Kolorówka wcale nie musi być droga - FREEDOM MAKEUP
PACZKA PR / PREZENT
Jak wiecie - uwielbiam wszelkie kosmetyki do makijażu. Często kuszę się na nowości, albo produkty, które mnie zainteresowały. Marki Freedom Makeup nie muszę Wam chyba przedstawiać, nie raz pisałam o ich produktach i o tym, że jest to "siostra" marki Makeup Revolution, która podobnie często pojawia się na moim blogu. Przeglądając ofertę sklepu StrefaUrody.pl trafiłam na jesienną wyprzedaż produktów Freedom Makeup, która jeszcze trwa - trafiłam na cudowne okazje, o których postanowiłam Wam napisać :)
W sklepie StrefaUrody.pl wybrane produkty tej marki możecie kupić - UWAGA - aż 75% taniej! Jest to cudowna promocja na którą warto zwrócić uwagę i skusić się na coś dla siebie. Jeśli nie znasz marki - mogę Ci trochę ułatwić wybór i poniżej opiszę niektóre z produktów i na końcu pokażę makijaż, który zmalowałam właśnie nimi.
Kiedyś podkład nakładałam jedynie palcami - tak było mi najwygodniej i za nic w świecie nie mogłam przekonać się do innego sposobu aplikacji. Pewnego dnia skusiłam się na różne pędzle przeznaczone właśnie do nakładania podkładu i dziś nie wyobrażam sobie robić tego inaczej. Przeglądając produkty objęte wyprzedażą, trafiłam na szczotkę - MUR Precision Pro Brush Large Oval Face. Dlaczego chcę o niej napisać? Bo cena za jaką możecie ją kupić jest powalająca. Przed wyprzedażą kosztuje ona 69,90 zł - jak za jeden pędzel to dla nie jednej z Was spora kwota - sama nie wiem czy wydałabym tyle patrząc na swoje wydatki i dochody. Została ona jednak objęta jesienną wyprzedażą i możecie kupić ją za jedyne 16,99 zł!
Szczotka jest w kolorze Rose Gold - ma bardzo wygodną rączkę, opływowy kształt, a co najważniejsze - niesamowite miękkie włosie. Jest bardzo zbita, dzięki czemu podkład nie będzie z niej spływał i uciekał do wnętrza - wszystko trzyma się na jej wierzchu, a następnie cudownie sunie się po naszej skórze. Można nakładać też nią bronzer czy puder mineralny - w przypadku tego drugiego zauważyłam, że nie osadza się tak w załamaniach czy zmarszczkach - pędzel doskonale rozprowadzi wszystko na skórze i nada jej efektu świeżości i lekkości.
Jest bardzo delikatna i elastyczna - dzięki czemu nie drażni twarzy podczas jej używania. Dodatkowo - wygląda bardzo efektownie i z pewnością ozdobi nie jedną toaletkę. Jeśli nie masz takiej szczoteczki - polecam - tym bardziej, że cena jest bardzo niska.
Jesień, to moja ulubiona pora roku. Nie wiem czy spowodowane jest to tym, że urodziłam się w listopadzie, czy duszą artysty. Uwielbiam kolorowe liście - szczególnie te żółte i czerwone, które ożywiają - gasnącą już naturę. Postanowiłam więc i ja trochę się ożywić. Do tej pory bardzo ostrożnie podchodzę do koloru moich ust - najczęściej są to nudziaki lub przygaszone róże i fiolety - jednak bardziej naturalne i nie rzucające się w oczy. W tym roku postanowiłam trochę zmienić swój wizerunek i znaleźć swój odcień czerwieni. Kiedyś, czytałam, że do każdej kobiety można dobrać odpowiedni odcień koloru czerwonego - ja jednak nigdy nie mogłam go znaleźć i po kilku błędnych wyborach po prostu się poddałam. W StrefieUrody.pl znalazłam jednak paletę pomadek marki Freedom, w której znalazłam aż 24 odcienie czerwieni!
Każdego dnia wybieram inny odcień z tej palety i przyglądam się sobie - zastanawiając się czy mi pasuje. Oczywiście nie każdy mi odpowiada i trochę czasu zajęło mi odnalezienie odpowiedniego, ale powiem Wam, że warto było się skusić.
Pomadki zamknięte są w kasetce wyglądającej identycznie jak te do cieni do powiek - jest to bardzo wygodne rozwiązanie - wystarczy pędzelek i na swoich ustach można zmalować cuda. Konsystencja jest średnio gęsta - aplikacja prosta i przyjemna. Pomadki dość szybko zastygają, więc może nie starczyć Ci czasu na poprawki, a trwałość jest bardzo dobra. Po całkowitym zastygnięciu nie zostawia śladu na kubku - więc moim zdaniem to ogromna ich zaleta. Trzyma się na ustach do pierwszego cięższego posiłku - więc bardzo dobrze.
Kolejny produkt, na który się skusiłam to sztyft do konturowania twarzy. Nie wiem czy pamiętacie, ale coś podobnego już Wam recenzowałam na moim blogu - dlatego byłam ogromnie ciekawa czy te produkty będą się od siebie mocno różniły.
Wygląda jak większa pomadka wykręcana z dwóch stron. Szata graficzna prosta - czerń z bielą to typowe połączenie dla tej marki. Sam kosmetyk, to dwa sztyfty - jeden to bronzer, a drugi to rozświetlacz. Na zdjęciu widzicie odcień Medium 01.
Tym zestawem jest mi łatwiej się posługiwać, jak poprzednikiem o którym pisałam. Kosmetyk jest twardszy - więc nie nałoży się go za dużo, jednak przy kontakcie ze skórą - robi się kremowy i pięknie współpracuje z pędzlami. Odcień idealnie pasuje do mojej karnacji - delikatnie przyciemnia i rozjaśnia pożądane miejsca, nadając bardzo naturalny wygląd.
Pomady Freedom, to od dawna moi ulubieńcy. Stosowałam już wiele tego typu produktów i żaden nie sprawdzał mi się tak dobrze jak one. Nadają piękny, naturalny odcień naszym brwiom, dodatkowo świetnie je utrwalają, dzięki czemu kształt nie zmienia się przez cały dzień.
Kolejny produkt, to PRO HD Finish Powder - bananowy puder sypki. Posiada właściwości matujące i utrwalające. Idealnie nadaje się do aplikacji pod, jak i na podkład, utrwala makijaż, sprawiając że utrzyma się na skórze przez wiele godzin. Posiada żółty odcień, który dodatkowo wyrównuje koloryt cery oraz niweluje widoczność zaczerwienień i sińców pod oczami. Łatwo się rozprowadza, nie nadaje efektu maski. Nie tworzy smug ani plam.
Na koniec, postanowiłam uzupełnić swoją kolekcję cieni, które miały premierę w marcu tego roku. Mowa o cieniach z kolekcji #ProArtist. Są to wkłady do magnetycznej palety - którą miałam już w swoim posiadaniu (i nawet Wam o niej pisałam TUTAJ).
Kilka z nich już zużyłam, a fakt, że byłam z nich bardzo zadowolona sprawił, że pojawiły się u mnie ponownie. W koszyku znalazł się więc cień matowy, foliowe, te z drobinkami, a oprócz nich bronzer, rozświetlacze i puder.
Oczywiście zmieniłam wygląd swojej palety i aktualnie w jej wnętrzu kryją się następujące produkty:
Jak widzicie barwy zamknięte w tej uroczej kasetce są typowo jesienne. A skoro mowa o jesieni, to pamiętajcie, że wszystkie te produkty możecie kupić nawet 75% taniej, bo na stronie StrefaUrody.pl trwa jesienna wyprzedaż produktów marki Freedom Makeup.
Tak jak obiecałam na początku - przyszedł czas na makijaż, który zmalowałam tymi produktami. Oto on:
Oprócz kosmetyków o których napisałam w wyprzedaży znajdziecie też fajne paletki cieni za jedyne 5,99 zł - także warto zerknąć - może coś wpadnie Wam w oko.
Znacie kolorówkę marki Freedom Makeup? Który z nich podoba się Wam najbardziej? Znacie sklep StrefaUrody.pl?