Kobo Professional Ultra Matte Lipstick

WSPÓŁPRACA BARTEROWA / PREZENT 


Kobo Professional Ultra Matte Lipstick


Dobry miesiąc testuję NOWOŚCI z Drogerii Natura. Z racji tego, że tych kosmetyków "trochę" jest, to wpisy pojawiają się powoli, bo nie chcę pisać Wam o czymś, czego nawet nie wypróbowałam - byłoby to bez sensu. Od pewnego czasu dość często sięgam po pomadki różnego rodzaju, więc te o których dzisiaj mowa, dość szybko poszły w ruch. Dziś wiem już o nich wystarczająco wiele, aby móc się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami. Zapraszam do wpisu :)



Matowa pomadka, która utrzymuje się na ustach przez długi czas. Dzięki kremowo-żelowej konsystencji jej aplikacja jest bardzo łatwa i przyjemna. Matowy efekt pojawia się niemal od razu po nałożeniu, nadając ustom welurowe wykończenie.

Dostępna w 6 odcieniach:

201 Love Addict, 202 Nude Vibes, 203 Fetish, 204 Sweetheart, 205 Crazy Love, oraz 206 Desire Code.

Cena: 16,99 zł 



Kobo Professional Ultra Matte Lipstick

Kobo Professional Ultra Matte Lipstick

Jak widzicie na zdjęciach, w swojej paczce znalazłam trzy odcienie pomadek, a są nimi: 206 Desire Code, 201 Love Addict, oraz 203 Fetish. Na początku stwierdziłam, że są to odcienie, które będę dość często używać, jednak po kilku stosowaniach wybrałam sobie jeden, który zostanie ze mną chyba na zawsze :)


Kobo Professional Ultra Matte Lipstick

Kobo Professional Ultra Matte Lipstick

O szacie graficznej rozpisywać się nie będę, bo sami widzicie jak wyglądają - są proste, nie przesadzone i czytelne - a takie najbardziej lubię. Aplikator w tych pomadkach jest podłużny z miękką gąbeczką - dzięki czemu precyzyjnie pokryjemy usta kosmetykiem. Konsystencja jest dość rzadka, jednak dzięki temu w moim przypadku stosuje się ją przyjemniej i łatwiej.


Sama pomadka aby zastygnąć i stać się typowym matem - potrzebuje około minuty, więc jeśli nakładasz ją na szybko - zdążysz poprawić ewentualne niedociągnięcia - dla mnie to ogromny plus. Po zastygnięciu nie czuję na ustach nieprzyjemnego ściągania, co często zdarza się przy matowych pomadkach, na ustach nie powstaje też żadna skorupa. Mam wrażenie, że ten mat lekko nawilża, bo usta nie są suche - kiedy mają ją na sobie. 

Kobo Professional Ultra Matte Lipstick

Kobo Professional Ultra Matte Lipstick


Pigmentacja jest super, jedno pociągnięcie pięknie maskuje i nadaje ustom oczekiwany kolor. Po wyschnięciu nie różni się od tego, który widzimy w opakowaniu. 

Trwałość oceniam na bardzo dobrą. Jestem "zjadaczką szminek" - na moich ustach co chwila potrzebne są poprawki, a w tym przypadku robiłam je dopiero po kilku godzinach (ok.4). Jadłam i piłam normalnie - a pomadka trzymała się w stanie nienaruszonym. Mam manię oblizywania ust w takie upały, więc po wspomnianym czasie, tak jakby od środka miałam ją trochę zjedzoną, jednak u mnie to nieuniknione i normalne 😂.

Kolory, które posiadam na moich ustach wyglądają tak:

Kobo Professional Ultra Matte Lipstick
Jak widzicie, odcień 201 Love Addict wygląda u mnie najlepiej. W fiolecie jestem blada, a czerwień podkreśla moje zaczerwienienia - a latem podkładów nie noszą - jeśli już, to naprawdę sporadycznie - dlatego też pomadki pokazałam w taki sposób.

Przekonałam się, że takie mocne kolory nie są dla mnie, więc pomadki powędrują w dobre ręce, a dla mnie zostanie ten słodki nudziak, który towarzyszy mi niemalże codziennie :)

Podsumowując - uważam, że warto skusić się na te pomadki. Są trwałe, mają piękne kolory i nie należą do drogich.

Kobo Professional Ultra Matte Lipstick


Znacie te szminki matowe od KOBO? Który odcień podoba się Wam najbardziej?

Bell, Desert Rose - Limitowana seria kosmetyków kolorowych dostępna już w sieciach sklepów BIEDRONKA

WSPÓŁPRACA BARTEROWA / PREZENT 


Bell, Desert Rose - Limitowana seria kosmetyków kolorowych dostępna już w sieciach sklepów BIEDRONKA

1 sierpnia na półki w Strefie Piękna w sieciach sklepów Biedronka, trafiła nowa kolekcja od marki Bell. Nazywa się DESERT ROSE Kolekcja ta, kusi pięknymi opakowaniami oraz różnorodnością kosmetyków, które znalazły się w tej linii. Znajdziemy tam przede wszystkim must have sezonu letniego – czyli rozświetlacz do twarzy złożony z palety pięciu odcieni, oraz puder brązujący utrzymany w tej samej stylistyce opakowania. Makijaż oczu wykonujemy konturówkami typu kajal o intensywnej pigmentacji; zaś brwi stylizujmy kremem STAY ON BROW. Usta mają swoje specjalne miejsce w kolekcji Desert Rose, znajdziemy bowiem w niej matowe pomadki w płynie i magicznie połyskujące top coat do ust. Zobaczcie, jakie kosmetyki znajdziecie już dzisiaj w sieci sklepów Biedronka. Kolekcja dostępna będzie w sklepach terminie sierpień- wrzesień.


BELL HIGHLIGHTER POWDER – Wielokolorowy rozświetlacz do twarzy

Bell, Desert Rose - Limitowana seria kosmetyków kolorowych dostępna już w sieciach sklepów BIEDRONKA

Paleta pięciu rozświetlających odcieni ułożonych w stylowy kwiatowy wzór pozwala uzyskać efekt pięknie rozświetlonej skóry. Kolory można stosować osobno, ale znakomitym rozwiązaniem jest łączenie ich z sobą tak, by uzyskać idealny odcień dla siebie. Dzięki kremowej konsystencji idealnie się aplikuje, tworząc prawdziwie rozświetlającą tafle. Nie osypuje się, nie tworzy plam.

Cena: 12,99 zł
Jak wiecie jestem wielką fanką rozświetlaczy, a takie łączone potrafią dać przepiękny akcent na naszej twarzy. Za każdym razem uzyskujemy inny kolor, co bardzo mnie w nim urzekło.

Bell, Desert Rose - Limitowana seria kosmetyków kolorowych dostępna już w sieciach sklepów BIEDRONKA

BELL BRONZE POWDER  – Wielokolorowy puder brązujący do twarzy
Bell, Desert Rose - Limitowana seria kosmetyków kolorowych dostępna już w sieciach sklepów BIEDRONKA
Idealny sposób na poprawienie kolorytu skóry i dodanie jej blasku! Puder brązujący zapewnia efekt subtelnej opalenizny lub podkreśla tę, która już jest. Jednocześnie delikatnie rozświetla. Pięć odcieni w palecie świetnie łączy się z sobą i można nakładać je warstwami. Są ułożone w elegancki, kwiatowy wzór, który przyciąga wzrok. Kremowa konsystencja ułatwia aplikację. Nie osypuje się, nie tworzy plam.
Cena: 12,99 zł
Po bronzery sięgam bardzo rzadko. Aktualnie jestem tak opalona, że ten kosmetyk jest mi zbędny - jednak kiedy tylko zacznę  blednąć z pewnością pójdzie w ruch. 

Bell, Desert Rose - Limitowana seria kosmetyków kolorowych dostępna już w sieciach sklepów BIEDRONKA

BELL SMOKY KAJAL – Konturówka do oczu



Wyjątkowa moc spojrzenia! Konturówka typu kajal dzięki intensywnej pigmentacji zapewnia głęboki kolor od pierwszego pociągnięcia. Przeznaczona do malowania górnej i dolnej powieki oraz ich wewnętrznych części. Łatwo rozciera się, co pozwala uzyskać efekt smoky. Kształt stożka umożliwia wyjątkowo komfortową aplikację. Dostępna w dwóch kolorach.

Cena: 9,99 zł 
Miałam raz w życiu kredkę typu kajal i powiem Wam, że obawiałam się, że te będą podobne. Tamta była strasznie twarda i efekt praktycznie był znikomy - te kredki od Bell są miękkie i fajnie się nimi pracuje. Myślę, że wrócę do Was za kilka dni z ich recenzją.


BELL STAY ON BROW – Długotrwały krem do stylizacji brwi

Marzysz o idealnie podkreślonych brwiach? STAY ON BROW to produkt dla ciebie! Krem do stylizacji brwi jest trwały, nie rozmazuje się w ciągu dnia, a jego aplikacja jest łatwa i precyzyjna. Dzięki niemu optycznie zagęścisz włoski oraz uzupełnisz ich braki. Chcesz podkreślić spojrzenie wyrazistymi brwiami czy szukasz naturalnego looku? Teraz masz wybór. STAY ON BROW pozwoli Ci dostosować intensywność makijażu brwi, w zależności od efektu, jaki chcesz uzyskać. Produkt jest dostępny w dwóch wersjach kolorystycznych, dla blondynki – BLONDE i brunetki – BRUNETTE.

Cena: 9,99 zł
Pomad do brwi mam kilka w swojej kosmetyczce. Najlepszą jaką miałam do tej pory jest hitowa pomada od Freedom Makeup, jednak ostatnio nie jestem z niej tak zadowolona jak kiedyś. Jestem ogromnie ciekawa jak sprawdzą się te kremy do stylizacji. Wrócę z recenzją.



BELL MAT LIQUID LIPS  – Matowa pomadka w płynie




Modny mat na ustach! Pomadka w płynie zapewnia intensywność koloru i aksamitnie matowe wykończenie. Nie wywołuje uczucia ciężkości na ustach, nie klei się. Doskonale rozprowadza się i tworzy równomierną warstwę. Dostępna w trzech kolorach inspirowanych barwami orientu, idealnie współgrającymi z letnią opalenizną.

Cena: 9,99 zł
Matowe pomadki podbiły serca wszystkich Pań na świecie. Nic więc dziwnego, że pojawia się ich coraz więcej na naszym rynku. Również należę do grona fanek tego rodzaju podkreślaczy ust, chociaż  latem sięgam po nie mniej. Desert Rose to linia bardziej jesienna, więc idealnie wpasowała się w moje potrzeby i przyzwyczajenia. Kolorystyka idealna dla mnie - najczęściej sięgam po takie kolory. Jeszcze ich nie używałam, ale powiem Wam że mają wysoko ustawioną poprzeczkę - bo właśnie od Bell pochodzą moje ulubione matowe pomadki, o których pisałam TU.
Z pewnością pojawi się ich recenzja - wkrótce.

BELL SHINE LIPS TOP COAT  – Połyskujący top coat do ust




Wzmocniony i długotrwały efekt makijażu! Top coat z błyszczącymi drobinkami daje efekt metalicznego blasku. Sprawia, że usta są bardziej miękkie i gładkie. Jest odporny na ścieranie oraz nie wypływa poza kontur ust. Aplikuj bezpośrednio na usta lub na pomadkę. Dostępny w trzech odcieniach.

Cena: 9,99 zł
Tego typu błyszczyki bardzo lubię stosować. Maluję nimi usta na róże sposoby. Nakładam je na pomadki matowe, czy zwykłe, a także na świeże - nie malowane wcześniej niczym usta. Efekt bardzo ładny, usta uwydatniają się wizualnie, są pięknie podkreślone i mienią się w słońcu. Wrócę z recenzją.


Bell od pewnego czasu mocno się rozwija. Podoba mi się zamysł wyprodukowania serii dostosowanych do pór roku. Poprzednia limitowana kolekcja Hawaiian Ocean była idealna na letnie, pełne słońca dni, a Desert Rose ma już mniej błyszczące, delikatniejsze i kojarzące się z jesienią kolory w swojej gamie.
W tym tygodniu zaczynam intensywne testy tej serii i będę co jakiś czas wracać do Was z ich recenzjami - mam nadzieję, że uda mi się to zrobić przed wycofaniem ich i zastąpieniem nowościami w październiku ;)


Jeśli chcecie stać się ich posiadaczkami, to w Strefach Piękna w Biedronkach są już dostępne od 6 dni, a będą tam aż do końca września - więc macie jeszcze trochę czasu :)
Która z tych nowości podoba się Wam najbardziej? 

Bell Hawaiian Ocean

WSPÓŁPRACA BARTEROWA / PREZENT 


Bell Hawaiian Ocean - część 1 - pomadki + błyszczyki


Na początku czerwca w sieci sklepów Biedronka swoją premierę miała seria kosmetyków kolorowych Hawaiian Ocean marki Bell. Jest to seria typowo wakacyjna. Opakowania mają iście Hawajskie - letnie z palemkami. Piękne kolory, odbijające światło drobinki sprawią, że będziesz błyszczeć jak słońce :) 



W tej serii ukazały się pomadki, błyszczyki do ust, lakiery do paznokci i rozświetlacz, oraz cienie do powiek. W dzisiejszym wpisie pokażę Wam pomadki oraz błyszczyki, a z kolejnymi kosmetykami wrócę w innych postach. Dostępne są tylko do końca lipca - więc spieszcie się! :)





Zacznijmy więc od pomadek. Dostępne są w czterech odcieniach:
- 01 Waikiki 
- 02 Aloha
- 03 Orchid
- 04 Volcano

Pomadki mają kremową konsystencję, są dość miękkie i łatwo je złamać (wiem z doświadczenia 😋) więc jeśli masz zamiar kupić którąś z nich, to uprzedzam. 
Świetnie rozprowadza się po ustach - można by powiedzieć, że wręcz sunie po nich, pozostawiając piękny, delikatny odcień i niesamowity blask, który uzyskujemy dzięki delikatnym drobinkom w nich zawartych. Każda z nich ma niepowtarzalny, słodki i owocowy zapach. Szczerze powiem, że zapach działa na moje zmysły i szybciej je zlizuję z ust - nic nie poradzę, że taki ze mnie łakomczuch :)





Na ustach prezentują się pięknie. Myślałam, że będą to kolory dość mocne - jednak jak widzicie na zdjęciach powyżej, są dość delikatne i wyglądają całkiem naturalnie. Odcień Volcano jedynie jest ciemny - chociaż bardzo mi odpowiada. Miano ulubieńca zyskał jednak numer 03 Orchid - bardzo dobrze się w nim czuję i to właśnie tej pomadki używam najczęściej i ta - została przeze mnie złamana. Jednak "skleiłam" ją i nakładam pędzelkiem na usta. 




Trwałość jest średnia, albo po prostu ja je zjadam - jednak wcale mi to nie przeszkadza. Nie lubię pomadek, które ciężko domyć, a z tymi nie mam takiego problemu.



Marka Bell ostatnio stawia również na metaliczne pomadki w płynie i taka też znalazła się w tej kolekcji. Zapewnia intensywny, metaliczny blask, a jej formuła została wzbogacona ekstraktem z aloesu, który działa nawilżająco. Nie jestem zwolenniczką pomadek metalicznych więc trafiła w ręce mojej koleżanki, która używa jej codziennie i jest z niej bardzo zadowolona.

Oprócz metalicznej pomadki w tej serii znajdziemy również chłodząco-rozjaśniający błyszczyk do ust, który rozświetla usta sprawiając wrażenie, że są one większe i pełniejsze. Na dodatek ma owocowy zapach. Sprawdzi się jako osobny kosmetyk, jak również jako produkt rozświetlający na pomadkę. Tego błyszczyka używam praktycznie codziennie, zarówno na usta pomalowane wcześniej pomadką, jak też "suche". Bardzo lubię takie rozwiązania, pięknie rozświetla i nadaje cudowny połysk.





Jak widzicie Bell znowu zaskoczyło swoją pomysłowością. Piękne wakacyjne opakowania, świeże i pełne blasku kolory i owocowy zapach sprawią, że nawet w domu poczujesz się jak na wakacjach.

Znacie tą serię pomadek? Lubicie takie błyszczące szminki? Która podoba Wam się najbardziej?

MAKEUP REVOLUTION - Retro Luxe - MATTE LIP KIT - Płynna matowa pomadka i konturówka do ust

Prezent / współpraca barterowa

MAKEUP REVOLUTION - Retro Luxe - MATTE LIP KIT - Płynna matowa pomadka i konturówka do ust

Jak już pewnie zdążyliście zauważyć - kosmetyki do makijażu marki Makeup Revolution królują na moim blogu - jak i w mojej kosmetyczce. Posiadam ich sporo, a z każdą nowością przekonuję się do nich jeszcze bardziej. Jakiś czas temu w paczce, którą otrzymałam znalazłam aż 8 zestawów matowych pomadek z konturówkami Retro Luxe

Dziś właśnie o nich chciałabym co nie co napisać. Zapraszam Was do lektury!
MAKEUP REVOLUTION - Retro Luxe - MATTE LIP KIT - Płynna matowa pomadka i konturówka do ust

Zestaw do makijażu ust. W jego skład wchodzi precyzyjna konturówka oraz pomadka w płynie. Oba kosmetyki zostały do siebie idealnie dobrane kolorystycznie. Ponadto, pozostawiają na wargach matowe wykończenie. Całość umieszczono w estetycznym kartoniku.
MAKEUP REVOLUTION - Retro Luxe - MATTE LIP KIT - Płynna matowa pomadka i konturówka do ust

Konturówki są idealnie dobrane do pomadek - mają takie same kolory - więc w poście skupiłam się tylko na pomadkach. Odcienie jakie otrzymałam to:

  • Echelon
  • Noble
  • Grandee
  • Magnificent
  • Royal
  • Glory
  • Reign
  • Regal
Tak na prawdę tylko kilka przypadło mi do gustu - resztę oddam przyjaciółce - a jedna przydała się do makijażu Halloween-owego mojego syna. 

MAKEUP REVOLUTION - Retro Luxe - MATTE LIP KIT - Płynna matowa pomadka i konturówka do ust


Pomadki zamknięte są w plastikowych, smukłych buteleczkach, zakręcanych złotymi nakrętkami. Wyglądają bardzo elegancko, nie posiadają przesadzonych grafik - mają jedynie nadrukowaną nazwę marki. Bardzo lubię takie rozwiązania - proste i minimalne - najbardziej przyciągają moją uwagę.

W środku znajdziemy płynną, matową pomadkę. Nie wyczuwam w nich żadnego zapachu - więc stosowanie jest przyjemne i nie kusi - do zlizywania z ust. Pomadka zastyga dość szybko po aplikacji na usta, co mnie również bardzo cieszy. 

Kolory są bardzo różne. Znajdziemy w nich mocne, soczyste czerwienie, beże, nudziaki, fiolety, a nawet czerń. Myślę, że każda kobieta znajdzie odcień idealny dla siebie. Dla mnie spodobały się trzy z ośmiu tu przedstawionych - które? Dowiecie się za chwilę.

Poniżej przedstawiam swatch kolorów, które pokazałam na zdjęciach wyżej :) 

MAKEUP REVOLUTION - Retro Luxe - MATTE LIP KIT - Płynna matowa pomadka i konturówka do ust

MAKEUP REVOLUTION - Retro Luxe - MATTE LIP KIT - Płynna matowa pomadka i konturówka do ust

Jeśli chodzi o trwałość - to powiem Wam, że dawno nie miałam tak trwałych pomadek. Ani jeden z moich płynów do demakijażu nie poradził sobie z nimi natychmiastowo. 

Oto efekt kilkuminutowego tarcia wacikiem z płynem po swatchu:

MAKEUP REVOLUTION - Retro Luxe - MATTE LIP KIT - Płynna matowa pomadka i konturówka do ust

Domyślacie się, dlaczego nie zrobiłam Wam zdjęć pomadek na moich ustach? Zajęło by mi to kilka dni - bo na pewno w jeden nie ogarnęłabym tych kolorów. Na pewno wrócę z nimi do Was w postach z makijażami - a kilka już się szykuje, ponieważ mam nowe paletki cieni, które trzeba wypróbować 😋😊😉.

Które z kolorów stały się moimi ulubieńcami?
Echelon - brudny róż, Grandee - cukierkowy róż i Regal - piękna i soczysta czerwień. Tych trzech używam z przyjemnością i coraz częściej po nie sięgam.


Aktualnie te pomadki należą do moich ulubionych matów. Miałam już ich kilka i jeszcze żadne - nie miały tak soczystych kolorów i nie były tak trwałe. I mówię to ja - maniaczka oblizywania ust. Nawet mój mąż jest w szoku, że moje usta mają jakiś kolor ;) Cieszy mnie to ogromnie i mam nadzieję, że pozostaną ze mną na bardzo długo.

Piękne, błyszczące usta - tylko z INGRID Cosmetics

Prezent / współpraca barterowa


INGRID Cosmetics to marka wysokiej jakości kosmetyków kolorowych, dla nowoczesnych i pełnych energii kobiet. W jej rozbudowanym asortymencie można znaleźć produkty inspirowane najnowszymi trendami w świecie mody, w szerokiej gamie asortymentowej oraz kolorystycznej. Oferta ta pozwala na stworzenie każdego rodzaju makijażu, na wszystkie okazje.

Kosmetyki INGRID Cosmetics są uniwersalne i przystępne cenowo, pozwalają na eksperymentowanie z makijażem, by każdego dnia kobieta mogła być inna.

 Jak już wspomniałam, recenzja ta będzie dotyczyć nowej serii pomadek, oraz konturówek do ust. Zacznę od tych drugich, aby potrzymać Was trochę w niepewności :)



Automatyczna konturówka do ust LONG LASTING COLOUR

Automatyczna konturówka do ust o kremowej konsystencji gwarantuje wyjątkowo gładki i precyzyjny makijaż ust. Napigmentowana formuła zapewnia pełen kolor i mocne krycie. Długotrwała receptura utrzymuje się na ustach przez wiele godzin.  Konturówka dostępna w 6 modnych odcieniach. Nie wymaga temperowania.

Na stronie producenta, dostępna jest w sześciu różnych kolorach. Ja posiadam tylko trzy, więc tylko te znajdziecie w moim poście. A są nimi odcienie:

  • Natural 13 Pink (piękny odcień różu)
  • Light Nude 15 (typowy nudziak) 
  • Deep Red 11 (soczysta, ciemna czerwień)


Co mogę powiedzieć o konturówkach?

Są miękkie, dzięki czemu łatwo się nimi maluje - jednak bez obaw - nie są aż tak podatne - póki co nie złamałam ani jednej. 
Pigmentacja kredek jest bardzo dobra, to co widzimy w sztyfcie pozostaje na ustach, kolor nie zmienia się. Trwałość jest dobra - trzymają się tyle co pomadki. W moim przypadku jest to dość krótki czas, jednak ja mam manię oblizywania ust - z którą walczę. Przyjaciółka pomalowana pomadkami z konturówką miała nieskazitelny make up do pierwszego posiłku. 

Wysuwane są automatycznie - czyli nie trzeba ich temperować - uwielbiam takie rozwiązania. Nie cierpię temperować kredek do oczu czy konturówek - zawsze się przy tym ubrudzę. 



Poniżej, przedstawiam Wam ich swatche:




Doszliśmy wreszcie do pomadek. Do niedawna wcale ich nie używałam, i gdybym otrzymała je pół roku temu - powiedziałabym - "A po co mi to?". Całe szczęście te czasy mam już za sobą i nie wyobrażam sobie makijażu bez podkreślenia moich ust. Myślę, że musiałam dorosnąć do ich malowania. 

Pomadki, które chcę Wam przedstawić to nowa seria Wonder Shine INGRID.

Wonder Shine INGRID


Kolekcja ta składa się z 9 odcieni - ja mam aż osiem z nich!

Brakuje mi jedynie koloru numer 296 - najbardziej błyszczącego - jednak i tak jestem bardzo zadowolona. Jak widzicie gama kolorów jest całkiem pokaźna - myślę, że każda kobieta znajdzie odcień dla siebie.




Pomadka do ust Wonder Shine Ingrid zapewnia intensywny kolor oraz satynowe wykończenie makijażu przez cały dzień. Nowa formuła z płynnym masłem Shea chroni usta przed wysuszeniem. Lekka, kremowa konsystencja zapewnia idealną aplikację, a najwyższej jakości pigmenty gwarantują makijaż z efektem long- lasting. Dostępna w 9 modnych odcieniach pełnych blasku.


Pomadki zamknięte są w czarnych, eleganckich sztyftach w formie kwadratu. Na samym dole każdego z nich, znajdziemy przejrzyste szkiełko, przez które widać każdy odcień pomadki. Ciekawe rozwiązanie, które pojawia się coraz częściej w pomadkach na naszym rynku. Ja przechowuję je w specjalnym organizerze i właśnie stawiam je do góry nogami - tak, aby było widać po który kolor sięgam.

Sztyft działa bez zarzutu, żadna z nich mi się nie zacięła - co miałam dość często w przypadku standardowych pomadek. Nie jedna mi się popsuła, w związku z czym musiałam wydobywać resztki pędzelkiem - co nie było zbyt wygodne. Na razie - odpukać - nic takiego się nie dzieje. 

Kolory są bardzo nasycone i fajnie napigmentowane. Nie udaje mi się jednak jednym pociągnięciem pomalować całych ust - jednak nigdy mi to się nie udało - żadną pomadką.

Wonder Shine INGRID



Pomadki są dość twarde jednak to duży plus, ponieważ nie boję się że ją połamię podczas malowania ust. Trwałość mogę ocenić na bardzo dobrą - mimo, iż się oblizuję - mam ją na ustach - oczywiście muszę poprawiać makijaż po jakimś czasie, jednak zawsze to robię - nie zauważyłam, abym robiła to częściej jak zazwyczaj. Rękę po swatchach musiałam dobrze szorować, żeby nie było śladu po pomadkach. 

Zmywają się płynami do demakijażu wodoodpornych kosmetyków, zwykły płyn nie miał z nimi najmniejszych szans. 
Aby pokazać Wam jak prezentują się na ustach czy skórze - poniżej przedstawiam Wam swatche, oraz zdjęcia pomadek, na moich ustach. 

Wonder Shine INGRID

Wonder Shine INGRID

Wonder Shine INGRID

Wonder Shine INGRID

Wonder Shine INGRID

Wonder Shine INGRID

Wonder Shine INGRID

Wonder Shine INGRID

Wonder Shine INGRID

Mi najbardziej podoba się pierwsza- soczysta czerwień z numerem 286. Mimo, iż nazywają się SHINE - wcale nie mienią się milionami brokatowych drobinek, które przyszły mi do głowy widząc nazwę. Pomadki te odbijają światło - jednak nie mienią się - co bardzo mi się w nich podoba. 

Znacie te pomadku lub konturówki? Mieliście okazje je stosować? Czy lubicie kosmetyki INGRID?

Instagram