Wet n wild - Lash Renegade, Pressed Powder Poudre Compacte, Perfect Pout Gel Lip Liner oraz Megaliner
WSPÓŁPRACA BARTEROWA / PREZENT
W końcu nadszedł czas na moją opinię na temat kosmetyków kolorowych marki Wet n Wild. Produkty te goszczą w moim domu już jakiś czas, wolałam jednak potestować je dłużej, aby móc powiedzieć Wam o nich więcej jak tylko o pierwszych wrażeniach.
Moją uwagę z pewnością przykuł tusz do rzęs Lash Renegade. Ma nietypowe opakowanie - w formie kryształu. Wygląda to bardzo ciekawie i na pewno zwróciło by moją uwagę w sklepie. Co skrywa w środku?
Jak widzicie nie tylko opakowanie jest nietypowe, bo szczoteczka również jest inna jak wszystkie dostępne na rynku. Nie wiem czy pamiętacie, ale w wakacje pisałam o tuszu do rzęs Lash Crown od Max Factor i ta szczoteczka łudząco mi ją przypomina. Nieco się różnią, jednak zamysł jej wykonania z pewnością był ten sam. Mniejsza część lepiej dociera do rzęs w wewnętrznym kąciku oka, dzięki czemu nasz makijaż ma wyglądać lepiej.
Według producenta ta maskara zwiększa objętość rzęs, wywija je do góry i pogrubia je. Jak jest w rzeczywistości?
Moim zdaniem efekt nie jest tak oszałamiający jak można oczekiwać. Jest to tusz, który idealnie pasuje do makijażu na co dzień - takiego lekkiego i delikatnego. Nie skradł mojego serca na tyle, żebym do niego wracała. Jednak niczym mi też nie podpadł. Nie kruszy się i nie osypuje. Zmywa się dobrze każdym z moich kosmetyków do demakijażu.
Najbardziej lubiany z tej czwórki przeze mnie kosmetyk to tusz do kresek Megaliner. Wysoka pigmentacja, bogata płynna formuła pozwoli na szybkie i precyzyjne kreski na oku. Wysycha dość szybko, trwałość oceniam na dobrą, trzyma się na swoim miejscu przez wiele godzin.
Pędzelek jest dość krótki i elastyczny dzięki czemu bez problemu radzi sobie z malowaniem kresek na powiece. Moje powieki nie są już pierwszej młodości, są dość wiotkie i z tego powodu często miewam problem z namalowaniem ładnej kreski. Z tym eyelinerem to już nie problem.
Kolejny kosmetyk, to puder Pressed Powder Poudre Compacte. Konsystencja tego pudru bardzo mi się spodobała. Jest on miękki i aksamitny - zupełnie inny jak twarde do tej pory pudy w kompakcie. Dzięki temu pięknie stapia się z cerą i nadaje jej świeży i naturalny wygląd. Używałam go na czystą skórę jak i na podkład w celu wykończenia makijażu. Obie wersje fajnie się sprawdziły.
O czym warto wspomnieć - puder nie kruszy się i nie osypuje podczas aplikacji. Tak jakby przywierał od razu do pędzla, a następnie do skóry. To duży plus.
Ostatni produkt, który znalazłam w swojej paczce, to konturówka Perfect Pout Gel Lip Liner. Kredka do ust wykonana ze specjalnej formuły polimerowej, płynnie przesuwa się po wargach i pozostawia kolor, który idealnie się trzyma.
Kolor który posiadam to taki trochę zgaszony brzoskwiniowy róż, który bardzo mi się spodobał. Mam nawet podobną pomadkę, więc pasuje mi do niej idealnie. Konsystencja jest ciekawa - nie jest to twarda kredka, ale też nie na tyle miękka, żeby się połamała podczas używania. Taka pośrednia miękkość. Kolor nie traci swojej intensywności podczas aplikacji. Trwałość mogę ocenić jako dobrą - ogólnie nie używam konturówek więc ciężko mi ją porównać do czegokolwiek.
Podsumowując produkty tej marki mogę powiedzieć, że są ciekawe. Szału według mnie nie robią, jednak każdy ma swoje wymagania i potrzeby więc nie napiszę o nich nic złego. Świetnie nadają się do makijażu na co dzień - dzięki nim uzyskamy piękny i naturalny look.
Znacie kosmetyki tej marki? Jak się u Was sprawdzają?