R.L. Mathewson "Rozgrywka z sąsiadem" tom 1 - PRZEDPREMIEROWA RECENZJA PATRONACKA

Współpraca barterowa / prezent



R.L Mathewson "Rozgrywka z sąsiadem" tom 1 - PRZEDPREMIEROWA RECENZJA PATRONACKA

Czy wiecie jak to jest mieć irytującego sąsiada, który żyje jakby miał całą planetę dla siebie? Głośne imprezy w domu, laski wykrzykujące pod jego oknem w nocy, albo inne uprzykrzające Ci funkcjonowanie sytuacje w życiu codziennym? Nie? Haley niestety żyje tak od pięciu lat... Dziś nadszedł czas na przedpremierową patronacką recenzję książki R. L. Mathewson "Rozgrywka z sąsiadem".

Chcę zacząć od tego, że jest to mój pierwszy patronat medialny, za co jestem bardzo wdzięczna Wydawnictwu NieZwykłemu. Nie mogłam doczekać się, aż egzemplarz z moim logo w środku w końcu trafi w moje ręce. To takie jedno z moich ukrytych blogowych marzeń, które w końcu udało mi się zrealizować. Moją radość pewnie zdążyliście już zauważyć na moim fanpage'u i instagramie :) Dziękuję tym, którzy trzymali za mnie kciuki i cieszą się ze mną z mojego szczęścia :)

Wróćmy więc do książki, która jest tu główną bohaterką :) Poniżej umieszczę Wam opis, który zachęcił mnie do tego, aby zainteresować się tą, a nie inną pozycją:


Haley ma wszystkiego dość. Przez całe swoje życie w sytuacjach stresowych się wycofywała. Pozwalała ludziom sobą pomiatać i przez ostatnie pięć lat znosiła wybryki pewnego sąsiada. Ale koniec z tym. Teraz Haley wreszcie postawi na swoim i pokaże, co o nim myśli. Opracowuje plan gry i obiecuje sobie, że nie zapomni, na co naprawdę stać jej wrednego sąsiada. Będzie czujna i waleczna.

Jason nie spodziewał się, że gdy zniszczy kwiaty sąsiadeczki, ta rzuci się na niego niczym Rambo. Co nie zmienia faktu, że właśnie wtedy naprawdę ją dostrzegł. I musiał przyznać, że całkiem mu się spodobało to, co zobaczył.

Tak więc kochani, przygotujcie się na Rozgrywkę z sąsiadem, dużą dawkę humoru, masę emocji i ... drugiej twarzy głównej bohaterki, która zszokowała mnie bardziej niż się tego spodziewałam.


Ponieważ publikowałam Wam na moim fanpage'u pierwsze rozdziały książki, to mogę wspomnieć o okolicznościach w jakich "poznali się" nasi bohaterowie. Piszę w cudzysłowie, ponieważ sąsiadami są od pięciu lat, a na dodatek razem pracują w jednym liceum i uczą tego samego przedmiotu, mając sale wykładowe obok siebie. 

Haley i Jason mieszkają w sąsiadujących domach, stoją tak blisko, że słyszą swoje oddechy. Można tak to ująć... Dom mężczyzny jest bardzo zaniedbany. Jason w ogóle nie dba o swoje otoczenie, z budynku płatami odchodzą farby, trawnik jest ścinany raz na miesiąc i na pierwszy rzut oka widać, że lokator prowadzi "lekki" styl życia. Facet lubi imprezować, słuchać głośnej muzyki, a czasem w nocy pod jego oknami krzyczą jego niespełnione kochanki. Haley próbowała różnych sposobów aby sprzedać swój dom i w końcu zaznać spokoju, jednak po kilkunastu próbach sprzedaży i odmowach klientów poddaje się. Każdy potencjalny kupiec rezygnował z domu przez sąsiada z piekła rodem. Kobieta mimo, że w duchu nie znosi sąsiada, nigdy jednak nie zwróciła mu uwagi na jego zachowanie, tylko unikała go i robi tak przez całe pięć lat... 

Cała historia zaczyna się w momencie, kiedy mężczyzna wyrywa tulipany z rabatki obok domu naszej głównej bohaterki. Ta, mimo, że należy do osób, które są wstydliwe i unikają spotkań oko w oko, postanawia zareagować, bo tulipany dostała od swojej ukochanej babci. Nie waha się i lodowatą wodą z węża ogrodowego oblewa Jasona. Okazało się, że były powody dla których mężczyzna to zrobił, a sytuacja robi się jeszcze bardziej zakręcona, że oboje muszą uciekać do domu Haley.

R.L Mathewson "Rozgrywka z sąsiadem" tom 1 - PRZEDPREMIEROWA RECENZJA PATRONACKA

R.L Mathewson "Rozgrywka z sąsiadem" tom 1 - PRZEDPREMIEROWA RECENZJA PATRONACKA

I tutaj między bohaterami zaczyna rodzić się... przyjaźń. Jesteście zdziwieni? Nie tylko Wy - czytając książkę sama byłam w szoku - jak mocna przyjaźń połączyła tych dwojga. Oboje bardzo się polubili, poczuli się przy sobie bardzo swobodnie i zachowywali się jak prawdziwi kumple! A ludzie mówią, że przyjaźń damsko-męska jest niemożliwa. Czy to prawda?

Czytając historię tych dwojga naśmiałam się do łez. Mimo trzecioosobowej narracji, bohaterowie byli tak dobrze opisani, że mogłam ich sobie wyobrazić i wczuć się w ich sytuacje i wydarzenia. Kiedy było zabawnie - śmiałam się razem z nimi; kiedy byli wkurzeni - ja również odczuwałam złość. A kiedy czuli się skrępowani - też czułam się niezręcznie. To świetny zabieg pisarski z którym nie często się spotykam. 

Mimo silnej przyjaźni, która połączyła tych dwojga, niezaprzeczalnie można było wyczuć między nimi chemię, która narastała z każdą czytaną kartką. Trochę przypomniało mi to początki znajomości z moim mężem - bo również między nami zaczęło się od przyjaźni i postrzegania siebie jako przyjaciół, a nie kogoś do kochania. Czy między naszymi bohaterami w końcu zaiskrzyło i zrodzi się tutaj prawdziwe uczucie? Czy Jason i Haley dali sobie szanse? A może nie udało im się i stracili szanse na najlepszą przyjaźń w swoim życiu?

Nie mylcie tej książki ze zwykłą, nudną obyczajówką - nie pozwolę Wam jej wrzucić do tego worka. Znajdziecie tu przeróżne wątki - od zabawnych sytuacji, do smutnych - przynajmniej dla mnie. Tych dwoje pochodzi z zupełnie dwóch różnych rodzin i światów - w jednym rządzi miłość, a w drugim... pieniądze i pozycja. Rodzina Haley jest strasznie snobistyczna i nie zwraca uwagi na szczęście kobiety, ciągle ja krytykują i chcą rządzić jej życiem - dosłownie. Kobieta jednak bardzo różni się od swoich bliskich, a mimo to - znosi ciągłe upokorzenia i ich przeróżne zachowania, nigdy nie mówi im jak bardzo ją ranią. Jason z kolei, ma rodzinę, która żyje ze sobą w zgodzie, zawsze się wspiera i lubi ze sobą spędzać czas. Czy połączenie tak różniących się od siebie światów jest w ogóle możliwe? Jak Jason zareaguje kiedy zobaczy zachowanie rodziny swojej przyjaciółki?

Mogłabym pisać bez końca o tych bohaterach, bo oboje urzekli mnie swoim charakterem. On, pewny siebie samiec alfa, który zmienia się we wrażliwego i troskliwego mężczyznę. Ona - szara myszka, wstydliwa i zakompleksiona, która obok swojego przyjaciela staje się pewną siebie i odważną kobietą, która jest zdolna do wielu rzeczy o których sama pewnie nie wiedziała. Uwierzcie mi, że będzie gorąco!

Jak potoczy się ta historia? O tym dowiecie się wyłącznie czytając książkę. Już jutro (3 czerwca 2020) ma swoją premierę. Na moim instagramie możecie wziąć udział w konkursie w którym ktoś z Was będzie miał okazję przygarnąć jeden egzemplarz. Dlatego jeśli czujecie się chociaż trochę zainteresowani, to zapraszam do wzięcia udziału tutaj ---> Konkurs na instagramie

Jeszcze raz chciałabym podziękować Wydawnictwu NieZwykłe za zaufanie i zaszczyt jakim jest mój patronat medialny. 

R.L Mathewson "Rozgrywka z sąsiadem" tom 1 - PRZEDPREMIEROWA RECENZJA PATRONACKA


A Was zachęcam do zamówienia egzemplarza dla siebie. Chętnie poznam Waszą opinię o książce po lekturze :) 

VIVA ESPANA - kolekcja lakierów hybrydowych NC Nails Company

Współpraca barterowa / prezent



VIVA ESPANA - kolekcja lakierów hybrydowych NC Nails Company

Całkiem niedawno powróciłam do manicure hybrydowego. Jak zawsze - uzupełniłam zapasy lakierów, produktami marki NC Nails Company, której jestem wierna od lat. Moją uwagę zwróciła kolekcja VIVA ESPANA, która zachwyca gamą kolorów idealnych na lato.


Viva Espana to kolekcja HIT! Składa się ona z aż 15 kolorów!
Znajdziecie tam wspaniałe, jasne kolory- delikatny róż, żółty, pomarańcze… oraz te ciut intensywniejsze – głęboki róż, energiczny fiolet. Dla osób, które nie przepadają za takimi kolorami – SPOKOJNIE, mamy też coś dla Was. Delikatne pastele – lekki wrzos czy błękitny…To oczywiście nie jest koniec!
Znajdziecie tam również gwałtowną miętę czy idealny granat!
Od kiedy pamiętam lubiłam nosić stonowane paznokcie. Czułam się źle, kiedy były pomalowane na krzykliwe kolory. W zeszłym roku jednak wszystko mi się odmieniło i zaczęłam sięgać nawet po neony! Kiedy zobaczyłam nową kolekcję lakierów hybrydowych o nazwie Viva Espana, postanowiłam skusić się na trzy kolory - żeby zobaczyć, czy uda mi się polubić z neonami, a potem ewentualnie zaopatrzyć się w inne kolory. Na co się postanowiłam skusić?

lakiery hybrydowe NC Nails Company

VIVA ESPANA - kolekcja lakierów hybrydowych NC Nails Company

Jak widzicie na zdjęciach powyżej, skusiłam się na trzy kolory z najnowszej kolekcji Viva Espana o nazwach Como Siempre, Corrida i Gaspacio. Jednak nie poprzestałam tylko na nich. Postanowiłam zamówić sobie również moją ulubiona bazę REPAIR, dzięki której mogę przedłużyć swoje paznokcie, top i spider gel do zdobień. O tych produktach opowiem Wam za chwilę.

Kolory są głównymi bohaterami dzisiejszego wpisu, więc postanowiłam pokazać Wam je w pełnej okazałości. Zdjęcia nie zostały w żaden sposób przerabiane, rozjaśniane czy ostrzone - specjalnie zostawiłam oryginalne, aby pokazać Wam jak najbardziej naturalne kolory, które znajdziecie w buteleczkach.

Lakier hybrydowy Como Siempre NC Nails Company

Como Siempre to popularne „As Always”, czyli JAK ZAWSZE! Jest to znane chyba wszystkim powiedzenie, które przyjęło się tak jak YOLO czy BTW. Jeśli chodzi o nas… to jest to również lakier hybrydowy z kolekcji Viva Espana! Como Siempre to różowy, bardzo intensywny lakier hybrydowy.

Lakier hybrydowy Como Siempre NC Nails Company


Lakier hybrydowy Corrida NC Nails Company

Historia corridy jest związana z historią Hiszpanii, tak więc nie znając pierwszej, nie jest możliwe zrozumienie tej drugiej.” Jose Ortega u Gasset – eseista hiszpański, wybitny filozof.

Czym jest Corrida, chyba każdy wie. Jest to tradycyjna walka z bykiem. Na całym świecie jest to jeden z głównych symboli Hiszpanii. Dlatego w naszej hiszpańskiej kolekcji Viva Espana nie mogło zabraknąć lakieru hybrydowego o takiej nazwie.

Corrida to lakier hybrydowy o przepięknym kolorze! Jest to kolor kwitnącej wiśni. Przepiękny fioletowo-różowy kolor!

PS. Niektórzy twierdzą, że to najpiękniejszy kolor w całej tej kolekcji. A Ty jak sądzisz?

Lakier hybrydowy Corrida NC Nails Company


Lakier Hybrydowy Gaspacio NC Nails Company

Gazpacho to wspaniałe danie wywodzące się, aż z Andaluzji. Jeśli kiedykolwiek będziecie w Hiszpanii, jest to must have każdej wyprawy! Składa się ono z wielu warzyw, które z octem, oliwą i chlebem należy zmiksować. Przepyszny zapach, wspaniały, oryginalny smak tego dnia z całą pewnością wyróżnia je na tle innych symboli Hiszpanii.

Gaspacio to lakier hybrydowy z kolekcji Viva Espana. Wraz z 14 innymi kolorami tworzy tę wspaniałą kolekcję. Gaspacio to pomarańczowy lakier hybrydowy. Kolor bardzo wyjątkowy – jesteśmy pewni, że właśnie takiego brakowało w Twojej kolekcji!

Lakier Hybrydowy Gaspacio NC Nails Company


Kolory na które się skusiłam są bardzo mocno napigmentowane. Ta marka przyzwyczaiła mnie do tego, że wystarczy jedna warstwa, aby uzyskać na paznokciu pełne krycie. Konsystencja jest średnio-gęsta - idealna dla osób które wykonują manicure hybrydowy od lat jak i tych początkujących. Pędzelki są bardzo wygodne i można nimi dojechać do samych skórek. Jest to duży plus, bo za jednym zamachem mogę w prosty sposób wykonać sobie paznokcie hybrydowe w domowym zaciszu. Trwałość jest doskonała - zawsze lakiery trzymają się do następnej stylizacji, nigdy nic mi nie odpadło, nie zdarło się, ani nic z tych rzeczy. 

Poniżej jedna z moich stylizacji wykonana tymi lakierami:

VIVA ESPANA - kolekcja lakierów hybrydowych NC Nails Company

VIVA ESPANA - kolekcja lakierów hybrydowych NC Nails Company


Na początku pokazałam Wam również trzy inne produkty, o których obiecałam wspomnieć. 

Baza REPAIR NC Nails Company, to produkt rewolucjonizujący manicure hybrydowy.

Jest bardzo plastyczna, a jednocześnie twarda i odpowiednio odporna na uszkodzenia niż tradycyjne bazy hybrydowe. Dzięki innowacyjnej recepturze Repair Base przedłuża naturalną płytkę nawet do 5 mm. Dodatkowo jest produktem uniwersalnym, można ją stosować jako bazę do żeli. Aplikowana jest z buteleczki z bardzo dobrze wyprofilowanym pędzelkiem, przeznaczonym do tego typu produktu.

Nie jest szkodliwa dla naturalnej płytki i bardzo dobrze chroni paznokcie przed wszelkimi urazami. Base Repair usuwamy manualnie za pomocą pilnika lub Removerem na bazie Acetonu. Produkt posiada warstwę dyspersyjną. 

O tej bazie mam w planie stworzyć Wam oddzielny wpis, w którym pokażę jak przedłużyć paznokcie metoda hybrydową :)

Spider Gel WHITE NC Nails Company

Spider gel to bardzo gęsty żel, który używamy do tworzenia zdobień przypominających pajęczynę. Spider gel posiada dyspersję więc możemy wcierać w niego pyłki.

Najlepiej nakładać go sondą lub rękami (palec wskazujący i kciuk) gdyż pędzelki się w nim uginają. Dyspersja tego produktu pozwala nam uzyskać wielokolorowe zdobienia. 

O tym produkcie również będę pisała Wam oddzielny wpis, także proszę o chwilę cierpliwości - dopiero się z nim poznaję :)

GLAM Top Coat MULTICOLOR NC Nails Company

Posiada on drobne, holograficzne drobinki, które przepięknie się mienią. Ciepły odcień drobinek zapewnia niesamowity efekt. Zapomnij o pyłkach. Teraz wystarczy, że nałożysz sam top a efekt na paznokciu gotowy! To nigdy nie było tak proste.

Ten top nie posiada warstwy dyspersyjnej oraz nie świeci w lampie, czyli nie zmienia koloru ciemnych lakierów hybrydowych (co bardzo ważne, ponieważ efekt na czarnym lakierze jest obłędny!)
Top bez warstwy dyspersyjnej, odporny na zarysowania. Idealny do wykańczania stylizacji hybrydowych, żelowych, akrylożelowych i akrylowych.

GLAM Top Coat MULTICOLOR NC Nails Company

Efekt na neonach również bardzo mi się podoba. Możecie go zobaczyć na mojej stylizacji powyżej, aby przekonać się jak to wygląda.

Podsumowując mój powrót do lakierów tej marki muszę napisać, że jak zawsze jestem zachwycona i lakiery mnie nie zawiodły. Już mam upatrzone kolejne kolory, w które się zaopatrzę i wrócę do Was z kolorowym wpisem.

Jak podoba się Wam moja stylizacja? Znacie lakiery tej marki? Który kolor podoba się Wam najbardziej?

Miu Miu Fleur d'Argent - woda perfumowana dla kobiet

Współpraca barterowa / prezent

We wpisie pojawia się link sponsorowany 


Miu Miu Fleur d'Argent - woda perfumowana dla kobiet

Często sięgam po nowe zapachy, ponieważ szukam takich, które zostaną ze mną na stałe. Do tej pory znalazłam już kilka perfum, po które uwielbiam sięgać, ale i tak szukam nowych. Kiedy zobaczyłam flakon Miu Miu Fleur d'Argent - zakochałam się i stwierdziłam, że muszę go mieć w swojej kolekcji. A jaki zapach mieści się w jego wnętrzu?



Fleur d’Argent – „srebrny kwiat“ – jest czwartym z kolei zapachem z portfolio włoskiej marki Miu Miu, która prowokuje swoją innowacyjną interpretacją kobiecości. Flakon przypomina szlifowany lód, ozdobiony różową nakrętką. Inspiracją dla powstania zapachu zaprezentowanego w 2018 r. były kreacje modowe marki Miu Miu – połącznie błyszczącej sukni i klasycznej eleganckiej kurtki.
Nie tylko ten opis mnie zainteresował. Jak napisałam na wstępie - oczarował mnie flakon. Gdybym patrzyła jedynie na nuty zapachowe, to podejrzewam, że nie zamówiłabym tych perfum, ponieważ wydają się one zbyt ciężkie, a jak wiecie - osobiście takich nie lubię.

Miu Miu Fleur d'Argent - woda perfumowana dla kobiet


Miu Miu Fleur d'Argent - woda perfumowana dla kobiet


Miu Miu Fleur d'Argent - woda perfumowana dla kobiet

W całej kompozycji zapachowej dominuje delikatna i zmysłowa tuberoza, dzięki której skład tej wody perfumowanej jest bardzo elegancki i kobiecy. Kwiatowe esencje podkreślają również akordy piżma i cząsteczki Akigalawood®, które odpowiadają za pociągający aromat paczuli.

Kategoria: kwiatowe
Nuty głowy: absolut tuberozy
Nuty serca: akord Akigalawood®
Nuty bazy: zmysłowe piżmo


Miu Miu Fleur d'Argent - woda perfumowana dla kobiet


Miu Miu Fleur d'Argent - woda perfumowana dla kobiet


Zapach nie każdej kobiecie przypadnie do gustu. Jest bardzo charakterystyczny - mój mąż nazwał go nawet "odświeżaczem powietrza do łazienek" i nie koniecznie mu się podoba. Ja mam mieszane uczucia, bo mam wrażenie, że każdego dnia pachnie inaczej. 

Po pierwszym spryskaniu nim skóry wyczuwam ostry, drażniący wręcz zapach białych kwiatów - kojarzą mi się z konwaliami, których nie znoszę. Po około dwóch minutach aromat mocno się zmienia, staje się bardziej stonowany i mega kobiecy. Wyczytałam, że to tuberoza podbita piżmem - i chyba faktycznie to jest to. 

Nie zgodzę się jednak z opinią, że ten zapach można zaliczyć do aromatów rześkich i lekkich - o nie! Moim zdaniem to jest coś pomiędzy zapachem kwiatów a orientalnością. Nadają się z pewnością na chłodniejszą wiosnę i jesień - czyli w sam raz na teraz. Pogoda niestety w tym roku nie dopisuje, ale te perfumy idealnie wpisują się w ten klimat. 

Nie jest to jednak to, co mogłabym nosić codziennie - myślę, że ten zapach może wywołać ból głowy u osób nadwrażliwych takich jak ja i miewających migreny. Dlatego też chętnie podaruję ją osobie, której przypadnie z pewnością do gustu.

Miu Miu mnie nie oczarowało. Mimo wszystko jestem ciekawa innych aromatów tej włoskiej marki i z pewnością podczas kolejnych zakupów w Notino skuszę się na inny wariant zapachowy.

Mieliście już okazję poznać Miu Miu Fleur d'Argent? Jaki jest Wasz ulubiony zapach?

Karl Lagerfeld Fleur de Pêcher - woda perfumowana dla kobiet

Współpraca barterowa / prezent

We wpisie pojawia się link sponsorowany 



Karl Lagerfeld Fleur de Pêcher - woda perfumowana dla kobiet

O Karlu Lagerfeldzie słyszał pewnie każdy. Do pewnego czasu kojarzyłam go z jego kotem i marką ubrań, którą stworzył. Kiedy przeglądałam zapachy w Notino - trafiłam na Fleur de Pêcher i postanowiłam je sobie zamówić. 


Jak zdążyliście już zauważyć, należę do grona kobiet, które uwielbiają zapachy kwiatowe, owocowe i te bardzo świeże. Nie przepadam za mocnymi zapachami, bo sprawiają one, że pojawia się u mnie migrena, albo po prostu zaczynam się denerwować. Perfumy po które sięgam, muszą być delikatne, kobiece i energetyzujące - czyli napędzające do działania. Kiedy mam coś takiego "na sobie" to czuję, że żyję i lepiej mi się funkcjonuje.


Damska woda perfumowana Karl Lagerfeld Fleur De Pêcher wyróżnia się zmysłowym i bardzo świeżym zapachem, który nie pozostawi obojętnym żadnego mężczyzny, z którym znajdziesz się w jednym pomieszczeniu.
Już samo nazwisko Karla Lagerfelda daje gwarancję, że ten zapach zasługuje na uwagę. Na rynek został wprowadzony w 2017 roku, a stworzyła go mistrzyni perfumiarstwa Emilie Copperman. Podczas gdy zmysł węchu dopieszcza sama kompozycja zapachowa, oko cieszy prosty, aczkolwiek piękny flakon. To właśnie on sprawił, że otworzyłam opis tego zapachu.

Karl Lagerfeld Fleur de Pêcher - woda perfumowana dla kobiet


Kategoria: owocowe, kwiatowe
Nuty głowy: yuzu, Nashi
Nuty serca: kwiat brzoskwini, herbata jaśminowa
Nuty bazy: piżmo

Od razu na wstępie zapachu w perfumach Karl Lagerfeld Fleur de Pêcher rozbrzmiewają świeże cytrusowe nuty yuzu i nashi w połączeniu ze słodką gruszką.  Chwilę później, na pierwszy plan wysuwają się akordy delikatnego kwiatu drzewa brzoskwiniowego z łagodną herbatą jaśminową, która dodaje całej kompozycji uroku i dziewczęcej delikatności. Rozgrzewający finisz należy do aromatu drzewnego i zmysłowego piżma, który dodaje charakteru i lekkiego "pazura". Te perfumy zdecydowanie przypadły mi do gustu i sięgam po nie praktycznie na każdą okazję - przeważnie na co dzień - tak po prostu. Jest to kompozycja prosta, która da efekt naturalności i elegancji. 

Karl Lagerfeld Fleur de Pêcher - woda perfumowana dla kobiet


Idealnie sprawdzą się na co dzień, a pory roku, do których według mnie pasuje to późna wiosna i lato. Zapach jest świeży, owocowy i słodki, jednak nieprzesłodzony. Z pewnością spodoba się dla fanek owocowych zapachów. Nie należą do perfum intensywnych. Trwałość jest bardzo dobra - cały dzień wyczuwam je na sobie, aczkolwiek wieczorem są już bliżej skóry.

Znacie już zapachy od Karla Lagerfelda? Lubicie owocowe nuty w perfumach?

Ludka Skrzydlewska "Po godzinach" - recenzja

Współpraca barterowa / prezent



Ludka Skrzydlewska "Po godzinach" - recenzja

Z twórczością Ludki Skrzydlewskiej miałam już okazję się spotkać i postanowiłam, że ponownie skuszę się na jej dzieło. Tym razem wracam do Was z recenzją "Po godzinach", która swoją premierę miała 20 maja tego roku.

Moją recenzję "Sentymentalnej bzdury" mieliście już okazję przeczytać. Nie do końca trafiła do mnie ta opowieść, jednak nie należę do osób, które szybko się zniechęcają. Kiedy zobaczyłam, że na rynek ma wyjść coś nowego, bez zastanowienia musiałam sie skusić. Czy jestem zadowolona?

Opis:


Kiedy zakres obowiązków zaczyna wykraczać poza umowę...

Indiana Fisher, absolwentka Harvardu i asystentka dyrektora generalnego w renomowanej bostońskiej firmie deweloperskiej, początkowo żywiła przekonanie, że jej posada będzie trampoliną do sukcesu. Niestety, po roku spędzonym na podawaniu kawy, kserowaniu dokumentów, a przede wszystkim na chronieniu szefa firmy Ryana przed konsekwencjami jego własnej nieodpowiedzialności entuzjazm Indiany nieco przygasł.

Kiedy w Bostonie pojawia się starszy brat Ryana, Vincent - ponury, mrukliwy i zdaniem Indiany raczej podejrzany - życie zawodowe dziewczyny gwałtownie przyspiesza. Rozdarta pomiędzy mieszanymi uczuciami wobec Vincenta, a potrzebą chronienia swojego szefa młoda asystentka wkrótce przekonuje się, że ktoś chce przejąć firmę Ryana. Ktoś, kto nie zawaha się przed żadną podłością, by osiągnąć cel. Indiana, coraz mocniej uwikłana w niejasne układy biznesowe, nie przypuszcza, że i jej może grozić niebezpieczeństwo...

Ludka Skrzydlewska funduje swoim bohaterom przejażdżkę emocjonalnym rollercoasterem. Przejażdżkę, której finału nie da się przewidzieć aż do samego końca. Dołączysz? Niezapomniane przeżycia gwarantowane!


Na początku nieco przeraziłam się grubością tej książki. Podobnie jak "Sentymentalna bzdura", książka ma ponad 500 stron. To sporo i wiem, że może to zniechęcić. Mimo, że nie mam problemu z czytaniem, to również trochę się wystraszyłam i odłożyłam ją na półkę. Nie wzięłam się od razu za lekturę, musiała chwilę poczekać. Nie lubię jednak, kiedy książka za długo stoi nie ruszana, tak więc w weekend musiałam się za nią zabrać. 

Kiedy tylko zaczęłam czytać - przepadłam i straciłam rachubę czasu. Indy - nasza bohaterka - jest bardzo zadziorną i pyskatą kobietą - szczególnie wobec szefa - co bardzo mi się spodobało i sprawiło, że się zainteresowałam. Dosyć często podczas jej rozmów z tym mężczyzną uśmiałam się, co rzadko zdarza mi się podczas lektury tego typu książek. Ryan, czyli szef Indy właścicielem firmy stał się kiedy odziedziczył ją po swoim ojcu, więc nie musiał zbytnio się starać i jak możecie się domyślić - jest lekkoduchem. Pojawia się tu jeszcze trzeci bohater, którym jest... brat jej szefa Vincent. To mężczyzna, który nie okazuje emocji, a gdyby mógł, to rozszarpał by każdego na kawałki - jest człowiekiem sukcesu i nie da się tego ukryć. 

Każdy z bohaterów jest zupełnie inny. To trzy różne charaktery i jak możecie się domyślić, dzięki temu mamy wybuchową mieszankę i w książce dzieje się bardzo dużo. Indiana nie wie z jakiego powodu Vincent pojawił się w firmie i chce się tego dowiedzieć. Będzie musiała stawić czoła wszystkiemu co ją czeka aby osiągnąć swój cel. 

Ludka Skrzydlewska "Po godzinach" - recenzja

Żeby tego było mało, nie tylko w firmie sytuacja się komplikuje. W życiu osobistym kobiety również. Ryan i Vincent zaczynają rywalizować o jej względy. Jak ona zareaguje? Czy da któremuś z nich szanse na coś więcej? Czy będzie w stanie zaufać jednemu z mężczyzn? 

W pewnym momencie wszystko zaczyna się komplikować i życie staje się zagrożone. Dlaczego? Czy któryś z braci coś ukrywa? Który mówi prawdę?

Tego Wam niestety nie powiem, musicie sami przeczytać tę książkę. To grubasek, ale czyta się ją dość szybko, bo historia niezwykle wciąga. To według mnie mieszanina różnych gatunków. Znajduje się tu splot przeróżnych wydarzeń, miłość czy walka o własne życie. Tym razem jestem pozytywnie zaskoczona i szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że książka zrobi na mnie takie wrażenie. Tyle zwrotów akcji i to niespodziewanych sprawiło, że nie mogłam oderwać się od lektury. 

Podsumowując - jestem pozytywnie zaskoczona, zadowolona i w sumie jeszcze nie do końca wszystko poukładałam w głowie po lekturze - było tu tyle emocji. Wątek sensacyjny sprawił, że nie jest to typowa obyczajówka - a coś innego - ciekawszego. Polecam Wam książkę z ręką na sercu.

Dziękuję Wydawnictwu EditioRed i samej autorce za możliwość zrecenzowania tej książki.

Instagram