Atelokolagen perłowy + zestaw Blue Diamond marki COLWAY

Współpraca barterowa / prezent


Atelokolagen perłowy + zestaw Blue Diamond marki COLWAY

Każda kobieta powinna dbać o swoją skórę jeszcze zanim pojawią się na niej oznaki starzenia. Jestem już w takim wieku, że zmarszczki zaczynają się pojawiać, jednak staram się zapobiegać pojawianiu się innych i stosować odpowiednie kosmetyki. Od kilku tygodni pomagają mi w tym produkty marki COLWAY, o których chcę Wam dziś opowiedzieć. 

Od dłuższego czasu przyglądałam się kosmetykom tej marki i zastanawiałam się nad ich wypróbowaniem. W końcu podjęłam decyzję i zamówiłam dla siebie zestaw w którego skład wchodzi: antykolagen perłowy, krem antiage Blue Diamond oraz peeling z tej samej serii. Kiedy tylko do mnie przyjechały, zrobiły na mnie piorunujące wrażenie - już sam wygląd zachęcił mnie do ich stosowania. Jak widzicie na zdjęciach szata graficzna tych produktów jest po prostu obłędna. Seria Blue Diamond wygląda niezwykle luksusowo i bogato, a antykolagen zamknięty jest w cudownej tubie z nietypową spiralą w środku, która kojarzy mi się z kodem DNA i sprawia, że kosmetyk wzbudził moje zaufanie. Jak wspomniałam we wstępie, zestaw ten stosuję od kilku tygodni, więc mam już o nim wyrobione zdanie i śmiało mogę Wam o nim napisać. Jeśli jesteście ciekawi jak wypadły w testach - zapraszam do dalszej części wpisu.

Swoją recenzję zacznę od produktu, który zainteresował mnie najbardziej przez swój nietuzinkowy wygląd. 

ATELOKOLAGEN PERŁOWY



Jest to aksamitny żel o ultra sensorycznej, lekkiej formule, dzięki której błyskawicznie się wchłania i widocznie poprawia elastyczność i gęstość skóry. Jest on źródłem trzech natywnych kolagenów: atelokolagenu, tropokolagenu oraz prokolagenu. Zostały one połączone z bomba witaminy C- kompleksem Superox – C oraz prowitaminą B co tworzy niezwykle bogaty i luksusowy kosmetyk anti – age. Spirala z masy perłowej zapewnia efekt napiętej i rozświetlonej skóry przez co odbija światło i pomaga widocznie tuszować niedoskonałości skóry. Atelokolagen Perłowy znacząco poprawia gęstość i elastyczność skóry, ogranicza ilość bruzd i zmarszczek, wygładzając skórę całego ciała. Finalny efekt idealnie miękkiej i gładkiej w dotyku skóry wzmacniają naturalne ekstrakty z roślin: jagód goji, jagód acai, noni, świeżych ziaren kawy, owoców granatu, zielonej herbaty, mangostanu.


atelokolagen perłowy colway

Produkt ten posiada szereg rożnych właściwości i co ciekawe, może być stosowany na skórę na całym ciele. 


Chciałabym wymienić Wam kilka przykładów jego działania:



  • spowalnia proces starzenia się skóry i ma silne działanie anti-age
  • wygładza i ujędrnia powierzchnię skóry
  • wzmacnia naczynia krwionośne i chroni je przed uszkodzeniami
  • posiada działanie antycellulitowe
  • nawilża i zapobiega utracie elastyczności skóry
  • niweluje zmiany skórne wywołane zaburzeniami hormonalnymi
  • rozjaśnia i redukuje plamy i przebarwienia
  • oczyszcza skórę z toksyn
  • regeneruje uszkodzenia naskórka

Produkt przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry na całym ciele. Pełne spektrum działania wykazuje na skórze dojrzałej.
Wyprodukowany w Polsce.

SPOSÓB STOSOWANIA:
Stosować codziennie rano i wieczorem. Nanieść produkt na czystą skórę i delikatnie wmasować. Masaż powinien odbywać się rozpoczynając od dolnych partii ciała w kierunku serca. Partie skóry z największymi przebarwieniami polecamy spryskać uprzednio ATELOWODĄ KOMÓRKOWĄ.



atelokolagen perłowy colway


Powiem Wam szczerze, że do tej pory nie stosowałam tego typu produktów, dlatego też byłam mocno zaciekawiona jego działaniem. Jestem leniem, jeśli chodzi o stosowanie balsamów czy olejków do ciała, dlatego też moja skóra jest dość przesuszona. Najczęściej skupiam się na twarzy, szyi i dekolcie, a o reszcie ciała zwyczajnie... zapominam. 

Atelokolagen perłowy zamknięty jest w pięknej tubie ze złotymi wstawkami, wewnątrz widoczna jest spirala z masą perłową, która jak wspomniałam wyżej - kojarzy mi się ze sznurem kodu DNA, dzięki czemu produkt zdobył moje zaufanie. Kosmetyk wydobywa się ze środka wygodną pompką, która ukryta jest pod złotym korkiem. Samo serum jest bezbarwne, jednak gołym okiem zauważalne są srebrne drobinki, które odbijają światło. 



atelokolagen perłowy colway


atelokolagen perłowy colway

Kosmetyk posiada bardzo przyjemny, świeży, jakby kwiatowy zapach, który uprzyjemnia proces stosowania. Konsystencja żelowa i bardzo lekka, błyskawicznie się wchłania w skórę, widocznie ją nawilżając i ujędrniając. Stosowany na twarz, widocznie poprawia owal twarzy, pięknie rozświetla cerę, jednak mam wrażenie, że efekt jest krótkotrwały. Natomiast fajnie sprawdza się pod makijaż. Wydaje mi się, że pomógł utrwalić go, dzięki czemu cały dzień wytrzymał bez poprawek. 


Na reszcie ciała efekty były bardziej widoczne. Smarując nim uda i brzuch zauważyłam poprawę w elastyczności mojej skóry. Niestety po dwóch ciążach nie jest już ona tak jędrna jak bym chciała, mogłabym rzec, że stała się wiotka i cieńsza. Stosując atelokolagen perłowy Colway na uda i brzuch przez kilka tygodni, bacznie obserwowałam czy będą zachodziły jakieś zmiany. Mam wrażenie, że z dnia na dzień skóra staje się bardziej jędrna, jakby zyskiwała na "grubości", zauważyłam też, że popękane naczynka powoli zaczynają zanikać - są zdecydowanie jaśniejsze i mniej widoczne. 


Ten produkt z pewnością jest wart każdej uwagi i wydanej złotówki. Po kilku tygodniach stosowania efekty są widoczne i mam nadzieję, że kiedy go wykończę, to będzie jeszcze lepiej. Z pewnością wrócę do niego, bo bardzo przyjemnie mi się go stosuje. 



 BLUE DIAMOND CREAM – bestsellerowy krem antiage. Jeśli czytacie mojego bloga, to wiecie, że mam cerę mieszaną, która lubi płatać mi figle. Policzki najczęściej są strasznie przesuszone, a strefa T płynie - rzadko zdarza się, aby kosmetyki pomogły mi pozbyć się tego problemu na dłużej. Jeśli nawilżają policzki, to przeciążają czoło czy nos, w efekcie czego czuję się nieświeżo. Jak jest w przypadku stosowania tego kremu? Zanim odpowiem na to pytanie, chcę przedstawić Wam najważniejsze informacje o tym kosmetyku:

Szczególnie polecany do pielęgnacji cery dojrzałej, suchej, odwodnionej a nawet spękanej. Zawarty w składzie naturalny żel kolagenowy jest jednocześnie najprostszym, ale też najsilniejszym składnikiem przeciwstarzeniowym. Znajdziemy w nim również koenzym Q10 jest to antyoksydant (przeciwutleniacz) który opóźnia proces starzenia się skóry. Dodatkowo ceramidy nowej generacji poprzez odbudowę bariery lipidowej zatrzymują wodę w skórze i prawidłowo wpływają na jej nawilżenie. Składniki aktywne zostały zawarte w liposomach dzięki wykorzystaniu nanotechnologii, przyczynia się to do ich głębszej penetracji w warstwy skóryKREM NIEBIESKI DIAMENT pomoże nie tylko odżywić naskórek w każdej przestrzeni, ale także pobudzi komórki do namnażania i znormalizuje procesy wydzielania sebum oraz budowania warstw lameralnych.


BLUE DIAMOND CREAM Colway – bestsellerowy krem antiage

Jak widzicie krem również posiada cudowne opakowanie. Tak, wiem. Nie ocenia się po "okładce", jednak patrząc na ten krem odbieram go bardzo luksusowo i bogato. Cudownie prezentuje się na łazienkowej półce i kusi, żeby go stosować. Opakowanie wygląda tak, jakby wewnątrz mieścił się niebieski diament. Brawa dla producenta za pomysłowość i przepiękne wykonanie.

Co do kosmetyku to zacznę od jego konsystencji. Krem jest dość rzadki, więc na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że konsystencja jest lekka. Podczas rozprowadzania go po skórze, tworzy się na niej tłustawa warstwa, która po dłuższym masażu wnika wgłąb skóry. 



BLUE DIAMOND CREAM Colway – bestsellerowy krem antiage


BLUE DIAMOND CREAM Colway – bestsellerowy krem antiage

Posiada przepiękny zapach, bardzo świeży i podobnie jak atelokolagen - jakby kwiatowy (?) co z pewnością jest jego atutem. Już po pierwszym stosowaniu widać zdecydowaną poprawę w nawilżeniu skóry. Uwielbiam stosować go na moje przesuszone policzki - od razu czuję niesamowitą ulgę i komfort. Niestety moje czoło i nos nie koniecznie się z nim polubiły, ponieważ te miejsca mocno mi się przetłuszczają, a krem dodatkowo je jakby obciąża. Dlatego też zdecydowałam się stosować go jedynie na noc, kiedy mogę sobie pozwolić na bogatsze konsystencje. Stosuję go od kilku tygodni i nie narzekam na brak jędrności czy nawilżenia na mojej twarzy, za co jestem mu ogromnie wdzięczna. Co do działania przeciwzmarszczkowego ciężko jest mi się wypowiedzieć, ponieważ to co posiadam na twarzy nie znika, jednak również się nie pogłębia. Mam nadzieję, że długo tak zostanie ;)

Na stronie z której go zamówiłam, w informacjach widzę wzmiankę, że krem idealnie nadaje się do stosowania zimą - tu przyznam, że z pewnością tak będzie. Osobiście o tej porze roku często mam problem z przesuszeniem, więc chętnie po niego sięgnę właśnie w te dni. 


Ostatni z trzech kosmetyków tej marki, który znalazł się w moim domu jest BLUE DIAMOND Peeling. Jest to wyjątkowy produkt łączący właściwości i działania peelingu mechanicznego, enzymatycznego oraz wysokiej jakości kremu anti-age. Skutecznie oczyszcza przy jak najmniejszej ingerencji w skórę właściwą.



Wyjątkowość peelingu polega na tym że, został wzbogacony o specjalne promotory przenikania oraz składniki aktywne kremu anti-age, Podobna technologia została użyta w kremie Blue Diamond. Dzięki temu kosmetyk łączy proces oczyszczania skóry z procesem pielęgnacji. W peelingu użyto ścierniwo diamentowe drobiny powstają przy szlifowaniu diamentu na brylant są najmniejszymi cząsteczkami jakie można zastosować w peelingu, tym samym najmniej inwazyjne i znakomicie oczyszczające. Znajdziemy w nim również subtylizyne najbardziej sprawdzony z składników peelingów enzymatycznych stabilizowana z wykorzystaniem nowoczesnych technik krystalizacji. Złuszcza martwe komórki i intensywnie nawilża.

Blue Diamond peeling Colway

Kocham peelingi w każdej postaci, więc na ten kosmetyk czekałam z niecierpliwością. Twarz peelinguję regularnie dwa razy w tygodniu, czasem nawet zdarza mi się robić to trzykrotnie. Uwielbiam, kiedy po takim procesie twarz staje się gładka, zaskórniki znikają, a skóra lepiej przyjmuje kolejne etapy pielęgnacji.

Peeling Blue Diamond ma kolor biały i kremową konsystencję. Posiada maleńkie drobinki, które są dość mocno wyczuwalne podczas stosowania. Nie nazwałabym tego mocnym zdzierakiem, ale i nie jest to delikatny, praktycznie nie wyczuwalny peeling. Postawiłabym go gdzieś pośrodku, dzięki czemu między nami narodziła się miłość. Zapach tego peelingu bardzo przypomina krem o którym pisałam wyżej - tak więc jest to kolejny plus tego kosmetyku. 

Blue Diamond peeling Colway

Bardzo dobrze oczyszcza skórę z martwego naskórka, posiada również działanie nawilżające i ujędrniające, które jest widoczne już po pierwszym użyciu. Po dłuższym stosowaniu zauważyłam, że moje rozszerzone pory zaczęły znikać, niedoskonałości przestały się pojawiać, a wągry to moje niemiłe wspomnienie. Z ręką na sercu mogę napisać, że ten peeling to najlepszy, jaki do tej pory stosowałam i cieszę się, że mogłam go wypróbować. 

Podsumowując moją przygodę z kosmetykami marki Colway mogę powiedzieć, że są to skuteczne produkty, które przypadną do gustu nie jednej osobie. 

Korzystając z okazji, chciałabym wręczyć Wam mały podarunek od sklepu dlazdrowiaiurody.com w postaci sporego rabatu na zakupy. Nie zdradzę Wam jak duża jest ta zniżka (niech zostanie to niespodzianką), jednak wierzcie mi na słowo, że warto się skusić. 
Na hasło "zuzkapisze" wartość Waszego koszyka znacznie się zmniejszy :) A jeśli chcielibyście mieć tak duży rabat na stałe - możecie założyć sobie konto w sklepie i napisać do nich z prośbą o przypisanie zniżki na stałe. Kod działa na pełnowartościowe produkty.

Będzie mi bardzo miło, jeśli ktoś z Was skorzysta z tej okazji i wykorzysta ode mnie kod. Dajcie znać - jeśli go wykorzystacie :)

Znacie produkty marki COLWAY? Stosowaliście już któryś z wyżej zaprezentowanych? Jak się sprawdziły?

Odmładzająca maska w płachcie Salmon Vgene Hydro Active Mask Duft & Doft - HIT W KOREAŃSKIEJ PIELĘGNACJI!

Odmładzająca maska w płachcie Salmon Vgene Hydro Active Mask Duft & Doft - HIT W KOREAŃSKIEJ PIELĘGNACJI!


W zeszłym tygodniu pisałam Wam o kremach do rąk, które stały się hitem w koreańskiej pielęgnacji. W tamtym poście wspomniałam, że w paczce, znalazłam jeszcze maskę do twarzy, więc dziś chciałabym Wam o niej opowiedzieć.



SalmonVGene ™ Hydro Active to luksusowa maska z mikrowłókien z gęstą warstwą powietrza. Jest bogato nasączona odżywczą esencją wzbogaconą o aktywny składnik Omega-3, aminokwasy i zmieszany DNA sodu pochodzące z ekstraktów z łososia i ekstraktu z dzikiej róży. Które drastycznie poprawiają naturalny proces odmłodzenia skóry. Inne naturalne składniki, takie jak woda z fermentacji saccharomyces z zielonej herbaty (40%), kolagen i perła, zapewniają intensywne nawilżenie i rozjaśnienie odcieni skóry. W 38 ml maska jest nasycona 3 razy większą ilością substancji niż inne na rynku, zapewniając intensywne zanurzenie. Jest przeznaczona do pielęgnacji każdego rodzaju cery, w tym również wrażliwej. Odmładza, rozjaśnia i nasyca cerę składnikami odżywczymi. Odświeża, rozjaśnia, poprawia elastyczność skóry i koi problemy skórne.


Odmładzająca maska w płachcie Salmon Vgene Hydro Active Mask Duft & Doft - HIT W KOREAŃSKIEJ PIELĘGNACJI!

Z racji tego, że uwielbiam maski, to z wielką chęcią wzięłam się za jej testy. Taka pielęgnacja w płachcie, jest moją ulubioną formą maseczek - więc tym bardziej ucieszyłam się kiedy znalazłam ją w paczce. 

Kiedy otworzyłam opakowanie, od razu zauważyłam, że materiał z którego jest wykonana jest o wiele grubszy niż w przypadku konkurencyjnych masek. Nie raz klęłam pod nosem, bo przy wyjmowaniu z opakowania, maski rwały mi się i musiałam je "sztukować". W przypadku tej - nic takiego nie miało miejsca, materiał jest gruby i bardzo wytrzymały. Kolejny plus jaki zauważyłam, to duże nasączenie tkaniny. Płyn, którym jest pokryta ma fajną, gęstą konsystencję - mogę powiedzieć, że żelową. Dzięki temu nie spływa z niej i nie kapie. 

Po nałożeniu na twarz - świetnie się jej trzyma i nie zsuwa, więc śmiało mogłam chodzić po domu i wykonywać swoje obowiązki. Nie towarzyszył temu żaden dyskomfort typu pieczenie, swędzenie czy inne tego rodzaju objawy. Czułam jedynie przyjemne chłodzenie i piękny, delikatny, kremowy i lekko różany zapach. Maska tak przyjemnie leżała na mojej twarzy, że zdjęłam ją po około 30 minutach (a może nawet lepiej). Pozostałości wklepałam w twarz, szyję i dekolt i patrzyłam jak fajnie się wchłania. 



Na efekt długo czekać nie musiałam, bo chwilę po wyschnięciu - moja skóra zrobiła się przyjemna w dotyku, miękka i gładka. Zrobiłam ją rano - niedługi czas po przebudzeniu - i wydaje mi się, że zredukowała opuchnięcie twarzy, lekko rozjaśniła skórę, dzięki czemu wyglądała ona na wypoczętą i stała się sprężysta i lekko naciągnięta - jednak bez nieprzyjemnego uczucia ściągania. O działaniu przeciwzmarszczkowym się nie wypowiem, bo nie wierzę w takie efekty w przypadku masek - no, chyba że stosowałabym ją codziennie przez kilka miesięcy. 

Dla osób ciekawych, poniżej wrzucam skład tego cudeńka:




Na stronie producenta możemy ją kupić za 14,90 zł/szt. - jednak jest też możliwość wybrania pakietu 5 szt. za 59,90 zł więc trochę pieniążków możemy wtedy zaoszczędzić. Czy warto? Myślę, że zawsze warto spróbować coś chociaż raz, nawet po to, aby przekonać się czy kosmetyk się u nas sprawdzi.

Czy sięgnę po nią ponownie? Wydaje mi się, że tak - z chęcią też, wypróbuję inne maski z tej marki i równie chętnie wrócę do Was z ich recenzją. 

Znacie maski marki DUFT&DOFT? Jak często używacie tego typu kosmetyków? 

WSPÓŁPRACA BARTEROWA / PREZENT 

Maski od Maurisse

Prezent / współpraca barterowa



Pewien czas temu na moim Facebooku pisałam Wam, że otrzymałam dwie maski od firmy Maurisse do testów. 


Marki osobiście nie znałam, trochę czytałam o niej w internecie, jednak styczności osobiście nie miałam.



Każda z nich jest podwójna. A raczej była :P Można stosować je na dwa sposoby. 

Jeżeli Twoja skóra potrzebuje delikatnego oczyszczenia, odżywienia i nawilżenia trzeba saszetkę zgiąć w pół i naciąć wzdłuż wyznaczonych linii. Wyciskać obie na raz i równomiernie nakładać na twarz, po 19 minutach zmyć. 
Jeśli natomiast potrzebujesz aktywnej, skupionej na konkretnych partiach twarzy pielęgnacji, jedną część maseczki nakłada się na policzki, szyję i pod oczy, a drugą na czoło nos i brodę. Po 20 min spłucz. 










Ja wybrałam wariant pierwszy, czyli zmieszanie dwóch na raz :) Maska, którą mam na twarzy na zdjęciach poniżej to maska łagodząca z oczyszczającą- fioletowa wersja.

Wyglądało to tak:



Na Instagramie ktoś zauważył, że maseczka świetnie podkreśla kolor moich oczu ;) No i faktycznie- są szare jak ona, chociaż mają też trochę zieleni w sobie, której niestety tu nie widać :P 

Po nałożeniu maseczki czułam delikatne pieczenie twarzy, jednak nie było ono uciążliwe i nie zmywałam jej wcześniej jak w instrukcji wskazane. 
Po zmyciu nie miałam śladów zaczerwienień, więc nie uczuliła mnie i nie zaszkodziła. Skóra po niej była widocznie nawilżona i gładka w dotyku. Wyrównała koloryt mojej skóry i widocznie ją odżywiła. Zapach jest dość intensywny czego nie lubię w kosmetykach ale po zmyciu jej z twarzy znika. Po jakiejś godzinie jednak czułam delikatną tłustość na mojej skórze- ten efekt mi się nie spodobał. Uważam, że dla mojej cery okazała się za "ciężka".

Wariant zielony, czyli maska nawilżająca sprawdziła się jednak o wiele lepiej. Również użyłam jej jako podwójną maskę. W przypadku tej- nie czułam żadnego pieczenia, zapach bardzo mi odpowiadał a skóra po zabiegu była w świetnym stanie. Mimo iż jest to maska nawilżająca, nie czułam przeciążenia mojej cery, tak jakby wchłonęło się w nią tyle ile potrzeba. 

Podsumowując:

Podoba mi się w tych maskach możliwość użycia ich na dwa sposoby. Specyfiku w środku jest wystarczająco dużo, dla mnie nawet trochę zostało. Wariant nawilżający to strzał w dziesiątkę, jeśli chodzi o moje potrzeby, ten drugi sprawdził się nieco mniej, ale wiadomo, że kosmetyk trzeba dobrać do swoich potrzeb. Na pewno sięgnę po nie niejednokrotnie. Jestem bardzo zadowolona, że mogłam się z nimi zapoznać.

Instagram