Retro LUXE - Matte, Metallic & Gloss LIP KIT - Makeup Revolution
Paczka PR / PREZENT
Wczoraj pokazywałam Wam paletkę, dziś przychodzę z pomadkami w płynie. Wszystko oczywiście od Makeup Revolution. Ta marka zdecydowanie króluje w mojej kosmetyczce - a w przypadku pomadek - są to moje hity!
Już nie raz pisałam Wam o tych pomadkach, jednak w grudniu otrzymałam trochę nowych odcieni - które właśnie dziś chciałabym Wam pokazać. Znajdziecie tu 5 matowych pomadek, 6 metalicznych - jednak opiszę tylko 3, oraz 3 lekko błyszczące.
Swoją recenzję zacznę od moich ulubieńców czyli Retro LUXE Matte Lip Kit.
5 nowych zestawów o całkowicie nowych odcieniach. W skład wchodzi precyzyjna konturówka oraz pomadka w płynie. Oba kosmetyki zostały do siebie idealnie dobrane kolorystycznie. Ponadto pozostawiają na wargach matowe wykończenie. Całość umieszczono w estetycznym kartoniku. Kolory, jakie do mnie przyjechały to:
Queen - krwistoczerwony
Bow Down - nudziak
Peach Charming - brzoskwiniowy nudziak
Treason - brudny fiolet - mój faworyt 💗
Majesty - ciemna malina
Nad wyglądem nie będę się rozpisywać, ponieważ w poprzednich postach możecie poczytać co o nich myślę. Skupię się na pigmentacji i trwałości tych pomadek.
Matowe pomadki w płynie stosuję już od jakiegoś czasu i do porównania mam dwie inne marki. Retro Luxe od MUR są z pewnością najtrwalszymi pomadkami matowymi, jakie posiadam. Łatwo się rozprowadzają i chwilę po aplikacji zastygają na ustach - nadając im przepiękny i intensywny kolor. Zmywam je płynem micelarnym (i to musiałam znaleźć odpowiedni, bo nie każdy dawał radę). Są trwałe - mogę śmiało jeść i pić - bez obaw, że usta stracą swój kolor.
Przygotowałam dla Was zdjęcia poszczególnych odcieni na moich ustach - możecie zobaczyć na żywo - jak pięknie podkreślają usta.
Jeśli chodzi o te maty - to podobam się sobie w każdym z tych odcieni - jestem zachwycona i zakochana w Treason - którego początkowo się bałam - jednak oglądając zdjęcia stwierdziłam, że pasuje mi :) Czerwień, nudziaki czy ciemna malina również mi się bardzo podobają - stoją przy lustrze na korytarzu i często ich używam.
Kolejna seria to Retro Luxe Gloss Lip Kit. Te pomadki bardziej przypominają mi dobre błyszczyki - są lekko lśniące i mokre - jednak nie lepią się - co jest ogromnym plusem.
Jak widzicie - otrzymałam 3 nowe odcienie:
Opulence - beżowy nudziak
Pure - brzoskwiniowy nudziak
Integrity - błyszcząca malina
W przypadku tych pomadek - powiem tyle, że są to moje drugie ulubione zestawy. Podobnie jak w przypadku matów - są trwałe, jednak te odciskają się na szklance. Z ust schodzą za pomocą płynu micelarnego - zawsze wieczorem mam ich pozostałości na moich wargach - jednak nigdy "nie zlizałam" wszystkiego. Kolory idealne na co dzień - nawet ta piękna malina zaczęła pojawiać się w dziennym makijażu i czuję się w niej świetnie.
Jak widzicie - idealnie wpasują się do mocnego makijażu jak i tego delikatnego i codziennego. Myślę, że przypadną do gustu fankom delikatnych makeup'ów.
Ostatnie zestawy to te, które lubię najmniej - Retro Luxe Metallic Lip Kit, czyli metaliczne pomadki w płynie. Dlaczego lubię najmniej? Bo wydaje mi się, że nie pasują do mnie i nie czuję się w nich najlepiej. W przypadku tych trzech nowych odcieni - jeden bardzo mi się spodobał i z pewnością używać będę - dwa oddam przyjaciółce przy najbliższej okazji - ona lubi takie szalone kolory.
Jak widzicie metalicznych pomadek otrzymałam 6 sztuk. Trzy jednak gdzieś posiałam i nie mogę Wam pokazać ich na moich ustach - czego bardzo żałuję. Nazwy poszczególnych odcieni to:
Dynasty - chłodny, ciemny brąz
Empire - miedziany brąz
In Waiting - jasny, perłowy róż
Regent - przepiękna krwista czerwień
The Rebellion - zimny brudny fiolet
Empress - powiedziałabym, że to brudne złoto
Te pomadki nie skradły niestety mojego serca. Jak ktoś lubi metaliczne odcienie, to z pewnością będzie zadowolony - ja jednak wolę matowe lub satynowe wykończenia. Jak napisałam wyżej - jeden kolor bardzo mi się spodobał i będę używać często - reszta powędruje do mojej przyjaciółki.
Trzy z nich chciałam pokazać Wam na ustach, oto one:
Akurat te trzy, które widzicie powyżej - wyglądają całkiem przyzwoicie - nie są zbyt krzykliwe i mogą wkomponować się w wieczorny jak i codzienny makeup.
Te jednak z wszystkich prezentowanych pomadek są najmniej trwałe. Kontur zostaje, a resztę dość szybko zjadam - a szkoda. Myślę, że jest to przez ich konsystencję, która jest bardziej "błyszczykowa" w porównaniu do Matte czy Gloss.
Podsumowując wszystkie te zestawy - ponownie jestem zadowolona. Tym razem większość pomadek zostanie ze mną na stałe i korzystam z nich codziennie :) Zawsze mogę w łatwy sposób wyczarować piękne i trwale kolorowe usta. A takie najbardziej kuszą, prawda?
Znacie te zestawy pomadek Makeup Revolution? Która seria podoba się Wam najbardziej? Znalazłyście odcień, który wpadł Wam w oko?



