się ładnie, może służyć jako dekoracja, dodatek do blogowych zdjęć, a nawet posłużyć jako prezent dla bliskiej osoby. Kiedy skończę kolejne zapachy mam w planie również wykonanie dwóch innych rzeczy. Jedną z nich będzie świecąca butelka. Do środka włożę lampki LED na druciku i przykleję włącznik z boku, a następnie okleję butelkę kolorowym szkłem (jakieś pobite butelki na zewnątrz zawsze się znajdą - mi się przyda, a podwórko będzie trochę sprzątnięte). Drugim pomysłem jest stojak na zdjęcie. Do tego będę potrzebowała drucik, spinacz i np. jakieś kolorowe kamyczki, cekiny czy brokat, który wsypię do środka. Drucik włożę do środka, a część która będzie wystawać z butelki połączę ze spinaczem do którego będę mogła przyczepić wybrane zdjęcie. Pomysłów mam pełną głowę i jeśli takie posty się Wam spodobają z pewnością będę z nimi wracać na mój blog. 

W przypadku, kiedy nie macie ochoty bawić się w takie rzeczy możecie pomóc naturze w inny sposób. Rozbierzcie flakon na części pierwsze i wyrzucajcie go do specjalnie oznaczonych kontenerów - szkło do szkła, metal do metalu a plastik do plastiku.

Jeśli podobnie jak ja czujecie się dotknięci tym co wokół nas się dzieje, polecam włączenie się do kampanii o której możecie dowiedzieć się więcej z filmiku poniżej. Zostańcie ambasadorami matki natury:




Możecie również wziąć udział w konkursie organizowanym na instagramie - pokazując swoje zdjęcie lub film w którym zostanie ujęty Wasz sposób na ochronę środowiska i dbanie o naturę - dodając hasztag #wzwiazkuznatura.

Jak podoba się Wam dzisiejszy wpis? Słyszeliście o kampanii "W związku z Naturą"? Znacie zapach Eclat Femme? Jak się Wam podoba?

Woda perfumowana So Fever Her od Oriflame

Współpraca barterowa / prezent

We wpisie pojawia się link sponsorowany


Woda perfumowana So Fever Her od Oriflame


Często wspominam Wam, że lubię poznawać nowe zapachy. Od pewnego czasu dość często sięgam po te, produkowane przez markę Oriflame i dziś przychodzę do Was z wodą perfumowaną So Fever HER i opowiem Wam o moich odczuciach po jej stosowaniu. 

Woda perfumowana So Fever Her od Oriflame, to orientalno-kwiatowe perfumy dla kobiet. So Fever Her został wydany w 2015 roku, więc wcale nie jest taką nowością. Dla mnie jednak jest, ponieważ spotkałam się z nim po raz pierwszy. Twórcą kompozycji zapachowej jest Vincent Schaller. 

O tym zapachu czytałam sporo pozytywnych recenzji w sieci i to właśnie one skłoniły mnie do tego, aby go wypróbować. Dodatkowo flakonik, który jest niezwykle oryginalny, nietuzinkowy i ciekawy również zachęcił mnie do tego, aby te perfumy znalazły się w moim domu. Zacznijmy więc od najważniejszego, czyli nut zapachowych:

Kategoria zapachowa: kwiatowo-orientalne
Nuty bazy: drzewo sandałowe, lukrecja, wanilia
Nuty serca: imbir, kwiat jabłoni, śliwka
Nuty głowy: bergamotka, czarna porzeczka, różowy pieprz


Uwodzicielski zapach, który intryguje i zniewala. Za soczystym uderzeniem czarnej porzeczki podąża słodkie ukojenie drzewa sandałowego, by na koniec pobudzić zmysły do granic możliwości ognistą nutą kwiatu imbiru. Przygotuj się na intensywność doznań, która przejdzie Twoje najśmielsze oczekiwania.


Woda perfumowana So Fever Her od Oriflame

Jakie są moje odczucia po jej wypróbowaniu? 

Chciałabym napisać, że zapach zachwycił mnie tak samo mocno jak flakon. Niestety tego tu nie napiszę. Na samym początku, świeżo po spryskaniu wyczuwam w nim kwiaty. Po chwili jednak mocno na prowadzenie wysuwa się aromat wanilii, drzewa sandałowego i czegoś co dla mnie jest niezwykle mdłe - według mojej oceny - może to być lukrecja. Na sam koniec wyczuwam w nim lekką pudrowość, a może i nawet mydełko? Zapach tych perfum zdecydowanie jest ciepły, myślę że lepiej sprawdzi się zimą, jednak u Pań, które lubią mocno aromatyczne i dość ciężkie zapachy. Mnie niestety on męczy i flakon powędrował w ręce osoby, która za takimi aromatami wręcz przepada. 

Ostatnio spotkałam się z opinią na temat tego zapachu, która niezwykle zapadła mi w pamięć. Nawiązywała ona do tego, że ten aromat ma dwa oblicza: pierwsze - niezwykle słoneczne, radość, szczęście i pobudzenie do działania - taka soczysta owocowość przełamana pikanterią przypraw i słodyczą wanilii, a drugie: czysta zmysłowość - wyczuwalna pikanteria i ciężkość. W pewnym sensie mogę zgodzić się z tym opisem, bo na prawdę pasuje do tego zapachu. Nie do końca, bo nie są to moje klimaty - ja wolę jednak aromaty lżejsze i mniej duszące. Wiem jednak, że wiele kobiet uwielbia tą słodycz wanilii - dlatego też jestem pewna, że ten zapach znajdzie więcej zwolenniczek jak przeciwniczek. 


Woda perfumowana So Fever Her od Oriflame


Jeśli podobnie jak ja lubicie testować nowe zapachy i nie lubicie wydawać na to dużej gotówki, polecam rejestrację w Klubie Konsultantek Oriflame: https://klub-konsultantek.pl/katalog-oriflame dzięki niej, będziecie mogły zamawiać perfumy i inne kosmetyki w o wiele niższej cenie jak w katalogu u konsultantki. 

Tym razem niestety moje spotkanie z perfumami Oriflame nie należy do tych udanych, ale nie poddaję się i szukam dalej ;)
Znacie wodę perfumowaną So Fever Her od Oriflame? Jak podoba się Wam ten zapach? 

Klasyka zawsze na czasie - woda toaletowa GLACIER Oriflame

Współpraca barterowa / prezent

We wpisie pojawia się link sponsorowany


Klasyka zawsze na czasie - woda toaletowa GLACIER Oriflame


Marka Oriflame ma w swojej ofercie mnóstwo zapachów. Razem z mężem staramy się poznawać każdy po kolei. Zdarzają się niewypały, ale i perełki do których z pewnością będziemy wracać. Woda toaletowa GLACIER jest jedną z nich, dlatego też postanowiłam Wam o niej napisać. 

W przypadku zapachów męskich, nie mam ulubionych nut. Uwielbiam aromaty świeże, rześkie i wytrzymałe. Bardzo podobają mi się takie "sportowe" perfumy, które pasują zarówno do młodych mężczyzn jak i tych dojrzałych. Nie lubię natomiast ciężkich i przytłaczających aromatów, a mój mąż ma gust podobny do mojego, dzięki czemu zawsze podoba mi się jak pachnie i kupując coś sama - wiem, że nie przytrafi mi się żadna gafa. 

Glacier to rześki, dodający wigoru zapach, idealny dla mężczyzny o wolnym duchu i lubiącego sportowe wyzwania. Odświeżające nuty cytronu, geranium i drewna sandałowego poprowadzą cię prosto do celu.

Kategoria: Aromatyczna
Nuty głowy: ananas, arbuz, bergamotka, cytryna, mięta
Nuty serca: czarna porzeczka, drzewo, estragon, jałowiec, lawenda, rozmaryn
Nuty bazy: bursztyn, drzewo sandałowe, piżmo, tytoń, wetiwera, zamsz 


Klasyka zawsze na czasie - woda toaletowa GLACIER Oriflame

Zapach zamknięty jest w bardzo ładnej, piaskowanej niebieskiej buteleczce z korkiem w tym samym kolorze. Wygląda to bardzo estetycznie i kojarzy mi się z wodami po goleniu, które kiedyś stały na półce mojego taty. Atomizer działa bez zarzutu, ładnie rozpryskuje perfumy, nie tworząc strumienia, który spływa po szyi i ciele.

Sam zapach bardzo mi się spodobał - z resztą nie tylko mnie. Mój mąż podobnie jak ja gustuje w zapachach świeżych, które dodają takiego "powera" tuż po użyciu. Ten aromat jest delikatny i mocny zarazem. Połączenie mięty z cytrusami fajnie odświeża, nadaje zapachowi lekkości, a lawenda i piżmo lekko go ocieplają. Po kilku minutach od zastosowania zapach robi się wyraźniejszy i bardziej męski - stanowczy i zdecydowany. Ta woda toaletowa z pewnością należy do takich "uniwersalnych"  i idealnych na co dzień. Wiosna i lato to idealny czas na stosowanie tego typu zapachów. Trwałość jest zaskakująco dobra - kilka godzin trzyma się bardzo dobrze, później traci na intensywności.

Glacier to zdecydowanie jeden z naszych faworytów z zapachów marki Oriflame i chętnie do niego wrócimy, kiedy w buteleczce będzie już pusto. Dzięki Pani Agnieszce Kowal (fotograf produktowy pomagała m.in. tworzyć wizerunek marki Oriflame na instagramie) mogłam wrócić do tego zapachu po wielu latach i upewnić się, że nadal za nim przepadam. 

Czy kupujecie perfumy dla swoich drugich połówek? Lubicie mocne, korzenne aromaty czy tak jak my - bardziej świeże?

Woda perfumowana LOVE POTION SECRETS od Oriflame

Woda perfumowana LOVE POTION SECRETS od Oriflame

Jak pewnie już wiecie należę do Pań, które zaliczają się do grona "zapachomaniaczek". Uwielbiam otaczać się różnymi aromatami nie tylko w domu, ale też na ciele. Swoich sprawdzonych zapachów już kilka mam, jednak nadal szukam nowości, które urzekną mnie i zostaną ze mną na dłużej. Dziś chcę opowiedzieć Wam o wodzie perfumowanej LOVE POTION SECRETS od Oriflame.

Uwodzicielski orientalno – waniliowo – owocowy zapach oszałamia iskrzącym aromatem owoców: kompozycją soczystej mandarynki, przepysznej nektarynki i zaskakującego ananasa oraz białej truskawki w roli głównej. Jego serce otwiera się welonem białych kwiatów – gardeniajaśmin i orchidea – dodających elegancji i sensualności. Sekret zapachu to nuty głębi odsłaniające swą seksowną naturę, zaklętą w melanżu białej czekolady wzmocnionej kremową ambrą i otoczoną luksusowym drzewem sandałowym. 

Ten opis zadecydował o tym, że zapach ten pojawił się w moim domu. Aromat owoców i biała truskawka? To coś co uwielbiam, pomyślałam. Czytając dalej o białych kwiatach, ambrze i białej czekoladzie stwierdziłam, że będzie to zapach dla mnie. Czy tak się okazało? 



Woda perfumowana LOVE POTION SECRETS od Oriflame

Kategoria: orientalno-kwiatowa

Nuty bazy: mandarynka, nektarynka, ananas i biała truskawka

Nuty serca: gardenia, jaśmin i orchidea
Nuty głowy: biała czekolada, ambra, drzewo sandałowe

Jak widzicie na zdjęciach, woda perfumowana zamknięta jest w nietypowym flakoniku. Szkło wygląda jak zgnieciona z wierzchu kula, a pokrywka przypomina mi iglicę z wrzeciona. Patrząc na całość, oczami wyobraźni przeniosłam się do kreskówki Disneya "Śpiąca Królewna" i wyobraziłam sobie, że ten zapach będzie właśnie taki... bajeczny...


Przy pierwszym kontakcie ze skórą czuć niesamowitą słodycz białej czekolady, przełamaną ocieplającą ambrą i drzewem sandałowym. Zapach od razu skojarzył mi się ze słodkimi cukierkami i wydał się aromatem odpowiednim dla młodych kobiet - nawet nastolatek. Po pewnym czasie jednak perfumy przeradzają się w coś bardzo nietypowego. Wyczuwam wyraźnie jaśmin, który w perfumach bardzo mi się podoba, mimo, że nie przepadam za nim w rzeczywistości. Fajnie odświeża i nadaje takiej lekkości zapachowi, chociaż w nutach znajdują się wspomniane już wyżej orientalne składniki. Na sam koniec dopiero, po upływie dobrych 15-20 minut na skórze pojawia się coś, co sprawia, że zapach mnie oczarował - biała truskawka. Nie czuję tu ani ananasa, ani mandarynki - aromat który jest wyczuwalny jest bardziej słodki niż świeży - coś niepowtarzalnego i oryginalnego. I to właśnie w tym momencie zaczęłam zakochiwać się w tym zapachu. Jak widzicie woda perfumowana Love Potion Secrets zupełnie nie należy do moich kategorii zapachowych, jednak ta kompozycja jest tak czarująca, że nie potrafię się z nią rozstać.


Do tej pory starałam się trzymać jednych nut i kupować zapachy które w jakiś sposób są do siebie podobne, jednak chyba w końcu dojrzałam do tego, żeby próbować wszystkiego. Dzięki temu, że zarejestrowałam się na stronie klub-konsultantek.pl wszystkie zapachy, czy inne kosmetyki marki Oriflame mogę zamawiać sobie dużo taniej co jest dla mnie ogromnym plusem. Tak więc ryzykuję i zamawiam - a ostatnio udaje mi się trafiać na same perełki :) Dla przypomnienia, możecie zerknąć też na wpisy o innych zapachach, o których już pisałam:


----> Dare to Shine

----> Eclat Mon Parfum
----> Born to Fly

Wracając do tematu... Ten zapach z pewnością przypadnie Paniom, które lubią perfumy przepełnione aromatem kwiatów i słodyczy. Nie bójcie się tej orientalności, bo tak naprawdę nie jest tu mocno wyczuwalna i nawet dla migrenowców takich jak ja - ona nie przeszkadza. Zapach nie jest mdły, nie drażni - wręcz przeciwnie - sprawia, że po spryskaniu się nim od razu poprawia mi się humor. Trwałość jest bardzo dobra - na skórze wyczuwam je przed kilka, a nawet kilkanaście godzin. Ubrania natomiast pachną nimi aż do kolejnego prania. Jestem zachwycona.


Znacie zapach Love Potion Secrets? A może macie jakieś inne ulubione zapachy tej marki?

Współpraca barterowa / prezent

We wpisie pojawia się link sponsorowany 

Instagram