Karolina Wójciak "Zamieć" - recenzja książki - księgarnia TaniaKsiazka.pl

Współpraca recenzencka 

Karolina Wójciak "Zamieć" - recenzja książki - księgarnia TaniaKsiazka.pl

Karolina Wójciak to autorka, która na swoim koncie ma już sporo napisanych książek. Aż wstyd się przyznać, że dopiero teraz skusiłam się na jedną z nich i już na wstępie muszę Wam powiedzieć, że będę miała co nadrabiać. Dlaczego?


Na autorkę trafiłam na Instagramie. Bardzo spodobało mi się to, w jaki sposób prowadzi swoje konto i jak przyjemne sprawia wrażenie. Uwielbiam oglądać jej codzienność, znajduję u niej mnóstwo ciekawostek i dobrego humoru. Nie mogłam więc przejść obojętnie obok jej twórczości i musiałam w końcu poznać chociaż jedną książkę. Z racji tego, że "Zamieć" Karoliny Wójciak miała niedawno swoją premierę, to poszła na pierwszy ogień. Jakie są moje wrażenia po lekturze? Zanim o nich opowiem, zostawię Wam opis pochodzący od wydawcy.

Z powodu szalejącej zamieci Callie zostaje uwięziona na niewielkiej stacji w Zopkios razem z niepełnosprawnym umysłowo współpracownikiem, Griffinem. Przypuszczając, że w tych trudnych warunkach pogodowych nikt nie odważy się podróżować autostradą przez góry, przygotowuje się na nudną, nocną zmianę. Przyjeżdża jednak ciężarówka i wysiadają z niej dwaj zdyszani, przerażeni mężczyźni. Callie postanawia udzielić im schronienia, lecz szybko odkrywa, że bardziej nie mogła się pomylić. Pomogła komuś, komu nie warto zaufać.

Kanada, zima, 1988 rok. W miejscu odciętym od cywilizacji giną cztery osoby. Kto je zabił i dlaczego?

Brzmi interesująco? Mnie opis zaciekawił na tyle, że postanowiłam zapoznać się z tą pozycją i nie miałam wątpliwości, czy będzie to książka w moim stylu. Jak wiecie, od pewnego czasu czytam więcej kryminałów i thrillerów, więc byłam pewna, że od razu wciągnę się w fabułę. Nie myliłam się... 


Karolina Wójciak "Zamieć" - recenzja książki - księgarnia TaniaKsiazka.pl


Już na samym początku muszę napisać, że "Zamieć" to książka niepokojąca i trzymająca w napięciu. Autorka w genialny sposób potrafi budować to wspomniane napięcie, stworzyć atmosferę grozy, przy której czytelnik na ciele dostaje ciarki i tworzyć tajemnice, które intrygują przez całą powieść. 

Główna bohaterka Callie pracuje na stacji paliw. Akurat tego dnia ma wolne, jednak musi zastąpić koleżankę, która się rozchorowała. Na nocnej zmianie towarzyszy jej Griffin, niepełnosprawny współpracownik. Mężczyzna jest ogromny, jednak nie mówi, a jego zachowanie przypomina małe dziecko. Dziewczyna wie, że nie będzie to łatwa zmiana. Na domiar złego przychodzi zamieć, która wywołuje lawinę i odcina ona stację paliw od pobliskiego miasteczka. Niedługo później pojawia się na niej dwójka nieco dziwnych i przestraszonych klientów. Callie niechętnie, ale jednak udziela im schronienia nie mając pojęcia, z czym będzie wiązać się ta decyzja...

Zamieć, to historia ukazana z dwóch stron. Z jednej widzimy naszą główną bohaterkę i jej przemyślenia, a z drugiej ukazana jest perspektywa Griffina, jednak tutaj zobaczymy też jego przeszłość, która była dramatyczna. W tej książce znajdziecie trudne tematy, dramatyzm, doskonale wykreowanych bohaterów, intrygi, dynamiczną akcję i wiele innych niesamowitych emocji, które targają czytelnikiem podczas zapoznawania się z historią. Nie będę nic więcej pisać, bo chciałabym, aby każde z Was samodzielnie zapoznało się z tą książką. Chylę czoła autorce i jestem pewna, że niebawem zapoznam się z każdą wydaną książką spod jej pióra. Uważam, że warto!

Jeśli podobnie jak ja lubicie sięgać po takie książki, to "Zamieć" jak i inne pozycje autorki znajdziecie w dziale Thriller w księgarni TaniaKsiazka.pl.

Znacie już twórczość Pani Karoliny Wójciak? 

Alicja Sinicka "Karnawał" - recenzja książki - księgarnia TaniaKsiazka.pl

 Współpraca recenzencka


Alicja Sinicka "Karnawał" - recenzja książki - księgarnia TaniaKsiazka.pl

Po książki Alicji Sinickiej sięgam bardzo często, bo uwielbiam jej styl i klimat. Kiedy na rynku pojawił się "Karnawał" wiedziałam, że muszę tę książkę zamówić i zapoznać się z jej treścią. Dziś jestem po lekturze i chcę Wam opowiedzieć co o niej sądzę. 


Zanim jednak przejdę do swoich przemyśleń po lekturze, tradycyjnie już, zostawię Wam opis pochodzący od Wydawnictwa:

To miała być wspaniała zimowa noc na Mazurach. Zmieniła się jednak w koszmar.

Amelia cudem ocalała z tragedii, która rozegrała się w 2002 roku na wyspie Czarci Ostrów. W domu letniskowym zamożnych rodziców jej znajomej panował szampański nastrój imprezy karnawałowej – do czasu, aż w trzcinach nad lodowatymi Śniardwami znaleziono ciało. Śmierć gwałtownie pochłaniała kolejne ofiary, a odcięci od świata młodzi ludzie nie mieli szans na ratunek. Za oknami migała tylko czarno-biała maska oprawcy.

Dwie dekady później upiory powracają. Pewnego dnia Amelia dostaje list z zaskakującą zawartością, który w jednej chwili zmienia wszystko. Od tej pory musi walczyć o swoje życie – tak jak przed laty. Bo dla kogoś czarci karnawał wciąż trwa.

„Ależ się znakomicie bawiłem przy tej książce! Karnawał to thriller, który mrozi krew w żyłach, zaskakuje i zapiera dech w piersiach. Alicja Sinicka znakomicie żongluje popularnymi tropami, osadza je w polskich realiach i w rezultacie daje nam opowieść, od której trudno się oderwać” Wojciech Chmielarz

„Thriller doskonały! Karnawał potwierdza, że każda kolejna powieść pióra Alicji Sinickiej jest coraz lepsza. To historia o tym, że wcale nie trzeba nosić karnawałowej maski, żeby ukryć swoje najmroczniejsze oblicze” Marta Bijan

Nie wiem, jak Was, ale mnie przekonują takie intrygujące opisy i kiedy je przeczytam od razu chcę zamówić daną książkę. Tak też było z książką Alicja Sinicka "Karnawał". Niestety z przyczyn niezależnych ode mnie, książka musiała trochę czasu poczekać na swoją kolej, ale w końcu znalazłam czas i pochłonęłam ją za jednym podejściem. Jakie są moje wrażenia?


Alicja Sinicka "Karnawał" - recenzja książki - księgarnia TaniaKsiazka.pl


Wyspa Czarci Ostrów nad Jeziorem Śniardwy, ogromny drewniany dom letniskowy i kilku znajomych odciętych od reszty świata.
Przyjeżdżają oni na wyspę na imprezę karnawałową, nie wiedząc, że dla większości z nich będzie to podróż w jedną stronę. Kaja znajduje pod domem martwego kruka i już wie, że to zapowiedź czegoś niedobrego. Z tej wyspy nie ma powrotu, a biała maska na twarzy oprawcy będzie ich prześladowała... Amelia jest jedną z nielicznych osób, które przeżyły tragiczny wyjazd, jednak po dwudziestu latach koszmar powraca.

Kto wysyła wiadomości dla dziewczyny?
Czy Amelia jest bezpieczna? Czy morderca z wyspy przypomniał sobie o dziewczynie po latach i stanie się zagrożeniem? 

Powiem Wam, że od samego początku mocno wciągnęłam się w fabułę. Pani Alicja za każdym razem zaskakuje mnie mrokiem, a jednocześnie lekkością pióra, które posiada. Pisze swoje mroczne historie tak swobodnie i naturalnie, że podczas lektury czuję się jak jeden z bohaterów. Niejednokrotnie czuję na plecach ciarki i przerażenie, które daje o sobie znać. To fenomenalne uczucie, bo nie zawsze można tego doświadczyć czytając książkę. 

Pozycja ta trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej kartki, a zakończenie dla mojej osoby było zaskakujące. Autorka tak manipuluje wydarzeniami, że za każdym razem w głowie pojawiały się podejrzenia innej osoby. Dopóki Sinicka nie powie, kto jest sprawcą, nie ma możliwości, żeby czytelnik sam na to wpadł, przez co moim zdaniem udało się jej stworzyć genialną powieść. Jak najbardziej polecam dla miłośników dobrych i mrocznych historii. Tą i inną znajdziecie w dziale thrillery i kryminały w księgarni TaniaKsiazka.pl.

Znacie już twórczość autorki? A może macie "Karnawał" za sobą?

Ewa Przydryga "Źródlisko" - przedpremierowa recenzja książki

 Współpraca recenzencka / prezent 

Ewa Przydryga "Źródlisko" - przedpremierowa recenzja książki

Po książki Ewy Przydrygi sięgam od momentu, kiedy w moich rękach pojawiła się jej książka "Bliżej niż myślisz". Sposób pisania autorki tak mi się spodobał, że nie wyobrażam sobie przejść obojętnie obok jej książek. Tym razem wracam do Was z recenzją pozycji "Źródlisko", która swoją premierę ma 24 lipca.


Zanim przejdę do swojej opinii na temat tego, co otrzymałam w "Źródlisku", zostawię Wam opis książki, który pochodzi ze strony wydawnictwa, abyście mogli zobaczyć co mieści się w środku:

Ma umrzeć. Musi umrzeć.

Taki jest nadrzędny cel.

W radiowym konkursie Lila wygrywa rodzinny pobyt w luksusowej rezydencji. Położony z dala od miasta dom wydaje się idealnym miejscem na weekendowy wypoczynek. Ale idylla szybko przemienia się w prawdziwy koszmar.

Gdy Lila budzi się następnego ranka, odkrywa, że łóżeczko jej dwuletniego synka jest puste. Przeszukiwanie ogromnego domu i terenu wokół niego nie przynosi żadnych rezultatów. Jedynym tropem są ślady czyichś stóp prowadzące nad pobliskie źródlisko.

Wkrótce staje się jasne, że nagroda w konkursie nie jest przypadkowa, a dom i źródlisko są misternie skonstruowaną śmiertelną pułapką. Chora gra, w której wszyscy są pionkami, toczyć się będzie nie tylko o życie małego Adasia…

Do czego jeszcze może się posunąć bezwzględny oprawca? Czym odpowie mu zdesperowana rodzina, gotowa zrobić wszystko, by odzyskać dziecko?


Ewa Przydryga "Źródlisko" - przedpremierowa recenzja książki

Naszą główną bohaterką jest Lila, która wygrywa w radiowym konkursie pobyt w luksusowej rezydencji, która mieści się w środku głębokiego lasu. Na ten wymarzony wypoczynek zabiera ze sobą swojego męża Piotra, synka Adasia, siostrę Aleks i swojego ojca Antoniego. Przybywając na miejsce są zaskoczeni wszelką elektroniką znajdującą się zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz rezydencji. Na szybko oprowadzeni są po tym miejscu przez osobę zatrudnioną przez właściciela posesji i zostawieni sami sobie. Bez specjalnych opasek na ręce nie ma możliwości otworzyć bramy i wydostać się z posiadłości. Wejść do niej z resztą również. Żaden telefon komórkowy w tym miejscu nie posiada zasięgu, więc może to pozwolić odpocząć psychicznie osobom, które decydują się na wypoczynek w tym miejscu. Wszystko wygląda niesamowicie i wydawać się może, że ta rodzina spędzi tu przyjemny weekend. 

Wszystko zmienia się po pierwszej nocy, kiedy to Lila budzi się i widzi, że łóżeczko synka jest puste, a pościel wewnątrz nawet nie wygląda na używaną. Jak to możliwe? Przecież dokładnie pamięta jak kąpała malca i kładła go do łóżeczka, a później sama położyła się spać w łóżku obok. W panice zaczyna krzyczeć i budzi resztę rodziny, która również nie ma pojęcia gdzie podział się Adaś. Zaczynają się nerwowe poszukiwania, aż w końcu zauważają tajemnicze ślady prowadzące do źródliska znajdującego się na terenie rezydencji. Czy to możliwe, że tak małe dziecko samodzielnie wydostało się z łóżeczka i wyszło na zewnątrz? Czy Adaś utonął w źródlisku? Zdenerwowana rodzina podejrzewa, że to właśnie Lila stoi za zniknięciem dziecka, bo ślady, które znajdują się w pokoju prowadzą od jej łóżka. Czy nasza bohaterka byłaby w stanie zrobić krzywdę swojemu synowi lunatykując? Gdzie jest chłopczyk? Czy żyje?

W pewnym momencie pojawiają się wskazówki i gra, w której każdy błędny ruch zakończy życie małego Adasia. Dlaczego ktoś postanowił zrobić coś tak okrutnego? Czy osoby uwięzione w tym domu w przeszłości zrobiły coś złego? Czy ich przeszłość ma wpływ na to, co dzieje się w tej chwili?

Autorka nieźle tutaj nakręciła! Kolejny raz sprawiła, że nie potrafiłam oderwać się od czytania książki. Pełno tutaj tajemnic, delikatnych wskazówek i wydarzeń, przez które na moich plecach autentycznie pojawiały się ciarki. Wyobrażałam sobie, że to ja jestem zamknięta w takim smart domu razem z moją rodziną i to moje dziecko ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Przez brak zasięgu w telefonie nie mogę wezwać pomocy, nadajniki umieszczone w bransoletkach nagle przestają działać, więc do dnia, w którym jestem umówiona na opuszczenie rezydencji, nie mam możliwości jej opuścić czy wpuścić kogoś z zewnątrz. Krzyczenie w środku lasu niczego nie da, bo nie ma tutaj żywej duszy oprócz mnie i mojej rodziny. Dodatkowo mam wypełniać jakieś zadania, aby dostać następne wskazówki i bawić się w jakąś chorą grę. Nie mam jednak pewności czy kończąc ją odzyskam swoje dziecko. Co w takiej sytuacji mogę zrobić? Niewiele, prawda? A jednak nie mam wyboru.

"Źródlisko" to bardzo wciągająca książka, ciekawa, tajemnicza, niejednokrotnie zaskakująca, psychodeliczna i mroczna. Czuć w niej ten "przydrygowy" klimat, który autorka zawsze serwuje swoim czytelnikom, chociaż jest nieco inna od poprzednich. Widać też, że nieźle się przy niej napracowała, musiała sporo dowiedzieć się na pewien temat, aby ukazać go jak najbardziej przekonująco i śmiało mogę napisać, że jej się to udało. Historia ta zostawia czytelnika z pewnymi przemyśleniami na temat życia i tego jak bardzo jest bezcenne. A zakończenie? Powiem tyle - tak naprawdę wszyscy są tutaj przegrani. Nie wierzycie? W takim razie sami się przekonajcie i przeczytajcie tę książkę. Uwierzcie mi, że warto!

Dziękuję za zaufanie Wydawnictwu Muza i możliwość zrecenzowania tej książki. Dziękuję również autorce za kolejną tak emocjonującą pozycję i pracę, jaką w nią włożyła. Ewo wielki ukłon w Twoją stronę i czekam na kolejne książki. Mam nadzieję, że pojawią się wkrótce.

Inne recenzje książek Ewy znajdziecie tutaj --> Ewa Przydryga.

Znacie książki Ewy Przydrygi? Poznaliście już "Źródlisko"?

Ewa Przydryga "Mursz" - recenzja książki

 

Ewa Przydryga "Mursz" - recenzja książki

Ewa Przydryga to autorka, dzięki której po wielu latach ponownie zaczęłam sięgać po kryminały czy thrillery. Jej książki zawsze wywołują we mnie masę skrajnych emocji, dlatego też z niecierpliwością wypatruję kolejnych. I tak kiedy zobaczyłam, że pojawił się "Mursz", musiałam go zamówić. 


Jeśli czytacie mojego bloga, to wiecie, że książki, po które sięgam najczęściej pochodzą z gatunku romansów, erotyków czy obyczajówek. Kiedyś było zupełnie inaczej. W mojej biblioteczce znaleźć było można jedynie kryminały. Z czasem mi się znudziło i zrobiłam sobie sporą przerwę w czytaniu. Erotyki pozwoliły mi do tej czynności wrócić, a kiedy poznałam książki Ewy - zaczęłam z powrotem interesować się moim ulubionym gatunkiem. W domu mam jeszcze jedną książkę autorki, która czeka na recenzję i obiecuję, że niebawem z nią wrócę. Postanowiłam zacząć od książki, która pojawiła się u mnie całkiem niedawno.

Na początek zostawiam Wam opis ze strony Wydawnictwa: 

Las, który odcisnął krwawe piętno na życiu okolicznych mieszkańców, przypieczętuje także jej los…

Pola z trudem usiłuje wrócić do nowego życia bez męża i syna. Po zakończeniu terapii regularnie koresponduje z Kasandrą, z którą zaprzyjaźniła się podczas pobytu w szpitalu. Wkrótce w ręce Poli trafia list, zupełnie inny niż poprzednie, będący zapowiedzią samobójstwa przyjaciółki.

Ujawniony w liście sekret prowadzi Polę do owianego złą sławą Murszu, wymarłej części kaszubskiego lasu. To tam rok wcześniej została zamordowana Lara, koleżanka Kasandry. Wyznania Kas rzucają jednak zupełnie nowe światło na makabryczne zdarzenia tamtej nocy.

Każda z leśnych dróg prowadzi Polę pod drzwi tajemniczej spalonej leśniczówki. Strawiona ogniem chata skrywa mroczne sekrety lasu i mieszkających w nim ludzi. Tych żyjących i tych, którzy na przestrzeni lat w tragicznych okolicznościach stracili tu życie.

Ewa Przydryga "Mursz" - recenzja książki

Ewa Przydryga "Mursz" - recenzja książki


Nie będę ukrywać, że na początku ciężko mi było się wkręcić w historię. Opowiadana jest ona z perspektywy czasu oczami trzech bohaterek: Poli, Lary oraz Marianny. Każda z nich przeżyła swoje piekło związane z Murszem. Najpierw Marianna - nauczycielka biologii zamieszkująca leśniczówkę, w której spłonęła żywcem. Później Lara idąca tropem pewnych wydarzeń, organizująca zlot w tajemniczym lesie, zagadkowo zamordowana. A na sam koniec Pola, która ratuje swoją koleżankę poznaną w szpitalu psychiatrycznym od próby samobójczej. W pożegnalnym liście dowiaduje się, że Kasandra wie coś więcej na temat zagadkowej śmierci Lary, u której pracowała. Tak naprawdę to Pola jest naszą główną bohaterką i kiedy to zrozumiałam po kilku przeczytanych kartkach,  szybko dałam się porwać temu, co znalazłam wewnątrz tej wspaniałej książki.

Ewa Przydryga ma dar do tworzenia niesamowitych i realnych historii. Czytając "Mursz" czułam się, jakbym była co najmniej partnerką Poli, która próbuje rozwikłać zagadkę, która owiana jest tajemnicą od lat. Czytając historię niejednokrotnie czułam prawdziwy strach, bezsilność, współczucie i masę innych emocji, które pojawiały się nagle i tak prawdziwie. Idąc po ciemnym lesie, owianym gęstą mgłą, czułam na plecach ciarki, a włosy na przedramionach stawały mi dęba. To niesamowite, bo nie każdy autor potrafi wprowadzić czytelnika w tak mroczny klimat. Każdy z bohaterów tej historii był opisany tak dokładnie, że niemalże czułam ich zapach, albo widziałam ich przerażające spojrzenie. Mimo że za "Mursz" zabrałam się dość późno, nie umiałam go odłożyć, dopóki nie doszłam do ostatniej kartki. Wiedziałam, że nie będę mogła zasnąć, jeśli razem z Polą nie dowiem się, kto kryje się za śmiercią Marianny czy Lary.  

Ewa Przydryga "Mursz" - recenzja książki

Ewa Przydryga "Mursz" - recenzja książki


Książka zakończyła się dość zaskakująco. Mimo że na gałązkach, które autorka dołączyła do paczki z książką miałam podpowiedź, to za nic w świecie nie domyśliłam się kto odpowiada za śmierć Lary. Teraz, znając jej zakończenie i patrząc na karteczki śmieję się sama z siebie, bo wskazówka jest naprawdę czytelna.  

Reasumując. "Mursz" to historia, która wywołała we mnie masę emocji - od śmiechu po prawdziwy i przerażający strach. Historia wciągnęła mnie na maksa i bardzo żałuję, że skończyła się tak szybko. Myślę, że z tej opowieści mógłby powstać świetny film, bo to naprawdę coś, co ma potencjał. Ewie gratuluję stworzenia kolejnej tak fantastycznej powieści i życzę nieopuszczającej weny, żeby takich świetnych historii mogło powstać jeszcze więcej. Dziękuję Wydawnictwu Muza za egzemplarz do recenzji.

Mieliście okazję poznać "Mursz"? Znacie książki Ewy Przydrygi? 

Sandra Cicha "Zakręt" - recenzja książki

Sandra Cicha "Zakręt" - recenzja książki

W październiku w moje ręce trafiła książka, którą napisała Sandra Cicha pt. "Zakręt". Byłam bardzo ciekawa jak spodoba mi się ta historia, ale trochę zajęło mi zrecenzowanie jej. Najpierw przeszkodziła mi choroba, potem wyjazdy i tak odkładałam dzisiejszy wpis. Dziś w końcu usiadłam i postanowiłam to nadrobić. Jesteście ciekawi jak spodobała mi się ta książka?


Na samym początku mojej recenzji, chcę zostawić Wam opis ze strony Wydawnictwa, abyście mogli zapoznać się z fabułą.

Joanna Grabowska jest kuratorem sądowym, ma męża i troje dzieci. Dzieci są cudowne, mąż – jakby trochę mniej. Zaniedbywana i traktowana z coraz większą obojętnością, Joanna zwraca uwagę na kolegę z pracy. Równocześnie odkrywa, że mąż ma romans. Jakby tego było mało, w okolicy dochodzi do serii zagadkowych zabójstw, a Joanna stopniowo nabiera pewności, że ktoś śledzi każdy jej krok. Rozwodzi się z mężem, z radością i nadzieją rzuca się w ramiona nowego mężczyzny, ale dopiero wtedy jej życie naprawdę zaczyna się komplikować…

Jak widzicie, opis wydaje się zachęcający. Książkę zabrałam ze sobą na jeden z wyjazdów i w wolnej chwili mogłam odciąć się od rzeczywistości i zniknąć... Joanna, nasza główna bohaterka wydała mi się bardzo "swoja". Jej życie, niby poukładane i wymarzone, ale jednak okazuje się nudne i monotonne. Wspaniałe dzieci, mąż, dom, dobra praca. Czego chcieć więcej? Ano, jednak kobiety potrzebują przeróżnych bodźców, aby życie sprawiało im satysfakcję. Czyż nie? Powiem Wam szczerze, że wiele opisów sytuacji tego, co dzieje się w jej małżeństwie, zanim dowiemy się o zdradzie, przypomniało mi moje relacje z mężem kilka lat temu. Po pewnym czasie zrobiło się jakby nudno, tak samo... bardzo dobrze rozumiałam wątpliwości bohaterki. W międzyczasie w życiu Joanny pojawia się Paweł, nowy kolega z pracy, który szybko zawraca jej w głowie. Jaką rolę odegra w jej życiu?

Kiedy okazuje się, że mąż dopuszcza się zdrady, kobieta zdaje sobie sprawę, że jej małżeństwo to jedna wielka fikcja. W tym samym czasie ktoś zaczyna grozić Joannie. A jak się domyślacie, praca kuratora sądowego, to nie lada wyzwanie i bardzo niebezpieczny zawód. Pojawiają się niewyjaśnione morderstwa i robi się coraz bardziej niebezpiecznie. Jak poradzi sobie z tym wszystkim główna bohaterka? Czy grozi jej niebezpieczeństwo?

Na te pytania odpowiedzi znajdziecie w książce.

Sandra Cicha "Zakręt" - recenzja książki


Książka "Zakręt" to debiut autorki. Przyznam szczerze, że całkiem udany. Uwielbiam sięgać po pierwsze książki nowych autorów, bo lubię poznawać nowych ludzi, nowe poglądy i nowe historie. W głębi duszy sama marzę o wydaniu swojej książki. Niektóre z debiutów podobają mi się bardziej, inne mniej, ale tak to już jest z książkami, prawda? 

Czytając "Zakręt" udało mi się w całości zniknąć w świecie bohaterów, a połączenie kryminału z obyczajówką bardzo mi się spodobało. Osobiście jestem ogromną fanką wszelkich tajemnic, zagadek czy thrillerów, a miłosne wątki potrafią mnie oszołomić, więc takie połączenia są dla mnie wyjątkowo sympatyczne i lubię z nimi spędzać swój czas. Z tą książką upłynął mi wyjątkowo szybko, polubiłam się z bohaterami i spodobało mi się pióro autorki. Jedyna rzecz, nad którą moim zdaniem mogłaby popracować, to zbyt mocno zbudowane opisy, które czasami nużą, ale myślę, że z czasem się to wypracuje. Nie mniej jednak chciałabym Wam polecić tę książkę.

Mieliście okazję poznać "Zakręt"? Jak podobała się Wam ta książka?

Katarzyna Nowakowska "Żądze" - recenzja książki

Katarzyna Nowakowska "Żądze" - recenzja książki

Seria "Skandal" była pierwszą, którą Katarzyna Nowakowska wydała pod swoim prawdziwym nazwiskiem. Wcześniej mieliśmy okazję poznać wiele jej książek wydanych pod pseudonimem K. N. Haner, które są bestsellerami. "Żądze" to ostatni tom serii i dziś chcę Wam o nim trochę opowiedzieć.


Siedem miesięcy czekania na ostatni tom to dla niektórych długi okres oczekiwania. Mnie jednak czas zleciał szybko, bo autorka wydawała w tym czasie swoje inne dzieła. Dzięki temu udało mi się przetrwać i w końcu otrzymałam zakończenie historii, która bardzo mnie wciągnęła. O czym opowiada trzeci tom serii "Skandal"?

Najgorętsza i najbardziej bezwstydna powieść roku!

Wreszcie miało być jak w baśni (choć takiej tylko dla dorosłych): namiętny narzeczony, wymarzony ślub i czerpanie z życia pełnymi garściami. Ale Julia Widawska nie byłaby sobą, gdyby wszystko szło jej jak z płatka. Przygotowania do ślubu zbiegają się z wielkim zawodowym projektem o ogromnym znaczeniu, chciwy ojciec próbuje ją wykorzystać, by spłacić swoje długi, a jakby tego było mało – dawny kochanek wciąż nie daje o sobie zapomnieć.

Tyle że Julia już dobrze wie, czego chce. I nie pozwoli sobą pomiatać. Jeśli ma układać sobie życie, to tylko na własnych zasadach. A każdego, kto wejdzie jej w drogę, pośle prosto do piekła!


Katarzyna Nowakowska "Żądze" - recenzja książki


Przyznam szczerze, że zakończenie drugiego tomu było dla mnie całkowitym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się, że Gaspard się oświadczy i był to dla mnie szok. Jak możecie się domyślić, w tym tomie poznamy dalszy ciąg wydarzeń, a więc przygotowania do ślubu, ślub i wspólne życie naszych bohaterów. Kiedy zaczęłam czytać "Żądze" pomyślałam, że dostanę tutaj cukierkową historię dwojga zakochanych, wymarzony ślub jak z bajki i piękne, aczkolwiek nudne życie, opływających w luksusie małżonków. Kiedy skończyłam czytać, to biłam się w głowę i śmiałam się sama z siebie. No bo jak mogłam pomyśleć, że Katarzyna Nowakowska poda mi książkę, która będzie przewidywalna i opływała lukrem. No jak? Czytałam do tej pory wszystkie książki autorki i nigdy nie miałam czegoś takiego, więc jak mogłam w ten sposób myśleć?

W tej książce dzieje się naprawdę sporo. Oczywiście, poznamy życie Julii, która przygotowuje się do ślubu z Gaspardem, a przy okazji wkłada cały swój wysiłek w hotel, którego otwarcie przecież zbliża się wielkimi krokami. Poznajemy jej życie jeszcze lepiej, a przy okazji dowiadujemy się, że nadal czuje coś do James'a, który jest wspólnikiem jej narzeczonego. Dziewczyna nadal czuje się zraniona i wykorzystana, a Pan Angol wydaje się być jeszcze większym dupkiem niż myślałam. Tutaj zdecydowanie zapunktował przyszły mąż bohaterki, który zna prawdziwe uczucia swojej wybranki, a jednak nadal chce być jej mężem i cierpliwie czekać na to, aż kobieta poczuje do niego miętę. Trochę to pokręcone, jednak wiem, że takie sytuacje zdarzają się w prawdziwym życiu. Żeby nie było nudno, autorka powplatała tutaj trochę sytuacji, które nieźle namieszały w relacji całej trójki, ale o tym Wam nie powiem, bo chciałabym, abyście sami poznali tę historię. Zdradzę Wam tyle, że nawet przestałam lubić Gasparda, wkurzył mnie tak, że do końca mu tego nie wybaczyłam. 

Katarzyna Nowakowska "Żądze" - recenzja książki


Po przeczytaniu serii do końca, śmiało mogę napisać, że całość to świetnie skonstruowana historia. Autorka nieźle namieszała w życiu bohaterów, ale koniec końców wszystko się wyjaśniło i wyklarowało. Może nie tak wyobrażałam sobie zakończenie, miałam w głowie trochę inny scenariusz, ale to w końcu historia Kasi Nowakowskiej, a nie moja. Po dłuższym namyśle stwierdziłam, że tak właśnie to wszystko powinno się skończyć i jestem naprawdę bardzo zadowolona, że mogłam poznać losy Julii, James'a i Gasparda. 

Seria "Skandal" pokazała, że Katarzyna Nowakowska jest świetna w tym co robi i potrafi pisać historie różnego gatunku, a mafia wcale nie musi się w nich pojawiać, aby porwać czytelnika. Kolejny raz mogę napisać "czapki z głów i wielki ukłon w stronę autorki". Dziękuję Ci Kasiu za kolejną świetną serię, a Wydawnictwu Słowne za egzemplarz do recenzji.

Jestem ciekawa czy mieliście okazję poznać tę serię i jak się Wam spodobała? Znacie książki Kasi Nowakowskiej?

Ker Dukey & K. Webster "Zepsute laleczki" - patronacka recenzja książki

Ker Dukey & K. Webster "Zepsute laleczki" - patronacka recenzja książki

O serii "Laleczki" było dość głośno w blogosferze już jakiś czas temu. Twórczość Ker Dukey miałam okazję poznać już jakiś czas temu i byłam pod wrażeniem. Dlatego też objęcie patronatem medialnym czwartego tomu "Zepsute laleczki" było dla mnie ogromnym wyróżnieniem i radością. Dziś przyszedł czas na moją recenzję tej książki. 


Z serią "Laleczki" miałam okazję zapoznać się dzięki poleceniu jednej z zaprzyjaźnionych blogerek (Ola, dziękuję). Kiedy posłuchałam jej zachwytów, postanowiłam, że zamówię sobie wszystkie dostępne tomy. Niestety, musiałam poczekać, bo cały nakład był wykupiony i nie można było ich nigdzie zamówić. Kiedy w końcu Wydawnictwo NieZwykłe wypuściło je ponownie, od razu je zamówiłam i wzięłam się za lekturę. Przyznam, że jest to coś innego i nie każdemu przypadnie do gustu. Książki są mocne, a główni bohaterowie to psychopaci, a my czytając, znajdziemy się pośród najczarniejszych scenariuszy, jakie można sobie wyobrazić.

O czym jest czwarty tom? Oto opis ze strony Wydawnictwa:

Zdrada i wściekłość na ostrzu zgnilizną się mienią.
Potwór kontra Pan. Kto będzie zwierzyną?
Złamani i zdesperowani rozwiązanie znaleźć muszą.
Żeby odzyskać laleczkę, ziemię poruszą.
Brak lojalności i brak wyników nie będą wybaczone.
Potrzebą zemsty te schody są ozdobione.
Obłąkany pożądaniem nasz mistrz długo czekał.
Życie tych złamanych laleczek katowi obiecał.
Burza już nadchodzi, jest nad nami.
Teraz kiedy wielcy gracze są już razem z nami.
Kto wyjdzie z tego żywy z nagrodą u boku?
A kto nie obudzi się z tego mroku?

Benny jest zrozpaczony. Ktoś ma jego laleczkę, jego Bethany. Doprowadzony do skraju obłędu mężczyzna próbuje się dowiedzieć, kto go zdradził. Był przekonany, że tym kimś jest jego Pan, ale stał za tym ktoś zupełnie inny. Teraz Benny będzie musiał zawrzeć pakt. W pojedynkę nie odzyska laleczki.

Szybko się okaże, że w tej grze siły i umysłu jest wielu potężnych uczestników i każdy ruch Benny’ego może zdecydować o jego zwycięstwie lub klęsce.

Ker Dukey & K. Webster "Zepsute laleczki" - patronacka recenzja książki

Pisząc tę recenzję nie wiem nawet, od czego zacząć, bo ta historia to istny rollercoaster. Jest to kontynuacja serii, co bardzo mi się podoba, ponieważ dramat Jade tak naprawdę wcale się nie skończył i chciałam dowiedzieć się co ją jeszcze spotka. Tym razem Potwór nie uderza bezpośrednio w kobietę, ale tak, że mimo wszystko jej koszmar nie chce się skończyć. Czy jej mąż Dillon pomoże jej przetrwać te straszne czasy? Czy kobiecie uda się pokonać demony przeszłości?

Benny to psychopata. To, co ten człowiek ma w głowie przechodzi ludzkie pojęcie. Bardzo podziwiam autorki za stworzenie takiej osobowości, musiały naprawdę się natrudzić, albo dobrze grzebać i znaleźć informacje o najgorszych, chodzących po ziemi ludzi jego pokroju. Podobnie z Wiktorem - w tej części w końcu udało się poznać jego przeszłość na tyle, aby dowiedzieć się skąd wzięło się jego podejście do życia. Łatwo nie było, jednak to niczego nie zmienia i nie tłumaczy. Obaj bohaterowie wywołują na plecach ciarki, nienawiść i obrzydzenie - myślę, że taki był właśnie zamiar. Obaj świetnie do siebie pasują i tworzą niszczycielski duet, którego nie da się pokonać...  Zabijanie, okaleczanie, unicestwianie, to tylko kilka cech, które opisują ulubione zajęcia tych postaci. 

Warto jeszcze wspomnieć o Elizabeth (nazywaną przez Bennego Bethany), która początkowo wydawała się spokojną, pogubioną dziewczyną, a okazała się zupełnie kimś innym i przyznam, że jej postawa mocno mnie zszokowała.

Ker Dukey & K. Webster "Zepsute laleczki" - patronacka recenzja książki

To, co dzieje się w tej książce to jakiś kosmos. Nie chcę zdradzać Wam fabuły (nie ważne, czy znacie poprzednie tomy, czy nie), ale powiem jedno. Ta książka, ta seria, to coś dla osób o mocnych nerwach. Osoby wrażliwe, nie dadzą rady przez nią przebrnąć, a już na pewno nie uda im się czytać jej wieczorem. 

Czytając ten tom, jak i poprzednie, dałam się ponieść emocjom i tak się wkręciłam w tę historię, że każdy delikatny szelest w moim domu sprawiał, że bałam się spojrzeć co się dzieje. Ker Dukey i K. Webster zabrały mnie do swojego świata i w pewnym momencie sama czułam się ich "laleczką"...

Historia przedstawiona jest tu z perspektywy każdego bohatera, dzięki czemu możemy poznać ją najgłębiej jak to możliwe. Chciałabym napisać, że przez ten zabieg w jakiś sposób będziemy mogli zrozumieć zachowania postaci, no, ale niestety wszystkich się nie da. Chory człowiek zawsze będzie chory, jego myśli nigdy nie będą normalne, a jak dojdzie do realizacji swoich spaczonych fantazji, to może wyjść z tego prawdziwa makabra. I tak właśnie dzieje się w tej serii. Moim zdaniem ostatni tom jest świetnym dopełnieniem poprzednich trzech, chociaż spodziewałam się bardziej szokującego zakończenia. Jest ono na tyle otwarte, że kto wie, może autorki zmienią zdanie i napiszą piątą część?!

Ker Dukey & K. Webster "Zepsute laleczki" - patronacka recenzja książki

Jak widzicie objęłam ten tom swoim patronatem medialnym, za co raz jeszcze chciałabym podziękować Wydawnictwu NieZwykłemu. Jest to dla mnie ogromne wyróżnienie i cieszę się, że dzięki Wam poznaję takie książki. Niebawem na moim Instagramie pojawi się konkurs, w którym ktoś z Was zgarnie jeden egzemplarz tej części.

Dajcie znać czy mieliście okazję poznać serię "Laleczki"? Jak się Wam podobała?


Aniela Wilk "Eter" - recenzja książki

 

Aniela Wilk "Eter" - recenzja książki

Z twórczością Anieli Wilk miałam okazję zapoznać się podczas lektury serii z Agentem Bruce’em. Książki bardzo mi się podobały, dlatego też, kiedy zobaczyłam "Eter" wiedziałam, że muszę ją mieć w swojej biblioteczce. Dziś przyszedł czas na podsumowanie mojej przygody z tym tytułem.


"Eter" bardzo zwrócił moją uwagę przez samą okładkę. Głębia lasu, góry, to coś, co przykuwa moją uwagę z daleka. Trochę też skojarzyła mi się z pewną powieścią mojej ulubionej autorki i to spowodowało, że zapadła mi w pamięć. Zanim przejdę do moich podsumowań, chcę zostawić Wam opis książki ze strony wydawnictwa, żebyście mogli dowiedzieć się o czym opowiada ta książka:

Senne, górskie miasteczko. Smutna rzeczywistość podupadających biznesów i poczucie beznadziei łączą się z dzikim mistycyzmem prastarych Karkonoszy. Samotnia na końcu świata wcale nie jest spełnionym snem o urokliwym domku w górach i spokoju z dala od wielkiego świata. Julia Kwiatkowska dziedziczy taki domek po zmarłej ciotce. Chce go sprzedać możliwie szybko i wrócić do miasta. Ma za sobą nieudany związek i jeszcze bardziej nieudaną karierę w korporacji reklamowej.

Dariusz Wysocki sprowadził się w te strony przed dekadą, aby uciec od dawnego życia. Kiedyś był świetnym dziennikarzem śledczym i wziętym pisarzem, ale porzucił swoje życie, odciął się od świata. Ciężko pracuje fizycznie, nocami prowadzi w radiu intymne audycje, skierowane do dorosłego słuchacza. Są bardzo osobiste, mroczne i hipnotyzujące. Julia ulega fascynacji tajemniczym mężczyzną. Dokłada starań, aby odkryć jego tożsamość, zbliżyć się do niego bez względu na cenę. Nigdy nie miała do czynienia z podobnym doświadczeniem, jego słowa ją urzekają. Jak potoczą się ich losy? Czy miłość przezwycięży mrok, z którym oboje rozpaczliwie próbują sobie poradzić?


Aniela Wilk "Eter" - recenzja książki


Nasza główna bohaterka to Julia. Otrzymuje spadek po cioci, a jest nim domek w Szklarskiej Porębie. Planuje go wyremontować i szybko sprzedać, bo jest jej zupełnie niepotrzebny. Przyzwyczajona jest do mieszkania w Łodzi i tam chce szybko wrócić. Nie spodziewa się jednak, że sąsiad, który nie należy do miłych i towarzyskich osób zainteresuje ją na tyle, że będzie miała ochotę przeciągnąć remont i zostać na dłużej.

Dariusz mieszka dom obok. W góry uciekł od przeszłości, która ciągnie się za nim jak fatum. Nocą prowadzi audycje w lokalnym radio. Nie należy do towarzyskich osób, a najbardziej lubi obecność swojego psa. 

Julia jest przerażona stanem domu i remontem, który musi zaplanować. Dom przez kilka lat stał pusty, a wcześniej mieszkała w nim staruszka, więc stan budynku nie należy do najlepszych. Należy w nim zrobić kanalizację, elektrykę, dach, posadzki czy ściany - jednym słowem należy mu się generalny remont. Kobieta jest sama i nie potrafi odnaleźć się w nowym miejscu, tym bardziej że lokalni mieszkańcy nie do końca ją akceptują. Pewnej nocy przypadkowo trafia na audycję Dariusza i od tamtej pory słucha ich regularnie. To dzięki nim czuje się bezpieczniej i jakoś udaje jej się trwać w Szklarskiej. Po pewnym czasie udaje jej się nawiązać relację z sąsiadem, który początkowo ją od siebie odpycha, ale później łapie z nią całkiem dobry kontakt. 

Pewnego dnia zaczynają dziać się potworne rzeczy. Nasza bohaterka znajduje się w epicentrum zamieszania i makabrycznych zdarzeń. Czy jest z nimi bezpośrednio powiązana? Czy uda jej się rozwiązać zagadkę? Czy Dariusz jest tym za kogo się podaje? Czy kobieta jest bezpieczna? 


Aniela Wilk "Eter" - recenzja książki


Przyznam szczerze, że byłam bardzo zaciekawiona tą książką. Czytając ją powoli wczuwałam się w jej treść, ale co chwila mnie coś rozpraszało. Momentami odlatywałam myślami i miałam wrażenie, że niektóre sceny są trochę przeciągnięte. Zaczynało mnie to nużyć. Jednak w pewnym momencie akcja zaczęła się rozkręcać i naprawdę poczułam, że zaczyna być niebezpiecznie. Może nie poczułam na plecach ciarek, których oczekiwałam, ale autorka naprawdę poradziła sobie ze stworzeniem mrocznego klimatu. Razem z bohaterką chodziłam po górach, urwiskach czy ciemnym lesie. Palące się reflektory nadjeżdżających samochodów widziałam oczyma wyobraźni na ciemnej, leśnej drodze. Podobało mi się to.
Bohaterowie byli całkiem dobrze wykreowani, szczególnie Dariusz, który od początku do końca był bardzo tajemniczy i intrygujący. Julia trochę mniej mi się podobała, brakowało mi w niej czegoś, co sprawi, że zapamiętam ją na długo. Nie jest to jednak minusem książki, bo Darek zostanie w mojej głowie na długie miesiące jak nie lata... 

Zakończenie moim zdaniem było zaskakujące, chociaż czegoś mi w nim brakowało. Pojawiło się dość szybko, przez co nie do końca jestem usatysfakcjonowana. Zagadka się rozwikłała, a losy bohaterów potoczyły się zupełnie inaczej, niż przypuszczałam.

Podsumowując tę książkę mogę ją Wam polecić, jeśli nie jesteście zbyt wymagający w przypadku thrillerów. Ciarek na plecach mieć nie będziecie, ale możecie przeżyć ciekawą przygodę z tajemniczym Dariuszem w roli głównej. Anieli Wilk gratuluję kolejnej książki, a Wydawnictwie Muza dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Znacie już "Eter"? Lubicie tego typu książki?
___________________________________________________

Czy ktoś z Waszej rodziny ma problemy finansowe? Czy wiedzą już, że w 2015 roku weszły nowe przepisy o upadłości konsumenckiej? Jeśli nie, to polecam podesłać im link: https://www.oglosupadlosckonsumencka.pl/. Znają tam najważniejsze informacje dotyczące upadłości konsumenckiej, porady jak się za to zabrać, oraz ludzi, którzy specjalizują się w pomaganiu takim osobom. Jest to ogromna szansa na wyjście z kłopotów finansowych i rozpoczęcie nowego, spokojnego życia bez długów. 

Cora Reilly "Złamane więzi" - recenzja książki

 

Cora Reilly "Złamane więzi" - recenzja książki

Cora Reilly, to jedna z moich ulubionych zagranicznych autorek. Jej książki przepełnione są emocjami, które czytelnik dosłownie odczuwa na własnej skórze. Dziś chcę opowiedzieć Wam o czwartym tomie z serii "Camorra Chronicles", która mnie wciągnęła od samego początku.


Zanim zacznę opowiadać Wam o swoich spostrzeżeniach po lekturze, chcę Wam zostawić opis ze strony Wydawnictwa. Robię to zawsze, bo chcę, abyście mogli poznać fabułę i zadecydować, czy chcecie czytać recenzje, a następnie książkę czy jednak odpuścicie.

Kiara i Nino ze Złamanych emocji powracają!

Kiara zawsze marzyła o kochającej się rodzinie. Nigdy nie sądziła, że stworzy ją z jednym z braci Falcone. Teraz ma coś, o co warto walczyć.

Nino i Kiara zostali naznaczeni przez traumatyczne dzieciństwo. Razem próbują zapomnieć o przeszłości i zbudować dla siebie przyszłość. Jednak Kiara jest związana nie tylko z Nino, ale także z jego braćmi. Dziewczyna postara się chronić każdego z nich.

Naprawienie tej rodziny będzie bardzo trudne, szczególnie kiedy na horyzoncie pojawi się matka braci. Kiarze zacznie grozić niebezpieczeństwo, a wtedy może zaryzykować to, co dla Nino jest najcenniejsze – jej własne życie.


Cora Reilly "Złamane więzi" - recenzja książki

Kiara i Nino są małżeństwem, które można nazwać zgranym. Oboje mają wspólne tematy do rozmów, wspierają się wzajemnie, ufają sobie, między nimi nadal wyczuwalne jest iskrzące wręcz pożądanie, ale również wspólnie walczą ze swoją przeszłością, która nie była kolorowa. Nasza bohaterka od dawna chce założyć własną rodzinę. W tym monencie czuje się bezpieczna, więc plany powiększenia rodziny wydają się jej całkiem realne i idealne na ten czas. Kiedy w jej domu pojawia się Serafina z bliźniakami, pragnienie zostania matką wzrasta do wysokiego poziomu. Niestety jej starania zatrzymują się w miejscu, bo kobieta nie może zajść w ciążę.

Bracia Falcone stali się rodziną Kiary, a ona w końcu czuje się wśród nich swobodnie i radzi sobie całkiem nieźle. Stała się dla jednego z nich pewnym wsparciem. Adamo po porwaniu nie potrafi sobie poradzić z emocjami i popada w nałóg, z którego wszyscy pragną go wyciągnąć. Czy chłopakowi uda się pokonać swoje demony i wyjść na prostą? Jaką rolę odegra w tym Kira? 

W tym tomie wiele wydarzeń nawiązuje do poprzedniego tomu. Pokazane są one jednak z perspektywy Nino i Kiry, więc nie nudzą, nie ma się ochoty kartkować stron, tylko z ciekawością i zainteresowaniem czyta się dalej. Cora Reilly jest mistrzynią pokazywania tych samych sytuacji z innej perspektywy. Już w serii "Złączenie" pokazała, na co ją stać. Wydaje mi się, że w tym tomie ukazuje najmniej wydarzeń od strony mafijnej i bardziej skupia się na ukrytych tutaj emocjach, co bardzo mi się spodobało. Więzi, które zostają złamane, ukazane są z wielu stron, dzięki czemu doskonale poznamy powiązania między bohaterami. 

W tej części znajdziemy bardzo dużo emocji, pikantnych scen, które rozgrzeją Was do czerwoności i odrobinę rozlewu krwi. Bez niej nie można byłoby zaliczyć tej książki do serii mafijnych, prawda? Cora Reilly to według mnie mistrzyni tego gatunku i każdą jej książkę mogę brać w ciemno. Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Niezwykłe i czekam na kolejne tomy, które mam nadzieję, pojawią się szybko.

Znacie twórczość Cory Reilly? Poznaliście już serię Comorra Chronicles? Jak się Wam podoba?

Bree Porter "Krwawa panna młoda" - patronacka recenzja książki

Bree Porter "Krwawa panna młoda" - patronacka recenzja książki

O książkach z cyklu "Dynastia Rocchettich" słyszałam jakiś czas temu, ale nie miałam pojęcia, że otrzymam propozycję zostania jednym z patronów medialnych tej historii. Nie mogłam odmówić, bo czułam, że to są moje klimaty. Bree Porter stworzyła niesamowitą trylogię mafijną, a książka "Krwawa panna młoda" jest jej pierwszym tomem. O czym opowiada?


Już pewnie Was przyzwyczaiłam do tego, że na początku moich recenzji znajdziecie opis książki. Nie planuję niczego zmieniać, dlatego też zostawiam Wam to, co znajdziecie na stronie wydawnictwa:

Pierwszy tom rewelacyjnej trylogii mafijnej „Dynastia Rocchettich”!

Sophia Padovino zawsze wiedziała, że nie będzie miała wpływu na to, z kim wypowie słowa przysięgi małżeńskiej. Jednak w najczarniejszych snach nie sądziła, że jej przyszłym mężem zostanie książę przestępczego świata i capo chicagowskiej mafii.

Już w dniu ślubu rozpętuje się piekło. Alessandro Rocchetti pozbawia życia wielu ludzi. Ona także. Z pewnością nie tak wyobrażała sobie tę uroczystość, z krwią spływająca po fałdach jej sukni.

Wkrótce dziewczyna zostaje wrzucona w wir obcej rzeczywistości, w której musi nauczyć się funkcjonować. Zła sława rodu Rocchettich, sprawia, że Sophia codziennie obawia się o swoje życie, więc stara się zrobić wszystko, by zadowolić męża. Każdy nowy poranek, kiedy się budzi, uznaje za sukces.

Sophia im lepiej poznaje ten brutalny świat, tym więcej zaczyna odkrywać ponurych sekretów. W tym dziwne wydarzenia związane ze śmiercią jej siostry.


Bree Porter "Krwawa panna młoda" - patronacka recenzja książki


Aranżowane małżeństwo Sophii i Alessandra zaplanowane jest od dawna. W końcu nadszedł ten dzień. Kobieta bardzo boi się swojego przyszłego męża. Jest przerażona, ale dumnie kroczy przez kościół z podniesioną głową i nie okazuje lęku swojemu mężowi. Sophia jest kobietą piękną, towarzyską i wygadaną. Wie jak zachować się podczas ceremonii, bo uczyła się tego od dziecka. Niestety tuż po złożeniu przysięgi w kościele rozpętało się piekło. Ktoś wkroczył do środka i wywołał wojnę, której nikt się nie spodziewał...

Alessandro, to mężczyzna wychowany w Outficie. To on ma zostać bossem i zająć miejsce niejakiego Don Piera, który jest jego dziadkiem. Zanim to jednak nastąpi, musi poślubić Sophię Padovino, spłodzić godnego potomka dla rodu Rocchettich i udowodnić, że nadaje się na przywódcę tak wielkiej organizacji. Boją się go wszyscy, każdy ma do niego niesamowity respekt i nikt nie jest na tyle odważny, aby się mu sprzeciwić. Czy jego żona również będzie potulna jak baranek? Co się stanie kiedy spotykają się tak dwa różne charaktery?

Bree Porter "Krwawa panna młoda" - patronacka recenzja książki


Historia ukryta w tej książce idealnie nadaje się na dobry film. Czytając ją, niejednokrotnie łapałam się za głowę, bo autorka ukryła tu wiele sytuacji, które sprawiały, że w umyśle odpalał mi się "mały detektyw". Zastanawiałam się, w jaki sposób to wszystko zostanie połączone i do czego doprowadzi to zaaranżowane małżeństwo. 

Sophia, to kobieta wychowana w mafii. Już jako mała dziewczynka wiedziała, gdzie znajduje się jej miejsce w szeregu. Uczono ją różnych zachowań i stworzono z niej kobietę, która będzie idealną żoną dla capo. Jej siostra Catherine była zupełnie inna. Zawsze marzyła o wolności, studiach i normalnym życiu, którego niestety nie doczekała. Zginęła w wypadku. Część tej historii skupia się na żałobie, którą Sophia nosi w sobie i nie umie sobie z nią poradzić. Najsmutniejsze jest to, że dziewczyna nie ma nikogo, z kim mogłaby się podzielić smutkiem i często pojawiającą się w niej nostalgią. Jej mąż jest niebezpiecznym mężczyzną i nawet do głowy by jej nie przyszło spróbować z nim porozmawiać. Kobieta bardzo uważa na słowa, hamuje się przy nim, bo nie chce, aby poznał jej prawdziwe oblicze. Tak naprawdę sama chyba również obawia się tego, co kryje się w jej głowie. A wierzcie mi na słowo, że z każdą kartką odkrywamy to, co sama skutecznie ukrywa.

W tej części dzieje się bardzo dużo. Wszystko toczy się w dość krótkim okresie czasu, ale jest to tak skonstruowane i dokładnie opisane, że ma się wrażenie, jakby przeżywało się każdy dzień razem z bohaterami. Autorka w cudowny sposób wykreowała postaci, nawet te drugoplanowe. Każdy z nich ma swój charakter i to konkretny. Od razu da się odczuć, że nie mamy do czynienia ze zwykłymi ludźmi tylko elitą i to bardzo niebezpieczną... 

Pod koniec tego tomu pojawia się wiele niejasności i szokujące odkrycie, które z pewnością odbije się na przyszłości Sophii i Alessandra. W jaki sposób? O tym dowiecie się sięgając po całą trylogię "Dynastii Rocchettich". Dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu za możliwość objęcia patronatem medialnym tej serii i książki do recenzji.

Dajcie znać w komentarzu czy mieliście okazję poznać już tę serię? Znacie twórczość Bree Porter?

Cora Reilly "Słodka pokusa" - recenzja książki

Cora Reilly "Słodka pokusa" - recenzja książki

Dziś wracam do Was z recenzją książki "Słodka pokusa" autorstwa Cory Reilly. Podejrzewam, że autorki nikomu przedstawiać nie muszę, a jeśli nie kojarzycie, to na moim blogu znajdziecie sporo recenzji jej książek. Czy "Słodka pokusa" porwała mnie jak inne książki Cory?


Tym razem książka nie pochodzi z żadnej serii, co było dla mnie zaskoczeniem. Okazało się, że autorka pisze też książki jednotomowe. Jeśli więc nie mieliście okazji poznać twórczości Pani Reilly, to ta książka będzie doskonała na zapoznanie się z jej piórem. Tutaj będziecie mogli poznać jej styl pisania i wyobraźnię i albo pokochacie jej twórczość, albo będziecie jej unikać. O czym opowiada "Słodka pokusa"?

Po stracie żony, Cassio zostaje sam z dwójką małych dzieci. Musi szybko znaleźć dla nich matkę, a dla siebie kobietę, która ogrzeje jego łóżko. Jest mężczyzną, który ma władzę, a za władzą podążają obowiązki.

Mafioso doskonale wie, że w jego świecie wybór żony to nakaz, a nie przyjemność. Nie ma nic ważniejszego niż tradycja i honor. I w taki oto sposób jego żoną zostaje ledwo pełnoletnia dziewczyna.

Giulia zawsze wiedziała, że poślubi mężczyznę, którego wybierze dla niej ojciec. Ale nigdy by nie przypuszczała, że będzie on dużo starszy od niej. Nagle ma zostać matką dla dwójki małych dzieci, kiedy nigdy nie trzymała nawet dziecka w ramionach. Giulia szybko się orientuje, że Cassio nie jest zainteresowany żadnym prawdziwym związkiem z nią. Szukał jedynie niani dla swoich dzieci. Jednak dziewczyna postanawia zawalczyć o swoją wizję szczęścia.


Cora Reilly "Słodka pokusa" - recenzja książki


Cassio, to młody wdowiec, który musi dość szybko znaleźć sobie kolejną wybrankę, która będzie mogła zastąpić miejsce jego zmarłej żony. Bycie kimś takim jak on, nie sprzyja opiece nad dwójką małych dzieci, tym bardziej że jedno z nich jest wycofane. Na jego nową partnerkę zostaje wskazana dziewczyna o imieniu Giulia. Jest bardzo młoda, ma zaledwie osiemnaście lat, więc możecie się domyslić, że nie wie nic na temat wychowywania dzieci, tym bardziej tak małych, jakie posiada Cassio. 

Tak naprawdę w normalnym świecie w tym wieku dopiero zaczyna się życie. Osiemnastolatki zaczynają chodzić na dyskoteki, podrywają chłopaków, chodzą po sklepach i skupiają się na przyjemnościach. W świecie mafii jest jednak inaczej, a osiemnaście lat to wiek, w którym należy rozważyć zamążpójście i urodzenie dzieci. Na kobietę spada więc przykry obowiązek. Ma zostać żoną i matką dzieci, których nie urodziła. Oprócz tego musi zmierzyć się z trudnościami, które spotka na swojej drodze i tajemnicami, które pozna w domu małżonka. Jak poradzi sobie z tym wszystkim młodziutka Giulia? Czy uda się jej nawiązać dobre relacje z dziećmi i mężem? Jak potoczą się losy bohaterów?


Cora Reilly "Słodka pokusa" - recenzja książki


Przyznam szczerze, że nie mogłam się oderwać od tej książki. Początkowo byłam przekonana, że Giulia okaże się niedojrzałą i pełną sprzecznych emocji gówniarą, a okazało się, że dziewczyna ma całkiem fajnie poukładane w głowie. Niejedna osiemnastolatka może jej pozazdrościć dojrzałości, która się w niej skryła. Bardzo ją polubiłam. Jej mąż, mimo że wyrachowany i zimny, to kryjący wiele tajemnic mafiozo również skradł moje serce. 

W tej książce autorka zaserwowała nam dużo emocji, a mniej krwawej mafii, do której nas przyzwyczaiła. Nie przeszkadza mi to jednak, bo lubię jej styl pisania i każdą książkę pochłaniam w całości. Kolejne mogę brać w ciemno, o czym przekonałam się już niejednokrotnie. Jeśli lubicie lekkie historie, przepełnione miłością, zrozumieniem, cierpieniem i innymi tego typu uczuciami, to ta ksiązka będzie dla Was idealna. Myślę, że również sprawdzi się jako pierwsza do przeczytania od tej autorki, jeśli nie znacie jeszcze jej twórczości. Z ręką na sercu polecam.

Wydawnictwu NieZwykłe dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Jak podobała się Wam "Słodka pokusa"? Mieliście okazję poznać tę książkę? Lubicie twórczość Cory?


K. Bromberg "Opór" - recenzja

Współpraca barterowa / prezent



K. Bromberg "Opór" - recenzja

Po trylogii o braciach Malone bardzo polubiłam się z książkami K. Bromberg. Do tej pory miałam okazję przeczytać ich już kilka, ale mam wrażenie, że autorka dopiero zaczyna się rozwijać i pokazywać na co ją stać. Tym razem pod nóż idzie książka "Opór".

Autorka od pewnego czasu jest jedną z moich ulubionych zagranicznych pisarek, dlatego też z niecierpliwością czekałam, aż ta pozycja znajdzie się w moich rękach. Postawiłam jej wysoką poprzeczkę i zastanawiałam się czy da radę ją przeskoczyć. Czy się to udało? Jak czuję się po przeczytaniu "Oporu"?


Ryker Lockhart to bez wątpienia bardzo przystojny i bogaty mężczyzna. Jednak jego profesja powinna wzbudzać w kobietach nieufność: Ryker jest znanym i wziętym prawnikiem, specjalizującym się w sprawach rozwodowych. Zawodowe wywlekanie brudów nie byłoby może problemem dla bardziej osobistej relacji, gdyby nie to, że po bliższym poznaniu mężczyzna okazywał się zimnym draniem. Przystojnym i inteligentnym, ale wciąż aroganckim i paskudnym typem. Wiązanie się z kimś takim to nigdy nie jest dobry pomysł.

Vaughn z całą pewnością wykluczała jakąkolwiek relację z kimś takim jak Ryker. Była zbyt niezależna i odważna, do tego miała wybujały temperament. A dodatkowo na głowie bardzo konkretne zobowiązania. Zdrowy rozsądek podpowiadał jej, że jeśli pozwoli temu facetowi wkroczyć w swoje życie, w krótkim czasie może stracić wszystko, co z takim wysiłkiem zbudowała. Niestety, dziewczyna nie zawsze słuchała zdrowego rozsądku. Spotkała się z Rykerem, który dla osiągnięcia swoich celów posunął się do szantażu. Ona jednak dostrzegła w nim coś, co sprawiło, że zamiast się wycofać, postanowiła podjąć ryzykowną grę.

Łamanie własnych zasad i uleganie takim typom rzadko kiedy prowadzi do szczęśliwego finału. Vaughn i Ryker nie mogli przecież pozostać obojętni wobec siebie. Oboje mieli silne charaktery i żelazną wolę. Żadne nie zamierzało cofnąć się ani o krok. Tylko jak długo można stawiać opór rosnącej namiętności? I jak grać zgodnie z zasadami, gdy na horyzoncie pojawia się widmo katastrofy, a sytuacja wymyka się spod kontroli?

To przecież tylko gra, nieprawdaż?

K. Bromberg "Opór" - recenzja
Jeśli mam być szczera, to sam początek książki nie zainteresował mnie na tyle, abym mogła powiedzieć że czyta się ją jednym tchem. Trochę ciężko było mi przebrnąć przez pierwsze kilka rozdziałów. Dopiero później zaczęłam wkręcać się w jej fabułę. Kobieta, która zajmuje się swoim biznesem najlepiej jak potrafi, broniąca swoich pracowników jak lwica, mająca swoje zdanie - to wszystko sprawiło, że zaczęłam lubić Vee i rozumieć to co robi. Jednak kiedy robi coś czego zupełnie nie chciała robić - wkurzyła mnie. Jak można łamać swoje własne zasady dla kasy. Nie ważne, że kierowała nią ogromna potrzeba i próba szybszego spłacenia długów, które wiązało się z czymś bardzo ważnym - po prostu nie potrafiłam zrozumieć jej zachowania. W tym momencie przed jej oczami stają wspomnienia - których nie do końca jest pewna i tu wkręciłam się w historię na dobre.

W przypadku Rykera, to od początku budził on we mnie niechęć. Zimny, bez skrupułów, wyrachowany - taki obraz tego człowieka uformował się w mojej głowie. Po kilku rozdziałach jednak zaczęłam go lubić i rozumieć, że za jego zachowaniami kryją się demony przeszłości...

K. Bromberg "Opór" - recenzja

Każdy rozdział opowiada punkt widzenia Vaughn lub Rykera dzięki czemu możemy poznać ich bliżej oraz zrozumieć ich zachowania. Tak przynajmniej mi się wydawało zanim dotarłam do ostatnich kartek tej książki. Zakończenie było niemożliwe do przewidzenia, jest zaskakujące, przykre, wprawiające w osłupienie i niedowierzanie. Wiem, że jest ono związane z dalszym ciągiem historii tych dwojga i w głowie mam masę pytań typu "jak to się dalej potoczy"? Autorka w doskonały sposób wprowadziła czytelnika w wydarzenia i nie pozwoliła żeby przez myśl przeszła mu chociażby jedna wątpliwość w uczucie, które narastało między bohaterami. Zmiażdżyła mnie tym co się stało i nie mogę się z tego otrząsnąć.

Książka "Opór" K. Bromberg to nie jest typowy romans z happy endem. Jest to historia kobiety po przejściach, której demony przeszłości nie pozwalają skupić się na swoim życiu i szczęściu. Kobiety silnej, aczkolwiek kruchej i bardzo wrażliwej. Poruszony jest tu też temat dzieci z zespołem downa, które niestety w świecie postrzegane są jako coś złego, jak temat tabu. Dodatkowo, żeby nie było mało wrażeń - autorka porusza też temat molestowania seksualnego - i faktu jak kobiecie ciężko jest się uporać z tak mrocznymi wspomnieniami. Ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie, mimo, że na samym początku dawałam jej marne szanse.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Helion. Mam nadzieję, że kiedy tylko ukaże się kolejna część będę mogła do Was wrócić z jej recenzją. "Opór" K. Bromberg swoją premierę miał 28 kwietnia 2020 roku.

Propozycje prezentów dla miłośników książek

ARTYKUŁ SPONSOROWANY / REKLAMA 


Ostatnio na moim blogu możecie znaleźć sporo wpisów z propozycjami na prezent z okazji świąt Bożego Narodzenia. Do tych pięknych dni zostały nam już nie całe dwa tygodnie, więc mamy jeszcze trochę czasu na zakup prezentów. Dziś mam dla Was propozycje dla miłośników książek.

Nie raz pisałam Wam, że mój tata w swoim domu ma praktycznie bibliotekę i powiększa ją każdego dnia. Tak naprawdę w mojej rodzinie większość osób, to takie "mole książkowe", więc co roku kupuję dla nich nie tylko nowe egzemplarze do czytania, ale też inne gadżety, które pozwolą im uprzyjemnić czas spędzony przy ulubionej lekturze. 


  • Zakładki do książek

Na rynku mamy wiele rodzajów takich zakładek. Bardzo podobają mi się takie ręcznie robione, haftowane, albo po prostu szyte. W domu mam jedną, którą na szydełku zrobiła mojej ś.p.mama i jest dla mnie ogromną pamiątką. W sieci widziałam jednak zakładki z grawerem - drewniane i metalowe - równie piękne i nie jednego mola książkowego mogą ucieszyć.

  • Przedmioty z cytatami z książek ulubionych autorów
Szczególnie podobają mi się kubki na których widnieją takie napisy. Można jednak znaleźć również inne przedmioty tego typu jak np. długopis, koszulka itp.



  • Podpórki do książek
Prezent typu podpórka do książek jest jednym z moich ulubionych. Akurat w przypadku mojego taty się nie sprawdzi, bo ma on zrobione półki robione na wymiar i są przepełnione od ściany do ściany. Najczęściej kupuję podpórki sobie czy siostrze. Mają przeróżne wzory i kolory - jest tego mnóstwo i można dopasować je do każdego wnętrza. Nie tylko są przydatne, ale i pięknie zdobią półki. Mam już w swojej kolekcji słonia, kwiaty i książki. Wygląda to bardzo ciekawie i nie ma możliwości, że upadnie jedna książka, a za nią następne.



  • Półki na książki
Znalazłam świetne półeczki np. do kuchni, które przy okazji mają specjalnie rzeźbione miejsce na noże kuchenne, albo przyprawy. Książki kucharskie wyglądają na nich zdecydowanie lepiej, jak na zwykłym kredensie czy w biblioteczce.



  • Lampki do czytania
Na rynku jest dostępnych wiele lamp, więc tu pole do popisu mamy spore. Można wybrać lampki przyczepiane z elastycznym pałąkiem, który możemy wygiąć sobie jak nam wygodnie; bądź podobne do lamp nocnych. Wszystko zależy od naszej wyobraźni i preferencji osoby, która ma ją otrzymać.



  • Karta podarunkowa

Ostatnio często korzystam z tej opcji. Kiedy nie wiem jaką książkę kupić - decyduję się na kartę podarunkową do ulubionej księgarni. Dzięki temu wiem, że prezent będzie trafiony.

Można również zdecydować się na np. biżuterię z motywem książkowym - jednak nie chciałam wpisywać tego na listę, bo nie każdemu taki prezent się sprawdzi. 



Instagram