Małgorzata Falkowska "Laos" - recenzja książki

Małgorzata Falkowska "Laos" - recenzja książki

W zeszłym roku miałam możliwość zrecenzowania książki Małgorzaty Falkowskiej "Ilias". Do dziś pamiętam, jak mocno płakałam przy zakończeniu. Kiedy zobaczyłam, że autorka napisała drugi tom "Laos", koniecznie musiałam tę książkę zamówić i dziś przyszedł czas na moją recenzję.


Byłam ogromnie ciekawa, w jaki sposób Pani Małgorzata pociągnie tę historię dalej. W końcu, wydawać by się mogło, że nie da się tego zrobić. Czytałam, że miała to być powieść jednotomowa, ale po pewnym czasie, do głowy autorki wpadł pomysł na jej kontynuację. Czy podoba mi się sposób w jaki potoczyły się losy Gabi? O tym za chwilę. 

Nieważny jest ból, gdy masz odwagę powrócić w głąb siebie...

Czy da się ukoić ból po nieodwracalnej stracie?

Tragedia, która spotkała Gabi, niejednego by załamała. Ona jednak wie, że musi przynajmniej starać się żyć dalej i troszczyć się o najpiękniejszą z pamiątek, jakie pozostały po jej wielkiej miłości. Kiedy próbuje posklejać swój świat, wciąż mając serce rozdarte w drobne kawałki, przeszłość Iliasa przypomina o sobie. Jakby tego było mało, ojciec ukochanego wprowadza w życie dziewczyny kogoś, kogo ona nie chce widzieć, i zapowiada, że od teraz to Laos będzie się nią opiekował.

Czy da się pokochać drugi raz tą samą miłością? Czy można zbudować bliskość z kimś, kto wydaje się bardzo daleki? A może los ponownie zechce zakpić z Gabi i zabrać jej to, co najcenniejsze?


Małgorzata Falkowska "Laos" - recenzja książki


Nie wiem, czy pamiętacie, ale Ilias - bohater pierwszego tomu, posiadał brata bliźniaka. Nie było by w tym nic dziwnego, ale o jego istnieniu Gabi dowiedziała się przypadkiem, kiedy Laos podszył się pod swojego brata. Była wzburzona jego zachowaniem. Relacje między braćmi nigdy nie były dobre, więc Nicolaos nie pojawiał się w poprzednim tomie dość często. W tym tomie, to właśnie on gra pierwsze skrzypce i od samego początku byłam ciekawa, co ten mężczyzna jeszcze wymyśli...

Gabrysia bardzo cierpi po ogromnej stracie. Nie wróciła jednak do Polski. Mieszka w hotelu, w którym wszystko się zaczęło. Zajęła pokój ukochanego i to właśnie w nim spędza większość swojego czasu. A teraz, ma go bardzo wiele... Tak naprawdę przy zdrowych zmysłach utrzymuje ją tylko myśl, że pod sercem nosi owoc miłości między nią a ukochanym. Planuje urodzić w Polsce, jednak czuje, że jej miejsce znajduje się na wyspie Kos w Grecji. Czy uda jej się zrealizować swoje plany? Jakie wydarzenia zgotuje jej los?

Laos, to ten gorszy z braci. Całe życie słyszał to z ust swojej rodzonej matki. Czuł się gorszy, mniej kochany i niepotrzebny. To właśnie zdecydowało, że trzymał się na uboczu i nie miał najlepszych kontaktów zarówno z bratem, jak i samym ojcem. Sytuacja miała się poprawić po śmierci rodzicielki, ale nic takiego nie miało miejsca. Zazdrość i rywalizacja, to uczucia najbardziej znane mężczyźnie, które kierowały nim odkąd pamiętał. Jaki był w głębi duszy? To wiedział tak naprawdę tylko on sam. A może nawet i nie?!

W pewnym momencie, ojciec Laosa postawił mu ultimatum. Miał dwa wyjścia - albo zrobić to, co mu kazał, albo stracił by dostęp do gotówki i innych dobrodziejstw. Czy wybór był prosty? Dla jednych mogło by się wydawać, że tak, ale mężczyźnie wcale nie przyszło łatwo podjęcie pewnej decyzji. Tym bardziej, że wiedział, jak silną nienawiść czuje do niego Gabi.


Małgorzata Falkowska "Laos" - recenzja książki


Autorka w ciekawy sposób pokierowała tą historią. Wydawać by się mogło, że tej opowieści nie da się kontynuować. Okazało się, że wyobraźnia Pani Małgorzaty nie ma granic. Początkowo bałam się, że wszystko idzie nie w tym kierunku, nie potrafiłam sobie wyobrazić tego, że to właśnie Laos stanie w tym miejscu i historia może skończyć się dobrze. Myliłam się. Wszystko, co znalazło się w tej książce było napisane ze smakiem. Nie było tu nic naciągane, a uczucia bohaterów ukazane były w sposób niezwykle prawdziwy. Emocje, które się we mnie pojawiały podczas czytania były przeróżne - nieraz śmiałam się do rozpuku, a na koniec, ponownie, popłynęły mi łzy. Powiem Wam, że niewielu autorów potrafi doprowadzić mnie do łez. A Pani Małgosia zrobiła to już dwukrotnie...

Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak autorka potrafi stworzyć odpowiedni nastrój i oddać nam uczucia tkwiące w bohaterach. Naprawdę nie spodziewałam się, że drugi tom aż tak trafi w moje serce. A trafił i to z ogromną siłą. 

Jedyne co mogę napisać na zakończenie, że warto sięgnąć po tę serię. Jeśli lubicie historie, które wydają się tak namacalnie prawdziwe, pełne emocji i wzruszające, to z pewnością pokochacie właśnie te książki. Przy okazji, chciałabym podziękować wydawnictwu Editio Red za egzemplarz recenzencki, a Pani Małgorzacie Falkowskiej za te niesamowite emocje, które osiadły w moim sercu i zostaną ze mną na długi czas.

Mieliście okazję poznać twórczość tej autorki? A może macie już za sobą lekturę "Iliasa" i "Laosa"? Jak się Wam podobała?

Małgorzata Falkowska "Ilias" - recenzja

Współpraca barterowa / prezent

We wpisie pojawia się link sponsorowany 


Małgorzata Falkowska "Ilias" - recenzja

Z twórczością Małgorzaty Falkowskiej nie miałam wcześniej do czynienia. Książka o której właśnie zaczynacie czytać, zainteresowała mnie samym tytułem - "Ilias". Nie raz już Wam wspominałam, że moim największym marzeniem jest wyjazd na wyspy greckie, a kiedy zobaczyłam zapowiedź tej książki, postanowiłam - że muszę ją mieć. Dziś wracam do Was z jej recenzją.

Książkę przeczytałam jeszcze w kwietniu, jednak tuż po jej przeczytaniu musiałam ochłonąć i "przetrawić" całą historię tak, aby móc o niej napisać. Dlaczego? Cała historia bardzo mnie wzruszyła, a czytając ją w pewien sposób przeżywałam wszystkie zdarzenia razem z bohaterami.

Zacznijmy od początku.

Gabi - nasza główna rudowłosa bohaterka - ma 19 lat i niedawno zdała maturę. Wraz z egzaminem dojrzałości zakończył się jej związek z Markiem. Związek ten trwał dwa lata, a Gabrysia pokładała w nim duże nadzieje. Tu warto wspomnieć o tym, że zakończenie związku jest na samym początku książki - Marek zrywa z Gabi tuż po zakończonym stosunku - według mnie to bardzo chamskie i samolubne ze strony mężczyzny. 

Dziewczyna chcąc odciąć się od wszystkiego i zapomnieć o przykrych doświadczeniach prosi swoją ciotkę, która pracuje w biurze podróży o pomoc. Wpadła na pomysł, że wyjedzie z kraju na jakiś czas - podejmując pracę za granicą. Ciotka znajduje jej pracę animatora w jednym z hoteli na greckiej wyspie Kos. Dziewczyna decyduje się na wyjazd i szybko znajduje się w hotelu. Poznaje tam chłopaka o imieniu Ilias. Ilias, to chłopak, który szuka wrażeń. Nie chce się angażować - lubi seks bez zobowiązań i wykorzystuje swoją pozycję w hotelu. Chłopak musi pracować w hotelu za karę - jego ojciec jest właścicielem obiektu i ma dość utrzymywania swojego beztroskiego syna. Na samym początku historii chłopak znowu pakuje się w kłopoty i ma kolejną kolizję. Już myślałam, że skończy się to przyjazdem policji i poważne kłopoty, jednak chłopak dzwoni do ojca z prośbą o pomoc, a ten znowu wyciąga go z kłopotów. Od tamtej pory ojciec przestaje pomagać Iliasowi, a ten musi sobie radzić sam.

Mężczyzna ma ogromną niechęć do pracy - bycie animatorem to dla niego udręka. Kiedy poznaje Gabi - nie zdradza jej kilku szczegółów (m.in. tego, że jest synem właściciela hotelu) i postanawia jej pomóc wdrożyć się w pracę na nowym stanowisku. Dziewczyna bardzo go intryguje, a jej nietypowa na wyspie uroda niesamowicie go pociąga. Jeśli chodzi o samą Gabi - to jest niezadowolona z faktu, że musi spędzać czas z grekiem. Mężczyzna jest irytujący, uparty, zbyt pewny siebie i momentami przypominający jej byłego partnera - Marka, o którym dziewczyna chce zapomnieć. 

Małgorzata Falkowska "Ilias" - recenzja

Jak możecie się domyślić Ilias - po pewnym czasie zauroczył Gabi i między nimi zaczyna iskrzyć. Narastająca chemia między nimi działa na nich przyciągająco. Na początku dziewczyna udaje, że mężczyzna jej nie interesuje, ale z czasem nie potrafi wytrzymać napięcia i zakochuje się w nim.

Na początku nie do końca mogłam polubić tytułowego bohatera. Rozpieszczony, bogaty i zbyt pewny siebie - takich ludzi najczęściej ocenia się z góry i wydaje nam się, że są zadufanymi w sobie dupkami. Po bliższym poznaniu go, zmieniłam zdanie. Chłopak podobnie jak Gabi ma złamane serce i boi się prawdziwych uczuć i zaangażowania. Nie podoba mi się fakt, że nie zdradza dziewczynie swojego pochodzenia oraz pewnych tajemnic, które niestety ciągną się za nim jak cień. Czytając książkę byłam pewna, że wszystko wyjdzie na jaw i drogi tych dwojga się rozejdą. I miałam rację. Pewnego dnia dziewczyna dowiaduje się prawdy, ale jak reaguje na tę wiadomość - nie będę Wam zdradzać - tego powinniście się dowiedzieć z książki. Jak skończy się ta historia? Czy parze uda się pokonać demony przeszłości i rozwinąć swoją znajomość? 

Od razu zaznaczę, że nie jest to przesłodzona historia romantyczna z happy endem. Przepełniona jest różnymi zdarzeniami, kupą śmiechu, wątkami erotycznymi, ale też znalazło się w niej coś bardzo smutnego. Szczerze mówiąc, dawno nie płakałam podczas czytania jakiejś książki, a tu łzy płynęły mi po policzkach... 

Było to moje pierwsze spotkanie z książkami Pani Małgorzaty Falkowskiej, ale wiem, że z pewnością skuszę się na inne jej dzieła. Autorka ma niesamowity dar do pisania oraz tworzenia przepięknych i bardzo realistycznych historii. Ogólnie częściej sięgam po zagranicznych autorów (z jednym wyjątkiem), ale kiedy trafiam na takie perełki jak "Ilias", to mam coraz większą ochotę na coś - co wychodzi z pod pióra naszych rodowitych autorów. 

Mieliście okazję poznać już twórczość Pani Małgorzaty Falkowskiej? A może poznaliście już historię Iliasa i Gabi?

Tak z innej beczki. Czy uważacie, że sprzątanie biur powinny wykonywać osoby, które zajmują stanowiska w tych pomieszczeniach czy jednak fajną opcją jest, kiedy pracodawca wynajmuje specjalne firmy tym się zajmujące? Ja mam podzielone zdanie na ten temat. Z jednej strony uważam, że każdy powinien dbać o swoje stanowisko pracy i wokół siebie musi utrzymać odpowiedni porządek. Z drugiej strony, skoro jego praca polega na pracy przed komputerem, liczeniem, pisaniem czy tworzeniem projektów, to czyszczenie okien czy wycieranie kurzu w biurze jest już czymś zupełnie innym i nie w jego obowiązkach. Myślę, że firmy które zatrudniają specjalistów od sprzątania bardziej szanują swoich pracowników i ich czas pracy. Jest to nie tylko plus dla osób u niego pracujących, ale również dla tych, zatrudnianych w firmie sprzątającej - dzięki takim biurom mają dodatkową pracę. Czy biura w których pracujecie zatrudniają takie firmy? 

Instagram