SOPPO COSMETICS - woof fluff set - pierwsze wrażenia z testów

 

SOPPO COSMETICS - woof fluff set - pierwsze wrażenia z testów

W styczniu otrzymałam propozycję współpracy z marką Soppo Cosmetics. Ucieszyłam się, ponieważ dla mnie to całkowita nowość, a szata graficzna tych kosmetyków urzekła mnie od samego początku. Co znalazło się w moim domu i jakie mam pierwsze wrażenia po testach?


Kiedyś co chwila kusiłam się na tego typu propozycje i z przyjemnością testowałam coraz to nowsze kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Nie koniecznie zgadzała się na to moja skóra, więc z czasem zaczęłam bardziej przyglądać się produktom i odpuszczać, kiedy nie byłam pewna czy produkty będą dla mnie odpowiednie. Ten wpis możecie uwzględnić jako wpis reklamowy, jednak umieszczę w nim tylko i wyłącznie moje wrażenia po pierwszych testach, więc proszę nie kierować się nimi podczas podejmowania decyzji o potencjalnym zakupie. W ramach współpracy otrzymałam pudełko, które nazywa się "Woof fluff set" i znajdują się w nim trzy pełnowymiarowe kosmetyki. Jakie?


SOPPO COSMETICS - woof fluff set - pierwsze wrażenia z testów


Zestaw przyjechał w kartoniku z logo marki i przepiękną, szatą graficzną. Myślę, że miłośniczki piesków byłyby mega zadowolone. W środku znalazłam produkty, które również zapakowane były w oddzielne pudełeczka, z równie przyjemną dla oka szatą i dokładnym opisem co znajduje się wewnątrz. Tak naprawdę z tej trójki stosowałam dopiero dwa produkty, ale opis każdego zostawię Wam poniżej.


Soppo Cosmetics Woof It Off | nawilżająco-łagodzący żel do twarzy

Zrównoważona mieszanka: łagodnych substancji myjących pochodzenia roślinnego; silnych post i prebiotyków zapewniających wsparcie i ochronę naturalnej mikroflory bakteryjnej skóry; naturalnych ekstraktów i olejów roślinnych dbających o odżywienie i rozświetlenie cery: z prawoślazu, nasion bawełny, rozmarynu; nawilżających, kojących i łagodzących składników aktywnych: glukozy, fruktozy i prowitaminy B5; wzbogaconych o unikatowe i nowoczesne surowce: detostykifującą wodę morską oraz trójwymiarową matrycę hydrokoloidalną z nasion drzewa Tara i saponozydy z owoców Aritha zwiększającymi rewitalizację i dotlenienie komórek skóry. - opis pochodzi ze strony producenta.


Soppo Cosmetics Woof It Off | nawilżająco-łagodzący żel do twarzy

Soppo Cosmetics Woof It Off | nawilżająco-łagodzący żel do twarzy


Jak widzicie na zdjęciach powyżej, żel zamknięty jest w niewielkiej butelce z pompką. Tego typu rozwiązania lubię najbardziej, bo są dla mnie najwygodniejsze i wydają się najbardziej higieniczne. Żel ma konsystencję średnio-gęstą, nie przelewa się przez palce, ale i nie jest zbyt zbity. Podoba mi się jego metaliczny kolor rose-gold, a zapach zaskakuje. Dlaczego? Pachnie jak guma balonowa i zdecydowanie poprawia nastrój. Szczerze mnie to urzekło i jestem zadowolona, że ten żel pojawił się w moich rękach. W połączeniu z wodą lekko się pieni, dobrze oczyszcza skórę, reguluje wydzielanie sebum i sprawia, że skóra jest gładka i rozświetlona. 


Paw Paw Makeup | nawilżająco-rozświetlający olejek do demakijażu 

Ekspercka mieszanka: naturalnych olejów z pianki łąkowej, orzeszków górskich sacha inchi, dzikiej róży i ogórecznika, ekstraktów roślinnych z nasion owsa (CO2) i nagietka oraz łagodnego emulgatora, która skutecznie i łagodnie oczyszcza skórę oraz intensywnie ją pielęgnuje. - Opis pochodzi od producenta.


Paw Paw Makeup | nawilżająco-rozświetlający olejek do demakijażu

Olejek to kosmetyk, którego jeszcze nie używałam, więc nie napiszę Wam nic o moich doświadczeniach z nim związanych. Opakowanie prezentuje się ładnie, butelka posiada pompkę, więc z pewnością będzie się go wygodnie stosować. Nie używałam, bo od kilku miesięcy bardzo rzadko wykonuję makijaż, a jak już, to zmywam go płynem, który muszę skończyć. Nie lubię mieć otwartych kilku kosmetyków tego samego przeznaczenia, więc zużywam je po kolei. 


Bow Wow Effect | nawilżająco-łagodzący krem do twarzy na noc

Nasycona mieszanka: pielęgnujących ekstraktów roślinnych z jagód pieprzu tasmańskiego, kłosowca meksykańskiego i prawoślazu, które wyciszą, ukoją i nawilżą skórę, silnego prebiotyku Bioecolia o działaniu wspierającym i wzmacniającym barierę skórną oraz jej zdolności obronne, ziołowego kompleksu zawierającego m.in. adaptogenny ekstrakt z korzenia różeńca górskiego, który zadba o blask skóry i naturalnych emolientów o działaniu wygładzającym: skwalan z trzciny cukrowej i olej z nasion ogórecznika, które pomogą zatrzymać nawilżenie wewnątrz skóry niczym wodoodporny płaszczyk oraz sprawią, że stanie się miękka jak mały szczeniaczek. - opis pochodzi od producenta.


Bow Wow Effect | nawilżająco-łagodzący krem do twarzy na noc

Bow Wow Effect | nawilżająco-łagodzący krem do twarzy na noc

Tutaj trochę się rozpiszę, bo chcę podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat tego kremu. Konsystencja bardzo lekka, ale zostawiająca delikatny film na twarzy. Zapach podobny do żelu - guma balonowa z dzieciństwa. Krem świetnie rozprowadza się po skórze i daje uczucie ukojenia. Co ważne, jest bardzo wydajny. Na zdjęciu powyżej widzicie jedną pompkę kremu na dłoń - jest to zbyt duża ilość na moją twarz, szyję i dekolt. Pół pompki  zdecydowanie wystarcza, aby dokładnie rozprowadzić go po tych miejscach. Wchłania się dość szybko. Rozmawiałam na jego temat ze znajomą blogerką (aleksandrans.pl) i obie stwierdziłyśmy, że świetnie sprawdza się jako krem na dzień. Obie posiadamy cerę mieszaną i u nas wspaniale współpracuje ze skórą w dzień. W moim przypadku sięgam po niego zarówno rano, jak i wieczorem. Kosmetyk świetnie nawilża, pomaga regulować wytwarzanie sebum, rozświetla i z pewnością łagodzi podrażnienia. O tym mogę napisać, bo podczas miesiączki moja cera wariuje, a stosując ten krem było to zdecydowanie mniej widoczne jak wcześniej.


SOPPO COSMETICS - woof fluff set - pierwsze wrażenia z testów

Według mnie ten zestaw świetnie sprawdzi się u osób z cerą mieszaną. Nie tylko u kobiet w moim wieku, śmiem twierdzić, że nastolatki również bardzo się z nim polubią. Moim faworytem zdecydowanie jest krem, jednak żel również bardzo polubiłam i sięgam po niego z przyjemnością. Mam nadzieję, że przy dłuższym stosowaniu moja opinia o nim się nie zmieni. Olejek z pewnością wypróbuję, ale musi trochę poczekać na swoją kolej.

Jestem ciekawa czy słyszeliście o tych kosmetykach? Jeśli tak, to może mieliście okazje stosować? Jak się u Was sprawdzają?

GERMAINE DE CAPUCCINI rewitalizujący krem do twarzy

 

GERMAINE DE CAPUCCINI rewitalizujący krem do twarzy

W zeszłym tygodniu pokazywałam Wam zawartość pudełka Pure Beauty Believe in Magic, w którym znalazłam krem rewitalizujący marki Germaine de Capuccini. Wspomniałam też, że miałam już okazję stosować go wcześniej, więc śmiało mogę napisać Wam o nim kilka słów. Jeśli jesteście ciekawi, to zapraszam do dalszej części wpisu.


Jeśli chodzi o kremy do twarzy, to mam dość spore oczekiwania. Taki kosmetyk przede wszystkim nie może mnie podrażniać, zapychać, powinien być dość lekki i ładnie pachnieć. Oczywiście nie wspomnę też o działaniu nawilżającym, wygładzającym czy odmładzającym. Młodsza już nie będę, więc staram się odpowiednio dbać o moją skórę. Nie będę kłamać, często po jednym użyciu kremu wiem, że nie będę po niego sięgać i dużo w tym przypadku robi aromat danego kosmetyku. Jeśli zapach mi nie odpowiada, to przekazuję go dalej, ponieważ dla mnie pielęgnacja musi łączyć się również z przyjemnością i małym relaksem. W przypadku kosmetyków marki Germaine de Capuccini wiem, że ten punkt zawsze będzie zaliczony, bo każdy produkt, który miałam okazję do tej pory stosować przepięknie pachnie. Tak jest także w przypadku kremu, o którym chcę Wam dziś opowiedzieć, a jest nim:


GERMAINE DE CAPPUCINI rewitalizujący krem do twarzy

Krem rewitalizujący o silnym działaniu antyoksydacyjnym, niezbędny w codziennej pielęgnacji. Jego regularne stosowanie daje efekt, młodej, promiennej, rozjaśnionej skóry. Maksymalną ochronę przed starzeniem się skóry zapewnia VC-IP silna skuteczna pochodna witaminy C, witamina E, oraz ekstrakt ze śliwki UME wzmocniona nanopolimerem HLG. Dzięki niemu skóra jest pełna energii i blasku.

W boxie Pure Beauty Believe in Magic znalazłam krem o pojemności 15 ml. W zeszłym roku jednak, miałam przyjemność stosować pełnowymiarową wersję i cieszę się, że ta miniaturka się u mnie znalazła, bo mogę zrobić zdjęcia (o których wcześniej zapomniałam) i opisać jego działanie.


GERMAINE DE CAPUCCINI rewitalizujący krem do twarzy

GERMAINE DE CAPUCCINI rewitalizujący krem do twarzy

Krem zapakowany jest w piękny, metaliczny pomarańczowy kartonik, a wewnątrz mieści się słoiczek z tworzywa w tym samym kolorze ze srebrną zakrętką. Sam kosmetyk ma kolor żółto-biały i średnio-lekką konsystencję. Zapach świeży, przyjemny, jednak z niczym się nie kojarzy. Po rozprowadzeniu kremu na skórze, szybko się wchłania, widocznie nawilżając. Krem się nie roluje i nie zostawia na twarzy tłustej warstwy.

Jeśli chodzi o jego działanie, to z pewnością muszę wspomnieć tu o wspaniałym nawilżeniu i wygładzeniu skóry. Uwielbiam ten efekt tuż po aplikacji, bo twarz mam miękką jak dziecko. Wyraźnie poprawia się po nim koloryt. Skóra wygląda świeżo i młodo, jest rozświetlona i pełna blasku. Przebarwienia się rozjaśniają. Uwielbiam ten krem właśnie za ten efekt i cieszę się, że ponownie wpadł w moje ręce. Posiadam cerę mieszaną i nie zauważyłam żadnych wad podczas jego stosowania. Skóra jest uspokojona, nie przesusza się ani nie przetłuszcza mocniej niż wcześniej, nie zapycha, więc śmiało możecie po niego sięgać, jeśli tak jak ja jesteście posiadaczkami skóry mieszanej na twarzy.


GERMAINE DE CAPUCCINI rewitalizujący krem do twarzy

GERMAINE DE CAPUCCINI rewitalizujący krem do twarzy


Podsumowując. Warto się skusić i wypróbować ten krem. Wspaniale rozświetla twarz i dodaje jej blasku oraz młodzieńczego wyglądu. Uwielbiam go za to działanie i od serca Wam go polecam.


Znacie kosmetyki marki Germaine de Capuccini? A może stosujecie właśnie ten sam krem i chcecie podzielić się tutaj swoją opinią? Śmiało!

Serum ujędrniające dla skóry twarzy i okolicy oczu oraz Naturalny krem dla skóry okolicy oczu marki SHY DEER - topestetic.pl

 

Serum ujędrniające dla skóry twarzy i okolicy oczu oraz Naturalny krem dla skóry okolicy oczu marki SHY DEER - topestetic.pl

Pod koniec stycznia w mojej kosmetyczce pojawiły się produkty marki Shy Deer, które zamówiłam w topestetic. Minęło już od tej pory trochę czasu, więc czas zapoznać Was z moją opinią na ich temat. Jeśli jesteście ciekawi jak sprawdziło się u mnie serum ujędrniające i krem pod oczy, to zapraszam do dalszej części wpisu.


Od lat zmagam się z cieniami pod oczami. Odkąd pamiętam, moja skóra w tych okolicach była bardzo cienka i delikatna. Widać na niej każdą żyłkę i wiecznie wyglądam jak chora lub niewyspana. Lekarze zgodnie stwierdzili, że taka moja uroda i muszę się z tym pogodzić. Pewnie sięgając po rozwiązania z dziedziny medycyny estetycznej mogłabym się z tym problemem uporać, ale nie jestem zwolenniczką takich rozwiązań. Staram się bardzo przykładać do pielęgnacji tych okolic i sięgam po sprawdzone, czy polecane kosmetyki. Zestaw marki Shy Deer pojawił się u mnie z polecenia ekspertów, którzy zatrudnieni są w topestetic. Po rozmowach na temat moich problemów zgodnie stwierdziliśmy, że warto się skusić i je wypróbować. Czy żałuję tej decyzji? Jak sprawdziły się u mnie te produkty?

Pierwszy w ofercie Shy Deer wielofunkcyjny produkt stworzony, aby przywrócić skórze twarzy i okolicy oczu młodzieńczy i zdrowy wygląd! Ujędrniające Serum to Serum wodne, nie zawiera składników tłuszczowych, jest ultralekkie, szybko się wchłania, możesz stosować je samodzielnie lub przed aplikacją kremu do twarzy i pod oczy. To Serum to "odmładzający Eliksir" o bardzo bogatym składzie, ale jednocześnie lekkiej konsystencji!

Jakiego działania możesz oczekiwać po Serum i jego trzech najważniejszych składnikach?

- Ekstrakt z Wąkroty Azjatyckiej (Centella Asiatica)
Produkcja kolagenu w skórze jest pobudzana, co skutkuje poprawą jej jędrności.
Obecne w skórze ewentualne stany zapalne są łagodzone, co prowadzi do oczyszczenia skóry.
Ekstrakt ten usprawnia mikrokrążenie oraz wpływa na wzmocnienie naczyń krwionośnych, które to działanie dodatkowo wzmacniają właściwości ekstraktu z Figi.

- Ekstrakt z Sałaty Morskiej (oryginalna substancja cukrowa pochodzenia morskiego)
Pobudza produkcję kolagenu i kwasu hialuronowego w skórze.
Wpływa na zmniejszenie widoczności linii i zmarszczek oraz działa na skórę ochronnie.
Poprawia owal twarzy, zapobiega wiotczeniu skóry i odczuwalnie zwiększa napięcie skóry.
Korzystnie wpływa na procesy regeneracji skóry, dzięki czemu pomaga przywrócić jej zdrowy i młodzieńczy wygląd.

- Ekstrakt z kwiatów Jaśminu i Głogu:
Poprawia mikrokrążenie skóry, dzięki czemu zmniejsza widoczność cieni pod oczami.
Działa delikatnie rozjaśniająco na skórę okolicy oczu, dzięki czemu uzyskujemy efekt rozjaśnienia konturów tego obszaru.
Zmniejsza efekt opadania górnej powieki, poprawiając kontur okolicy oczu.
Daje naturalny efekt liftingu skóry okolicy oczu, poprzez zwiększenie jej napięcia i jędrności.

Wysokie stężenie hialuronianu sodu w połączeniu z powyższymi składnikami sprawia, że w znaczący sposób zwiększa się poziom nawilżenia skóry. Skóra staje się gładka, miękka i aksamitna w dotyku, zwiększa się jej napięcie i poziom nawilżenia, nabiera promiennego, zdrowego blasku! 

Shy Deer Firming Serum - Serum ujędrniające dla skóry twarzy i okolicy oczu 30 ml


Serum zamknięte jest w szklanej butelce z wygodną do aplikacji pipetą. Kosmetyk posiada lekką i przyjemną konsystencję, która jest idealna na moją delikatną skórę. Kolor przejrzysty i zapach, który mnie nie drażni i jest dość przyjemny. Wchłania się w krótkim czasie, pozostawiając skórę odżywioną i odpowiednio nawilżoną. Uwielbiam takie kosmetyki, ponieważ nie obciążają one dodatkowo mojej zmęczonej skóry. 

Shy Deer Firming Serum - Serum ujędrniające dla skóry twarzy i okolicy oczu 30 ml

Podczas stosowania nie zauważyłam żadnych niepożądanych efektów, nic mnie nie podrażniło i nie uczuliło, co czasem się zdarza. Mam wrażenie, że nawet koiło niektóre podrażnienia spowodowane innymi czynnikami. Dzięki lekkiej konsystencji serum jest bardzo wydajne i tak naprawdę zużyłam go połowę, stosując niemalże codziennie (bo czasem zdarza mi się o nim zapomnieć). Serum stosowałam również na szyję i dekolt, a właśnie w tych miejscach brakowało mi odpowiedniej pielęgnacji. Skóra zrobiła się bardziej naprężona i jej wiotkość powoli znika. Wiem, że nic mi nie pomoże w zatrzymaniu tego procesu, ale chociaż w małym stopniu mogę go spowolnić. To serum właśnie to robi, więc jestem nim zauroczona i chętnie zamówię sobie kolejną buteleczkę.



Odżywczy, regenerujący i nawilżający kompres dla delikatnej skóry okolicy oczu.

Jak działa?

- skóra jest silnie zregenerowana, wzmocniona i delikatnie rozświetlona, a obrzęki i cienie pod oczami są eliminowane
- dzięki bogatej strukturze silnie regeneruje i wzmacnia
- wygładza drobne linie
- głęboko i długotrwale nawilża
- zwiększa jędrności i naturalnie napina skórę
- nadaje się dla osób noszących szkła kontaktowe
- ma świeżo-słodki aromat owoców cytrusowych

Komu polecamy?

Krem świetnie sprawdzi się w pielęgnacji każdego typu skóry. Szczególnie dla cery z tendencją do obrzęków, zasinień czy pozbawionej blasku i zmęczonej.

Jak używać?

Krem nałóż na wcześniej oczyszczoną skórę okolicy oczu, wklepując go delikatnie opuszkami palców. Stosuj rano i wieczorem. Produkt jest odpowiedni dla wegan, wegetarian i można go używać jako element codziennej pielęgnacji lub jako krok 5 w rytualne naturalnej pielęgnacji. Pamiętaj, aby krem aplikować w małych ilościach i tylko na nieruchome części powiek.


Shy Deer Natural Cream For Eye Area Skin - Naturalny krem dla skóry okolicy oczu 30 ml


Krem zamknięty w uroczym słoiczku ze sporą nakrętką, dzięki której łatwo wydobyć go z wnętrza. Przy pierwszym spotkaniu trochę się przeraziłam, bo jak widzicie na zdjęciach, krem jest dość zbity w słoiczku i bałam się, że będzie dla mnie zbyt ciężki. Na szczęście, to były tylko obawy, bo przy zetknięciu się kosmetyku ze skórą dosłownie się z nią stapia i staje się lekki i przyjemny podczas stosowania. Zapach ładny, lekko cytrusowy i czuć, że naturalny. Bardzo to cenię. 


Shy Deer Natural Cream For Eye Area Skin - Naturalny krem dla skóry okolicy oczu 30 ml

Shy Deer Natural Cream For Eye Area Skin - Naturalny krem dla skóry okolicy oczu 30 ml


Kosmetyk stosuję rano i wieczorem, tak, jak zaleca producent. Krem jest wydajny i jego niewielka ilość wystarczy, aby dokładnie rozprowadzić go po skórze w okolicach oczu. Podobnie jak w przypadku serum, nie zauważyłam nic podejrzanego. Nic mnie nie podrażniło, nie swędziało i nie uczuliło. Ucieszyłam się, bo sporo naturalnych kosmetyków mnie uczula, nad czym ubolewam, ale widocznie taki mój los. W przypadku tego kremu wszystko jest w najlepszym porządku i mogę spokojnie po niego sięgać. 

Stosuję go prawie dwa miesiące i przyznam, że efekty są widoczne gołym okiem. Skóra zrobiła się bardziej napięta i gładka. Mam wrażenie, że jej grubość się zmieniła - nie jest już blada i przezroczysta, a żyłki nie są tak widoczne jak wcześniej. Co prawda, cienie pod oczami mam nadal, ale nie widzę ich tak mocno i śmiało mogę wyjść z domu bez użycia korektora, co bardzo cenię. 

Serum ujędrniające dla skóry twarzy i okolicy oczu oraz Naturalny krem dla skóry okolicy oczu marki SHY DEER - topestetic.pl


Kosmetyki marki Shy Deer są produkowane w Polsce. Dla mnie były całkowitą nowością, ale widzę w sieci, że stają się coraz popularniejsze i dziś mnie to nie dziwi. Marka oferuje wysokiej jakości produkty, po które warto sięgnąć, bo efekty nie są tylko obietnicą producenta, a widoczne są gołym okiem. 

Podsumowując moją przygodę z tymi kosmetykami mogę tylko napisać, że warto się na nie skusić i je wypróbować. Nie dość, że pięknie się prezentują, ładnie pachną, to naprawdę działają. Dodatkowo sięgając po nie, wspieramy naszą rodzimą markę, z czego ogromnie się cieszę. Lubię wspierać marki, które pochodzą z naszego kraju, a teraz kiedy w naszym kraju jest taka inflacja i trwa jeszcze pandemia, takie działania moim zdaniem są nawet wskazane. Dziękuję topestetic za zaufanie i możliwość przetestowania tych produktów, a Was zapraszam do poznania ich osobiście.

Dajcie znać czy słyszeliście o marce Shy Deer? Zamawiacie czasami w topestetic? 

Melskin - Krem do cery dojrzałej z koenzymem Q10 i witaminą E

Współpraca barterowa / prezent

We wpisie pojawia się link afiliacyjny 


Melskin - Krem do cery dojrzałej z koenzymem Q10 i witaminą E

Przeglądając ofertę sklepu NUTRIDOME, w którym znajdziecie wyselekcjonowane kosmetyki pielęgnacyjne, trafiłam na krem, który bardzo mnie zainteresował. Dziś jestem już po testach i chciałabym podzielić się z Wami moją opinią.

Jeśli czytacie mojego bloga regularnie, to wiecie, że mam już 33 lata. W związku z tym, moja skóra potrzebuje kosmetyków, które nie tylko dodadzą jej witalności, ale i zahamują procesy starzenia. Dlatego też, od dłuższego czasu stosuję kosmetyki do cery dojrzałej, z dużą dawką witamin i właściwościami liftingującymi oraz poprawiającymi koloryt skóry.

O marce Melskin nie wiedziałam zbyt dużo. Spotkałam się z kilkoma recenzjami kosmetyków tej firmy, jednak osobiście ich nie stosowałam. Kiedy zobaczyłam, że mój dotychczasowy krem do twarzy jest już na wykończeniu, postanowiłam skusić się na krem do cery dojrzałej z koenzymem Q10 i witaminą E właśnie od marki Melskin. 

Zapewnienia producenta:


Zdawałoby się, że czasu nie można zatrzymać. Niemniej poszukiwania źródła młodości wciąż trwają. W międzyczasie sięgnij po nowy krem do cery dojrzałej, istną rewolucję na rynku ekologicznych produktów odmładzających. Nawilża, uelastycznia i pobudza do regeneracji. Bardzo delikatna formuła pomoże zrewitalizować również cerę wrażliwą i skłonną do alergii.

* naturalny skład
* wysokogatunkowe oleje
* witamina E i koenzym Q10



Melskin - Krem do cery dojrzałej z koenzymem Q10 i witaminą E

Melskin - Krem do cery dojrzałej z koenzymem Q10 i witaminą E

Odmładzający krem do cery dojrzałej z koenzymem Q10 i witaminą E marki Melskin ma unikatowy skład, bazujący na naturalnych składnikach aktywnych, które efektywnie odbudowują naskórek, nawilżają go i hamują zachodzące w nim procesy starzenia. Drogocenne komponenty receptury kremu Melskin zapewniają delikatny lifting twarzy, nadając jej jedwabistą gładkość. Olejek z opuncji to dosłownie eliksir na zmarszczki. Uchodzi za jeden z najcenniejszych olejów na świecie. Naturalnie chroni przed szkodliwym działaniem wolnych rodników oraz promieniowaniem UV. Tytułowy koenzym Q10 to skuteczny antyutleniacz. Wzmocni działanie olejku z opuncji i pozwoli cieszyć się gładką, promienną cerą. Całość perfekcyjnie dopełnia dodatek witaminy E, nie bez przyczyny nazywanej również witaminą młodości. Tokoferol spowolni tworzenie się nowych zmarszczek i zregeneruje komórki skóry. Rezultat wspomogą silnie nawilżające składniki takie jak aloes, masło shea, gliceryna roślinna czy olej lniany.
W kremie Melskin znalazło się kilka składników, które w fantastyczny sposób działają na moją cerę i to właśnie one przeważyły o tym, że produkt ten znalazł się w moim domu i ma swoje wyjątkowe miejsce w kosmetyczce. Moim zdecydowanie ulubionym składnikiem kremu jest olejek z opuncji (która od kiedy pamiętam doskonale sprawdza się w pielęgnacji cery w moim przypadku), koenzym Q10 oraz aloes. Kosmetyki z tymi składnikami zawsze poprawiają stan mojej skóry - działają na nią nawilżająco, regenerująco i kojąco. Nie inaczej było w przypadku kremu do cery dojrzałej z koenzymem Q10 i witaminą E od marki Melskin.


INCI: Aqua, Helianthus Annuus Seed Oil*, Opuntia Ficus Indica Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter*, Theobroma Cacao Seed Butter*, Panthenol, Glyceryl Stearate, Cera Alba*, Glycerin*, Sodium Stearoyl Glutamate, Sucrose Stearate, Ubiquinone, Olea Europaea Fruit Oil*, Linum Usitatissimum Seed Oil*, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder*, Coco-Glucoside, Coconut Alcohol, Tocopherol, Xanthan Gum, Lactic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.
* z kontrolowanych upraw ekologicznych

Melskin - Krem do cery dojrzałej z koenzymem Q10 i witaminą E


Krem zapakowany jest w niewielkich rozmiarów słoiczek o prostej szacie graficznej. Wewnątrz znajduje się 50 ml bladożółtego kosmetyku o dość gęstej, chociaż lekkiej konsystencji. Zapach? Dosłownie mnie oczarował. Jest słodki, ale bardzo wyważony. Delikatny, ale wyczuwalny od razu. Ten zapach sprawia, że aplikacja produktu jest zdecydowanie bardziej przyjemna. Po nałożeniu, kosmetyk wchłania się bardzo dobrze, pozostawiając delikatną warstwę na skórze. Warstwa ta nie jest jednak ani ciężka, ani tłusta – znika po około 30 minutach. Wydajność kremu oceniam na bardzo dobrą - jego niewielka ilość wystarcza na całą twarz, szyję i dekolt. 

Ten krem stosuję od ponad miesiąca przy porannej i wieczornej pielęgnacji. Aplikacja jest prosta, krem wspaniale rozprowadza się po twarzy i nie pozostawia białych śladów. Skóra po aplikacji staje się miękka, doskonale nawilżona i delikatnie napięta. Miejsca, w których zazwyczaj pojawiają się u mnie podrażnienia w cudowny sposób stały się bezproblemowe, a koloryt wyraźnie się wyrównał. Zauważyłam, że odkąd stosuję krem Melskin, wyglądam na wypoczętą, a co za tym idzie - młodszą, z czego ogromnie się cieszę. Zauważyłam również delikatną redukcję zmarszczek, a raczej ich spłycenie - szczególnie w okolicy oczu i nosa. Jest to dla mnie coś wspaniałego, z czego ogromnie się cieszę, bo dawno nie widziałam takich efektów gołym okiem. 


MELO - Krem do cery dojrzałej z koenzymem Q10 i witaminą E

MELO - Krem do cery dojrzałej z koenzymem Q10 i witaminą E

Ważną informacją jest fakt, że krem w 97% posiada składniki naturalnego pochodzenia i jest odpowiedni dla wegetarian.

Często zdarza się, że kosmetyki z tak naturalnym składem uczulają mnie lub podrażniają. W tym przypadku nic takiego nie miało miejsca i niesamowicie się z tego faktu cieszę. W końcu poznałam krem, który jest naturalny i sprawdza się u mnie w 100%. Może i ja w końcu pokocham naturalne kosmetyki? Chętnie poznam inne produkty tej marki, a Wam z ręką na sercu polecam ich wypróbowanie. Koszt tego kremu to 69 zł w sklepie NUTRIDOME

Tak więc jeśli szukacie odpowiedniego kremu dla siebie, to trafiliście na coś wspaniałego. Ten kosmetyk to strzał w dziesiątkę! Nie podrażnia, nie zapycha, nie obciąża, a efekty stosowania są szybko widoczne. Produkt poprawa elastyczność, nawilża, wygładza i redukuje przebarwienia. A to i tak tylko kilka z jego właściwości.

Czy spotkaliście się już z kosmetykami Melskin? Robiliście już zakupy w sklepie NUTRIDOME?

IT'S SKIN Hyaluronic Acid Moisture - emulsja i krem do twarzy z małocząsteczkowym kwasem hialuronowym

Współpraca barterowa / prezent


IT'S SKIN Hyaluronic Acid Moisture - emulsja i krem do twarzy z małocząsteczkowym kwasem hialuronowym

W związku z tym, że już przekroczyłam pewną granicę wiekową, często decyduję się na kosmetyki do pielęgnacji twarzy, które zawierają kwas hialuronowy. Działa on zbawiennie na moją skórę i widocznie ją regeneruje i odżywia. Całkiem niedawno skusiłam się na pielęgnację marki IT'S SKIN i linię Hyaluronic Acid Moisure.

Kiedyś już Wam wspominałam, że zawsze po zimie mam problem ze skórą twarzy. Wiele miejsc na niej strasznie się przesusza, a nawet potrafi łuszczyć - to straszny problem, przez który nie mogę wykonać nawet przyzwoicie wyglądającego makijażu. Odstające skórki mimo peelingów i szorowania specjalnymi szczoteczkami pojawiają się szczególnie w okolicy skroni i nosa i nie wygląda to dobrze. Kiedy w sklepie beautikon.com zobaczyłam kosmetyki o których mowa stwierdziłam, że muszę je wypróbować. Poniżej możecie poczytać o nich - zarówno zapewnienia producenta, jak i moje spostrzeżenia po ich stosowaniu.

Jako pierwszą chcę Wam opisać It's Skin Hyaluronic Acis Moisture Emulsion, czyli emulsję nawilżającą do twarzy z małocząsteczkowym kwasem hialuronowym.

It's Skin Hyaluronic Acis Moisture Emulsion, czyli emulsję nawilżającą do twarzy z małocząsteczkowym kwasem hialuronowym

Emulsja bardzo dobrze nawilża skórę, likwidując uczucie ściągnięcia oraz wywołanego nim dyskomfortu. Wykorzystany w formule kosmetyku małocząsteczkowy kwas hialuronowy skutecznie przenika w głąb skóry, gdzie wiąże ze sobą cząsteczki wody i zapewnia tym samym długotrwałe rezerwy wilgoci. Dodatkowa zawartość bogatych w witaminę C i polifenole ekstraktów z portulaki pospolitej oraz borówki amerykańskiej sprawia, że emulsja znakomicie rewitalizuje skórę oraz zabezpiecza ją przed wolnymi rodnikami. Przy regularnym stosowaniu skóra jest dogłębnie nawilżona i miękka, jak również pełna młodzieńczej witalności i promienieje naturalnym blaskiem.

Emulsja posiada bardzo lekką konsystencję, dzięki czemu nie obciąża skóry. W zależności od potrzeb może być stosowana samodzielnie lub w duecie z kremem. 

Przede wszystkim urzekła mnie szata graficzna tych kosmetyków. Szklane, piaskowane buteleczki wyglądają niezwykle elegancko i z klasą. Uwielbiam takie proste rozwiązania i to właśnie one sprawiają, że coś przyciąga moje spojrzenie. W środku znajduje się emulsja w postaci lekko galaretkowatego płynu w kolorze białym, który jest trochę przezroczysty. Zapach ma genialny - niezwykle świeży i lekko kwiatowy - idealnie wpadł w moje gusta zapachowe. Sprawia, że z większą przyjemnością stosuję ten produkt. Wydajność oceniam na dobrą, wchłania się szybko i pozostawia skórę nawilżoną i gotową do dalszego kroku pielęgnacji jakim jest nakładanie kremu.

W związku z tym, że producent poleca używanie emusji w duecie z kremem, tak więc musiał się on znaleźć w mojej kosmetyczce. IT'S SKIN Hyaluronic Acid Moisture Cream czyli krem do twarzy z małocząsteczkowym kwasem hialuronowym.

IT'S SKIN Hyaluronic Acid Moisture Cream czyli krem do twarzy z małocząsteczkowym kwasem hialuronowym

Krem, podobnie jak emulsja, zamknięty jest w szklanym opakowaniu - w tym przypadku jest to słoiczek, który cieszy oko równie mocno. Wewnątrz znajduje się krem o żelowatej i lekko galaretkowatej konsystencji, którą wręcz pokochałam. Jest niesamowicie lekka, wspaniale rozprowadza się po skórze - wręcz sunie po niej, natychmiastowo ją nawilżając. 


IT'S SKIN Hyaluronic Acid Moisture Cream czyli krem do twarzy z małocząsteczkowym kwasem hialuronowym

Wchłania się błyskawicznie, a efekt jaki po sobie pozostawia jest bajeczny. Skóra jest jakby po liftingu - świetnie nawilżona, sprężysta, ładnie napięta (bez efektu ciągnięcia się skóry). Miejsca przesuszone zaczęły znikać już po kilku dniach stosowania. Mam cerę mieszaną i bałam się, że tak silne nawilżenie spowoduje uaktywnienie się wydzielania sebum w strefie T - nic takiego jednak nie miało miejsca. Mam nawet wrażenie, że wydziela się go znacznie mniej jak wcześniej. Od momentu kiedy zaczęłam używać kosmetyków tej marki, wszystkie inne poszły w odstawkę, a ja jestem mega zadowolona.

Marka IT'S SKIN oczarowała mnie swoimi produktami i chętnie sięgam po kolejne. Niebawem na moim blogu pojawi się recenzja kremu koloryzującego oraz maseczek do twarzy w płachcie, które miałam okazję wypróbować. Jeśli interesują Was kosmetyki tej marki, polecam zerknąć do sklepu beautikon.com oraz mojego poprzedniego wpisu o piance do mycia twarzy tej marki.

Znacie już kosmetyki IT'S SKIN? Jakich produktów używacie w codziennej pielęgnacji? Sięgacie po te z kwasem hialuronowym?

AA Natural Spa Krem nawilżająco-pielęgnacyjny do rąk i paznokci z zieloną herbatą

Współpraca barterowa / prezent


AA Natural Spa Krem nawilżająco-pielęgnacyjny do rąk i paznokci z zieloną herbatą

Nie raz już wspominałam, że z pielęgnacją dłoni jestem na bakier. Od dawna nie używam kremów do rąk, a jeśli już to bardzo sporadycznie. Zimą nie noszę rękawiczek, w domu podczas różnych prac również tego nie robię. Postanowiłam jednak zmienić moje złe nawyki i zacząć dbać o moje dłonie. A pomóc mi w tym miał AA Natural Spa Krem nawilżająco-pielęgnacyjny do rąk i paznokci z zieloną herbatą . Czy udało mu się mnie przekonać do siebie i zacząć kremować moje dłonie?

Od kiedy pamiętam, starałam się unikać kremów do rąk. Czym to jest spowodowane? Moim lenistwem? Zapracowaniem? A może niechęcią do tłustych warstw na skórze? W sumie chyba każdy z tych powodów da się podpiąć pod ten problem. Zawsze powtarzam sobie, że zacznę bardziej dbać o skórę moich rąk, a kiedy już mi się udaje robić to w miarę regularnie - znowu przestaję. Jak już wspomniałam, postanowiłam w końcu to zmienić, bo dłonie mam suche i szorstkie, oraz wyglądają coraz gorzej. Każde załamanie skóry jest widoczne i wydaje mi się, że ręce wyglądają jak u nie jednej 50-latki. W taki sposób zgłosiłam swoją kandydaturę do testów u Michała z bloga Twoje Źródło Urody.

AA Natural Spa Krem nawilżająco-pielęgnacyjny do rąk i paznokci z zieloną herbatą


AA Natural SPA to linia wyjątkowych kosmetyków bogatych w naturalne, roślinne składniki, które odżywią i poprawią kondycję skóry w zgodzie z naturą. Ekstrakt z zielonej herbaty pielęgnuje skórę dłoni, przywracając jej gładkość i jędrność. Ekstrakt z białych kwiatów zapewnia optymalne nawilżenie naskórka. Krem szybko się wchłania, nie pozostawiając uczucia lepkości.

Działanie:
regeneracja dłoni
Stosowanie:
Nanieś na czystą i suchą skórę i wmasuj do wchłonięcia. Stosuj po każdym myciu rąk.

Czy faktycznie krem wchłania się szybko? I czy daje radę nawilżyć moje suche dłonie?

Krem z tej linii ma kilka wariantów zapachowych i innym działaniu. Osobiście skusiłam się na ten z zieloną herbatą - i to nie z powodu jego właściwości, a przez zapach. Uwielbiam kosmetyki z zieloną herbatą, bo aromat jest bardzo świeży i orzeźwiający i na taki efekt liczyłam. Przyznam, że łatwiej mi sięgać po produkty, które kuszą mnie swoim zapachem. W przypadku tego kremu miałam rację - po odkręceniu i wyciśnięciu odpowiedniej ilości kremu czuć cudowny, świeży i bardzo naturalny zapach. Krem ma przyjemną i dość lekką konsystencję - nie jest tłusty i ciężki, co mnie ogromnie ucieszyło. Bardzo łatwo jest go rozsmarować, fajnie nawilża i faktycznie szybko znika ze skóry. Warstwę zostawia, jednak nie tłustą - dłonie są bardzo miłe w dotyku, lecz sprawiają wrażenie nieco spoconych. Po kilkunastu minutach efekt znika, a dłonie są wyraźnie odżywione. 

AA Natural Spa Krem nawilżająco-pielęgnacyjny do rąk i paznokci z zieloną herbatą

AA Natural Spa Krem nawilżająco-pielęgnacyjny do rąk i paznokci z zieloną herbatą


Staram się sięgać po niego codziennie, szczególnie po zmywaniu czy praniu, bo wtedy moje ręce aż się naciągają z tej suchości i ten krem daje mi poczucie ulgi. Czasem udaje mi się kremować dłonie nawet po kilka razy w ciągu dnia - wtedy efekt jest naprawdę piorunujący i dłonie są jak "nowe". Jednak zdarza mi się o nim zapomnieć i wszystko wraca do poprzedniego stanu. Wydaje mi się, że ten kosmetyk będzie idealny do torebki dla Pań, które nie mają większego problemu z suchością swoich dłoni tak jak ja. Dla osób z mocno zniszczoną skórą chyba lepiej się sprawdzą kosmetyki bardziej tłuste - te których osobiście nie znoszę. Ale cóż... czego nie robi się dla urody, prawda?

Krem zrobił na mnie dobre wrażenie i chętnie do niego wrócę, kiedy uda mi się zregenerować skórę moich dłoni i zdobyć nawyk ich kremowania non-stop. 

Znacie już linię Natural Spa od AA? Dbacie o swoje dłonie?

Krem intensywnie odnawiający ze śluzem ślimaka Snail Your Skin - ONE INGREDIENT

WSPÓŁPRACA BARTEROWA / PREZENT 


Snail Your Skin ONE INGREDIENT

W listopadzie skończyłam 32 lata więc logicznym jest dla mnie korzystanie z kremów przeciwstarzeniowych. Takich kremów stosuję już od kilku lat, dzięki czemu cieszę się jędrną skórą na mojej twarzy. Wiem, że czasu nie da się zatrzymać, jednak wcale nad tym nie ubolewam. Lubię jednak dbać o siebie i nie mam zamiaru tego zmieniać. 


W dzisiejszym poście chcę pokazać Wam krem intensywnie odnawiający ze śluzem ślimaka Snail Your Skin marki One Ingredient. W mojej pielęgnacji towarzyszy od października, więc mogę Wam już coś o nim napisać. Jeśli jesteście ciekawi cóż to za krem i jak się spisał w moim przypadku, to zapraszam do dalszej części mojego wpisu.

Snail Your Skin ONE INGREDIENT

Snail Your Skin ONE INGREDIENT

Zacznę jak zwykle, od zapewnień producenta:

Snail Your Skin to unikalne połączenie niezwykłej delikatności i skuteczności. Naturalna, hipoalergiczna oraz skoncentrowana formuła doskonale dba o piękno i zdrowie skóry.
Formuła bazuje na 80% ekologicznego śluzu ślimaka skomponowanego z esencjami różanymi, których synergia działania wydobywa naturalne piękno skóry już od pierwszych aplikacji.
Produkt doceniony, stosowany oraz polecany przez dermatologów i kosmetologów.
Doskonale sprawdza się w przypadku cery z pierwszymi lub zaawansowanymi oznakami starzenia oraz problemami skórnymi, takimi jak blizny, przebarwienia, rozszerzone pory, rozszerzone naczynka, trądzik każdej postaci. W szczególności polecany jest dla cery wymagającej kompleksowej regeneracji, o skumulowanych problemach skórnych.  Posiada 100% naturalny skład.
INCI:
SNAIL SECRETION FILTRATE, ROSA DAMASCENA FLOWER WATER, ROSA RUBIGINOSA (ROSE HIP) SEED OIL, CETYL ALCOHOL, GLUCONOLACTONE, COCO GLYCERIDES, CETEARYL OLIVATE & SORBITAN OLIVATE, CETEARYL ALCOHOL, STEARIC ACID, MACADAMIA TERNIFOLIA SEED OIL, XANTHAN GUM, DECYL GLUCOSIDE, SODIUM HYDROXIDE, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE

Jak widzicie krem przyjechał do mnie w czarnym, elegancko wyglądającym kartoniku. Wewnątrz mieści się czarny słoiczek ze srebrnymi wstawkami - uwielbiam połączenie srebra i czerni, podobnie jak złota z czernią. Taka kolorystyka wydaje mi się niezwykle elegancka, luksusowa i wyjątkowo pięknie wygląda. Kiedy odkręciłam nakrętkę - trochę się zaskoczyłam, bo spodziewałam się zabezpieczenia w postaci folii, albo plastiku, a pod nim kremu, który będę mogła wyjąć palcem. Okazało się, że pod nakrętką znajduje się pompka, która po naciśnięciu dozuje nam krem w odpowiedniej ilości. To rozwiązanie nazywamy techniką airless, dzięki któremu nasz krem jest zawsze świeży, mimo, że w swoim składzie posiada minimalną ilość ekologicznych konserwantów, a aplikacja go jest higieniczna i bezpieczna.
Snail Your Skin ONE INGREDIENT

Snail Your Skin ONE INGREDIENT
Kosmetyk jest koloru białego, o konsystencji średniej, która w połączeniu ze skórą z łatwością się rozprowadza nie bieląc przy tym twarzy. Zapach trudno mi określić - nie jest perfumowany, nie należy do tych za którymi przepadam, ale też nie jest odrzucający. Według producenta jest to hipoalergiczna formuła bez dodatków zapachowych, a aromat który jest lekko wyczuwalny wynika z obecności hydrolatu z róży damasceńskiej, oraz olejku z chilijskiej róży piżmowej. Krem wchłania się około 2 minut. Jest to całkiem dobry czas, jak wiecie - nie przepadam za kremami przy których czas oczekiwania na jego zniknięcie ze skóry jest długi. Ten jak wspomniałam wchłania się szybko, nie pozostawia po sobie tłustego czy lepkiego filmu. Świetnie sprawdza się jako baza pod makijaż, po jego użyciu skóra staje się niemalże od razu gładka, aksamitna, zmatowiona - jednak nie przesuszona i nawilżona - tak jakbym miała buzię posmarowaną bazą silikonową. 
Co zauważyłam po 6 tygodniach stosowania?
Przede wszystkim warto zaznaczyć, że działanie kremu jest zauważalne natychmiast. Już po pierwszym użyciu widać różnicę w napięciu skóry. Zmarszczki i niewielkie bruzdy są jakby naciągnięte i wygładzone, a skóra staje się miękka w dotyku. Bardzo mnie to zaskoczyło, bo kremy które dotychczas używałam takie efekty dawały dopiero po kilku tygodniach stosowania. Po dłuższym czasie codziennego stosowania widzę wyraźną zmianę w stanie mojej skóry pod względem przebarwień, zaczerwienień, podrażnień. Szczególnie dużą różnicę widzę w okolicy ust - gdzie co miesiąc w okresie okołomiesiączkowym pojawiają się tam wypryski i inne zmiany. Skóra wyraźnie odżyła - stała się elastyczna, rozświetlona - tak, jakby ktoś podarował mi drugą młodość :) 
Wydajność kremu określam na bardzo dobrą - nie mam możliwości sprawdzenia ile kremu pozostało w słoiczku, jednak nadal jest dość ciężki, więc wydaje mi się, że zużyłam może 1/3 opakowania. We wnętrzu kryje się 50 ml, jego cena to 249 zł, więc dzieląc ją na 3 miesiące - koszt kremu wychodzi średnio 83 zł. Uważam, że to cena dobra i adekwatna do jakości. Nie raz już przekonałam się, że warto zapłacić za krem do pielęgnacji więcej i cieszyć się z efektów, które są widoczne gołym okiem. Kilka razy zdarzyło mi się kupować te tańsze kremy, jednak efekt były znikome lub żadne. Dziś wiem, że produkty ze śluzem ślimaka dobroczynnie działają na moją skórę i wiem, że znalazłam krem idealny dla moich potrzeb. Nie mówię, że nie spróbuję też czegoś innego - z moją ciekawością do kosmetyków, to oczywiste, że tak będzie - jednak ten krem z pewnością pojawi się w mojej łazience jeszcze nie raz.
Jeśli krem Snail Your Skin ONE INGREDIENT Was zainteresował, a nie chcecie wydawać tak dużej kwoty w ciemno, polecam zamówić sobie próbki, można wybrać zestaw pięciu saszetek, lub skusić się tylko na jedną. Wybór należy do Was.
Snail Your Skin ONE INGREDIENT
Czy w swojej codziennej pielęgnacji stosujecie już kremy niwelujące oznaki starzenia? Próbowałyście kosmetyków ze śluzem ślimaka? Jak się u Was sprawdzają?


ATENECUR® - Krem do pielęgnacji skóry z problemami

WSPÓŁPRACA BARTEROWA / PREZENT 


ATENECUR® - Krem do pielęgnacji skóry z problemami

Od pewnego czasu mocno przyglądam się naturalnej pielęgnacji. Co prawda, nie jestem znawczynią składów więc o nich Wam nie piszę - uważam, że to bez sensu. Staram się jednak uczyć i coraz częściej sięgam po kosmetyki, które mają w sobie mniej chemii, albo nie mają ich wcale. W maju przyjechał do mnie krem do pielęgnacji skóry z problemami Atenecur marki Bartfan. Dziś chciałabym o nim Wam trochę opowiedzieć.


Pisałam Wam już w kilku postach, że od kiedy zaczęłam leczyć się hormonalnie w moim organizmie dzieją się dziwne rzeczy. Moja skóra z jednym dniem z mieszanej zrobiła się sucha, dodatkowo zaczęły pojawiać mi się suche, czerwone placki, które okropnie swędzą - i parę innych dolegliwości nie związanych już ze skórą. Mam kilka kremów, które pomagały mi, ale tylko na chwilę - kiedy zaczęłam je odstawiać, moja skóra ponownie płatała mi figle. Wyobrażacie sobie moją irytację? Osiągnęła chyba zenitu. Krem Atenecur zaciekawił mnie swoim składem, o którym napiszę Wam za chwilę, ale również tym, że efekty widoczne są już po pierwszym użyciu. Czy tak się okazało? O tym poniżej.


ATENECUR® - Krem do pielęgnacji skóry z problemami


ATENECUR® to preparat przygotowany z myślą o osobach, które borykają się z problemami skórnymi i polecany jest do pielęgnacji skóry skłonnej do wyprysków, opryszczki i podrażnień skóry spowodowanych różnymi czynnikami.
Do produkcji ATENECUR® zastosowano tradycyjne surowce medycyny Wschodu, w tym najwyżej jakości olejki eteryczne, oraz stosowane we współczesnej kosmetologii i farmacji: alantoinę i pantenol.
Aloes (Aloe vera) od starożytności jest uważany za roślinę o walorach terapeutycznych i kosmetycznych. Stosowany miejscowo działa przeciwzapalnie, łagodząco, pobudza ziarninowanie tkanki łącznej i regenerację tkanki nabłonkowej czyli przyspiesza gojenie, ograniczając jednocześnie powstającą bliznę. Od wieków aloes był stosowany jako środek zwalczający zakażenia, a współczesna nauka potwierdza jego działanie przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe oraz przeciwgrzybicze. Wykazuje też działanie antyoksydacyjne. Był i jest ceniony jako surowiec przydatny w produkcji kosmetyków służących kondycjonowaniu i regeneracji skóry, ochronie skóry przed promieniami ultrafioletowymi, a także utrzymaniu zdrowia i higieny jamy ustnej. Dzisiaj wiadomo już, że sterole aloesu stymulują ludzkie fibroblasty do wytwarzanie kolagenu i kwasu hialuronowego, a także poprawiają integralność błon komórkowych, co prowadzi do redukcji zmarszczek. Poprawa stanu błony śluzowej jamy ustnej wiązana jest z działaniem przeciwbakteryjnym, przeciwzapalnym i regenerującym aloesu. Antybakteryjnemu działaniu aloesu można też przypisać jego działanie ochronne przed tworzeniem się złogów nazębnych.
Olejek z drzewa herbacianego (Melaleuca alternifolia) jest naturalnym środkiem antyseptycznym od wieków stosowanym w tradycyjnej medycynie Wschodu, działającym przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo i przeciwgrzybiczo. Olejek z drzewa herbacianego nadaje się więc do skutecznej pielęgnacji skóry z problemami, podatnej na wypryski, trądzik, opryszczkę, otarcia, do pielęgnacji skóry stóp osób chorujących na cukrzycę, a także do higieny jamy ustnej, do higieny intymnej, do higieny stóp i paznokci narażonych na możliwość rozwoju infekcji grzybiczej lub już zainfekowanych. Wykazano, że olejek z drzewa herbacianego łagodzi objawy wyprysku kontaktowego w stopniu podobnym do leku kortykosteroidowego – klobetazonu, może więc być stosowany do pielęgnacji skóry osób z takimi zmianami.
Miodla indyjska (Azadirachta indica, Neem) jest rośliną zawierającą substancje o działaniu antybakteryjnym, przeciwwirusowym, przeciwgrzybiczym, antyoksydacyjnym, przyspieszającym gojenie się ran i owrzodzeń. Olejek pozyskiwany z tej rośliny od wieków stosowany jest w leczeniu różnych chorób skóry oraz w kosmetologii. Skutecznie łagodzi on stany zapalne skóry, objawy trądziku, pokrzywki, grzybicy, pieczenie, swędzenie i łuszczenie skóry, łagodzi dolegliwości po ukąszeniach owadów, kondycjonuje i regeneruje skórę.
Ostryż (Curcuma longa, Turmeric) od tysiącleci jest stosowana w kuchni, medycynie tradycyjnej i kosmetologii krajów subkontynentu indyjskiego. Preparaty z kurkumy stosowane są ogólnie (doustnie) u osób cierpiących na różne choroby ogólnoustrojowe, a także ogólnie i/lub miejscowo w przypadku zmian skórnych lub zmian w obrębie błon śluzowych. Substancje czynne (kurkuminy) zawarte kurkumie stymulują odbudowę kolagenu, pobudzają ziarninowanie i tworzenie się blizny w miejscu zranienia, hamują rozwój drobnoustrojów, mają właściwości fotoprotekcyjne i antyoksydacyjne. Kurkumina zawarta w olejku z kurkumy wykazuje dobrze udokumentowane (in vivo) właściwości przeciwutleniające i przeciwzapalne. Chroni skórę przed nadmiernym wysuszeniem. Olejek nadaje się do pielęgnacji cery trądzikowej i skłonnej do wyprysków, łagodzi dyskomfort skóry z łuszczycą i egzemą. Jest skuteczny jako antyseptyk i pobudza regenerację naskórka przez co przyspiesza gojenie.
Alantoina (Allantoin) występuje w tkankach roślinnych i zwierzęcych, w których zachodzi intensywna odnowa. Ta stosowana do kremów i maści jest produktem syntetycznym, identycznym z alantoiną naturalną. Alantoina ma wiele zalet, w tym działa przeciwzapalnie, pobudza regenerację skóry, przyspiesza i pobudza gojenie uszkodzonych tkanek jak: otarcia naskórka, drobne skaleczenia, odparzenia.
Pantenol (Panthenol) czyli prowitamina B5 występuje naturalnie w skórze. Podobnie jak alantoina, jest obecnie powszechnie stosowany w preparatach kosmetycznych. Wykazuje działanie regenerujące, stymulujące wzrost i odnowę komórek, nawilżające, kojące.

Skojarzone działanie aloesu, olejków z drzewka herbacianego, z miodli indyjskiej i z kurkumy, oraz allantoiny i pantenolu w preparacie ATENECUR®, prowadzi do poprawy stanu skóry poprzez jej kondycjonowanie, regenerację, stymulację i ochronę. ATENECUR® pozwala na utrzymanie zdrowia skóry, co jest równoznaczne z poprawą wyglądu zewnętrznego, a to niesie za sobą poprawę samopoczucia, zwiększenie poczucia własnej wartości, zwiększenie akceptacji otoczenia, zwiększenie szans osobistych, społecznych i zawodowych, czyli poprawę jakości życia.
ATENECUR® - Krem do pielęgnacji skóry z problemami
Sposób użycia:
Stosować 2-3 razy dziennie na umytą i osuszoną skórę, dla lepszego efektu na miejsca wymagające szczególnej pielęgnacji można nanieść grubszą warstwę i pozostawić na noc. 
Przeciwwskazania:
Uczulenie na którykolwiek składnik kremu.
ATENECUR® - Krem do pielęgnacji skóry z problemami
Krem zamknięty jest w smukłej tubie o pojemności 50 ml. Kosmetyk wydobywa się za pomocą pompki, która świetnie się sprawdza. Nie zacina się i pozwala nam regulować wyciśniętą ilość produktu. Chcę mniej kremu - nie dociskam pompki do końca, tylko do połowy. Konsystencja lekka, kolor biały. Zapach bardzo ziołowy, dość słodki - ja wyczuwam w nim jakby miętę - podejrzewam, że to zapach olejku z drzewa herbacianego. 
Wspomnę jeszcze o konsystencji, o której napisałam, że jest lekka. Jest jednak bardzo nietypowa. Po wyciśnięciu krem jest delikatny jak chmurka, jednak chwilę później - przy rozsmarowywaniu - robi się dość gęsty i treściwy, jednak po wchłonięciu nie zostawia po sobie tłustego i lepkiego filmu. Warstwa jest delikatna, miła w dotyku i praktycznie nie zauważalna. 
Krem świetnie sprawdza się przy np. ukąszeniach komarów - które ostatnio są u mnie na porządku dziennym, ponieważ działka ogrodowa którą posiadam z mężem, znajduje się w pobliżu Czarnej Hańczy (rzeki) i niestety jest ich wszędzie pełno. W tym przypadku mogę śmiało stwierdzić, że działa natychmiastowo! Redukuje obrzęk i uporczywy świąd. Następnego dnia po ukąszeniu praktycznie nie ma śladu.
Oprócz ugryzień - krem świetnie nawilżył skórę moich dłoni i placki, które pojawiły mi się na twarzy  okolicach policzków. Nie stosowałam go jakoś szczególnie długo. Sama byłam zdziwiona, że można w taki prosty sposób pozbyć się problemu łuszczenia i przesuszenia skóry.
Sprawdza się również doskonale w przypadku problemów ze skórą spowodowanych chorobą jak np. łuszczyca czy trądzik. Mój tata ma łuszczycę i wręczyłam m ten krem na kilka dni, aby mógł powiedzieć mi coś więcej na jego temat. Świeże, chorobowe zmiany - które dopiero zaczynały powstawać - zatrzymały się i zniknęły. Rewelacja! Mój tata jest zaskoczony, ponieważ od dawna nie miał tak skutecznego kremu na swoją skórę.
Mój syn z kolei ma AZS i bardzo często pojawiają się u niego suche, swędzące, a nawet piekące zmiany. Szczególnie często pojawiają się one na dłoniach, czego bardzo się wstydzi. Przy regularnym stosowaniu zmiany zniknęły, a syn ma znowu gładkie,  miękkie i dziecięce rączki.
Moim zdaniem ten produkt powinien znaleźć się w każdym domu w apteczce - jest skuteczny zarówno w przypadku zwykłych podrażnień, jak również zmian chorobowych. Kosmetyki z aloesem świetnie sprawdzają się w moim przypadku. Kiedyś hodowałam go w domu. 

Znacie ten krem? Spotkaliście się z nim wcześniej? Jak radzicie sobie ze zmianami skórnymi w domu?

Instagram