Magnetic Noir Mascara & Perfectly Matte - SWEDERM

WSPÓŁPRACA BARTEROWA / PREZENT 


Magnetic Noir Mascara & Perfectly Matte - SWEDERM


Nie raz już pisałam, że ostatnio mam taki czas, że makijaż na mojej twarzy nie pojawia się wcale, albo w stopniu minimalnym. Przede wszystkim działo się tak z powodu upałów, które panowały na zewnątrz, oraz brakiem czasu na wszystko. Kiedy wykonuję wspomniany wyżej minimalny makeup - sięgam po dwa, trzy produkty. Dziś chciałabym pokazać Wam dwa, które urzekły mnie od pierwszego użycia. Kosmetyki, które Wam opiszę wyprodukowała marka Swederm, której szczerze mówiąc wcześniej nie znałam i o dziwo o niej nie słyszałam.



W moim posiadaniu pojawił się tusz do rzęs Magnetic Noir Mascara, oraz matujący puder - Perfectly Matte. Swoją recenzję chciałabym zacząć od pudru. Jeśli macie chwilę wolnego czasu, to zapraszam Was do lektury :)


Magnetic Noir Mascara & Perfectly Matte - SWEDERM

Perfectly Matte - Puder matujący to jedwabisty puder do twarzy w jednym, uniwersalnym odcieniu, który po aplikacji staje się transparentny. Wyjątkowo drobne cząsteczki pudru dają jedwabiste, matowe wykończenie. Minimalizuje niedoskonałości skóry, przebarwienia. Może być stosowany sam lub na podkład, korektor. Przygotowuje skórę do aplikacji bronzera.

Jak widzicie puder zamknięty jest w czarnym, eleganckim opakowaniu ze srebrnymi napisami. Wygląda to bardzo luksusowo, ale bez przepychu - minimalistycznie. Opakowanie wewnątrz posiada lusterko, dzięki czemu jest praktyczne i bardzo wygodne w użyciu. Sam puder jest jak wspomniałam w uniwersalnym odcieniu - jakby kość słoniowa - a jego konsystencja jest bardzo jedwabista, mogłabym rzec, że przypomina kremową. Bardzo spodobał mi się fakt, że dzięki temu - nie pyli - co ułatwia mi pracę z nim, po zakończonej pracy nie muszę nic wycierać czy rozcierać. Stosować go można na różne sposoby - na czystą buzię, bazę, podkład czy korektor. Fajnie współpracuje z wszystkimi wymienionymi produktami, nie kulkuje się i nie "ciastkuje". Ładnie matuje twarz, nie bieli jej, a wręcz łączy się ze skórą i staje się niewidoczny. 


Perfectly Matte - Puder matujący

swederm Perfectly Matte - Puder matujący

swederm Perfectly Matte - Puder matujący

Tusz do rzęs Magnetic Noir Mascara Wydłuża i idealnie definiuje każdą rzęsę. Zdrowe, nawilżone, błyszczące rzęsy - taki efekt uzyskasz po jej zastosowaniu. Nie osypuje się i nie rozmazuje. 

Bogata formuła tuszu i wielowymiarowy efekt: podkręcenie, objętość i ultraczerń.

swederm Magnetic Noir Mascara


Jak zdążyliście już zauważyć - moje rzęsy są długie - jednak brakuje im trochę gęstości. Dodatkowym problemem jest ich kolor - są jasne na końcach, więc kiedy nie mam umalowanych oczu - nie widać, jakie długie mam rzęsy. Dlatego też szukam tuszy, które uwydatnią długość moich włosków, oraz podkreślą spojrzenie. Maskarę z efektem sztucznych rzęs posiadam jedną, na co dzień wolę jednak delikatniejsze efekty i takiego oczekiwałam od tego kosmetyku.


swederm Magnetic Noir Mascara

Jak widzicie opakowanie wygląda niemalże identycznie - jak w przypadku pudru. Czerń ze srebrem, to moim zdaniem doskonałe połączenie. Szczoteczka tego tuszu nie jest silikonowa - więc jak ktoś czyta mojego bloga, ten wie, że dla mnie to wielki plus. Takie szczoteczki lubię i najlepiej mi się nimi pracuje. Wydaje mi się, że tylko one potrafią poradzić sobie z moimi rzęsami.


swederm Magnetic Noir Mascara

swederm Magnetic Noir Mascara

Jak podoba mi się efekt pracy z tą maskarą? Powiem szczerze, że jeśli mam ją podpiąć pod tusze do rzęs na co dzień, to jestem z niej zadowolona. Ładnie wydłuża, nie odbija się i nie kruszy. Nakładając jednak dwie warstwy - tworzą się na moich rzęsach delikatne "pajęcze nóżki" co nie do końca mi się podoba. Jednak po dłuższym rozczesywaniu wszystko ładnie się rozprowadza i trzyma na rzęsach cały dzień. Jestem zaskoczona trwałością, dawno żaden tusz nie trzymał się na moich rzęsach w nienaruszonym stanie tyle godzin co ten. Wieczorem - mam odruch skubania rzęs - a tusz nie drgnął. Pełna obaw poszłam wykonać demakijaż - od razu przypomniał mi się tusz, którego nie mogłam zmyć - i tu znowu się zaskoczyłam - oczywiście pozytywnie. Zmywa się doskonale zarówno płynem do demakijażu, olejkiem i mleczkiem. 

Postanowiłam Wam pokazać jak prezentuje się on na moich rzęsach.


swederm Magnetic Noir Mascara

swederm Magnetic Noir Mascara

swederm Magnetic Noir Mascara

Jak widzicie rzęsy są przyzwoicie podniesione, mega wydłużone i cudownie i zalotnie unoszą się do góry - za co pokochałam tą maskarę. Jestem bardzo zadowolona z jej stosowania i sięgam po nią niemalże codziennie. 

Ten duet stał się moim must have w codziennym makijażu i żałuję, że o marce wcześniej nie słyszałam. Wydaje mi się, że warto poznać jej produkty i mam nadzieję, że wkrótce stanie się bardziej znana. 


swederm Magnetic Noir Mascara

Magnetic Noir Mascara & Perfectly Matte - SWEDERM

Czy znacie markę Swederm? A może poznałyście już któryś z tych produktów osobiście? Jakie macie zdanie na ten temat? 

Kolekcja Bell Secretale

Prezent / współpraca barterowa



Od pewnego czasu testuję kosmetyki marki BELL. Kolekcję HYPOAllergenic przedstawiłam Wam w dwóch osobnych postach, których linki podam na samym dole tego wpisu (jakby ktoś nie czytał). W tym poście przedstawię Wam kosmetyki z serii SECRETALE



Moja kolekcja wygląda tak jak na zdjęciu powyżej. Znajdują się tu dwie pomadki, dwa korektory, róż, cień i puder. Każdy z tych produktów przetestowałam kilka razy, aby móc napisać Wam o nich co nieco. 


SECRETALE Matt Compact Powder

Puder zapewnia naturalne wykończenie makijażu, dzięki specjalnie opracowanej formule, dopasowującej się do koloru skóry. Lekka konsystencja ułatwia aplikację i pozostawia efekt gładkiej i miękkiej skóry. Puder pochłania nadmiar sebum i nadaje makijażowi matowe wykończenie na wiele godzin, bez efektu maski.



Puder mieści się w zgrabnym pudełeczku z lusterkiem, dzięki czemu możemy użyć go w każdej chwili. Ja jednak z lusterka jeszcze nie korzystałam ponieważ makijaż robiłam w domu przy dużym lustrze, a sam puder pięknie zmatowił mi twarz na dłuższy czas. Nie miałam konieczności poprawiania tego wykończenia makijażu. 
W kompakcie oprócz lusterka znajdziemy też gąbeczkę, którą możemy szybko nałożyć puder na naszą twarz. Używałam jej raz, ponieważ wolę nakładać puder pędzlem. Jednak jest to dobre rozwiązanie poza domem, no przecież pędzla ze sobą nie nosimy 😋
Posiadam odcień 02, który jest dla mnie w sam raz, jednak obawiam się, że niebawem pójdzie w odstawkę, bo nabieram kolorów na twarzy dzięki pięknej pogodzie. Opalam się na brązowo, więc latem nie będzie mi potrzebny. 


Kolejny produkt z tej serii to korektor w płynie kryjący niedoskonałości cery. 

SECRETALE PERFECT COVER CONCEALER





Optycznie wygładza powierzchnię skóry. Jego aplikacja jest gładka i jedwabista. Z powodzeniem można nakładać go pod oczy, bo poprawia elastyczność skóry i nie podkreśla zmarszczek. Każdy z odcieni daje inny efekt. Zielony maskuje naczynka krwionośne i zaczerwienienia. Różowy świetnie sprawdzi się, jeśli chcesz ukryć sińce pod oczami i nadać zdrowy wygląd zmęczonej cerze. Beżowy zakamufluje inne niedoskonałości cery. Korektor ma właściwości nawilżające i stapia się ze skórą, dzięki czemu pomaga osiągnąć nieskazitelny, ale naturalny efekt.


W moim posiadaniu są dwa odcienie 01 IVORY oraz 03 LUMI ROSE. Traf chciał, że jeden jest dla mnie za jasny, a drugi za pomarańczowy. Zaczęłam jednak mieszać oba odcienie ze sobą otrzymując odpowiedni kolor. Używam sporadycznie- nie robię całkowitego makijażu twarzy codziennie.
Korektory zamknięte są w "długopisie", szczelnie zamknięte i pięknie opakowane. Podoba mi się również ich aplikacja. Wystarczy przekręcić tył pena a z pędzelka wycieknie trochę korektora, który następnie możemy rozsmarować w docelowym miejscu. Poniżej swatche odcieni, które posiadam.




Następny produkt to satynowy róż do policzków.

SECRETALE SOFT BLUSH


Lekki, satynowy róż do policzków, o miękkiej konsystencji. Kremowa formuła zapewnia gładką i komfortową aplikację, bez efektu nieestetycznych smug. Kosmetyk świetnie przylega do skóry, optycznie wygładza nierówności oraz modeluje owal twarzy. Róż pięknie ożywia koloryt cery, zapewniając naturalne wykończenie makijażu.
Do tej pory nie stosowałam różu do policzków, tylko same rozświetlacze- to był mój błąd. Uważam, że podkreślenie policzków nadaje makijażowi pięknego wykończenia. Od kiedy stosuję róż, mój makijaż wygląda niezwykle kobieco. Ten ma świetny kolor, pięknie wygląda na mojej skórze. Dość długo trzyma się na buzi.



Następny kosmetyk, który chcę Wam pokazać to cień do powiek. 

SECRETALE MAT EYESHADOW


Delikatne, kremowe cienie, dające subtelny, matowy efekt. Są aksamitne w dotyku i doskonale przylegają do naskórka powiek. Dzięki temu aplikacja jest precyzyjna, bez obsypywania się i rozmazywania. Mocna pigmentacja sprawia, że cienie intensywnie malują. Nie zbierają się w załamaniach powiek i są trwałe.
Otrzymałam odcień numer 05 i jest to kolor bardzo uniwersalny. Używam go w każdym makijażu jako podkład do rozjaśniania górnej powieki i wewnętrznych kącików. Pięknie matuje, rewelacyjnie trzyma się na oku nie tracąc swojego koloru. Nie zbija się w załamaniu powieki, co jest dla mnie niezwykle ważne w cieniach do oczu. 


Pozostały nam jeszcze pomadki. Jak wspomniałam są dwie. Zacznijmy więc od kremowej pomadki do ust.

SECRETALE NUDE LIPSTICK


Pomadka do ust o subtelnej barwie. Pomadka daje efekt mokrych ust – są nawilżone i soczyste jakby pokryte taflą wody. Kremowa konsystencja równomiernie powleka je aksamitną, odżywczą powłoką. Produkt wygładza usta i nie skleja ich. Łączy w sobie trwałość pomadki i lekkość błyszczyka. Dostępna w modnych odcieniach brudnego różu, brzoskwini czy wrzosowym typu nude. Kolor i blask utrzymują się przez wiele godzin, a usta pozostają miękkie i ponętne.


Odcień 05 - jest delikatnym różem wpadającym w brąz - coś, co lubię. Pięknie prezentuje się na ustach, faktycznie wyglądają jakby były mokre, bądź pociągnięte błyszczkiem. A pachnie obłędnie. Dawno nie miałam tak pachnącej pomadki. Na zdjęciu powyżej możecie zobaczyć swatch, a poniżej jak prezentuje się na moich ustach. Rewelacyjna na co dzień. Trwałość jest średnia, ale może przez to, że mam odruch oblizywania ust (którego muszę się oduczyć). 



Ostatnia pomadka to mój faworyt. Trwała matowa pomadka do ust.

SECRETALE VELVET LIPSTICK


Nie pozostawia uczucia suchości, ale daje wrażenie nawilżenia i wygładzenia. Kryje usta aksamitną warstwą o intensywnej, głębokiej barwie i pudrowym wykończeniu. W kolekcji znajdują się niezwykłe odcienie czerwieni i subtelne odcienie nude, które zapewnią elegancki i stylowy efekt.

Odcień 01, który posiadam jest typowym brązem na pierwszy rzut oka. Jednak kiedy pomalujemy nim usta od razu widoczny jest delikatny odcień typowego delikatnego "nudziaka". Bardzo go lubię i maluję się nim niemalże codziennie. 


Powyżej widzicie swatch na mojej dłoni. Dość mocno przyciskałam szminkę, aby uzyskać taki efekt na niej. Na ustach jest o wiele delikatniejszy- mam wrażenie, że wtapia się w moje usta. Nie jest typową matową pomadką- zaliczyłabym ją raczej do tych normalnych. Trwałość ok. Bez zastrzeżeń. 
Tak prezentuje się na moich ustach. Jest delikatnie ciemniejsza od swojej poprzedniczki. Odcień idealny. 



W tym poście to wszystko, co chciałam Wam pokazać. Mam nadzieję, że chociaż trochę przybliżyłam Was do tych kosmetyków i dzięki mnie znajdziecie swojego ulubieńca. A może już wcześniej miałyście z nimi styczność? Jakie macie wrażenia? Czekam na komentarze.




Instagram