Marybeth Mayhew Whalen "Miasteczko Worthy" - recenzja
Współpraca barterowa / prezent
Książka Marybeth Mayhew Whalen opowiada o miasteczku w stanie Georgia, w którym wszystko zostaje przewrócone do góry nogami, gdy nieakceptowany chłopiec zabija trzy cheerleaderki w wypadku samochodowym, przez co wychodzą na jaw ukrywane prawdy i konflikty.
Zakłócające zimną jesienną noc wycie syren w Worthy, małym miasteczku w stanie Georgia, zmienia tryumf w tragedię. Zaledwie kilka godzin po tym, jak drużyna Wildcats zwyciężyła, miasteczko zostaje dotknięte śmiercią trzech cheerleaderek, których pełne perspektyw życie zostało ucięte w tragicznym wypadku. Wypadek podobno spowodował kierujący drugim pojazdem chłopak — jedyny ocalały. Gdy zaczynają krążyć plotki i oskarżenia, zawiązują się sojusze, a na jaw wychodzą długo skrywane sekrety.W centrum wydarzeń znajdują się cztery kobiety. Każda z nich boryka się ze stratą, żalem, wstydem i kłamstwami: Marglyn, rozpaczająca matka, Darcy, której syn siedział za kierownicą, Ava, nauczycielka na zastępstwie ukrywająca skandaliczne zdarzenia i Leah, cheerleaderka, która powinna wtedy jechać z przyjaciółkami, ale zrezygnowała. Czy jeśli prawda wyjdzie na jaw, przyniesie tym czterem bohaterkom odkupienie, czy upadek?
- lubimyczytac.pl
Na samym początku, kiedy tylko sięgnęłam po tą książkę, byłam mocno nią zainteresowana. To co można przeczytać z tyłu książki tak mnie zachęciło, że musiałam zamówić sobie jeden egzemplarz. Kiedy tylko przysiadłam do lektury, trochę się do książki zraziłam. Czemu? Pisana jest w formie narracyjnej, co kilka, kilkanaście stron, mamy jakby nowy rozdział - każdy zaczyna się imieniem bohaterki o której losach będziemy czytać. To mnie trochę denerwowało i nie pozwalało skupić się na jednej osobie. W pewnym momencie nie wiedziałam już kto jest kim i o czym na prawdę czytam. Odłożyłam książkę na bok, przez ten czas przeczytałam kilka innych. Wróciłam do niej, ponieważ nie lubię zostawiać nie przeczytanych pozycji. Dopiero po po około 60-80 stronach zaczęłam łączyć fakty i zdawać sobie sprawę o kim teraz czytam. Jak napisane jest wyżej, w książce poznajemy oddzielne historie z życia czterech kobiet - każda z nich ma powiązanie w wypadkiem, który rozpoczął różne wydarzenia i dzięki któremu wyszły na jaw pewne fakty.
Czytając książkę najbardziej polubiłam Leah - jedną ze szkolnych cheerleaderek, która jako jedyna nie jechała tamtego wieczoru samochodem który brał udział w wypadku (dzięki czemu przeżyła). Przez cały czas zastanawiałam się, dlaczego nie była wtedy ze swoimi przyjaciółkami. Do samego końca byłam przekonana, że to przez nią w aucie stało się coś przez co doszło do wypadku i dlatego Leah jest taka tajemnicza w tej kwestii. To, co okazało się powodem jej nieobecności okazało się zupełnie nie tym, czego mogłam się spodziewać. Autorka mocno mnie zaskoczyła i sprawiła, że zrozumiałam zachowania bohaterki i jej tajemniczość.
Oprócz tego moją uwagę zwróciła również historia Marglyn - jednej z matek, która przeżywa śmierć swojej córki. Ma ona szczególny charakter, ponieważ matka dość często karciła swoją córkę za jej słowa czy zachowanie, a nie mówiła jej o tym co do niej czuje. Historia matki, która wini się za to, że ostatnie słowa do córki nie były niczym pozytywnym, strach przed stratą i bezgraniczna miłość. Taka mieszanina uczuć, zagubienie i bezsilność sprawiły, że sama spojrzałam na siebie i to jaką matką jestem w rzeczywistości. Książka skłoniła mnie do przemyśleń i refleksji...
"Miasteczko Worthy" Marybeth Mayhew Whalen podobało mi się na tyle, żeby zachęcić Was do przeczytania tej historii. Tajemnice, intrygi, kłamstwa - wszystko jest ciekawie wplecione w lekko kryminalną historię. Jej zakończenie moim zdaniem pasuje do całej historii i jestem zadowolona, że wszystko potoczyło się tak jak powinno. Chociaż przyznam, że spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Jest to moja pierwsza książka, która wyszła spod pióra tej autorki, ale wydaje mi się, że nie będzie ostatnią. Mimo, że na początku nie porwała mnie i myślałam, że nie dam rady jej przełknąć - po jej przeczytaniu do końca czuję się usatysfakcjonowana.