Kiszka ziemniaczana - smaki podlasia - przepis

We wpisie pojawia się link sponsorowany / reklama

Kiszka ziemniaczana - przepis

Kuchnia podlaska słynie od potraw ziemniaczanych. Będąc na tych terenach, grzechem jest nie spróbować takich dań jak kiszka ziemniaczana, babka czy kartacze. W Suwałkach mieszkam od urodzenia więc takie smaki nie są mi obce. Postanowiłam co jakiś czas wrócić do Was z przepisami na dania z mojego regionu. Kiszka ziemniaczana to klasyka kuchni regionalnej — sycąca, aromatyczna i idealna na zimniejsze dni. Ten przepis robię od lat i zawsze się sprawdza. Sprawdź!


Od kiedy pamiętam zawsze uwielbiałam robić coś w kuchni. Już mając 6 lat, wybierałam z lodówki wszystkie warzywa i kroiłam je w kostkę czy paski. Te czynności sprawiały mi ogromną przyjemność i tak zostało do dziś. Kuchnia mojej babci była przepełniona daniami z naszego regionu i to właśnie ona nauczyła mnie przyrządzać kiszkę ziemniaczaną. Postanowiłam podzielić się z Wami tym przepisem, bo danie jest przepyszne i zawsze wychodzi.

Składniki:

1 porcja flaków na kiszkę (u nas ważyła 1 kg)
4-5 kg ziemniaków
500 g wędzonego boczku
3 cebule
3 ząbki czosnku
2 jajka
szklanka mąki pszennej
garść majeranku
sól
pieprz
papryka słodka mielona

wykałaczki do zamknięcia flaków
butelka plastikowa po wodzie lub napoju, ewentualnie lejek z szerokim otworem

Przygotowanie:

Flaki najlepiej jest wymoczyć w wodzie przez około 2 godziny, aby pozbyć się nadmiaru soli. Następnie dokładnie je myjemy. Osobiście przewracam je na drugą stronę i zmywam lepką warstwę, następnie przewracam z powrotem. Podczas mycia nalewam do flaków wodę, aby sprawdzić czy nie mają dziur - jeśli mają - ucinam je tak, aby pozbyć się dziurawych elementów.

Boczek kroję w kostkę i smażę na patelni. Kiedy jest już rumiany, dodaję jedną skrojoną cebulę i wyciskam 3 ząbki czosnku. Zostawiam do ostygnięcia.

Ziemniaki i dwie pozostałe cebule ścieram na tarce. Dodaję resztę składników (mąka, jajka, przyprawy) i dokładnie mieszam. Do masy dodaję ostudzony wcześniej boczek z cebulą i czosnkiem. 

Flaki skracam na 30-50 cm kawałki. Każdy z nich łapię za jeden koniec i wykałaczką spinam tak, aby nie wyleciała z niego zawartość. Następnie otwartą część zakładam na lejek i nadziewam flaki. Trzeba pamiętać, że ziemniak podczas pieczenia puchnie, więc nie nadziewamy flaków jak kiełbasy, tylko trochę luźniej. Kiedy wypełnię całość, zapinam flak wykałaczką. Tak przygotowane flaki układam na blachy wyłożone wcześniej papierem do pieczenia z odrobiną  oleju.

Ważne!
Kiszki wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Piekarnik powinien mieć ustawione grzanie na góra-dół bez termoobiegu. Temperatura pieczenia to 150 stopni (nie więcej). Po około 5 minutach, kiedy kiszki lekko się naciągną - nakłuwam je igłą mniej więcej co 5-10 cm na całej długości. 

Kiszka ziemniaczana - przepis


Pieczemy 45 minut po czym przekładamy je na drugą stronę, ponownie nakłuwamy i pieczemy kolejne 45 min. Jeśli kiszka nie jest odpowiednio rumiana, to na sam koniec pieczenia można włączyć termoobieg, jednak należy zmniejszyć temperaturę do około 100-120 stopni. Jeśli jej nie zmniejszymy - pęknie.

Tak przygotowana kiszka nigdy mi nie pękła i zawsze wygląda doskonale. Smak przypomina mi moje dzieciństwo i babcię, która gotowała najlepiej na świecie.
 

kiszka ziemniaczana pieczona w piekarniku – tradycyjny przepis

kiszka ziemniaczana pieczona w piekarniku – tradycyjny przepis


Produkty pochodzenia zwierzęcego są doskonałym źródłem kolagenu wspomagającego naszą skórę oraz stawy. Dodatkowo flaczki są pełne żelaza, wapnia, a także witamin z grupy B, więc warto od czasu do czasu zjeść taką kiszkę. Wiedzieliście o tym? 

Smacznego!

Najczęściej zadawane pytania o kiszkę ziemniaczaną

  • Jak długo piec kiszkę ziemniaczaną?
    60–90 minut w 150°C, aż skórka będzie chrupiąca.

  • Czy kiszka ziemniaczana pęka w piekarniku?
    Tak, dlatego warto ją delikatnie nakłuć w kilku miejscach.

  • Czy można zrobić kiszkę bez boczku?
    Tak — wtedy dodaj więcej cebuli i majeranku.


Inne dania z kuchni podlaskiej znajdziecie tutaj:


💚 Zostań tu na dłużej
Jeśli lubisz domową kuchnię i codzienność bez lukru — zapraszam Cię dalej.
👉 
Zuzka Pisze - strona typowo kobieca - kosmetyki, porady, książki, dziecko, lifestyle

Leczo z kiełbasą, boczkiem i cukinią - przepis

 

Leczo z kiełbasą, boczkiem i cukinią - przepis

W sierpniu w mojej kuchni królują dania z papryką w roli głównej. W moim domu wszyscy bardzo lubią to warzywo, więc mam ogromne pole do popisu. Leczo robię w różnej postaci więc dziś chcę się z Wami podzielić przepisem na jedno z nich.


Ten rodzaj leczo nauczył mnie robić mój tata. Zawsze kombinował, aby przemycić nam jak najwięcej warzyw, po które nie chciałyśmy z siostrą sięgać oddzielnie. Kiedyś papryka, cukinia i pieczarki to były warzywa, których nie znosiłam, a w postaci leczo jadłam tonami. Mój syn również nie lubił jeść takich warzyw, więc postanowiłam robić leczo z przepisu mojego taty i w taki sposób nauczyłam dzieci jeść warzywa. Jeśli jesteście ciekawi mojej wersji, to zapraszam do dalszej części wpisu.

Składniki:

4 duże czerwone papryki
1 duża zielona papryka
2 małe cukinie
ok. 10 pieczarek 
2 cebule
4 ząbki czosnku
pieprz czarny mielony
sól 
papryka ostra mielona
papryka słodka mielona
dwie łyżki stołowe przecieru pomidorowego
4 szt. kiełbasy (u mnie tym razem śląska)
30 dag boczku wędzonego
3/4 szklanki wody

Przygotowanie:

Wszystkie składniki kroję w średniej wielkości kostkę, w zależności od mojego humoru. Jedynie kiełbasę kroję w półksiężyce. 

Do dużego garnka wlewam 3/4 szklanki wody i wstawiam na mały palnik, aby się zagotowała. W czasie, kiedy czekam na zagotowanie wody, na patelni podsmażam kiełbasę i boczek - nie używam oleju, bo wystarczająca ilość tłuszczu wytopi się z mięska. Kiedy są podsmażone, wrzucam je do garnka i gotuję około 10 minut. Następnie wrzucam pokrojoną cebulę, paprykę, cukinię i pieczarki i duszę na małym ogniu bez przykrycia. Po około 30 minutach wrzucam przyprawy i wyciśnięty przez praskę czosnek i przecier pomidorowy. Całość duszę na małym ogniu do miękkości wszystkich warzyw. Gotowe.

Jeśli nie lubicie boczku, to możecie dodać jakieś inne wędzone mięsko, które podkreśli smak. Do leczo zdarza się mi wrzucać również parówki lub inne kiełbaski, które zalegają w lodówce. 

Leczo z kiełbasą, boczkiem i cukinią - przepis

Tak przygotowane leczo podaję z ryżem, ciemnym pieczywem lub gotowanymi ziemniakami. Mnie osobiście pasują dwie pierwsze wersje, jednak mój mąż i syn wolą leczo z ziemniakami. 

Smacznego!

Jeśli ktoś z Was próbował robić leczo z mojego przepisu, to dajcie znać jak Wam smakuje :) 

Zdrowa dieta w ekologicznych opakowaniach

Artykuł sponsorowany / reklama


Zdrowa dieta e ekologicznych opakowaniach

Od pewnego czasu zdrowa dieta i bycie fit stało się niesamowicie modne. Jak w innym przypadku nie podążam za panującymi trendami, tak w tym przypadku jestem do tego skłonna. To, w jaki sposób się odżywiamy jest bardzo ważne dla naszego zdrowia jak i samopoczucia. Jeśli nie masz pomysłów na stworzenie swojego własnego menu, możesz skorzystać z usług firm, które oferują diety pudełkowe.

Na stronie fitapetit.com.pl, znalazłam bardzo ciekawą ofertę. Firma ta oferuje smaczne i odpowiednio zbilansowane posiłki, które zmienią Twoje życie na lepsze. Co ciekawe, firma sama piecze chleb i samodzielnie wykonuje swoje wędliny. Z tego co się orientuję, to niewiele firm korzysta z takich rozwiązań. Dzięki temu, wszystkie posiłki przez nich przygotowane są wykonane wyłącznie ze sprawdzonych produktów. 

Dieta pudełkowa zadba nie tylko o Twoją figurę. Jest dostosowana indywidualnie do Twoich potrzeb, jest odpowiednio zbilansowana, dzięki czemu dba o Ciebie zarówno od wewnątrz jak i od wewnątrz. Zamawiając taką dietę oszczędzasz wiele swojego czasu, ponieważ do domu przyjeżdżają do Ciebie gotowe posiłki. Nie musisz już spędzać kilku godzin tygodniowo w swojej kuchni obierając ziemniaki, marchewkę czy stać przy kuchence. Dodatkowo masz gwarancję, że to co jesz jest zdrowe i nie posiada żądnych dodatków i ulepszaczy. Kupując warzywa w supermarkecie czy na bazarku - nie masz już takiej pewności. Wielu sprzedawców zapewnia, że ich produkty są wolne od tego typu dodatków, a w praktyce często okazuje się zupełnie inaczej. 

Oprócz tego do wyboru macie rożne rodzaje diet. W tym przypadku możesz wybrać spośród następujących: Slim Fit, Vegan, Zbilansowana, Gluten Free, Vegetarian, Lunch Box, Ketogenna, Low Carb, Lactose Free, Muscleman, Crossfit, Sport Redukcja, Pescovegetarian i Dash. Każda z nich jest dostosowana do rożnych potrzeb, stylu życia czy przekonań. Dodatkowym plusem są ekologiczne opakowania, dzięki czemu po zjedzeniu naszych posiłków nie przyczynimy się do zanieczyszczenia środowiska. 

Ceny takich diet są różne, wszystko zależy od naszych potrzeb i okresu na jaki chcemy ją zamówić. Myślę, że to fajne rozwiązanie dla osób zapracowanych, samotnych lub mieszkających w dużym mieście, kiedy ciągle brakuje czasu, przez co odżywiają się nieregularnie i często niezdrowo. 

Co myślicie o takich dietach pudełkowych? Korzystaliście już z takich ofert? Zwracacie uwagę czy firmy korzystają z ekologicznych opakowań?  

Zdrowe Przekąski

Prezent / współpraca barterowa


Od kiedy pamiętam podczas oglądania telewizji, czytania książki czy robienia innych czynności uwielbiałam chrupać jakieś paluszki, czy chipsy. Lata lecą, kilogramy również, a ja postanowiłam zmienić swoje przyzwyczajenia na zdrowsze. Dziś chciałabym Wam pokazać co chrupię w ciągu dnia, ale nic z tych propozycji nie posiada cukru czy innych szkodzących składników.


Wszystko zaczęło się od pistacji, które uwielbiam od dziecka, jednak kupowałam jedynie od czasu do czasu. 


Pistacje (orzechy pistacjowe) wyróżniają się swoimi właściwościami i wartościami odżywczymi na tle innych orzechów. Przede wszystkim jako jedyne zawierają karotenoidy - luteinę i zeaksantynę - które wspomagają pracę oczu i zmniejszają ryzyko zwyrodnienia plamki żółtej. Ponadto ze wszystkich orzechów to właśnie pistacje zawierają najwięcej potasu, który obniża ciśnienie tętnicze. 






Nazywane są zielonymi migdałami lub orzechami szczęścia, to nasiona drzewa pistacjowego ukryte w szarawej łupinie, które odznaczają się zawartością wielu wartości odżywczych. Przede wszystkim jako jedyne orzechy zawierają karotenoidy: luteinę i zeaksantynę. Ponadto ze wszystkich orzechów to właśnie pistacje zawierają najwięcej potasu. Poza tym w tych pochodzących z Iranu i USA orzechach można znaleźć sporo błonnika, białka, wzmacniającego kości wapnia i fosforu, kojących nerwy witamin z grupy B, witaminę E zwaną witaminą "młodości" i antyoksydanty.
Zmniejszają ryzyko rozwoju raka- zwłaszcza płuc i prostaty oraz obniżają poziom cholesterolu, ciśnienia i cukru. 



Smaku chyba nikomu nie muszę przedstawiać- jest rewelacyjny i bardzo charakterystyczny. Bardzo wciągnęłam się w podjadanie tych orzechów i "zaraziłam" tym całą swoją rodzinę.

Kolejne moje zdrowe uzależnienie to orzechy brazylijskie. Niestety są bardzo drogie więc nie zawsze mogę sobie na nie pozwolić. 





Właściwości orzechów brazylijskich powinni docenić zwłaszcza mężczyźni. Orzechy brazylijskie są bowiem skarbnicą selenu - pierwiastka poprawiającego jakość nasienia. Poza tym orzechy brazylijskie poprawiają pracę mózgu i są przy tym tak samo skuteczne, jak orzechy włoskie. A już jedna porcja tego egzotycznego przysmaku poprawia profil lipidowy


Orzechy brazylijskie, inaczej orzeszki para (od regionu Pará w Brazylii, skąd m.in. pochodzą) rosną na jednych z najwyższych drzew w puszczy amazońskiej - orzesznicy brazylijskiej. Orzechy brazylijskie mają wiele wartości odżywczych. Odznaczają się wysoką zwartością wzmacniającego kości i zęby wapnia (160 mg/100 g), kojącego nerwy magnezu (376 mg/100 g) i obniżającego ciśnienie potasu (659 mg/100 g). Nie brakuje w nich także witaminy E, czyli witaminy młodości (5.65 mg/100 g) i ważnego dla kobiet w ciąży kwasu foliowego (22 µg/100 g). Jednak orzechy brazylijskie ceni się głównie ze względu na zawartość selenu, którego zawierają najwięcej ze wszystkich orzechów.




Smak mi bardzo odpowiada- mój mąż z kolei mówi, że są bez wyrazu i woli pistacje. Wielki plus w tych orzechach to to, iż po zjedzeniu dwóch, trzech sztuk już mamy zaspokojony swój "głód"- są dość tłuste dlatego taka ilość wystarcza. 


Następna przekąska to znane i lubiane przez wszystkich migdały. 

Uwielbiam je w każdej postaci- w skórce, bez skórki czy w płatkach. Smak ciągle ten sam.



Migdały posiadają wiele wartości odżywczych, a co za tym idzie - prozdrowotnych właściwości. Migdały to sprawdzony sposób na mdłości i zgagę w ciąży. Można je polecić także na odchudzanie, gdyż zapobiegają napadom głodu. Poza tym łagodzą stres i koją nerwy, a także obniżają poziom cholesterolu i cukru we krwi, zapobiegając tym samym miażdżycy i cukrzycy. 



Migdały to nasiona migdałowca, a nie orzechy, jednak powszechnie błędnie są tak określane. Posiadają nawet tytuł "króla orzechów". Pochodzące z rejonów Bliskiego Wschodu słodkie migdały (A. communis var. sativa) wyróżniają się swoimi właściwościami i wartościami odżywczymi - mają dużo witaminy B2 (1.138 mg/100 g), witaminy E (25.63/100 g) i błonnika (12,5 g/100 g). Nie brakuje w nich także niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT) i pierwiastków mineralnych (zwłaszcza potasu). Właśnie m.in. dzięki tym substancjom migdały mogą zapobiec chorobom serca i cukrzycy, co zostało udowodnione naukowo. Są także polecane na nudności i zgagę w ciąży. Poza tym sprawdzą się w diecie wegetarian, osób odchudzających się i tych żyjących w ciągłym stresie.


Leżąc dziesięć tygodni w szpitalu będąc w ciąży były moim ukojeniem na zgagę, jak i stres. 

Moja ostatnia propozycja to jagody Goji. Malutkie czerwone, suszone owoce o lekko kwaskowatym smaku.


Jagody goji to owoce, których działanie i właściwości lecznicze są wykorzystywane w medycynie naturalnej krajów azjatyckich od ponad 2500 lat. Zalecane są m.in. w leczeniu reumatyzmu i przy spadku odporności. Dieta wzbogacona w te owoce ma pomóc także wyregulować pracę serca, ciśnienie krwi, a także poziom cholesterolu i cukru. Nic dziwnego, że jagody goji są nazywane czerwonymi diamentami Wschodu i należą do superfoods, czyli "superżywności".

Jagody goji to owoce chińskiej rośliny o nazwie kolcowój pospolity (Lycium barbarum L.), znanej także jako kolcowój szkarłatny, która jest bliskim krewnym chińskiej wilczej jagody (Lycium chinese L. – nie ma nic wspólnego z naszą wilczą jagodą, która jest trująca). Jednak nazwa "goji" odnosi się jedynie do owoców kolcowoju tybetańskiego (Lycium barbarum L.) - jest to jego nazwa handlowa.

Jednak za najcenniejszy składnik jagód goji uważa się rozpuszczalny w wodzie bioaktywny kompleks polisacharydowy LBP (Lycium Barbarum polysaccharides). Wyniki wielu badań wskazują na jego działanie stymulujące układ odpornościowy, właściwości przeciwutleniające, a przede wszystkim przeciwnowotworowe.


Na jagody goji skusiłam się po długim czasie ich obserwowania. Pracuję w sklepie spożywczym i widzę, że cieszą się dużą popularnością- jest to najbardziej rozchwytywany produkt z działu Zdrowa Żywność. Kiedy spróbowałam ich pierwszy raz- nie posmakowały mi. Mają bardzo charakterystyczny kwaskowaty smak z delikatną nutą goryczki. Po pewnym czasie podeszłam do nich ponownie i polubiłam je. Dziś wcinam je przy oglądaniu filmów w telewizji bądź czytaniu książki.

Dziś jestem wolna od podjadania chipsów, wafelków, ciastek i innych wypychaczy. Jem tylko przekąski tego typu i czuję się zdecydowanie lepiej, a i waga spada. 
Czy Wy lubicie tego typu smakołyki? Które najbardziej?


Instagram