Paleta cieni MAKEUP REVOLUTION LIFE ON THE DANCE FLOOR - SPARKLES oraz wypiekany rozświetlacz I HEART MAKEUP BLEEDING HEART
PACZKA PR / PREZENT
Ponownie wracam do Was z recenzją produktów marki Makeup Revolution. Nie wiem czy pamiętacie, ale jakiś czas temu pokazywałam Wam trzy przepiękne, brokatowe paletki LIFE ON THE DANCE FLOOR - złotą, srebrną i miedzianą. Okazało się, że z tej serii jest jeszcze jedna paletka - czarna - postanowiłam więc Wam o niej opowiedzieć, a przy okazji pokazać kolejne serduszko, które trafiło do mojej kolekcji.
Swoją recenzję zacznę od palety cieni, która jako pierwsza została przeze mnie wypróbowana. Jej nazwa to Life on the dance floor - Sparkles czyli blaski - podejrzewam, że nazwa pochodzi od koloru zarówno opakowania, które jest brokatowe, jak i wnętrza w którym ukrytych zostało pełno mieniących się odcieni, oraz kilka matów, które należą do kolorów bardzo rzucających się w oczy.
Podobnie jak poprzednie palety z tej serii, cienie - zamknięte są w kasetce, która mieści w sobie aż 24 kolory. Opakowanie zamyka się na mocny klik - czasem mam problem z jego otwarciem, więc jest bardzo solidnie wykonane i bez obaw można nosić ją w poręcznej kosmetyczce. Co mnie zachwyca w tej serii - lusterko jest na całą długość kasetki - więc można powiedzieć o nim pełnowymiarowe. Nie powiększa, nie pomniejsza - dla mnie jest doskonałe - i zawsze maluję się przy jego pomocy.
W środku znajdziemy 24 cienie w przeróżnych odcieniach - od róży, poprzez zielenie, po fiolety i brązy.
BREATHE - Kość słoniowa, perłowa
STUNNER - jasny łososiowy, połyskujący
COA - łososiowy, połyskujący
CLOSER - jasny pomarańcz, delikatnie połyskujący
PUSH IT - ciepły brąz wpadający w rudość, lekko połyskujący
NOBODIES - brąz wpadający w czerwień, połyskujący
RAZZLE - srebrny, mocno mieniący
DAZZLE - jasny oliwkowy, mocno połyskujący
BEG FOR MORE - oliwkowy, mat z delikatnymi drobinkami odbijającymi światło
GOT BACK - bardzo ciemna zieleń - matowy
HOT MESS - mocno połyskująca zieleń
BASIC - grafitowy - połyskujący
DIAMONDS - cukierkowy róż, połyskujący
HOT PANTS - pięknie połyskujący fiolet
BOTTOMS UP - brudny fiolet, połyskujący
STRUT - mocny róż, matowy
POPPIN - mocny fiolet, matowy
NOT SUBTLE - brązowy fiolet - połyskujący
LIT - chłodniejszy fiolet, połyskujący
KEEP GOING - niebieski - bardzo rzucający się w oczy - połyskujący
TILL MORNING - ciemniejszy niebieski, połyskujący
LAST ORDERS - ciemny fiolet, połyskujący
MINI SKIRT - Brudny ciemny fiolet, połyskujący
DON'T BE JELLY - szaro fioletowy, połyskujący
w rzeczywistości cienie są nieco ciemniejsze, bo zdjęcie musiałam rozjaśnić
Na co dzień używam brązów, fioletów i zieleni, więc ta paletka kolorystycznie jest zbliżona do moich upodobań. Jej kolory są jednak bardziej wyraźne, mocniejsze i rzucające się w oczy. Od jakiegoś czasu lubię eksperymentować przy makijażu, dlatego też cieszę się, że mam ją w swojej kolekcji. Pozwoli mi ona na zabawę kolorami i odważne, pełne barw makijaże. Wydaje mi się, że będzie ona idealna na zbliżające się lato i oczekiwane przez wszystkich... wakacje :)
Jeśli chodzi o pigmentację, to pisałam już w poście o tych paletkach - że dla mnie jest to bomba! Jest zdecydowanie bardziej nasycona od słynnych czekoladek, a na oko przenosimy taki sam kolor jaki widzimy we wnętrzu paletki. Jest to dla mnie ogromny plus, bo nie lubię, kiedy makijaż zajmuje mi dużo czasu. Trwałość jest dobra - wystarczająca. Godzin nie liczę, jednak od pomalowania do demakijażu - praktycznie nie widzę różnicy w kolorach.
Drugim bohaterem dzisiejszego wpisu jest serduszko I HEART MAKEUP BLEEDING HEART. Jest to rozświetlacz do twarzy zamknięty w charakterystycznym, urokliwym pudełeczku w kształcie serca. Produkt, dzięki różowemu odcieniowi, sprawdzi się w podkreślaniu kości policzkowych. Wielobarwne odcienie rozświetlacza można dowolnie łączyć lub stosować pojedynczo. Produkt pozostawia na skórze niezwykły "efekt tafli".
To serduszko to nic innego jak wypiekany róż, który wbrew pozorom ma wszechstronny wachlarz zastosowań. Możemy używać go jako typowego różu do policzków, nadaje się również jako rozświetlacz czy w kąciki oczu - aby rozświetlić makijaż oka.
rozświetlacz w świetle słonecznym
rozświetlacz w świetle dziennym
W serduszkach urzekła mnie przede wszystkim wydajność. Kilka z nich stosuję już od ponad roku i na prawdę nie widzę zużycia. Zbite są bardzo mocno, a mimo to ich pigmentacja nie traci na swojej intensywności. Są jakby kredowe - jednak nie sypią się, a ich aplikacja jest dziecinnie prosta.
Trwałość należy do bardzo dobrych - moja twarz muśnięta odrobiną tego kosmetyku - pięknie mieni się i błyszczy przez wiele godzin. Efekt jest zachwycający - czego niestety nie udało mi się ująć na zdjęciach.
O jego opakowaniu nie będę się rozpisywać, bo same widzicie, że wygląda obłędnie i spodoba się pewnie większości kobiet. Nadaje się idealnie na prezent przyjaciółce czy innej, bliskiej nam kobiecie.
Jak widzicie na zdjęciach oba produkty są przepiękne i nie należą do drogich. Paletka kosztuje około 40 zł, a róż około 25 zł. Dostępne są w wielu drogeriach internetowych więc możecie upolować je nawet taniej.
Ponownie jestem zachwycona jakością, jak i trwałością, a marka Makeup Revolution za każdym razem udowadnia, że jest godna uwagi i warta każdej wydanej złotówki.
Znacie te produkty? Macie może jakieś ulubione kosmetyki tej marki?
