sobota, 16 grudnia 2017

Czego Pragną Kobiety - box by Drogerium.pl - UNBOXING - Skomponuj swoje pudełko sama!


Nie wiem czy pamiętacie, bo już jakiś czas temu miałam przyjemność testować pudełeczko Czego Pragną Kobiety od drogerium.pl - możecie zobaczyć post o nim TUTAJ. Tym razem, przychodzę do Was z zawartością pudełeczka, które mogłam skomponować sama. Pewnie zastanawiacie się jak to możliwe?! A jednak!

Kreator zestawu prezentowego Czego Pragną Kobiety BOX - jest bardzo prosty w obsłudze. Zamówienie składa się z trzech kroków. W pierwszym wybieramy dwa kosmetyki do twarzy z ośmiu dostępnych - ja skusiłam się Regenerum regeneracyjne serum do rzęs i brwi i Bioliq krem nawilżająco-matujący do cery mieszanej. Następnie wybieramy kosmetyk do dłoni lub stóp - mój wybór to Regenerum - regeneracyjna kuracja do dłoni z rękawiczkami, a w kroku trzecim suplement diety - skusiłam się na Hydrominum. Po wybraniu kosmetyków podajemy swoje dane, płacimy bądź wybieramy płatność przy odbiorze i czekamy na paczuszkę.




Paczka przyjeżdża szybko, a jej otwieranie - mimo, że zawartość była dla mnie znana - było pełne emocji. 

Jak widzicie na zdjęciu powyżej - podobnie jak poprzednim razem pudełko jest w kolorze czarnym z białą nazwą. Wygląda interesująco, nie ma zbędnych grafik. Pudełko bardzo mi się spodobało i zachowam je sobie na drobiazgi ;)
Po zdjęciu wieczka moim oczom ukazała się niebieska wstążeczka i czarny papier, a pod nimi kosmetyki wraz z suplementem, które sobie wybrałam.


Jeśli chodzi o poszczególne kosmetyki, to w tym poście opowiem Wam o nich tylko pokrótce, ponieważ chcę wrócić do Was z osobnymi recenzjami.


1. Regenerum - regeneracyjne serum do rzęs i brwi

Pielęgnuje i regeneruje włoski, sprawiając, że stają się dłuższe, grubsze i widocznie wzmocnione. Serum składa się z dwóch specjalnie opracowanych formulacji:
Serum z eyelinerem do stosowania na linię rzęs zawiera odżywcze lipooligopeptydy, które stymulując cebulki przyspieszają wzrost rzęs oraz zagęszczają i pogrubiają strukturę włosków. Dodatkowo obecny w składzie ekstrakt ze świetlika działa kojąco i łagodząco na delikatną i wrażliwą skórę powiek.
Serum ze szczoteczką do stosowania na całej długości rzęs i brwi posiada w swojej formule żel z aloesu, witaminę E oraz olejek rycynowy,
które wnikając we włókna włosków, nawilżają je, uelastyczniają 
i dogłębnie wzmacniają. Obecna w składzie matrykina z prowitaminą B5 spektakularnie wydłuża rzęsy oraz zagęszcza brwi, skutecznie ograniczając ich wypadanie. Dodatkowo serum w naturalny sposób widocznie je przyciemnia.


Cena sugerowana: ok. 34 zł 



To serum mam już w swojej kolekcji i w następnym tygodniu będziecie miały możliwość przeczytania jego recenzji - zamówiłam sobie kolejne na zapas ;)

2. Bioliq 25+ krem nawilżająco-matujący do cery mieszanej

Bioliq 25+ to linia dla kobiet powyżej 25 roku życia. Zapewnia optymalne nawilżenie oraz intensywną pielęgnację cery.
Zawarty w kremie wyciąg z aloesu wspomaga regenerację naskórka oraz pozwala zachować równowagę przetłuszczających się obszarów strefy T.
Krem reguluje pracę gruczołów łojowych zapewniając widoczny efekt matujący. Wygładza i ujędrnia skórę oraz chroni przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Dodatkowo doskonale nawilża i odżywia głębokie warstwy skóry, stanowiąc idealne rozwiązanie dla cery mieszanej.


Cena sugerowana: ok. 17 zł



3. Regenerum - regeneracyjna kuracja do dłoni - rękawiczki

Regenerum regeneracyjna kuracja do dłoni to profesjonalny zabieg do samodzielnego wykonania w domu. Głęboko nawilża i odżywia skórę dłoni, a dodatkowo wspiera regenerację kolagenu przeciwdziałając oznakom starzenia.
Innowacyjna formuła w postaci rękawiczek nasączonych serum ociepla dłonie i otwiera pory w skórze, pomagając składnikom aktywnym docierać do jej głębokich warstw.
Aktywne mikrocząsteczki uwalniane są stopniowo, zapewniając intensywne i długotrwałe działanie serum.


Cena sugerowana: ok. 15 zł 



4. Hydrominum - suplement diety, który pomaga pozbyć się wody z organizmu
Suplement diety zawiera składniki wspomagające naturalną eliminację wody z organizmu wraz z zawartymi w niej zbędnymi produktami przemiany materii (toksynami), wpływając korzystnie na proces redukcji i kontroli masy dała. Dodatkowo ułatwiają zwalczanie cellulitu, wspierają oczyszczenie i naturalną detoksykację organizmu.
  • Opuncja figowa - wspomaga metabolizm tłuszczów i kontrolę wagi. Ogranicza apetyt.
  • Mniszek lekarski - wspomaga wydalanie nadmiaru wody z organizmu. Wykazuje właściwości oczyszczające. Wspiera naturalną detoksykację organizmu.
  • Pokrzywa - wspomaga eliminację wody z organizmu i metabolizm tłuszczów. Wpływa korzystnie na witalność i zachowanie energii.
  • Zielona herbata - posiada właściwości antyoksydacyjne, dzięki czemu chroni organizm przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Dodatkowo promuje wydalanie wody z organizmu.
  • Wyciąg z nasion winogron - pomaga w redukcji cellulitu i wspomaga odchudzanie. Wspiera kontrolę masy dała, pomaga modelować sylwetkę.
Cena sugerowana: około 25 zł. 



Oprócz 4 pełnowymiarowych produktów w środku znalazłam również 5 próbek kosmetyków marki Bioliq. 


Jestem bardzo ciekawa jak sprawdzi się suplement diety Hydrominum - ostatnio miałam trochę problemów zdrowotnych i mam wrażenie, że woda w moim organizmie się zatrzymała. Nie zmieniłam trybu życia ani sposobu odżywiania, a "spuchłam". Zobaczymy czy zauważę jakąś różnicę.

Zastanawiam się również jak sprawdzi się kuracja do dłoni - rękawiczki skusiły mnie do jej wypróbowania. Jak większość z Was wie, mam problem z systematycznością w pielęgnacji moich dłoni, a takie rozwiązanie może okazać się pomocne.

Kolejny raz jestem bardzo zadowolona z zawartości pudełka - świetną opcją jest możliwość komponowania pudełka według własnego uznania. Dodając do siebie ceny sugerowane kosmetyków, które wrzuciłam do pudełka wyszło mi 91 zł. Pudełko kosztuje 59,99 zł więc oszczędzamy aż 30%. Uważam, że jest to opłacalne i dobre rozwiązanie dla osób, które lubią testować nowości jak ja. 

Zapakowane w tak piękny sposób z pewnością spodoba się nie jednej pani - więc na Gwiazdkę prezent jak znalazł. Macie jeszcze trochę czasu, aby je zamówić - więc polecam z czystym sumieniem.




Czytaj dalej »

piątek, 15 grudnia 2017

Skrzypolen z biotyną na włosy, skórę i paznokcie - OLEOFARM


Kiedyś nie byłam przekonana do suplementów diety, jednak z biegiem lat się do nich przekonałam. Jeśli chodzi o moje włosy, to za specjalnych problemów z nimi nie mam - nie wypadają i są mocne - jednak paznokcie są słabe i właśnie dla nich zaczęłam brać Skrzypolen od Oleofarm.

Testowanie co prawda skończyłam już dobre 2 miesiące temu i miałam napisać Wam tą recenzję już dawno, jednak chciałam sprawdzić czy efekty które zauważyłam znikną po zaprzestaniu przyjmowania tabletek. Dziś już wiem wszystko i to jest czas na moje podsumowania.

Na stronie producenta znalazłam następujące informacje:

Skrzypolen z biotyną zawiera aż 7 składników: ekstrakt ze skrzypu polnego, mielone nasiona lnu, biotynę, cynk oraz aminokwasy siarkowe: L-cysteinę, L-metioninę i taurynę.
Skrzyp polny sprzyja utrzymaniu włosów, skóry i paznokci w dobrej kondycji. Biotyna przyczynia się do utrzymania prawidłowego metabolizmu makroskładników odżywczych oraz metabolizmu energetycznego. Pomaga zachować zdrowe włosy i skórę. Cynk jest mikroelementem biorącym udział w procesie podziału komórek oraz pomagającym w prawidłowej syntezie DNA i białka. Pomaga zachować zdrowe włosy, skórę i paznokcie. Cynk przyczynia się do utrzymania prawidłowego metabolizmu witaminy A, kwasów tłuszczowych, węglowodanów i makroskładników odżywczych. Pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu układu odpornościowego i w ochronie komórek przed stresem oksydacyjnym.

ZASTOSOWANIE: preparat polecany jest dla wspomagania zachowania zdrowego stanu skóry, włosów i paznokci.
ZALECANE SPOŻYCIE: dorośli 2 kapsułki dziennie. Nie należy przekraczać zalecanej porcji do spożycia w ciągu dnia. Suplementy diety nie mogą być stosowane jako substytut (zamiennik) zróżnicowanej diety. Utrzymanie prawidłowego stanu zdrowia wymaga zrównoważonego odżywiania i prowadzenia zdrowego trybu życia.
DZIENNA PORCJA (2 kapsułki) zawiera: 240 mg ekstraktu ze skrzypu polnego, 200 mg mielonych nasion lnu, 100 mg tauryny, 60 mg L-metioniny, 41,4 mg L-cysteiny, 10 mg cynku (100%**), 300 µg biotyny (600%**).
SKŁADNIKI: ekstrakt ze skrzypu polnego (Equisetum arvense) (25,1%), mielone nasiona lnu (Linum usitatissimum) uzyskane w procesie odtłuszczania (20,9%), żelatyna (składnik otoczki), tauryna, glukonian cynku, chlorowodorek L-cysteiny, L-metionina, substancja przeciwzbrylająca: sole magnezowe kwasów tłuszczowych, barwnik: dwutlenek tytanu, barwnik: kompleksy miedziowe chlorofili i chlorofilin, D-biotyna (0,03%).
PRZECHOWYWANIE: przechowywać w temperaturze pokojowej, w suchym i ciemnym miejscu. Suplementy diety powinny być przechowywane w sposób niedostępny dla małych dzieci.
* skrzyp polny i cynk pomagają zachować zdrowe włosy, skórę i paznokcie
** % referencyjnej wartości spożycia

W opakowaniu znajdują się 72 kapsułki a ich zalecane spożycie to 2 dziennie - tak więc paczuszka starczy nam na 36 dni. Tyle czasu też zajęło mi przetestowanie tych tabletek. 

Kapsułki są koloru ciemno zielonego i są dość duże - więc może to być problem dla osób, które nie lubią połykać leków. Ja jednak do tej grupy nie należę i tabletki mi nie straszne więc możemy przejść dalej. 

Szczerze mówiąc nie zauważyłam jakiejś znacznej różnicy jeśli chodzi o moje włosy - jednak jak wspomniałam na samym początku tego postu - są grube, mocne i nie mam z nimi szczególnych problemów. Nigdy mi nie wypadają w jakiejś większej ilości, nie są kruche - ładnie i dość szybko rosną. Więc tu mojego zdziwienia nie zobaczycie.

Problem, który chciałam zlikwidować - to łamiące się paznokcie. Jeden, rośnie mi nawet pęknięty wzdłuż i nawet nie znam tego przyczyny - nie kojarzę, abym kiedyś nim w coś uderzyła, nie miałam uszkodzeń - po prostu z czasem zaczął rosnąć pęknięty. Wydaje mi się, że tego niestety już nie zlikwiduję, ale chciałam aby moje paznokcie chociaż troszkę się wzmocniły. 

Po ciąży z moim synem w moim organizmie zaczęły się dziać cuda - hormony zrobiły swoje i nic nie jest już tak jak kiedyś. Zdaję sobie sprawę z tego, że lat mi nie ubywa - a przybywa i to również z pewnością jest przyczyną moich problemów z paznokciami czy skórą. Paznokcie zrobiły się kruche, łamliwe, rozdwajają się, a kiedy tylko podrosną poza palec - pękają i muszę je ściąć. Jest to bardzo denerwujące, bo jak każda kobieta lubię malować paznokcie - a wiadomo, że długie wyglądają efektowniej. 

Przyjmując ten suplement, po około dwóch tygodniach zauważyłam, że płytka paznokcia zrobiła się jakby grubsza - tak jakby rosły mi z dodatkową warstwą - dzięki czemu nie łamią się tak szybko. Oczywiście nie są one takie jak sobie wymarzyłam, jednak różnica zdecydowanie się pojawiła. 



Kiedy paznokcie faktycznie przestały pękać, skończyło mi się opakowanie suplementu i przestałam go przyjmować. Efekt utrzymywał się kilka tygodni - jednak po około miesiącu wszystko wróciło do stanu poprzedniego. Jaki z tego wniosek? 
Suplement diety działa i daje efekty - jednak trzeba go przyjmować ciągle. Szkoda, że efekty tak szybko znikają. Nie mniej jednak śmiało polecam stosowanie Skrzypolenu - kosztuje około 10-15 zł za opakowanie - więc warto spróbować. 

Znacie te tabletki? Czy przyjmujecie jakieś suplementy diety? 
Czytaj dalej »

czwartek, 14 grudnia 2017

Mineralny balsam do rąk YOPE


Markę YOPE znałam jedynie z blogów. Wszędzie widziałam ich produkty, które bardzo urzekły mnie swoim oryginalnym wyglądem. Z tego co czytałam, działanie również okazuje się w większości na plus - więc postanowiłam skusić się na jakiś produkt tej firmy. W EcoAndWell aktualnie na ten balsam jest fajna promocja, więc warto się na niego skusić. Dlaczego? O tym już za chwilę Wam opowiem.

Ostatnio w mojej kosmetyczce pojawia się coraz więcej naturalnych kosmetyków i mam nadzieję, że z czasem będę sięgała tylko po takie. Nie mam jakichś szczególnych problemów ze skórą, jednak chyba najkorzystniej sięgać po te naturalne kosmetyki. Pielęgnacja dłoni od niedawna stała się dla mnie bardzo ważna - o czym z resztą już dla Was pisałam - dlatego też z przyjemnością postanowiłam przetestować balsam do rąk




Balsam do rąk Yope to naturalny kosmetyk do codziennej pielęgnacji suchych i spierzchniętych dłoni. Aż 97% balsamu stanowią składniki naturalne. Wśród nich znajdziemy cztery olejki roślinne i zestaw minerałów – składniki, dzięki którym kosmetyk jest tak skuteczny w pielęgnacji skóry dłoni. Olej tsubaki i z oliwek zmiękczają i wygładzają skórę. Organiczne oleje arganowy i kokosowy – doskonale nawilżają i odżywiają. Specjalnie skomponowana mieszanka minerałów, w tym glinu, miedzi, potasu, magnezu, sodu i cynku, usprawnia prawidłowe działanie komórek.Balsam do rąk Yope zawiera organiczne masła shea, które zapobiega przesuszaniu naskórka i uelastycznia go. Dodatek witaminy E, zwanej witaminą młodości, sprawia, że balsam chroni skórę dłoni przed zbyt szybkim starzeniem się.
Balsam Yope nie zawiera silikonów, syntetycznych barwników i kompozycji zapachowych, olei mineralnych i parabenów.
Na stronie EcoAndWell polecają stosowanie mydła kuchennego z tej samej serii, które niweluje zapach czosnku, cebuli, ryby itp. W zestawie z balsamem będzie niebanalnym prezentem dla amatorów gotowania. Coś dla mnie - koniecznie muszę domówić takie mydełko. 

Jak widzicie balsam zamknięty jest w białej buteleczce z pompką - co znacznie ułatwia aplikację kosmetyku na nasze dłonie. Etykieta bardzo zwraca moją uwagę - jest błękitno czarna i widnieje na niej wizerunek tukana - bardzo pomysłowo. Napisy są bardzo czytelne i przejrzyste. Wszystko na plus. Widząc taki kosmetyk w sklepie z pewnością bym się nim zainteresowała i podejrzewam, że wylądował by w moim koszyku.
Konsystencja kosmetyku - jest jak nazwa - jak balsam. Nie jest to gęste, ani tłuste - jednak nie jest wodniste i nie przelewa się. Mogłabym nazwać to konsystencją idealną, która jest lekka, nie pozostawia żadnej tłustej powłoki i bardzo szybko się wchłania. Kolor biały. Zapach - obłędny - świeży, morski... bardzo mi się podoba. 

Działanie balsamu oceniam na bardzo dobry z plusem. Nie będę Was oszukiwać - używam go na przemian z kremem o którym ostatnio pisałam, jednak jest to skutkiem tego, że nie należę do osób systematycznych i po prostu porozstawiałam sobie kosmetyki "po kątach" w mieszkaniu w taki sposób, aby o nich pamiętać i stosować.
Balsam ten stoi w honorowym miejscu - obok laptopa przy którym jestem dość często z racji pisania postów. Dzięki temu sięgam po niego kilka razy dziennie - staram się to robić po każdym umyciu rąk - nie zawsze jeszcze jednak o tym pamiętam.
Stosuję go od początku listopada - więc jest to około 1,5 miesiąca. Moje dłonie z dnia na dzień wyglądają coraz lepiej i nie wstydzę się już, że wyglądają źle, mają zgrubienia na kostkach a w dotyku są jak papier ścierny - uczucie to dawno jest już za mną. Skóra moich rąk jest dzisiaj gładka, miękka i pachnąca. Jedyne czego żałuję, to fakt, że nie stosowałam kosmetyków do rąk wcześniej - ominęło by mnie parę przykrych sytuacji. Wiem, że nic już takiego nie będzie miało miejsca, ponieważ mam kosmetyk, który sprawia, że w końcu mam dłonie kobiety.

Jeśli więc rozglądacie się za kosmetykiem do rąk, który nie tylko będzie ładnie wyglądał czy pachniał, szukacie działania skutecznego - polecam zainwestować w ten balsam. Jak wspomniałam na początku na stronie sklepu Eco And Well kupicie go w promocji za  30,99 zł za 500 ml! Fantastyczna oferta i warto z niej skorzystać. Polecam. 


Znacie markę YOPE? A może korzystałyście już z tego balsamu? Jak dbacie o swoje dłonie?
Czytaj dalej »

środa, 13 grudnia 2017

SUCHY Olejek do Ciała NIVEA


Kiedy pierwszy raz spotkałam się z terminem "suchy olejek" - pomyślałam - jak to możliwe? Nigdy nie lubiłam olejków ze względu na ich tłustość i mega długie wchłanianie. Czasem sięgam po olejki do kąpieli, jednak muszę mieć ochotę aby po nie sięgnąć, bo później niestety trzeba dłużej czekać z ubraniem się. Jestem przyjaciółką NIVEA, dlatego też kiedy otrzymałam informację, że będę testować olejek do ciała nie byłam do końca zadowolona - przecież nie lubię olejków - pomyślałam. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o moich spostrzeżeniach, bo jestem w trakcie jego testów już jakiś czas. Zapraszam.

Na stronie producenta nie znalazłam zbyt wielu informacji na temat tego olejku - zawsze lubię poczytać o tych zapewnieniach, aby móc porównać Wam później w recenzji - moje zdanie do superlatyw ze stron. Co znalazłam na jego temat?


Poczuj jak Twoja sucha skóra staje się promienna i zauważalnie gładsza przez 24h+. • NIVEA® Intensywnie odżywczy olejek do ciała ma innowacyjną FORMUŁĘ SUCHEGO OLEJKU z drogocennym olejkiem migdałowym. • Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Sprawia, że skóra staje się promienna i gładka niczym jedwab - już po 1 zastosowaniu!
  • Sprawia, że skóra staje się promienna i zauważalnie gładsza
  • Zapewnia intensywne, 24-godzinne nawilżenie i odżywienie
  • Szybko się wchłania, nie pozstawiając tłustego filmu na skórze
  • Nie zawiera parabenów ani olejów mineralnych
  • Zawiera drogocenny olejek migdałowy




Mimo, że nie byłam nastawiona pozytywnie na te testy - któregoś dnia, po kąpieli postanowiłam sięgnąć po ten olejek i go wypróbować.

Odkręciłam buteleczkę, wylałam na rękę trochę płynu z jej wnętrza i od razu mój wrażliwy nosek poczuł zapach - typowy dla NIVEA - kremowy, delikatny i przyjemny. Markę tą lubię właśnie między innymi za ten aromat, który nie zmienił się od wielu, wielu lat - pamiętam go z dzieciństwa, kiedy to tata kupował do domu klasyczny krem w metalowym pudełeczku... to były czasy :)

Wróćmy jednak do olejku. Pierwsze sekundy rozprowadzania go po mojej skórze nie były niczym wyjątkowym - olejek jak olejek - pomyślałam. Jednak po kilku sekundach przeżyłam szok - dosłownie. Kosmetyk ten praktycznie całkowicie zniknął z powierzchni mojej skóry. Byłam na prawdę bardzo zdziwiona i to od razu przypomniało mi o jego nazwie - suchy olejek - teraz już wiedziałam dlaczego dano mu taką nazwę. 

Nie powiem, że wchłania się do końca - bo tak nie jest. Zostawia po sobie delikatny film, jednak nie jest to tłusta powierzchnia typowa dla olejków. Nie brudzi ubrań, a moje ciało nie jest śliskie. Powiedziałabym, że powstaje na nim taka ochronna warstwa, która sprawia, że skóra staje się przyjemnie miękka i nawilżona już po pierwszym użyciu. Używam go za każdym razem chwilę po kąpieli - i nie mam już problemów z suchą skórą. Dzięki temu olejkowi pożegnałam się z uczuciem ściągnięcia po wyschnięciu - za co jestem bardzo wdzięczna producentowi. 


Jeśli jesteście ciekawe działania suchych olejków, to polecam wypróbować ten kosmetyk. Jest nie drogi, łatwo dostępny i skuteczny. 

Lubicie kosmetyki NIVEA? Stosowałyście już jakieś suche olejki? 
Czytaj dalej »

wtorek, 12 grudnia 2017

ORPHICA - TOUCH Hand cream - mój ABSOLUTNY HIT!


Za oknem jest już śnieg, a temperatura spadła poniżej zera. W taką pogodę szczególnie trzeba dbać o swoją skórę. Dziś skupimy się na skórze naszych dłoni, które nie zawsze zimą mają należytą opiekę. 

Jak czytacie mojego bloga, to wiecie, że mam problem ze skórą moich dłoni poprzez słabą dbałość o nią, oraz brak systematyczności w pielęgnacji. Mam po mieszkaniu porozstawiane kremy do rąk wszędzie gdzie się da, aby pamiętać o ich użyciu - jednak i to nie skłaniało mnie do systematycznego używania ich. Jakiś czas temu w moje ręce trafił krem Orphica - TOUCH i właśnie on będzie bohaterem dzisiejszego dnia. Zapraszam do recenzji :)





Aby zapomnieć o szorstkiej skórze i odpowiednio zatroszczyć się o wygląd rąk, marka ORPHICA stworzyła linię TOUCH, czyli regeneracyjno-pielęgnacyjną terapię na dłonie.
TOUCH krem do rąk z formułą Intensive Moisture Therapy sprawia, że skóra dłoni jest intensywnie zregenerowana, bardziej elastyczna i napięta, a na jej powierzchni tworzy się niewidzialna warstwa ochronna, która wiąże wodę. Naturalne składniki kremu nawilżają suchą i podrażnioną skórę, przyspieszają proces jej regeneracji, wygładzają zmarszczki na dłoniach, a dodatkowo mają działanie odżywcze oraz antyoksydacyjne. Produkt został przebadany dermatologicznie.
W składzie znalazły się naturalne składniki i ekstrakty, które dbają o kondycję skóry dłoni, zapobiegając jej przesuszeniu. Gliceryna sprawia, że skóra jest bardziej elastyczna oraz napięta. Mocznik nawilża i wygładza skórę. Witamina E ma działanie antyoksydacyjne, ochronne i pomaga wygładzić zmarszczki na dłoniach. Pantenol posiada właściwości przeciwzapalne, przyspiesza procesy regeneracji naskórka oraz nadaje dłoniom uczucie gładkości. Hialuronian sodu tworzy na powierzchni rąk film, który wiąże wodę w skórze i zapewnia jej odpowiednie nawilżenie. Ekstrakt z zielonej herbaty opóźnia procesy starzenia się skóry, doskonale nawilża, łagodzi podrażnienia i stany zapalne. Dodatkowo zawiera cenne polifenole, bogate m.in. w witaminy z grupy B, A, C i K oraz wapń, żelazo, fosfor, potas i krzem.
Takie informacje i wiele innych możemy znaleźć na stronie producenta. Dodatkowo jest tam sporo opinii zadowolonych klientek, zdjęć i innych informacji jak np. wykresy procentowe z potwierdzeniem działania. Jest to bardzo kuszące i przeglądając stronę już chce się mieć taki krem w domu.




Kiedy krem do mnie przyjechał nie mogłam przestać wąchać paczki. Oprócz kremu w pudełeczku znajdowały się perełki zapachowe, które pachną identycznie jak krem. Jest to zapach bardzo intensywny - jednak nie potrafię go określić - może trochę kwiatowy i świeży. Bardzo mi odpowiada. Nawet karton przeszedł tym zapachem i paczka od samego początku kusiła, aby ją otworzyć i zacząć testowanie.

Jak widzicie kosmetyk zamknięty jest w typowym opakowaniu - tubce zamykanej na klik. Kolorystycznie utrzymana jest w bieli połączonej z błękitem, co kojarzy mi się z zimą, która jest za oknem i świeżością. 

Krem ma kolor biały i jest dość rzadkiej konsystencji, co czyni go bardziej chłonnym i wydajnym. Kremy do rąk przeważnie są gęstsze i tłustsze - w tym przypadku mogłabym nazwać go mianem balsamu do rąk. 



Kiedy posmaruję nim ręce, od razu czuję ulgę - uczucie ściągnięcia przez suchą skórę znika. Przez chwilę na dłoniach mam delikatną, jakby sylikonową warstwę, która znika, a na jej miejsce pojawia się niesamowita gładkość dłoni.

Zniewalający i kojący zmysły zapach utrzymuje się przez dobrą godzinę, jak nie dłużej - z czym jeszcze nigdy się nie spotkałam. 

Jak napisałam wyżej - od razu po użyciu czuje się zdecydowaną różnicę w stanie swojej skóry. Więc pewnie nie będzie dla Was zaskoczeniem, że używając kremu (w miarę regularnie 😋) po około miesiącu stosowania - moje dłonie są "jak nowe". Jestem zaskoczona tak dobrym działaniem tego kosmetyku. 



Zawsze odnosiłam wrażenie, że każdy krem do rąk działa tak samo. Jednak od kiedy w domu mam TOUCH - zmieniłam całkowicie zdanie na ten temat. Nie każdy krem działa tak samo. Jednak nie każdy krem działa CUDA - a ten owszem. Popękana skóra, zgrubienia czy nadmierna suchość i ściągnięcie to już nie mój problem. Aż sama jestem w szoku, że to piszę. Nie wierzysz? Sprawdź sama. 

Jeśli zachęciłam Was moją recenzją i zastanawiacie się nad zakupem to mam dla Was niespodziankę - 15% rabat na zakupy produktów na www.orphica.pl - wystarczy wpisać hasło: zuzkapisze dotyczy on WSZYSTKICH PRODUKTÓW!
Czytaj dalej »

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Kolorowy, mineralny makijaż z Lily Lolo od Costasy


Markę Costasy i linię Lily Lolo znam już dobre kilka miesięcy. Były to pierwsze kosmetyki mineralne na jakie się zdecydowałam i tak się z nimi zaprzyjaźniłam, że postanowiłam poszerzyć ich grono w mojej kosmetyczce. 2 miesiące temu pisałam o paletce cieni, kremie BB i różu i z tej trójki nie byłam do końca zadowolona z paletki, ze względu na jej słabą pigmentację. Kto nie pamięta odsyłam --> TU

Trochę poczytałam i porozmawiałam z Panią, która zajmuje się obsługą klienta w Costasy i postanowiłam dać drugą szansę cieniom i wypróbować je razem z bazą, która będzie m.in. bohaterką dzisiejszego wpisu.  Czy zmieniłam zdanie na temat cieni? Jak oceniam efekt pracy nimi w połączeniu z bazą i pędzlami lepszej jakości? O tym dowiecie się czytając do końca. Zapraszam. 

Swój post chcę zacząć od bazy pod cienie do powiek. 


Naturalna baza pod cienie o kremowej konsystencji, której główne zadania, oprócz przedłużenia trwałości cieni, to wyrównanie kolorytu skóry powiek oraz tuszowanie cieni pod oczami.

  • stworzona z myślą o przedłużeniu trwałości cieni o sypkiej konsystencji; cienie się nie rolują i nie ważą
  • skóra powiek jest doskonale przygotowana pod makijaż
  • podwójne działanie
  • baza cielista wyrównuje koloryt skóry powiek i sprawia, że kolor nakładanych cieni jest ujednolicony
  • baza żółta tuszuje cienie wokół oczu i sprawa, że cienie trzymają się dłużej
  • obie bazy można ze sobą mieszać
  • 2g
  • odpowiednia dla wegan
  • Rada: aplikuj za pomocą palca, delikatnie wklep bazę w skórę powiek, a następnie równomiernie rozetrzyj
Skład: SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL, EUPHORBIA CERIFERA (CANDELILLA) WAX, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, MICA, TOCOPHEROL, [MAY CONTAIN CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI 77491 (IRON OXIDE), CI 77492 (IRON OXIDE), CI 77499 (IRON OXIDE)]


Jak widzicie baza zamknięta jest w okrągłym pudełeczku utrzymanym w kolorystyce typowej dla marki - czyli połączeniu klasycznej czerni z bielą. W środku znajdziemy lusterko, oraz dwie przegródki, w których znajdziemy dwa odcienie bazy.

Bazę możemy używać jako podkładu pod cienie, oraz korektor pod oczy - genialne rozwiązanie.
Kosmetyk ten ma konsystencję masełka - delikatne muśnięcie palcem sprawi, że nabierzemy idealną ilość bazy i możemy aplikować ją bezpośrednio na powiekę, lub pod oko. Mimo, iż jest "masełkowata" nie jest tłusta - ta lepkość znika gdzieś po nałożeniu cieni. 

Porównując ją do innych baz, śmiało mogę stwierdzić, że ta jest lżejsza i faktycznie przedłuża trwałość makijażu oka, oraz uwydatnia kolor cieni. Kolor z paletki, którą poprzednio opisywałam znacznie się zmienił - nie traci swojej pigmentacji ani intensywności kolorów. Jestem bardzo zadowolona że dałam drugą szansę tej paletce i za jej pomocą mogę teraz w magiczny sposób wyczarować nawet makijaż na wieczorne wyjście. 





Skoro wspomniałam o pędzlach lepszej jakości - z pewnością do takich należą pędzle Tapered Eye Brush oraz Tapered Blending Brush również Lily Lolo



Pierwszy z nich Tapered Eye Brush zapewnia precyzyjną aplikację intensywnych kolorów cieni w załamaniu powieki oraz umożliwia łatwe roztarcie ostrzejszych krawędzi. 
  • niewielka główka pędzla ułatwiająca dokładną aplikację
  • odpowiedni dla wegan
  • całkowita długość w przybliżeniu 173 mm

Drugi pędzel o nazwie Tapered Blending Brush to pędzelek o miękkim, delikatnym włosiu w kształcie stożka, które umożliwia bardziej precyzyjną aplikację cieni do powiek.

  • doskonały do aplikacji jaśniejszych kolorów cieni na ruchomą część powieki, by stworzyć efekt delikatnego rozmycia
  • delikatne włosie o odpowiednim kształcie ułatwia nakładanie cieni
  • odpowiedni dla wegan
  • całkowita długość w przybliżeniu 179 mm

Oba pędzelki wykonane są w włosia syntetycznego. Dawno nie widziałam tak miękkich i elastycznych pędzli. Cienie przyczepiają się do nich jak by były na magnes. Pięknie rozprowadzają kolor po powiece, blendują i sprawiają, że makijaż wygląda przepięknie. Skuwka bardzo dobrze trzyma włosie w jednym miejscu a trzonek jest miły w dotyku. Świetnie leżą w dłoniach.

Dodatkowo ich wielkim atutem jest wygląd. Wspaniale prezentują się w przyborniku na pędzle - biel do mnie przemawia i sprawia, że chce się ich używać. Są bardzo eleganckie.

Na koniec zostawiłam trzy cienie do powiek



Kolory na jakie się zdecydowałam to:
  • Pixie Sprakle - połyskujący niebieskozielony cień do powiek

  • Golden Lilac - pięknie połyskujący fioletowy cień wpadający w złoto

  • Deep Purple - błyszczący głęboko fioletowy cień 

  • nie zawierają drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków i konserwantów
  • bezzapachowe
  • naturalna i delikatna formuła
  • niezwykle nasycone i intensywne mineralne pigmenty
  • jedwabiście gładka i kremowa konsystencja
  • mogą być używane przez wegan i wegetarian
Jak widzicie każdy z tych cieni zamknięty jest w słoiczku, który mieści w sobie aż 10 g cieni. To bardzo duża ilość i zastanawiam się na ile lat mi starczy - bo z pewnością nie zużyję ich w kilka miesięcy.

Są bardzo fajnie drobno zmielone - z łatwością nakładają się na pędzel a następnie na oko. Bez bazy mają całkiem mocne odcienie, a z bazą są identyczne jak widać w słoiczku. Pięknie się mienią, w słońcu wyglądają rewelacyjnie.

Trwałość oceniam na bardzo dobrą, od rana do wieczora miałam pięknie pomalowane oczy. Moim faworytem z tej trójki jest Pixie Sparkle - pewnie większości z Was to nie dziwi - uwielbiam zielenie i turkusy więc kolor idealny dla mnie. Wydaje mi się że świetnie zgrywa się z kolorem moich tęczówek.



Jestem kolejny raz bardzo zadowolona z produktów marki Costasy i linii do makijażu Lily Lolo. Produkty są w 100% mineralne, nie ma możliwości żeby zapychały czy uczulały, mają przepiękne kolory, dobrą trwałość i odpowiednią cenę. Dodatkowy atut to możliwość stosowania ich przez wegan czy wegetarian. Myślę, że w znacznym stopniu zwiększa to ilość zadowolonych klientów. 

Używałyście już cieni Lily Lolo? A może macie pędzle, bazę albo inne produkty tej marki? Jesteście  z nich zadowolone? 
Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...