JANTAR Ocean Breeze rewitalizujący olejek pod prysznic i do kąpieli z esencją bursztynową i minerałami

Produkt pochodzi z pudełka Pure Beauty Tropical Bliss - barter 

JANTAR Ocean Brezee rewitalizujący olejek pod prysznic i do kąpieli z esencją bursztynową i minerałami

Codzienna kąpiel to dla mnie coś więcej niż tylko szybkie odświeżenie. To moment wyciszenia, chwila tylko dla mnie, kiedy mogę odetchnąć po całym dniu. Dlatego tak dużą wagę przykładam do wyboru kosmetyków, które nie tylko pielęgnują skórę, ale też wprowadzają mnie w dobry nastrój. Ostatnio moim numerem jeden w tej kategorii stał się JANTAR Ocean Breeze – rewitalizujący olejek pod prysznic i do kąpieli.


Opakowanie i konsystencja

Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to samo opakowanie. Butelka utrzymana jest w eleganckiej, morskiej tonacji, która od razu przywołuje skojarzenia z wakacjami, plażą i lekkością. Konsystencja olejku jest przyjemna – nie za gęsta, nie za rzadka. Po kontakcie z wodą zmienia się w subtelną, kremową pianę, która otula ciało i sprawia, że kąpiel staje się bardziej luksusowa niż zwykle.

Zapach – morska bryza zamknięta w butelce

Największe wrażenie zrobił na mnie zapach. Ocean Breeze to naprawdę udane połączenie świeżości morskiej bryzy z delikatnym, ciepłym akcentem bursztynu. Podczas kąpieli zapach wypełnia łazienkę, co daje efekt prawdziwego domowego SPA. Na skórze zostaje bardziej subtelny, ale nadal wyczuwalny, co dla mnie jest ogromnym plusem – nie gryzie się z perfumami, a jednocześnie sprawia, że czuję się świeżo przez długi czas.


JANTAR Ocean Brezee rewitalizujący olejek pod prysznic i do kąpieli z esencją bursztynową i minerałami

JANTAR Ocean Brezee rewitalizujący olejek pod prysznic i do kąpieli z esencją bursztynową i minerałami

JANTAR Ocean Brezee rewitalizujący olejek pod prysznic i do kąpieli z esencją bursztynową i minerałami


Jak działa na skórę?

Po użyciu olejku skóra jest oczyszczona, miękka i przyjemnie nawilżona. Nie ma mowy o uczuciu ściągnięcia, które czasami zdarza się po żelach pod prysznic. Olejek nie zostawia tłustej, lepkiej warstwy – wchłania się idealnie, co czyni go świetnym wyborem zarówno do porannego prysznica, jak i wieczornej kąpieli.

Regularne stosowanie sprawiło, że zauważyłam poprawę kondycji skóry – wygląda bardziej promiennie i zdrowo, a jej struktura stała się gładsza. To pewnie zasługa esencji bursztynowej, która od lat znana jest ze swoich właściwości regenerujących, oraz minerałów, które wzmacniają skórę i dodają jej energii.

Podsumowując. JANTAR Ocean Breeze to kosmetyk, który zdecydowanie warto mieć w swojej łazience. Działa skutecznie, pięknie pachnie i daje skórze to, czego najbardziej potrzebuje – oczyszczenie, odżywienie i miękkość. To produkt, po który z przyjemnością sięgam codziennie i który sprawia, że zwykły prysznic staje się małym rytuałem. Czy kupię ponownie? Zdecydowanie tak – to jeden z tych kosmetyków, które uzależniają zapachem i działaniem. Mam wrażenie, że najlepiej sprawdzi się wiosną i latem, kiedy szczególnie tęsknimy za lekkością i świeżością, ale myślę, że zimą również będzie świetnym poprawiaczem humoru.

Bielenda Exotic Paradise MELON - cukrowy peeling nawilżający i odświeżający olejek pod prysznic

 

Bielenda Exotic Paradise MELON cukrowy peeling nawilżający i odświeżający olejek pod prysznic

Uwielbiam sięgać po nowości do pielęgnacji ciała. Podczas ostatnich zakupów w Notino, trafiłam na serię Exotic Paradise marki Bielenda. Nie mogłam przejść obok niej obojętnie i właśnie dziś chcę opowiedzieć Wam o moich spostrzeżeniach po testach.


Bardzo lubię kosmetyki, które posiadają aromaty kojarzące się z latem. Jest w nich dużo świeżości, dzięki której, mam o wiele lepsze samopoczucie. W związku z tym, wybierając kosmetyki do pielęgnacji ciała, najczęściej sięgam po zapachy owocowe. Melon, to jeden z moich ulubionych owoców, które latem pochłaniam kilogramami. Kiedy zobaczyłam, że Bielenda w swojej ofercie posiada serię z tym owocem, wiedziałam, że muszę ją mieć. W taki właśnie sposób cukrowy peeling nawilżający i odświeżający olejek pod prysznic pojawiły się w moim domu.

Bielenda Exotic Paradise Melon - odświeżający olejek pod prysznic

Olejek do kąpieli i pod prysznic doskonale myje i odświeża ciało. Zastosowana formuła zamienia się w lekką pianę, która zadba o Twoją skórę, pozostawiając ją optymalnie wypielęgnowaną, czystą i miękką w dotyku. Orzeźwiający zapach olejku otuli Twoje ciało delikatną, energetyzującą, owocową nutą. 

 

Bielenda Exotic Paradise Melon - odświeżający olejek pod prysznic

Olejek zawiera sok z melona, który posiada właściwości nawilżające. Dzięki zawartości witamin i minerałów ma działanie wspomagające rewitalizację skóry. Formuła została wzbogacona o odświeżającą wodę z zielonej herbaty i nawilżającą glicerynę, które w duecie tworzą niezastąpiony duet pielęgnacyjny. Pielęgnuje i odświeża pozostawiając na skórze przyjemny owocowy zapach. 

Bielenda Exotic Paradise Melon - odświeżający olejek pod prysznic

Bielenda Exotic Paradise Melon - odświeżający olejek pod prysznic

Jeśli chodzi o olejki pod prysznic, to jestem bardzo wybredna. Ciężko mi dogodzić w tym temacie i do tej pory nie trafiłam na kosmetyk, który zachwyci mnie na tyle, aby zostać ze mną na dłużej. Do tej pory, najczęściej wybierałam olejki od Nivea, ale żaden z oferowanych zapachów nie odpowiadał mi na tyle, aby zagościć w mojej łazience na stałe. Olejek Bielenda Exotic Paradise Melon, to coś wspaniałego. Zapach jest tak prawdziwy, że dosłownie ma się ochotę wypić ten kosmetyk. Świeżość, lekka słodycz i lekkość, to cechy, które moim zdaniem idealnie odwzorowują ten aromat.

Olejek posiada konsystencję żelową. W połączeniu z wodą pieni się doskonale. Niewielka ilość wystarczy, aby umyć nim całe ciało. Skóra po nim jest gładka i nawilżona oraz muśnięta cudownym zapachem, który trzyma się dość długi czas. Ten olejek jest bardzo wydajny i nie pozostawia tłustych warstw, nie obkleja wanny i dobrze się spłukuje. Polecam go z całego serca, tym bardziej, że nie należy do drogich produktów. W Notino znajdziecie też inne zapachy z tej samej linii. Jest jeszcze Papaya, Pitaya i Figa.  


Bielenda Exotic Paradise Melon - cukrowy peeling nawilżający

Peeling bardzo dobrze nawilża, wygładza i odświeża skórę. Zastosowana formuła łączy działanie oczyszczających kryształków naturalnego cukru oraz pielęgnacyjnych składników aktywnych. Peeling delikatnie i skutecznie złuszcza martwy naskórek, eliminuje szorstkość i oczyszcza skórę, pozostawiając ją miękką i gładką w dotyku. 

 

Bielenda Exotic Paradise Melon - cukrowy peeling nawilżający

Peelingi do ciała od wielu lat stosuję regularnie i wręcz nałogowo. Uwielbiam tę formę pielęgnacji, bo dzięki niej moja skóra jest gładka i przyjemna w dotyku. Zamawiając olejek, musiałam skusić się również na peeling z tej samej serii. 

Ten kosmetyk zamknięty jest w słoiczku o pojemności 350 g. Sam produkt posiada konsystencję lekko galaretkowatą i dość rzadką. Drobinki cukru są małe, ale jest ich bardzo dużo i są mocno wyczuwalne pod palcami. Doskonale oczyszczają i ścierają skórę, pozostawiając ją gładką i miękką w dotyku. Nawilżenie jest zauważalne, ponieważ ten peeling zostawia na skórze lekki film. To wygodne rozwiązanie w moim przypadku, bo nie muszę już nakładać na nią balsamów do ciała, których nie znoszę. 

Bielenda Exotic Paradise Melon - cukrowy peeling nawilżający

Bielenda Exotic Paradise Melon - cukrowy peeling nawilżający


Peeling pachnie tak samo jak olejek. Ten aromat z pewnością przypadnie do gustu miłośniczkom owocowych kosmetyków i tych, które uwielbiają delikatną słodycz. Na skórze utrzymuje się do kilku godzin (2-3). Z pewnością w mojej łazience pojawią się inne zapachy z tej serii, jak wspomniałam wyżej są to Papaya, Pitaya i Figa.

Bielenda Exotic Paradise MELON - cukrowy peeling nawilżający i odświeżający olejek pod prysznic


Podsumowując moją przygodę z tymi kosmetykami jestem bardzo zadowolona. Dawno nie miałam tak skutecznych produktów do pielęgnacji ciała, które oprócz wspaniałego działania mają tak przyjemne i naturalne zapachy. Do tej pory rzadko sięgałam po kosmetyki marki Bielenda, ale po tym spotkaniu wiem, że stanie się to moim rytuałem.

Jestem ciekawa czy mieliście okazję już stosować kosmetyki z tej serii? Który zapach najbardziej Was ciekawi?

Rogé Cavaillès - Ultrabogaty, orzeźwiający i satynowy olejek pod prysznic

Współpraca barterowa / prezent


Rogé Cavaillès - Ultrabogaty, orzeźwiający i satynowy olejek pod prysznic

Prysznic to czas relaksu po męczącym dniu. Korzystając z tej chwili powinnaś wybrać kosmetyki, dzięki którym twoja skóra stanie się gładka, odnowiona i pełna blasku. Moim ulubionym kosmetykiem w tej dziedzinie jest olejek pod prysznic. Dziś chcę przedstawić Wam nie jeden, a trzy olejki od Rogé Cavaillès.

W maju ubiegłego roku miałam okazję poznać kosmetyki marki Rogé Cavaillès. Tak mi się spodobały, że pisałam Wam recenzję antyperspirantu i kremu pod prysznic. Wiedziałam wtedy, że moja przygoda z produktami tej marki się jeszcze nie skończyła. Postanowiłam, że skuszę się na zestaw olejków pod prysznic, bo od pewnego czasu taką formę kosmetyków do kąpieli lubię najbardziej.

Rogé Cavaillès - Ultrabogaty, orzeźwiający i satynowy olejek pod prysznic

Swoją recenzję chcę zacząć od mojego ulubieńca - orzeźwiającego olejku do kąpieli i pod prysznic.

Orzeźwiający olejek do kąpieli i pod prysznic został wzbogacony w naturalny olejek z sezamu i olejek z cedratu zapewniające delikatne oczyszczanie i odżywianie skóry. Jego formuła wzbogacona o zmiękczające składniki skutecznie chroni suchą i wrażliwą skórę przed wysuszaniem. Jego bogata, nietłusta i gęsta konsystencja oraz orzeźwiający cytrusowy zapach sprawią, że każdy prysznic będzie orzeźwiającą przyjemnością.Skóra jest miękka, gładka i jędrna!


orzeźwiający olejek do kąpieli i pod prysznic Roge Cavailles

Ten olejek zachwycił mnie swoim zapachem. Jest bardzo rześki, przyjemny i faktycznie orzeźwiający. Mimo że za oknem zima i wydaje mi się, że lepiej będzie on sprawdzał się latem, to jestem zachwycona jego działaniem. Pięknie się pieni, doskonale oczyszcza i widocznie nawilża moją skórę. Po wyjściu z łazienki nie muszę się dodatkowo balsamować (czego nie znoszę), bo moja skóra jest miękka, gładka i zwilżona. Taki efekt to wymarzona sprawa dla kobiet, które nie przepadają za balsamowaniem czy zwykłymi olejkami. Czemu o nich wspominam? Sama nazwa olejek - źle mi się kojarzy. Nie cierpię tłustych warstw, które zostają po zastosowania takich produktów, omijam je szerokim łukiem. Podobnie z niektórymi olejkami do kąpieli - są mega tłuste i później ciężko po nich umyć wannę czy prysznic, oraz trzeba uważać żeby się nie poślizgnąć przy wyjściu. 


orzeźwiający olejek do kąpieli i pod prysznic roge cavailles

W przypadku olejków tej marki nie ma mowy o tłustej warstwie i podobnych wypadkach, o których wspomniałam. Po konsystencji powiedziałabym, że to taki gęstszy żel - a nie olejek. Jednak działanie jest identyczne jak w przypadku używania suchych olejków po kąpieli. Dla mnie bomba!

Satynowy olejek do kąpieli i pod prysznic, zawiera naturalny olejek arganowy i ekstrakt z kwiatu róży, dzięki czemu delikatnie oczyszcza i głęboko odżywia skórę. 


Jego formuła wzbogacona o zmiękczające składniki chroni przed wysuszeniem skóry suchej i wrażliwej. Jego otulająca, nietłusta konsystencja oraz bogaty i orzeźwiający zapach róży z pewnością sprawią, że każda kąpiel czy prysznic będzie prawdziwą przyjemnością.Twoja skóra jest elastyczna i miękka w dotyku jak satyna!


satynowy olejek do kąpieli i pod prysznic roge cavailles

Działanie olejku oraz konsystencja jest identyczna jak w przypadku kolegi wyżej. Nie mogę mu nic zarzucić. Zapach jest zupełnie inny, bardziej słodki, cięższy - otulający - moim zdaniem w sam raz na zimowe, relaksujące kąpiele - czyli idealny na teraz :)

Kąpiel z nim to czysta przyjemność. Warto również wspomnieć o wydajności, która mnie pozytywnie zaskoczyła. Olejki te fajnie się pienią, dzięki czemu są bardzo wydajne. Niewielka ilość wyciśnięta na myjkę czy gąbkę wystarczy na umycie całego ciała. Nie mam pojęcia na ile czasu mi starczą - bo używam ich na zmianę i zużycie jest naprawdę znikome.


satynowy olejek do kąpieli i pod prysznic roge cavailles

Ostatni z olejków to Dermo U.H.T czyli Ultrabogaty Olejek myjący. Specjalnie opracowany dla skóry bardzo suchej i atopowej. Olejek myjący o wysokiej tolerancji zapewnia maksymalną ochronę, dbając jednocześnie o skórę.

Opracowana wspólnie z dermatologami formuła zawiera wyłącznie składniki bezpieczne dla skóry oraz starannie dobrane substancje myjące, które delikatnie działają na skórę. Olejek myjący Dermo-U.H.T charakteryzuje się 15% koncentracją kompleksu Dermo-U.H.T. oraz i silnie łagodzących substancji czynnych. Wyjątkowo bogaty olejek myjący stymuluje proces naprawy naskórka i łagodzi uczucie swędzenia.
 
Silne aktywne składniki: Zaczerwienienia skóry o 50% mniej widoczne już po dwóch dniach! (1) Dzień po dniu skóra odzyskuje ukojenie i uczucie komfortu.


Olejek myjący Dermo-U.H.T roge cavailles

Olejek nie ma substancji zapachowych, ale sam pięknie pachnie. Zawiera bisabolol i imbir i 3 cukry- sorbitol, ksylitol i erytritol i emolient, które razem mają działanie przeciwzapalne, przeciwświądowe i intensywnie nawilżające. Olejek bardzo delikatnie się pieni w czasie mycia i pozostawia skórę prawdziwie uspokojoną i odżywioną, a swędzenie od razu ustępuje.

Ten olejek postanowiłam przekazać do użytkowania dla mojego syna, który od lat zmaga się z AZS. Musimy uważać jakie żele stosuje, ponieważ niektóre nawet z przeznaczeniem do jego schorzenia powodują u niego pieczenie i nawet ból. Ten olejek póki co spisuje się dobrze. Świetnie oczyszcza, łagodzi podrażnienia i nawilża jego zmęczoną chorobą skórę. Zauważyłam, że jest również bardzo wydajny - u syna żele szybko się kończą, a ten po miesiącu jeszcze stoi, mimo codziennych kąpieli. 


Ten olejek zauroczył mnie pompką w opakowaniu - do mnie taka forma opakowań zdecydowanie przemawia, są wygodniejsze niż te zwykłe nakrętki z zamknięciem na klik i bezpieczniejsze przy dzieciach (mówię o mojej 2-letniej córce, która każdy żel wylewa). Pompka dozuje idealną ilość olejku, dzięki czemu nie zużywamy go za dużo.

Podsumowując moje ponowne spotkanie z tą marką chcę znowu ją Wam polecić. Piękne zapachy, dobre ceny, oraz wysoka skuteczność sprawiają, że chce się sięgać po kosmetyki Rogé Cavaillès. Z pewnością zostaną ze mną na długo.

Czy znacie te olejki? Stosowaliście jakieś produkty marki Rogé Cavaillès?

Wygładzająco- ujędrniający olejek do ciała pod prysznic VENUS

Prezent / współpraca barterowa



Nie lubię balsamów do ciała czy oliwek. Nie potrafię siedzieć bezczynnie, czekając aż wchłoną się w moją skórę. Zawsze wybieram kosmetyki, które mają właściwości nawilżające- do kąpieli. Olejki toleruję tylko i wyłącznie w formie tych pod prysznic. Dlatego też skusiłam się na ten, który w swojej ofercie posiada marka VENUS. 




Wygładzająco-Ujędrniający olejek został stworzony do kompleksowej pielęgnacji skóry podczas codziennej kąpieli pod prysznicem. Lekka formuła ujędrnia, wygładza i nawilża skórę. Dodatkowo masaż ciała wzmacnia działanie kosmetyku-  pozwala na szybsze osiągnięcie oczekiwanego rezultatu.
Receptura produktu została oparta o składniki pochodzenia naturalnego:
  • Olejek z zielonej herbaty ma właściwości wyszczuplające i detoksykujące.
  • Olej z karotki poprawia koloryt skóry i działa napinająco.
  • Witamina E regeneruje i odżywia.


Kosmetyk ten został umieszczony w błękitno- białej tubie zamykanej na klik- to najwygodniejsza forma opakowań kosmetyków. Mieści w sobie 250 ml olejku więc jest to całkiem pokaźna ilość.

Zapach kosmetyku jest bardzo słodki, być może jest to zasługa zielonej herbaty, która jest jednym ze składników. Odpowiada mi ten aromat i dzięki niemu z jeszcze większą przyjemnością mogę go stosować.

Konsystencja olejku jest żelowa- dzięki czemu nie spływa po ciele chwilę po aplikacji. Już niewielka ilość wystarcza na równomierne pokrycie wybranych partii ciała. Czyli wydajność jest bardzo dobra. Masując, pomagamy kosmetykowi dotrzeć szybciej wgłąb skóry.


Po zakończeniu masażu, całość spłukuję obficie wodą. Na skórze pozostaje delikatna warstwa oliwki, jednak ku mojemu zdziwieniu nie plami ona ubrań i nie pozostawia po sobie śladów. 

Nie zauważyłam poprawy kolorytu mojej skóry, może po dłuższym stosowaniu będą widoczne takie efekty. Wyszczuplanie również nie zostało zauważone- ja jednak nie wierzę w takie działania w przypadku kosmetyków. Uważam, że nic oprócz ćwiczeń nie poprawi wyglądu naszego ciała. No, chyba że operacje plastyczne, na które mimo wszystko bym się nie zdecydowała😉.

Skóra po takim prysznicu jest wyraźnie napięta i nawilżona. Z racji tego, iż nie używam balsamów- przy delikatnym draśnięciu, zarysowaniu mojego ciała zawsze pozostawał białym suchy ślad. Dziś takie zarysowania stają się coraz mniej widoczne. Mam nadzieję, że z czasem znikną całkowicie. Zapach olejku utrzymuje się na mojej skórze przez dłuższy czas. Co jest na pewno kolejną zaletą tego kosmetyku. 

Bardzo podoba mi się ten efekt. Jestem zadowolona z jego stosowania i na pewno pozostanę przy nim na dłużej. 

Cena tego cuda, to około 12 zł. 

Wygładzająco- ujędrniający olejek do ciała pod prysznic VENUS

Lirene, Olive In-Shower, olejek pod prysznic, Inca Inchi

Prezent / współpraca barterowa

Lirene, Olive In-Shower, olejek pod prysznic, Inca Inchi


Z marką Lirene dopiero poznaję się osobiście. Znam ją od dawna- jednak była to znajomość jedynie ze "słyszenia". Aktualnie jestem posiadaczką kilku produktów tej firmy i na pewno w przyszłości przyjdę do Was z niejedną recenzją. 


Dzisiaj postanowiłam, że pokażę Wam moje ostatnie odkrycie kąpielowe- mianowicie olejek pod prysznic Inca Inchi. 




Olejek pod prysznic dokładnie oczyszcza oraz intensywnie odżywia i zmiękcza skórę. Dzięki zawartości oleju inca inchi*, bogatego w kwasy Omega-3 i Omega-6, produkt wzmacnia barierę hydrolipidową naskórka, zapobiega utracie wody, dodatkowo poprawiając kondycję skóry. Olej jojoba i sojowy intensywnie odżywiają i zapobiegają przesuszeniu skóry. Ciało po kąpieli staje się miękkie, gładkie i doskonale nawilżone.

Stosuj 1-2 razy dziennie.

Bezpośrednio po zastosowaniu olejku 100% badanych potwierdziło, że skóra jest miękka w dotyku, a 90% odnotowało poprawę nawilżenia i wygładzenia skóry.







*Olej Inca Inchi powstaje w wyniku  wyprasowania na zimno orzechów rośliny Sacha Inchi rosnącej w Peruwiańskiej dżungli. Orzechy te znajdują się wewnątrz owoców o charakterystycznym kształcie gwiazdy. Roślina ta była znana i ceniona już w kulturach preinkaskich, które stosowały pozyskany z jej nasion olej w leczeniu poparzeń i podrażnień. Olej Inca Inchi to prawdziwy skarb amazońskiej puszczy, zawiera bowiem mnóstwo składników niezwykle korzystnych dla naszego zdrowia, a także zdrowia naszej skóry. Za jego fantastyczne właściwości regenerujące i uelastyczniające skórę odpowiada wyjątkowo bogaty skład tego oleju,  który czyni go jednym z najbardziej poszukiwanych i uznawanych obecnie olei kosmetycznych. Olej Inca Inchi to unikalne połączenie następujących składników aktywnych: niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT) oraz antyoksydantów. Z racji swojego bogatego składu przyczynia się do zmniejszenia rozwarstwienia tkanki skórnej poprzez zwiększenie mikrokrążenia krwi. Oddziałuje on na dużo głębsze warstwy skóry niż pozostałe oleje, dostarczając skórze właściwej witamin (A i E) oraz kwasów Omega 3,6 i 9.


Standardowo zacznę od opakowania. Olejek mieści się w przejrzystej lekko brązowawej buteleczce zamykanej na klik. Z daleka widać nazwę marki, która wypuściła kosmetyk. Osobiście bardzo lubię logo Lirene- jest proste i wpada w pamięć. 
Klik jest dość mocny, czasem musiałam otwierać opakowanie dwiema rękami, ponieważ jedną nie dawałam rady. Zamyka się szczelnie, więc jeśli upadnie nam pod prysznicem, to nie musimy się bać o wylanie zawartości. 
Sam kosmetyk jest olejkiem, więc konsystencji możecie się domyślić- jest oleista i lejąca. Naprawdę nie wiele jej trzeba nalać na gąbkę/rękę aby umyć całe ciało. Świetnie się pieni, więc nie ma w tym przypadku problemu z wydajnością. 
Na zdjęciach widzicie stan faktyczny opakowania, a olejek stosuję codziennie od 2 i pół tygodnia. Pojemność buteleczki to 200 ml, więc patrząc na moje zużycie myślę, że starczy mi jeszcze na 1,5 miesiąca :) Jak będzie- zobaczymy.



Zapach olejku przypomina mi trochę męskie perfumy, jednak ja lubię takie aromaty, więc dla mnie jak najbardziej to pasuje. 
Po ciele rozprowadza się bez żadnego problemu, a po spłukaniu nie pozostawia tłustej warstwy jak większość tego typu kosmetyków. Po kąpieli moja skóra jest naprężona, pachnąca, miękka w dotyku i dobrze nawilżona. Nie muszę stosować żadnego balsamu- czego nie lubię, więc jestem zachwycona działaniem tego olejku. 



Jak wspomniałam na początku to moja pierwsza przygodna z marką Lirene i jeśli pozostałe kosmetyki, które posiadam będą mnie zachwycać jak ten olejek to oszaleję z radości <3
A Wy znacie ten kosmetyk? Lubicie Lirene? Macie jakieś swoje ulubione kosmetyki tej marki? 

Instagram