WSPÓŁPRACA BARTEROWA / PREZENT
Z kosmetykami marki Biotaniqe miałam do czynienia w zeszłym roku. Serce skradł mi ich żel micelarny, o którym Wam już pisałam TU. Kiedy dostałam paczkę z kolejnymi kosmetykami tej marki - ogromnie się ucieszyłam i ochoczo wzięłam za testy. Tym razem w paczce znalazłam krem pod oczy, serum wygładzające, krem i maskę peel-off.
Pierwszy produkt, to odmładzający krem pod oczy do cery dojrzałej. Ten kosmetyk przekazałam mojej teściowej do testów, ponieważ ja od niedawna stosuję krem innej marki - i nie wiem kiedy go wykończę.
Biotaniqe Vit C Kontrola Wieku to linia oparta na potężnym działaniu odmładzającym, naprawczym i rozświetlającym Witaminy C, osiągniętym dzięki przełomowej technologii bioC8. Tysiące elastycznych liposomów bioC8 bezpośrednio po aplikacji, pod wpływem ciepła ludzkiego ciała, rozpoczyna 8-godzinny proces uwalniania do głębokich warstw skóry 2 skoncentrowanych witamin C: lewoskrętnej i botanicznej pozyskanej z unikalnych jagód CamuCamu.
Odmładzający Krem pod Oczy to skoncentrowana formuła pobudzająca intensywne procesy naprawcze najdelikatniejszej skóry wokół oczu, zdradzającej symptomy upływającego czasu i zmęczenia. Delikatna formuła, z mocą botoxu napina skórę, redukuje zmarszczki oraz modeluje kontur oka. Witamina E oraz drogocenny Olej Arganowy zawarte w kremie hamują procesy utleniania i starzenia komórek skóry. Spojrzenia nabiera promiennego, młodego wyglądu.
Teściowa stosuje go od około miesiąca i powiedziała mi, że zauważyła spore rozjaśnienie cieni pod oczami oraz zmianę w napięciu skóry. Miała takie zwisające worki ze skóry, które wyglądają teraz o niebo lepiej. Ponoć krem jest bezzapachowy i wchłania się dość szybko.
Kolejny produkt, to odżywcze serum wygładzające ze śluzem ślimaka. Od dawna interesują mnie kosmetyki z tym śluzem w składzie, tak więc z wypiekami na twarzy wzięłam się za testy. Serum, jak widzicie - zamknięte jest w brązowej, szklanej buteleczce z pipetą do nabierania kosmetyku.
Biotaniqe Terapia Śluzem Ślimaka to innowacyjna linia, w której potężną moc regeneracyjną osiągnięto dzięki skoncentrowanej esencji Filtrowanego Śluzu Ślimaka.
Odżywcze Serum Wygładzające to skoncentrowany eliksir do zadań specjalnych o lekkiej nietłustej konsystencji, hamujący pojawianie się oznak starzenia skóry: przesuszenia, szorstkości, utraty jędrności oraz zmarszczek. Koenzym Q10 dodaje skórze energii, niweluje oznaki zmęczenia. Poprawia fakturę skóry, która odzyskuje gładkość, miękkość oraz promienny blask. Olej z Dzikiej Róży silnie regeneruje i nawilża skórę.
Zacznę może od zapachu - który ciężko mi opisać, jednak należy do bardzo przyjemnych. Kosmetyk wchłania się szybko i momentalnie napina naszą skórę. Już przy pierwszym użyciu wiedziałam, że będzie to mój hit - jeśli chodzi o pielęgnację twarzy. Skóra po jego zastosowaniu jest wyraźnie nawilżona i odżywiona, a przy okazji odmłodzona. Czy wygładza? Owszem. Zauważyłam znaczną poprawę w gładkości mojej skóry, a jedyne czego nie widzę, to ukojenia oznak zmęczenia. Jednak mało który kosmetyk potrafi zniwelować takie efekty.
Nawilżający żel-krem opóźniający oznaki starzenia, to krem, który z całej czwórki zaczęłam używać najpóźniej. Spowodowane to było tym, że kończyłam kurację innym kremem do twarzy - więc nie chciałam otwierać go - żeby stał i czekał w kolejce.
ANTI-POLLUTION to innowacyjna linia zapobiegająca przedwczesnemu starzeniu się skóry dzięki blokadzie agresywnych czynników środowiska i odseparowaniu zanieczyszczeń od jej powierzchni.
Nawilżający Krem/Żel Opóźniający Oznaki Starzenia to lekka emulsja, która głęboko nawilża skórę. Ujędrnia ją i wygładza. BioTarcza Ochronna AlgaSkin2 chroni skórę przed zanieczyszczeniami, utrzymując młody i promienny wygląd cery. Wyciąg z Zielonej Herbaty neutralizuje wolne rodniki, zapobiegając powstawaniu zmarszczek i wiotczeniu skóry. Woda probiotyczna pro.aQua wspiera pożyteczną mikroflorę skóry, łagodzi i koi.
Ostatnio kosmetyki chroniące przed szkodliwymi czynnikami stają się modne i miałam możliwość stosować kilku marek, więc mam porównanie. Krem od Biotaniqe przede wszystkim wyróżnia się przepięknym, przyjemnym i świeżym zapachem. Moim zdaniem te aromaty to znak szczególny tej marki - wszystko od nich pachnie obłędnie - co sprawia, że kosmetyki stosuje się z większą przyjmnością.
Żel/krem jak się możecie domyślić ma lekką konsystencję, super szybko się wchłania, a efekt jaki daje jest niesamowity - czuję się jakbym przed chwilą robiła dobrą maskę nawilżającą. Skóra jest niesamowicie miękka, sprężysta i dobrze nawodniona - dawno nie miałam takiego efektu po zwykłym kremie do twarzy. Mimo, że używam go stosunkowo krótko, to efekty już są widoczne - ciekawa jestem co powiem za miesiąc - dwa, kiedy wykończę opakowanie. Na pewno wrócę i zedytuję Wam ten post, aby dopisać co myślę na koniec testów.
Ostatni produkt, to Węglowa Czarna Maska Peel-Off. Tu podobnie, jak w przypadku kremu - miałam możliwość stosowania podobnych produktów już wcześniej, więc mam porównanie.
PURE DETOX to linia skupiająca się na błyskawicznym i dogłębnym oczyszczeniu skóry z zanieczyszczeń i toksyn.
Węglowa Czarna Maska Peel-Off natychmiast odblokowuje i ściąga pory, absorbuje nadmiar sebum, usuwa martwe komórki skóry oraz zapobiega niedoskonałościom. Cera nabiera blasku, odzyskuje równomierny koloryt i zdrowy wygląd. Błyskawiczny efekt odświeżonej, głęboko oczyszczonej i wygładzonej skóry.
Aktywny Węgiel z Drzewa Ubame wyciąga zanieczyszczenia niczym magnes.
Botaniczny Wyciąg z Dzikiej Róży neutralizuje wolne rodniki, łagodzi skórę.
Maskę nakładam zawsze po parówce, którą funduję sobie na twarz średnio raz na tydzień. Zaskórniki najczęściej pojawiają się u mnie na nosie i brodzie i to te partie najczęściej poddaję zabiegowi taką maską. Reszta mojej twarzy od jakiegoś czasu jest bardzo sucha, więc nie nakładam na nią masek tego typu.
Konsystencja jest dość gęsta i klejąca - dość trudno rozprowadza się po twarzy. Zastyga też dość długo - jednak w przypadku czarnych masek tak niestety jest. Przy ściąganiu - trochę boli, bo dość mocno przyczepia się do twarzy, jednak dzięki temu wyciąga naprawdę sporą ilość zaskórników. Byłam w szoku - że kosmetyk potrafi wyciągnąć tyle wągrów na raz. Zostawia trochę czarnych śladów na skórze - więc zawsze po tym zabiegu muszę dokładnie umyć buzię.
Efekt końcowy mnie zachwyca i ta maska to mój zdecydowany hit z całej czwórki. Ostatnio podkrada mi ją mój mąż, który od lat walczy z wągrami i mam nadzieję, że tą maską chociaż w delikatnym stopniu zmniejszy te dolegliwości.
Jestem zadowolona, że mogłam uczestniczyć w testach tych kosmetyków i kolejny raz muszę przyznać, że warto skusić się na markę Biotaniqe - a dostać ją możecie w każdym Rossmanie.
Znacie któryś z tych produktów? Stosowałyście kosmetyki tej marki?