Oryginalne prezenty na Dzień Dziecka
Współpraca barterowa / prezent
Już w sobotę 1 czerwca, czyli Dzień Dziecka. Wpisy z propozycjami na prezent z tej okazji już publikowałam, jednak postanowiłam pokazać Wam jeszcze dwa przedmioty na które zwróciłam uwagę w sklepie toys4boys i postanowiłam je zamówić moim dzieciom.
Jak wiecie, mam dwójkę dzieci. Syn Kuba ma 11 lat, a córka Hania za dwa tygodnie będzie miała trzecie urodziny. Z okazji Dnia Dziecka, co roku kupowałam im jakieś zabawki edukacyjne, gry albo klocki. W tym roku postanowiłam zmienić trochę ten zwyczaj i zamówiłam im zupełnie coś innego.
Kuba jest na etapie odkładania pieniążków. Wyznacza jakiś konkretny cel i systematycznie odkłada swoje kieszonkowe czy pieniądze, które od kogoś dostanie. Do tej pory wkładał je do takiej skrzyneczki, którą zamykał na kłódeczkę, ale zamek się popsuł i kasa leżała luzem. Przeglądając ofertę sklepu toys4boys znalazłam fajną skarbonkę, która nie tylko ma sporą pojemność, ale i liczy bilon.
Licząca skarbonka, to nic innego jak pojemnik na drobne, które chcemy odłożyć na później. Jest to ciekawe rozwiązanie dla osób, które nie lubią liczyć sporej ilości monet. Wrzucając bilon przez specjalny otwór, na wyświetlaczu pojawi się suma, która jest już wewnątrz skarbonki. Dla mojego syna jakiś czas temu kupiłam świnkę skarbonkę - jednak nie miała otworu, przez który syn mógłby wyjąć potrzebną sumę i musiał ją pobić. Na początku sprawdzało się to w przypadku oszczędzania, jednak później - sam nie widział ile monet już nazbierał i denerwował się, bo chciał kupić rzecz na którą odkładał. W przypadku tej skarbonki - może ją swobodnie odkręcić i wyjąć potrzebną kwotę.
Stwierdziłam, że taki prezent z pewnością mu się spodoba - niestety kurier przyniósł paczkę, kiedy syn był w domu, a lubi pomagać mi przy rozpakowywaniu - to prezent zobaczył i od razu zabrał do swojego pokoju. Czy niespodzianka się udała? Owszem, o kilka dni za wcześnie 😁. Będę musiała kupić coś dodatkowego, żeby synowi nie było smutno w sobotę.
Wracając do skarbonki, to wykonana jest dobrze. Jest plastikowa, więc nie pobije się przy przypadkowym upadku. Nakrętka ma na sobie wyświetlacz LCD oraz otwór przez który wrzucamy monety do środka. Rozpoznaje on monety i na liczniku podaje sumę, którą wrzucono do wewnątrz.
Pieniądze można wyjąć z niej ściągając nakrętkę, jednak należy pamiętać, żeby zresetować licznik - bo niestety nie ma możliwości odejmowania kwoty, którą wyjęto ze środka. Zauważyłam też, że czasem myli 2 gr z 20 gr - są tej samej wielkości i chyba nie zawsze je rozpoznaje. Mimo wszystko - wrzucając 50 gr, 1 zł, 2 zł czy 5 zł - nie ma tego problemu i syn może odkładać swoje drobniaki, a później wie ile ich nazbierał, nie wyciągając ich ze środka. Jesteśmy z niej zadowoleni i myślę, że dzieciakom w wieku mojego syna również by się spodobała.
Kolejny prezent, to coś co sprawiło, że moja córka do dziś jest wniebowzięta. Mowa o lampie Moon In My Room. Pokazywałam Wam ją już w relacji na moim instagramie więc możecie ją kojarzyć. Hania, mimo, że ma dopiero 3 lata - uwielbia oglądać gwiazdy na niebie jak i w telewizji. Kiedy wieczorem zobaczy za oknem księżyc - nie ma możliwości, że pójdzie spać. Księżyc musi zniknąć z pola widzenia, wtedy moja córka mówi mu dobranoc i idzie spać. Teraz spokojnie mogę zasłaniać rolety, bo dałam córce jej własny księżyc.
Lampa Moon In My Room doskonale imituje prawdziwy Księżyc, który krąży wokół Ziemi. Efekt jest na tyle realistyczny, że na zdjęciach wygląda jak ten, który znajduje się na nocnym niebie. Co najfajniejsze - posiada wszystkie osiem faz księżyca. Możemy ustawić je sobie według uznania - np. ciągłą pełnię czy ostatnią kwadrę, albo automatyczną zmienność - wtedy lampka sama zmienia fazy w odstępie 5 sekund. Wygląda to bardzo efektownie i robi niesamowity klimat.
Możecie sobie wyobrazić jaką radość ta lampa sprawia mojej córce, która uwielbia patrzeć w niebo? Do lampy dołączony jest pilot, którym możemy zmieniać ustawienia lub włączyć automat - córka przejęła go od razu, więc nie ujęłam go na zdjęciach - kiedy mam możliwość - jest za ciemno, żeby go sfotografować. W ciągu dnia, księżyc nie świeci - bo posiada czujnik światła - dopiero, kiedy zapada zmrok - można go uruchomić i oglądać go bez końca. Przyznam, że prezent ten ucieszył naszą całą rodzinę - i wszyscy, bez wyjątku (łącznie z kotem) uwielbiamy na niego patrzeć i relaksować się.
Jak widzicie prezentuje się on bardzo ładnie, wykonany jest starannie i dokładnie. Posiada wgłębienia, które tworzą cienie i kratery, dzięki czemu podczas świecenia wygląda bardzo autentycznie.
Prezenty udane - zakupy także. Jestem bardzo zadowolona z moich wyborów, a radość na twarzach moich dzieci mnie tylko upewnia w przekonaniu, że wybrałam dobrze. Jeśli jeszcze nie macie pomysłów na prezenty dla swoich pociech, to warto zastanowić się nad takimi propozycjami - nie tylko cieszą oko, ale są też praktyczne i sprawiają radość najmłodszym.
Jak podobają się Wam moje propozycje?

