Rzęsy na pasku - czy można używać ich na co dzień?

 

Rzęsy na pasku - czy można używać je na co dzień?

Każda kobieta marzy o tym, aby mieć piękne, długie i gęste rzęsy. Nie każda jednak może się takimi pochwalić. Sposobem na taki zalotny i seksowny wygląd są sztuczne rzęsy na pasku, które dostępne są w wielu sklepach od ręki. Zanim zdecydujesz się na zakup warto poznać ich wady i zalety, które znajdziesz w dzisiejszym wpisie.


Rzęsy na pasku polecane są dla osób początkujących w tym temacie, ponieważ najłatwiej można je przykleić i zapewniają bardzo równomierny efekt. Mocuje się je na specjalny delikatny klej dołączony do opakowania, bądź zakupiony oddzielnie. Jeśli masz obawy, że klej będzie widoczny, mogę od razu Cię poinformować, że po wyschnięciu staje się bezbarwny i niewidoczny. 

Tego typu rzęsy należy nałożyć na oko tuż po zakończeniu makijażu oraz dokładnym wytuszowaniu swoich naturalnych rzęs. Dzięki temu można bardzo dokładnie dobrać grubość, jak i długość mocowanych rzęs. W celu ich założenia wystarczy zaopatrzyć się we wspomniany klej, pęsetę oraz pasek sztucznych rzęs. Przed założeniem rzęs trzeba pokryć je niewielką warstwą kleju i chwilę odczekać, aby konsystencja zrobiła się bardziej elastyczna. Klej potrzebuje kilkudziesięciu sekund aby zastygnąć i stać się niewidocznym. Pasek rzęs przykleja się jak najbliżej naturalnej linii włosków, po czym należy delikatnie je docisnąć. Ściąganie jest bardzo proste, wystarczy przetrzeć oko wacikiem nasączonym płynem do demakijażu i delikatnie złapać za pasek z rzęsami, odciągając go od powieki. 


Rzęsy na pasku - czy można używać je na co dzień?

Czy można stosować rzęsy na pasku codziennie?

Tego typu rzęsy są popularną i wygodną alternatywą dla zabiegu przedłużania rzęs. Zaletą takich sztucznych pasków czy kępek jest fakt, że nie będą one wypadać i nie musimy martwić się dodatkową wizytą u kosmetyczki na uzupełnianie. Sztuczne rzęsy na pasku szybko można wymienić na nową parę, a inwestując w lepsze i wyższej jakości produkty można wykorzystywać wielokrotnie pod warunkiem odpowiedniej pielęgnacji i czyszczenia. 

Sztuczne rzęsy na pasku świetnie dopełniają każdy makijaż, zarówno ten codzienny jak i bardziej wyrazisty i wieczorowy. Wystarczy wybrać odpowiedni model rzęs, aby dopasować go do makijażu w którym chcemy je zastosować. Odpowiadając na tytułowe pytanie, śmiało mogę powiedzieć Wam, że TAK, ponieważ jest to wygodna i szybka forma zmiany wizerunku bez potrzeby chodzenia do specjalistki. 

Cora Reilly "Nie w jego typie" - recenzja książki

 

Cora Reilly "Nie w jego typie" - recenzja książki

Kiedy widzę nazwisko Reilly, to każdą książkę mogę wziąć w ciemno. Cora Reilly to jedna z moich ulubionych zagranicznych autorek, więc każdą jej nową powieść muszę mieć w swojej biblioteczce i tym razem tak też się stało. Dziś wracam do Was z recenzją pozycji "Nie w jego typie".


Zanim jednak opowiem o swoich wrażeniach po lekturze, zostawię Wam opis pochodzący od Wydanictwa NieZwykłego, które wysłało mi egzemplarz do recenzji.

Powieść z motywem sportowym niesamowitej autorki serii „Złączeni”!

Evie, po dwóch latach zajmowania się ojcem, nareszcie może wrócić do swoich spraw. Jej tata poznał nową kobietę i wygląda na to, że po śmierci żony w końcu będzie mógł odbudować swoje życie.

Evie zgadza się na propozycję siostry, opuszcza USA i udaje się do Australii. Tam będzie pracowała jako osobista asystentka wielkiej sportowej gwiazdy – Xaviera Stevensa – Bestii. To stanowisko wydaje się odskocznią, jakiej kobieta potrzebuje.

Jednak wszystko się zmienia, gdy kobieta poznaje Xaviera osobiście. Okazuje się, że praca dla niego bardziej przypomina niańczenie rozkapryszonego dziecka niż zajmowanie się sprawami dorosłego faceta. Do tego Bestia ewidentnie ma problem z nadmiarem kobiet w swoim życiu. Przez jego łóżko przetaczają się tłumy modelek, a on nawet nie chce znać ich imion.

Dobrze, że Evie nie jest w jego typie, bo patrzenie na niego, kiedy jest bez koszulki, niestety nie jest łatwe. Kobieta nie może zaprzeczyć, że ten facet jest bardzo atrakcyjny, ale wie również, że Xavier od razu złamałby jej serce.

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam styl pisania autorki, więc każdą jej książkę pochłaniam w kilka godzin. Tym razem coś innego niż mafia, z czego bardzo się ucieszyłam i mogłam od niej odetchnąć, a motyw sportowy zachęca od samego początku.


Cora Reilly "Nie w jego typie" - recenzja książki

Eve Fitzgerald to dwudziestolatka, która na co dzień jest pogodną, zabawką i lubianą kobietą. Niech to jednak Was nie zmyli, bo jak każda kobieta potrafi pokazać swoją drugą twarz. Raczej nie zależy jej na rozgłosie, jest rozważna i poukładana. Dodatkowo kryje się w niej zakompleksiona dziewczyna, której największym problemem jest jej figura. Jej siostra bliźniaczka namówiła ją na wyjazd do Australii gdzie ma pracować jako asystentka znanego sportowca. Mężczyzna ten słynie nie tylko ze swojej kariery, ale też z tego, że uwielbia jednonocne przygody z każdą napotkaną kobietą - nawet swoją asystentką. Eve jednak nie boi się, że stanie się ofiarą swojego pracodawcy, bo nie należy do kobiet, które przyciągają spojrzenia takich mężczyzn...

Xavier ,,Bestia” Stevens ma dwadzieścia pięć lat i jest gwiazdą rugby. Jak możecie się domyśleć, należy do ambitnych sportowców, którzy zawsze dążą do wyznaczonego celu i brną wyżej w swojej karierze. Z drugiej strony to facet, który potrzebuje pomocy, aby zrobić coś ze swoim życiem. Media przedstawiają go jako playboya i bawidamka, ale czy tak jest naprawdę? Czy może mężczyzna specjalnie nic z tym nie robi, bo chce za takiego uchodzić? A może kryje się za tym coś więcej?

Przyznam szczerze, że fajnie bawiłam się poznając tę historię. Jest to coś zupełnie innego niż to, co zazwyczaj funduje nam autorka. Widziałam, że wiele osób czuje się rozczarowanych tą pozycją, ale ja uważam, że taki lekki romans w wykonaniu pani Reilly to idealna odskocznia dla osób, które są znudzone mafijnymi klimatami i chcą czegoś innego i świeżego. Między bohaterami bardzo powoli wytwarza się pewna więź, która dojrzewa i przeradza się w coś wspaniałego. Bardzo mi się podobało, że Eve i Bestia początkowo znaleźli nić porozumienia i powoli szli po niej dalej. Pojawiają się tutaj rozterki, przemyślenia, które są według mnie bardzo dojrzałe i 
życiowe, więc książka sprawia wrażenie prawdziwej historii spisanej na kartki. Bardzo spodobał mi się fakt, iż autorka pokazała, z jakimi problemami na co dzień borykają się osoby, które nie pasują do kanonów piękna i szablonów, do których przyzwyczajają nas media. Jak osoby z nieidealną figurą cierpią, słuchając codziennych docinek z zewnątrz i przemyślenia, z którymi zmuszeni są sobie poradzić. Nie często w książkach spotykamy bohaterki takie jak Eve, dlatego też uważam, że warto się skusić na tę pozycję, chociażby po to, aby zobaczyć coś innego niż zawsze. 

Emocje tu znajdziecie, nieco spokojniejsze niż w przypadku poprzednich pozycji tej autorki, jednak niezwykle prawdziwe, co mnie ujęło i zaliczam tę książkę do bardzo udanych. Dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe za zaufanie i książkę do recenzji.

Dajcie znać czy poznaliście już Corę Reilly w tej odsłonie? Jak się Wam podoba?

Produkty Allergoff pomocne w eliminacji alergenów kurzu domowego

 

Produkty Allergoff pomocne w eliminacji alergenów kurzu domowego

Jeśli czytacie mojego bloga, to pewnie wiecie, że mój syn od lat zmaga się z alergią na roztocza I i II typu. Aktualnie jest nawet w trakcie odczulania, jednak alergia nadal jest obecna i daje o sobie znać. Szczególnie teraz, kiedy rozpoczyna się sezon grzewczy. W moim domu od pewnego czasu obecne są środki marki Alergoff, które pomagają wyeliminować alergeny kurzu domowego. Czy się sprawdzają? W jaki sposób działają?


Pierwsze spotkanie z marką Alergoff miało miejsce jakieś dwa lata temu, dzięki jednemu ze spotkań blogerskich. Jako uczestniczka otrzymałam próbki produktów do wykorzystania i wtedy po raz pierwszy usłyszałam o marce. Oczywiście do testów wzięłam się od razu po powrocie do domu, bo byłam niezwykle ciekawa czy działają i czy będę widziała różnicę w zachowaniu mojego dziecka. Dzisiejszy post piszę więc po dłuższym stosowaniu i lepszym poznaniu marki i jej produktów, więc znajdziecie tutaj wyłącznie prawdziwą opinię na ich temat. Pamiętajcie jednak, że to tylko moje zdanie i każdy z Was może inaczej odbierać te produkty i widzieć inne działanie, mając inne spostrzeżenia. 

Pierwszy produkt, o którym chcę napisać to Allergoff spray, czyli inaczej mówiąc neutralizator alergenów kurzu domowego. Na początku warto wspomnieć, że jest to wygodny w użyciu i ekonomiczny spray. Działa na alergeny roztoczy kurzu domowego, pyłki roślin, grzyby pleśniowe i alergeny zwierząt. Znacząco ogranicza ilość alergenów kurzu domowego i samego kurzu, obniża ich stężenie do bezpiecznego poziomu i pozbawia alergeny szkodliwego i drażniącego dla zdrowia działania. Dzięki temu spray zmniejsza objawy alergii takie jak kaszel, katar, zmiany skórne czy alergiczne zapalenie spojówek, przez co zmniejsza się ilość przyjmowanych leków przeciwalergicznych i poprawia jakość snu osoby chorej. Dodatkowo należy wspomnieć, że jest bezpieczny zarówno dla dzieci jak i zwierząt domowych i posiada badania kliniczne. Może być stosowany bez ograniczeń wiekowych i działa do 6 miesięcy w miejscu stosowania. Taki spray wysarcza na około 40 m 2 powierzchni, a za opakowanie zapłacimy około 50 zł. 

Alergoff spray jest zalecany jako wsparcie leczenia alergii przez pediatrów i alergologów i jest marką partnerską PTCA. 


Allergoff spray

Jak stosować Alergoff spray?

Wystarczy opryskać powierzchnie stanowiące siedlisko kurzu i alergenów takie jak materac w łóżku, kołdry, poduszki, pluszowe zabawki, dywany, zasłony, meble pokryte tapicerką - kanapy, fotele, także fotele w samochodzie oraz legowisko pupila (psa lub kota).

Dlaczego warto stosować Allergoff?

Alergeny kurzu domowego, szczególnie roztoczy, są najbardziej uczulającymi alergenami, są także odpowiedzialne za rozwój astmy alergicznej. Kurz domowy to mieszanina alergenów, zanieczyszczeń, wirusów, bakterii, cząstek pyłu - dzięki Allergoff spray znacząco ograniczysz ilość kurzu we wdychanym powietrzu.

Allergoff spray możesz stosować nie tylko w domu, ale także zabrać ze sobą na urlop lub stosować w samochodzie.

Odkąd zaczęłam stosować ten spray w moim domu z naciskiem na pokój syna, rzadziej budzą mnie odgłosy z jego sypialni takie jak kichanie czy uporczywy suchy kaszel. Mój syn czuje się lepiej, dzięki czemu ma lepszy humor i jego codzienność stała się pogodniejsza. Jestem z tego faktu zadowolona, bo nie muszę oglądać jak się męczy. Dodatkowo jego często pojawiające się zmiany skórne na dłoniach zniknęły i od dawna nie musimy ich oglądać, co uważam za sukces.

Drugi z produktów, który chcę Wam pokazać to Allergoff wash
Jest to dodatek do prania, który usuwa alergeny, a także pasożyty z tkanin w niskiej temperaturze. Może być stosowany także do materiałów delikatnych, nienadających się do prania w wysokiej temperaturze, a także do prania pościeli, ręczników, koców czy legowisk zwierząt. Jest zalecany w przypadku alergii, a także jako wsparcie leczenia chorób pasożytniczych skóry.


Produkty Allergoff pomocne w eliminacji alergenów kurzu domowego - allergoff wash


20 ml saszetka, która mieści sobie samo dobro. Wystarczy dodać ją do pralki i cieszyć się świeżym i pozbawionym alergenów prania. Osobiście stosuje te saszetki do pościeli i koców mojego syna, zdarza mi się również stosować do pościeli z mojej sypialni. Proste w użyciu, niedrogie i skuteczne.


Produkty Allergoff pomocne w eliminacji alergenów kurzu domowego


Na koniec mam dla Was kod rabatowy w wysokości 25%. Kod: alergoff25 możecie wykorzystać tutaj.

Dajcie znać czy słyszeliście o tych produktach i czy stosujecie w swoim domu takie specyfiki? Macie w rodzinie alergików?

Współpraca reklamowa

Jak przygotować się do pierwszego tatuażu?

 

Jak przygotować się do pierwszego tatuażu?

Nowy w świecie tatuaży? Myślisz o zrobieniu sobie wzoru na ciele po raz pierwszy, ale nie jesteś pewien, od czego zacząć? Wybór pierwszego tatuażu to ważny moment, więc chcesz mieć pewność, że zrobisz to dobrze. Ten pierwszy raz może być trochę nerwowy i ekscytujący jednocześnie. Jeśli chcesz odpowiednio przeżyć tę przygodę, zobacz kilka naszych rad.


Robisz tatuaż po raz pierwszy? Oto podstawowe rady

Jak w przypadku każdej formy sztuki, istnieją pewne cechy, które sprawiają, że Twój tatuaż będzie cieszył Cię długo i wyróżniał się spośród innych. Oto kilka podstawowych zasad:

·       Dobry tatuaż powinien być ponadczasowy. Oznacza to, że projekt będzie aktualny również za kilka lat, a symbole lub obrazy nie wyjdą z mody.

·       Dobry tatuaż powinien być oryginalny. Oznacza to użycie projektu, którego nie znajdziesz nigdzie indziej, a także zastosowanie obrazów lub symboli, które są specyficzne dla Ciebie i Twojej historii.

·       Dobry tatuaż powinien być prawidłowo wykonany. Oznacza to, że projekt powinien technicznie dobry, ciekawy artystycznie i zostać wykonany przez wykwalifikowanego tatuatora.


Rzeczy do zrobienia przed wykonaniem pierwszego tatuażu

Po pierwsze i najważniejsze: zrób research, najlepiej w internecie i wśród znajomych. Niezależnie od tego, czy robisz sobie tatuaż z motylem i kwiatami, czy z fragmentem poezji wypisanym na ramieniu, ważne jest, aby znać znaczenie, jakie może kryć się za Twoim projektem. Upewnij się co do jego symboliki i sprawdź, czy w tej sytuacji będziesz się z nim czuł komfortowo.

Udaj się do renomowanego studia tatuażu. Dobry salon będzie miał czyste, sterylne warunki i wyszkolonych pracowników, z którymi będziesz w stanie przedyskutować swoje pomysły. Dobry tatuator będzie w stanie odpowiedzieć na wszelkie Twoje pytania.

Zastanów się, ile jesteś skłonny wydać. Wykonanie tatuażu jest inwestycją, więc upewnij się, że masz określony budżet na swój tatuaż i że nic Cię nie zaskoczy.


Wybór miejsca na ciele

Jeśli jesteś osobą wykonującą tatuaż po raz pierwszy, najlepiej jest wybrać obszar, który jest łatwo dostępny dla tatuatora i mniej czuły na ból. Tatuaż na całym ciele nie jest dobrym pomysłem dla nowicjusza. Możesz wybrać jeden z następujących obszarów dla swojego pierwszego tatuażu:

Ramię - tatuaż na ramieniu to świetne miejsce dla osoby, która robi go po raz pierwszy. Nie jest zbyt widoczny, można go schować pod t-shirtem i istnieje wiele różnych wzorów, które pasują do tego miejsca na ciele.

Udo - tatuaż na tej części nogi to świetny pomysł dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę w świecie tatuażu i chcą go pokazywać tylko wybranym osobom. Jest to łatwe miejsce do zakrycia – na co dzień tatuaż nosimy np. pod sukienką czy spodenkami.

Wewnętrzna strona ramienia - tatuaż na tej części ramienia to nie tylko miejsce wygodne dla tatuażysty, ale także świetne, dyskretne miejsce dla osoby noszącej go po raz pierwszy.


Kształty i rozmiary tatuaży

W przeciwieństwie do słowa lub frazy, rysunek na ciele trzeba odpowiednio przemyśleć. Kształty takie jak serca, gwiazdy czy słońca są łatwe do zaprojektowania i wyglądają świetnie, gdy są wykonane w jednym kolorze. Jeśli nie wiesz, czego chcesz lub nie jesteś pewien, możesz zdecydować się na prosty, symetryczny symbol.

Jeśli zamierzasz użyć słów, upewnij się, że nie są one zbyt długie. Uzyskanie pełnego zdania na Twoim ciele może być trudne, zastanów się więc, czy nie warto wybrać krótszego zwrotu.


Czy tatuaż boli? O czym należy pamiętać?

To zależy od wielu różnych czynników. Niektórzy ludzie mogą odczuwać ból podczas zabiegu tatuowania, podczas gdy inni mogą nie czuć go wcale. To zależy od osoby robiącej tatuaż i od tego, jaki rodzaj tatuażu robisz, ale też od Twojej indywidualnej wrażliwości. Najlepszą radą jest w tym przypadku znalezienie renomowanego studia, w którym będziesz czuł się komfortowo. Pamiętaj, że za pierwszym razem może boleć bardziej, bo Twoja skóra nie jest jeszcze przyzwyczajona do takich doznań.

To, o czym warto pamiętać bezpośrednio po zrobieniu tatuażu oraz przez kolejne dni jest fakt, że Twoja skóra będzie teraz wymagała szczególnej opieki i pielęgnacji. Wprowadzony pod skórę tusz to obca substancja, a więc musisz o siebie w tym czasie szczególnie dbać. Na początku, zanim wszystko się zagoi, możesz też odczuwać swędzenie. Warto w tej sytuacji wybrać naturalny, bogaty w substancje odżywcze kosmetyk np. krem do pielęgnacji tatuażu Neba i przez pierwszych kilka tygodni cienką warstwą smarować nim skórę. Zobaczysz, że wzór będzie się wtedy równo goił, świąd się zmniejszy, a kolory nie zbledną, bo kosmetyki od Neby zawierają także filtry UV.

 

*materiał zewnętrzny

Laser na porost włosów B-Longa Beautifly - opinia po 4 miesiącach stosowania

 Współpraca barterowa z Beautifly

Laser na porost włosów B-Longa Beautifly - opinia po 4 miesiącach stosowania

W kwietniu tego roku na moim blogu pojawił się wpis o urządzeniu Beautifly B-Longa. Obiecałam Wam, że będę wracać tutaj co jakiś czas z moją opinią w trakcie stosowania. Na efekty tego lasera trzeba trochę poczekać, więc dopiero dziś wracam z pierwszym tego typu wpisem. Wiem, że wiele z Was na niego czekało, tak więc zapraszam do dalszej części.


Zacznijmy jednak od tego, jaki problem wypadania dotyczył mojej osoby. Pamiętajcie, że ten wpis jest jedynie moimi wnioskami i obserwacjami z ostatnich czterech miesięcy stosowania. Każdej z Was włosy mogą wypadać z innych powodów i należy pamiętać, że najważniejszą sprawą są badania zlecone przez specjalistę, aby wykluczyć choroby czy niedobory w organizmie. Jeśli wszystko jest w porządku, warto również przyjrzeć się swojej pielęgnacji włosów i skóry głowy, ewentualnie ją zmienić i dopiero wtedy sięgać po inne rozwiązania, takie jak np. laser na porost włosów. 

W listopadzie zeszłego roku przeszłam COVID-19. Nie była to u mnie tylko "grypa" jak to wiele osób mówi o tej chorobie. Przeszłam ją dość ciężko, mimo że udało mi się uniknąć szpitala. Nigdy wcześniej nie czułam się tak osłabiona i wyczerpana, a skutki tej choroby tak naprawdę czuję do dziś. Jeśli czytacie mojego bloga, to pewnie wiecie, że od dziecka mam bardzo grube i gęste włosy. Nigdy nie miałam z nimi problemów, no, może oprócz tego, że nie lubią się układać i ciężko na nich zrobić jakąś fryzurę. Moja fryzjerka mówi, że jak umawia mnie, to zajmuję jej tyle czasu co trzy przeciętne klientki, więc należę do nietypowych przypadków. Moje włosy są jednak podatne na farbowanie, a końcówki lubią się rozdwajać. Chłoną wodę jak gąbka, a schną godzinami. Wypadanie nigdy nie było moim problemem do czasu COVID. Nawet po porodzie nie widziałam aż tak dużej ilości włosów w odpływie wanny i nie sądziłam, że ten problem dotknie i mnie. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam było ścięcie ich po długości i przyzwyczajenie się do nowego wyglądu. Wyniki badań nie były zachwycające, ale też nie były złe, więc nie musiałam przyjmować specjalnych leków. W tym czasie postanowiłam radykalnie zmienić moją pielęgnację włosów i przeszłam na naturalne i wegańskie, delikatniejsze produkty o lepszych składach. Zadbałam też o regularny peeling skóry głowy, odpowiednie jej nawilżenie i suszenie bez przegrzewania. Mniej więcej w tym samym czasie, marka Beautifly zaproponowała mi test lasera na porost włosów B-Longa, więc pomyślałam, że to idealny moment i się zgodziłam. 


Laser na porost włosów B-Longa Beautifly - opinia po 4 miesiącach stosowania


Patrząc na moje zdjęcia w tego okresu, ciężko mi znaleźć takie, na których widzielibyście łyse placki, które mi się pojawiały podczas wypadania. Szczególnie ucierpiały moje "zakola" i okolice skroni, tam było to najbardziej widoczne i nie wyglądało zbyt ładnie. Moje i tak wysokie czoło, zrobiło się optycznie jeszcze większe, co zaczęło wprowadzać mnie w coraz większe kompleksy. Włosy leciały mi garściami. Mimo upinania ich w koki, pojawiały się w każdym przygotowanym przeze mnie daniu, na każdym meblu i każdej podłodze mojego mieszkania. Było mi wstyd, było mi smutno i modliłam się w myślach, aby zostało mi chociaż trochę włosów na głowie. Odkąd pamiętam zawsze narzekałam na to, że mam aż tyle włosów, bo to naprawdę uciążliwa sprawa, ale teraz zaczęłam to doceniać, bo podejrzewam, że gdybym miała cienkie, rzadkie i delikatne, to na głowie nie zostałoby nic. 

Kiedy laser Beautifly B-Longa pojawił się w moim domu, do testów podeszłam bardzo sceptycznie, o czym już Wam pisałam w poprzednim wpisie. Nigdy nie wierzyłam w działanie takich domowych urządzeń i z pewnością nie kupiłabym go samodzielnie, bo bałabym się utopienia pieniędzy. Myślę, że wiele z Was ma podobne podejście, dlatego też piszecie do mnie tyle wiadomości prywatnych dotyczących tego urządzenia. Nie dziwi mnie to. Każdej z Was starałam się odpisać w miarę możliwości i odpowiedzieć na jak najwięcej pytań.

Urządzenie to stosuje się 3 razy w tygodniu. U mnie są to poniedziałki, środy i piątki - czasami soboty, jednak starałam się, aby te dni były stałe, a nie ruchome. Wiem, że regularność jest tutaj podstawą, więc jeśli nie potrafisz się zmobilizować, to efektów niestety nie będzie, a jeśli już, to bardzo długo na nie poczekasz. Sam zabieg trwa 15 minut. Włosy muszą być umyte i wysuszone, oczywiście dobrze rozczesane. Przez całą sesję należy przesuwać urządzenie od nasady do wysokości karku tak, aby jeździć szczotką po całej skórze głowy. Pierwszy raz był dla mnie dość długi, bo nigdy tyle czasu nie spędzałam na rozczesywaniu moich pasm, ale później weszło mi to w nawyk. Po skończonej sesji urządzenie samo się wyłączy, więc nie musicie czesać się z zegarkiem na ręku i niecierpliwie liczyć upływających minut, co uważam za ogromny plus.  


Laser na porost włosów B-Longa Beautifly - opinia po 4 miesiącach stosowania

Laser na porost włosów B-Longa Beautifly - opinia po 4 miesiącach stosowania


Pierwsze efekty widoczne były po około 1,5 do 2 miesięcy od rozpoczęcia kuracji. Na skroniach pojawiły się małe "baby hair". Włosy zrobiły się zdecydowanie mocniejsze, więc przestały się łamać i ... wypadać. Zmniejszenie się wypadania zauważyłam na przełomie lipca i sierpnia i wtedy już odpowiadałam na Wasze pytania dotyczące skuteczności tego lasera. Przejrzałam całą swoją galerię zdjęć i znalazłam takie, na których widać różnicę w miejscach, które były najbardziej dotknięte wypadaniem. Poniżej możecie je zobaczyć. W czerwone kółka zaznaczyłam obszary z łysymi plackami, z czasem zrobiły się mniej widoczne, co bardzo mnie cieszy. Gołym okiem widać różnicę i myślę, że wiele z Was również to zauważy. 

Jeden kolaż, to zdjęcia zrobione przy oknie, a drugie to typowe selfie, na których też widzę różnicę w stanie włosów.

 
Laser na porost włosów B-Longa Beautifly - opinia po 4 miesiącach stosowania

Laser na porost włosów B-Longa Beautifly - opinia po 4 miesiącach stosowania


Na dzień dzisiejszy, na mojej głowie jest mnóstwo krótkich i wkurzających nowych włosów. Czemu wkurzających? Bo każdy z nich żyje własnym życiem i muszę je przyklepywać lakierem czy pianką, aby nie wyglądać komicznie i wyjść na ulicę. Wiem jednak, że za jakiś czas będą to kolejne piękne i długie pasma włosów, które ponownie przyzdobią moją twarz i dodadzą pewności siebie.

Poniżej zdjęcie z widocznymi baby hair, które na co dzień muszę przyklepywać, żeby były niewidoczne.

Laser na porost włosów B-Longa Beautifly - opinia po 4 miesiącach stosowania



Kolejne miesiące stosowania lasera przede mną i mam nadzieję, że wypadanie włosów nie pojawi się u mnie przez długi czas. Zmniejszyło się ono o jakieś 70% więc efekty są świetne i jestem wdzięczna marce Beautifly za zaufanie i możliwość przetestowania tego genialnego produktu. Jestem szczerze zdziwiona i pełna podziwu, muszę zwrócić honor i przyznać, że czasami warto się przełamać i spróbować czegoś nowego. Jestem świadoma, że zmiana pielęgnacji z pewnością też wpłynęła na efekty, ale teraz nie wyobrażam sobie życia bez B-Longa Beautifly. 

Jeśli macie wątpliwości, to pamiętajcie, że macie prawo. Marka daje Wam gwarancję zwrotu przez 14 dni bez podania przyczyny. Kupując u producenta, otrzymacie aż 3 lata gwarancji na urządzenie. Obsługa jest prosta i intuicyjna a nowoczesny wygląd tej szczotki będzie cieszył oko przez długi czas. 


Laser na porost włosów B-Longa Beautifly - opinia po 4 miesiącach stosowania

Laser na porost włosów B-Longa Beautifly - opinia po 4 miesiącach stosowania


Jeśli jeszcze nie słyszeliście o B-Longa Beautifly, to tutaj możecie zobaczyć mój wpis, w którym dokładnie opisałam Wam działanie tego urządzenia. 

Jeżeli macie jakieś pytania, to zapraszam do zostawienia ich w komentarzu lub wiadomości prywatnej na moim Instagramie czy Facebooku. 

Instagram